|
|
#1171 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2004-12
Lokalizacja: St.Julians/Malta
Wiadomości: 1 124
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
No to i ja sie pochwale
Nie wiem czy to najgorsza randka w moim zyciu, ale z pewnoscia jedna z nich. I swieza sprawa, bo z wczoraj. Otoz przeprowadzilam sie jakies 2 tyg. temu do Manchesteru, nikogo tu nie znam, czuje sie troche znudzona i samotna, poza szukaniem pracy niewiele mam do roboty Bylam w jednym pubie na dniu probnym, gdzie pracuje pewien Polak. Nastepnego dnia zadzwonil do mnie, ze jakis jego znajomy mnie widzial, spodobalam sie mu i czy moze dac mu moj nr bo chce sie ze mna umowic. Myslalam ok, co mi szkodzi. Chlopak zadzwonil, umowilismy sie na niedziele, chociaz po tej rozmowie szczerze mowiac odechcialo mi sie, nie potrafilam go praktycznie zrozumiec (mimo ze z angielskim u mnie dobrze), mowil z takim dziwnym akcentem no i zapytal czy jestem mezatka, co mnie troche rozsmieszylo.Co do samego spotkania... chlopak okazal sie byc z Pakistanu, co nie ukrywam, wyklucza dla mnie mozliwosc proby nawet jakiejkolwiek relacji. Z wygladu ot taki tam, nie byl zly, ale bez szalu. Poza tym mielismy problemy z komunikacja, bo nie potrafilam zrozumiec co on do mnie mowi, stwierdzil ze nie znam angielskiego Po 5 min rozmowy zapytal co mysle o wyjsciu za maz, powiedzialam ze na razie to w ogole o tym nie mysle. Zapytal ile mam lat, jak mu odpowiedzialam ze 26 wydawal sie byc nawet troche naburmuszony, ze jak to, ze przeciez wygladam na max 20 i ze 26 to za duzo (w domysle chyba na jego zone ) Myslalam, szczesliwa i naiwna, ze mam go z glowy, ale gdzie tam. Zaraz mnie poinformowal, ze on nie ma dziewczyny, tylko kolegow i czy bedziemy razem. Ja troche speszona mowie, ze wcale go nie znam itd. On na to zdziwiony, ze jak to, nie chcesz miec chlopaka? A ja, ze dopiero sie przeprowadzilam, musze sie skupic na szukaniu pracy, ustatkowac jakos i o tym na razie mysle. On laskawie oznajmil, ze w takim razie mozemy poczekac az znajde prace. W ogole caly czas mowil "uhm, oł rajt!" co strasznie mnie bawilo i myslalam, ze zaraz parskne smiechem. Wypytal mnie o moje finanse, stwierdzil ze za duzo place za mieszkanie i zaczal kombinowac pod nosem gdzie by mnie przeprowadzic, ze moze do niego Na szczescie mial niecala godzine na to spotkanie, bo spieszyl sie do pracy, na koniec uspokoil mnie zebym sie nie martwila, ze jeszcze do mnie dzisiaj zadzwoni, na szczescie odwiodlam go od tego pomyslu, powiedzialam ze ide spac niedlugo Obawialam sie, ze jeszcze bedzie probowal mnie nie daj Boze calowac na pozegnanie, ale obylo sie bez tego na szczescie.Ah od razu mi tez zapowiedzial zebym nawet nie probowala alkoholu, to mu mowie ze za pozno, ze ja juz dawno sprobowalam i ze pije calkiem sporo, myslalam ze go to zrazi, ale to tez jakos przelknal niestety
Edytowane przez dotka85 Czas edycji: 2012-11-12 o 14:45 |
|
|
|
|
#1172 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 303
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
eat clean & train dirty |
|
|
|
|
|
#1173 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 2
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
stary wątek, ale potrzebuję się chociaż tu wyżalić z dzisiejszego dnia. zaprosił mnie kolega na spacerek (powiedział chodź pokażę ci cudowne miejsce) myślę - czemu nie. tylko nie ostrzegł mnie, że żeby tam dotrzeć trzeba przejść przez jakieś wertepy i zarośla z mnóstwem robali, czarę goryczy przelał fakt iż w całej tej sielankowej scenerii wlazłam w jakieś grzęzawisko błota. moje balerinki razem ze stopami były całe pokryte błotem ;] zaczęliśmy zatem wracać, gdyż moja mina mówiła sama za siebie ;] ohh jak miło myć się w szaletach miejskich i ze zgrozą zauważyć fakt, że ulubione buty za ponad 80 zł nadają się już wyłącznie na śmietnik -.- wkurzona patrząc na zegarek stwierdziłam, że muszę iść, ale on marudził, że bolą go nogi i musi na chwilę usiąść, co doprowadziło do tego, że spóźnił mi się autobus i musiałam szybko podbijać na odległy o 7 km przystanek -.- w dodatku był taki "szarmancki", iż za sok musiałam płacić sama. gdy w końcu z radością się pożegnałąm zastrzelił mnie pytaniem "to kiedy znów się widzimy?" -.- ja dygam....
