Wiem, że na tym forum nie dostanę raczej odpowiedzi od mężczyzn, ale może chociaż wy mi powiecie, co o tym sądzicie.
Czy to może być problem dla chłopaka, jakiś powód do niepokoju, jeśli okazuje się, że prawie 20-letnia dziewczyna nie była nigdy w związku i jest jeszcze dziewicą?
Kiedyś widziałam jakieś opinie w stylu, że jeśli ktoś np. do 21 r. ż. nie był nigdy w związku, to prawdopodobnie jest z nim jakiś problem, że nie potrafił stworzyć z nikim relacji. To samo z seksem - pewnie jest w nim coś szczególnie nieatrakcyjnego, że nikt z nim nie uprawiał seksu.
Zastanawiam się, jak wiele facetów faktycznie może tak myśleć.
Ja w tym roku kończę 20 lat. Chłopaka nigdy nie miałam. Zdążało mi się z kimś randkować, to były takie znajomości zazwyczaj od miesiąca do 1,5. Kończyły się zawsze z mojej inicjatywy, bo dochodziłam do wniosku, że to nie to. Czasem mi trochę głupio, że nigdy nikogo nie miałam, bo mam wrażenie, że wielu ludzi uzależnia wartość człowieka od jakości jego życia uczuciowego i dziwnie na mnie patrzą, kiedy mówię, że nie miałam nigdy chłopaka.
Nawet jak ostatnio spotykałam się z takim jednym kolesiem, to on spytał mnie już na trzecim spotkaniu, czy miałam kiedyś chłopaka. Szczerze to nie spodobało mi się to pytanie. Moim zdaniem, to za wcześnie było na takie pytania. Odpowiedziałam, że tak na poważnie, na stałe, to nie. Powiedziałam prawdę, bo co mam się wstydzić tego, kim jestem. Jak mu coś by nie pasowało, to lepiej niech spada od razu niż ma mój czas marnować. On powiedział coś w stylu: "Taka fajna dziewczyna, a nigdy chłopaka nie miała". Nie wiem, może przesadzam, ale w moim odczuciu to zabrzmiało jak: "taka fajna dziewczyna, to jakim cudem przytrafiło się jej to nieszczęście, że całe życie sama".
Tak czy siak nic nie było z tej znajomości. Koleś byś dziwny. Chwalił się, ile to on dziewczyn nie miał i był strasznie nachalny. Szybko mu podziękowałam.
Wysłane z
aplikacji Forum Wizaz