Dot.: Chce odzyskac rzeczy, po kilku miesiacach. Jak sie zachowac
Po prostu uważam że ona nie jest mu nic winna.
Jeśli bym miała nie móc patrzeć na jakiś głupi śrubokręt (albo inny użyteczny przedmiot) to dawno już bym mu go oddała. Albo wystawiła pod śmietnik, by ktoś dał mu drugie życie, skoro mnie by miał wstrzymywać antysentyment. Koszulki to już w ogóle, tego bym nie nosiła, więc out. Ona chciała rozstać się w cywilizowany sposób, on ją zlał, zbył i powiedział , że to ostatnia ich rozmowa. To sorry, ale nie chciałoby mi się latać za kimś takim. A trzymać przez ileś miesięcy jego rzeczy w swoich szafkach, no sorry, też nie. Telewizor był prezentem, po jego zdjęciu zostaną dziewczynie jeszcze dziury w ścianie i ściana do remontu żeby ją ujednolicić. Jeszcze w ogóle szarp się z jakimś klamorem ciężkim przykręconym do ściany. Skoro facet ją zghostował zrobiłabym to samo, zareagowałabym brakiem reakcji i milczeniem. Jak zacznie z nim konwersować np. o wynoszeniu pod śmietnik oczywiście będzie miał jakąs podkładkę. Na ten moment nie wiem jak on i komu miałby chciec udowodnić że u niej w mieszkaniu coś zostawił. Równie dobrze mógł jej napisać żeby mu zwróciła kolię z brylantami i różowego jednorożca. Pisanie komuś że chce się z nim rozliczyć sugerujące, że miałaby mu zwracać hajs nie wiadomo w sumie za co i w jakiej wysokości jest niemniej bezczelne od tego ghostingu. A może chłop będzie jej wystawiał rozpiskę jak inny egzemplarz z wątku o skąpcach, co po zerwaniu dał dziewczynie tabelę w excelu ile ''na nią" wydał. Czyli na kolacyjki, bilety do niej, te klimaty. Ale tamten to chociaż zrobił to jakoś krótko po zerwaniu. A nie jak mu było wygodnie np. po znalezieniu sobie kolejnej dziewczyny z mieszkaniem. Co zajęło biedaczysku 4 miesiące, bo by się odezwał wcześniej.
|