|
|
|
|
|
#1174 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-12
Wiadomości: 1 166
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1175 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 22 811
|
Odp: Wasza najgorsza randka ;)
7 km w ubloconych nogach? dałaś radę? biedactwo
ja ostatni często słyszę od facetów że laski ich nie chcą bo a dla nich za madrzy, po czym okazuje się że trzeba do nich 10 razu mówić zanim zrozumieją proste zdanie i pojęcia o świecie nie mają i od razu kładą kawę na ławę że kobieta ma pracować, gotować i sprzątać Wysłane z aplikacji mobilnej Wizaz Forum. |
|
|
|
|
#1176 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1177 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 88
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Najgorzej ją wspominam... Facet: promotor jednego pubu w centrum. A że często kręciłam się na mieście owego czasu i byłam dość charakterystyczna (czas, gdy ścięłam się na zapałeczkę
), któregoś razu zagadał, czy nie przeszłabym się z nim jak skończy pracę na piwko, bo wiele razy już miał ochotę mnie zaprosić. Chyba danego wieczoru nie miałam po prostu co robić, ale się zgodziłam. Poza tym facet był całkiem przystojny, zwróciłam już kiedyś na niego uwagę, więc pomyślałam "co mi szkodzi".Uznał wtedy, że urwie się wcześniej - no i poszliśmy. Facet W OGÓLE nie był mnie ciekawy, opowiadał przed dobre 40 min o zafascynowaniu kulturą Bliskiego Wschodu - i to w naprawdę, naprawdę nudny sposób. Ale myślę - ok, przetrawię, poczekam, może skończy ten temat. Owszem, skończył, po czym zaczął opowiadać o tym, jak ciężko mu - "tak inteligentnemu osobnikowi"- żyć na tym świecie. I nie, nie było to wyszukane poczucie humoru. Opowiadał, jak bryluje na uczelni. Używał namiętnie "trudnych słówek" w złym kontekście, najwyraźniej próbując mi zaimponować, jednak w większości nie znał ich znaczenia... Używał "kameralnie" jako zamiennik "generalnie" No i nie dał mi dojść do słowa, a naprawdę do milczących nie należę... Następnie zaczął narzekać na muzykę lecącą w lokalu. Później na wystrój. Aż w końcu na brak popielniczek mimo że była to strefa dla palących (mimo że NIE PALIŁ ) Ściągnął buty i walnął stopy w brudnych, zaśmierdłych skarpetach na krzesło stojące tuż obok mnie...Ale to jeszcze nic. Nie wiem, naprawdę nie mogę sobie przypomnieć ani tym bardziej zrozumieć, dlaczego nie wróciłam od razu do domu. W każdym razie byłam już naprawdę zmęczona, oświadczyłam mu to, kiedy na chwilę się zamknął. Było już naprawdę późno, koło 4 rano, przejaśniało się. Zaproponowal, że podjedziemy jego rowerem pod jego mieszkanie (mieszkał blisko) i odwiezie mnie autem. Ze względu na częstotliwość jeżdżenia nocnych i to, że byłam już zbyt spłukana żeby wziąć taksę, zgodziłam się... Wziął mnie na ramę I pojechaliśmy. Weszliśmy na chwilę do mieszkania, musiałam skorzystać z toalety, a on wziąć kluczyki. Kiedy wyszłam z łazienki, on mnie złapał i przewrócil na kanapę - nie myślcie, że było mu w głowie coś zbereźnego Wtulił się we mnie i po 2 minutach CHRAPAŁ. Szybko się zwinełam.Następnego dnia dostałam milion smsów, że musimy się spotkać znowu. Nie wiem, skąd wziął mój numer, najprawdopodobniej grzebał w moim telefonie kiedy sobie sikałam Męczył mnie tak jeszcze kilka tygodni, aż dał sobie spokój po zerowym odzewie.Nie muszę chyba mówić, że omijam z daleka ulicę, na której pracuje
__________________
zapuszczam naturalne wlosy
|
|
|
|
|
#1178 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 745
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1179 | ||
