Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Poradźcie mi co zrobić.
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2023-10-15, 11:56   #1
Marika150613
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-06
Wiadomości: 10

Poradźcie mi co zrobić.


Hej opiszę wam moją historię od początku do końca żebyście mi pomogli. A więc w maju poznałam chłopaka przez internet, w aplikacji tinder. Wiem, każdy jest uprzedzony że da się poznać tam kogoś normalnego i ja też długi byłam. Napisał do mnie i pierwsze o czym pisaliśmy to że mieszka w Polsce pracuje w Niemczech, ma 25 lat chciałby już poznać kogoś na stałe założyć z kimś rodzinę i narazie ma własne mieszkanie ale chce je sprzedać i się budować w przyszłości. No i ja też powiedzialam mu o sobie wszystko i przeszliśmy na instagrama. Tam pisaliśmy jakiś miesiąc albo niecały miesiąc aż się spotkaliśmy bo on miał jakieś prace w weekend w Niemczech jakieś zaplanowane spotkanie ze znajomymi a że dzieliło nas 120 parę km No to spotkaliśmy się po miesiącu jakoś w czerwcu po moich urodzinach. Na pierwszym spotkaniu było bardzo przyjemnie, długo rozmawialiśmy a potem zrobiliśmy sobie spacer, był bardzo kulturalny dal mi bluzę żeby mi nie było zimno. Ale ja nie wiedziałam jeszcze czy to jest to. Mam 20 lat a on 25 no i on wydawało się ze jedt zdecydowany że chce w to isc. Od razu po spotkaniu pisał że już by na drugi dzień tyle km przyjechał do mnie i do kina byśmy pojechali ale ja bylam taka jeszcze do niego nieprzekonana i napisalam ze spotkamy się za tydzień. No i przyjechał za tydzień z wielkim bukietem róż, pojechaliśmy do miasta potem na wieżę widokową na której był pierwszy nasz pocałunek. On mi mówił że bardzo by chciał w to isc że mu zależy ale nie chce się angażować narazie bo widzi że ja nie jestem zdecydowana i muszę mu powiedzieć czy tak czy nie. A ja że no spotykajmy się dalej i zobaczymy. Na trzecim spotkaniu spotkaliśmy się w połowie drogi w Zielonej Górze poszliśmy na pizze do kina graliśmy w jakieś gry i miło spędziliśmy czas ale spotkanie dość szybko mi minęło a ja nie wiem czemu ale mnie poniosło i powiedzialam mu że chce przedłużyć to spotkanie i tak wyszło że zrobiliśmy to. Mój pierwszy raz u niego w mieszkaniu. Potem jak wracałam do domu co chwile dzwonił czy nic mi nie jest no i zawsze ogólnie wydawał się opiekuńczy. Czwarte spotkanie bo to były spotkania na weekend np piątek sobota niedziela bo w tygodniu on pracował w Niemczech to czwarte spotkanie było takie że przyjechał po mnie pojechalismy do cioci na kawe przedstawił mnie swojej babci potem pojechaliśmy z jego znajomymi na impreze. Ale ci znajomi nie do końca przypadli mi do gustu ponieważ no podobno jeden bierze narkotyki, do tego szybka jazda samochodem i o 20 parę lat starsze partnerki mieli ci koledzy. Dziwnie się czułam w tym towarzystwie ale no mowilam sobie co do tego on ma ja z nim mam być a nie z nimi. No i tak się spotykaliśmy potem u jego szwagierki na grillu, na drugi dzieńjak odwiózł mnie na stacje mieliśmy taka rozmowę ze on nie wie czy to jest to, ale nie chce tracić kontaktu i aż mu łzy poleciały. Po czym wróciłam do domu oczywiście cały czas pisaliśmy bo przez te miesiące od maja do września pisaliśmy 24 na dobę. I rano mi pisze że chce w to pójść że zależy mu ze nawet zgodziłby się na tą przeprowadzkę dla mnie w połowie drogi czyli zielona góra. I że mamy zaproszenie na wesele do jego kolegi. No i było od tego czasu wszystko pięknie. Przyjechał do mnie