2017-06-08, 09:56
|
#25
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2013-12
Wiadomości: 12 833
|
Dot.: Oblizywanie,podjadanie, i inne świństwa
[QUOTE=NattiTt;74488726]Jak widać teściowa żyje, jej rodzina żyje, ty póki nie wiedziałaś to jadłaś i żyłaś.
Albo się przekonaj i nie marudź, albo ogłoś że nie będziesz jadła obiadków never ever bo nieee.
Zresztą zastanawia mnie co teraz jesz. Kuchnię zapewne macie jedną. Niemożliwy jest każdy posiłek w restauracji. Czyli i tak korzystasz z tych samych sztućców garnków i talerzy, które były myte tą fuj gąbką.[/QUOTE]
Oczywiście, zdarza mi się korzystać z jej garnków, choć mam kilka swoich, ale nic nie biorę bez ponownego umycia swoją gąbką.
Cytat:
Napisane przez cava
Jedyne co by mnie ruszyło, to mycie kosza na smieci tą sama myjką co reszte naczyń.
Ale tez bardziej ze względu na to, ze kosz raczej myłabym cifem czy tego typu chemią a nie że bakterie.
Boję się w kuchni chemii a nie bakterii.
Jak ktoś próbuje jedzenie ale jest zdrowy, nie widzę zagrożenia biologicznego.
Domowe psy i koty to tez dla mnie żadne zagrożenie epidemią, więcej bakterii zbiorę jak się z kotem miziam (albo on ode mnie predzej  )
Nie rozumiem tylko tego plucia w sałatę Dlaczego ona pluje w sałatę
|
Pod hasłem "plucie do sałaty" kryje się nastepująca rzecz. Teściowa przyprawiając ową sałatę 1 łyżkę śmietany pakuje do buzi, bierze następną, daje do miski, i tak do końca. Czy to nie jest plucie skoro co druga łyżka jest uwalona jej śliną ?
Żałuję wszystkich obiadów jakie tam jadłam Niestety czasu nie cofnę.
Jeśli chodzi o ciasta to ona wylizuje łyżkę masy, a zaraz gładzi nią wierzch ciasta.
Natomiast gdy robi pierogi to farsz, który ma na palcach przy klejeniu wylizuje.
Robienie ciastek z dżemem. To samo. Co zostaje, zaraz laduje w ślinie.
Kicha do jedzenia, a jak wyciera nos z kataru, to nie fatyguje się by umyć ręce, tylko chusteczka do kieszeni, i dalej lepi pierogi.
|
|
|