|
|
#1 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 306
|
Tak zwane "nieudane prezenty"
Jak zapewne wiecie, najczęstszym powodem zwrotu biżuterii jest "nieudany prezent". Czyli kolczyki miały być prezentem dla koleżanki, ale ona po otrzymaniu prezentu stwierdziła, że jej nie pasują, i ich nie chce, i w związku z tym dawczyni prezentu chce je zwrócić...
Z ręką na sercu: której z was, kiedykolwiek w życiu, zdarzyło się odpakować prezent i stwierdzić "słuchaj, to jest do niczego, nie pasuje, niedobre, oddaj to lepiej do sklepu". Zawsze mi sie wydawało, ze z prezentami, no niestety, ale jest tak, ze wypada ładnie podziękować i się ucieszyć nawet jeśli sie wie, ze i tak prezent skończy na dnie szafy... lub na Allegro ;P Czy to ja jestem jakaś nieprzystosowana do rzeczywistości, i może jednak oddanie prezentu to taka normalna, powszechna praktyka.... (pytanie jest poważne póki co....o tym, co naprawdę się kryje pod tymi "nietrafionymi prezentami" będzie później.... )
|
|
|
|
|
#2 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-12
Wiadomości: 626
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Może ja też jestem jakaś staroświecka/nienormalna/wychowana
ale wydaje mi się, że jak dostajemy prezent to należy podziękować i chociaż udawać, że się cieszymy.Ja osobiście, kiedy chcę zrobić komuś prezent, to nie kupuję pierwszej lepszej rzeczy, tylko spędzam trochę czasu na poszukiwaniach czegoś odpowiedniego, ładnego czy oryginalnego (w zależności dla kogo ma być prezent). Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby ktoś powiedział, że mu się nie podoba. Ale na pewno wtedy zrobiłoby mi się przykro. Uważam, że to kwestia jakiejś wewnętrznej przyzwoitości. No ale może, nie jestem w temacie i teraz prezenty się po prostu oddaje lub wprost wyraża swoje niezadowolenie.
|
|
|
|
|
#3 |
|
Raczkowanie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
No ja też tak mam - jak dostanę coś to się cieszę albo troszkę udaję, podziękuję. W życiu bym nie powiedziała: "a weź oddaj do sklepu to bo nie podoba mi się.." Może jestem dziwna. Jednakże...przez ostatni rok miałam do czynienia z osobnikiem (facet) dla którego takie zachowanie jak moje jest nienormalne. Uważa on za powszechne (zwykł mówić: "ja i ludzie których znam"), że jak sie prezent nie podoba to trza prosto z mostu walnąć, ze "niefajny i oddaj". Powiem Wam że kupienie komuś takiemu prezentu jest stresujące strasznie. Ale wielu takich ludzi nie znam- właściwie jednego tylko.
![]() Cóz - dla mnie to dziwne jest...ale już nie wiem. Choc tak sobie myślę...że ja sama czasem jak kupuję coś w sklepie na prezent to pytam czy mogę wymienić w razie W....
__________________
Adopcja wirtualna - psiaki czekają na pomoc https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=135520 |
|
|
|
|
#4 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 51
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
q
Edytowane przez trelem0rele Czas edycji: 2010-10-22 o 14:14 |
|
|
|
|
#5 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
nie no
nie ,to nie jest normalne
|
|
|
|
|
#6 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
hmmm... tez niby pytam czy moge zwrocic jak sie niespodoba, ale to chyba wciaz jeszcze niepopularne - najjaskrwszy przyklad:
odkad robie bizuterie sama zawsze mi dziwnie jak dostaje od kogs, no bo po pierwsze nie nosze juz kupionych (zawsze sa pytania czy sama robilas?) a po drugie zastanawiam sie, czy ofiarodawca ma jakas aluzje do mojej tworczosci ![]() w tym roku dostalam od przyjaciolki pudelko od kruka - to juz wywolalo mieszane uczucia, konsternacja byla tym wieksza, ze dokladnie ten sam wisiorek od tej samej osoby dostalam rok temu... kolezanka stwierdzila, ze jest dumna bo znalazla wisir do kolczykow, ktore dala mi w zeszlym roku... wspolnie ze znajomymi wyprowadzilismy ja z bledu, ale coz trzeba bylo podziekowac i wziac bo nikomu na mysl nie przyszlo, zeby zwrocic choc podejrzewam, ze by sie dalo
|
|
|
|
|
#7 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 51
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
q
Edytowane przez trelem0rele Czas edycji: 2010-10-22 o 14:14 |
|
|
|
|
#8 |
|
Rozeznanie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Kiedy dostaję prezent staram się sprawić przyjemność osobie, która mi go podarowała - czyli szczęśliwa mina, postawienie rzeczy na widoku (przynajmniej na jakiś czas, nawet jeśli to np. woda toaletowa - nie chowam od razu, staram się dać do zrozumienia, że bardzo sobie podarek cenię). Ale i to zależy od tego jak z kim jestem zżyta i czy wiem na ile mogę sobie pozwolić. Jak najlepsza kumpela kupiła mi na urodziny plastry odchudzające - rzuciłam nimi w złośliwca (spokojnie, nic się nikomu nie stało). Było sporo śmiechu. A ponieważ tej nocy spała u mnie - wylepiłam ja nimi tuż nad ranem, kiedy słodko pochrapywała. Można by uznać, że w ten sposób zwróciłam prezent.
