|
|
#1231 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 350
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Kiedyś wybrałam się na randkę z asystentem na studiach. Pisał do mnie na fb i prosił o spotkanie tak więc się zgodziłam.
Na randce w restauracji wyjął ... naładowany pistolet i zaczął nim szpanować. Chciałabym zobaczyć moją minę w tamtej sytuacji. Kelnerka była co najmniej zszokowana. |
|
|
|
|
#1232 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 3 629
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Piłam kawę i czytałam ten wątek, ze śmiechu wyplułam kawę na laptopa
mam nadzieję, że nic mu nie będzie, bo szybko wytarłam klawiaturę. Edytowane przez 201605021613 Czas edycji: 2014-03-11 o 19:22 |
|
|
|
|
#1233 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 468
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Ubawiłam się czytając o Waszych randkach
Dorzuce cos od siebie Kiedys kolega zaprosił mnie , zgodziłam się, mówi, że podjedzie po mnie, pytam gdzie pójdziemy on wymyślił, że na basen. Fajnie, spakowałam kostium, ręcznik, czekam. Przyjechał, na basen dojechaliśmy, ale okazało się, że on woli iść na Świat Saun. Okej. Weszlismy i przeraziłam się, bo tam jest nakaz chodzenia na golasa! No nic. Chodziłam owinieta recznikiem, a on caly czas goły, w ogole pozdrawiał się z innymi facetami jakby był tam stałym gościem, wszyscy fuj, nadzy. Caly czas chodziłam tylko do sauny parowej żeby przez pare nie było mnie tyle widać no ale najlepsze że przy tej całej nagości, on w saunie gadał tylko o tym, ze jest ze wsi, i ze jak przyjechał do miasta to Kościół w miescie go strasznie zawiódł bo kazania słabe. A JEGO ksiądz na wsi to DAWAŁ takie dobre kazania!I przytoczył mi jakies dwa, przybierając ton "księdzowy"... Było to śmieszne połączenie sauna na golasa+ kościelne kazania.Na sam koniec odwiózł mnie i pytał czy chce isc z nim za tydzień ale odmówiłamp
__________________
Książki 2015 5/52 |
|
|
|
|
#1234 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 273
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1235 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 3 392
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
chcialabym to zobaczyc
__________________
należy kochac rzeczywistość, a nie urojenia... ![]() Przerzuć kartkę, zaryzykuj, bądź dziwakiem
Nie idź ścieżką, własną depcz, otwórz głowę Zanim powiesz, zrozum, bądź Nigdy nie burz, buduj, twórz Smakuj, milcz, myśl i czuj |
|
|
|
|
|
#1236 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 63
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Świetny wątek, uśmiałam się
To może trochę odświeżę moją randką która miała miejsce kilka lat temu ![]() Chłopak poznany przez znajomych, wydawał się miły fajnym poczuciem humoru, zapytał o spotkanie, zgodziłam się i tak pojechaliśmy na spacer. Rozmowa toczyła się miło, mielismy wspólnych znajomych więc nie było krępującej ciszy. Po spacerze chłopak odwiózł mnie pod dom, siedzimy w samochodzie, w pewnym momencie on krzyczy 'wychodź!!!' Ja szybko wysiadłam, zdezorientowana, facet otwiera wszystkie drzwi od samochodu, w panice, myślę o co chodzi? ![]() Pytam go, a on na to.... 'pierdnąłem... 'Chłopak wystraszył się, że mnie zaczadzi chyba, ogólnie może nie najgorsza randka ale coś co utkwiło mi w pamięci
|
|
|
|
|
#1237 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Bydgoszcz
Wiadomości: 3 741
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1238 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 2 430
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1239 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 24 367
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 20:25 ---------- Poprzedni post napisano o 20:24 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#1240 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Zagłębianka
Wiadomości: 673
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
No proszę, jaki odważny że się przyznał
|
|
|
|
|
|
#1241 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2013-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 3 960
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Kiedyś byłam na randce z chłopakiem, który był znajomym znajomych. Całą randkę siedział na telefonach (tak, miał dwa, używał ich jednocześnie!). Mało rozmawialiśmy, ja siedziałam i gapiłam się w ścianę, a on coś pisał, oglądał, nie wiem, bo nie zaglądałam co on tam robi.