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 2
|
Dot.: Odp: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() brzydziłam się ale nie miałam wyjścia... ;/ ---------- Dopisano o 11:48 ---------- Poprzedni post napisano o 11:47 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#1180 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 433
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
ja raz poznałam kolesia na imprezie i nawet mi się spodobał więc jak zaprosił mnie na randkę to się zgodziłam. akurat był koncert na bulwarach więc poszliśmy posłuchać a potem na spacer i gdy chcieliśmy sobie usiąść powiedział że zaprasza mnie na coś do picia do jakiejś knajpki. wybraliśmy miejsce, wypiliśmy soczki i przyszło do płacenia. Ja oczywiście zachowawczo wyciągnęłam kasę że zapłacę za siebie i ten zamiast powiedzieć że przecież mnie zaprosił to wziął moją kasę i przez DŁUŻSZĄ chwilę zastanawiał się jak to rozliczyć i wydać mi resztę
po czym ostatecznie stwierdził że TYM RAZEM mi postawi. Nie chciałam go jeszcze skreślać bo w sumie był sympatyczny wiec na następnej randce jak zaproponowałam że tym razem ja zapłacę zgodził się bez mrugnięcia okiem i nawet był zadowolony (pewnie dlatego że zaoszczędził całe 10 zł za dwie herbaty). Następnym razem umówiłam się z nim na podwójną randkę do kina z moją koleżanka i jej facetem bo chciałam żeby mi powiedziala co sądzi, on się spoznil wiec zaplacilam za jego bilet. Po kinie jak poszlismy do knajpy na piwo to przy rachunku powiedzial że za jedno piwo mu nie musze zwracać bo przecież placilam za kino (tylko ze ja za niego zaplacilam 22 zl a on za mnie 9zl... ) A jak jechaliśmy kiedys na mala wycieczke za miasto to chcial zebym mu zwróciła część kasy za paliwo a potem mi jeszcze przypomniał że wiszę mu jeszcze 2 zł
__________________
Rób co chcesz ale tylko wtedy gdy wiesz po co to robisz. |
|
|
|
|
#1181 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 72
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Dawno, dawno temu umówiłam się na spacer z moim obecnym mężem. To była nasza pierwsza randka
M. przyjechał wtedy z Warszawy na weekend do naszego rodzinnego miasta. No i wszystko super, spacer był bardzo miły i długi ale zaczęło się już robić chłodno i ciemno, a że byliśmy w pobliżu domu M. to postanowiliśmy pójść do niego. Niestety, M. zapomniał że akurat tego dnia była u niego jakaś impreza rodzinna.. ja się zestresowałam, bo cała jego rodzina tam była, ciotki, wujkowie, dziadkowie itd nikogo nie znałam, no i same wiecie, głupio mi było Wyszło tak, że nie siedzieliśmy ze wszystkimi tylko poszliśmy na górę do pokoju M. I co chwile któraś jego ciotka czy babcia przychodziły na górę sprawdzać co robimy a my tylko oglądaliśmy film
|
|
|
|
|
#1182 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-01
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 10
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Akurat jestem na świeżo z niezbyt rozgarniętym Panem rzekomo-policjantem. Cytuję wybrane momenty pierwszorandkowe:
[on]: A gdzie ty właściwie ostatnio pracowałaś? [ja]: W firmie X., takiej małej. [on] (jakby wzburzony): Ale nie miałaś tam jakiegoś romansu z prezesem?!? [ja] (zdziwiona): Eeeee, no nie, a co? [on]: Bo oglądałem ostatnio "Trudne sprawy" i tam laska sypiała ze swoim prezesem, co nie? -- [on]: Ty się spodziewaj, że będę cię podpuszczał i sprawdzał, czy mi nie ściemniasz, będę zadawał różne podchwytliwe pytania! [ja]: A gdzie jakieś zaufanie? ![]() [on]: No chyba ci nie będę wierzył na słowo, co nie? -- [on]: Nie czytam książek. Harlekiny