Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 873
|
Dot.: Mój mężczyzna mnie zdradza? :(:(
Cytat:
Napisane przez Monishia^^
lexie ja wiem, że on mnie nie kocha i nie pokocha, ale wciąż mam jeszcze tą iskierkę nadziei, że może kiedyś... Nie potrafię tego zmienić. Może ja nawet nie kocham go, a raczej samo jego wyobrażenie...
Nie mam pojęcia do czego to wszystko zmierza, bo od dłuższego czasu nie zmienia się nic w naszej relacji... Obiecywał, że zacznie brać mnie do knajp, kina, ale nie zrobił nic. Zaprosił mnie do siebie na noc w piątek, kiedy to koledzy powyjeżdżają do domów... To do niczego nie prowadzi.
A ja nie wiem co z tym wszystkim zrobić. Wiem, że powinnam uciec od niego, nie odzywać się i zerwać jakiekolwiek kontakty, ale wszystko jest ok do momentu gdy on się pojawia z tymi maślanymi oczami i mówi jaka to jestem cudowna...
|
No tak, nadzieja... Ale wiesz, nadzieja to często bywa złudna, a w takich przypadkach jak ten, to już na pewno. Ja też swego czasu karmiłam się nadzieją i marzeniami, płakałam w poduszkę i dawałam się traktować... no, lepiej nie mówić jak Też byłam na każde skinienie, też zdawało mi się, że ja nie mogę tego przerwać, że kocham, że nie potrafię, bo to zbyt trudne.
Jego obietnice tylko podsycają tę nadzieję. Było jasne, że polecisz do niego kiedy zrobi te słodkie oczka, dlatego właśnie tyle dziewczyn tutaj odradzało jakikolwiek kontakt z nim. Było znacznie za wcześnie, najlepiej by było, gdybyś wtedy zerwała z nim kontakt naprawdę. W 100%. Wtedy miałabyś szanse.
To szalenie przykre, ale pewnie będzie tak, jak pisze bess - w końcu on to skończy, bo mu się znudzi/znajdzie sobie inną/uzna, że nie ma czasu na schadzki w samochodzie. Pocierpisz, popłaczesz, poboli i przestanie.
Cytat:
Napisane przez Monishia^^
Tak ten zły się koleżankom nie podoba.
Walczyć? On ma już bilet, nie chcę mu zabronić lecieć... Wraca za 4 miesiące. Nie wiem, to za duża odpowiedzialność... Nie chcę aby było tak, że ja mu powiem, żeby nie leciał, narobię mu nadziei a później stwierdzę, że to jednak nie to...Rozumiesz, prawda?
|
Nie, w obecnej sytuacji nie powinnaś mu ingerować w życie. To by było nie fair, on by zmienił całe swoje plany dla Ciebie. Chociaż, wiesz... Był koło mnie taki jeden chłopak, kiedy ja cierpiałam po swoim Panu Toksycznym. Był, był, zabierał na spacery i do kina, słuchał moich żali, a teraz jestem z nim od pół roku i jestem naprawdę szczęśliwa. Więc trochę szkoda, że on wyjeżdża. Bo może miałabyś szansę zobaczyć jak to jest, kiedy facetowi na Tobie zależy.
|