Po godzinie miałam już dość, każda próba nawiązania rozmowy kończyła się tak samo - brak odzewu, ale koleś nie kwapił się do opuszczenia pubu. Powiedziałam, że muszę spadać, bo kuzynka ma do mnie przyjść, a on, ooo nie, jaka szkoda, no cóż, następnym razem mam nadzieję, że zostaniesz dłużej. Ja sobie myślę, że bezczelny koleś na maksa, serio, nie jest zainteresowany, a udaje niewiadomo co. Tego samego wieczoru dostałam od niego dwa smsy, że świetnie się bawił i kiedy spotkamy się ponownie, myślę sobie że ładnie mnie wkręca, ale drugiego dnia znajomy dzwoni i mówi, że na prawdę wpadłam mu w oko i chce się znowu spotkać. Bez komentarza, chyba musiałabym być na prawdę zdesperowana żeby się z nim umówić drugi raz.
__________________
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1242 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 24 367
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#1243 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 17
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Ah, dziewczyny, że wcześniej nie znalazłam tego wątku!
Dalej nie miałabym o nim pojęcia gdyby nie koleżanka, która wysłała mi do niego linka, gdy opowiadałam jej moje wrażenia po odbytej randce.Poznałam go w klubie, rozmawialiśmy raptem 10 minut, ale wydawał się sympatyczny. Potem musiał iść ale powiedział, że chciałby mnie bliżej poznać i dałam mu do siebie kontakt. Na drugi dzień się odezwał, pisaliśmy kilka dni. Po tygodniu spotkaliśmy się w centrum miasta na kawie. (Na początku zaproponował jego mieszkanie ale się nie zgodziłam - już wtedy wydało mi się to podejrzane) Gdy się przywitaliśmy wiedziałam, że to nie był dobry pomysł. Pocałował mnie w policzek i objął mnie w talii jak gdyby nigdy nic. Weszliśmy do kawiarni, zamówiliśmy coś do picia, wybraliśmy miejsce do siedzenia na kanapie...a on zamiast usiąść naprzeciw mnie, usiadł obok. Powiedziałam, że będzie nam się źle rozmawiało i żeby się przesiadł ale on stwierdził, że woli tak. No dobra, zaczęłam się domyślać dlaczego. Już po chwili zaczął się do mnie dobierać: przysuwał się coraz bliżej mnie, (ja odsuwałam się do ściany ) dotykał mnie po karku, moich włosów, kładł rękę na kolano :O Szczerze mówiąc byłam w lekkim szoku, a że nie potrafię być stanowcza i 'groźna', powiedziałam grzecznie, żeby przestał ponieważ narusza moją strefę komfortu. Chciał mnie też pocałować ale się odsunęłam i powiedziałam, że mam swoje zasady i nie całuję się na pierwszych spotkaniach. Był bardzo pewny siebie, cwaniakowaty. Nie byliśmy tam długo - jakąś godzinę. Nagle oznajmił, że będziemy się już zbierać na autobus No cóż, przyjaciółka ostrzegała mnie, że w klubie są sami napaleńcy ale nie można też generalizować. Co nie zmienia faktu, że chyba już raczej nie dam się poderwać w klubie. Edytowane przez marzycielka20 Czas edycji: 2014-06-03 o 00:17 |
|
|
|
|
#1244 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 503
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Kiedyś na wakacjach poznałam na facebooku faceta.
