Rozstanie z facetem - część 8 :( - Strona 32 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2010-01-10, 23:43   #931
irie18*
Wtajemniczenie
 
Avatar irie18*
 
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Szczecin
Wiadomości: 2 036
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez maczupikczu Pokaż wiadomość
znam ta suke!
nie pytalam o nia bo po ch.uj mi ta wiedza niech sobie robi z ta ****,a co chce, ja mialam ochote na iego on na mnie i tyle, on ma tylko ochote na sex a ja na milosc jego jescze i taka w nas roznica
powiem ci ze ch.uj mnie obchodzi ta piz.da,a nie mam zamiaru sie juz ponizac i dopytywac jego czy jest z nia czy, ja dyma, czy sie macaja czy chu.j wie co tam jeszcze robia, skoro przyszedl do mnie sie pokochac to nie wiem jak tam ich relacje
chce miec sile i nie dopuscic do kolejnego takiego razu powedziec mu "won to tej piz.dy ktora jest taka super" ja juz jestem szczesliwa bez ciebie!"
nie mam jeszcze tej sily
oj współczuje ci tej sytuacji... to jest chyba najgorsze jak się chce miłości a ktoś tylko seksu
musisz być silna i pokazać, ze sobie dajesz rade. jak coś to płacz nam tutaj
__________________
Postanowienie na 2015: nauczę się grac na gitarze
i nie będę już farbować włosów
irie18* jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-10, 23:49   #932
chuckysbride
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 515
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

no i miał przyjść a go nie ma:/ Ja załamana, zresztą dzisiaj zaczęliśmy oglądać fajny film,siedzieliśmy sobie, a przyszedł ten kolega i wolał się z nim włóczyć niż spędzić czas ze mną po 10 dniach nie widzenia się. No to kolejny raz prochy na noc, i pewnie płacz też. I jeszcze poćwiczę żeby się trochę uspokoić:/ Nawet nie mam nic na koncie żeby zadzwonić, napisałam sms z neta kiedy będzie to nie odp. a wcześniej mi wysłał sms z zapytaniem co z bogdanem(właściciel stancji,który niestety tu mieszka:/)i myślałam że zaraz będzie. KU**A
chuckysbride jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-10, 23:58   #933
maczupikczu
Zadomowienie
 
Avatar maczupikczu
 
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: dziurawej skarpetki
Wiadomości: 1 126
GG do maczupikczu
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

non stop tu placze az mi kurde juz glupio
wrrrr

---------- Dopisano o 23:58 ---------- Poprzedni post napisano o 23:50 ----------

ide spac moze to dzisiaj wlasnie moze dzisiaj juz sie nie obudze
bo po co no po co mi to zasrane zycie!!!!!
albo bedzie lepiej, albo sie dzis zastrzele w snach!
__________________
gdzie gruby nie może tam chudego pośle
maczupikczu jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 07:22   #934
Clary1
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 46
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

No to girls...po 3 tygodniach twardego milczenia, braku życzeń na święta i sylwestra odezwał się mój "uroczy" ex. Jakieś pijackie bzdury w jego stylu, żebym napisała czy u mnie wsystko w porządku, że jestem dla niego bardzo ważna (jassssssne i właśnie dlatego zostawił mnie kiedy najbardziej go potrzebowałam, tchórz). Napisał też, że on wie, że ja nie odpisze i wcale tego ode mnie nie chce, ale żebym się kiedyś dała znać czy wszystko u mnie dobrze.

No i teraz, przeczytałam to iiii....nic. Żadnego płaczu, rozgoryczenia (że nie napisał ochhh wróć do mnie kocham Cię bez Ciebie ani rusz) ani robienia sobie nadziei (że w ogole coś napisał i może to jakiś znak) jedynie pogarda i hmmm...on jest taki przewidywalny. To jest na maxa w jego stylu, zawsze był dla mnie jak zbyt płytka sadzawka. Potrafiłam go przejrzeć w sekundę, nadal tak pozostało.

To jest dziwne, ale po swojej reakcji wydaje mi się, że ja już go naprawdę nie kocham. Wcześniej też tak myślałam, ale nie byłam pewna. Ale teraz już chyba jestem. Obojętność. Boże jakie to dziwne...czy ja go w takim razie w ogole kochalam? Wydaje mi sie, ze po prostu nie kochalam go juz od dluzszego czasu.

Dziewczyny pomozcie bo kompletnie nie wiem jak zareagowac. Gdyby nie napisał tego, że wie, że pewnie i tak nie odpisze to bym nie odpisala. Ale to będzie wyglądało tak jakby mnie to aż tak ruszało, a nie rusza. Z drugiej strony wiem, że on przez to swoje zachowanie chce sam siebie usprawiedliwic. A nie zasluguje na to pod zadnym pozorem. Jest ochydnym tchorzem, zdrajdca i najbardziej zalosnym "facetem" z jakim mialam do czynienia. Wiec odpisalabym mu cos tak za kilka dni. Ale nie mam kompletnie pojecia co ;/

Mam nadzieje, ze u Was lepiej ;*

Edytowane przez Clary1
Czas edycji: 2010-01-11 o 08:04
Clary1 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 08:03   #935
irie18*
Wtajemniczenie
 
Avatar irie18*
 
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Szczecin
Wiadomości: 2 036
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez Clary1 Pokaż wiadomość
No to girls...po 3 tygodniach twardego milczenia, braku życzeń na święta i sylwestra odezwał się mój "uroczy" ex. Jakieś pijackie bzdury w jego stylu, żebym napisała czy u mnie wsystko w porządku, że jestem dla niego bardzo ważna (jassssssne i właśnie dlatego zostawił mnie kiedy najbardziej go potrzebowałam, tchórz). Napisał też, że on wie, że ja nie odpisze i wcale tego ode mnie nie chce, ale żebym się kiedyś odpisała.

No i teraz, przeczytałam to iiii....nic. Żadnego płaczu, rozgoryczenia (że nie napisał ochhh wróć do mnie kocham Cię bez Ciebie ani rusz) ani robienia sobie nadziei (że w ogole coś napisał i może to jakiś znak) jedynie pogarda i hmmm...on jest taki przewidywalny. To jest na maxa w jego stylu, zawsze był dla mnie jak zbyt płytka sadzawka. Potrafiłam go przejrzeć w sekundę, nadal tak pozostało.

To jest dziwne, ale po swojej reakcji wydaje mi się, że ja już go naprawdę nie kocham. Wcześniej też tak myślałam, ale nie byłam pewna. Ale teraz już chyba jestem. Obojętność. Boże jakie to dziwne...czy ja go w takim razie w ogole kochalam? Wydaje mi sie, ze po prostu nie kochalam go juz od dluzszego czasu.

Dziewczyny pomozcie bo kompletnie nie wiem jak zareagowac. Gdyby nie napisał tego, że wie, że pewnie i tak nie odpisze to bym nie odpisala. Ale to będzie wyglądało tak jakby mnie to aż tak ruszało, a nie rusza. Z drugiej strony wiem, że on przez to swoje zachowanie chce sam siebie usprawiedliwic. A nie zasluguje na to pod zadnym pozorem. Jest ochydnym tchorzem, zdrajdca i najbardziej zalosnym "facetem" z jakim mialam do czynienia. Wiec odpisalabym mu cos tak za kilka dni. Ale nie mam kompletnie pojecia co ;/

Mam nadzieje, ze u Was lepiej ;*
super, że zobojętniałaś A masz wrażenie, ze pisał to po pijaku?
jak tak to ja bym chyba jednak olała. no bo co masz mu odpisać na taki bełkot? jesli sie jeszcze odezwie na trzeżwo, to może wtedy ale teraz to chyba troszkę bezsensu....
ewentualnie napisz mu ,, nie pij tyle wiecej bo glupoty gadasz" czy cos w tym stylu, zeby wygladało olewczo...
mnie naszlo na wspominanie dobrych chwi l i mi smutno, że to jzu nie wróci.... tylko samotnosc teraz
__________________
Postanowienie na 2015: nauczę się grac na gitarze
i nie będę już farbować włosów

Edytowane przez irie18*
Czas edycji: 2010-01-11 o 08:14
irie18* jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 08:54   #936
smile_
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 423
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez maczupikczu Pokaż wiadomość
smile tego pragne z calego serca by powiedziec mu basta idz do niej skoro byla lepsza
a co u ciebie?
Kiedys mu to powiesz - zobaczysz
Ja wczoraj odmowilam mojemu TZtowi kiedy zaproponowal, zebysmy sprobowali zamieszkac razem, bo moze to nam pomoze(?), ale nie mam zamiaru tak ryzykowac, przynajmniej nie teraz kiedy tak czesto ma fochy Wiec przelozylismy rozmowe o wspolnym mieszkaniu na za jakis czas...

---------- Dopisano o 08:54 ---------- Poprzedni post napisano o 08:50 ----------

Cytat:
Napisane przez Clary1 Pokaż wiadomość
No to girls...po 3 tygodniach twardego milczenia, braku życzeń na święta i sylwestra odezwał się mój "uroczy" ex. Jakieś pijackie bzdury w jego stylu, żebym napisała czy u mnie wsystko w porządku, że jestem dla niego bardzo ważna (jassssssne i właśnie dlatego zostawił mnie kiedy najbardziej go potrzebowałam, tchórz). Napisał też, że on wie, że ja nie odpisze i wcale tego ode mnie nie chce, ale żebym się kiedyś dała znać czy wszystko u mnie dobrze.