i inne takie to zajęcie dla bab. [ja]: Ale książki to nie tylko harlekiny... [on]: Wiesz, ale ja jestem FA-CE-TEM, mogę sobie najwyżej przejrzeć gazetę jakąś, co nie? -- Później: Rozmawiamy przez telefon, ale po jakimś czasie musiałam już kończyć, więc mówię, że muszę kończyć, ale przecież się znowu niebawem widzimy. On spoko, spoko, do usłyszenia. Po czym po chwili dostaję SMSa treści: "masz minusa", ja: "Za co?", On: "Już ty wiesz za co". I foch! Po czym napisał, że jestem jakaś dziwna, że z nim nie chcę rozmawiać, to mu odpisuję, że chyba szuka innego typu dziewczyny niż jestem. A on do mnie dzwoni z pytaniem, dlaczego tak łatwo odpuszczam i że myślał, że do niego zadzwonię i będę prosić o kolejne spotkanie ![]() Jeszcze miałam niedawno inny przypadek, bardziej tragiczny z gościem poznanym na pewnym portalu randkowym, który nie dość, że na zdjęciu wyglądał jak przystojny, młody bóg, a na żywo jak mały pomarszczony krasnal, to jeszcze przez całe spotkanie mnie ostentacyjnie wąchał i stanowczo zbyt często powtarzał: "Goooosiuuuu, jak ty UWODZICIELSKO pachniesz!" |
|
|
|
|
#1183 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2003-04
Wiadomości: 1 972
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
i jeszcze liczył że będziesz się płaszczyć przed nim i go zdobywać jak księżniczkę |
|
|
|
|
|
#1184 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: z krainy dzwięków / 054 !
Wiadomości: 42 322
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
"Nie masz żadnych wrogów poza tymi w Tobie" rsmt |
|
|
|
|
|
#1185 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-01
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 10
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Jeszcze jedna randka mi się przypomniała, musiałam ją chyba wyprzeć z pamięci, taka była straszna, ale do rzeczy:
Facet poznany przez internet. Na zdjęciu - fajny. Na żywo - jeszcze fajniejszy. Poszliśmy do takiego parku w naszym mieście, pełnego starych fortów, umocnień, schodków, tajemnych ścieżek, pustych zaułków, ogólnie bardzo urokliwe miejsce, idealne na randkę. Był środek dnia, słonko, ludzie. Zainstalowaliśmy się na ławce i rozmawiamy. Gadało się super, w końcu powiedział, że mu się strasznie spodobałam, wziął mnie za rękę, przyciągnął do siebie, ja się przysuwam cała zadowolona, bo to nie było nachalne tylko miłe, a on zamiast mnie pocałować, mówi - "zobacz jak na mnie działasz" i obleśnym uśmiechem kładzie sobie moją rękę na przyrodzeniu :/ Dalej było już tylko gorzej. Po kilku nieudanych próbach dobierania mi się do majtek i stanika, mimo moich stanowczych protestów, rozpiął własne spodnie, wywalił na wierzch cały interes i mówi do mnie: "Dobrze, jak nie chcesz, żebym zajął się tobą, to ty zajmij się mną" Ryknęłam na niego, że jest jakiś nienormalny, więc się zapiął i zarządził koniec spotkania. Byłam bardzo przestraszona i zszokowana
|
|
|
|
|
#1186 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-12
Wiadomości: 1 166
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Dobrze, że nic ci się nie stało. Jak widać, każdy sympatyczny i fajnie wyglądający chłopak z internetu może okazać się zboczeńcem. Dlaczego nie ucięłaś spotkania od razu po tym jak położył sobie twoją rękę na rozporku? Dziewczyny, uczcie się być bardziej stanowcze!!! I na pierwsze randki zawsze gdzieś gdzie jest dużo ludzi. Obawiam się, że skoro facet w środku dnia mógł wywalić wszystko na wierzch to był to jeden z tych pustych zaułków w parku??! Dobrze, że nie był bardziej agresywny, bo pewnie wiele osób by z pomocą nie przyszło...