Z wyglądu fajny, w rozmowach kulturalny. Jakiś specjalnie inteligenty to nie był, ale ciągle do mnie pisał, komplementował, poświęcał dużo uwagi. W końcu dałam się zaprosić na randkę. Chłopak był małomówny i zmęczony, miał mnie zabrać na pizzę. Chyba wyłączyło mi się myślenie, bo pozwoliłam żeby zabrał mnie w swoje ulubione miejsce. A zwyczajnie mnie zaciągnął na jakieś odludzie, nie zdawałam sobie sprawy z sytuacji. Rzucił się na mnie, obmacywał, próbował rozebrać. Opierałam sie, szamotałam, on wpadł w jakiś dziwny stan. Nic nie słyszał, mamrotał coś, strasznie się spocił. Po jakimś czasie chyba zrezygnował z tego co miał zamiar ze mną zrobić i zwalił sobie . Ja byłam w szoku. Potem mnie puścił. Jak wróciłam do domu to wypisywał,że jestem ostra i chce go przelecieć to muszę wykorzystać okazję i jak nie zrobię mu loda to nie mam na co liczyć. Zablokowałam kontakt, później się dowiedziałam, że to jego stały "numer". Byłam wtedy nieostrożna, przyznaję. Żałuję tego i wspominam to z odrazą.
__________________
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi!
|
|
|
|
|
#1245 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-07
Wiadomości: 5 900
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
|
#1246 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 11 397
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
|
#1247 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 17
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Szczerze współczuję :O |
|
|
|
|
|
#1248 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-02
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 225
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Szokujące Trzeba było dobrze wycelować i sprzedać kopa w jaja temu wstrętnemu zboczeńcowi ![]() |
|
|
|
|
|
#1249 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2013-05
Wiadomości: 1 337
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Matko, że on nie wstydzi się takich rzeczy robić Co za zbok!
|
|
|
|
|
|
#1250 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 503
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
. Najgorsze, że mój obecny chłopak o tym wie i koniecznie chce coś z tym zrobić (porządnie obić mu mordę).
__________________
Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi!
|
|
|
|
|
|
#1251 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 193
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
up
__________________
Jeśli chcesz wyglądać jak kotka, najpierw musisz spocić się jak świnia ![]() https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=765234 sukienkowa wymianka
|
|
|
|
|
#1252 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 3 356
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Ja pamiętam jedną sytuację dawnooo temu.
Ja: "zimno mi" Koleś: "Dałbym ci kurtkę ale wtedy będzie mi zimno" dżentelmen przez duże DŻ
|
|
|
|
|
#1253 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 239
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Umówiłam się kiedyś ze "znajomym" i chodziliśmy po parku, rozmawialiśmy i w pewnym momencie on zaczął mi coś tłumaczyć. Poszłam kilka kroków do przodu i odwróciłam się, bo on się zatrzymał, żeby sobie przypomnieć, czy dobrze mi to tłumaczy. W tym momencie tuż obok mnie (tzn. w miejscu, w którym byłby, gdyby się wtedy nie zatrzymał) latający nad parkiem ptaszek "zostawił ślad". To nie była najgorsza randka, bo oboje mamy poczucie humoru i zaczęliśmy się śmiać, ale jego miny, kiedy to zobaczył, nigdy nie zapomnę.
I ze względów bezpieczeństwa- nigdy więcej spotkań w parku.