Pozwolę też sobie przytoczyć inną sytuację: Doszliśmy do wniosku z ukochanym, że niespodzianki to miła rzecz, ale po tym jak trzy dni przed jego urodzinami kupił sobie książkę, którą ja już od tygodnia miałam dla niego zapakowaną - zaproponowałam, żebyśmy sobie mówili wprost jaki prezent nam się marzy. Pomysł mu się spodobał. Przed tąż Gwiazdką padło zatem pytanie: - Jola, co byś chciała dostać na święta? Przypomniała mi się przeurocza, kremowego koloru filiżanka, którą ujrzałam jakiś czas temu na wystawie. - Filiżankę na kawę - wypaliłam z głębi serducha. Widziałam, że zaczął bić się z myślami, bo czoło mu się pofałdowało. - Ale po cholerę ci to? A więc filiżanki mi nie kupi, dobra. - To może komplet seksownej bielizny. Tym razem zamiast marszczyć aryjskie czoło wytrzeszczył oczy. - Na ch** ci taka bielizna!? Mój argument jakoby lepiej mi się w tym obierało kartofle mężczyzny mego nie przekonał. Wolałam już nie sprawdzać jak zareaguje na moją prośbę o palnik. Dostałam zestaw: wodę toaletową oraz perfumowaną Prett'a Porter. Ucieszona byłam jak sama nie wiem co. Stoją sobie w szafce ani razu nie użyte, mam jeszcze zapas własnego pachnidełka na parę miesięcy :P. Ale i tak bym nie oddała ani nie zamieniła - mój ukochany wysilił się żeby pobiegać trochę po sklepach i pomyśleć jak mi przyjemność sprawić.
__________________
A teraz, drogie dzieci, księżniczka opuszcza bajkę, otwiera zimne piwo i zapala fajkę. Mój wątek |
|
|
|
|
#9 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 574
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Ja mam bardziej podejrzenia, że taka zwracana bizuteria to kwestia imprezy na której można się pokazac w czymś nowym. Słyszałam o takich praktykach, wiec to mi przychodzi do głowy.
