2022-10-01, 11:29
|
#6
|
Zakorzeniona
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 23 947
|
Dot.: Zapracowani przedsiębiorcy kontra leniwi etatowcy i gen z
Cytat:
Napisane przez Lumimi
Ostatnio w mediach szum zrobiła wypowiedz Grazyny Kulczyk o młodych pracownikach.
Lubię młodych – od zawsze otaczam się nimi w pracy, inaczej przestałabym się uczyć - zdradziła. Oczywiście jest przepaść w podejściu do wielu spraw, pewnie musi być. My byliśmy jedną z pierwszych rodzin, które po transformacji tak mocno pracowały na sukces. Wiara w lepsze jutro pozwalała nam na dokonywanie rzeczy niemożliwych. Pracowaliśmy dzień i noc, sprawiało nam to ogromną frajdę. (...) Dziś w oczach przedstawicieli młodego pokolenia nie widzę tego błysku, zapału. Zarówno pokolenie Z, wcześniej X, milenialsi...
Jesteśmy w trakcie robienia czegoś fantastycznego, a ktoś nagle wychodzi do domu - ciągnęła. Nie dlatego, że się źle czuje czy że ma dziecko, tylko po prostu – wyczerpał swój czas pracy. Ja tak nie umiem. (...) Ja pracowałam nawet i dwadzieścia godzin! Kiedy pracuje się bez pasji, zerka się na zegarek i narzeka. To pasja powoduje, że się człowiek wkręca. My byliśmy wkręceni, wierzyliśmy w to, co robimy.
Jak myślicie jak to jest z tymi pracodawcami i etatowymi pracownikami?
Ostatnio dość często słyszę jak to pracodawcy narzekają ze pracownicy to mają lekko a oni ciężko. Zaznaczam ze nie chce tutaj dyskutować o opłatach jakie ponoszą firmy, ale o kwestii czasu pracy. Pracodawcy narzekają że oni tyle pracują, a ich pracownicy to tylko chcieliby wyrabiać etat i do domu. Jakby nie dostrzegali ze jeśli pracodawca pracuje to pracuję na swój sukces, a pracownik pracuje na sukces czyjeś firmy dostając przy tym premię (ale to nie zawsze). Nie rozumieją ze ktoś nie chcę poświęcać swojego osobistego życia aby ich firma odniosła sukces. Często jest też tak ze nadgodziny są do odebrania wiec pracownik nic nie zyskuję na tym że zostanie po godzinach.
Pracodawcy narzekają ze pracują wieczorami gdy ich pracownicy wychodzą do domu jednocześnie nie widzą tego ze pracodawca do południa załatwiał sobie prywatne sprawy a że pracownik musiałby w tym celu wziąć urlop.
Ja się nie dziwie etatowcom że nie chcą poświęcać swojego życia osobistego dla czyjegoś sukcesu jeśli sie nie wiąże z tym żaden zysk. Jak zapieprzać kosztem życia osobistego to na własną markę a nie na czyjąś. Jeśli nie chce to idę na etat i wykonuje swoja prace dobrze za tyle ile mi płacą. Nie bez powodu właściciele firm mają wiekszy majątek niż ich pracownicy...
|
Nie ma takiej opcji, żebym robiła regularne nadgodziny (nawet płatne). Jeśli pracodawca ma braki kadrowe, bo albo nie oferuje konkurencyjnego wynagrodzenia, oszczędza, albo są inne powody, to czemu ja mam z tego powodu cierpieć? Jestem zatrudniona na 8-godzinny dzień pracy i tyle będę pracować, i koniec. Są sytuacje awaryjne, kiedy zostaję dłużej (połowa zespołu trafiła na L4 albo inne sytuacje losowe), ale nigdy bym tego nie zaakceptowała jako standard. Praca po 20 dziennie jako przedsiębiorca - chcesz, proszę bardzo, bo pracujesz na swoje, ale na etacie, który według kodeksu pracy ma konkretny wymiar godzin, to zwyczajny wyzysk.
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
|
|
|