|
|
|
|
|
|
#1187 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-01
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 10
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1188 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1189 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 642
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Dlatego miałam zasadę, że żadnego łażenia po parkach, czy laskach z nieznajomymi. Randka wśród ludzi, w miejscu publicznym tylko i wyłącznie. Jak panu się nie chce zainwestować kilku złotych w kawę / colę, to już jego problem. ![]() ---------- Dopisano o 13:00 ---------- Poprzedni post napisano o 12:59 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#1190 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 6
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Wspaniały wątek! czytałam sumiennie przez kilka dni i nieźle mi się humor dzięki wam poprawił
W sumie nie miałam jakiś strasznych randek ale może coś wygrzebię. 1. Spotykałam się kilka razy z pewnym chłopakiem zawsze za siebie płaciłam chociaż to on zapraszał, ale to rozumiem jesteśmy młodzi on pracuje dorywczo (spoko). Zaprosił mnie na kebaba i w aucie wykłócał się, że to on będzie płacił więc mówię ok. Wchodzimy on podchodzi do kasy zamawia dla siebie i siada przy stoliku, cóż ja też zamówiłam i siadam koło niego i zaczyna się jego lamentowanie (dodam, że nigdy aż tak nie wykazywał swojego skąpstwa) -jakie to wszystko drogie, -jakby tak wszystko kupił do domu to wystarczyłoby na 10 kebabów(haha) -że był na wycieczce i musiał sobie sam kupować jedzenie, bo mieli tylko obiadokolację i stracił przez 5 dni jakieś 20 zł i gdyby wiedział to zrobiłby w domu kanapki (hahaha) -pożyczył kiedyś kumplowi 2 zł (chyba, już nie pamiętam na pewno ale to jakieś drobne były) i on mu nie oddał pózniej z tego tematu zaczął opowiadać jak to jego każdy 'związek' kończy się na paru spotkaniach(w sumie to się nie dziwię jak na 3/4 zaczyna tak ubolewać nad swoim bytem, a poza tym związek po paru spotkaniach?) Zazwyczaj próbuje być miła, a że do tego spotkania było bardzo fajnie i chłopak przystojny więc spotkałam się z nim jeszcze 2 razy ale było tak samo.Ostatnia nasza rozmowa przez tel. dotyczyła piwa.. Chwalił się, że kupił sobie 4 4-paki żubra na promocji (podobno nienawidził tego piwa) i najlepsze powiedział, że może mi jeden odsprzedać haha (miał 21 lat) Przepraszam, że tak chaotycznie napisane, pózniej dopisze następne(bo trochę tych nieudanych randek było), na pewno nie tak śmieszne jak wasze raczej powszechne
|
|
|
|
|
#1191 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 24 367
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1192 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-05
Lokalizacja: Z domku
Wiadomości: 11 720
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Zawsze jak czytam ten wątek lub przypominam sobie swoje jakieś randkowe przeboje to zastanawiam się skąd tacy ludzie się biorą i jakie mają rodziny, bo skądś to się musi brać w koncu...
|
|
|
|
|
#1193 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 2
|
Jak to widzą kobiety a jak mężczyźni
Cześć. Mnie zdarzyło się, że dopiero po czasie dowiedziałam się że romantyczny wieczór mój chłopak odebrał zupełnie inaczej niż ja. I to było straszne!!!!
Wolę o tym nie pisać, ale kiedyś znalazłam film który to opowiada... Edytowane przez aniolek-tasmanski Czas edycji: 2013-09-04 o 09:45 Powód: link |
|
|
|
|
#1194 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 1 337
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Moja najgorsza randka z mężczyzną poznanym na internecie .
Niski Cały mokry ze stresu , ale dobrze , iż używał jakiś perfum . Pewnie ze stresu za dużo wylał na siebie Zero inwencji w rozmowie . Ciągle musiałam gadać za niego . Jedyne co opowiadał to o mamie i o ciężkiej pracy z częściami samochodowymi . Po spotkaniu pytał jak mi się podobało i co o nim myślę ? Koleś przyjechał w zniszczonych , brzydkich i starych addidasach . Reszta ciuchów też była okropna , ale na szczęście byliśmy daleko od ludzi
|
|
|
|
|
#1195 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 14
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
To ja mam dla Was historię
Poznałam faceta na jednym z portali randkowych. Umówiliśmy się na spacerek. Facet był boski(wysoki szatyn z lekkim zarostem-mniam ). I tak chodzimy po parku, rozmawiamy. I jak się okazało mamy podobne plany na przyszłość, hobby, światopogląd. Żebyście mnie widziały. Ja cała w skowronkach, że wreszcie mam swoją randkę idealną i idealnego mężczyznę u boku
|
|
|
|
|
#1196 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 1 494
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1197 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 24 367
|
Odp: Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
|
|
|
|
|
#1198 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 14
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
I facet nie uszanował tego tylko wepchnął mi swój jęzor. Z resztą próbowałam się uwolnić z uścisku. To co? Nie czuł, że ja nie chcę? Dziwię się sobie, że potem nic nie zrobiłam. A mogłam mu chociaż nawrzucać. Po prostu mnie zamurowało i sobie poszłam.
