Dot.: Anglia :)
Odnośnie diety, to moja kumpela jest wegetarianką i w Angli była zadowolona z zaopatrzenia w sklepach, na powrót do domu zabrała całą torbę tego jedzenia bo w Polsce jest ponoć droższe i trudno dostępne, bo sklepy ze zdrową żywnością są trendy więc ceny też. Jeśli chodzi o tradycyjne jedzenie angielskie to najpierw go nie znosiłam, a później pokochałam. Na początku był to szok dla mojego organizmu i przytyłam, ale po czasie się przyzwyczaiłam i waga spadła nawet poniżej początkowej. Teraz uwielbiam na śniadanko fasolkę na toście, jeszcze rok temu bym w to nie uwierzyła.
|