|
|
#1321 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: z Amarylisowych Ogrodów
Wiadomości: 16
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
świetne historie, a raczej świetnie opisane Może ktoś coś jeszcze ma do podzielenia się?
__________________
Amaryllis, jesteś kokietką ************************* * |
|
|
|
|
|
#1322 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 174
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
oj, skąd ja to znam. Spotykałam się z takim jednym dżentelmenem. Ja- "zimno mi", on- "trzeba się cieplej ubierać", ja- "może mogłabym wejść pod twój parasol?", on- "trzeba sprawdzać prognozę pogody przed wyjściem z domu", ja- "ciężka ta torba, może być pomógł?", on- "to świetny fitness dźwigać takie ciężary" Generalnie już dawno straciłam nadzieję, że mężczyźni lubią czuć się tacy męscy i potrzebni kobietom.
__________________
|
|
|
|
|
|
#1323 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-08
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 492
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
![]() Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
|
|
|
|
|
|
#1324 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 1
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Witam...fajny temat szkoda, że prawie zapomniany więc odświeżę może ktoś się dołączy
Miałam wiele randek w swoim życiu, głównie z internetu Ostania taka randka była 3 lata temu... Tak więc standardowo poznaliśmy się na jednym portalu randkowym potem korespondencja jakieś 2 tygodnie i wreszcie spotkanie. Facet był raczej punktualny więc pierwszy plus dla niego...nieco dziwnie ubrany coś jak pracownik zakładu pogrzebowego, ale co tam każdy ma swój styl Poszliśmy na kawę potem po jednym piwku...rozmowa całkiem przyjemna, gość całkiem fajny. Po wyjściu myślałam, że może pójdziemy na spacer bo nie było zbyt późno, ale nagle mój towarzysz zrobił się niezbyt miły i zakomunikował mi niemiło, że to już koniec spotkania. Ok szkoda,...pewnie siedział ze mną te 3 godziny z grzeczności, a ja mu nie przypadałam do gustu. Wróciłam do domu i postanowiłam zapomnieć o tej randce raczej byłam pewna, ze facet więcej się nie odezwie. Wspólny wyjazd weekendowy zmienił całkiem jego zachowanie. Teraz wiem czemu tak było, zniosłam też inne dziwne akcje...Potem dużo z nim rozmawiałam, mówiła co mi się nie podoba jak nie powinien się zachowywać itd...Obecnie ten nieco dziwnie zachowujący się chłopak jest moim mężem i bardzo go kocham Owszem rozumiem kiedy koleś na pierwszej randce jest np nachalny wulgarny lub pijany itd...to raczej zniechęca do dalszych spotkań itd...
Edytowane przez Bzibzienka Czas edycji: 2019-09-11 o 16:04 Powód: poprawki |
|
|
|
|
#1325 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2019-05
Lokalizacja: zewsząd
Wiadomości: 55
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
ja tak na szybko napiszę. poznałam się z chłopakiem przez obozy harcerskie, miło nam sie rozmawiało no i końcu doszło do spotkania. ubrałam koturny, sukienkę, no normalnie jak stróż w boże ciało no i poszłam. gdy tylko wysiadłam but się rozleciał (był na paski). poszliśmy do niego do domu, bo powiedział że to naprawi po czym wyjął klej i..... gwóźdź... otóż drodzy państwo, przebił mi buta gwoździem, żeby pasek był zaczepiony... nie były to drogie buty, więc w sumie dałam mu je by w sumie zobaczyć co wypyśli.. Wyszłam w wielkim szoku i bez butów. Wracałam w szybko zakupionych japonkach.
|
|
|
|
|
#1326 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2016-12
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 151
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Bzibzienka, fajna historia.
Edytowane przez servatka Czas edycji: 2019-09-23 o 05:41 |
|
|
|
|
#1327 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 676
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Fajny wątek, muszę go odświeżyć
Czytając, cały czas śmiałam się, łapałam się za głowę, czułam zażenowanie albo zbierało mi się na wymioty. Jakby tak zebrać wszystkie historie, to by całkiem niezła książka z tego wyszła. Boże... skąd się tacy ludzie biorą, niektórzy to są serio straszni. W większości ci amanci, to są po prostu życiowe przegrywy. Przecież to masakra jakaś jest. To teraz ja, postaram się jak najkrócej opisać nie tylko „randkę”, ale i znajomość z pewnym „X” Z mojej strony randką bym tego nie nazwała, tylko spotkaniem koleżeńskim. Poznałam go w technikum, był kolegą chłopaka mojej przyjaciółki. Miły, kulturalny, trochę przystojny, ale zdecydowanie nie w moim typie. Po maturze urwał się z nim kontakt. Jeśli mnie pamieć nie myli, będąc na 2 roku studiów, przez pomyłkę złożyłam X życzenia urodzinowe na facebook’u (miał urodziny tego samego dnia, jak mój drugi kolega) i kontakt się nam odnowił. Na początku pisało się fajnie, chociaż z czasów technikum rozmawialiśmy ze sobą mało i tylko na przerwach. Po kilku dniach zaczęliśmy rozmawiać codziennie (przez messenger’a oraz sms). Jestem introwertykiem, także więc codzienne rozmowy, trwające od rana do późna w nocy bez przerwy są dla mnie irytujące, tym bardziej, że koleś nawet nie był dla mnie bliskim znajomym. Nie zawsze odpisywałam, drama queen żalił się: „Dlaczego nie odpisujesz? To nie kulturalne z twojej strony”. Nie docierało do niego to, że mam też wiele innych zajęć i nie siedzę non-stop na telefonie, więc nie na każdą wiadomość mogę mu odpisać. Próbowałam X wytłumaczyć, że nie czuję potrzeby codziennego pisania, męczą mnie takie rozmowy Rozpoczęło się normalnie, jednak czym dalej w las, tym gorzej. Głównie mówił o sobie, przez większość czasu to ja milczałam, akurat taki stan rzeczy mi nie przeszkadzał. Wolałam skupić się na pizzy, niż na rozmowie. Przez 1/3 czasu pokazywał mi zdjęcia i filmiki swojego chrześniaka (wtedy myślałam, że on chciał się nim pochwalić, ale teraz wiem, że to był podryw na dzieciaka ). Nie przepadam za dziećmi i chyba było widać to po mojej minie, ponieważ dostał nagle olśnienia i zmienił temat na to jak miał źle w domu, przez co został zmuszony do wyprowadzki, a przez następne 2/3 czasu żalił się na swoje poprzednie dziewczyny. Co one wyprawiały, jak biedaka wykorzystywały, jakie były złe, niedobre. A on taki dobry, zaradny, mądry jest, jak to sobie dobrze w życiu radzi ohhhyy i aahhhhyyy Rzucał w moim kierunku "oryginalne" komplementy, że ja nie jestem taka zła jak inne laski, jestem inna, wyjątkowa Uważał się za feministę. Skoro kobiety walczyły o równouprawnienie, to nie powinny teraz traktować facetów jak skarbonki oraz każda ze stron powinna za siebie płacić. Myślę, no i fajnie, ponieważ ja też wolę się dzielić, a w sytuacji kiedy ktoś za wszystko sam płaci, czuję się tak jakbym miała sponsora Po niecałych 2 godzinach wykorzystując moment wyjścia X do toalety, zmyśliłam, że dostałam sms od brata, który mnie prosi o pomoc w kupieniu czegoś tam. Odetchnęłam z ulgą, kiedy mieliśmy zapłacić za rachunek i się rozejść. Niestety okazało się, że szanowny feminista chce sam za wszystko zapłacić. Przypomniałam mu o tym, że przecież przed spotkaniem inaczej się umawialiśmy i teraz stawia mnie w niezręcznej i nieprzyjemnej sytuacji. Skwitował tekstem „normalnie to bym się z kobietą złożył wspólnie na rachunek, ale czuje, że jesteś wyjątkową osobą, chyba coś z tego będzie i zrobię dla ciebie wyjątek. A jeśli tak bardzo chciałabyś zapłacić, to możesz się zrewanżować na następnym spotkaniu” Wiedziałam, że drugiego spotkania na pewno nie będzie, a chciałam być wobec X sprawiedliwa. Zmyśliłam, że nie wiem kiedy się następnym razem spotkamy ponieważ mam problemy w domu i na uczelni, a ten mi odpowiedział jakże romantycznie, patrząc głęboko w oczy „spokojnie, na ciebie warto poczekać kilka lat. Poukładasz sobie najpierw swoje życie, wtedy się spotkamy i ułożymy nasze wspólne” Pierwszy raz w życiu byłam jednocześnie tak wku*wiona i rozbawiona. Pomimo mojego stanowczego sprzeciwu, zapłacił za wszystko sam. Co do tego „chyba coś z tego będzie” i "ułożymy nasze wspólne życie" nie wiem skąd on to sobie ubzdurał Uprzedzałam go przecież, że to jest tylko spotkanie koleżeńskie i nic więcej, nic do niego nie czuję. Prawie z nim nie rozmawiałam i z większym uczuciem patrzyłam się na pizzę, niż na X A on sobie wymyślił nie wiadomo co. Następnego dnia, z samego rana wysłał mi już pytanie kiedy się widzimy, wymigałam się tym samym co w pizzerii, czyli brakiem czasu i problemami. Wybaczcie, że się tak rozpisałam, ale inaczej nie mogłam. Dalej nie będę wchodziła w szczegóły, tylko przejdę do tego jak skończyła się nasza znajomość Coraz częściej przesyłał mi zdjęcia i filmiki tego swojego chrześniaka. Chyba jakieś podchody do mnie robił o zakładanie rodziny, zachęcał mnie też do związku, nie pożałuję, ponieważ to może być fajne doświadczenie. Pytał się kiedy chciałabym wyjść za mąż, kiedy urodzić dzieci i ile. Czy kiedy wpadnę to rzucę studia czy nadal będę studiować? Czy będę siedziała w domu z dzieckiem czy pójdę do pracy? Czy chciałabym już teraz założyć rodzinę? Czy byłam kiedyś w związku? Czy jestem dziewica? Czy z kimś już spałam? Z iloma facetami albo kobietami spałam? Ogólnie ten temat działa na mnie jak płachta na byka. W czasie rozmowy, przez głowę przelatywało mi tysiące wiązanek przekleństw. Ledwo się powstrzymałam od wyzwania go od najgorszych, w przeciwieństwie do niego jednak chciałam zachować chociaż odrobinę kultury ![]() Po mojej ostatniej wiadomości nie wiedział o co chodzi, o co się obraziłam. Przez następne tygodnie nadal pisał do mnie codziennie ![]() Edytowane przez Frozen_Rose Czas edycji: 2020-06-12 o 01:42 |
|
|
|
|
#1328 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2019-04
Wiadomości: 384
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Prawdopodobnie z typem który zostal mi podsuniety przez jego znajomych na zasadzie "daj sie mu zaprosic". Jako ze nie mialam co robic wieczorem to stwierdzilam ze spoko, zwlaszcza ze juz wczesniej sie troche znalismy ze wspolnych imprez. Ogólnie randka byla beznadziejna bo caly czas zachowywal sie jakby wcale nie chodzilo mu o randke czy zainteresowanie moja osobą, jak dopilam wino i powiedzialam ze sorry ale nic z tego nie bedzie chcąc wyjsc to zaczął sie obruszac ze on nie wie o co mi chodzi przecież on nie sugerowal zainteresowania moja osoba, bla bla bla.
Podobno potem marudzil znajomym, ze dalam mu kosza. |
|
|
|
|
#1329 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: ;-)
Wiadomości: 4 049
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Druga randka, facet przyniosl mi duzy bukiet kwiatow na imieniny. Poszlismy na spacer, potem po gentelmensku odprowadzal mnie do domu. I wszystko szlo pieknie, jeszcze kilka krokow i bedziemy pod moja klatka. Tyle, ze facet chcial sie popisac (nie wiem czym tu sie popisywac) i podskoczyl do rosnacej nieopodal sliwki... no i rozlegl sie glosny piaaard... Podobno "trzymal" tego piarda cale spotkanie...
Sent from my SM-G960F using Wizaz Forum mobile app
__________________
All I wanna do is get high by the beach. |
|
|
|
|
#1330 |
|
Wizażowy Kot Igor
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 449
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Chyba moja pierwsza randka. Mieliśmy chyba po 13 lat i umówiliśmy się na randkę na rowery. A później on spotkał kolegę (też na rowerze) i normalnie gdzieś razem pojechali a mnie zostawili
To była taka puppy love ale więcej już się z nim nie zgodziłam umówić a on ze złości zabrał mi zimą szalik i zwiał. Odnowiliśmy kontakt internetowo kilka lat temu. Podobno ten szalik ma do dziś, ale nie określił, czy w charakterze zdobyczy wojennej, czy pamiątki.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know? Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209 Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw No pasaran! |
|
|
|
|
#1331 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 21 342
|
Dot.: Wasza najgorsza randka ;)
Cytat:
__________________
Żegnaj Wizaż Forum. Tyle lat za nami. Witaj Życie po Wizażu (Discord). Wszystko przed nami. |
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:44.




a szkoda, bo ja właśnie też tam jadę do kumpla i mogłem Cię podwieść
), którego metą okazuje się być speluna chyba spod najciemniejszej gwiazdy…Zapiekanki i jeden rodzaj piwa, którego mój towarzysz przezornie zamawia od razu z 6 butelek. Siedzimy, gadamy, rozmowa wręcz nabiera rumieńców w pewnym momencie, bo pada z jego strony jakże istotne pytanie: „A Ty to tak na wesoło czy na smutno się raczej upijasz?”. Kończymy, ja swoje jedno, on 5te piwo. Po drodze na przystanek mój towarzysz kupuje jeszcze 2 –„na drogę”. Puentuje spotkanie, proponując niezwykłą atrakcję na następną randkę; miejsce, gdzie bywa naprawdę wiele znanych osób, które na pewno chciałabym poznać albo chociaż zobaczyć. A jakież to miejsce? A mityng AA.
Może ktoś coś jeszcze ma do podzielenia się? 

dżentelmen przez duże DŻ
Wspólny wyjazd weekendowy zmienił całkiem jego zachowanie. Teraz wiem czemu tak było, zniosłam też inne dziwne akcje...Potem dużo z nim rozmawiałam, mówiła co mi się nie podoba jak nie powinien się zachowywać itd...Obecnie ten nieco dziwnie zachowujący się chłopak jest moim mężem i bardzo go kocham
Czytając, cały czas śmiałam się, łapałam się za głowę, czułam zażenowanie albo zbierało mi się na wymioty. Jakby tak zebrać wszystkie historie, to by całkiem niezła książka z tego wyszła. Boże... skąd się tacy ludzie biorą, niektórzy to są serio straszni. W większości ci amanci, to są po prostu życiowe przegrywy. Przecież to masakra jakaś jest.
). Nie przepadam za dziećmi i chyba było widać to po mojej minie, ponieważ dostał nagle olśnienia i zmienił temat na to jak miał źle w domu, przez co został zmuszony do wyprowadzki, a przez następne 2/3 czasu żalił się na swoje poprzednie dziewczyny. Co one wyprawiały, jak biedaka wykorzystywały, jakie były złe, niedobre. A on taki dobry, zaradny, mądry jest, jak to sobie dobrze w życiu radzi ohhhyy i aahhhhyyy
Uważał się za feministę. Skoro kobiety walczyły o równouprawnienie, to nie powinny teraz traktować facetów jak skarbonki oraz każda ze stron powinna za siebie płacić. Myślę, no i fajnie, ponieważ ja też wolę się dzielić, a w sytuacji kiedy ktoś za wszystko sam płaci, czuję się tak jakbym miała sponsora 



Witaj Życie po Wizażu (Discord). Wszystko przed nami. 