No i teraz, przeczytałam to iiii....nic. Żadnego płaczu, rozgoryczenia (że nie napisał ochhh wróć do mnie kocham Cię bez Ciebie ani rusz) ani robienia sobie nadziei (że w ogole coś napisał i może to jakiś znak) jedynie pogarda i hmmm...on jest taki przewidywalny. To jest na maxa w jego stylu, zawsze był dla mnie jak zbyt płytka sadzawka. Potrafiłam go przejrzeć w sekundę, nadal tak pozostało.

To jest dziwne, ale po swojej reakcji wydaje mi się, że ja już go naprawdę nie kocham. Wcześniej też tak myślałam, ale nie byłam pewna. Ale teraz już chyba jestem. Obojętność. Boże jakie to dziwne...czy ja go w takim razie w ogole kochalam? Wydaje mi sie, ze po prostu nie kochalam go juz od dluzszego czasu.

Dziewczyny pomozcie bo kompletnie nie wiem jak zareagowac. Gdyby nie napisał tego, że wie, że pewnie i tak nie odpisze to bym nie odpisala. Ale to będzie wyglądało tak jakby mnie to aż tak ruszało, a nie rusza. Z drugiej strony wiem, że on przez to swoje zachowanie chce sam siebie usprawiedliwic. A nie zasluguje na to pod zadnym pozorem. Jest ochydnym tchorzem, zdrajdca i najbardziej zalosnym "facetem" z jakim mialam do czynienia. Wiec odpisalabym mu cos tak za kilka dni. Ale nie mam kompletnie pojecia co ;/

Mam nadzieje, ze u Was lepiej ;*
Skoro zobojetnialas to nie odpisuj nic
I staraj sie o tym nie myslec wcale, bo jeszcze znow w sobie rozbudzisz to wszystko co bylo, nadzieje, tesknote... a nie warto, bo potem znow bedziesz musiala dojsc do momentu, w ktorym juz jestes...nie cofaj sie wstecz
__________________
SZCZĘŚCIE- moje marzenie

I won't go, I won't sleep, I can't breathe until U're resting here with me

I won't leave, I can't hide, I cannot be, until U're resting here with me...

smile_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 09:17   #937
PannaCzesia
Zadomowienie
 
Avatar PannaCzesia
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Kosmos :)
Wiadomości: 1 279
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

śni mi się co noc...

już nie daje rady...

jestem wyssana z życia...

i ciągle ta głupia nadzieja...że się opamięta...że wróci
PannaCzesia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 10:14   #938
thekoracja
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 106
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez smile_ Pokaż wiadomość
Kiedys mu to powiesz - zobaczysz
Ja wczoraj odmowilam mojemu TZtowi kiedy zaproponowal, zebysmy sprobowali zamieszkac razem, bo moze to nam pomoze(?), ale nie mam zamiaru tak ryzykowac, przynajmniej nie teraz kiedy tak czesto ma fochy Wiec przelozylismy rozmowe o wspolnym mieszkaniu na za jakis czas...
smile_ gratuluję decyzji. Wiem, że Ci na nim zależy i w takiej sytuacji, w jakiej jesteście, na pewno nie jedna dziewczyna (w tym i ja pewnie) na twoim miejscu uczepiłaby się go i przyklasnęła temu pomysłowi.
Jestem pełna podziwu dla Ciebie.

---------- Dopisano o 10:14 ---------- Poprzedni post napisano o 10:12 ----------

Cytat:
Napisane przez PannaCzesia Pokaż wiadomość
śni mi się co noc...

już nie daje rady...

jestem wyssana z życia...

i ciągle ta głupia nadzieja...że się opamięta...że wróci
znam to aż za dobrze. Nie napiszę nic mądrego bo nie wiem co
tylko tyle mogę...
thekoracja jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 10:47   #939
chuckysbride
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 515
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Smile, fajnie Ci,skoro chce mieszkać razem, to wszystko w porządku.

Ja ledwo żyję, po ciężkiej nocy, doładowałam rano konto, dzwonię do niego gdzie się podziewa. Ten, że spędził noc z tym kolegą M na komisariacie, bo tamten z kimś się pobił. Poprosiłam żeby przyszedł (SAM) to już tak idzie godzinę.

Dziś do pracy wychodzę 13;30 i do 19 lekcje, a ja nie jestem w stanie funkcjonować. Wykańcza mnie takie coś. Nawet jeśli tu w końcu łaskawie dotrze, to gdzie pójdzie jak będę na zajęciach?

Tak mi na tym de***lu zależy, ale to równia pochyła,z nim źle, bez niego jeszcze gorzej. Nerwy non stop. Już dwie z jego "koleżanek" go olały. Jego była, taka Olka, znalazła sobie faceta, a mężatka zobaczyła jakie smsy wypisuje do jej koleżanki z pracy i nie odzywa się (z tego co on mówi).

Tak mnie wczoraj zawiódł, bo już było OK, tak jak mówiłam filmiki itp, i musiał wszystko zepsuć, tak mi było potrzebne spanie razem i chociaż trochę wewnętrznego spokoju.

Muszę się kimś innym zauroczyć, nawet na siłę ,a co tam. Moja siostra też samotna, coś może zadziałamy, będę zdawać relacje. Na razie tych dwóch co poznałam nie mój typ, światelka w tunelu nie widzę
chuckysbride jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 11:14   #940
Frosia
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-12
Wiadomości: 9
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Tak mi źle :-(
Dzisiaj wracam do Niemiec. Jutro jadę spakować wszystkie rzeczy z naszego mieszkania...
Po kłótni tydzień temu, jak mu nawrzucałam, to milczał do soboty. Później dzwonił i pisał SMSa, czy jestem jeszcze w Polsce. Olałam go. Wczoraj znowu się dobijał. Miał "bardzo ważną sprawę". No, okazało się, że chce wymówić nasze mieszkanie i muszę podpisać dokumenty. Ci.ul. Napisałam tylko, że przyjade jakoś w tygodniu i to podpisze. A on do mnie, czy moglibyśmy na spokojnie porozmawiać, i że tydzień temu to mu straszne rzeczy napisałam (on mnie obrażać może, ja nic mu zarzucić nie mam prawa. ot co !! powiedziałam mu tylko, ze mamusia dzieci mu nie urodzi, i tam może jeszcze innych drobnostek...ale nie uważam, że go obraziłam). Chciałam go zlać, ale jednak odpisałam z pytaniem, o czym jeszcze chce gadać, że już wystarczająco dużo ostatnio powiedział. A on mi na to, czy bylam u lekarza (bo wiedział, że miałam wizyte) i czy wszystko w porządku. Ja mu na to, że gdyby wszystko było w porządku, nie siedziałabym tak długo w Polsce!i że przyjade lada dzień po rzeczy. A on na to, czy jestem już w Niemczech, czy w Polsce. I milczenie. Co za kretyn.
Nie chce mi się wysłuchiwać historii, dlaczego to on mnie nie kocha, znowu bedzie sie powtarzał, że pracować nie umiem. I że jaka to ja straszna jestem, bo obrazilam niby jego i jego rodziców. a to ciekawe <myśli> O czym tu jeszcze gadać. I ileż można gadać? Takie miotanie sie. Najpierw, że kocha szalenie, później nagle nie kocha, później kocha, później że stracił uczucia, następnie, że tęskni, a później że mi rzeczy wywali przez okno, a następnie, dlaczego sie nie odzywam i czy możemy pogadać. Pomocy, bo w wariatkowie wyląduje. A to on powinien się leczyć !
Mało się udzielałam na tym forum, więc mój wątek troszke taki wyrwany z kontekstu... ale pije melisę za melisą, żeby nie zwariować na myśl o powrocie i zobaczeniu tego przydupasa.
__________________
Rok 2010 to Rok Słońca. Cudownie będzie. Słonecznie, radośnie i miłośnie
Frosia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 11:48   #941
maczupikczu
Zadomowienie
 
Avatar maczupikczu
 
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: dziurawej skarpetki
Wiadomości: 1 126
GG do maczupikczu
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

frosia biedna ty, no napewno wariatkowo jest juz coraz blizej dlatego koniecznie odciac sie od idioty, plakac, brac prochy i zyc dalej, ale juz bez frajera!
on na pewno ma cos z glowa skoro wyrzuc ci rzeczy i raz ma takie uczucia a raz takie, no tak nie postepuja normalni ludzie!
jaaa natomiast czuje sie z dnia na dziej gorzej, mam przeblyski ze jest ok ale bardzo rzadko:/
ja juz chyba nie chce miec nikogo wiecie...
chyba chce tylko sie wyleczyc z tej depresji ktora mnie dopada i zyc sama jakos to przetrwam, a kiedys umre i wtedy na pewno bede szczesliwa, z reszta umierajac i tak jetesmy samotni bo nikt z nami nie umiera przeciez
ahh juz sama nie wiem co mam robic samotnosc mi pozostaje cos czuje[bo do innych przelamac sie nie moge, a coraz wiecej wyszukuje problemow w sobie ktore nie pozwalaja mi poczuc sie wartosciowa i atrakcyjna(ja atrakcyjna lol)]
__________________
gdzie gruby nie może tam chudego pośle
maczupikczu jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 12:21   #942
Smerfetkaa
Zakorzenienie
 
Avatar Smerfetkaa
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: czasoprzestrzeń
Wiadomości: 9 180
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez cinnamon witch Pokaż wiadomość
Witajcie dziewczyny!
Chciałam się zameldowac i ja, jako szalony wolny mustang...