|
|
|
|
|
#1254 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-01
Wiadomości: 1
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Przeczytałem cały wątek i jest świetny, po pierwsze nie raz uśmiałem się do łez, a po drugie w zestawieniu z przedstawionymi tu asami kontaktów damsko męskich wychodzę na całkiem fajnego faceta
![]() W oparciu o lekturę sporządziłem sobie listę rzeczy które trzeba, oraz rzeczy których absolutnie nie wolno robić na randce. A wiec trzeba: 1. mieć jakikolwiek plan spotkania (nie debilny najlepiej )2. mieć pieniądze ( zaraz się jakiś męski gość forum oburzy pewnie że kobiety materialistki bla bla bla, no ale ja bardzo przepraszam, jak zero kasy się ma to się do kina nie idzie 3. zaproponować zapłacenie rachunku, ale nie kłócić się w kiedy kobieta chce podzielić się kosztami 4. umieć tańczyć na poziomie choć trochę wyższym niż uwłaczający godności 5. zaproponować odprowadzenie, ale nie nalegać 6. ubrać się porządnie i nie chodzi mi od razu o garnitur trzy rzędowy, ale dziurawe adidasy albo reklamówka z piwem? No litości. ( Choć to akurat z moich obserwacji dość popularna sprawa i nie chodzi mi tylko o randki. Ostatnio w firmie gdzie pracuje firmie o posadę ubiegał się młody chłopak, na spotkanie przyszedł w sandałach, koszulce legi, krótkich portkach, oraz..... z reklamówką z biedronki z jakimiś napojami chyba. TADAM ) 7. rozmawiać na tematy które mają choćby znikomą szansę naszą partnerkę zainteresować. Z moich doświadczeń najfajniej i najłatwiej rozmawia się o zainteresowaniach pasjach , ino trzeba jakieś mieć (telewizor i piwo się nie liczy niestety ) 8. być przystojnym, na pewno nie zaszkodzi a pomóc może ( life is brutal ) Nie można: 1. zapominać portfela ( choć ja kiedyś sam tak zarobiłem, tyle że nie była to ściema tylko moje roztargnienie. Jezu myślałem wtedy że się spale ze wstydu, za kawę zapłaciłem banknotem który miałem w kieszeni. potem mieliśmy iść do kina a tu taka niespodzianka Potem dziewczyna powiedziała mi że myślała iż chce od niej uciekać i wymyśliłem durną wymówkę. Ale skończyło się dobrze, a nawet bardzo dobrze ![]() 2. być ubrany jak fleja/śmierdzieć z ust, pach czy co kto lubi/pluć pod nogi/puszczać bąki, niby truizm ale z lektury wynika o zgrozo coś zupełnie innego... 3. mieć malucha :P (swoją drogą mi też zepsuł się kiedyś samochód ( nie maluch :P ) podczas powiedzmy randki, chciałem być bohaterem i odwieźć dziewczynę której uciekł pociąg z Warszawy do Łodzi. Była to dla niej jakaś ważna sprawa związana ze studiami, już nie pamiętam, w każdym razie czas gonił. Oczywiście samochód w połowie drogi na stacji benzynowej pośrodku absolutnie niczego postanowił nie odpalić. Na szczęście pod ręką była autokarowa wycieczka do Lichenia chyba. Popchnęli i pojechaliśmy ) 4. chwalić się kasą, podbojami erotycznymi, oraz kryminalną przeszłością( kurdebele to dopiero hardcore ) 4. narzekać na kiepska pracę, była dziewczynę, życie który krzywdzi, ogólnie dobrze nie zaprezentować się od pierwszych zdań jako ofiara losu 5. wzdychać z zachwytu nad swoją mamą 6. wyciągać na spacer w debilne miejsca i przy ujemnej temperaturze 7. być niskim jak skrzat ( to trochę z przekorą piszę, ale sprawa wzrostu często się przewija przez ten wątek i nie mogłem się oprzeć )8. być mrukiem albo trząść się ze strachu i rozmawiać monosylabami 9. wyznawać miłości w 7 minucie spotkania, ewentualnie planować datę ślubu, ilość dzieci, ich imiona, szkoły do których pójdą, ewentualnie wspólną kwaterę na cmentarzu ( a co, na zawsze razem ) 10. męczyć dziewczyny, wydzwaniać i wystawać pod jej domem jeśli nie jest zainteresowana. A jesli to nie pomoże to najlepiej zagrozić jej swoim samobójstwem albo obrzucić obelgami 11. pchać się z jęzorem łapami albo ptakiem najlepiej od razu, kiedy nie czas albo chęci brak ( ja wiem że czasem kobiety stawiają trochę takiego oporu pozornego, żebyśmy mogli go przełamać ale kurdebele to trzeba z wyczuciem. No i lepiej odpuścić niż przegiąć pałę. rozpisałem się na ten temat trochę bo niektóre historie z tego wątku to się ocierają o gwałt i wykazują potrzebę porządnego mordobicia w stosunku co do niektórych ) 12. opowiadać buraczane dowcipy i teksty z książek jak być mistrzem podrywu ![]() 13. zanudzać dziewczynę jakimiś kompletnie nie interesującymi tematami 14. kłamać, wysyłać ściemnionych zdjęć. Wybrać te najlepsze :P ( choć tutaj słowa uznania dla kobiet bo one to potrafią najlepiej jednak, sprytny kąt, mało światła, dobry filtr. Jak tu was nie lubić spryciary. Ok no to tyle, jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pomysły do dodania albo z jakomiś się nie zgadza to zapraszam do dyskusji. Edytowane przez Armando99 Czas edycji: 2014-07-03 o 17:34 |
|
|
|
|
#1255 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 4 111
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Fajny ten wątek
|
|
|
|
|
#1256 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 4 111
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Kiedyś się umówiłam na spotkanie z takim chłopakiem poznanym przez nk. Jak już przyszłam na umówione miejsce, to czekam, czekam a jego jeszcze nie ma. Ale czekałam jeszcze dłużej bo i tak nic do roboty w domu nie miałam.
Koleś przyszedł po 40 minutach, "a bo jeździłem z kolegą motorem". Tak się wkurzyłam na niego, że szok. Ale dałam mu jeszcze szansę, bo jak już wspomniałam, to nie chciało mi się wracać do domu. No to jak wreszcie raczył przyjść, to chwilę posiedzieliśmy na ławce, potem poszliśmy się przejść. Za chwilę on do mnie mówi " kolega na mnie czeka pod biedronką". No i ten kolega dołączył do nas i musieliśmy z nim łazić. A ten chłopak co się z nim umówiłam, normalnie z nim gadał, wyglądało to tak, że oni od początku się umówili na to, żeby ten kolega z nami był. No ja nie mówię jak by dziewczyna przyszła z jakąś koleżanką, bo wiadomo chłopak może być nieobliczalny, czy gwałciciel. No ale chłopak, żeby przyszedł z kolegą? No takiego czego to jeszcze nie grali. Za chwilę wsiedliśmy do samochodu tego kumpla, oni usiedli z przodu, a ja musiałam sama z tyłu siedzieć. Oni sobie rozmawiali w najlepsze , a ja siedziałam i nic nie mówiłam. Za chwilę nie zapytali się mnie wcale o zdanie, odpalili samochód i pojechaliśmy za miasto. Tam jest taki fajny pomnik i widać stamtąd całą panoramę miasta. (Taka atrakcja dla wszystkich). Siedzieliśmy na ławce, ja na niego zła o tego kumpla, nic prawie z nim nie rozmawiałam i za chwilę mnie się pyta, czy chcę jechać do domu. A ja na to że tak. Podwieźli mnie pod dom i się pożegnaliśmy. Zaraz mu napisałam smsa, że to wszystko bez sensu i że już nie chcę więcej spotkań. Edytowane przez f1c0d63fc5ca1c381c342967d346813606c679f4_610b1c1cbeee7 Czas edycji: 2014-07-07 o 09:21 |
|
|
|
|
#1257 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Szczecin
Wiadomości: 168
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
Zapuszczam włosy. 37 cm -> 40 cm -> 43 cm -> 46cm -> 50cm -> 55cm -> 60 cm -> |
|
|
|
|
|
#1258 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-05
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 8 575
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
---------- Dopisano o 09:49 ---------- Poprzedni post napisano o 09:45 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#1259 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-03
Lokalizacja: Polska
Wiadomości: 353
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
Ale miałam podobną sytuację kiedyś z dawną sympatią, z tym ,że to u mnie było tak : Ja: zimno mi (co oczywiście wcale nie było prawdą, bo chciałam by mnie przytulił ![]() On: A to dam Ci moją bluzę -po czym dał mi tą bluzę, w niej zaciął się zamek i oboje męczyliśmy się z tym, by ją zapiąć Wtedy byłam speszona i nie było mi do śmiechu ,a dziś się zaśmiewam jak musiała wyglądać moja mina, kiedy po pierwsze nie o to mi chodziło a po drugie ten zamek wprawiał jednak w zakłopotanie XD A z takich innych, już z innym facetem.. moja najgorsza randka to randka z kolegą, który ciągle nalegał na spotkanie, ładny był ,to uznałam ,że czemu nie -można spróbować, może się zakocham. Co okazało się totalną porażką. Chłopak sam w sobie zły nie był, bo widziałam ,że jakieś tam wartości miał.. ale na spotkaniu (spacerze) po prostu nie było tematów do rozmów, a u mnie niestety pierwsze na co zwracam uwagę to czy rozmowa się klei, czy czuję się swobodnie przy danej osobie, a z nim.. Kompletnie nic! A jak już to mówił o maturze, którą w tamtym roku miał mieć... którą ja miałam mieć za 4 czy 5 lat, już nie pamiętam ; ) o całkach mi mówił! A ja nie dość, że nienawidziłam matmy to nie miałam nawet pojęcia będąc w gimnazjum co to jest całka XD Z randki nie pamiętałam nic prócz znużenia.. trochę przykre.. Bo później znów mnie zaprosił na spotkanie, a ja unikałam, później z kolei było mi głupio ,gdy napisał, że liczył, że między nami coś będzie. Próbowałam się przemóc i drugi raz spotkać, ale uznałam, że nic na siłę, skoro w jego obecności się męczyłam. A jeśli chodzi o taką odskocznie co do obecnego związku to najgorsza randka była już nie z winy mojego ukochanego ,a z mojej.. a właściwie z winy natury. Byliśmy na etapie podrywania się nawzajem ,świetnie nam się rozmawiało i ogółem super, ale.. w dzień randki dostałam okres. A jak to u mnie bywa okres ,to wielkie bóle, zdychanie, mdłości ,częste wizyty w toalecie -wtedy siku na szczęście, bo wcześniej była jeszcze biegunka, to przed spotkaniem był stoperan co mi dupkę uratował ;p No ale do rzeczy. Liczyłam ,że pójdziemy do niego do domu (bo już wcześniej byliśmy), więc wcześniej sobie wypiłam herbatkę na rozgrzanie (a miałam dodatkowo zapalenie pęcherza) ,a tu lipa ,uznał że zrobimy sobie spacerek. Zimno jak nie wiem, deszcz zaczął kropić, brzuch mnie bolał, do tego zachciewało mi się sikać, ja rozdrażniona, spanikowana co jak podpaska przecieknie, płaczliwa. W końcu zaczęłam się mu użalać nad sobą, że on mnie pewnie nie bierze na poważnie, że znajdzie ładniejszą, lepszą, że co on we mnie widzi, że jestem tępa i głupia (jak on to wytrzymał, do dziś nie wiem! ) I tak prawie mu się rozpłakałam. Powiedziałam, że źle się czuje ,to poszliśmy do antalayi- taa, to on zaraził mnie jedzeniem fast foodów kiedyś ; ) No i co. nie wiedziałam ,że w antalayi są toalety, więc wiadomo sikać mi się chciało coraz bardziej, brzuch bolał mocniej ,przeciwbólowych nie miałam, ale mój facet wiedział jak postąpić. Kupił cały zestaw smaczności, które zjadłam mimo zarzekania się, że nie zjem. Dalej marudziłam.. po spotkaniu wracałam zmęczona, chciało mi się płakać, bo myślałam ,że wszystko zepsułam.. i ogółem porażka On jednak to przetrwał i nawet cieszyl się ,że mu tak zaufałam i żaliłam się Więc ostatecznie nie wiem czy to taka najgorsza randka, ale..samopoczucie miałam wtedy strasznee!
