Napisane przez Andziaa135
Hej, znam się z pewnym mężczyzną od trzech lat, a od około roku jesteśmy razem. Mam 23 lata, on 30. Ma 8 letnie dziecko z poprzedniego związku. Ona była jego pierwszą miłością. Zdradziła go, zostawiła, poszła do innego, bardzo podobno to przeżył. Kilka lat był sam. Dla niego to drugi poważny związek.
Widzę w jego oczach, że jest we mnie zakochany, że mu zależy. Dobrze nam się układa. Twierdzi, że nawet jej tak mocno nie pokochał jak mnie, że jestem miłością jego życia. Ma plany, chce ze mną zamieszkać i mieć kiedyś dziecko. Jest moją pierwszą miłością, a ja jego, no właśnie, tą drugą. Ta kobieta po prostu będzie w jego życiu. A wiem, że ona też ma jakieś jazdy, chciała do niego wrócić. Raz mu zrobiłam o to kłótnię. Powiedział, że niepotrzebnie, bo ona do niego nie ma już powrotu, ale musi mieć z nią kontakt ze względu na dziecko, oczywiste.
Nie wiem co myśleć, może ja po prostu nie dorosłam do takiego związku, gdzie już jest dziecko, ale muszę przyznać, że ojcem jest bardzo dobrym. Tylko gdzieś mnie po prostu drażni ta jego była, ta lekka niepewność mimo zapewnień z jego strony. Nie planowałam się w nim zakochać, ale stało się. Jeśli mnie naprawdę kocha to raczej nie powinnam mieć obaw.
Co o tym sądzicie? Jak to jest z tą miłością? Czy zawsze zostaje jakaś słabość do pierwszej? Czy myślicie, że można pokochać drugi raz tak samo mocno albo jeszcze mocniej?
|