Tak, tydzień temu (w 3 rocznicę) zerwałam z moim facetem, miałam dosc jego gierek, podrywania lasek na Necie, gapienia się na wszystko co zgrabniejsze na ulicy (jak byłam obok nieg0) proszenia o fotki laski poznane na Necie, jego brak szacunku do mnie, jego niedojrzałego zachowania...ja chce mężczyzny a nie chłopczyka...Nie mówiąc już o tym, że wymagał ode mnie nie wiadomo czego A jak mi powiedział, że jakbym była w ciąży to by ode mnie uciekł, to zaświeciła mi się nad głową wielka czerwona lampka "UCIEKAJ DZIEWCZYNO!".Tak więc powiedziałam dosc i teraz jestem wolna, ale w pt spotkałam się z przyjacielem, którego widziałam ostatnio 3 lata temu i chyba coś zaiskrzyło i czy ja jestem jakaś nienormalna? Skończyłam ledwo długi związek i myślę już o następnym?

Wiem, że strasznie nieskładnie, ale spróbuję potem jeszcze co nieco na EXa ponarzekac, w ciągu najbliższych dni spróbuje nadrobic ten wątek i wcześniejsze, mam nadzieję, że mi się to uda, postaram sie byc na bieżąco.

Pozdrawiam serdecznie i wszystkim dziewczynom życzę dużo siły!
bardzo dobrze że uciekłaś od tego palanta..
ja widzę, ze Ty w przeciwieństwie do niego bardziej poważnie traktujesz życie i ludzi. On...eh
co do kolegi... nie szukałaś nic na siłę... moze kiedyś Ci sie podobał a teraz uczucie powróciło ze zdwojoną siłą... moze to jest to?
wiesz, szybko nie szybko, ale spotkałaś kogoś kogo znasz, wiesz jaki ten ktoś jest i może ten ktoś, Twój kolega, posiada cechy których brak Twojemu byłemu
mam nadzieje ze Ci się ułoży, zdawaj relacje
Cytat:
Napisane przez irie18* Pokaż wiadomość
socjologie. ogólnie mi się podoba ale w obecnym stanie nauka mi wybitnie nie idzie
Socjologię????? Ja też hehe
ja jeszcze drugi kierunek studiuję i sesja mnie przeraża...
studiuje 2 kierunki, robie kurs... cieszy mnie to, będę zajeta nauką itp... ale teraz... cieżko jest mi sie zmobilizować...
nie byłam na zjeździe ostatnio na kierunku zaocznym.... bo nie napisałam rozdziału pracy.. licze na to ze promotor nie bedzie zły
Cytat:
Napisane przez irie18* Pokaż wiadomość
większość facetów to straszni tchórze i oszuści
pomijam to, że ma wrażenie, ze są pozbawieni jakiś refleksji nad miłością itp albo może tego nie okazują nie wiem....

cholera czuje się taka żałosna
wybaczcie mam wieczór smetów, mogę wam tu jeszcze trochę takich dennych postów naprodukować dziś
ja też mam teraz o nich takei zdanie....
są pusci (nie piszę o wszystkich ale o tej większosći), nie mają uczuć wyższych, nie są zdolni do ich odczuwania itp
są niezdecydowani, nie wiedza czego chcą, raz to taz co innego (a niby kobieta zmienną jest no porażka....
Cytat:
Napisane przez maczupikczu Pokaż wiadomość
"wez pytaj tej swojej je.banej zdziry o to a nie mi dupe zawracasz " ale nie mam jeszcze tyle sily i odwagi by to napisac
normalnie jak mu tak kiedys napiszesz to bedzie przełom, czekam na to ale by sie zdziwił... zobaczyjć wtedy jego minę... bezcenne
Cytat:
Napisane przez karollka19 Pokaż wiadomość
Ja też myślałam ,że jestem silna i sobie jakoś poradzę. Podobno czas leczy rany a z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mnóstwo pytać, żal, rozczarowanie. Czy nie ten ból tra wiecznie? Czy nie mogę być chociaż raz szczęśliwa? Zdawało mi się, że złapałam Pana Boga za nogi.... eh ta moja naiwność i łatwowierność. Chciałoby się wziąć w garść i nawet jak już sobie postanowię, że już koniec z użalaniem to zaraz wraca i to ze zdwojoną siłą.
jesteś w o tyle cieżkiej sytuacji że czas działą na Twoją niekorzysć. Tak jest bo nie wiesz o co chodzi, co sie dzieje. Również tak maja dziewczyny które do końca nie wiedza co przyczyniło się do rozpadu zwiazku i o co chodzi ich byłym....
jeśli sprawy są wyjaśnione to już jest coś, niewiele, ale jednak wiemy na czym stoimy. Do tego jeśli po tym (a nie przed wyjaśnieniem) kontakt sie urywa... to już po cieżkich chwilach szybciej nastąpią te lepsze...
a kontakt jeśli trwa... to cierpienie sie rozciaga
Cytat:
Napisane przez Clary1 Pokaż wiadomość
No to girls...po 3 tygodniach twardego milczenia, braku życzeń na święta i sylwestra odezwał się mój "uroczy" ex. Jakieś pijackie bzdury w jego stylu, żebym napisała czy u mnie wsystko w porządku, że jestem dla niego bardzo ważna (jassssssne i właśnie dlatego zostawił mnie kiedy najbardziej go potrzebowałam, tchórz). Napisał też, że on wie, że ja nie odpisze i wcale tego ode mnie nie chce, ale żebym się kiedyś dała znać czy wszystko u mnie dobrze.

No i teraz, przeczytałam to iiii....nic. Żadnego płaczu, rozgoryczenia (że nie napisał ochhh wróć do mnie kocham Cię bez Ciebie ani rusz) ani robienia sobie nadziei (że w ogole coś napisał i może to jakiś znak) jedynie pogarda i hmmm...on jest taki przewidywalny. To jest na maxa w jego stylu, zawsze był dla mnie jak zbyt płytka sadzawka. Potrafiłam go przejrzeć w sekundę, nadal tak pozostało.

To jest dziwne, ale po swojej reakcji wydaje mi się, że ja już go naprawdę nie kocham. Wcześniej też tak myślałam, ale nie byłam pewna. Ale teraz już chyba jestem. Obojętność. Boże jakie to dziwne...czy ja go w takim razie w ogole kochalam? Wydaje mi sie, ze po prostu nie kochalam go juz od dluzszego czasu.

Dziewczyny pomozcie bo kompletnie nie wiem jak zareagowac. Gdyby nie napisał tego, że wie, że pewnie i tak nie odpisze to bym nie odpisala. Ale to będzie wyglądało tak jakby mnie to aż tak ruszało, a nie rusza. Z drugiej strony wiem, że on przez to swoje zachowanie chce sam siebie usprawiedliwic. A nie zasluguje na to pod zadnym pozorem. Jest ochydnym tchorzem, zdrajdca i najbardziej zalosnym "facetem" z jakim mialam do czynienia. Wiec odpisalabym mu cos tak za kilka dni. Ale nie mam kompletnie pojecia co ;/

Mam nadzieje, ze u Was lepiej ;*
wiesz... ja bym odpisała. Nie zapewne prędzej chce wiedzieć po prostu co u Ciebie, niż się martwi. Może chce wiedzieć czy kogoś masz, czy on ma otwartą furtkę.
Absolutnie nie wskazane jest aby pisać co u Ciebie prywatnie. Nic a nic. Jak zapyta piszesz - teraz to tylko moja sprawa. Krótkie, konkretne odpowiedzi bez żadnych emocji, wyrzutów.
Najlepiej jakbyś napisała, ze u Ciebie wszystko w porządku. I żeby wiecej do Ciebie nie pisał bo nie życzysz sobie tego i nie ma takiej potrzeby. A na końcu znaczace słowo - żegnam. i tyle
niech nie myśli ze rozpaczasz tak bardzo ze nie jesteś w stanie do niego napisać. A jak zobaczy od Ciebie eska, niech nie myśli ze piszesz tam że tęsknisz itp... nic, zero emocji
Cytat:
Napisane przez smile_ Pokaż wiadomość
Kiedys mu to powiesz - zobaczysz
Ja wczoraj odmowilam mojemu TZtowi kiedy zaproponowal, zebysmy sprobowali zamieszkac razem, bo moze to nam pomoze(?), ale nie mam zamiaru tak ryzykowac, przynajmniej nie teraz kiedy tak czesto ma fochy Wiec przelozylismy rozmowe o wspolnym mieszkaniu na za jakis czas...
jak dobrze że jesteś stanowcza, niech on poczuje że nie ma Cię w garści. Jesteś teraz coraz silniejsza. Po co miałabyś ewentualnie wrcać po swoje rzeczy czy coś, w razie czego... z nim nigdy nic nie wiadomo. Ja Ci życze szczęścia z mężczyzną który wie czego chce a nie z takim lelum polelum

Cytat:
Napisane przez PannaCzesia Pokaż wiadomość
śni mi się co noc...

już nie daje rady...

jestem wyssana z życia...

i ciągle ta głupia nadzieja...że się opamięta...że wróci
Kochana... tylko nie siedź z tym sama.... pisz tutaj więcej. Wyżal się...
kiedy tylko przyjdzie Ci ochota żeby ponarzekać, żeby powyrzucać z siebie co tylko chcesz, a ulży Ci, zobaczysz...
Cytat:
Napisane przez chuckysbride Pokaż wiadomość
Muszę się kimś innym zauroczyć, nawet na siłę ,a co tam. Moja siostra też samotna, coś może zadziałamy, będę zdawać relacje. Na razie tych dwóch co poznałam nie mój typ, światelka w tunelu nie widzę
wiesz... skoro większość facetów jest beznadziejna, musisz więcej facetów poznać itp, żeby przebrnąć przez tych tchórzy i oszustów.
ja byłam wczoraj na balecie... normanie faceci to porazka wielka... ale wybawiłam sie. Jak wróce do siebie (jestem cała obolała) to sie jeszcze kiedys wybiorę
Cytat:
Napisane przez Frosia Pokaż wiadomość
Tak mi źle :-(
Dzisiaj wracam do Niemiec. Jutro jadę spakować wszystkie rzeczy z naszego mieszkania...
Po kłótni tydzień temu, jak mu nawrzucałam, to milczał do soboty. Później dzwonił i pisał SMSa, czy jestem jeszcze w Polsce. Olałam go. Wczoraj znowu się dobijał. Miał "bardzo ważną sprawę". No, okazało się, że chce wymówić nasze mieszkanie i muszę podpisać dokumenty. Ci.ul. Napisałam tylko, że przyjade jakoś w tygodniu i to podpisze. A on do mnie, czy moglibyśmy na spokojnie porozmawiać, i że tydzień temu to mu straszne rzeczy napisałam (on mnie obrażać może, ja nic mu zarzucić nie mam prawa. ot co !! powiedziałam mu tylko, ze mamusia dzieci mu nie urodzi, i tam może jeszcze innych drobnostek...ale nie uważam, że go obraziłam). Chciałam go zlać, ale jednak odpisałam z pytaniem, o czym jeszcze chce gadać, że już wystarczająco dużo ostatnio powiedział. A on mi na to, czy bylam u lekarza (bo wiedział, że miałam wizyte) i czy wszystko w porządku. Ja mu na to, że gdyby wszystko było w porządku, nie siedziałabym tak długo w Polsce!i że przyjade lada dzień po rzeczy. A on na to, czy jestem już w Niemczech, czy w Polsce. I milczenie. Co za kretyn.
Nie chce mi się wysłuchiwać historii, dlaczego to on mnie nie kocha, znowu bedzie sie powtarzał, że pracować nie umiem. I że jaka to ja straszna jestem, bo obrazilam niby jego i jego rodziców. a to ciekawe <myśli> O czym tu jeszcze gadać. I ileż można gadać? Takie miotanie sie. Najpierw, że kocha szalenie, później nagle nie kocha, później kocha, później że stracił uczucia, następnie, że tęskni, a później że mi rzeczy wywali przez okno, a następnie, dlaczego sie nie odzywam i czy możemy pogadać. Pomocy, bo w wariatkowie wyląduje. A to on powinien się leczyć !
Mało się udzielałam na tym forum, więc mój wątek troszke taki wyrwany z kontekstu... ale pije melisę za melisą, żeby nie zwariować na myśl o powrocie i zobaczeniu tego przydupasa.
ja pamiętam Twoja historię...
wiesz... myślę, ze on nie jest dla Ciebie. Bo Ty potrzebujesz faceta, prawdziwego mężczyzny, który myśli poważnie o życiu... a ten... jakiś taki niezdecydowany...
sam nie wie czego chce to Ty masz wiedzieć za niego????
tego kwiatu to pół światu... z czego większosc bez nadziei... ale jacyś normalni jeszcze pozostają
__________________
Sen włosomaniaka
Uzależniona od słodyczy.
moje W Ł O S Y
Smerfetkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 12:24   #943
monika192
Rozeznanie
 
Avatar monika192
 
Zarejestrowany: 2009-11
Lokalizacja: obecnie Poznań :)
Wiadomości: 789
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

ja piernicze jestem zalamana sory zet ak smece ale krude no nawet nie mam sie gdzie wyplakac mi nawet nie pomaga rozmowa z kolezankom wogole zapisalam dzis znow jego nr a tam patrze ma buziaczka w opisie, wczoraj tez mial buziaczka. znalazl jakas ;( tak szybko sie pocieszyl? ja wiem ze on nic nie poczul do mnie tzn tej milosci takiej, ale sam mowil ze czuej sentyment przywiazanie, i wogole on teraz moze sie przytulac do innej ? ja niechce aby go calowala jakas inna dziewczyna nie no teraz to mam najgorsze mysli ;( co ja mam zrobic? nie umiem zapomniec, takei super byly te 4 miechy ;(
monika192 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 12:36   #944
Smerfetkaa
Zakorzenienie
 
Avatar Smerfetkaa
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: czasoprzestrzeń
Wiadomości: 9 180
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

maczupikczu ja też często myśle o tym że chyba pozostanie mi samotnosć... jak nie całe życie to na dłuższy czas...
PS. Świetna piosenka... nie mogłam ostatnio jej znaleźć a tu prosze, dzięki
w ogóle to wczoraj nawet sie wybawiłam na balecie... kleił sie do mnie jakis koleś... chciał mój nr tel... nie dałam (choc potem już tak się prosił ze dla spokoju chciałam dać, ale na szczęscie nie miał gdzie zapisać)
za to nr gg mogłam dać ale on, że gg nie ma... w ogóle coś gadał że nie ma tel... hm jakiś taki problemowy... ale miał ładne oczy
mówił że jestem słodka (wole inne komplementy bo słodka to jest idiotka)
ale spoko, poszedł zapalić, ja bawiłam sie troche dalej na parkiecie, potem widziałam jak do innej sie kleił. Nie zdziwiło mnie to...
dobrze że nie dałam mu nr, podałam mu gg miał zapamiętać
potem bawiłam sie dalej, tańczyłam troche z takim chłopakiem, nie mój typ jeśli chodzi o wygląd ale był miły, nie był nachalny... taki naturalny, nawet jak prosił o kontakt to tak... nieśmiale, i trochę sie ęzyk wtedy mu plątał. Spoko dałam mu tylko gg. I gadalismy troche, wie że nikogo nie szukam, on mówił że też nie, bo czasu nie ma, a zna mnie skądś z supermarketu (rzadko robie tam zakupy ale jednak) a jest tam ochroniarzem
i w ogóle... jeden jak i drugi są ode mnie młodsi 2-3 lata
czy tylko takim sie jako tako podobam???
oni obydwaj dawali mi 19 lat... a ja mam 22, we wrześniu będzie 23
no nic. Nie szukam nikogo więc sie tym nie przejmuję

a co do samotności o której piszesz maczupikczu...
ja pragnę mieć dzieci w przyszłosci... wiadomo, lepiej mieć rodzinę pełną, ale samotnosc mi w tym nie rpzeszkodzi żeby mieć dziecko, żeby mieć na kogo przelewać najpieękniejsza miłość...
jak nie da rady adoptowac to sie inaczej pomyśli jak w "rozmowy nocą" czy cos

dzis rano jak sie obudziłam, zaczęłam tęsknić.... do Exa... ale... do tego jakim był kiedys, do tego z którym byłam szczęśliwa, a nie do tego chama jakim jest teraz, albo jakim dopiero teraz sie okazał

---------- Dopisano o 12:36 ---------- Poprzedni post napisano o 12:32 ----------

monika192
on nie jest Ciebie wart... odrzucił takie uczucie...
nie zapisuj już tego nr...
ja juz dawno wykasowałam nr gg Exa, czasem kusi, owszem, ale staram sie walczyć ze soba, bo wiem, ze jakbym teraz wiedziała że z kimś jest to by mnie to baaaardzo bolało. Potem taka wiadomość zaboli, ale mniej....
Moniko, musisz zajać sie swoim życiem...
poukładać wszystkie sprawy jakie tylko są z nim nie zwiazane...
musisz skupić sie na czymś innym... może poszukaj jakiegoś hobby, jakiejś pasji...??
ja tak zamierzam... ale.. po sesji, teraz nauka powinna stać sie moją pasją
__________________
Sen włosomaniaka
Uzależniona od słodyczy.
moje W Ł O S Y
Smerfetkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 12:43   #945
chuckysbride
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 515
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

znowu ryczę a za godzinę praca. No więc A. jednak dotarł,znowu z tym beznadziejnym kolegą. Po h tamten poszedł a A. zaczął znowu odpisywać na smsy, ciągle jakieś przychodziły, potem gadać u mnie na czacie.. załamka, zaczęłam na niego krzyczeć, że czy tak się spędza czas u dziewczyny? Że ma natychmiast wyłączyć telefon. To on mi, że:

-"No widzisz, Agata mi tak nie pir...liła, mogłem tam chorować, a ty to cały czas narzekasz" (Agata ma swojego chłopaka, to ją pewnei g... obchodzi co on robi)

- "Weż sobie Deprim, to Ci pomoże"(po tym jak ja powiedziałam, że jestem zdenerwowana, chcę porozmawiać)

- "w środę i tak z Sandrą na narty"

Potem się ubrał i wyszedł, nie dało się go zatrzymać. Kurde, nie chcę żeby mój facet spędzał czas u mnie na czatach, pornosach i słodzeniu jakimś idiotkom na sms. Nie chciałam robić awantury, ale po 10 dniach nie spotykania się z kimś, jak ktoś się tak zachowuje,to wierzcie mi, krew zalewa. Niby umówiliśmy się że po 19 skończę i przyjdzie, ale kurde z nim to ruletka, dobrze że idę na te zajęcia, myślenie mnie wykańcza. Jeszcze praktycznie nieprzespana noc.
chuckysbride jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 12:53   #946
Smerfetkaa
Zakorzenienie
 
Avatar Smerfetkaa
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: czasoprzestrzeń
Wiadomości: 9 180
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

chuckysbride proszę Cię skończ z tym...
chcesz być tak traktowana??? Nie zasługuje on na Ciebie, wcale!! Jest obleśnym idiotą. Co z życia, z innych nic sobie nie robi. Z tego ze cierpisz nic sobie nie robi. Naprawdę lepszych od niego jest cała masa.... nie to żebyś od razu miała szukać ale nie igraj z nim.
Z nim już szcżęśliwa nie będzie, bo wątpie zeby było lepiej niz jest teraz a teraz jest tragicznie! Cały czas cierpisz, jak on może Cię tak traktować? Cham skończony! Nie widzę żadnego starania z jego strony nic, nic a nic...
nawet nie potrafi normalnie z Tobą rozmawiać, jego zachowanie i słowa Cię ranią... nie psuj sobie życia. Przecież on nie jest wart Twoich cierpień.
Poprostu... nie potrafie sobie nawet wyobrazić tego, żeby nawet kumplować się z kimś takim....
pomyśl... jak myślisz, czemu dziewczyny po jakimś czasie mają go gdzieś? bo on sie do niczego nie nadaje!
On cwaniak niech sobie znajdzie bogatą, sponsorkę której mąż nie zadowala i jedynie ten układ byłby jako taki, bo nie raniłny nikogo. Ale inaczej... nie widze go w żadnym zdrowym układzie, a już na pewno nie w zwiazku z Tobą. Uciekaj póki nie ejst za późno!!!! prosze nie niszcz swego życia
__________________
Sen włosomaniaka
Uzależniona od słodyczy.
moje W Ł O S Y
Smerfetkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 13:20   #947
chuckysbride
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Lublin
Wiadomości: 515
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Smerfetka

Bogatą sponsorkę , mężatkę? Nie bardzo. Nie zapominajmy że on nie ma gdzie mieszkać. Chyba że rozwódkę, albo kogoś z własnym mieszkaniem. Tak miał z tą byłą- Olką, dziewczyna miała mieszkanie od rodziców, ale i tak jej nie uszanował, On chyba niereformowalny.

najchętniej bym wam wstawiła jego fotę, z podpisem "bez kija nie podchodzić, grasuje na terenie Lublina!!" I swoje pod spodem ze zdołowaną miną "Jedna z ofiara"
















































t
chuckysbride jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 13:33   #948
Smerfetkaa
Zakorzenienie
 
Avatar Smerfetkaa
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: czasoprzestrzeń
Wiadomości: 9 180
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez chuckysbride Pokaż wiadomość
Smerfetka

Bogatą sponsorkę , mężatkę? Nie bardzo. Nie zapominajmy że on nie ma gdzie mieszkać. Chyba że rozwódkę, albo kogoś z własnym mieszkaniem. Tak miał z tą byłą- Olką, dziewczyna miała mieszkanie od rodziców, ale i tak jej nie uszanował, On chyba niereformowalny.

najchętniej bym wam wstawiła jego fotę, z podpisem "bez kija nie podchodzić, grasuje na terenie Lublina!!" I swoje pod spodem ze zdołowaną miną "Jedna z ofiara"
i Ty do niego bez kija nie podchodź, a najlepiej wcale nie podchodź.
Uwierz mi, że lepiej będzie Ci samej, jak urwiesz ten kontakt. Naprawdę... widomo, będą cieższe dni, zawsze są i nawet w zwiazkach sie takie zdarzają, ale samej będzie Ci lepiej niż jak on będzie co rusz przychodził i Cię denerwował. B nie robi nic innego tylko Cię rani. Przecież nie chcesz tego, nie chcesz być tak traktowana...
odetnij sie, wypożycz ksiażkę jakąś pozytywną, może cos z tych ktre proponują na wątku "Moc pozytywnego myślenia" i skup się na czymś innym...bądź silna, nie daj sie temu draniowi
__________________
Sen włosomaniaka
Uzależniona od słodyczy.
moje W Ł O S Y
Smerfetkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 13:48   #949
grewana
Wtajemniczenie
 
Avatar grewana
 
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: Mazowsze
Wiadomości: 2 400
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez Smerfetkaa Pokaż wiadomość
maczupikczu ja też często myśle o tym że chyba pozostanie mi samotnosć... jak nie całe życie to na dłuższy czas...
PS. Świetna piosenka... nie mogłam ostatnio jej znaleźć a tu prosze, dzięki
w ogóle to wczoraj nawet sie wybawiłam na balecie... kleił sie do mnie jakis koleś... chciał mój nr tel... nie dałam (choc potem już tak się prosił ze dla spokoju chciałam dać, ale na szczęscie nie miał gdzie zapisać)
za to nr gg mogłam dać ale on, że gg nie ma... w ogóle coś gadał że nie ma tel... hm jakiś taki problemowy... ale miał ładne oczy
mówił że jestem słodka (wole inne komplementy bo słodka to jest idiotka)
ale spoko, poszedł zapalić, ja bawiłam sie troche dalej na parkiecie, potem widziałam jak do innej sie kleił. Nie zdziwiło mnie to...
dobrze że nie dałam mu nr, podałam mu gg miał zapamiętać
potem bawiłam sie dalej, tańczyłam troche z takim chłopakiem, nie mój typ jeśli chodzi o wygląd ale był miły, nie był nachalny... taki naturalny, nawet jak prosił o kontakt to tak... nieśmiale, i trochę sie ęzyk wtedy mu plątał. Spoko dałam mu tylko gg. I gadalismy troche, wie że nikogo nie szukam, on mówił że też nie, bo czasu nie ma, a zna mnie skądś z supermarketu (rzadko robie tam zakupy ale jednak) a jest tam ochroniarzem
i w ogóle... jeden jak i drugi są ode mnie młodsi 2-3 lata
czy tylko takim sie jako tako podobam???

oni obydwaj dawali mi 19 lat... a ja mam 22, we wrześniu będzie 23
no nic. Nie szukam nikogo więc sie tym nie przejmuję

a co do samotności o której piszesz maczupikczu...
ja pragnę mieć dzieci w przyszłosci... wiadomo, lepiej mieć rodzinę pełną, ale samotnosc mi w tym nie rpzeszkodzi żeby mieć dziecko, żeby mieć na kogo przelewać najpieękniejsza miłość...
jak nie da rady adoptowac to sie inaczej pomyśli jak w "rozmowy nocą" czy cos


dzis rano jak sie obudziłam, zaczęłam tęsknić.... do Exa... ale... do tego jakim był kiedys, do tego z którym byłam szczęśliwa, a nie do tego chama jakim jest teraz, albo jakim dopiero teraz sie okazał
Smerfetka czytasz w moich myślach normalnie! Mam dokładnie tak samo jak w tych pogrubionych fragmentach! Też marzy mi się dzidziuś w przyszłości. Nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym nie mieć dzieci... Zawsze marzyłam o sporej gromadce, tfu co ja gadam - nadal o takiej marzę i mam nadzieję, że kiedyś spotkam kogoś kto mi takową zafunduje
A jeszcze opowiem wam krótką historyjkę - to tak a propos tej Twojej historii z klubu
Otóż Sylwestra tegorocznego spędzałam na domówce u koleżanki. I oczywiście niby bawiłam się dobrze, ale wiadomo świeża sprawa z exem, więc myślami byłam nieobecna :/ No i był tam jeden chłopak. Zauważyłam, że się gapił na mnie często (chyba że to moja chora wyobraźnia :P) i coś tam zagadał nawet parę razy (np jak wszyscy się śmiali z kotlecików, które nieco za mocno spiekłam w piekarniku on twierdził, że mu bardzo smakują haha, choć sama wiem, że były tragiczne). No ale mi się wydał jakiś taki brzydki, nieciekawy, i w ogóle beznadziejny, więc jak coś zagadywał to odpowiedziałam jakieś dwa słowa i nara. A tymczasem parę dni temu pokazywałam znajomej zdjęcia z tego sylwka i ona nagle krzyczy "o bawiłaś się z moim najlepszym kumplem" no i zaczęła opowiadać, że zna go, jaki to on fajny i w ogóle. No i ja wtedy tak się zaczęłam mu przyglądać na tych fotach i kurde stwierdziłam, że jest naprawdę przystojny! Wysoki, ładnie zbudowany, ładny na buźce. I normalnie nie wiem co mi odbiło. Serio, nie mam pojęcia, ale jakoś tak się nakręciłam, że cały czas myślę o nim i przeglądam jego profil na nk i na gronie. No po prostu szok. Odbiło mi.
Szkoda tylko, że na sylwku jak zagadywał to go zgasiłam. Teraz to sobie mogę już tylko oglądać jego profil hahaha. Tylko co mi po tym?
Mądry Polak po szkodzie oj tak
__________________


grewana jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 14:13   #950
Smerfetkaa
Zakorzenienie
 
Avatar Smerfetkaa
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: czasoprzestrzeń
Wiadomości: 9 180
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

grewana to normalne że go wtedy zbywałaś bo myślami byłaś gdzie indziej
ale wiesz, wchodź na jego profil tak żeby to widział, moze skomentuj jakąs fotkę, tak niby normalnie ale tak dajac leciutki znak zainteresowania poza tym... przecież Twoja kumpela może mu powiedzieć że Ty powieziałaś że jest sympatyczny. Niby nic wielkiego ...ale wiesz

no i właśnie dziewczyny.... dlatego po rozstaniu cieżko znaleźć fajnego faceta... hm... albo raczej go zauważyć... bo myśli są gdzieś indziej
więc póki myślicie o Exach to możecie nie zauważyć księcia z bajki

jakie to życie przewrotne

ja marzyłam o tym, że zanim skończe studia ( a kończe za niecałe dwa lata) będę mężatką, a po studiach urodze dzidzie...
a tu.. wyszło jak wyszło....
Mam nadzieje ze to się tylko nieco przesunie w czasie, nie zadużo, ale jednak sie spełni
też na jednym dziecku nie chciałabym kończyć, ale to zależy od tego jak 1 poród bym przeżyła
chciałabym mieć 3 dzieci, ja mąż... idealnie mieścimy sie w osobówce i razem udajemy sie autem do naszych rodzin, ciesząc sie z nimi naszym szczęściem eh... marzenia... musze sie pobawic w twórczą wizualizacje

---------- Dopisano o 14:13 ---------- Poprzedni post napisano o 14:04 ----------

piję właśnie pokrzywę ze skrzypem, patrze w lustro... wyglądam tragicznie po tym balecie
a nic nie piłam... no w sumie, poza % są jeszcze soczki, powinnam sie chociaż tego napić a nie o suchym pysku przez cały balet
cerę mam masakryczna, zafunduję sobie peeling, zaraz nakokosuje włosy
normalnie staram sie, staram sie jak mogę w miarę sie ogarnać, dbać o siebie... chciałabym wygladać lepiej i bardziej dbać o siebie teraz niż jak byłam z Ex... żeby dbać o siebie dla siebie....
to trudne, bo motywacji nie mam za bardzo... ale nie jest źle

myślę że rozstanie to taki czas kiedy nawet nasz wygląd jest dla nas na tyle obojętny ze się zaniedbujemy często a potem mamy doła z powodu naszego wygladu
ja musze przytyć, bo sytuacja mnie "odchudziła"

więc dziewczęta, chocby sie waliło, paliło dbajmy o siebie
jest kilka silnych argumentów za tym
1. jesteśmy zadbane, podobamy sie sobie - mamy lepszy humor
2. a co jeśli nagle spotkamy tego jedynego?? nawet w domu? bo będzie kurierem, listonoszem czy tam kominiarzem, no kimś kto nawet nas w domu zobaczy zaniedbane
a co dopiero na ulicy
3. hehe... najcenniejsze... zobaczyć jak Ex zbiera szczękę z podłogi widząc nas - piękne boginie - które nie poświęcą spojrzeniu na exa więcej niż 2 sec. z czego te 2 sec. to tylko pogardliwe zmierzenie wzrokiem delikwenta i odwrócenie wzroku, uśmiechniecie sie do każdego innego
a on... wgapiony, plujący sobie w brodę... i zdający sobie sprawę jaki z niego idiota bezcenne... jeszcze żeby ktoś wtedy strzelił mu fote... oglądać to co wieczór... hehe "odrobina" śmiechu przed snem, lepsze to niż najlepsza komedia
__________________
Sen włosomaniaka
Uzależniona od słodyczy.
moje W Ł O S Y
Smerfetkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 14:15   #951
grewana
Wtajemniczenie
 
Avatar grewana
 
Zarejestrowany: 2009-02
Lokalizacja: Mazowsze
Wiadomości: 2 400
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

"twórczą wizualizację" czyli też się zainteresowałaś tym pozytywnym myśleniem!
Ja na początku jak weszłam na tamten wątek to mi odbiło na tym punkcie hihi.

A propos tamtego faceta z Sylwestra, to koleżanka mnie nęka, że mam mu wysłać zaproszenie do znajomych albo coś takiego, ale sama nie wiem. W końcu ani z nim nie gadałam dłużej ani nic a tu nagle tak z d**y troszkę zaproszenie mu wyślę? :| Ja zbyt nieśmiała jestem! :P
__________________


grewana jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 14:30   #952
Smerfetkaa
Zakorzenienie
 
Avatar Smerfetkaa
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: czasoprzestrzeń
Wiadomości: 9 180
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez grewana Pokaż wiadomość
"twórczą wizualizację" czyli też się zainteresowałaś tym pozytywnym myśleniem!
Ja na początku jak weszłam na tamten wątek to mi odbiło na tym punkcie hihi.

A propos tamtego faceta z Sylwestra, to koleżanka mnie nęka, że mam mu wysłać zaproszenie do znajomych albo coś takiego, ale sama nie wiem. W końcu ani z nim nie gadałam dłużej ani nic a tu nagle tak z d**y troszkę zaproszenie mu wyślę? :| Ja zbyt nieśmiała jestem! :P
tak!! wątek jest świetny, bo samo czytanie tylu pozytywnych rzeczy sprawia ze taki optymizm wchodzi mi w głowę
jeszcze nie czytałam ksiażek, bo musze się wziaść za naukę teraz, ale tylko pozaliczam te sesje i biorę sie za to

oj tam, poodwiedzaj jego profil, tak żeby widział ze oglądasz... oby miał te funkcje ustawioną, pewnie ma!!! i może on w końcu odważy sie coś napisać moja siostra przez nk poznała swojego lubego. Zaczęło sie od odwiedzania profilów

---------- Dopisano o 14:30 ---------- Poprzedni post napisano o 14:28 ----------

oj idę sie uczyc
już która godzina a ja od rana nie zrobiłam nic
nakokosowałam włosy tylko
mam egzamin w czw do tego jeszcze inne zaliczenia itp
ale wieczorkiem zajrzę... albo wczesniej ale wolałabym wieczorem bo cieżko sie oderwać

Miłego dnia
__________________
Sen włosomaniaka
Uzależniona od słodyczy.
moje W Ł O S Y
Smerfetkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 15:21   #953
ankorka
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 27
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez lea88 Pokaż wiadomość
PS: nie macie czasem wrazenia, ze to ze tak cierpicie to nie do konca efekt tego ze tak bardzo kochalyscie, tylko raczej tego, ze dzis jestescie samotne? poswiecilyscie zbyt duzo czasu zwiazkowi i zaniedbalyscie siebie, znajomych, albo znajomi teraz sa w zwiakach, nie maja czasu i nie ma wiecie co ze swoim zyciem zrobic?
ja przyznam, ze moja rozpacz byla czym wlasnie takim spowodowana- tym, ze nie bylo sie do kogo przytulic, nie bylo kogos kto zawsze bedzie mial dla ciebie czas itp
dopiero gdy to sobie uswiadomilam duzo latwiej mi bylo sie uporac ze strata..
Dokładnie tak jest ze mna. Nadal o nim myśle ale już nie płacze. Owszem łezka czasem sie zakreci ale to juz nie to samo... Jeszcze nie raz bede miala chwile zwatpienia, małe załamki, to całkiem normalne po rozstaniu ale narodziła sie we mnie jakas obojetnosc w stosunku do ex...
Teraz chce z kims sie spotkac, pogadac o tym. Ale niektóre z moich kolezanek szykuja sie na własny ślub, inne sa w szczesliwych zwiazkach, a jeszcze inne szczesliwe singielki, calkowicie pochloniete nauka i praca...a ja potrzebuje choc troszeczke zainteresowania. Jakiejs osoby z ktora moglabym sie posmiac, wygadac jej, połazic w miejsca gdzie chodzil ex, wyrwac sie raz na jakis czas z domu...czy w tym lublinie nie ma takiej osoby...

---------- Dopisano o 15:03 ---------- Poprzedni post napisano o 15:00 ----------

Cytat:
Napisane przez grewana Pokaż wiadomość
A propos tamtego faceta z Sylwestra, to koleżanka mnie nęka, że mam mu wysłać zaproszenie do znajomych albo coś takiego, ale sama nie wiem. W końcu ani z nim nie gadałam dłużej ani nic a tu nagle tak z d**y troszkę zaproszenie mu wyślę? :| Ja zbyt nieśmiała jestem! :P
Wydaje mi sie, ze to teraz do Ciebie nalezy kolejny krok...On go zrobil w sylwka...wiec na co czekasz
chyba nie chcesz żałować, że nie spróbowałas...

---------- Dopisano o 15:08 ---------- Poprzedni post napisano o 15:03 ----------

Cytat:
Napisane przez chuckysbride Pokaż wiadomość
najchętniej bym wam wstawiła jego fotę, z podpisem "bez kija nie podchodzić, grasuje na terenie Lublina!!"
Powiem Ci, ze nie tylko Twój na to zasługuje...
swoich byłych też bym wstawila...a co

Chuckysbride ja też jestem z LBN

---------- Dopisano o 15:21 ---------- Poprzedni post napisano o 15:08 ----------

Cytat:
Napisane przez Smerfetkaa Pokaż wiadomość
myślę że rozstanie to taki czas kiedy nawet nasz wygląd jest dla nas na tyle obojętny ze się zaniedbujemy często a potem mamy doła z powodu naszego wygladu
ja musze przytyć, bo sytuacja mnie "odchudziła"

więc dziewczęta, chocby sie waliło, paliło dbajmy o siebie
jest kilka silnych argumentów za tym
1. jesteśmy zadbane, podobamy sie sobie - mamy lepszy humor
2. a co jeśli nagle spotkamy tego jedynego?? nawet w domu? bo będzie kurierem, listonoszem czy tam kominiarzem, no kimś kto nawet nas w domu zobaczy zaniedbane
a co dopiero na ulicy
3. hehe... najcenniejsze... zobaczyć jak Ex zbiera szczękę z podłogi widząc nas - piękne boginie - które nie poświęcą spojrzeniu na exa więcej niż 2 sec. z czego te 2 sec. to tylko pogardliwe zmierzenie wzrokiem delikwenta i odwrócenie wzroku, uśmiechniecie sie do każdego innego
a on... wgapiony, plujący sobie w brodę... i zdający sobie sprawę jaki z niego idiota bezcenne... jeszcze żeby ktoś wtedy strzelił mu fote... oglądać to co wieczór... hehe "odrobina" śmiechu przed snem, lepsze to niż najlepsza komedia


Już dawno powiedziałam sobie, ze co by sie nie dzialo w moim zyciu to wychodzac z domu musze dobrze wygladac...
jakis makijaz obowiazkowo i odrazu lepszy humor
ale fakt nie pomyslalam o listonoszu, albo o przystojnym kurierze, a przecież ja ciągle siedze w domu zajmując sie mała...heh

Ah..chciałabym zobaczyć Ex z taką miną...
ankorka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 15:38   #954
karollka19
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 33
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez chuckysbride Pokaż wiadomość
Byłam dziś w Kościele.Po Kościele A. napisał, że są w barze z tym kolegą i wpadaj,ale jak już przyszłam to mi dokuczali i ogólnie chamstwo. Potem gdzieś poszli, niby pogadać z jakimś trzecim kolegą, ale nie wiem czy nie do jakiegoś klubu:/

Jak się modlę,to już sama nie wiem o co:
a) żeby A. się zmienił,był ze mną, kochał
b) (przywołując rozsądek i wiedząc że taki ktoś się nie zmieni) żebym poznała faceta dla siebie, miłość swojego życia
c) (w największa rozpacz mood) żebym w ogóle przestała kogokolwiek potrzebować, kochać itp. To ostatnie jest niemożliwie, bo taka nie jestem i już.

To forum jest dla mnie jak pamiętnik...

Fajnie Ci cinnamon witch , ton Twojego postu jest pozytywny,widać że OK, to nowe zauroczenie dało ci siłę. Szkoda że reszta z nas nie może się tak od razu przerzucic na kogoś innego. To forum było wtedy o 90% krótsze

---------- Dopisano o 23:04 ---------- Poprzedni post napisano o 23:02 ----------

Maczupikczu a znasz tą dziewczynę? On coś Ci mówił o niej jak u Ciebie był? Z tego co pisałaś nie są razem

---------- Dopisano o 23:06 ---------- Poprzedni post napisano o 23:04 ----------


Karolka ile razy Wy się widzieliście na żywo?
Pewnie to się wydaje chore.... Ja wiem przecież jakbym patrzyła na moją sytuacje z boku to bym powiedziała puknij się dziewczyno w łepetyne przecież to niemożliwe a jednak.... Ja jestem realistką i twardo stąpam po ziemi. Żaden chłopak mnie jeszcze nie ujął bo jestem hm.... wymagająca i raczej nie zakochuje się łatwo. Do czasu, aż zjawił się on i długo to trwało, zanim mu zaufałam, uwierzyłam, starał się i starał aż w końcu uległam i wiedziałam, że to jest to. Potem pierwsze spotkanie on przyjechał specjalnie dla mnie 400 km i nic a nic się nie rozczarowałam wręcz przeciwnie. Już nie potrafiłam zapomnieć, myślałam, że jest inny. Obiecywał, że nigdy nie skrzywdzi, bo sam miał złe wspomnienia i dla mnie jest w stanie zrobić wszystko, z resztą ja też tak czułam. W sumie spotkaliśmy się od listopada 3 razy więc jak na taką odległość nie tak źle. Teraz ja miałam jechać na 2 tyg do brata i mieliśmy ten czas spędzić razem. Miało być ładnie pięknie a jest jak jest.
karollka19 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 16:54   #955
88_kasia_88
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 379
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

witam dziewczyny
mogę się wtrącić do rozmowy??;> wczoraj czytałam Wasze historie a dzisiaj postanowiłam napisać. przed wczoraj rzucił mnie facet...ehhh... dziwna historia. już parę razy tak się zdarzyło...zrywał ze mną pare razy...a ja kretynka zawsze wybaczałam...gorzej...to zawsze ja się pierwsza odzywałam i pierwsza robiłam krok w stronę tego byśmy do siebie wrócili. powody były różne. zawsze słyszałam,że to moja wina. fakt, nie jestem aniołkiem. mam "wrednawy" charakter...ale starałam się, naprawdę dla niego się starałam zmienić...mówił,że to widzi,że zmieniam parę rzeczy w swoim zachowaniu itp...on w sumie na pierwszy rzut oka ideal...zazwyczaj starał się robić wszystko o co go poprosiłam, był miły, często przytulał, całował, zapewniał,że kocha...ostatnio to się trochę zmieniło. był bardziej obojętny. zaczynał kłótnie, ja starałam się być spokojna, a z moim wybuchowym charakterem to na prawdę było trudne. on nic sobie z tego nie robił, gdy prosiłam żebyśmy przestali się kłócić bo to bez sensu itp. czepiał się coraz więcej rzeczy...a najsmieszniejsze jest w tym wszystkim to,że ZAWSZE mówił,że to ja się ciągle czepiam, i że on nie ma wogóle dla siebie czasu, że tylko praca a później szybko się szykuje,je i do mnie jedzie...i tak mówił ostatnio ciągle...najgorsze jest w tym wszystkim to,że wcześniej jak zrywał, jak już się pogodziliśmy i wracaliśmy do siebie to ja mu mówiłam,że jak jeszcze raz tak zrobi,jeszcze raz mnie zostawi czy się tak zachowa w trakcie kłótni to z nami koniec...on sobie z tego nic nie robił:/ wkońcu go do tego przyzwyczaiłam,że może wszystko a ja i tak później przybiegnę ehh... tak samo było z rozmową przez telefon. czasami się kłóciliśmy i on się rozłączał... parę razy powiedziałam mu,że jak jeszcze raz się rozłączy w trakcie rozmowy to nie będzie miał już wogóle po co do mnie dzwonić.... przy następnej kłótni oczywiście znowu się rozłączył a ja zamiast dotrzymac słowa wydzwaniałam do niego zaraz po tym chociaż nie odbierał w sumie to było kiedyś, ostatnio nam się lepiej układało właśnie do soboty... nawet nie wiem o co się pokłóciliśmy, to była jakaś bzdura! on zaczął,a że ja nie byłam w najlepszym humorze to mu coś odpowiedziałam:/ i od słowa do słowa zaczeła się taka awantura... masakra... my nigdy nie kłóciliśmy się tak "trochę". jeżeli już to tak,że szyby drżały w oknach od tej kłótni... to było straszne...powiedział mi coś przykrego...bardzo przykrego...nie wiem, do tej pory tego się wstydzę co zrobiłam ale nie wytrzymałam i uderzyłam go w twarz...:/ a on....on mi prawie oddał...popchnął mnie a ja się wywróciłam... powiedział parę jeszcze niezbyt fajnych słów,że nie chcę mnie znać,że wszystko to ja zniszczyłam i że z nami koniec. i poszedł...byłam w szoku...następnego dnia spotkaliśmy się przez przypadek. zaczełam coś do niego mówić,zachowywać się jakbym była nienormalna...nie chciałam żeby szedł do domu,chciałam z nim porozmawiać, on nie chciał. mówił,że to koniec i nie ma ochoty ze mną rozmawiać. przetrzymałam go z godzinę... boże. czułam się jak idiotka...przecież doskonale pamiętałam co zrobił dzień wcześniej...nigdy! nigdy nie przypuszczałabym,że pozwolę na to by chłopak podniósł na mnie rękę...bo może mnie nie uderzył ale jednak...wystraszyłam się go. a teraz on zamiast błagać o wybaczenie jest obojętny a ja zmuszam go do rozmowy...upokorzenie totalne... nie wiem...wkońcu poszłam do domu. i choć musiałam prawie telefon przez okno wyrzucić żeby do niego nic nie napisać to nie napisałam. dzisiaj też nie, on oczywiście też ale to normalne. tylko...zasatanawia mnie jedna myśl...on był naprawdę cudownym chłopakiem... do czasu gdy było wszystko ok... tylko,że...ja nie wiem czy to nie wszystko moja wina, ten mój parszywy charakter to,że nie okazywałam mu tyle uczuć na ile zasługuję...zastanawia mnie to bo wydaje mi się,że on mnie kocha...i gdybym się zmieniła to może byłoby wszystko fajnie i pięknie...ale z drugiej strony... widzę to,że ja się zmieniałam dla niego na lepsze a on znowu był coraz gorszy...i w sumie przeważa fakt,że mnie popchnął...to najbardziej przemawia mi do tej mojej biednej główki... wiem,że on się pierwszy nie odezwie...a jeżeli ja to zrobię kolejny raz to... ehh... dziewczyny,pomóżcie...

---------- Dopisano o 16:54 ---------- Poprzedni post napisano o 16:46 ----------

nawet nie zdawałam sobie sprawy,że aż tak się rozpisałam. przepraszam
88_kasia_88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 17:00   #956
yee
Raczkowanie
 
Avatar yee
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 182
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Eh, już nie mam się komu wygadać. Mam dosyć męczenia przyjaciółki.

A ciągle jest mi źle... w sumie od tej rozmowy z Ex ( https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...0#post16020580 ).
Myślałam, że jest mi to obojetne, a właściwie to próbowałam to sobie wmówić.
W efekcie dałam mu namówić, żebyśmy poszli razem na studniówkę.
Nadal coś do niego czuję. Nie wiem co robić. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony patrze na niego i myślę jak mogłoby być nam dobrze, czuje te 'motylki', ale z drugiej przypominam sobie co przeszliśmy i nie wiem czy ona na prawdę przemyślał sprawę, czy znowu tylko chwilowa zmiana zdania.
Chciałabym żeby się postarał, żebym widziała, że na serio mu zależy, że coś dla niego znaczę. Ale on powiedział co powiedział, ale robi NIC w tym kierunku żeby mnie odzyskać. Eh... W sumie faceci są mało domyślni- może powinnam mu przypomnieć o tym i powiedzieć, że jednak chcę żeby się starał.
Ju sama nie wiem. Mętlik konkretny.
Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Może ciągle mam zbyt duże oczekiwania. Ale chyba nie mogę mu wierzyć na słowo i po tym co mi zrobił tak po prostu bez żadnych starań z jego strony pozwolić mu się zbliżyć...
__________________
...głupia, naiwna...
yee jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 17:00   #957
karollka19
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 33
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez 88_kasia_88 Pokaż wiadomość
witam dziewczyny
mogę się wtrącić do rozmowy??;> wczoraj czytałam Wasze historie a dzisiaj postanowiłam napisać. przed wczoraj rzucił mnie facet...ehhh... dziwna historia. już parę razy tak się zdarzyło...zrywał ze mną pare razy...a ja kretynka zawsze wybaczałam...gorzej...to zawsze ja się pierwsza odzywałam i pierwsza robiłam krok w stronę tego byśmy do siebie wrócili. powody były różne. zawsze słyszałam,że to moja wina. fakt, nie jestem aniołkiem. mam "wrednawy" charakter...ale starałam się, naprawdę dla niego się starałam zmienić...mówił,że to widzi,że zmieniam parę rzeczy w swoim zachowaniu itp...on w sumie na pierwszy rzut oka ideal...zazwyczaj starał się robić wszystko o co go poprosiłam, był miły, często przytulał, całował, zapewniał,że kocha...ostatnio to się trochę zmieniło. był bardziej obojętny. zaczynał kłótnie, ja starałam się być spokojna, a z moim wybuchowym charakterem to na prawdę było trudne. on nic sobie z tego nie robił, gdy prosiłam żebyśmy przestali się kłócić bo to bez sensu itp. czepiał się coraz więcej rzeczy...a najsmieszniejsze jest w tym wszystkim to,że ZAWSZE mówił,że to ja się ciągle czepiam, i że on nie ma wogóle dla siebie czasu, że tylko praca a później szybko się szykuje,je i do mnie jedzie...i tak mówił ostatnio ciągle...najgorsze jest w tym wszystkim to,że wcześniej jak zrywał, jak już się pogodziliśmy i wracaliśmy do siebie to ja mu mówiłam,że jak jeszcze raz tak zrobi,jeszcze raz mnie zostawi czy się tak zachowa w trakcie kłótni to z nami koniec...on sobie z tego nic nie robił:/ wkońcu go do tego przyzwyczaiłam,że może wszystko a ja i tak później przybiegnę ehh... tak samo było z rozmową przez telefon. czasami się kłóciliśmy i on się rozłączał... parę razy powiedziałam mu,że jak jeszcze raz się rozłączy w trakcie rozmowy to nie będzie miał już wogóle po co do mnie dzwonić.... przy następnej kłótni oczywiście znowu się rozłączył a ja zamiast dotrzymac słowa wydzwaniałam do niego zaraz po tym chociaż nie odbierał w sumie to było kiedyś, ostatnio nam się lepiej układało właśnie do soboty... nawet nie wiem o co się pokłóciliśmy, to była jakaś bzdura! on zaczął,a że ja nie byłam w najlepszym humorze to mu coś odpowiedziałam:/ i od słowa do słowa zaczeła się taka awantura... masakra... my nigdy nie kłóciliśmy się tak "trochę". jeżeli już to tak,że szyby drżały w oknach od tej kłótni... to było straszne...powiedział mi coś przykrego...bardzo przykrego...nie wiem, do tej pory tego się wstydzę co zrobiłam ale nie wytrzymałam i uderzyłam go w twarz...:/ a on....on mi prawie oddał...popchnął mnie a ja się wywróciłam... powiedział parę jeszcze niezbyt fajnych słów,że nie chcę mnie znać,że wszystko to ja zniszczyłam i że z nami koniec. i poszedł...byłam w szoku...następnego dnia spotkaliśmy się przez przypadek. zaczełam coś do niego mówić,zachowywać się jakbym była nienormalna...nie chciałam żeby szedł do domu,chciałam z nim porozmawiać, on nie chciał. mówił,że to koniec i nie ma ochoty ze mną rozmawiać. przetrzymałam go z godzinę... boże. czułam się jak idiotka...przecież doskonale pamiętałam co zrobił dzień wcześniej...nigdy! nigdy nie przypuszczałabym,że pozwolę na to by chłopak podniósł na mnie rękę...bo może mnie nie uderzył ale jednak...wystraszyłam się go. a teraz on zamiast błagać o wybaczenie jest obojętny a ja zmuszam go do rozmowy...upokorzenie totalne... nie wiem...wkońcu poszłam do domu. i choć musiałam prawie telefon przez okno wyrzucić żeby do niego nic nie napisać to nie napisałam. dzisiaj też nie, on oczywiście też ale to normalne. tylko...zasatanawia mnie jedna myśl...on był naprawdę cudownym chłopakiem... do czasu gdy było wszystko ok... tylko,że...ja nie wiem czy to nie wszystko moja wina, ten mój parszywy charakter to,że nie okazywałam mu tyle uczuć na ile zasługuję...zastanawia mnie to bo wydaje mi się,że on mnie kocha...i gdybym się zmieniła to może byłoby wszystko fajnie i pięknie...ale z drugiej strony... widzę to,że ja się zmieniałam dla niego na lepsze a on znowu był coraz gorszy...i w sumie przeważa fakt,że mnie popchnął...to najbardziej przemawia mi do tej mojej biednej główki... wiem,że on się pierwszy nie odezwie...a jeżeli ja to zrobię kolejny raz to... ehh... dziewczyny,pomóżcie...

---------- Dopisano o 16:54 ---------- Poprzedni post napisano o 16:46 ----------

nawet nie zdawałam sobie sprawy,że aż tak się rozpisałam. przepraszam
wiem... że Ci ciężko kochana, ale bądź silna i zawsze możesz tu znaleźć wsparcie. Rozstanie bardzo boli, a jeżeli Cię źle traktował tzn, że nie zasługiwał na kogoś takiego wspaniałego jak Ty. Jeżeli się pierwsza odezwiesz to pokażesz, że jesteś słaba i bez niego sobie nie poradzisz, będzie miał nad Tobą przewagę także dobrze się zastanów co tak na prawdę CI serduszko mówi
karollka19 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 17:15   #958
88_kasia_88
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 379
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez karollka19 Pokaż wiadomość
wiem... że Ci ciężko kochana, ale bądź silna i zawsze możesz tu znaleźć wsparcie. Rozstanie bardzo boli, a jeżeli Cię źle traktował tzn, że nie zasługiwał na kogoś takiego wspaniałego jak Ty. Jeżeli się pierwsza odezwiesz to pokażesz, że jesteś słaba i bez niego sobie nie poradzisz, będzie miał nad Tobą przewagę także dobrze się zastanów co tak na prawdę CI serduszko mówi
dziękuję Ci za te słowa tylko,że nie wiem czy przez to,że on mi tak ciągle mówił czy przez coś innego ja już nie czuję się wspaniałą osobą...a wręcz na odwrót,czuję,że jestem jakaś "zła" i,że mój charakter naprawdę jest nie do zniesienia wcześniej byłam wesołą, pewną siebie dziewczyną a przy nim stałam się chyba jakaś bardziej nieśmiała, smutna...zdaje sobie sprawę,że to wszystko to jest też po części moja wina...wkońcu to ja go uderzyłam ehh a co do Twoich słów karollka19 to mam wrażenie,że on tą przewagę ma już nade mną niestety bardzo dawno... i to wszystko z mojej winy, z mojego braku konsekwencji dla jego zachowań
88_kasia_88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 17:17   #959
irie18*
Wtajemniczenie
 
Avatar irie18*
 
Zarejestrowany: 2007-05
Lokalizacja: Szczecin
Wiadomości: 2 036
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

brrr utwierdziłam się dzis tylko w tym, ze faceci to tchórze i oszuści. az się rzygać chce czasami naprawdę...zaczynam myśleć, że samotność nie jest taka zła
zastanawiam się czy istniejąc naprawdę szczęśliwe związki czy ludzie tylko udają....
muszę siadać do nauki podobnie jak smerfetka zajrzę wieczorem
__________________
Postanowienie na 2015: nauczę się grac na gitarze
i nie będę już farbować włosów

Edytowane przez irie18*
Czas edycji: 2010-01-11 o 17:22
irie18* jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2010-01-11, 17:24   #960
karollka19
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 33
Dot.: Rozstanie z facetem - część 8 :(

Cytat:
Napisane przez 88_kasia_88 Pokaż wiadomość
dziękuję Ci za te słowa tylko,że nie wiem czy przez to,że on mi tak ciągle mówił czy przez coś innego ja już nie czuję się wspaniałą osobą...a wręcz na odwrót,czuję,że jestem jakaś "zła" i,że mój charakter naprawdę jest nie do zniesienia wcześniej byłam wesołą, pewną siebie dziewczyną a przy nim stałam się chyba jakaś bardziej nieśmiała, smutna...zdaje sobie sprawę,że to wszystko to jest też po części moja wina...wkońcu to ja go uderzyłam ehh a co do Twoich słów karollka19 to mam wrażenie,że on tą przewagę ma już nade mną niestety bardzo dawno... i to wszystko z mojej winy, z mojego braku konsekwencji dla jego zachowań
Wiesz co... Ty się obwiniasz a nie powinnaś. Nie masz sobie nic do zarzucenia. Jeżeli znowu to Ty zrobisz pierwszy krok to tak będzie zawsze. Musisz być silna i przede wszystkim konsekwentna. Na początku będzie ciężko ale z czasem zaczniesz to doceniać. Trudno widzieć wady u kochanej osoby. Przeważnie to obwiniamy siebie za to co się dzieje złego. Pomimo, że wina leży po obu stronach. Więcej pewności siebie... i wiary wiary w swoje możliwości. Uda się zobaczysz. Tym bardziej wierze w Ciebie, że jesteś z miasta moich marzeń i przyszłości mam nadzieje hehe. Pozdrawiam
karollka19 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:30.






© 2000 - 2025 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.