na noc, dał mamie wino a tacie whisky, mi przywiózł bukiet kwiatów, ja przygotowałam kolacje. Wypiliśmy z rodzicami wino i potem poszłam z nim na spacer nad jezioro. Wydawał się być taki zakochany mowil takie różne rzeczy no kto by pomyślał że odwali takie cos. Na drugi dzień pojechaliśmy do jego ojca bo kupił dom z nową partnerką i zorganizował impreze na dworze z tej okazji. I była tam jego całą rodzina. Poznałam wszystkie ciocie i wujów. No ale nie byliśmy jeszcze w związku mieliśmy się cały czas poznawać ale już mowil ze chciałby mieć ze mną dzieci wysyłał jakieś filmiki czy kiedys dam mu takiego misia i takie tam duperele. Więc myslalam że mu zależy jak przedstawia rodzinie. Na drugi dzień pojechaliśmy do mnie i potem się mieliśmy zobaczyć nie wiem czy to bylo tydzień później czy dwa ale on był na kawalerskim w moich okolicach i tam się zobaczyliśmy ja bylam z koleżankami ale spędzaliśmy czas razem bo na tym kawalerskim każdy robił i tak co chciał. Pan mlody calowal sie z inna mimo ze już byl po cywilnym i ma dziecko. A dwaj inni uprawiali seks z jakimis dziewczynami w tym jeden ma kobiete i dziecko. Tak mi powiedział bo nocowal z wszystkimi facetami w jednym pokoju..
Ale ba tej imprezie razem tam byliśmy i potem on już był bardzo pijany odprowadziłam go do domku gdzie miał nocować a on pijany zaczął że nie zostawi mnie tak i że ma mnie ktos odprowadzić i zaczął ludzi pytać na ulicy czy ktoś moją kobietę odprowadzi a ja że nie ma robić scen że sama sobie poradzę i poszłam po koleżanki no i miałyśmy jechać do domu bo ja kierowałam ale stwierdziłam zobaczę Czu nadal tam stoi na tej ulicy no i stal i zagadywał jakiś ludzi. I podbiegła do mnie dziewczyna z drugiej strony ulicy i mówi uważaj na niego on jest jakiś dziwny zaczął mówić że zaprasza mnie na fejsa, instagrama i tindera. Jak ja to usłyszałam pomyślałam co on odwala i kazałam mu przyjść do mnie na drugą stronę ulicy i mi to wytłumaczyć a on ze beke sobie z niej robił żeby glupia go szukała tam i takie rzeczy zaczął mi pokazywać że nie ma tindera że ma usunięty że odinstalowany. A ja że co on odpier.. a ten do mnie że myślisz że mi się takie szlaufy podobają? No i wtedy sobie pomyślałam kto o innych dziewczynach kobietach się tak wypowiada który facet 25 lat? No tylko jakiś idiota. I zaczął się drzeć na tej ulicy do mnie że będzie tak jak z jego rodzicami że matkę nabuntowaly koleżanki i że mnie tak samo koleżanki nabuntują. Zaczął sobie wymyślać jakieś chore rzeczy. Ja się rozpłakałam bo tak się darł ale potem jakoś zaczął mnie przepraszać i mnie odprowadził do domu. I odwiozlam te koleżanki a on dzwoni i ryczy że nie chce mnie stracić że odwalił że mu zależy. Potem napisal mi po tej rozmowie jak szlam spac że mysli o tym ze chciałby mnie zabrać do Paryża że mu tak zależy na mnie. A ja dobra ale nieklocmy się no i mu to wybaczyłam. Na drugi dzień na kacu przyjechał do mnie i trochę pospał bo był w strasznym stanie. Ale jakoś na amory to mu się zbierało ale ja nie chciałam nic wtedy robić jeszcze rodzice byli w domu. I zaczęłam temat co dalej z nami czy będziemy w tym związku czy co a ten że nie wie ze musimy się poznać że mu zależy ale jeszcze nie wie że nie mam naciskac ze wszystko pomalu bo jak sie widzimy na weekendy to on potrzebuje mnie jeszcze poznawac. No zupełnie o 180 stopni zmiana zdania. Ale przytuliliśmy się i pojechał do domu. I było wszystko ok jak wrócił do domu to normalnie pisał że idę spać misiu bo jestem wykończony i