Wydaje mi się, że osób które reagują na prezenty kręcąc nosem jest niewielki, wręcz znikomy procent. Ja oczywiście zawsze po daniu prezentu byłabym rada widzieć szczerą fascynację lub odwrotnie jeśli sie nie podoba i odpowiednio zareagować na następny raz. Zasadę mam taką: jeśli ktoś obdarowuje mnie prezentem sporadycznie to nawet jak mi się nie podoba to buzia na kłódkę. Natomiast jesli prezenty dostaje od kogoś dość często to uważam, że można zasugerować lekkie zmiany
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
No to ja chyba też jestem jakaś staromodna ;] Nie umiem powiedzieć ,że prezent mi się nie podoba
Pamiętam, że pierwszymi prezentami jakie sobie z Kubą robiliśmy to były gwiazdkowe. Cóż.... wiedział,że lubię bizu No i mi kupił słodkie kolczyki żabki Słodkie, ale było jedno ale one były złote, a ja złota nie noszę ;] Owszem, przez jakiś czas je nosiłam ( w jednym uchu mam 3 dziurki, więc zawsze je tam wcisnęłam). Ale po jakimś czasie sam się połapał,że nie noszę złota...... Były jeszcze tam jakieś tam nietrafione drobiazgi, ale po prostu ładnie się uśmiechałam i dziękowałam i lądowały na dnie tej lub innej szafy ;] Uważam,że w momencie dawania prezentu nie należy mówić, "weź to oddaj".... Dobrze sprawę rozwiązała trelem0rele. Ja miałam podobną sytuację z fajną, ale dość długą bluzeczką ( na moje to po prostu zamówiono o rozmiar za dużą - domyślam się że miała być dopasowana, a była dziwnie luźna i cholernie długa). Fajna, ale żeby ona była krótsza. Ale podziękowałam i schowałam do szafy ( nawet chyba metki nie odcięłam). Po jakimś czasie padło pytanie, czemu nie noszę tej bluzki. Delikatnie powiedziałam,że jest fajna i nadruk mi się podoba, ale jest dla mnie za długa. No i jakoś się rozeszło po kościach. |
|
|
|
|
#11 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-12
Wiadomości: 626
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Yori- niezły motyw z tą bielizną i kartoflami
|
|
|
|
|
#12 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 574
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
No nie przesadzajmy z tym dobrym wychowaniem. Ja jestem wrażliwiec straszny z natury i nie lubię robić komuś przykrości ale jeśli dziadki wiecznie kupują mi jakieś stylonkowe ubranka to musiałam im powiedzieć bo normalnie szkoda mi było tych wyrzuconych pieniędzy w błoto! Teraz dostaję pieniążki zamiast nietrafionych prezentów z bazarku i bardzo mnie to cieszy... dziadków tez bo od razu mówię co sobie za to kupię i widzą moją radość... a ja mogę sobie kupić kolejne narzędzie... albo na nie uzbierać
|
|
|
|
|
#13 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 2 342
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Ja na prezenty nigdy nie kręce nosem bo zawsze mam komu oddac w razie wtopy xD Z resztą zazwyczaj sygnalizuje co chce dostac i problemu nie ma... Niestety jednego roku moja mama, babcia i ciocia uparły się na kupowanie ciuchów na gwiazdkę. Oczywiscie pochodziłam troche w tym w co sie dałam rade wbić. Jedną kiecke oddałam siostrze, a po jakims czasie zapakowałam reszte nietrafionych szmatek i oddałam na jakąś akcje i powiedziałam, ze wiecej ciuchów ma nie byc
Z czasów gdy jeszcze organizowałam urodziny i zapraszałam kolezanki mam mnóstwo ramek, figurek, świeczek itd. Część z tych durnostojek mimo, że niezbyt mi sie podoba mam w kartonikach na strychu... W kazdym razie nigdy by mi do głowy nie przyszło zeby oddawac prezent do sklepu. Chyba moim znajomym i rodzince tez, bo nigdy o takiej akcji nie słyszalam wśród ludzi z najblizszego otoczenia. Jakis czas temu w tv oglądałam program o nietrafionych prezentach i najczęściej są one chowane na dno szafy albo przekazywane dalej...
|
|
|
|
|
#14 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 306
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
![]() Cytat:
Wiecie, ja jakiś pierwszy lub drugi raz autentycznie wierzyłam w ten "nietrafiony prezent", ale jeżeli to jest argument dosłownie za każdym razem, to już się robi ciutkę podejrzane. Nie wspomniając o tym, że ani ja nigdy nie oddałam, ani mnie się nie zdarzyło, żeby ktoś mi oddał prezent w chwili wręczania ![]() Ja akurat problem ewentualnych nietrafionych prezentow rozwiązuję w taki sposób, że zawsze wiem co chcę dostać i mówię wprost Na przykład na ostatnią gwiazdkę zażyczyłam sobie dodatkowe końcówki do Dremela, i jeszcze poinformowałam Mamę, "żeby Mikołaj wziął fakturkę na te końcówki, to sobie w koszty wliczę"
Edytowane przez clementinne Czas edycji: 2010-02-25 o 12:41 |
||
|
|
|
|
#15 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Bez bicia się przyznam, że chyba nie potrafię robić dobrej miny do złej gry. I zawsze wydawało mi się, że widać po mnie jak dostaje jakiś nietrafiony prezent
, chociaż nic nie mówiłam z cyklu "oddaj, nie podoba mi się". A, że sama też zawsze miałam lekki strach czy to co komuś kupie się spodoba, czy będzie to tylko udawana radość - to od lat praktykuję jedną i sprawdzoną metodę . po prostu grzecznie się pytam co dana osoba chciałaby dostać jako prezent. Tak samo jest z prezentami dla mnie . Fakt, że znika wtedy element zaskoczenia i niespodzianki, ale mam świadomość, że na 100% prezent się spodoba, czy to komuś przeze mnie obdarowanego, czy to mnie
__________________
|
|
|
|
|
#16 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: wyszków
Wiadomości: 2 956
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Yori - jesteś boska
(musze o tych ziemniakach powiedzieć mężowi napewno mu się spodoba)a co do zwrotów zakupionych towarów to znajoma miała kiedyś taką sytuacje, że wystawiła jakiś przedmiot na allegro szybko ktoś ją zakupił i po piętnastu minutach dostała informacje od kupującego, że ten przedmiot był kupiony dla cioci a ona już się rozmyśliła i już go nie chce widze w tym jeszcze jedną stronę że tak naprawde takie tłumaczenie, że się nie podoba to może być tylko taka wymówka kupującego, (że niby to dla kogoś kupione ) - bo zakupił coś szybko i nieprzemyślanie, poprostu nie musi się tłumaczyć za siebie hmmmm życze wyszstkim sprzedającym jak najmniej takich chorych sytuacji
__________________
"nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo to ich nic nie obchodzi"-marek aurelisz |
|
|
|
|
#17 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 476
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
W ogole nie wyobrazam sobie, żebym ja komuś, albo ktoś mi zwrócił prezent "bo mi się nie podoba". Cóż, moim zdaniem to kwestia kultury. No jeśli jest się z kimś bliżej, zależy od relacji, można pozwolić sobie na powiedzenie, iż to raczej nie to, żeby na przyszłość nie dostać np pokrywki do znienawidzonej patelni ;D Ale nigdy bym nie zwróciła prezentu i uważam to za totalną żenadę.
Generalnie nienawidzę obecnego podejścia do prezentów. Wg mnie prezent powinien być niespodzianką, stworzoną/kupioną z myślą o osobie obdarowanej. Dlatego czuję się bardzo rozczarowana, kiedy dostaję po raz kolejny piżamę :/ Taki czytelny komunikat: "Mam Cię w okolicy dwunastnicy, ale masz ten prezent, żeby nie było". To już wolę nie mieć prezentu. I nienawidzę prezentów z gatunku "chodź, kupię Ci coś na Mikołaja". To tak dodałam przy okazji
|
|
|
|
|
#18 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
a propos "praktycznych " prezentow - wiem ze moj TZ wolalby ksiazke fantastyczna, gre albo czesc do komputera, ale poniewaz sie na tym kompletnie nie znam przestawilam sie na ubrania, pizamki i kosmetyki- wreczajac przypominam mu jak strasznie nie lubi chodzic na zakupy i ile cennego czasu mu zaoszczedzilam - jest przeszczesliwy
|
|
|
|
|
#19 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Co do nietrafionych prezentów - jedyne wymiany jakie mi się zdarzyły, to w przypadku prezentów rodzinnych gdzie np. dostałam od mamy jakiś ciuch z zastrzeżeniem, że jak nie będzie pasował rozmiar, to można wymienić. I zdarzyło mi się tak może z 1-2 razy. Nawet jak ostatnio dostałam na Boże Narodzenie od szwagierki książkę, którą już mam (choć gdy ją dostałam, nie miałam 100% pewności, czy mi przypadkiem nie zginęła), wolałam sobie zostawić ją dla kogoś na prezent niż prosić ją o wymianę (choć jasno powiedziała mi, że jest taka możliwość). Jakoś nie lubię stwarzać problemów osobom obdarowującym. Choć ostatnio zdecydowanie wolę, gdy ktoś otwarcie zapyta się mnie, co bym chciała. Nawet stworzyliśmy rodzinną listę prezentów w necie, bo już kota dostawałam, gdy przed różnymi świętami rodzinka pytała się, co by dziewczynkom kupić na prezent
![]() Choć z drugiej strony zdarzało mi się wymieniać książkę, która była prezentem dla syna znajomych - ale to, że już taką ma, wydało się tuż po wręczeniu prezentu, więc sama zaproponowałam wymianę. Clementinne, zgadzam się z Tobą, że większość tych "nietrafionych prezentów" to pewnie kant. Chyba jedynym sposobem na takie klientki jest metkowanie biżuterii tak, żeby metki nie dało się z powrotem założyć ![]() Aoirghe, a fajną, ciepłą piżamkę to bym sama z chęcią dostała
Edytowane przez kulkam Czas edycji: 2010-02-25 o 14:51 |
|
|
|
|
#20 |
|
Rozeznanie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Ja tam pytam co kto by chciał ewentualnie dostać jeśli nie mam nic konkretnego na oku. oddawać to nigdy nie oddałam, nawet jak ktoś nie trafił. Poza tym cieszę się z każdego prezentu. Na szczęście nie mam wokół siebie osób które kupują prezenty na "odwal", czyli co im tam wpadnie pierwsze w oko. Ale znam taką osóbkę która dostała lalę (ona miała wtedy 26 lat) prawdopodobnie z okna wystawowego, bo była tak upie.... że szok!! Żenada poprostu.. no ale .. a jeśli ktoś mnie zaskoczy zaproszeniem na imprezkę to w zależności od tego co to za impreza to wino/wódka i kwiaty, "koperta", ew. jakieś pachnidła zawsze się sprawdzały. Nie ukrywam że czasami idę też na łatwiznę
|
|
|
|
|
#21 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 306
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Dobra, będę wredna.... Założyłam ten wątek, bo się dzisiaj trochę wkurzyłam - dostałam zwrot kolczyków, co do których musiałam najpierw rozwalić komplet, i w ogóle straszne zawracanie d***..... A argumentacja brzmi: "niestety ale te kolczyki okazaly sie nieudanym prezentem; siostra ich nie chce a ja takich nie moge nosic".
No to gratuluję siostry.....Dostaje prezent i mówi "sorry, nie chcę tego"....(patologicznych relacji między rodzeństwem nie liczę )Wiarygodne jak diabli. |
|
|
|
|
#22 | |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#23 |
|
Zadomowienie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale jeśli to były kolczyki robione na zamówienie to prawo do zwrotu towaru w przeciągu 10 dni klientce nie przysługuje. (Ustawa z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny art. 10 pkt 3 ust. 4)
__________________
Proszę, mów mi Beata.
Edytowane przez Beacia87 Czas edycji: 2010-02-25 o 16:21 |
|
|
|
|
#24 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 306
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
Teoretycznie tak, owszem. Ale przyznam, że dla świętego spokoju wolę przyjąć ten zwrot, bo "siła rażenia" wkurzonego klienta w Internecie może być straszna....
|
|
|
|
|
|
#25 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
__________________
Moja biżuteria aktualnie: + wire wrapping itp. + "nowa era" Stare dzieje: + debiut + gliniaki |
|
|
|
|
|
#26 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 174
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
Oczywiście klient naprawdę musi dostać nie to co zamawiał, musi to być co innego niż zostało mu pokazane na zdjęciu lub w opisie musi być nieprawdziwa informacja na temat produktu - jeśli przedmiot wygląda nieco inaczej bo kupujący ma inaczej kolory ustawione w swoim monitorze, wydawało mu się, że coś będzie większe mimo informacji w opisie, czy założył że coś będzie takie a takie choć w opisie o tym słowa nie ma to podstawy do zwrotu nie ma żadnej. |
|
|
|
|
|
#27 | |
|
Rozeznanie
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
Ja naprawdę nie wiem ile zarabiasz na swojej twórczości i czy takie zachowania Ci się opłacają (co za bzdura, jak nieuzasadnione zwroty mogą się opłacać?). Ja po dwóch, trzech zapewne przypadkach zastrzegłabym sobie w opisie (i dodawałbym tę informację do każdego mojego produktu w galerii), że towar wysyłam w stanie idealnym i zwrotów nie przyjmuję (chyba, że klientka udokumentuje uszkodzenia, wtedy uznałabym zwrot i ostro kłóciłabym się z pocztą o zwrot kosztów). Niestety, nie stać mnie w tej chwili na DG, więc wycofałam z galerii wszystkie moje produkty, jest więc to z moje strony gadanie na zasadzie "co by było gdyby...". Jeśli jednak jesteś ciekawa mojego zdania: jakaś mająca się za cwana dziunia/dziunie w konia Cię robi/robią. Niestety, jeśli chcesz uniknąć tego, by sytuacja się powtarzała sama musisz zareagować. Nie wiem, czy w galerii, w której się wystawiasz jest taka opcja, ale być może możesz wystawić tej klientce sprawiedliwą opinię, tym samym przestrzegając inne biżuteryjki przed tą osobą i jej krętactwem.