__________________
''Nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że jego osiągnięcie wymaga czasu. Czas i tak upłynie'' Zapuszczam naturalne włosy ;p Wprowadzam wiele zmian! |
|
|
|
|
|
#1260 | |
|
znaczy piżmak
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 599
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() Inaczej trochę sprawa wygląda, gdy idę na pierwszą randkę z nadziejami co do danej osoby i oczekiwaniami dobrej zabawy, a tu klops... U mnie raz tak było. Poszłam na randkę w ciemno z dziewczyną - zostałyśmy ze sobą umówione, nie znając się wcześniej i nie wiedząc o sobie zbyt wiele. Miałam wcześniej coś do załatwienia w mieście, więc umówiłam się na taką godzinę, żeby było w sam raz (jej też pasowało) - załatwiam, zajdę sobie później do sklepu, posiedzę chwilę na ławce w parku, a później pójdę z nią na kawę. Siedzę na tej ławce i czekam, aż tu nagle dostaję od niej wiadomość, że ona się trochę spóźni, czy to nie będzie tragedia, jeśli będzie pół godziny później. No nie, chociaż nie spodobało mi się takie spóźnianie na pierwszą randkę, bo ja zawsze jestem wszędzie chwilę przed czasem. Ale czekam. Piękna pogoda, ludzie spacerują, zmieniają się ci siedzący na ławkach, a ja wciąż czekam... Ostatecznie spóźniła się ponad godzinę. Byłam zniechęcona i zmęczona. Kolejne rozczarowanie to jej wygląd - nie spodobała mi się kompletnie - tego nie przeskoczysz, ktoś albo się podoba, albo nie; ja oceniam to w mgnieniu oka i tego pierwszego wrażenia nic już nie zmienia.Poszłyśmy na kawę. Rozmawiało się też tak średnio, pewnie dlatego, że ja już na wstępie byłam mocno rozczarowana . Okazało się, że ona wzięła piwo (a dość wczesna godzina, jeszcze nie wieczór). Wstawiła się mocno i... zaczęło się. Opowiadała mi o swoim dzieciństwie, jakichś dramatach, bieżących sprawach. Nawet się rozpłakała. W pewnym momencie ja przestałam mówić cokolwiek od siebie, jedynie przytakiwałam, dając jej się wygadać i licząc czas do końca spotkania. Dostałam też parę uwag, że ja to chyba jestem nieśmiała i robię dziwne miny. Pożegnałam się z tą panią z ulgą, ale byłam wkurzona po tym spotkaniu... Pewnie byłabym wzorem empatii, gdybym po takiej akcji spędziła z nią cały wieczór, bo przecież miała zły nastrój, słuchała jej i pocieszała. Ale niestety nie jestem takim wzorem i zwiałam stamtąd aż się kurzyło
__________________
We are young, we are here, So, let's make a deal and try to forget our fear b. |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:49.





Dorzuce cos od siebie
Kiedys kolega zaprosił mnie , zgodziłam się, mówi, że podjedzie po mnie, pytam gdzie pójdziemy on wymyślił, że na basen.









. Ja byłam w szoku. Potem mnie puścił. Jak wróciłam do domu to wypisywał,że jestem ostra i chce go przelecieć to muszę wykorzystać okazję i jak nie zrobię mu loda to nie mam na co liczyć. Zablokowałam kontakt, później się dowiedziałam, że to jego stały "numer". Byłam wtedy nieostrożna, przyznaję. Żałuję tego i wspominam to z odrazą.
Trzeba było dobrze wycelować i sprzedać kopa w jaja temu wstrętnemu zboczeńcowi 

)
Ostatecznie spóźniła się ponad godzinę.
Byłam zniechęcona i zmęczona. Kolejne rozczarowanie to jej wygląd - nie spodobała mi się kompletnie - tego nie przeskoczysz, ktoś albo się podoba, albo nie; ja oceniam to w mgnieniu oka i tego pierwszego wrażenia nic już nie zmienia.
W pewnym momencie ja przestałam mówić cokolwiek od siebie, jedynie przytakiwałam, dając jej się wygadać i licząc czas do końca spotkania. Dostałam też parę uwag, że ja to chyba jestem nieśmiała i robię dziwne miny. Pożegnałam się z tą panią z ulgą, ale byłam wkurzona po tym spotkaniu... Pewnie byłabym wzorem empatii, gdybym po takiej akcji spędziła z nią cały wieczór, bo przecież miała zły nastrój, słuchała jej i pocieszała. Ale niestety nie jestem takim wzorem i zwiałam stamtąd aż się kurzyło

