Dot.: Ploteczki, plotusie, staraczki i mamusie :)
Żyjecie?
Złą muzykę sobie chyba włączyłam, bo mnie dół znowu bierze. Jak myślę o kolejnym kłuciu się, o tym czekaniu, jakie efekt, czy cokolwiek wyszło, czy się potem zapłodniło, czy jest co transferować... i potem. Odechciewa mi się. Miałam w październiku chłopa pytać, czy robimy, ale odsuwam to i jeszcze kasę puszczam. Chcę też przy tym jakoś normalnie żyć.
A z drugiej strony, im później, tym mniej chcę (z wyjątkiem tych dołujących totalnie dni, kiedy mi się wali świat przez to, że jest jak jest ).
Niech ktoś z lepszym nastrojem napisze coś pozytywnego
__________________
"Wychodzę z domu z zamiarem przebiegnięcia sześciu mil. Jutro siedem, pojutrze osiem i tak dalej.
Przebiegam obok piekarni. Kupuję słodką bułeczkę i jem ją w drodze powrotnej do domu. Niech inni biegają".
|