__________________
A teraz, drogie dzieci, księżniczka opuszcza bajkę, otwiera zimne piwo i zapala fajkę. Mój wątek |
|
|
|
|
|
#28 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 476
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
Ale koleżanka, która zawsze daje mi piżamę, chyba doszła do wniosku, ze zrobi z tego tradycję.A niee... przepraszam - raz dostałam torebkę i wtedy byłam naprawdę zaskoczona ;D |
|
|
|
|
|
#29 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 1 658
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Cytat:
Podobnie na Allegro w opcji Kup Teraz, co z tego, że ktoś ma negatywy jako kupujący? Jak mu konta nie zawiesili, a pieniądze wpłacił, to nic nie zrobisz. Rozumiem doskonale clementinne, że nie chce robić rabanu. Taki klient rozsierdzony napisze na forach jak to wstrętnie został potraktowany, napisze do galerii... I wtedy dla Sprzedawcy sprawa jest ciągle żywa. A tak można się zdenerwować, ale i zamknąć sprawę. Nie wspomnę też o tym, że odesłanie kolczyków z powrotem do klientki kosztuje, pewnie drożej, bo wypada już za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, a jak ona nie odbierze, to jeszcze koszt zwrotu i znów koszty. Co do niechcianych prezentów... moja koleżanka, której na urodziny zrobiłam komplet bransoletka i kolczyki, dostała, podziękowała, a po dwóch godzinach imprezy spytała, czy mogłaby te kolczyki wymienić u mnie na inne (rozmawiałyśmy, że mogę jej zrobić kolczyki do naszyjnika, który ma). I wiecie co ja wredna powiedziałam: "no nie te kolczyki to prezent, a drugie moge ci zrobić". |
|
|
|
|
|
#30 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-02
Lokalizacja: Szczecin
Wiadomości: 3 209
|
Dot.: Tak zwane "nieudane prezenty"
Kurcze, zaczynam się poważnie zastanawiać nad robieniem plomb na wysyłanej biżu i nie zwracaniem kasu w przypadku braku plomby. Muszę tylko obmyślić jakiś sensowny (w miarę opłacalny, znaczy) system plombowania. Póki co nasuwa mi się tylko papierowa metka nawleczona na nitkę.. ale co z nitką? Trzeba byłoby tak zacieśnić, by nie można było jej zdjąć na chwilę a wyłącznie na stałę a z drugiej strony - by Klientka nie uszkodziła biżu przy zdejmowaniu plomby.
Ktoś z Was stosuje coś takiego? Do głowy teraz mi przychodzi zaciskanie kulką zaciskającą, ale co w sytuacjach, w ktrych: a) Klientka stwierdzi, że plomba była luzem b) Klientka stwierdzi, że plomby nie było Hm? No bo jak ktoś jest tak perfidny, by zwrócić biżuterię założoną raz na imprezę to co szkodzi skłamać, by wymusić przyjęcie zwrotu? Lunamin - muszę przemyśleć, co napisałaś, to jest niezły kontrargument do tego, co napisałam wyżej. Zadowolony Klient pochwali Cię raz a niezadowolony zniechęci każdego, kogo tylko zdoła. Ciężki los projektantów, hehe
__________________
Edytowane przez nagaLy Czas edycji: 2010-02-25 o 23:48 |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Biżuteria
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
| Narzędzia | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:23.



)


ale wydaje mi się, że jak dostajemy prezent to należy podziękować i chociaż udawać, że się cieszymy.
nie ,to nie jest normalne
i inne tworki bizuteryjne 



No i mi kupił słodkie kolczyki żabki 