było wszystko dobrze. W ogóle w między czasie byliśmy oglądać suknię na te wesele kolegi obeszliśmy całe miasto. Widać że mu zależało. No i tydzień później mieliśmy się zobaczyć ale dostałam gorączkę. Więc mieliśmy zobaczyć się tydzień później. I do spotkania nie doszło bo cały tydzień pisał jak to mu zależy teskni itd. Ale jakoś może w środę napisał kiedy będziesz a ja ze w sobotę i że co będziemy robić że może romantyczna kolacja a on a musi być znowu romantycznie nie może być normalnie? A ja a kim ja do ciebie jestem koleżanką? a on co za dużo to nie zdrowo a ja ze jak się widzimy na weekendy I ci zależy no to chyba normalne to jest że chce zeby było fajnie a on zaczął no że też nie będziemy mogli się widywać co tydzien jak ja zacznę szkole(akurat chodzę na taki kierunek że zajęcia są może do 14 i potem mam wolne i mogłabym się z nim zobaczyć) I że on chce też się widzieć ze znajomymi i nie zawsze będzie czas. A ja kto jest ważniejszy ja czy znajomi a on że znajomi tez są ważni że nie zrezygnuje z nich i że każdy ma swoje życie prywatne. Już często mi to powtarzał o tych znajomych i różne były jakby sprzeczki o to ale ja nie robiłam problemu ale on ciągle zaznaczał że znajomi są też dla niego ważni. No i potem się zaczęło że ja mam problem ze znajomymi z jego psem z przeprowadzka. A ja że ile razy mam mówić że mi znajomi nie przeszkadzają tak samo jego pies. Bo to jest w ogóle hit, rozumiem można kochać psa itd ale on z nim śpi i powiedział mi że jak ja nie zaakceptuje tego że on z nim śpi to on nie chce takiej dziewczyny. A ja że może spać ale nie zawsze a ten ciągle o tym raz to nawet mu łza poleciała że co będzie jak tego psa kiedyś zabraknie. Więc myślę że też ma jakieś problemy ze sobą że nie potrafi wejść w związek z poprzednia dziewczyna niby ciągle się kłócił nic jej nie pasowalo a poprzednia ale byl to taki nastoletni zwiazek to podrywała innych. Najdłużej chyba był z tą drugą dwa lata. Ale stwierdzam że on był raczej winien bo non stop wymyslal problemy bo jakoś jedna z nich potrafiła stworzyć związek i jest szczęśliwa a on nadal nir potrafi, ze mną też i z tym psem to już w ogóle masakra tyle razy mowilam że lubię jego psa a on tak jakby oczekiwał że ja go pokocham bo tak pisał a potem jeszcze że jak to ma być że względu na niego te zaakceptowanie psa to on tak na siłę nie chce. No chore dla mnie wymysły. Ja mu często mowilam ze ma nad sobą popracować bo to co robi to jest dziwne trochę wymyśla jakieś rzeczy które w ogóle nie miały miejsca. No i po tym jak zaczął że znajomi pies są ważni to napisał że nie będzie raczej sensu tego dłużej ciągnąć że widzi że nie pasujemy do siebie, gdzie przedtem gadal ze chciałby mieć już kogoś i mieć dzieci tak teraz że znajomi i pies no i że nie chce mi robić przykrości ale to nie to. No poprostu szok to byk dla mnie. Po tym wszystkim nagle zmienił zdanie. A dzień wcześniej pisał dobranoc kochanie i takie tam cały dzień jak zakochany. Potem mieliśmy rozmowę przez telefon która ja chcialam bo tak podejrzewam że by zakończył tylko przez wiadomości. I powiedział to samo a ja pytam a z kim pójdzie na to wesele a on ze z kuzynka albo kolezanka. Gdzie ja miesiąc sukni szukałam zamawiałam nawet taka co jemu się podoba bo on też że jemu się szpilki podobają nie na slupku że proste wlosy i takie wymysły. Wszystko miał ze mną i takie cos.. no ale kontakt nie chciał używać i ja też bo byłam tak przyzwyczajona do pisania z nim całe dnie i on też i pisaliśmy ale już