Do włosomaniaczek - włosy którym nic nie pasuje
Mam pytania do włosomaniaczek: Jak wy dziewczyny wyszłyście z tej walki zwycięsko?!
Od roku walczę. Mam cienkie włosy, w czasach dojrzewania mocno falowane z tendencjami do kręcenia się. Aktualnie nie wiem czy przez pielęgnację czy może ustawienie planet i gwiazd, ale są proste niczym drut. Poza końcówkami. Końcówki wywijają się oczywiście we wszystkich możliwych kierunkach. Baby hair których mam całkiem dużo oczywiście również dzielnie stawiają czoła grawitacji i nieduże, ale całkiem widoczne pasma włosów przy twarzy potrafią sobie sterczeć pod kątem 90 stopni od mojej twarzy. Każdy powie - dociążyć włosy, ale włosy są cienkie i przetłuszczające się, ale z suchą skórą głowy. Maski dawno już wyrzuciłam, odżywkę aktualnie stosuję raz na pół roku. Żeby włosy się za bardzo nie przyzwyczaiły szampony zmieniam praktycznie codziennie. Ach no właśnie, wspominałam, że włosy muszę myć codziennie? Inaczej na drugi dzień 10 cm od skóry głowy wyglądają jakby były zupełnie mokre. Próbowałam odzwyczaić włosy od codziennego mycia tak jak radzi sporo osób w internecie i tak przez kilka miesięcy myłam włosy co 2 dzień, ale musiałam używać zatrważające ilości suchego szamponu (batiste i DIY z kakao i glinki), żeby w ogóle móc wyjść do pracy. OMO nie zdaje egzaminu bo niezależnie od produktów mam przyklap z powodu zbyt dużej ilości odżywki. W ciągu ostatniego roku próbowałam już włosy przeproteinować i przenawilżyć ale wszystko skutkuje przyklapem ( a odżywkę nakładam dopiero poniżej linii szczęki. Jak łatwo się domyślić olejowanie też sobie dość szybko odpuściłam. Czuję się jakbym waliła głową w mur
Czasami mam wrażenie że łatwiej by było doszczętnie je zniszczyć, a potem dopiero próbować reanimować, ale to już chyba zakrawa o jakiś masochizm.
No i jak z wami włosomaniaczki? Też tak opornie szło?
|