|
|
|
|
|
|
#1199 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 1 494
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1200 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 14
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
To w takim razie Ci tego życzę i trzymam kciuki za Twojego TŻ ![]() A żeby nie było, że jestem jakaś pani niedotykalska czy na maksa pruderyjna to miałam historię odwrotną do tej opisanej wcześniej. Pewnego wieczoru w klubie spotkałam Damiana. Tańczyło mi się z nim dobrze i (jak się potem okazało) rozmawiało jeszcze lepiej. Czas leciał była 3,5,7 i 10 randka. A facet nic... Żadnego łapania za rękę, przytulania, obejmowania a o pocałunku już nawet nie wspomnę. Pomyślałam sobie, że może jakiś wstydliwy albo się boi. Postanowiłam trochę bardziej go pokokietować. A to delikatnie muskałam jego dłoń swoją albo ocierałam się "przypadkowo" biodrem o niego, kiedy przeciskałam się koło jakiejś barierki. Do tego uśmiechałam się szeroko i zachęcająco a on dalej nic. Kiedy przychodził do mojego domu to zawsze siadałam na duużej kanapie a on oczywiście na fotelu. Beznadziejny przypadek. Rzucałam nawet słowa z podtekstami i zero reakcji. I tak "kręciliśmy" ze sobą 1,5miesiąca i dałam już spokój. |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:49.



Nie wiem czy to najgorsza
Bylam w jednym pubie na dniu probnym, gdzie pracuje pewien Polak. Nastepnego dnia zadzwonil do mnie, ze jakis jego znajomy mnie widzial, spodobalam sie mu i czy moze dac mu moj nr bo chce sie ze mna umowic. Myslalam ok, co mi szkodzi. Chlopak zadzwonil, umowilismy sie na niedziele, chociaz po tej rozmowie szczerze mowiac odechcialo mi sie, nie potrafilam go praktycznie zrozumiec (mimo ze z angielskim u mnie dobrze), mowil z takim dziwnym akcentem no i zapytal czy jestem mezatka, co mnie troche rozsmieszylo.
Po 5 min rozmowy zapytal co mysle o wyjsciu za maz, powiedzialam ze na razie to w ogole o tym nie mysle. Zapytal ile mam lat, jak mu odpowiedzialam ze 26 wydawal sie byc nawet troche naburmuszony, ze jak to, ze przeciez wygladam na max 20 i ze 26 to za duzo (w domysle chyba na jego zone
Na szczescie mial niecala godzine na to spotkanie, bo spieszyl sie do pracy, na koniec uspokoil mnie zebym sie nie martwila, ze jeszcze do mnie dzisiaj zadzwoni, na szczescie odwiodlam go od tego pomyslu, powiedzialam ze ide spac niedlugo 


- i to w naprawdę, naprawdę nudny sposób. Ale myślę - ok, przetrawię, poczekam, może skończy ten temat. Owszem, skończył, po czym zaczął opowiadać o tym, jak ciężko mu - "tak inteligentnemu osobnikowi"- żyć na tym świecie. I nie, nie było to wyszukane poczucie humoru. Opowiadał, jak bryluje na uczelni. Używał namiętnie "trudnych słówek" w złym kontekście, najwyraźniej próbując mi zaimponować, jednak w większości nie znał ich znaczenia... Używał "kameralnie" jako zamiennik "generalnie"
) Ściągnął buty i walnął stopy w brudnych, zaśmierdłych skarpetach na krzesło stojące tuż obok mnie...



po czym ostatecznie stwierdził że TYM RAZEM mi postawi. 



