|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1771 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 43
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Dziewczyny, czytam Was bardzo dokładnie. I nie powiem bardzo motywuje mnie to do działania ![]() Pozdrawiam i miłego weekendu. Mój dość pracowity.
__________________
-minimalizm, -regularna nauka, -walka z prokrastynacją, -dbam o zdrowie i wygląd, -zrzucam kilogramy. TYM RAZEM SIĘ UDA!
|
|
|
|
|
#1772 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Lecę z córą na angielski. Do sklikania dziś jeszcze! Mam dzień przepełniony wnioskami!!!!!!!!!!! ---------- Dopisano o 17:13 ---------- Poprzedni post napisano o 17:12 ---------- O ja wiem co może być przyczyna znikających postów. Jeśli jesteście nowymi uczestniczkami, to moderatorzy filtrują takie posty. Może Wasza kolej przyszła? Juz po angielskim, trochę o wnioskach dzisiejszego dnia. Może to nic nowego. Wszelkie rzeczy do zrobienia powinny być spisane w jednym miejscu. W chwilach przestoju zastanawiałam się w co właściwie ręce włożyć. Policzyłam, że czasu mam przypuśćmy 3 godziny, w tym czasie mogę odhaczyć 6 pomidorów (pomodoro, pomolife, wiecie o co chodzi). Numer 1 to porządek w szafce z ubraniami, o jak ja się wzbraniałam! W rezultacie resetowałam pomidora kilkakrotnie i zamiast 5 zrobiłam 1, ale porządek w szafce mam. W następnej kolejności wrzuciłam pomidor o nazwie kulinaria - bo tez widzę wzbraniam się przed kucharzeniem z jakiegoś powodu, brzydzę się tej kuchni. Tak czy siak zrobiłam sałatkę. Spośród różnych rzeczy do zrobienia miałam takie, które lubię i robię chętnie, a także takie, które wywaliłabym na koniec listy, najwięcej czasu schodziło mi na wywalaniu większości rzeczy na koniec listy Wnioskiem jest więc, żeby nie przebierać jak w ulęgałkach, tylko robić jedno po drugim co wpadnie w ręce, bez zastanawiania się czy to fajne czy nie, bo i tak przecież musi to być zrobione skoro się na takiej liście znalazło. Niby to oczywiste, a jednak w praniu wyszło, że niepraktykowane... Następny wniosek jest głębokim wglądem. Rozmowa z TŻ trwała 20 minut. Doszłam do spostrzeżenia, że mój TŻ nie ogranicza mnie absolutnie, godzi się na wszelkie moje wymysły, równiez nierówny podział obowiązków, godzi się na moje fiu-bździu, do tego nieba mi uchyla, słowo powiem i to działa niczym zaklęcie: mówisz - masz. I mimo tego wszystkiego ja ciągle tkwiłam w niezadowoleniu, w poczuciu niesprawiedliwości. Przejrzałam na oczy dziś, jak dużo z moich obowiązków po prostu olewam, bo "brakuje materiału". On zarabia, on robi zakupy, on gotuje, do tego pierze sobie sam, ubrania składa sam, odkurza sobie sam, płaci wszystko co jest do płacenia, łącznie z przedszkolem, na które nie mogę uzbierać mimo moich 800 zł wpływów... ..a ja ciągle potrafię wysnuć sobie w głowie, że on mnie nie kocha... Na szczęście już dostrzegam te wszystkie gesty, ja nawet czekoladę dostaje właśnie taką jaką lubię! Ja jestem cholerną szczęściarą! Jakiś zwał w głowie powodował, że ja widziałam nie to co jest, ale to co projektował mój umysł. Jestem w szoku po tym dzisiejszym wejrzeniu w prawdę. Co więcej, rozmowa potoczyła się w kierunku moich potrzeb. Czy są zaspokajane - no kurka są! Czy ja zaspokajam czyjeś potrzeby czy też jestem tak zajęta sobą, że zapominam o istnieniu innych a co dopiero ich potrzeb? Chciałam jechać za granicę, pojechałam, czy pytałam kogokolwiek co o tym myśli? Rzuciłam studia, pytałam co kto na to? Podjęłam studia jakie mi pasowały, czy się pytałam o pozwolenie? Nie robiłam zawsze to co chciałam robić, taranem zaspokajałam swoje potrzeby. Jeszcze rozmowa z TŻ - czy ja wiem czego chcę? Czy też nie wiem czego chcę, ale wiem, że chcę to natychmiast? Jeśli moje potrzeby nie są zaspokajane w jakiś sposób, to tylko dlatego, ze ja sama tych potrzeb po prostu nie rozpoznałam, nie nazwałam, nie wyartykułowałam. Wszystko to zobaczyłam jakby ktoś błysnął światłem przez chwilę i nagle to co tyle lat było zakodowane w mózgu okazało się nieprawdziwe. Byłam tak mocno zwarta z filmem, który odtwarzała moja głowa, że naprawdę ignorowałam rzeczywistość. Tak jakby ktoś rozpaczał, że wszystkie kwiaty wyginęły i jednocześnie pałętał się po łące pełnej tych kwiatów, będąc tak rozpaczliwie we własnej rozpaczającej głowie, że kompletnie ślepy na otoczenie. Tak jest z wszelkimi schematami, z których wyszłam. Gdzieś tu kryje się następny schemat - przyzwyczajenie umysłu do pewnego stanu. Wiecie jak jest - szukajcie a znajdziecie. Jest wam smutno, z pewnością w rzeczywistości lub w świecie myśli znajdzie się coś smutnego, na co można w sumie zwalić swój stan. Jeśli dominuje uczucie porażki, to sukcesy będą "szczęśliwym trafem", "udało mi się" itp, natomiast porażki będą potwierdzeniem przekonania/uczucia. Co więcej z otaczającego świata będą wychwytywane te elementy, które pasują naszym chwilowym emocjom. To nie świat powoduje jakiś rodzaj emocji, ale sądzę, ze to emocje zabarwiają to na jaki kolor widzimy świat. W Cudzie Uważności jest obserwowanie otoczenia W PÓŁUŚMIECHU. To nie jest bez przyczyny. Półuśmiech zmusza mózg do wyszukania wewnątrz spokojnych wspomnień - chwil i dostosowania myśli i energii właśnie do spokoju. Wtedy odbieramy otoczenie również w ten spokojny sposób. To samo z radością, zakochaniem, smutkiem, lękiem. Ciągle sądzę, że piszę chaotycznie, że nie zrozumiecie mnie. Może ktoś się pokusi o sparafrazowanie tego co piszę? Jak zwykle, w mojej głowie widzę to klarownie, język nie dość giętki by odpowiednie dać rzeczy słowo.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-12-07 o 20:57 |
|
|
|
|
#1773 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Patri z wielkim zainteresowaniem przeczytałam to, co powyżej - jest klarownie, jasno i nie ma potrzeby parafrazować.
Ad. spisu rzeczy do zrobienia - tak, tak, tak! Ad. brania ich po kolei (chyba, że priorytety uzasadniają inną kolejność) - tak, tak, tak! W GTD jest takie zdanie, że jeśli coś wybieramy ze skrzynki spraw przychodzących - to już nie możemy tego tam włożyć z powrotem - trzeba podjąć decyzję, czy robię teraz, czy robię nie teraz, ale określam kiedy, czy deleguję komuś, czy wpisuję na listę "pomysłów, inspiracji"... Wglądy są bardzo cenne. Uniwersalnie i personalnie. Bardzo ważny punkt: wiedza o swoich potrzebach. Wydaje mi się jednak, że nie do końca da się je zrekonstruować/skonstruować w warunkach niedoświadczalnych. Chodzi mi o to, żeby pamiętać o integrowaniu poszukiwań intelektualnych z próbowaniem różnych aktywności. Super, bardzo się cieszę z Twoich odkryć!!! |
|
|
|
#1774 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#1775 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Cytat:
A co do spotkania i poznawania, jakoś nie chciałam za szybko wyskoczyć, że się cieszę (przesąd jakiś myślowy czy co Cieszę się i to już niedługo. ![]() Zrobione dziś: * pomoc ojcu z kompem * drukowanie materiałów * czytanie Dramatu (3) - przeczytane! * 2 maile do T. + pokonanie paniki, że nie rozumiem jednego zdania i że nie zostałam do końca zrozumiana * sprzątanie w kuchni * zmywanie * pesto dyniowe * kalendarz adwentowy (6) * wysyłanie fotki na serwer
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume! Edytowane przez czerwieclipiec Czas edycji: 2012-12-08 o 01:12 |
||
|
|
|
#1776 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Patri super ze sie układa...co do tż to anioł
![]() Ale słyszałam,kiedyś , że każdy z nas dostaje tyle ile jest w stanie znieść no to by wychodziło,że ja dostałam za.j.e.b.s.t.y bagaż....jak stary osaczony wielbłąd..raczej nie bede nikomu dziękowac za te doświadczenia u mnie marazm -wiele bym chciała a weny brak,motywacji i checi...zabawne zawsze na coś mogę zrzucic swoje nic nie robienie...póxniej myślę,a może ja własnie chce zeby własnie taki było moje zycie a jeszcze później zwalam winę na na ciśnienie i pogodę... następna mysl to może jakis antydepresancik to może mi wena wróci i w tej gonitwie mysli na koniec wnioskuję,że chyba oszalałam...samej ze sobą mi ciężko![]() miłego weekendu
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” Edytowane przez Dilayla Czas edycji: 2012-12-08 o 08:14 |
|
|
|
#1777 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Zrób sobie mały plan działania (nie wszystko naraz!) i poczuj satysfakcję z wprowadzania ładu - mi to dobrze działa na "ład w głowie". A akura tmam dom lekko zapuszczony i szalone plany by w 2 tyg do świąt zrobić wszystko na błysk (nic nie poradzę - atawizm przodkiń - na codzień bywa różnie, ale ok 3 tyg przed świętami mama do dziś spędza pucując metodycznie wszelkie zakamarki, po jednej szafie, półce dziennie; by w 2 dni przed zamienić dom w armagedon sprzataniowy - też mam takie zapędy - urobić się na finale i paść na ryj na wigilii...)Patri - wow - zmienić świadomość w kolejnym temacie; trzymam za to kciuki! Jak obiecałam wklejam z książki "NLP w praktyce" technikę rekodowania wspomnień: w skrócie/na przykładzie: miałam w pracy rozmowę, która poszła w mojej ocenie źle - miałam trudności w przejściu do następnych etapów rozmowy, czułam się źle i spięta, a druga strona mi nie ułatwiała komunikacji, skupiając się raczej na słuchaniu. stan po: byłam zła na siebie, że nie poradziłam sobie z sytuacją, a jednocześnie zaczęłam "się jeżyć" na drugą stronę - np. dopowiadać sobie, że teraz ma o mnie złe zdanie. W takiej sytuacji myśl o kolejnej rozmowie mnie przerastała. Bałam się, że spotkam się z szorstkim obejściem i dam odczuć, że mam żal i pretensje (wiedząc, że raczej nieuzasadnione). Wspomnienie tamtej rozmowy nadal sprawiało mi pewną przykrość, choć większość złych emocji i pretensji już (z Waszą pomocą) poszła sobie. Pomoc - rekodowanie wspomnienia. Wyobraziłam sobie siebie jako SpongeBoba, a drugą stronę jako Pana Kraba (nawet nadałm odpowiednie brzmienie głosów). i w głowie mniej więcej odegrałam scenkę. Potem spróbowałam myśleć o niej wyobrażając sobie, że w trakcie rozmowy odbijam się jak piłeczka od podłogi do sufitu i druga strona po swojej stronie biurka też ![]() Trudności na jakie napotykam: -święte oburzenie (no jak to?! tak tragiczną sprawę tak spospolitować?nadać ton komediowy? toż to bluźnierstwo!) -zakłamanie rzeczywistości (no jak to? przecież tak to nie wygladało? dramatyzm się sączył i pot i łzy, a nie śmiech - przecież chcesz pamiętać CO CZUŁAŚ wtedy?) takie głosy należy OLAĆ, bo to krzyczy "ego" pławiące się w rozpaczy. -przywołanie "wszystskich wymiarów", usłyszenie dźwięków itp. wychodzi mi to "koślawo" nie jestem dobra w przywoływaniu "okoliczności", przytaczaniu słó, zdań; ale mimo tego - ucisk zelżał. Byłąm w stanie iść i załatwiać kolejną sprawę lekko, swobodnie i z dobrym skutkiem
|
|
|
|
|
#1778 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Patri - oby światło w końcu zostało na dłużej. Widać, że owocny wgląd.
|
|
|
|
#1779 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 43
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
__________________
-minimalizm, -regularna nauka, -walka z prokrastynacją, -dbam o zdrowie i wygląd, -zrzucam kilogramy. TYM RAZEM SIĘ UDA!
|
|
|
|
|
#1780 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Złapałam się na kilkugodzinnym marnowaniu czasu z listą rzeczy do zrobienia w ręce, blokowaniu z niezrozumiałego powodu czynności, które chcę jak najszybciej wykonać. Wyciągnęłam na powierzchnię swoje myśli z tych godzin i nie znalazłam żadnego rozwiązania. Wyglądają jak granie w tenisa (mam dziwne wrażenie, że nawet jest jakaś porypana punktacja): zrobić - nie robić - chcę -nie chce mi się - zaczynam zmiany - jak tylko wstanę - chwila dzieli mnie od efektu - będzie niecałościowy - wezmę się za cokolwiek - przeczekam...
Zrobione dziś: * akcja "Papiery ze strychu" - koniec! * czytanie Stanowczo * pierniczki dojrzewające - z siostrą * pakowanie nieużywanej ceramiki * porządki mydelniczkowo-szczoteczkowe * kalendarz adwentowy (8) * zmywanie * finansowe rozliczenie roku * podsumowanie 4 miesięcy ograniczenia kupowania kosmetyków
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume! Edytowane przez czerwieclipiec Czas edycji: 2012-12-09 o 00:42 |
|
|
|
#1781 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Nic nie jest tak jak powinno iść.
Do dupy. |
|
|
|
#1782 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
czesc, pisze jedna reką (druga zajęta- mam potwora na kolanach) wiec wybaczcie formę
poranek zaczał się wcześnie... za wczesnie.kiełkuje mi mnóstwo spraw w głowie do napisania. i mam zaległosci w odpisywaniu wam. marzycielsko - tak, jest plan sprzatania (i juz sa w nim obsuwy) |
|
|
|
#1783 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Aper my w nocy mielismy atak krtani....5 dni był zdrowy...na 17 .12 mam laryngologa ale muszę sie tez umówic do lekarza immunologa....obsuwy,hmm my się nie wybieramy na świeta nigdzie...zamykam chałupę na 4 spusty
i nikogo nie zamierzam widziec co do sprzątania ja robię to ciagle i ciagle i efektów nie widzę...zas ciągle widze niedociągnięcia i szkodników którzy mi robią bałagan ....od samego rana,czyt od 7 do wieczora jest taki sajgon łącznie z podłogami do myci(co zdarza mi sie robić 2 razy dziennie)ze jak na to patrze to mam dosc....nie wspomnę,ze codzien rano mam mega burdel w kuchni bo tz wieczorami robi sobie zarcie i wszystko Dosłownie (obierki papierki słoiki,masła musztardy itp)zostawia i nie chowa ani nie sprzata.....nawet naczyn do zmywarki nie chce mu sie włożyc....k.rwa mać a ja robię za robota sprzatającego i dziwic sie ze mam korbe i obsesję
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
#1784 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Brakuje mi czasu na wiele spraw. Typowe niewyrabianie na zakrętach.
Ale odkrylam coś ważnego - zaśmiecam sobie umysł - myśleniem o pewnych sprawach, które nie dają mi pożytku - zajmuję "pamięć operacyjna" i brakuje jej na inne sprawy. tylko jak przestać myslec? ---------- Dopisano o 08:39 ---------- Poprzedni post napisano o 08:24 ---------- Di - to ja zamilczę i nie powiem kiedy ostatnio zmywałam podłogi Jazdy straszne masz z Adriankiem, oby immunolog pomógł ![]() co do faceta - zrób mu wydzielone koryto do żarcia czerwieclipiec -trzymam za listę (te papiery to mi imponuja, nie powiem )żywieczdrój - mam nadzieje, że u Ciebie dobrze po "rewolucjach uczuciowych i mieszkaniowych" |
|
|
|
#1785 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 43
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
No własnie jak? Tez sie na tym często łapie, ze nabijam sobie głowę jakimiś bzdurami, które tak naprawdę przysłaniają mi to co najważniejsze. ---------- Dopisano o 08:48 ---------- Poprzedni post napisano o 08:43 ---------- A propos tych porządków i przygotowań kończących się tym, że nie wiemy jak się nazywamy ze zmęczenia to przypomniało mi się jedno wesele gdzie państwo młodzi byli tak zmęczeni tą całą bieganiną. Wyglądali jak zombie (to jeszcze nic), ale nawet nie mieli siły cieszyć się tym dniem, normalnie słaniali się na nogach. Pomyślałam sobie: o nie, nigdy w życiu...
__________________
-minimalizm, -regularna nauka, -walka z prokrastynacją, -dbam o zdrowie i wygląd, -zrzucam kilogramy. TYM RAZEM SIĘ UDA!
|
|
|
|
|
#1786 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć!
Patri, chodziło mi o to, żeby szukając tego, czego naprawdę chcemy i co jest dla nas, nie zatrzymać się jedynie na myśleniu o tym. Żeby próbować, podejmować też działania, co do których czasem nie wiadomo, czy są dla nas, czy nie są... a wiele może się w trakcie okazać. Cytat:
![]() PS Czy Ty się gdzieś przeprowadzasz? ![]() Twoje listy są takie "generalne" ![]() Ja nawet nie marzę o tym poziomie szczegółowości zadań... Cytat:
Bomba! Brzmi poważnie - rekodowanie wspomnień - wyobraziłam więc sobie jakieś racjonalne wglądy, a tu taka akcja ![]() Na pewno godna wypróbowania, choć sądzę, że moje trudności byłyby takiego samego typu, jak Twoje! No i o środowej sytuacji, którą chciałabym tak przepracować, nie jestem w stanie w ogóle pomyśleć bez ucieczki, więc nie da rady na razie... Jednak Twoja rekomendacja, że "to działa" mnie przekonuje. Co się dzieje? Cytat:
A co do TŻta... to kwalifikuje się na solidną terapię szokową, nie warto odpuszczać tego tematu, bo będziesz miała tylko gorzej. Aper powinna rozwinąć swoją koncepcję "wydzielenia". |
|||
|
|
|
#1787 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Kobiety, wskoczylam na wlasciwy tor!
To znaczy doraznie, bo ja prokrastynuje etapami i sezonami - albo wszystko sie uklada, albo wszystko sie wali. Wiecie, taka sinusoida, z jednego ekstremum w drugie. W ostatnim tygodniu mialam nieustajacy flow - to znaczy robilam, co do mnie nalezalo, bez zbednych ceregieli, wahan, watpliwosci. Pierwszy tydzien w pracy - super. Wypowiem sie szerzej, jak juz tam troche pobede, bo poczatki zazwyczaj sa kolorow a wiecie, jak bylo ostatnio. Ale mam dobre przeczucia i cieszylabym sie, gdyby sie potwierdzily. Aper - podzielam milosc do Sponga a pomysl z rekonstrukcja przeszlosci - super! O dziwo sama stosuje podobne techniki, choc nigdzie sie ich nie nauczylam, tak intuicyjnie po nie siegnelam. Mam dosyc bujna wyobraznie, ktora czasami plata mi figle, a czasami przychodzi mi z pomoca w takich sytuacjach. Na rpzyklad raz mialam tak, ze w tarakcie ciezkiego spotkania z pewna trudna osoba zastosowalam eksperyment odciecia sie od emocji i obserwowania siebie niejako z zewnatrz, tak jak pisalas o tym komentatorze sportowym. I wiesz, stare demony stracily moc - obserwowalam Konwalie i Tego Czlowieka niejako z lotu ptaka, tak jakbym byla rezyserem kierujacym akcja filmu. Fajne przezycie, niestety nie zawsze mi sie to udaje, czasem gore biora emocje i jakies stare leki...Patri - az mi szczeka opadla - co za WGLAD! To jest mega dobre, to o czym piszesz w zwiazku z TZtem. Takie mi sie to wydaje niesamowicie znajome, zaraz przypomnial mi sie dzien, kiedy placzac i lkajac robilam wyrzuty TZ-towi i nagle, w olsnieniu powiedzialam: "Boze drogi, kochanie, nie sluchaj mnie, na jakims poziomie wiem, ze to wcale nieprawda, nie wiem, po co to wszystko mowie, dobrze wiem, ze to cholerna nieprawda!!!". Wtedy wlasnie zauwazylam roznice pomiedzy mna a moim mysleniem. Ciagle jeszcze zdarza mi sie wracac na stare tory i mysle, ze u Ciebie moze byc podobnie, ale mysle, ze jak juz raz odkrylas ta waska sciezynke, to bedziesz do niej wracala czesciej, az wydeptasz nowe drogi i porzucisz te stare. Trzymam kciuki .
__________________
Be the change you want to see in the world! |
|
|
|
#1788 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Skoro robi chlew jak "świnia" to niech je z koryta - takie luźne skojarzenie
, nie obraź się, Di - chcę Ciebie rozśmieszyć przede wszystkim, a nie szydzić z problemu.Ale kurde, temat jest ciężki. Wiem, że na niektórych pomaga spokojne ględzenie, przypominanie, ściganie (ale spokojne-podkreślam). Terapia szokowa np. gdyby Di wyjechała na kilka dni (ale jest ryzyko, że przyleci "mamusia" pomóc synkowi). Spróbuj powstrzymać się od sprzątania - odkładać jego gary brudne na bok, przymknąć oko na syf jaki zostawi (nie mówię o trzymaniu masła na wierzchu, czy czegoś co się zepsuje) niech leży do jego przyjścia. Skoro "musisz" sprzątać, bo źle funkcjonujesz, to po co ma on to robić? Powściekasz się, ale zrobisz. Ceną za "niekalanie rączek" jest "tylko" Twój foch. ---------- Dopisano o 13:11 ---------- Poprzedni post napisano o 13:08 ---------- Źle mi. trudno mi zabrać się za pracę. Z drugiej strony ganię siebie, bo nic nie robię, tylko pracuję - bo jeśli tam nie jestem, to albo w domu coś dłubię, albo non stop wałkuję coś w głowie, zajmując się dzieckiem, czy robiąc coś w domu. Dostałam SZAJBY regularnej. |
|
|
|
#1789 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Czerwiec, masz rację, dobrze, że mnie nie zostawili, bo generalnie nuda. Mam jutro rozmowę, wygląda na coś dużo ciekawszego.
Mimo zabiegania, miałam dobry czas, ale muszę lepiej ustawić priorytety, bo gdzieś mi się to rozjeżdża. Tak poza tym to nie za bardzo wiem co tu pisać, trochę wypadłam z obiegu. Wiem, że najważniejsze to działać. Nadal mam gorsze dni, ale wiem, że to tylko gorszy dzień (albo 2) i wszystko wróci do normy. Mam swoje cele, mam marzenia i dążę do ich spełnienia. Już mnie nie zniechęca to, że to zajmie czas lub jest trudne. Powoli, z uwagą na siebie, ale systematycznie i konsekwentnie, na zasadzie "nie ma innej opcji". Dużo przepracowuję na terapii, myślę, że to daje mi dużo spokoju i zdystansowania. Parę dni temu miałam kolejną falę żalu nad sobą pt: "mogłam tyyyle zrobić, nie wykorzystałam studia, nie pojechałam na erazmusa, już nigdy, już nic....". Trzymało mnie cały dzień i mimo, że wiedziałam, że to myślenie donikąd nie prowadzi i starałam się je zmienić, uczucie żalu i bólu wciąż we mnie tkwiło. W końcu wyżaliłam się TŻ, a on powtórzył to co sobie sama mówiłam, że trzeba się skupić na dniu dzisiejszym, odpuścić przeszłość i chwytać nowe szanse. I tego się trzymam, to mój grunt.
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania" |
|
|
|
#1790 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Nie ma szans na przymykanie oka....na blacie stoi keczup,ostre sosy chilii a Adrian wszystko juz sciaga z blatu
więc nie chciałabym wyladowac na pogotowiu z chilii w oku u Adriana bo próbuje nauczyc tatusia porządkuWyjechałąm na wakacje ale dzien przed powrotem sprzatał wszystko-i wtedy postanowil ,że trzeba kupic zmywarkę ''bo to zmywanie to goo wykonczylo''
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
#1791 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
inga - Ty faktycznie inaczej "brzmisz". Trzymam kciuki za postepy, no i rozmowę
masz typ cięzki do zreformowania Di. pewnie prędzej zdecyduje o zatrudnieniu sprzątaczki niż przyłozy rękę do porządków... Edytowane przez Aper Czas edycji: 2012-12-09 o 17:40 |
|
|
|
#1792 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Aper nie no co Ty....przeciez juz jest jedna sprzątaczka
kolejnydzien z du.py nawet na dwór nie wyszłam....zas spac popoludniu a i owszem...ale kkto wie co sie w nocy bedzie działo
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
#1793 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Patri - bardzo mi się dobrze czytało Twojego posta
Nie to co moje...najpierw coś napiszę, nikt mnie nie zrozumie, a kilka dni później któraś inna obejmuje ładniejszymi słowami to samo co ja i okazuje się, że myśl była niezła Konwalio - cieszę się, że u Ciebie dobrze się dzieje Lasubmersion - przytulam Czy coś niedobrego w związku ze sprawami "wujkowymi"? ![]() Inga - super - wieje optymizmem Aper - kurcze, metoda reżyserowania przeszłości wydaje się fajna, ale nie wiem czy potrafię z niej skorzystać? Mam nadzieję, że nie zapomnę o jej istnieniu i może stestuję przy okazji Di - obawiam się, że masz do czynienia z ciężkim przypadkiem mężczyzny....tylko wiesz w czym rzecz? To się samo nie zmieni - będzie gorzej. I jakkolwiek nie uważałabyś, że to nie do zmienienia, nieuleczalne i w ogóle przegrane - to musisz spróbować coś z tym zrobić, bo się wykończysz. Przytulam i zdrowia dla synka
__________________
|
|
|
|
#1794 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Wujo i sprawa z mieszkaniem czyli największe ''hity'' w moim życiu...
Wczoraj złożył nam wizytę.I jakie są jej efekty? Kredytu w banku mu nie dadzą(podobno był i mu odmówiono). Z firmą niemiecką(która chciała kupić jego firmę) nic się nie ruszyło(aczkowiek nadal liczy na to, że w przeciagu 2 miesięcy sprawa zostanie sfinalizowana-ciągnie się od roku ponad). Pieniądze z przetargów gdzieś się zapodziały(bo nic o nich nie wspominał), a najbliższe pieniądze(mniej więcej tyle, ile ma oddać moim rodzicom) będzie miał koło czerwca-lipca. Fajnie, nie? I pojawia się kolejny problem. Mianowicie jak pisałam wcześniej obydwoje z Tż mamy już po dziurki w nosie całej tej sytuacji.Postanowiliśmy, że zapytamy w kilku bankach o kredyt(jutro idziemy do pierwszego).Moi rodzice są negatywnie nastawieni do kredytu.Liczyliśmy na to, że dadzą nam realne oszczędności(z tej puli, która jest dostępna), żebyśmy mogli wyremontować mieszkanie(w ramach tej pomocy, która pierwotnie miała polegać na kupnie mieszkania przez nich...).Niestety moi rodzice są bardzo na nie i tłumaczą to tym, że po co kupować na kredyt skoro jest gotówka(owszem jest, ale większość jest zamrożona i nie wiadomo czy do odzyskania w ogóle...).Kolejny argument to taki,że oni chcieliby MNIE zabezpieczyć bo wtedy mieszkanie byłoby na mnie.I inne argumenty, które można sprowadzić do stwierdzenia ''bardzo byśmy ci chcieli gwiazdkę z nieba ofiarować, ale...''.Obydwoje z Tż mamy dosyć mrzonek i dosyć braku stabilnej sytuacji w której nawet własnego ślubu nie możemy planować... Najbardziej przybija mnie fakt,że decydując się na czekanie może się okazać, że przyjdzie czerwiec, a my będziemy w tym samym punkcie w którym obecnie(bo znowu pojawią się g...warte tłumaczenia ze strony wuja).Po raz kolejny zresztą mój szacowny tatuś pogroził tylko palcem i na tym się skończyły jego aktywne starania w celu odzyskania tych pieniędzy.Do sądu również nie pójdzie, więc jeśli będziemy cały czas czekać na WIELKI CUD, to i do 30 możemy sobie tak radośnie czekać. Moi rodzice rozwalają mnie również argumentem, że ''mam gdzie mieszkać''i ''przecież nikt Cię stąd nie wygania''.Nie myslą za bardzo o tym, że ja za chwilę będę mieć 26, Tż 28 lat i naprawdę chcielibyśmy wziąć ślub i jakoś ustabilizować nasze życie bo w perspektywie 4-5 lat chcielibyśmy mieć dziecko/dzieci.Obecnie propozycje moich rodziców to mrzonki i chyba skończy się tak, że my zadłużymy się na te kilkadziesiąt lat, a oni się na nas obrażą za nasze własne marzenia o małżeństwie i budowaniu rodziny... Eh... |
|
|
|
#1795 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
lasubmersion - oczywiście, że wujo-ujo kasy szybko nie odda - po co? pod jakim rygorem? Brat NIC mu nie zrobi. tej kasy nie ma. Przyjmij, że jesteś sama z tż w tej sprawie - żadnych rodzicielskich pieniedzy nie bierz pod uwagę. Odnoszę wrażenie, że im chodzi nie o troskę a o kontrolę (więc działaj - bardzo dobrze myślisz!). Czy uważasz, że w temacie mieszkania (gdyby je kupili) daliby ci wolną rękę? Prawdopodobnie wtrącaliby się jeszcze przez długie lata, a w sytuacjach podbramkowych byś musiała wysłuchiwać żale pt" a my Ci tyle, a Ty taka jesteś!" I by sę skonczyło tak, że byś ciułała i oddała po latach te pieniądze (jak Cię znam).
Chcę Ci dodać otuchy - już pisałaś o tym, że "zniżasz" wymagania /swoja drogą to ja mam 3 pokoje na 45 m2 - w 3 osoby żyje się komfortowo, w 4 też byłoby nieźle/. Patrz za mieszkaniem, które ma łazienke i kuchnię w stanie używalności, tak samo stolarka okienna nie wymaga wymiany "na już". A pokoje mogą być do zrobienia - gładzie, farby i panele to mały koszt (w porównianiu z łazienką) i można zrobić samemu Idźcie do kilku banków (zaczynając od swoich, gdzie macie konta) zorientujcie się, ile dostaniecie kredytu i działajcie dalej Trzymam kciuki, ściskam ciepło |
|
|
|
#1796 | |||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
---------- Dopisano o 08:23 ---------- Poprzedni post napisano o 08:20 ---------- Cytat:
Ja się nie bardzo znam na bankach, kredytach i wywindowanych cenach mieszkań, ale mój TŻ już tak. Twierdzi to samo co Ty Aper. Lasub trzymam kciuki za pozytywny obrót spraw rozmaitych! ---------- Dopisano o 08:25 ---------- Poprzedni post napisano o 08:23 ---------- Cytat:
---------- Dopisano o 08:37 ---------- Poprzedni post napisano o 08:25 ---------- Wróciłam do domu trochę po 22. Młoda już spała. Podobno rozpaczała z tęsknoty za mamą i nawet frytki w McDonald's nie poprawiły humoru. Pogadaliśmy trochę z TŻ, otworzyliśmy butelkę różowego wina, zaczęłam czytać pana Berne o seksie i dochodzę do wniosku, że Berne ma nieźle odjechany obraz rzeczy. Trochę gubię się w jego skojarzeniach, a jestem dopiero na początku książki. Potem weseli jak skowronki poszliśmy oglądać nasze śpiące dziecko, które obudziło się i zaczęła się sesja totalnego śmiechu we trójkę. Usnęła może około 1, a mnie policzki bolały od śmiechu. TŻ ma dar.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|||
|
|
|
#1797 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć!
Cytat:
Próbowaliście kiedyś porozmawiać o podziale pracy w domu i "standardach" porządku? Nie chodzi mi o wyładowanie emocji za nieposprzątanie czegoś, tylko spokojną rozmowę? Ja np. mam inne poczucie ładu, niż mój TŻ. Mi mniej rzeczy przeszkadza, ale przyjęłam do wiadomości, że tworzymy wspólną przestrzeń i obojgu nam ma być w niej dobrze... więc pewne rzeczy robię ze względu na TŻta, a on - ze względu na mnie... potrzeba tu oczywiście dobrej woli z obu stron... Cytat:
Trudno się przestawić, skoro od dawna ta pomoc była obiecana i na nią liczyliście, ale chyba trzeba się pogodzić, że jeśli chcesz być niezależna od sytuacji zewnętrznych, jak relacja z wujem, to musisz podejmować swoje decyzje, nie zawsze komfortowe... Cytat:
----------------------------------------------------------------------- Ja też wróciłam ok. 22. Jestem nadal w szoku, że 4 godziny spotkania minęły nam tak szybko i dynamicznie
|
|||
|
|
|
#1798 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Aper
sprawa z mieszkaniem ma o wiele więcej wymiarów aniżeli sam dach nad głową... Przede wszystkim chodzi o szacunek do mojej osoby, a raczej jego szczątku lub brak. Mój ojciec wielokrotnie mnie zapewniał, że on również ma dosyć tej całej sytuacji i będzie naciskał wuja, żeby jakoś się zdeklarował. Moje potrzeby(takie jak chociażby potrzeba usamodzielnienia się czy potrzeba budowania prawdziwegozwiązku) są ignorowane i zbywane argumentami totalnie niepasującymi do całej sytuacji(przecież masz dach nad głową, nie musisz się już i teraz wyprowadzać). Jakiś czas temu pogodziłam się z faktem, że moi rodzice w tej sprawie raczej już nic nie zrobią, a wujo zrobił z nich marionetki, które karmi co pewien czas legendami o terminie oddania... Kolejna sprawa to wymagania wobec mieszkania. Wedle moich rodziców mieszkanie powinno być w bloku z lat 90,wyremontowane i w pożądnym metrażem(bo przecież 38 metrów i 2 pokoje to klitka).Niestety takie mieszkania są poza naszymi możliwościami finansowymi bo kosztują przynajmniej 170tys-180tys. Moja matka wręcz (jak powiedziałam jej, że bierzemy pod uwagę też inne dzielnice) zaczęła kpić.W ten sposób wyśmiała mieszkania naszych znajomych, którzy mieszkają na Teofilowie czy Dąbrowie...Tylko Ci znajomi zaczęli się starać o kredyt w momencie, gdy my byliśmy na etapie podpisywania umowy u notariusza.Oni od paru miesięcy powolutku budują życie samodzielnie, a my tkwimy w miejscu czekając na WIELKI CUD. I ostatnia rzecz... Moi rodzice przez wiele lat bardzo mocno pracowili nad moim poczuciem wartości.Od ''zawsze'' czułam się winna.Nie uczyłam się wystarczająco dobrze, nie wyglądałam wystarczająco dobrze i nie ubierałam się wystarczająco ładnie...Zawsze ''czegoś'' mi brakowało.Przez ostatnie lata każdego dnia toczyłam nieustanną walkę z przekonaniami na własny temat.Walczyłam o to, żeby jednak nauczyć się walczyć o swoje.Walczyłam o to, żeby wierzyć w swoje marzenia i starać się je spełniać.Zmieniłam swoje podejście do wielu kwestii, ale dla moich rodziców to i tak jest za mało.To mieszkanie miało być taką ostatnią bazą do której muszę dobiec i wreszcie przez chwilą odpocząć. Miałam nadzieję, że moi rodzice chociaż dadzą sobie spokój z chamskimi tekstami dotyczącymi kredytu, ale jak widać nawet tutaj nie mogą na chwilę zamilknąć. Wzięcie kredytu na 20 czy 30 lat nie jest przyjemnością, ale za bardzo nie widzimy innej możliwości. Nie mamy dziadków po których moglibyśmy otrzymać małe mieszkanko. Na mamę Tż nie możemy liczyć(a raczej to ona wymaga i będzie wymagać pomocy-kolejny problem). Cholernie się boję, że jednak Tż nie będzie miał zdolności kredytowej i wtedy dopiero będzie kicha... Z pozytywów:udało mi się ugadać z obecną uczelnią.Za październik zapłaciłam 50% czesnego(bo tylko podczas drugiego zjazdu byłam już ich studentką).Dzisiaj idę wytoczyć armatę przeciwko byłej uczelni. Prezenty gwiazdkowe kupione.Udało mi się zmieścić w 200 złotych.Grudzień nie będzie też tragiczny pod względem oszczędzania bo powinno wyjść ponad 1000 złotych.Chcielibyśmy z Tż zgromadzić 30tys.wkładu własnego bo to może nam sporo dać podczas starania się o kredyt.Dzisiaj idziemy do pierwszego banku... Kocurko, chyba musimy przerzucić nasze spotkanie na następny tydzień bo ten niestety mam za bardzo zawalony. Miłego dnia dziewczyny ![]() Emilko Przestałam liczyć na moich rodziców w sprawie mieszkania. Obecnie wychodzimy z założenia, że mamy oszczędności(które chcemy powiększyć do 30tys.) i one będą stanowić nasz wkład do kredytu.Chcemy wziąć maksymalnie 140tys kredytu(czyli po odliczeniu wkładu-110tys).W takiej cenie mieszkanie prawdopodobnie będzie do odnowienia lub w dalszej perspektywie do remontu, aczkolwiek przez jakiś czas za bardzo nie będziemy w nim nic zmieniać.Chcemy też zaciągnąć kredytu w banku, który umożliwi wcześniejszą spłatę.Zapewne kredyt byśmy wzięli na 20-30 lat, ale chciałabym go spłacić maksymalnie w 5 do 8 lat.Będzie to zapewne okupione wysiłkiem, ale czy w życiu cokolwiek przychodzi bez wysiłku? Oszczędności moich rodziców(realne, nie mam na myśli pieniędzy zamrożonych u wuja) traktujemy jako ich osobistą własność.Jeśli będą chcieli dorzucić nam do mieszkania-ok.Obecnie nie bierzemy tych pieniedzy pod uwage. Edytowane przez lasubmersion Czas edycji: 2012-12-10 o 09:51 |
|
|
|
#1799 | ||||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Cytat:
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 09:52 ---------- Poprzedni post napisano o 09:42 ---------- Cytat:
Z Uma_Lucy śmiałyśmy się mocno i długo z tekstu z książki o zołzach. Czemu mężczyźni kochają zołzy czy cos tam. Jeśli Twój TŻ przywiesi ramkę, nawet jak przywiesi krzywo, to klaszcz jak najszczęśliwsza foka w zoo, potem poprawisz. Receptą na zmianę nawyków u naszych mężów jest dostrzegać najdrobniejsze przejawy pożądanego zachowania, a ignorowanie niepożądanego. Chwal, że tak ładnie wstawił masło do lodówki i że jesteś zadowolona i cieszy cię to niezmiernie uu-uu-uu! Coś w tym jest ![]() Kiedy zaczęliśmy się wzajemnie chwalić, to okazało się, że ciśniemy w stronę właśnie tych chwalonych zachowań, jakby spragnieni pochwały, jakby świadomi, że tym robimy dobrze drugiej osobie, zarówno TŻ jak i dziecku. Ten pomysł z wieczornym chwaleniem jest super, a nam się rozmył przez chwilę, dlatego, że gdy nie widzimy sie w ciągu dnia, bo on na zajęciach, ja na zajęciach, to trudno wychwycić choćby jakąś małą rzecz, ze którą można pochwalić. Muszę zawalczyć o przywrócenie chwalenia, tym bardziej, że był to genialny pomysł TŻ.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
||||
|
|
|
#1800 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Nie licz też, że dadzą Ci takie wsparcie emocjonalne, jakiego potrzebujesz, skoro zawodzą na tym polu. Gadanie na temat standardu, dzielnicy itp. w ogóle nie powinno Cię ruszać. To wręcz jest śmieszne ![]() Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy. Kredyt da Wam niezależność od rodziców. Da Wam też stałe zobowiązanie, ale - plusem jest to, że zawsze możecie rozciągnąć okres kredytowania, albo go skrócić. Wcześniejsza spłata jest realna. Poza tym nie wiadomo, jak Wam się będzie finansowo układać za dwa, trzy lata - może rewelacyjnie i spłacić się uda szybko? Przy takiej kwocie kredytu rata nie powinna być wysoka. Poza tym możliwość mieszkania jeszcze przez pewien czas z rodzicami umożliwia ewentualne drobne prace remontowe bez konieczności mieszkania w bałaganie. Z tego, co pamiętam, macie już kupioną "wyprawkę" na nowe mieszkanie więc start powinien być łagodny. Nie wszystko musicie mieć przecież na raz.---------- Dopisano o 10:05 ---------- Poprzedni post napisano o 10:00 ---------- Cytat:
Właśnie, trzeba napisać o interesującym patencie Czerwiec (jeśli będzie miała ochotę się podzielić), który dla mnie trochę się łączy z rekodowaniem wspomnień Aper i da się podsumować metodą 5 myślących kapeluszy (ale teraz nie mam czasu pisać...). Ja po spotkaniu mam niedosyt Tygrysa |
||
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:26.








Wnioskiem jest więc, żeby nie przebierać jak w ulęgałkach, tylko robić jedno po drugim co wpadnie w ręce, bez zastanawiania się czy to fajne czy nie, bo i tak przecież musi to być zrobione skoro się na takiej liście znalazło. Niby to oczywiste, a jednak w praniu wyszło, że niepraktykowane... 
a jeszcze później zwalam winę na na ciśnienie i pogodę...
następna mysl to może jakis antydepresancik to może mi wena wróci i w tej gonitwie mysli na koniec wnioskuję,że chyba oszalałam...samej ze sobą mi ciężko





do wieczora jest taki sajgon łącznie z podłogami do myci(co zdarza mi sie robić 2 razy dziennie)ze jak na to patrze to mam dosc....nie wspomnę,ze codzien rano mam mega burdel w kuchni bo tz wieczorami robi sobie zarcie i wszystko Dosłownie (obierki papierki słoiki,masła musztardy itp)zostawia i nie chowa ani nie sprzata.....nawet naczyn do zmywarki nie chce mu sie włożyc....k.rwa mać a ja robię za robota sprzatającego i dziwic sie ze mam korbe i obsesję
nawet na dwór nie wyszłam....zas spac popoludniu a i owszem...ale kkto wie co sie w nocy bedzie działo
Czy coś niedobrego w związku ze sprawami "wujkowymi"? 
