Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Ponowne starania po T. cz.III
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2023-04-09, 22:49   #4246
MoszKa88
Wtajemniczenie
 
Avatar MoszKa88
 
Zarejestrowany: 2020-02
Wiadomości: 2 972
Dot.: Ponowne starania po T. cz.III

Platynowa, dziękuję że pytasz [emoji4] życie z dwoma dzieciakami to wyzwanie, ale myślę, że całkiem dobrze sobie radzimy [emoji28] Dużo w tym zasługi moich rodziców [emoji173] Mieszkamy teraz u nich w domu (nasze mieszkanie stoi puste i czeka na nas, ale wprowadzimy się tam najwcześniej we wrześniu, bo wtedy mala pójdzie do żłobka), TŻ akurat zmienił pracę, więc nie mógł wziąć urlopu (pracuje zdalnie ale to nie to samo co pełna dyspozycyjność dla nas) i pomoc rodziców jest naprawdę nieoceniona. Sama bym sobie za chiny nie poradzila z dwójka. Synek co prawda głównie je i śpi, ale Iga daje popalić [emoji85] weszła w okres buntu dwulatka pełna para no i do tego brat na pokładzie. Na początku ciężko jej było przyjąć, że teraz mamą musi się dzielić, ale z każdym dniem jest lepiej. Każdy w domu dba o to, żeby nie czuła, że odstawilam ja na boczny tor. Ja też każda chwilę wolna poświęcam jej Co do synka, jest cudowny 🥰
Kropka my też mamy problemy brzuszkowe (karmie piersią i dokarmiam mm bo maly jest takim glodomorem) i na ten moment pomaga nam delicol do każdego karmienia i probiotyk (dicoflor). Mam też w zanadrzu krople Sab simplex i lefax, ale na razie radzimy sobie bez tego. Do tego polecam dużo kładzenia na brzuszku, robienie rowerka nóżkami, porządne odbijanie po każdym posiłku, noszenie na leniwca, w ciągu dnia jeśli jest możliwość to kładzenie do spania na brzuszku. Możesz też spróbować ogrzewać brzuszek suszarka (przy Idze nam to pomagało, ona co prawda nie miała kolek, a problemy z brzuszkiem były po vigantolu, minęło jak zmieniliśmy jej witaminę na inna, ale trochę się pomeczyla zanim doszłam od czego ja ten brzuszek boli). Możesz też ewentualnie spróbować zmienić mleko (u nas Iga np bardzo źle brzuszkowo reagowala na bebilon).
Co do karmienia, z Iga męczyłam się z kp 3 miesiące, miałam fatalny nastrój, poranione brodawki, przytyłam bo nie mogłam brać leków, ogólnie bardzo źle wspominam ten czas. I mam wyrzuty sumienia, ale nie dlatego ze mi finalnie z kp nie wyszło, a dlatego, że te 3 miesiące kiedy walczyłam o laktacje (zamiast spać z dzieckiem spędzałam godziny na laktatorze, notowalam skrzętnie każde karmienie, zła byłam kiedy podawałam mm, ważyłam prawie codziennie mała, bo spadała z wagi) minęły mi tak szybko i zamiast cieszyć się z obecności corki, głowę miałam zajęta kp. Z perspektywy czasu jestem bardzo zła na siebie, że skupiłam się na tym co jest w gruncie rzeczy mało ważne (w końcu co za różnica czy karmisz dziecko piersią czy mm, najważniejsze żeby było nakarmione), zamiast w pełni ten czas poświęcić córce. Tych straconych chwil nikt mi nie wróci. No i jestem zła, że zamiast być spokojna i szczęśliwa mama, byłam cała w nerwach i córka te moje nerwy na pewno odczuwała. Miałam też okropnego babybluesa (a może i lekka depresje). No źle wspominam pierwsze trzy miesiące życia córki. Dużo bym teraz z perspektywy czasu zmieniła. Dlatego przy synku obiecałam sobie, że nie dam się zafiksowac na kp. Stwierdziłam nawet, że pewnie będzie jak z Iga (czyli, że mleka będzie tyle co kot napłakał), więc już do walizki spakowałam butelki mm, które chciałam mu podawać w domu. Nastawiłam się, że nie będę karmić, a tu niespodzianka bo już drugiego dnia po porodzie pojawiło się mleko i to w dość dużych ilościach, do tego synek pięknie się przystawia, żadnych ran i bóli podczas karmienia. Nie wiem czego to zasługa. Może samego podejścia bez presji do kp. Obecnie dokarmiam mm i nie dałam rozchulać się laktacji na całego (miałam lekkie wyrzuty sumienia, że synek tak pięknie je z piersi, a ja specjalnie blokuje laktacje, ale musze myśleć nie tylko o nim a też i o córce, nie mogę sobie pozwolić na to, żeby całymi dniami wisiał mi na piersi), bo jednak chce, żeby w razie co, tz też mógł nakarmić malego. Kilka razy już nas to ratowało z opresji. Ogólnie do tego macierzyństwa podeszłam dużo spokojniej i tym razem udało się uniknąć babybluesa. Tzn w szpitalu były epizody takiej czarnej rozpaczy jaka czułam przy Idze, płakalam, ale to byly dosłownie 3 sytuacje. Pomogly mi wtedy wideorozmowy z tz i corka. Jak tak na nią patrzyłam, to wszystkie źle myśli mijały i nie mogłam się wręcz doczekać powrotu do domu. W domu miałam jedna taka sytuację kiedy znowu mnie ta czarna rozpacz dopadła, ale finalnie udało się jakoś odgonić ten nastrój. Od tamtej pory nastrój mam już dobry. Bardzo się z tego cieszę, bo mocno obawiałam się powtórki z pierwszych tygodni po porodzie Igi. Dlatego współczuję Wam dziewczyny bardzo, wiem jak się czujecie. Trzymam kciuki, żeby Wam szybko przeszło. Kropka, czy rozmawiałaś z tztem o swoim samopoczuciu?
Co do niewyspania [emoji28] z Iga było mi bardzo ciężko przestawić się na tryb spania po dwie godziny. W sumie nie ma się co dziwić, bo cała ciążę z nią spałam jak suseł. Za to w tej ciąży, mniej więcej od połowy, męczyła mnie okropna bezsenność. Co noc zasypiałam dopiero po 2-3 w nocy, czasem później, a rano trzeba było wstawać do Igi. Często bywało też tak, że ja jeszcze nie zasnęłam a Iga się przebudziła. Więc w sumie miałam dobry trening niespania jeszcze przed narodzinami synka i teraz jakoś mi łatwiej do niego wstawać.
Sasanka, trzymam za Wasza trójkę mocne kciuki!
Iskierka, za amnio równie mocne kciuki trzymam!
Dziewczyny, spokojnych Świąt Wielkiej Nocy.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez MoszKa88
Czas edycji: 2023-04-09 o 22:53
MoszKa88 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując