|
|
#1 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 171
|
Współczucie i bezradność
Witam!!!!
Prawie codziennie idąc ulicą lub przed supermarketem możemy spotkać ludzi którym gorzej się powodzi i często proszą nas o pieniądze.Nie kwestionuję tego którzy z nich kłamią a którzy mówią prawdę.Choć w wielu przypadkach spotkałam się z tym,że rzekomo niemogąca chodzić kobieta,która siedziała pod sklepem prosząc o datki kilka godzin później spotykałam w drogerii kupującą drogie kosmetyki ![]() I wtedy aż się we mnie gotowało,że po prostu tak głupio dałam się oszukać W wielu przypadkach nie potrafię przejść obojętnie,a potem okazuje się że znowu mnie oszukano(zapewne nie tylko mnie)......(np.pod supermarketem,który jest niedaleko mojego domu siedział sobie pan....nic nie mówił,nie nalegał...trzymał tylko talerzyk i czekał cierpliwie aż ktoś wychodząc ze sklepu zostawi mu swoją resztę.....ja przeczulona swoimi wcześniejszymi doświadczeniami postanowiłam nie zostawić mu swojej reszty przynajmniej przez jakiś czas....obserwowałam....w końcu któregoś dnia wychodząc ze sklepu zostawiłam mu swoją resztę......peszek chciał że akurat natępnego dnia zobaczyłam go tak upitego,ze normalnie żal było patrzeć ...........ale do czego zmierzam....otóż dzisiaj do moich drzwi zapukała kobieta......wyglądała jak siedem nieszczęść,zapłakana..... mówiła że ma chorą córkę i brakuje jej na lekarstwa 350zł,że była już w opiece ale tam ludzie bezduszni zasłaniają się przepisami........... Ja tym razem nie wspomogłam jej finansowo chociażby dlatego że sama nie miałam przy sobie pieniędzy no i w głowie miałam czerwoną lampkę.......... Teraz jednak gryzie mnie sumienie:/.....że może ona jednak nie była oszustką i naciągaczką i naprawdę potrzebowała pomocy...... Drogie Wizażanki jak Wy postępujecie w takich sytuacjach i jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze Edytowane przez przytulanka87 Czas edycji: 2009-08-26 o 21:28 |
|
|
|
|
#2 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 2 482
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Całego świata nie zbawisz
Ja sama nigdy nie daję pieniędzy ludziom żebrzącym na ulicy szczególnie, że kiedy zaproponuje się im jedzenie to odmawiają (w ekstramalnych przypadkach lecą wyzwiska). Kiedy dajesz takiej osobie pieniądze nigdy nie wiesz na co ona je przeznaczy: może właśnie na tą wódkę, przez którą potem zaśnie i zamarznie na ulicy? a może na działkę, która będzie jej/jego ostatnią? Jeżeli naprawdę Ci ich żal, to propnuj jedzenie - wtedy się przekonasz, że wcale z nimi nie jest tak źle, bo z reguły odmawiają. Jeżeli chodzi o przypadek tej kobiety: dopytałaś dlaczego opieka społeczna nie chce jej pomóc? |
|
|
|
|
#3 |
|
Copyraptor
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 283
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Nienawidzę takich sytuacji. Czasem zwyczajnie nie mam drobnych, albo jestem w takim położeniu, że każdy grosz się dla mnie liczy. A potem straszliwie gryzą mnie wyrzuty sumienia.
Jeżeli ktoś prosi o pieniądze na jedzenie, to proponuję, że kupię. Bułkę, jogurt, cokolwiek. Jeżeli mówią, że nie, że chcą pieniądze - odmawiam. Jeżeli chcą jedzenie - kupuję. Zbierającym rumunkom (..taka jest poprawna politycznie nazwa? ) nie daję, bo wiem, że to ich zawód. A wychodzę z założenia, że jeżeli będą dostawać, to wciąż ich mężowie będą je wysyłać. Szczerym studentom, zbierającym na wino, czasem dołożę, jak akurat mam. Przynajmniej nie ściemniają. Ale np. w Galerii Krakowskiej, na parkingu, "pracuje" taka budząca moją niechęć banda - trzech czy czterech studentów, którzy kierowcom wciskają obrazek świętego Krzysztofa, a potem usiłują zażądać za niego "co łaska". I są bardzo namolni. Chłopy jak schwał, ubrani w markowe ciuchy. Jest to jakiś sposób na życie, ale jakoś nie mogę tego zaakceptować - uważam to za lenistwo i próżniactwo. W każdym razie - wszystko zależy od sytuacji i tego, czy mam. |
|
|
|
|
#4 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Bezdomnym jak już chcesz pomagać to zamiast pieniędzy na rzekome jedzienie lepiej kupić bułke i jogurt np. i poprostu dać i nie będzie problemu że wyda na fajki.
Mieszkam na wsi wiec tu nie ma chodzących po domach ludzi i żebrających ale takim bym nie otwierała. Już raz babcia moja otworzyła jakiejś babie niby po szklanke wody, babcia oczywiście poszła po wode, jak przyszła do drzwi to baby nie było, i portwela też. Dobrze że to nie był jakiś napakowany złodziej bo dopiero by się mogło stać... |
|
|
|
|
#5 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Jeśli ktos prosi mnie o kase na jedzenie to daje mu jedzenie albo ide z nim do najbliższego sklepu.
Miałam taką historie w Krakowie, która nauczyła mnie czujności. Koło dworca stał niewidomy pan i grał na takich małych organkach. Zawsze było mi go bardzo żal, az do momentu kiedy zauważyłam jak ten "niewidomy" spogląda na zegarek. Oczywiście ukradkiem. Strasznie mnie to wkurzyło. Ale jedzenie czy ciuchów nie odmawiam. Uważam tez, że np akcje typu" Świąteczna paczka" są bardzo fajne. Rodziny są staranie wybierane, zna sie ich potrzeby i można udzielić konkretnej pomocy. |
|
|
|
|
#6 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 171
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
Powiedziała tylko tyle,że zasłaniają się przepisami......jak powiedziałam jej że w tej chwili nie mogę po prostu wspomóc finansowo to spojrzała na mnie swymi smutnymi pełnymi oczami łez i nic nie powiedziała.....
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 9 732
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Jak widzę Rumunki (najczęściej) z dziećmi, albo pijaczków którzy proszą o "pieniądze na leki" - nie daje. Niestety.
Nie wiem czy wiecie jak to działa - u mnie w mieście, jest pewna grupa społeczna, nielegalnie w PL. Chodzą po autobusach czy kolejkach i grają na akordeonach, żebrzą w wybranych punktach. Dziennie 50 zł na jedną osobę spokojnie przypada. Byłam świadkiem, gdy wieczorem pod McDonaldem (gdzie stała ów kobieta z dzieciem) podjechała czarna beemka otworzyła drzwi, wzięła pieniądze i odjechała. Często tacy ludzie są szantażowani. Nie chcę przykładać do tego ręki. Natomiast jak podejdzie do mnie facet, ostatnio chodził taki jajcarz - w trzech wersjach językowych miał tabliczkę pt "zbieram na piwo" otwarcie, bez ogródek. Nie wiem, po prostu dałam mu pieniądze i aż tak mnie to nie paliło. Nie oszukiwał mnie, wiedziałam na co daje, nie współczułam mu nijak. Dałam a on "dziękuje pani bardzo, wypiję za pani zdrowie" Natomiast granie na ludzkich uczuciach i oszukiwanie "jestem biedna umierająca mam nowotwór potrzebuje 5000000 zł na leki" - :/ nie. Jak ktoś faktycznie zbiera na jedzenie, to mu to jedzenie daje i nie miałam sytuacji by ktoś nie przyjął - grzecznie dziękowali. Podejrzewam że zjedli. Wiem że może nie zrobiłam dobrze dając pijaczkowi na piwo, ale był to przyjemny dowcipny starszy facet który powiedział wprost, nie bandażował sobie spejcalnie nóg i nie udawał że umiera...
__________________
Kto sieje wiatr ten zbiera burze
![]() |
|
|
|
|
#8 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 171
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Na Rumunki też już jestem przeczulona.......i wogla nie daje im pieniędzy(tu już bez wyrzutów sumienia)
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#9 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 1 596
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Ja dzisiaj widziałam starszego obdartego mężczyznę, który siedział ze spuszczoną głową i karteczką, że jest głodny i bezdomny... Nie dałam mu nic, bo dla mnie też liczy się każdy grosz, kurcze ale mam wyrzuty sumienia
Za to rumunkom z dziećmi nie daje nigdy.
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: WlKP
Wiadomości: 1 504
|
Dot.: Współczucie i bezradność
to są bardzo niezręczne sytuacje ale prawda jest taka, że często Ci ludzie naciągają...
Ja wolę oddać kasę, ciuchy czy jedzenie do jakiejś konkretnej placówki czy w jakiejś fundacji... a od pewnej sytuacji jestem szczególnie przewrażliwiona mianowicie; do mojej ciotki przyszli Romowie z dzieciakami, żeby dała im jakieś pieniądze bo nie mają na chleb, ciotka zapobiegliwa więc kasy nie dała tylko jedzenie; chleb, kiełbasę i jakieś tam inne rzeczy, co się później okazało, sto metrów od jej domu to jedzonko zostało wyrzucone do rowu... sytuacja przykra ale niestety prawdziwa. Czasem mam wielkie wyrzuty sumienia, że "może ten człowiek naprawde potrzebował" ale chyba moje metody "zbawiania" świata są lepsze, przynajmneij wiem, że pomagam ludziom, którzy autentycznie tego potrzebują...
__________________
Szczęśliwa... |
|
|
|
|
#11 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2005-06
Lokalizacja: Z łóżeczka ;)
Wiadomości: 2 842
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
. Smutne![]() A wiecie co ja mam? Że daje. Zawsze odkad pracuje - bo po prostu zawsze przy sobie mam pieniadze. Wiecie czemu? By wlasnie nie miec wyrzutow... Wole za kazdym razem dac, niz poźniej meczyc sie z wyrzutami, ze ktos naprawde był w potrzenie a ja nie dałam . Wiem, ze moze i moja glupota i moja naiwnosc na tym cierpi (portfel tez), ale uwierzcie mi, ze nigdy wiecej nie chce ponownie przezywac tego co kiedys mi sie przydarzylo. Mianowicie kiedys zapukala do mnie Pani- widac biedna, zaniedbana, smutna, a ja jej nic nie dalam , ze moze akurat ona byla w potrzebie. Wtedy sobie postanowilam- od paru złotych mniej nie zbiednieje, od oproznienia lodowki/szafki tez nie, wiec wole pomagac niz pozniej sie meczyc i ryczec! tak juz mam... nic na to nie poradze
|
|
|
|
|
|
#12 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 10 182
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Jak chcesz pomóc ludziom, to polecam przejść się do hospicjum czy domu opieki społecznej... gwarantuję, że da Ci to większą satysfakcję niż rzucenie 1zł na ulicy.
|
|
|
|
|
#13 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Kiedys mialam taka sytuacje na dworcu ... Podszedł do mnie jakis bezdomny, mowiąc ,ze od 3 dni nic jadł i zebym dała mu na posiłek pare zł.... A ,ze akurat wybierałam sie do Zakopanego z kol. to miałam zapas jedzonka na tak długa droge ( Gdynia-Zakopane
) i dałam mu dwie buleczki. A on co, spojrzał pogardliwie, podziekował od niechcenia, schowła bułki do kurtki i sobie poszedł.. żebrając dalej. Na logike, jakby 3 dni nie jadł, to dorwałby sie do tych bułeczek od razu , wiadomo,ze zbierał na wódke ... Coz ..trudno powiedziec, czlowiek czasem czuje sie odpowiedzialny, probuje pomóc nie doszukując sie złych intencji, a tymczasem spotyka sie czesto ze zwykłymi oszustami tudziez pijakami. Takie zycie, tego nie zmienimy. Warto jedynie pomyslec jak pomóc, nie koniecznie finansowo.
__________________
|
|
|
|
|
#14 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Ja zazwyczaj nie daje...
Nie zawsze jestem pewna czy to nie są oszuści tym bardziej, że a) jest taki "połamany" rumun co stoi często na osiedlu i prosi o pieniądze...Ale jak tylko widzi młodą blondynke zaraz zapomina o kasie..Raz nawte mnie klepnal po tyłku ![]() b) raz chodziły po domach dzieciaki też rumuny, akurat byłam sama w domu i jakoś tak otworzyłam bo czekałam na koleżanke. Prosili o pieniądze bo są głodni. Nie miałam nic bo sama byłam w gimnazjum. robiło mi się szkoda, dałam im chleb serek wiejski i kilka plasterków wedliny, bo to akurat miałam...Za kilka minut przyszła koleżanka i pyta kto koło naszej klatki taki burdel z żarcia zorbił.. ![]() Wspomogłam takie osoby tylko dwa razy. Raz podszedł do mnie taki starszy facet i powiedział, że nie ma co jeść on i jego rodzina i czy bym mogła go wspomóc. Ja mówie że się spiesze i jestem biedna studentka a on popatrzył na mnie i: "Prosze, niech pani kupi, tutaj jest sklep niedrogi..chociaż bułke za 40 gr". Kupiłam facetowi chleb jakis pasztet i coś tam jeszcze. Dziękował tak bardzo... Drugi raz szłam sobie zobaczyłam babcie siedzącą na ziemi z karteczką "prosze o bułeczke", a ja jadłam kebaba(!!!) nie wytrzymałam, dałam jej 10 zł.... Niestety taki przypadki zdarzyły mi się 2 razy tylko, a tak to zawsze proszą o kase:/
__________________
I swear, I'll kill her... włosy, paznokcie i biust. ![]() Po prostu od urodzenia jestem chora na lenia
Wszystko co robię - robię tak od niechcenia... Bo wolny czas to jest coś co lubie, tych co pracują i się uczą nie rozumiem! Edytowane przez wsiowy_gupek Czas edycji: 2009-08-26 o 23:49 |
|
|
|
|
#15 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 226
|
Dot.: Współczucie i bezradność
roznie to bywa, niektorzy ludzie sa naprawde swietnymi aktorami. bylam kiedys pod marketem i siedzialam sama w aucie podjecahl jeden dosc na wozku i o fajki prosi potem zagaduje cos o seksie kompletnie zalany zszedl z wozka i zaczal ladoowac sie do auta. ;// kolega mi pomogl.
czasem naprawde mi zal takich ludzi, ale Ci prawdziwi zwykle nie pokazuja swojej biedy, tylko ciezko pracuja, a alkoholicy zwykle sami w ta biede wpadli. chociaz znam alkoholika ktory jest bezdomny bo zona go porzucila, wyrzucial z domu i wpadl w alko..
__________________
nienawiść to piękna siła, żadna inna tyle nie potrafi uczynić złego...i dobrego. |
|
|
|
|
#16 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 4 588
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
W tramwajach też, stoją nad tobą i proszą - zwykle nie daje, chociaż potem coś mnie gryzie, że mogłam coś wrzucić. W sumie już chyba był wątek na ten temat. ![]() znalazłam https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...ghlight=rumuni
__________________
Mother Tell your children not to walk my way Tell your children not to hear my words Edytowane przez boinnenazwybylyzajete Czas edycji: 2009-08-27 o 00:11 |
|
|
|
|
|
#17 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 816
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Uważam, że absolutnie nie powinno się mieć wyrzutów sumienia, gdy nie da się "biedakowi" złotówki na ulicy. W końcu my na tę złotówkę też jednak ciężko pracujemy...A taki żebrak często nie chce podjąć najmniejszego wysiłku, więcej uzbiera na ulicy niż by miał chodzić do pracy. To, co wyżej pisały dziewczyny potwierdza to, żeby jednak nie dawać. Jeśli chce się pomóc, to można znaleźć inne sposoby. Ja sama znam kilka sytuacji, dzięki którym po prostu przechodzę obok takich ludzi obojętnie:
1. jadłyśmy z koleżanką obiad w zwykłym barze mlecznym, zwykly studencki posiłek, a że tam tanio to i dużo żebraków się kręci. Jeden z nich podszedł do nas i zacząl mówić, żeby mu dołożyć do zupy, ja odmówiłam, ale koleżanka dała, a potem on na naszych oczach kupił za jej pieniądze piwo zamiast zupy. 2. u mnie pod kościołem też jest cała rodzinka żebraków, ksiądz proponował ojcu tych dzieci zatrudnienie przy drobnych pracach w kościele, żeby np. umył okna. On się nie zgodził. 3. przyjaciółka była z tatą na zakupach, pakowali już wszystkie rzeczy do bagażnika i w tym momencie podeszła do nich żebraczka prosząc o kasę na bułkę. Ojciec X zorientował się, że właśnie kupili bułki, więc jej da ze dwie. Jakież było jej zdziwienie, kiedy tato przyjaciółki otworzył bagażnik i wyjął z siatki jedzenie oświadczając: "proszę, chciała pani bułkę". Kobieta natychmiast uciekła. Dlatego nie wspieram nigdy takich ludzi. Często brak pieniędzy to u nich wynik zwyczajnego lenistwa, oni nawet nie próbują znaleźć pracy, a jak już ktoś im da parę groszy, to kupują alkohol. Wolę pomagać w inny sposób, choć rozumiem, że każdy ma inną wrażliwość i mogą go męczyć wyrzuty sumienia, jeśli takiej osobie nie da kasy. Zresztą zwykli ludzie też potrafią oszukiwać. Kolega z roku dojeżdża na uczelnię codziennie pociągiem i kilka razy w tygodniu po dworcu kręcą się dwie dziewczyny porszą o pieniądze na bilet, bo im podobno ktoś portfel ukradł.
__________________
Dzwonek budzika: czas do ciebie telefonuje |
|
|
|
|
#18 |
|
Rozeznanie
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Rowniez jestem zdania ze wyrzuty sumienia sa niepotrzebne w takich sytuacjach.
Moze mam zbyt brutalne podejscie do takich ludzi, ale uwazam ze gdy ktos ma 2 rece i 2 nogi - tak samo jak ja - rownie tak samo jak ja moze pojsc i uczciwie zarobic pieniadze na utrzymanie siebie. Czesto wracajac z pracy czy zakupow, widze takich ludzi, zebrzacych, biednych, poobdzieranych.... i sobie mysle.... mi tez nikt pieniedzy nie dal w prezencie, czy nie zerwalam ich z drzewa. Siedze w pracy po 9 godzin dziennie, a ktos taki usiadzie na chodniku i czasami jestem pewna ze uzbiera wiecej niz ja zarobie w jeden dzien. Dla tych ktorzy naprawde pomocy potrzebuja, sa specjalne organizacje, i to je wole wesprzec, bo przynajmniej wiem, ze pieniadze nie ida na papierosy czy alkohol. Swoja droga, wspomnialyscie o studentach zbierajacych na piwo, mowiacych otwarcie na co potrzebuja. Ja jakis rok temu spotkalam na ulicy faceta, ktory mial tabliczke z napisem: "Brad i Angelina beda mieli blizniaki. Potrzebuje pieniadze na prezent"
|
|
|
|
|
#19 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 3 463
|
Dot.: Współczucie i bezradność
ja tez sie zawsze zastanawiam: dac czy nie dac.
tak jak wiekszosc z Was Rumunkom z dziecmi mowie nie. bez wyrzutow sumienia. mam wrazenie ze to jest ich zawod... jednak jesli ktos podchodzi na ulicy (i nie czuje od niego alkoholu (!) ) proszac o pieniadze na jedzenie to na ogol daje te 2-3zl. ja nie zbiednieje a za 2-3 zl pare bulek sie kupi. nigdy nie zapomne sytuacji kiedy podeszla do mnie kobieta i zapytala czy dam jej 2 zl na chleb. pokazala siatke ze juz jej taki pan kupil wode a jeszcze potrzebuje chleba dla dzieci. mysle sobie: dam. patrze do portfela a tu z monet tylko 5zl. mysle no to dam juz te 5. daje. kobieta nie wierzy wlasnym oczom. mowi ze dalam 5 a ona tylko 2 na chleb potrzebuje. przytakuje na znak ze wiem ile dalam. kobieta zasugerowala ze mozemy isc razem do zabki bo jest 10 krokow stad kupimy chleb a ona odda reszte. swieczki w oczach mi stanely i powiedzialam zeby wziela cale pieniadze to moze jeszcze cos kupi za to. ona podziekowala i pomaszerowala do sklepu... rzeczywiscie potrzebowala tych pieniedzy a ja i tak bym je wydala na jakas bzdure. wiec warto sie czasem zastanowic i siegnac po ta zlotowke. |
|
|
|
|
#20 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 9 732
|
Dot.: Współczucie i bezradność
No, ja szczerze, jak wyżej napisałam nie miałam sytuacji z wyrzucaniem jedzenia ;} czy z wyzywaniem. Papierosa też zawsze dam jak mam, w końcu nigdy nie wiem czego ja będę kiedyś potrzebować...
__________________
Kto sieje wiatr ten zbiera burze
![]() |
|
|
|
|
#21 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: Pretty Shitty City
Wiadomości: 155
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Jeśli chodzi o Romów, to długo dawałam się nabierać i czasem dawałam jakieś drobne, zwłaszcza, kiedy widziałam te "matki" z dziećmi. Skończyło się, kiedy z artykułu w "Polityce" dowiedziałam się, jak bardzo jest to wszystko zorganizowane. Jakoś wcześniej nie zastanawiałam się, jak to jest, że te poniewierane godzinami w tramwajach niemowlęta nawet nie pisną... Teraz boleję nad swoja naiwnością.
![]() Raz pewien pan (wyglądał na bezdomnego) poprosił, żebym kupiła mu kawę w automacie. Bardzo nalegał, żebym sama wrzuciła kasę i wybrała napój, a jak specjalnie zostawiłam w automacie "resztę", to mnie z nią jeszcze dogonił i ją oddał ![]() Parę razy też ktoś chodził od mieszkania do mieszkania i prosił o jedzenie. Zawsze wtedy dawałam całą siatkę produktów, ale myślę, że taka osoba bardziej liczy na to, że ktoś nieproszony wprost o pieniądze chętniej dorzuci jednak sam z siebie jakieś drobne. A wyrzutów sumienia już nie mam, kiedy odmawiam. Wydaje mi się, że ci najbardziej potrzebujący nie rzucają się w oczy (i nie naprzykrzają).
__________________
Don't blame it on me, blame it on my wild heart. |
|
|
|
|
#22 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 9 732
|
Dot.: Współczucie i bezradność
tu lekturka http://www.polityka.pl/na-oczy-czarn...933,261862,18/
zachęcam do poczytania
__________________
Kto sieje wiatr ten zbiera burze
![]() |
|
|
|
|
#23 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 26 565
|
Dot.: Współczucie i bezradność
ja kasy nie daje, ale jak ktos mowi mi ze jest glodny kupuje mu po prostu chleb czy cos do jedzenia
__________________
[*] 11.09.2012 jeszcze się kiedyś spotkamy... |
|
|
|
|
#24 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 171
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
Muszę powiedzieć,że artykuł jeszcze szerzej otworzył mi oczy.......... Ale żebrzącym Rumunkom to ja nigdy pieniędzy nie dawałam(i tu już bez wyrzutów sumienia). Byłam świadkiem jak żebrzące rumuńskie dziewczyny zostały obdarowane przez pewnego kupca owocami z jego stoiska(te oczywiście chciały kasę),po czym ugryzły po kawałku jabłka i bezczelnie wyrzuciły za siebie
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
|
#25 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 7 768
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
![]() Kiedyś zaczepił mnie i moją mamę taki zabiedzony facet i prosił o pieniądze. Byłyśmy tuż po zakupach. mam otworzyła bagażnik chciała mu dać część jedzenia. Jak on to zobaczył to taką wiąchę puścił że on kasy chce!
__________________
So much internet so little time. |
|
|
|
|
|
#26 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 4 754
|
Dot.: Współczucie i bezradność
dawno temu, może już z 10 lat minęło, do drzwi zapukała taka zabidzona kobieta, mama otworzyła, kobieta prosi o pieniądze bądź jedzenie. Nie miałyśmy żadnych pieniędzy bo taty nie było w domu, a mama wydała wszystko na zakupy i miała jakieś grosze, ale akurat gotowała obiad. Nałożyła do słoików ziemniaków, surówki i jakiegoś tam mięcha. Do innego słoika wlała zupy, calą reklamówke walówki dała tej kobiecie. A kobieta co? zostawila tą reklamówkę na dole na klatce schodowej -.-
druga sytuacja, niedawno (początek wakacji), o 7:00 dzwoni ktoś do drzwi, patrzę, że przed bramką stoi jakiś gościu, oczywiście (nauczona zyciem, że obcym się nie otwiera), podnoszę sluchawkę domofonu. Gościu się jąka, mówi, że zbiera na leki dla żony, albo jeśli mogę to chociaż coś do jedzenia. Zebrałam z kuchni jakieś suche jadło (makaron, ryż, kaszę), zapakowałam w reklamówkę, wyszłam i mu podałam, facet mało się nie popłakał.. 10 razy się odwracał jeszcze i krzyczal, że mi dziękuje bo nikt inny mu nic nie dał.. tak samo bezdomni w Gdańsku na dworcu. Tż zawsze jak go proszą o jedzenie to podchodzi do tych dworcowych piekarni i kupuje chleb.. 3zł to nie majątek, a lepiej kupić chelb niż dać 3zł i nie wiedzieć na co ktoś to wyda..
__________________
No matter how great the talent or efforts, some things just take time. You can't produce a baby in one month by making nine women pregnant. Warren Buffet |
|
|
|
|
#27 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 3 181
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Nie daje, ale to zależy.
Jezeli ktoś mówi, że zbiera na jedzenie - proponuje, że pójde do sklepu i coś kupie do jedzenia - zazwyczaj kończy sie to dalszą prośba o pieniądze, więc niech szuka dalej naiwnych. Jak sie zgadzają - kupuje coś do jedzenia. Na parkingach zazwyczaj są te same osoby. Akurat u mnie jest to grupka trzech mężczyzn, którzy w trójke obserwuja wychodzacych popijając piwko i szukając ofiar. Wiec szkoda mi tych osób, które dają im te grosze. Jeżeli poprosi mnie jakas grupka studentów zbierajaca na piwo lub wino, papierosy - potrafie dać, jeżeli mam jakies drobniaki - przynajmniej są szczerzy. Rumunkom, cygankom z dziećmi nie daje, zazwyczaj nie zbierają dla siebie a dla kogoś innego. Ostatnio do moich drzwi zapukała kobieta. Mówiła, że ma chorą wnuczke, że szpital zgodzil się na operacje, ale fundacja nie zebrała jeszcze odpowiedniej kwoty i brakuje 3 000 zł. Kiedy powiedziałam, że nie dam jej teraz ale wpłace na konto - odrazu zaczeła się wykręcać, ze nie ma przy sobie, że sama wpłaci itd. Więc podziekowałam i zamknełam drzwi. |
|
|
|
|
#28 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Małopolska
Wiadomości: 1 235
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
Mnie "dopadli" na parkingu przed sklepem.Dostałam oprócz obrazka ze Św.Krzysztofem,obrazek Papieża Jana Pawła II.Oczywiście nie za darmo tylko "co łaska". Owszem są namolni.Szedł ze mną dotąd dopóki nie dostał kasy. Ci co mnie "dopadli "to też "chłopy jak schwał i dobrze ubrani",ale najwyrazniej mają lewe ręce do roboty. Może to i jest jakiś sposób na życie,ale mnie się on również nie podoba.
__________________
Monika
|
|
|
|
|
|
#29 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 816
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
Kiedyś znajoma stała w kolejce w aptece i przyczepił się do niej jakiś facet. Czuć było od niego alkohol i zaczął prosić ją o 2 zł. Ona oczywiście nie chciała dać, bo sama ciężko pracuje. Gdy on nie przestawał i nadal żądał wręcz od niej tych pieniędzy, kazała mu się odczepić i powiedziała wprost, że na wódkę mu nie da. A on na to, że chciałby się po prostu umyć i potrzebuje na mydło. W tym momencie przypomniała jej się jej własna łazienka, w której pełno pachnących mydełek, żeli pod prysznic itp. Była zaszokowana, ale kupiła mu to mydło, a on był bardzo szczęśliwy i jej dziękował. Także czasem pozory mylą i czasem warto podjąć próbę pomocy. Ale raczej kupić niż dać pieniądze.
__________________
Dzwonek budzika: czas do ciebie telefonuje |
|
|
|
|
|
#30 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 171
|
Dot.: Współczucie i bezradność
Cytat:
To prawda
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:54.








) nie daję, bo wiem, że to ich zawód. A wychodzę z założenia, że jeżeli będą dostawać, to wciąż ich mężowie będą je wysyłać. 









) i dałam mu dwie buleczki. A on co, spojrzał pogardliwie, podziekował od niechcenia, schowła bułki do kurtki i sobie poszedł.. żebrając dalej. Na logike, jakby 3 dni nie jadł, to dorwałby sie do tych bułeczek od razu , wiadomo,ze zbierał na wódke ... 



