wspólne mieszkanie-problemy
Mam 19 lat i jestem na studiach. Wszystko się tak złożyło że po niecałym roku bycia z swoim tż zamieszkaliśmy razem. Ja bardzo się tego obawiałam i mówiłam wprost że nie jestem gotowa i że ciężko będzie mi znieść zmiany. A pozatym ten wiek to jak dla mnie za wczęśnie na takie zobowiązania. Tym bardziej nie czułam się na to gotowa. Ale sytuacja sprawiła że mieszkamy razem (on był gotowy). Mieszkamy razem już pół roku i wszystko się zmieniło. Kłótnie o pierdoły, jestem typem samotnika i lubie posiedzieć w ciszy sama a tu się nie da, chrapanie w nocy, wyrzuty robione o to że nie wyprałam skarpetek albo że nie zrobiłam kanapki. Zero prywatności. Wszystko musi być na tip top. przestał dbać o siebie. Zaczął się nie mile do mnie zwracać czasmi. Musze oglądać jak co chwile dłubie w nosie lub puszcza no wiecie co. Słysze ciągle że coś jest nie tak. Już zaczynam to olewać poprostu i mówie wprost żeby mi dał spokuj. Przed zamieszkanime było inaczej było lepiej. Nikt nikomu o nic nie robił pretensji, każdy w swoich 4 ścianach brudził/sprzątał kiedy chciał itd I kontrola a kto napisał, a po co chcesz tam iść itd. Męczy mnie to jescze bardziej. Myślę nad wyprowadzką ale na razie szukam intensywnie pracy bo bez tego ani rusz. Chce być dalej ale z tym człowiekiem z którym się związałam na początku i mieszkać osobno. Moja mama mówi, że dobrze że w tym wieku mam takie doświadczenia że się nauczę jak to jest. I ma rację dokąd nie dojrze do teog nie chce z nikim mieszkać.
I chciałabym poznać wasze opinie na temat wspólnego mieszkania. Jakie są wasze doświadczenia? Kiedy i po jakim czasie zamieszkałyście ze swoim Tż? Były z tego problemy i jak sobie radziłyście? A może którejś się rozpadł związek przez to? Może macie jakieś rady?
__________________
_________Po burzy zawsze wychodzi słońce_________
|