Wizaz.pl - Podgląd pojedynczej wiadomości - Młoda mama myśli o rozwodzie
Podgląd pojedynczej wiadomości
Stary 2020-03-08, 09:54   #93
Evelinski
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2020-02
Wiadomości: 21
Dot.: Młoda mama myśli o rozwodzie

Nie było mnie tu chwile, chore dziecko, nie ma o czym mówić.

Dużo padło pytań, nie mam za bardzo czasu wszystkiego cytować, przepraszam.

Chciałabym się odnieść do mojej depresji - tak jak ktos napisał nie zachorowałam na złość. Do dzis zastanawiam sie dlaczego ja. Tak jakoś wyszło, nie sadzilam po prostu, że w tym wszystkim zostanę sama. Prawdą jest, ze w chorobie nie myśli się racjonalnie. Dzis wiem, ze moglam zamówić zakupy z tesco - wtedy nie wiedzialam jak wygospodarować czas na prysznic. Wyjście z płaczacym dzieckiem to było zbyt wiele. Czułam się jak najgorsza matka na świecie. Jedzenia nie chcialam zamawiac no bo halo, karmilam! Jak moge jesc jakies świństwa (tak wtedy myslalam nawet o dobrej jakosci pizzy). Odbilo mi wtedy totalnie, jedzenie najlepiej BIO, wode mineralna wybieralam godzinami, jeszcze chwile a pralabym w orzechach. Chcialam byc najlepsza. Chcialam byc ponad wszystkie slabe i niedouczone matki[emoji90][emoji90] wiem. Totalnie glupie.
Nie spodziewałam się, że mój mąż nie dostosuje się do sytuacji. Ja nigdy nie oczekiwałam, że moj maz rzuci pracę i bedzie siedziec z nami w domu. Po prostu chcialam zeby po 8h wracal do domu albo zwyczajnie byl w tym samym miescie co ja (nawet na np. siłowni!) a nie 5 czy 6h od domu. Dziś będąc na lekach i w trakcie terapii tez nie potrafię odpowiedziec sobie na pytanie "dlaczego zrobilam to i to?". Naprawdę nie wiem co się wtedy ze mną działo. Czasami nie pamiętam nawet wydarzeń z tamtego okresu.

Tak. Moj maz wykazywal inicjatywę wypisując do mojej przyjaciółki (proponowala catering dla mnie) oraz terapeutki (sugerowala częstsze wyjscia z domu). Żadne z tych rozwiązań nie pojawilo sie w moim zyciu. Będąc non stop z dzieckiem nie mialam możliwości wyjść nawet na krotki spacer żeby odetchnąć. Dlaczego musialam odwołać wizyte u lekarza? Bo podczas niej musialam miec przeprowadzony pewien zabieg i nie mialam co zrobic z dzieckiem a moj maz z dnia na dzien potrafil zmienic plany i ulotnic sie z domu.

Dlaczego nie poprosilam o pomoc sąsiadki? Ona tez znala wersje, ze radzę sobie świetnie. Zaczęłam sie wstydzic, ze tak nie jest. Wiedzialam, ze maz chce mnie widziec jako silna i zaradna, a ja zapadam sie w sobie coraz bardziej. W okresie nasilonych objawow chyba zwyczajnie bałam sie, ze jesli ona dowie sie o moich problemach to tez sie ode mnie odwroci jak maz. I zrobi to każdy.




Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Evelinski jest offline   Odpowiedz cytując