mniej bo on jechał z bratem dziewczyna brata i tesciową brata do Egiptu. I niby że ma urwanie głowy jeszcze sprzedał mieszkanie i przeprowadził się z tym psem do mamy. I po tym Egipcie ja do niego pisalam on odpisywał itd ale już mniej i jeden dzień potem napisalam i jak już lepiej bo niby był chory a ten już nic nie dopisał a co chwile był dostępny potem mu wyslalam że jesteśmy dorośli i ma normalnie powiedzieć że nie chce kontaktu a nie takie cos to też nic nie odpisal ale mi tak go brakowało że no się trochę poniżyłem jakby i wyslalam że mi go brakuje ze chciałabym chociaż przyjaźń że lubiłam te rozmowy z nim itd. I też nic. Napisalam odpisz bo mi pęknie serce. Też nic. A przedtem pisanie dzień w dzień tyle miesięcy od godziny 5 bo on do pracy wstaje około 4 do Niemiec do godziny 22 pisaliśmy nawet. Więc wieczorem zadzwoniłam a ten że odpisze mi ale ma niby awarie od paru dni z messengerem i awarie z rurą u mamy w domu. I kolezanka mnie uświadomiła że też ma iPhone i nie ma żadnej awarii i zadzwoniłam że nie jestem glupia wiem że mnie z tym kłamiesz i kolezanka powiedziała czemu ja tak oklamujesz to ten że ma to w dupie zaczął przeklinac i się rozłączył. Nie poznawałam go jak mnie mógł tak potraktować po tym wszystkim. Próbowałam się jeszcze raz połączyć i definitywnie mu wykrzyczeć jakim jest ch^#^#. Ale napisał że nie mam dzwonić i że mam mu dać żyć. To napisalam mu to wszystko co chcialam mu wygarnąć jakim jest delikatnie mówiąc palantem bo gorsze slowa poszły i mnie ograniczył na fb a na insta zablokowal. Mega dorosłe zachowanie. Ja miałam taka nerwice że aż się trzęsłam ryczałam i nie mogłam sobie poradzić. Nie mogłam funkcjonować tak mnie potraktował. I cały czas myslalam o tym brakowało mi kontaktu z nim i udostępniłam na fb że teknie za rozmowami z tobą taki tekst ale nie było wiadomo o kogo chodzi a o 5 minutach już byłam przez niego zablokowana. Wszędzie gdzie się da. Tak mnie potraktował. I napisalam na sms że co ja mu zrobilam po co to wszystko było że niby cos do mnie czuł a tak mnie potraktował że aż zablokowal. I że mam nadzieję że poznam wartościowego faceta nie takiego jak on. No i nadal nie odblokował sądzę że już nie odblokuje ale widzę jak jego znajomi cos udostępniają i raz był z jakąś dziewczyna to było w ten dzień co mi powiedział że nie chce kontaktu jak dzwoniłam. Ale już chyba jej nie ma bo inny kolega wstawił to już był sam pośród innych znajomych. Uważam że on sie nie nadaje do związku z tymi jego chorymi akcjami i dużo ludzi mi mówi że powinnam się cieszyć że z nim nie jestem ale ja nie potrafię. Ja poprostu nadal nie mogę zrozumieć dlaczego mi to zrobił tak do końca. Po tym wszystkim. Nie rozumiem. Po co chciał dzieci rodzinę budować dom pokazywał mi jaki projekt domu już kupił że nie duży dom ale własny i że tak już by chciał mieć swoją rodzinę. A teraz widzę że co chwile z kolegami jakimiś się bawi.. myslalam że jak ma te 25 lat może jest już dojrzały ale nie. Dla mnie on był wyjątkowy bo z nim mialam pierwszy raz I myslalam że nam wyjdzie. Na poczatku na dwoch pierwszych spotkaniach nic nie czulam myslalam ze nienjest w moim typie a potem jak poczulam to wszystko mi sie podobalo. Zawsze wolalam brunetow a on blondyn z tatuazami. Mimo ze trosze grubszy ale na silownie chodzi i mi to imponowalo. No wszystko mi sie w nim podobało. Ale mnie tak potraktowal jak smiecia. Jak mam się z tym pogodzić?
Marika150613 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując