|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1801 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
czytam was...ale nie potrafie nic napisac
nic... ani jednego rozsadnego zdania.
|
|
|
|
#1802 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
dziewczyny temat był juz wałkowany miliony razy!i mówie powaznie teraz pozostało tylko darcie sie i o.p.ierd.alal.n.i.e za wsztstko bo ksiaze siedzi z dupa i ma wszytsko gdzies....do 11 w łóżku z laptopem!!ot to dopiero jest prokrastynacja.....w domu mnóstwo spraw niedokonczonych...nieprzy kreconych a on ma to gdzies....czasami sie zastanawioam jak on sie nie wstydzi przed ludzmi...al;e jak widac nie wstydzi sie malo tego jak ktos sie odezwie to jeszcze zjedzie od góry do dołu.,albo sie usprawiedliwia...zabawne. ...a zarazem mnie to frustruje...
![]() dzis mam mega w.k.u.r.w czuje sie jak w więzieniu....ale dosłownie nawet sweter,i rekawy mnie wkurzaja ,ze cos tam....napiecie wewnetrzne nie zawiazane z pms i martwi mnie to bo nie wiem o co chodzi.....zadnej radosci. ja poprostu nie umiem sie cieszyc jestem wieczną pesymistka....i to tez mnie wkur...wia!tak jak wszystko dizs
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
#1803 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Nebulko, co się dzieje?
Di,przytulam wirtualnie. Takie zachowania są mega wkurzające.Coś o tym wiem bo mój ojciec jest taki...Potrafi być na tyle bezczelny(?), że po zjedzeniu jogurtu kubeczek stawia na zlewie pod którym mieści się kosz na śmieci...Notorycznie zostawiane ''resztki'' owoców np.ogryzek od jabłka na stole czy skórka banana na moim biurku...Notorycznie robi burdel w domu.Nie potrafi zrobić sobie zielonej herbaty bez jednocześnie rozsypywania połowy herbaty.Wszelkiego rodzaju napoje/jogurty wypijane do końca bez dwóch łyków.Przecież zawsze ktoś się zlituje i wrzuci tą butelkę do kosza, nie...?? Komputer mam u siebie w pokoju, więc uprzedzam go pięć razy zanim przyjdzie uczeń(a przychodzi tylko mój sąsiad) bo niejednokrotnie zdarzało się, że wypieszczone rano biurko(w sensie wysmarowane Pronto czy innym specyfikiem do błysku) parę godzin później jest zapaprane dżemem/okruszkami czy czymkolwiek innym bo on przy tym biurku jadł. Nie dam Ci żadnej złotej rady Di, ale mnie też czasem już k...bierze bo ile można sprzątać za dorosłego człowieka...Myślę, że sedno tkwi w tym, że jemu to nie przeszkadza bo przecież ZAWSZE znajdzie się ktoś,kto sprzątnie... Na uczelni nic nie załatwiłam.Pan rektor nie ma zielonego pojęcia o mojej sprawie i tak właściwie , czego ja od niego chcę.Mam przyjść w środę na kolegium.Jeżeli w środę nie uda mi się załatwić tej sprawy to mnie szlag trafi.Borykam się z tym prawie 2 miechy i nadal zero zamierzonego rezultatu... Byliśmy w banku...Tż zdolność kredytową ma-na 144tys. Przy ratach równych kwota kredytu wyniosłaby prawie 900 złotych, przy ratach malejąch pierwsza wyniosłaby około 1200 złotych.Ogólnie rzecz biorąc zadłużając się na 20 lat należałoby spłacić 84tys odsetek przy ratach równych i 71tys odsetek przy ratach malejących.Tż jest na nie, on się boi, czasy niestabilne czyli jesteśmy w czarnej d...Wychodzi na to, że nie weźmiemy ani ślubu ani nie będziemy mieć mieszkania.Jestem rozczarowana Tz i jego postawą.Ok-to on musiałby na siebie wziąć kredyt,ale do jasnej anielki przecież ja nie jestem księżniczką z zerowym dochodem...Nie chcę mi się już gadać z Tż na ten temat.Chcę, żeby już było po sesji zimowej i żebym mogła poszukać pracy na jakąś część etatu.Jeśli miałabym możliwość wzięcia kredytu to zrobiłabym to.Nie chcę opierać się już na Tż.Jestem tym wszystkim cholernie zmęczona. Czas wrócić do ''rzeczywistości''.Dzisia j mam spotkanie z potencjalną uczenicą, jutro jadę do nowego ucznia.Jest w poważnych tarapatach,więc może zajęcia udałoby się rozciągnąć do 2 godzin w tygodniu.Pomimo tych wszystkich negatywnych informacji nie mogę pozwolić sobie na płakanie w kącie.Bez faceta czy z facetem-i tak muszę sobie poradzić.Tylko szkoda, że coraz mniej osób dookoła, którym można zaufać... |
|
|
|
#1804 |
|
Lux Mundi
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Dziewczyny, życzę Wam wszystkim dużo sił
Widzę, że aktualny czas obfituje w trudne sytuacje. Di, współczuje postawy TŻ. Mam wrażenie jakbyśmy miały tego samego faceta . Z tym, że ja spasowałam - nie będę do końca życia czyjąś służącą. Lasub, z jednej strony rozumiem postawę Twojego TŻ i jego obawy. Natomiast jedyne co mnie dziwi, to Twoi Rodzice i ich podejście do sprawy Waszego mieszkania oraz niewywiązywania się z obietnic wujka. Nie poradzę nic mądrego. Gdyby padło na mnie, skończyłoby się albo w sądzie, albo w mniej cywilizowany sposób. Patri, czytając Twoją wypowiedź na temat braku pracy z ZUSem w tle czułam się jakbyś pisała o mnie. A w temacie : byłam w UP, pani w okienku zerknąwszy na moje wykształcenie uśmiechnęła się i rzekła, że jest ono bardzo ciekawe, jednakże pracy powinnam szukać w większym mieście. Po czym dowiedziałam się w weekend [ pojechałam zobaczyć się z Psiapsiółami i odmóżdżyć], że koleżanka z roku, która skończyła tą samą filologię co ja, jednak z językiem czeskim, dostała pracę w placówce przy urzędzie miasta, która zajmuje się kontaktami rosyjsko-ukraińskimi. Dodam tylko, że matka tej koleżanki była zastępcą burmistrza w moim miasteczku. Podsumowując : ona bez znajomości docelowego języka ma pracę, a ja mam szukać jej w większym mieście. NIENAWIDZĘ! tego kraju, układów, układzików i całego shitu, który zwie się szumnie krajem europejskim - Polską. Co do podsumowań minionego tygodnia : mało zrobiłam. Jedyny, ale największy plus to fakt, że Mama wróciła dziś od lekarza, od którego usłyszała, że zmiany w piersi na 80% mają podłoże hormonalne, a nie - nowotworowe. Kazał zrobić badania i przyjechać po Nowym Roku. Jestem dobrej myśli .
__________________
"Nie ma czasu na całowanie niewłaściwych chłopców"...
|
|
|
|
#1805 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Lasub sytuacja patowa ale ja odnosze wrażenie ,że Ty bardziej chcesz sie usamodzielnic niż Tz...wiadomo faceci później dojrzewają ....nie wiem co ci napisac ..frustrujące...ja bym sie wkurzyła,i odcieła i od rodziców i od tz...psychicznie i mentalnie....taki powalony typ ze mnie...wiesz ,że niby honor itd...słuchaj intucji i głosu serca....nie porad ludzi czy ''pociotek ''kolezanek...itp bo dobrymi radami jest piekło wybrukowane... no i na rozluźnienie drink z Zubrówki...ciekawe czy mi jutro bedzie lżej ![]()
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
|
#1806 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cindy28
Cieszę się, że jakieś pozytywne wiadomości na temat twojej mamy ![]() Co do pracy i znajomości-ja wolę unikać takich określeń, ale czasem również czuję, jakbym głową waliła w mur.Mam sporo przykładów na załatwienie roboty przez mamę/tatę dookoła siebie i naprawdę czasem, aż rzygac się tym chce.Znam chłopaka(24 lata, wykształcenie średnie), który został wkręcony do pracy w ZK przed swojego ojca.Chłopak zarabia tyle, co mój Tż.Tylko, że mój Tż ma inżyniera, 2 tytuły technika i robi teraz magisterkę za którą zakład pracy mu nie dopłaca ani grosza.A tamten chłopak zyje sobie spokojnie, bez ambicji-żyć nie umierać... Co do moich rodziców to niezmiennie mnie zadziwia ich głupota, ale cóż... Mój ojciec miał skierować sprawę do sądu, ale po raz kolejny na grożeniu paluszkiem się skończyło.Jakby mnie ktoś paluszkiem groził, to też bym go w d...miała... Di, dla mnie temat mieszkania jest już zamknięty. Niech Tż sobie robi co chce.Mnie się już nie chce tego rozstrzasąć, debatować z nim na temat ślubu, mieszkania itp itd.Wystarczy już.Za bardzo się tym wszystkim przejmuję.Jeżeli do czerwca sprawa z mieszkaniem się nie wyjaśni to zdecyduję się na wynajem pokoju-do tego czasu powinnam już trochę kasy odłożyć i jakąś bardziej stałą pracę dorwać.Proponowałam Tż wyprawę na Targi Ślubne, ale średnio był zainteresowany.Myślę więc, że jednak termin czerwiec 2013 jest nierealny.a cholera, co jest realne? I ja z tego wszystkiego mam ochotę się napić. Jestem totalną abstynentką, a masz ochotę wyżłopać kilka dobry drinków na których spróbowanie nigdy nie miałam wystarczająco dużo odwagi. Gdyby nie moja słaba głowa... Zyskałam dzisiaj kolejną uczennicę.Za chwilę będzie magiczna trzynastka .Jeszcze moment, a pół etatu mi się wyrobi .Idę spać dziewuszki bo jutro czeka mnie poranek z gramatykę i uczeniem się akcentów.Dobranoc
Edytowane przez lasubmersion Czas edycji: 2012-12-10 o 22:45 |
|
|
|
#1807 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Lasubmersion - z boku patrząc:
144 tys - to jest niebezpiecznie blisko ceny za mieszkanie! jeszcze za mało, by na luzie starać sie o kredyt (a jak w ostatniej chwili, przy zaklepanym mieszkaniu odmówią?). Nie jesteście małżeństwem, więc facet, jesli nie widzi "konieczności" kupowania dla siebie, to jednak ma swoje "bezpieczniki" w głowie i myślę, że go rozumiem. Ale już jest mały krok bliżej. A on kiedy "czułby się bezpieczniej" z kupnem? Gdybyś miała pracę, gdyby zdolność była wyższa? Gdybyście byli małżeństwem (ale wtedy musielibyście wynająć, by żyć razem, a odrazę do dawania komus kasy doskonale rozumiem, tylko czy to nie jest i tak dla Was zdrowsze wyjście, niż siedzenie osobno i ta straszna frustracja?) ---------- Dopisano o 22:49 ---------- Poprzedni post napisano o 22:47 ---------- widzę, że odpisałaś wczesneij - tryzmaj się. Ma sens, to co piszesz - tak czy inaczej "wyfruwasz w końcu z gniazda" |
|
|
|
#1808 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Aper
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest mały margines między ceną mieszkania, a zdolnością kredytową. Tż po wyjściu z banku wygłosił swoje obawy czyli: -obawia się o stałość swojej pracy (a jeszcze tydzień temu słyszałam, że gdyby robote z jakichś dziwnych przyczyn stracił pomimo umowy na czas nieokreślony to poszedłby nawet na produkcję pracować) -obawia się jak pogodzimy wydatki na ratę kredytu+opłaty za mieszkanie i kasę na nasze studia -obawia się, że będzie problem z jego mamą(w sensie będzie wymagać pomocy finansowej, a Tż nie będzie jej w stanie jej zapewnić) -przeraża go kwota odsetek i wszystkie ''dodatki'' do kredytu Naprawdę odechciało mi się mu już wszystkiego tłumaczyć. W domu rodzice nabzdyczeni, że śmiem w ogóle myśleć o kredycie. Zostawiam ten temat bo oszaleję chyba. Albo ja albo Tż-któreś z nas prawdopodobnie nie dorosło do pewnych wyborów i pewnych sytuacji. Ale mniejsza już z tym.Zwątpiłam już we wszystko i chcę się zająć innymi rzeczami, co by mi głowa nie eksplodowała od tej gonitwy myśli. Idę spać, spokojnej nocy. |
|
|
|
#1809 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć,
Nie odniosę się do tego, co piszecie, choć staram się czytać (ale to też różnie mi wychodzi...). Po raz kolejny jestem zawalona robotą, po raz kolejny w znacznej mierze na własne życzenie... Aktualnie nie prokrastynuję, bo wiem, że zawalenie tych spraw nieźle dałoby mi po tyłku. Jestem za to kłębkiem nerwów - kładę się spać o 4, mogę spać do 6 i zamiast spać snem jak najgłębszym i najbardziej regenerującym, to nie mogę zasnąć lub śnią mi się moje rzeczy do zrobienia Jedyny pozytywny aspekt jest taki, że dzisiaj rozmawiałam z Babcią przez telefon - ona już jest myślami przy Bożym Narodzeniu. Poopowiadała mi, co już zrobiła, jakie ma plany. Myśl, że w przyszły piątek wezmę się za sprzątanie, dekorowanie i gotowanie, że znowu życiem będzie rządził ten sam rytuał od lat, a pewne kwestie są niczym zapętlone w cyklicznym czasie - ta myśl dała mi jednak pewne poczucie stabilizacji.Nie wiem, czy póki co będę pisać regularnie, ale chcę, abyście wiedziały, że nie poddaję się w walce i nie dopuszczam do siebie myśli, iż sama z siebie mogłabym zrezygnować z Waszej w niej pomocy opuszczając na dobre wątek |
|
|
|
#1810 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
od ponad dwoch miesiecy, dzien w dzien...mam kompulsy. Nie umiem sie powstrzymac... nie mam juz sil z tym walczyc, poddalam sie.
gdybyscie mnie teraz spotkaly...raczej nic wspolnego nie mam z tym kim bylam pare miesiecy temu. zniknela iskra, zniknela energia... doszlo do tego, ze patrze w lustro i widze obcego czlowieka. obce oczy, obce kosci policzkowe... nie znam jej. |
|
|
|
#1811 | ||||||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
To były naprawdę stare papiery (nawet niezupełnie moje, bo na świecie mnie nie było, kiedy powstawały) kiedyś już poległam na próbie doprowadzenia ich do porządku. Ale przyszedł na nie czas i wreszcie sprawa jest dokończona.
Cytat:
Fizycznie nigdzie się nie przenoszę. Powoli sobie porządkuję życie. Ale widzę nawet związek obecnego bałaganu z przeprowadzką sprzed lat - odwlekanie dokończenia spraw przez całą rodzinę, takie zatrzymanie się na etapie "mamy swoje miejsce" i usiłowanie zatrzymania się w świętym spokoju, nawet kosztem obowiązków czy planów/marzeń. Cytat:
Cytat:
Niedosyt Tygrysa... <rozpływam się, bo fajnie wyrażone i znane uczucie...> Cytat:
Cytat:
Wynajmowanie = płacenie komuś dlatego, że on ma zbędne mieszkanie, a my nie mamy żadnego, jest frustrujące. Ale dla mnie gorsze jest odpalanie bankowi (odczłowieczona instytucja obdarzona władzą, przynosząca komuś kolosalne zyski) siedemdziesięciu czy osiemdziesięciu tysięcy złotych z moich dochodów, a to tego płacenie strachem o stałość dochodu, związaniem z jednym miejscem, poczuciem braku rezerw na wypadek czegoś nieprzewidzianego. Cytat:
Reszta jest dołująca. Nienawidzę sytuacji, w jakiej się wszyscy znajdujemy, upokarzających kontaktów z chorym systemem (ale kraj kocham, a co).
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume! |
||||||
|
|
|
#1812 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
U siebie dążę do nazwania problemu. Z czymś co jakoś się nazywa łatwiej sobie poradzić.Jak Ci pomóc Nebula? Poniżej Tygrys dobre pytanie zadała. Twój mąż wie co się dzieje? Przytulam Cię kruszyno!!!!!!!!
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-12-11 o 20:12 |
|
|
|
|
#1813 | |||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
W każdym razie jeśli chcesz mieć dla odmiany przesyt tygrysa, to jestem do usług No i chętnie się dowiem o kapeluszach i metodzie Czerwiec.Dziękuję też ślicznie Gospodyni za gościnę ---------- Dopisano o 17:28 ---------- Poprzedni post napisano o 17:20 ---------- Cytat:
Strasznie chciałabym Ci jakoś pomóc i czuję się zupełnie bezradna. Może jest coś co bym mogła zrobić, żeby poprawić Ci humor? Jeśli tak koniecznie napisz!Aha, w jednym z ostatnich postów pisałaś, że Twoja relacja z mężem jest bardzo dobra i że tworzycie idealną parę - czy Ty aby nie ukrywasz przed nim swojej kiepskiej kondycji? Jeśli tak to koniecznie przestań to robić. Wiem z własnego doświadczenia co mówię. Później będziesz miała pretensje do Niego, żenic nie zauważył i nie pomógł, choć teraz może chcesz go przed tym ochronić. No chyba, że źle zinterpretowałam tamten Twój post, jeśli tak to sorry za radę nie na temat. Trzymaj się Kochana ---------- Dopisano o 17:46 ---------- Poprzedni post napisano o 17:28 ---------- Cytat:
(cudak=moje kolejne ulubione słowo)A swój pomysł doformułuj i się podziel teorią, co? W dalszym ciągu ekscytuję się Twoimi listami - jeszcze trochę, a staną się najważniejszym powodem do zaglądania na wątek . Są takie nasycone sensem i za każdym razem jak je czytam, to mam wrażenie że bardzo miło spędziłaś dzień. Zgapiłam pomysł od Ciebie i od niedzieli wpisuję sobie zrobione rzeczy w specjalny notesik - z tym, że o ile niedzielny wpis jest super-hiper: byłam na "dekupażowym" spotkaniu w gronie kobieco-dziewczynkowym (wszystkie mają malutkie córeczki), na naszym jeszcze fajniejszym spotkanku, upiekłam całkiem niezły bananowy chlebek, zrobiłam jeszcze bardziej niezłego łososia w sosie ziołowym i ryżem szpinakowym oraz znalazłam czas żeby w spokoju posiedzieć i poczytać "Klaudynę", o tyle wczoraj nie wydarzyło się NIC przyjemnego co bym mogła na tą listę wpisać, łącznie z mega awarią laptopa, z której myślałam, że już się nie podniesie (ale dał radę jednak, uff). Dziś było już troszkę lepiej.Ej ej ej, no właśnie jeszcze a propos dekupażu - w tym roku to już na bank nie znajdę czasu, ale tak sobie wyobraziłam, że urządzamy sobie w naszym gronie takie spotkanko Może jakoś w styczniu? I można by to połączyć z omawianiem kolejnej lektury? Hm hm hm?Aaaa, zapomniałabym - Bura Kocurko, Patri przekazała mi książki od Ciebie - jeszcze raz dziękuję
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
Edytowane przez tigrinha Czas edycji: 2012-12-11 o 19:19 |
|||
|
|
|
#1814 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Tych kapeluszy jest nawet 6, nie 5! Podaję link! http://z.nf.pl/abstrakty/145.pdf Tygrysie, nie o to chodzi, że wyszłaś wcześniej, ale o to, że mało Cię było słychać i ja też mam poczucie niedosytu. Ja też chcę się nasycić Tygrysem! --------------------------- Wieści super nie mam. Jeśli sądził ktoś, że sielanka to wieczność, to oznajmiam, że nie, bywa tak jak jest teraz. Spięcie. Że nie wywiązuję się ze swoich nikłych obowiązków. Że jeśli czegoś on nie weźmie na głowę, to jest to na niczyjej głowie. Te ogólniki wypłynęły podczas akcji z workiem - nazwijmy to tak roboczo. Akcja z workiem polegała na tym, że w piątek pani z przedszkola dała worek z ubrankami na gimnastykę. W sobotę pierniczki, w niedzielę korki i spotkanie, łeb zajety, w rezultacie zapomniałam o upraniu worka, w ogóle o worku zapomniałam. Niedzielny wieczór był wspaniały, do 1 w nocy była z nami córka. W poniedziałek J zaniosła taki worek, jaki przyniosła. Gdy wyszykowałam ją do przedszkola nie kładłam się już, po to, żeby zrobić cokolwiek, a nie spać! Poszłam po dziecko - zapomniałam znów odebrać worek do prania. Zwała mnie dopadła. Trafiły mi się jeszcze korepetycje. Wieczorem było piżamowe party i dzień się skończył. Wtorek rano wypływa sprawa worka - w czasie gdy szykuję dziecko do przedszkola. Gdzie jest worek skoro nie ma go do wzięcia i dlaczego ciągle w przedszkolu, a nie w poniedziałek w domu. Worek powinien być przyniesiony w poniedziałek, wyprany i naszykowany na wtorek. A nie był. Taka właśnie szczegółowość problemu. Analizuję za i przeciw. Przyznaję się do winy. Nie dopilnowałam sprawy worka, nie mam aż tak wielu obowiązków i nie wywiązuję się w 100% z tych co mam. Co pisałam Wam wcześniej? Że jak podciągnę w jednej dziedzinie, to rozwalają się inne.... Przypomniała mi się praca z psycholog. Ten worek to naprawdę taka mała rzecz. Moją wartość określa się poprzez to czego nie robię dobrze, a nie poprzez to co udaje mi się ogarnąć. Tak robiła moja mama, tak robi TŻ. Ten mały element to właśnie taka dźwignia, która uruchamia zapadnię. I tak, zapadłam się znów. Próbowałam usprawiedliwić się przed sobą na wszelkie sposoby, a także podjąć zobowiązanie, że więcej to się nie zdarzy. A co będzie jeśli się zdarzy? Muszę zanieść tę sprawę do psycholog. Zapisałam się - 8 stycznia 2013. Do tego czasu muszę poradzić sobie z głową sama. Włącza mi się lęk przed niedopilnowaniem kolejnej małej sprawy. Staram się. - no i co z tego?? Mam czysto w pokoju. - no i co z tego? Zmyłam gary. - no i co z tego? itp. - no i co z tego? Zapadnia. Nebulka, Ty też masz może jakąś dźwignię, która pociągnieta uruchamia zapadnię? Co to może być?
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-12-11 o 20:23 |
|
|
|
|
#1815 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Dobrze, że książki dotarły ![]() A z tymi kapeluszami, to chodzi o taką książkę? Tylko tam było 6 kapeluszy...jak to było? Sześć kapeluszy myślowych? Nie czytałam jej, ale mam nadzieję niedługo pożyczyć od znajomego, bo wiem, że ma...i w ogóle ma dużo fajnych książek poradnikowo-życiowo-biznesowych ![]() Nebula - źle się u Ciebie dzieje...myślę dziewczyny, że mąż o tym wie, bo przecież Nebula pisała jak przy nim mówiła wszystko psychologowi. Na pewno bardzo chce pomóc, ale co ma robić? Nebulko, ściskam Cię Nie wiem co Ci poradzić...nic nie poradzę, bo to poważne sprawy i niestety tylko psycholog i prawdopodobnie leki będą w stanie Ci pomóc. Trzymam za to kciuki I też myślę, że powrót na święta trochę polepszy Ci nastrój Lasub - w sumie to też się specjalnie nie dziwię Twojemu TŻtowi, że się wystraszył tego kredytu...kurcze, już na wstępie się zadłużać na 20 lat...i to w dość niepewnej sytuacji finansowej. Czy dla własnego komfortu psychicznego nie lepiej byłoby naprawdę wynająć teraz niedrogo mieszkanie? Choćby małe...choćby kawalerkę (znajoma wynajmuje za 600zł/mc, to nie byłby ogromny wydatek miesięczny). Wiem, że w perspektywie 20 lat to więcej wydalibyście na wynajem takiego mieszkania niż na odsetki w banku, ale...to minimalizacja ryzyka. I tak jak Czerwiec napisała - co to za różnica: płacić bankowi czy komuś za wynajem? Też wolałabym komuś tak naprawdę Nie wiem, jesteście młodzi jeszcze, nie masz stałej pracy...jesteś pewna, że będziesz mieć tą pracę właśnie tutaj, w Łodzi? Patrzę tak trochę z mojej perspektywy...jestem zaledwie rok młodsza od Ciebie i myślę sobie: Nie wiem gdzie chce być. Nie kupiłabym w Łodzi mieszkania, bo możliwe, że odpali mi zaraz palma i wyjadę do innego miasta/kraju...za pracą i w poszukiwaniu odmiany. Jakiś mam wstręt chyba do ustatkowywania się Może jednak jakieś geny po dziadku się u mnie odzywają cichutko...geny włóczykija-poszukiwacza szczęścia Ostatnio o tym dyskutowałam z mamą i babcią i uznałyśmy, że całość tej bardzo jaskrawej i w gruncie rzeczy pozytywnej cechy została odziedziczona przez kuzyna, który bardzo źle ją wykorzystał...ale kto wie, może i nam się coś dostało i zostało stłamszone
__________________
|
|
|
|
|
#1816 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
---------- Dopisano o 20:44 ---------- Poprzedni post napisano o 20:42 ---------- Cytat:
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
||
|
|
|
#1817 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Patri - czytam...i myślę sobie: No i cóż takiego się stało, że worek nieuprany na czas? Świat się od tego nie skończy, ludzie zapomną...wiesz o jakich ważnych sprawach zdarza się zapominać innym ludziom? Wiesz jacy potrafię być zakręceni i nieogarnięci? Wiesz na jakie straty potrafią narazić siebie i innych? I co? I ludzie w końcu i tak o tym zapominają...
Nie wolno Ci doprowadzać do takiej sytuacji, żeby przeżywać jakieś błahostki. Bo dojdzie do takiej kwestii jak ta pielęgniarka w UK co się zabiła, dlatego, że dała się oszukać...no na Boga! To nie był powód, żeby się zabijać! Tak się kobieta wczuła w sprawę...Nie wczuwaj się tak w to. Puść w niepamięć i spróbuj następnym razem zapisać to na jakimś dobrze widocznym kalendarzu na ścianie, żeby nie zapomnieć. Albo poproś dziecko, żeby też o tym pamiętało - może uda jej się zapamiętać. Albo zrób to od razu (to to czego ja nie potrafię...ale skoro nie chcę zrobić czegoś od razu albo nawet czasem nie mogę, to zostawiam to w tak widocznym miejscu, żeby nie zapomnieć. O, podam przykład. Zdarzało mi się wynieść worek ze śmieciami ze swojego pokoju i postawić go w pobliżu drzwi wyjściowych, żeby wynieść po drodze do śmietnika...i oczywiście ciągle zapominałam go ze sobą zabrać, a przecież to była w danej chwili jedyna rzecz do zapamiętania Teraz stosuję inną metodę. Wyciągam worek ze śmieciami i stawiam go centralnie w drzwiach...nie wyjdę nie pamiętając, bo się o niego potknę ).
__________________
|
|
|
|
#1818 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Jeśli chodzi o akcję z workiem to jedyne co mi przychodzi do głowy to to -----> ---------- Dopisano o 21:24 ---------- Poprzedni post napisano o 21:20 ---------- Cytat:
Oferuję moj skromny lokal ofkors
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
||
|
|
|
#1819 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Nebulko,
zapytam ''wrednie'': czy robisz coś w kierunku poprawy swojego samopoczucia? Jak wygląda sprawa jeśli chodzi o termin wizytu u psychiatry? Czy będziesz jednocześnie korzystać z pomocy psychologa? I przede wszystkim:czy Tż wie o tym, co się z Tobą dzieje? Jak on na to reaguje? Tak sobie myślę,że dobrze byłoby dać podporę biochemii w mózgu i troszkę ''wpompować'' w siebie substacji zawartych w antydepresancie przy jednoczesnych rozmowach z psychologiem. Nie wiem jak jest w Twoim przypadku(i nie musisz koniecznie tutaj pisać, może w klubie-nie wszystko musi być nastawione na widok publiczny), ale przemyśl proszę też swój charakter.Dlaczego o tym w ogóle wspominam? Ano dlatego, że osoby z ''ciągotkami'' do depresyjnych nastrojów NIGDY nie będą w stanie osiągnąć takiego ogólnego poziomu szczęścia/zadowolenia ze swojego życia, jak osoba optymistycznie i (czasem) naiwnie nastawiona do życia.Osobiście u siebie zauważyłam ciągotki w stronę pesymizmu objawiające się zbyt szybkim wpadaniem w marazm i nadmiernym martwieniem się o wszystko.Nie wiem na ile wcześniejsze przygody z lekami psychotropowymi wyciągnęły mnie z bagienka, a na ile nieco zmieniłam swoje myślenie.Nie zmieniłam się AŻ TAK MOCNO bo raczej jako dorosła osoba nie jestem w stanie.Bardziej przyrównałabym obecne zachowanie do ''umiejętności przystosowania się'', aniżeli jako skutek psychologicznego treningu. Dlaczego o tym piszę? Obserwuję(w sensie widzę, co publikujesz) na twojej ścianie na FB i zauważyłam pewne tendencje do melancholii/delikatnego smutku? Jeśli nie mam racji, to mnie popraw proszę, bo to moje osobiste spotrzeżenia. Co do zachowań kompulsywnych to dodam, że w moim przypadku były one spowodowane próbą ''rozładowania się''.Wymiotowałam bo w ten sposób czułam ulgę.I tutaj pojawia się kolejny paradoks bo bulimia ''umożliwiła'' mi znalezienie grupy osób z którymi mogłam dzielić się swoimi problemami.Czułam się samotna, więc bulimia zadziała jak ''zaproszenie do nowego świata ludzi''.I być może dlatego tak się długo z nią borykałam bo obawiałam się, że bez tej ''podpórki'' nie będę w stanie wejść do nowego środowiska?Dochodzę do wniosku, że zarówno za bulimią jak i innymi zaburzeniami kompulsywnymi stoi szukanie sposobów na rozładowaniego jakiegoś nieprzyjemnego napięcia w naszym życiu. Pomyśl Nebulko o tym, co może być przyczyną napięcia w Twoim życiu.Opisujesz życie z Tż jako fajne, ale albo musisz doskonale grać albo nie do końca jest tak pozytywnie.Dlaczego tak sądzę? Ano dlatego, że zachowania kompulsywne zawsze w jakiś sposób kładą się cieniem na naszych relacjach z innymi.Nie piszę tego, żeby Cię objechać bo chodzi mi tylko o podzielenie się doświadczeniami i tym, że możesz wysnuć jakieś wnoski dla siebie z mojej historii. Co do bulimii-życie bulimiczki nie wygląda tak, że najpierw spędzasz pół dnia przy wc, żeby potem poprawić sobie usta, psiknąć odświeżaczem do ust i wyruszyć na podbój świata...Za każdą krzywdą wyrządzaną swojemu ciału(czy to samookaleczanie się czy inne formy samoprzemocy) stoi ból psychiczny.Może to kwestia emigracji? Może to kwestia czegoś innego?Myślę, że Nebulka wraz z mężem i psychologiem powinniście poszukać odpowiedzi na to, co tak naprawdę pcha cię do takich zachowań... bura kocurka Zapytam przewrotnie: a jak nie będę mieć tej mitycznej stałej pracy za rok czy dwa lata(a też tak może być)? Piszesz, że jesteśmy młodzi...Ok, jesteśmy, ale... Chcemy wziąć ślub.Ślub=wspólne mieszkanie. Za 3-4 lata chcielibyśmy mieć dzieci.Niby sporo czasu,ale nie AŻ tak dużo... Czy jest różnica między płaceniem bankowi, a komuś za wynajem? No ja uważam,że jest konkretna różnica polegająca na tym, że nie wyobrażam sobie wkładać kasy w remont CZYJEJŚ chałupy...Poza tymi paskudnymi odsetkami niewątpliwym plusem płacenia bankowi jest fakt, że po iluś latach mieszkanie jest twoje i odpada Ci wydatek w postaci kredytu... Co do przeprowadzki do innego kraju/miasta-nie wiem.Nie będę się zarzekać, że w Polsce zostaniemy, ale nie planujemy raczej wyjeżdżać póki co.Chciałabym wreszcie skończyć moje studia (i Tż też).Wiem,że to co powiem jest zabawne,ale... czas Kocurko leci do przodu. Może powiecie, że jestem zbyt przyziemna, ale jednak chcę już teraz pewne rzeczy planować. Nie chcę urodzić pierwszego dziecka po 35 roku życia.Nie chcę też żyć w wiecznym konkubinacie. A do 30 nie zostało mi AŻ TAK WIELE czasu... Patri ustalenia, ustalenia. Jeśli ustaliliście między sobą, że Ty ogarniasz sprawy domowe i julkowe no to Tż miał prawo się wkurzyć. Ale pomimo prawa do wkurzenia, to reakcja nie była adekwatna do ''wielkości zbrodni''. A może za takimi drobnymi rzeczami stoją sprawy głębsze? Piszesz, że jest fajnie i widzę po twoich postach i tonie wypowiedzi, że czujecie się fajnie w swojej rodzinie i dobrze funkcjonuje u was ''komórka społeczna'', ale czasem piszesz o zgrzytach mających głębsze podłoże(np.twoja praca).Może właśne w takich drobnych rzeczach przejawia się brak stabilnego gruntu w zakresie spraw ważniejszych?? Melduję, że mam kolejnego ucznia. Cztery jedynki i jedna trója-jak to pięknie brzmi... do boju Lasub-dalej zbawiaj świat jedenastolatków walcząc z podłymi paniami nauczycielkami i ''no proszę pani...ja to mam na końcu języka'' .Spadam dziewczynki do gramatyki opisowej, miłego
|
|
|
|
#1820 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Mam dokonane jakies podkładki na próbę, pojemnik na długopisy itd. w ludowe wzorki, duże pudło, którego nei skończyłam, bo przestało mi sie podobać, więc muszę zrobić coś innego z nim, małe pudełeczko i pojemnik na herbatę, który dałam bratu w prezencie (szkoda, że nie zrobiłam mu zdjęcia, bo fajnie wyszedł) ...i ciągle się zabieram za chustecznik, ale jedyne co zrobiłam to go pomalowałam ![]() Cytat:
No właśnie! Co będzie jeśli za 2 lata nie będzie mitycznej pracy? O tym pisałam....jej może nie być tutaj, może będziesz musiała za nią wyjechać. Mieszkanie będzie Ci wtedy kulą u nogi. Ale dajmy na to, że weźmiecie kredyt, a pracy nie będzie. Tak czy siak większość odpowiedzialności spadnie na Twojego TŻta. No właśnie! Chciecie razem zamieszkać już teraz, natychmiast i zająć się ślubem. Co przeszkadza w wynajmowaniu razem mieszkania? To możecie mieć najszybciej.A po ostatnie i najważniejsze. NIGDY, ale to NIGDY nie remontujesz cudzej chałupy za własną kasę. Płacisz za wynajem? Więc wynajmujacy ma Ci zapewnić to co jest potrzebne do korzystania z mieszkania. To nie jest kupno mieszkania do remontu, tylko wynajmujesz gotowca, z którym nic nie robisz z własnej inicjatywy, chyba, że możesz to po ustaniu umowy wynieść ze sobą. A jak potrzebujesz odmalować ścianę albo coś się zepsuje, to wzywasz szanownego pana właściciela i niech naprawia na swój koszt. A za 2 lata jakbyś dostała mityczną pracę moglibyście mieć znacznie mniejsze odsetki do zapłacenia i znacznie korzystniejszy kredyt...w szczególności jeśli w międzyczasie weźmiecie ten ślub i odpowiedzialność za kredyt będzie rozłożona na Was obydwoje, a nie na TŻta. Banki też lepiej na to patrzą...Zrobisz jak uważasz Lasub...myślę, że mądra z Ciebie dziewczyna i zaradna, ale chyba trochę zbyt porywcza - jak robi się wszystko na "już-natychmiast" to nie zawsze to jest korzystne. Tak samo jak fiksowanie się na jednym punkcie zamiast zgłębienie innych możliwości, które też mają plusy, tylko inne. Przedyskutuj tą sytuację na spokojnie z TŻ - czy on ma jakiś pomysł na rozwiązanie tej sytuacji? Ah, no i wyobraź sobie, że jestem bardzo zaznajomiona z szybkim biegiem czasu...wystarczająco dużo nad tym ubolewam i dręczę swoją psychikę. Doprawdy, nie trzeba mi o tym ciągle przypominać, bo to tylko psuje humor i nakręca nerwy
__________________
Edytowane przez bura kocurka Czas edycji: 2012-12-11 o 22:19 |
||
|
|
|
#1821 | ||||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Dziś w dojazdach przyszedł mi do głowy kawałek doformułowania. Myślę, że niedługo pojawi się całość. Cytat:
Piszesz, że wczoraj nie zdarzyło się nic przyjemnego do zanotowania w "zrobionych", ale to tylko oznacza, że dzielnie cały dzień odwalałaś zwykłą nie-porywającą robotę, czyli pewnie cała lista tego by była. Cytat:
Mam "hit blogerek" Mod Podge, ale lakier nawierzchniowy zużyła mi mama TŻ (w dobrej wierze i słusznej sprawie ). Nigdy nie robiłam dekupażu, więc czas ruszyć płat czołowy (jak fajnie zauważyła Patri) odpowiedzialny za nowe rzeczy. Tylko podejrzewam, że łączenie z książką może nie wyjść. Cytat:
Zrobione dziś: * jasne pranie * zmywanie * wysyłanie zdjęć * mailowe wyjaśnienie sprawy zaginionej przesyłki - doszła, zaginęło tylko potwierdzenie * spacer na pocztę * czytanie Spokojnie (2) * obczajanie wyprzedaży * zakupy (eko-jedzenie) * gotowanie z TŻ i deser dla niego w nagrodę ![]() * kalendarz adwentowy (10) * hurtowe wystawianie komentarzy na allegro * przygotowania do wysłania paczki wymiankowej (2)
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume! |
||||
|
|
|
#1822 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Kocurko...
Nie chcę się z Tobą kłócić na temat wyższości mieszkania wynajmowanego nad mieszkaniem na kredyt z banku. Nie o to chodzi. Największym(i w sumie jedynym) problemem jest sytuacja w której się znaleźliśmy. Tż stwierdził, że gdyby nie jakaś tam minimalna szansa na odzyskanie pieniędzy(czyli gdyby od samego początku było wiadomo, że musimy sobie radzić sami i już) to on by się nad tym kredytem nie zastanawiał. Nie wiem czy porywczością można nazwać oszczędzanie od 2 lat?(z zamiarem przeznaczenia je na mieszkanie). Nie chcę, żebyś się czuła urażona moją wypowiedzią na temat ''upływającego czasu''.Bo absolutnie nie o to chodzi. W ostatnim czasie(mniej więcej od kilku miesięcy) czuję silną potrzebę ustabilizowania się i ''założenia gniazda''.Dochodzę wręcz do wniosku, że jestem nudną i w pewien sposób konserwatywną osobą.No cóż... ![]() Lecę stoczyć bitwę z byłą uczelnią-niech to już się skończy bo ile można...1,5 miesiąca i nadal brak rozwiązania? A potem 3 godziny pracy. Miłego dnia!
|
|
|
|
#1823 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Bura wczoraj jechałam do CZmp i myślałam o Tobie ,miałam juz dzwonic,ale doszłam do wniosku,że chyba jestes w pracy
ale wkoncu się musimy jakos ustawic...Tz poszedł dzis do ''nowej''pracy mam nadzieje ze wypali bo zima w budowlance to martwy sezon stad i te nerwy i stresy ogólne (tak podejrzewam)jak facet nie robi to mu troche sie odkręca ![]() w zwiazku z tym na spokojnie mogę realizowac swoj plan....mam dla siebie dostep do kompa więc bede ''trzaskac''te testy bo mało czasu mi zostało do konca grudnia ![]() więc na dzis: -ścielenie łózek -robienie ozdób choinkowych z masy solnej -wycieczka na pocztę -wystawienie aukcji -robienie testów -umycie mleczkiem szafy -no i oczywiscie ogólne zajmowanie sie synem -dla mnie maniciure -położenie farby na włosy mam juz zrobiony obiad więc nie bede musiała zalegac w kuchni,ackolwiek marzy mi sie jakies ciasto,najlepiej marchewkowe.... Miłego dnia
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
#1824 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Postaram sie chociaz odpisac na to co do mnie piszecie, bo glupio ignorowac...
1)Moj maz wie co sie dzieje, mieszkamy w jednym pokoju, jak mialby nie widziec ? nie da sie jesc w ukryciu. Caly czas probuje mi pomoc, mowiac, ze razem damy sobie rade, ze znajdziemy metody na walke z tym, ze nigdy mnie nie zostawi, ze jest szczesliwy, bo teraz moze byc przy mnie a nie w Polsce i mnie wspierac. wiec naprawde nie doszukujcie sie tutaj stresu z mojej strony, on zachowuje sie wzorowo. Probowal tez zabierac mi jedzenie, albo wynajdywac aktywnosci ktore mnie od niego odciagaja... nie zawsze konczylo sie to milo. ale skad mozemy wiedziec jak sie zachowywac. 2) co do pytania Lasub - czy cos z tym teraz robie. Nie, juz nic nie robie. Nie mam juz sil. Nie moge umowic sie na wizyte z psychiatra, ani psychologiem, oni sami te wizyty tutaj umawiaja. Czekam. Jezeli bede czekac tak jak z ta (od lipca) to najpewniej popelnie samobojstwo zanim dojdzie do kolejnej. Mam dosc swojego zycia, mam dosc siebie i coraz czesciej wracam do punktu wyjscia, ze ja nie powinnam zyc. 3)Nie jestem typem depresyjnym, poznalyscie mnie poltora roku temu, gdy weszlam do piekla. wtedy wszystko sie zaczelo. Nigdy nie mialam problemow z jedzeniem. Nie znam rozwiazania, wiem tyllko ze z kazdym dniem jest coraz gorzej, coraz gorzej znosze prace, popelniam bledy, wynikajacze z tego ze non stop mysle o jedzeniu, nie skupiam sie na pracy, nie potrafie...dluzej tak funkcjonowac. NIE potrafie. Moje jedzenie wynika z mechanizmu autoimmunologicznego. Chce siebie zniszczyc. Nie wynika ze stresow (nie mam zadnych), nie wynika z checi przypodobania sie, ani przynalezenia do danej grupy osob, nie wynika tez z milosci do jedzenia, bo zazwyczaj niedobre rzeczy mi towarzysza. Jedyne co mozna tu dodac, to to ze emigracja mnie zniszczyla, nienawidze mieszkac za granica, nienawidze obcego kraju. kocham Warszawe, kocham Polske i nie potrafie zaakceptowac tego, ze mnie tam nie ma z moja rodzina. Niestety, to zapewne jakis oksymoron, ale nie chce leciec teraz do Polski. Dlatego, ze jestem tak gruba jak we Francji (albo jeszcze gorzej) a moja mama nie wie co sie ze mna dzieje. Nikt nie wie poza wami. Boje sie spotkac z ludzmi. mam zdjac miare do sukni slubnej... wszystko jest nei tak jak powinno byc. dalam sobie rok by wrocic do normalnosci...a ja po roku wrocilam do punktu wyjscia. Moja dzwignia to ja. kazdy dzien ze mna. z ta obca osoba w lustrze, ktora jest smieciem. serio, nie mowcie, ze mam tak nie pisac, bo wywoluje to co pisze. ja pisze to co widze i jak utorzsamiam sie z tym co widze/czuje. Lasub, jezeli chcesz sie usamidzielnic, to tez polecam wynajac najpierw mieszkanie. Nikt Ci nei kaze wynajmowac przez 20 lat, ale przez pierwsze dwa lata na przyklad moga dac dobry czas by zgromadzic wiecej wkladu wlasnego, albo doczekac sie zwrotu od wujka. Poza tym, chcialam CI tylko powiedziec, ze jestes w sytuacji o niebo lepszej niz 90% ludzi w Polsce. masz szanse dostac pieniadze na mieszkanie i nie miec kredytu. podeszlas chociaz raz tak do tego? Mi nikt nie da mieszkania. nawet nie mam co liczyc na pomoc od co niektorych (rodzice meza). Oni nawet nie interesuja sie czy teraz mamy co jesc. A Ty masz obiecane 150 czy tam iles i po prostu sie denerwujesz, ze jeszcze tego nie masz. Rozumiem rozgoryczenie, ze fajne mieszkanie przeszlo wam kolo nosa przez niekompetencje innych, ale nadal masz swoja szanse. chcialabym miec gdzies w przyszlosci takie zapewnienie, a jedyne co mam to to, ze nie wiem nawet w ktorym kraju bede mieszkac i ile bedzie mnie to kosztowac. nawet nie moge wziac kredytu i kupic mieszkania, bo nie wiem gdzie ono moze byc. sprobuj docenic to co masz, chociaz wiem, ze to trudne. moj znajomy kupil mieszkanie(30m) w Warszawie, w stanie krytycznym, calkowity remont jest wymagany, blok sie sypie, dzielnica taka ze bez gazu nie chodzic...kosztowalo go to 270tys... spojrz tez na to, ze Lodz daje Ci duzy upust na dzien dobry i te 130tys to polowa tego co inni musza wziac by mieszkac w kawalerce. Edytowane przez Nebula Czas edycji: 2012-12-12 o 09:36 |
|
|
|
#1825 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Nebulko,
psychiatra i psycholog-nie masz żadnej możliwości, aby umówić się prywatnie? Może jakąś szansą jest kontakt internetowy w sensie porady np.z psychologiem.Nie myślałaś o takiej możliwości? Nebulka... piszesz, że nigdy nie miałaś problemów z jedzeniem, ale zauważ, że w wielu Twoich postach można było znaleźć odniesienia dotyczące swojej wagi i wyglądu.Jest to jak najbardziej normalne, ale może dbałość o wagę i wygląd przerodziła się w pewnego rodzaju obsesję(mówię tutaj o jedzeniu)? Wielokrotnie pisałaś coś, co z perspektywy mojej osoby troszkę i bawiło i smuciło.Jak masz 1 czy 2 kilogramy nadwagi to nie oznacza to tragedii i końca świata.(a czasem czytając twoje posty dotyczące żywienia odnosiłam takie wrażenie).Wnioskuję, że wygląd jest dla Ciebie istotną sprawą i byc może nie mając poczucia kontroli nad swoim życiem(problemy z rodzicami Tż, problemy z brakiem pracy Tż) próbujesz wymóc kontrolę nad swoim cielem.Nie udaje Ci się, więc niejako je niszczysz w ramach ''odwetu'' bo chciałabyś mieć choć jedną dziedzinę w swoim życiu, którą będziesz mogła kontrolować. Nie wiem czy mam rację czy nie. Jesli mam rację, to nie wiem czy uznasz moje argumenty. Istnieje dosyć wysokie prawdopodobieństwo, że trafiałam ślepakami bo żadna droga mojego rozumowania nie jest właściwa.Nie znam Cię, aż na tyle, aczkolwiek przykro i smutno mi się robi jak czytam jak siebie krzywdzisz, więc próbuję w jakikolwiek sposób pomóc. (głaskanie po główce nie jest w moim stylu) Napisałaś EMIGRACJA. Myślę, że niestety ona jest tutaj kluczem do wszystkiego... Miałaś niezbyt fajne przeżycia we Francji.Potem w Szkocji było /jest/zdecydowanie lepiej(przynajmniej ja tak odbierałam to, co zawierałaś w postach).Wspominałaś o problemach finansowanych i braku pracy Tż.to są wystarczająco ciężkie tobołki, które mogą człowieka przygnieść...Może w takim razie warto przemyśleć plusy i minusy emigracji?Zapewne nie raz licytowałaś ''za'' i ''przeciw'', ale piszesz też o rodzinie(która wnioskuję, że jest b.ważna dla Ciebie).Czy możliwość rozwoju/możliwość ''w miarę spokojnego życia'' za granicą może mieć/ma większą wartość niż bycie tutaj w Polsce? Wyrzucam z siebie te wszystke pomysły bo może znajdziesz w nich coś, co pozwoli Ci odnaleźć klucz do rzeczy,która Cię zatruwa. Jeśli część z nich jest nietrafiona to wybacz,ale chyba lepszy odzew niż brak odzewu? Wiem, że takie dywagacje są proste, łatwe i przyjemne, ale może warto zmierzyć się z tym również? I jeszcze a propos mieszkania-jestem wdzięczna,ale... Obecnie nie mamy pewności, że nie będziemy musieli sobie radzić sami.Jasne, że bez obciążenia w postaci kredytu życie byloby o wiele prostsze(tym bardziej, że zarówno ja jak i Tż płacimy spore czesne za studia).Naszą sytuację ''mieszkaniową'' możemy porównać do Waszej sytuacji ''ślubnej''.Wy też mieliście jakieś plany, które trzeba było zrewidować.My również musimy swoje zrewidować. To nie jest , że nie doceniam tego.Bo wiem ile moich rodziców kosztowało zgromadzenie takich oszczędności.Pewne sprawy się po prostu skomplikowały. Co do Twojego znajomego, to czy on zarabia 2000 zł netto na rękę ?Nie wiem czy te dyskusje mają sens. Edytowane przez lasubmersion Czas edycji: 2012-12-12 o 11:18 |
|
|
|
#1826 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Lasub,
to i ja dorzucę swoje 3 grosze w kwestii wynajmu/kredytu. Wcześniej się nie udzielałam, bo nie jestem zbyt kompetentna w tym temacie, ale jedna rzecz w Twoim problemie brzmi dla mnie trochę znajomo. W wynajęciu mieszkania widzisz praktycznie samo zło - czyli inwestowanie pieniędzy w coś, co już nigdy Ci się nie zwróci i z tego powodu rezygnujesz z rzeczy które są ważne tu i teraz - z częstszego przebywania z ukochanym,ze świętego spokoju, jaki dałoby Ci mieszkanie bez rodziców, większej swobody... to mi przypomina czasy gdy chodziłam do szkoły i w domu się nie przelewało i jednym z najczęstszych tekstów jakie słyszałam od mamy było "w tym roku się przemęcz i nie jedź na wakacje, do przyszłych może się coś dodatkowo zaoszczędzi", "w tą zimę się przemęcz i pochodź w starych butach, za rok już coś się kupi", "no przemęcz się i nie jedź ze szkołą na tydzień do Pragi, to nie jest warte tych 400zł". Po dziś dzień nienawidzę zwrotu "przemęczyć się" To nie było tak, że fizycznie nie było tych pieniędzy bo mama była i jest zapobiegliwa i zawsze miała całkiem spore oszczędności, na mityczną "czarną godzinę" która nigdy nie nadeszła, nawet może i miała rację, że ich nie ruszała bez bardzo ważnego powodu. Ale z drugiej strony - czy zawsze warto się "przemęczać" i odkładać fajne życie na później? Może powinnaś sobie ustalić jakiś czasowy limit tego "przemęczania się" i niezależnie od tego, jak potoczy się sytuacja z kasą, zamieszkać z TŻ po jego upływie? Bo też przypomniała mi się historia z jednej z książek Montgomery, jak jakaś kobieta postawiła sobie za punkt honoru opiekować się schorowaną matką do śmierci, zanim wyjdzie za mąż - po 10 latach, gdy matka w końcu umarła, ta kobieta wyszła wprawdzie za mąż, ale bez specjalnego entuzjazmu, bo już jej w sumie było wszystko jedno. Oczywiście Ty znacznie lepiej wiesz co dla Ciebie jest dobre i orientujesz się w swojej sytuacji i swoich uczuciach i pragnieniach i dlatego nie namawiam Cię ani do kredytu ani do wynajmu, ale napisałam to na wypadek gdybyś o tym aspekcie nie pomyślała
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
#1827 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Chciałam Ci tylko dać znać, że też to odczuwam...bo zresztą często o tym pisałam (jak to dla mnie już za późno i takie tam... ). No nic, rozumiem - wolisz kupno mieszkania. Pewnie, że fajniej jest mieć od razu swoje własne...po prostu jak się nie da mieć tego co się chce, to czasem można się przez jakiś czas zadowolić czymś innym - to tylko chciałam zasugerować. Wybór jest zawsze Twój własny - o nic się nie kłócimy ![]() Cytat:
Nie mam nic na przeciw spotkaniu, tylko wiem, że nie możesz sobie nic za wczas zaplanować ![]() Cytat:
Nebula!!!! Nie jestem psychologiem, więc nie będę się bawić w doradzanie, bo nie mam o tego typu problemach pojęcia...Lasub przekazała Ci sporo mądrych myśli, przeczytaj to co pisze, bo też miała taki problem jak Ty. Uważam, że może Ci pomóc skoro udało jej się z tego wyjść Proszę Cię tylko.. --> pisz tutaj dużo (albo w klubie), pisz codziennie co u Ciebie - pomożemy na tyle, na ile jesteśmy w stanie, --> skorzystaj z pomocy psychologa przez internet (wiem, że już tak kiedyś robiłaś) jeśli nie da się na żywo. Ale byłaś na jakiejś wizycie chyba ostatnio. Co Ci powiedziała psycholog? ![]() --> zacznij częściej rozmawiać z rodziną...i może dla eksperymentu przyznaj się im co się z Tobą dzieje? Czasem rodzina potrafi dużo pomóc, wiele zdziałać, ale nie wtedy kiedy nic nie wie o problemie i uważa, że wszystko jest w najlepszym porządku --> nie dopuszczaj do siebie myśli o poddawaniu się...przecież Ty się nie poddajesz! Jakkolwiek byś nie pisała i cokolwiek by się nie działo w Twoim życiu, Ty się nie poddawałaś. I wierzę, że taka jest właśnie Twoja natura - waleczna. Trzymaj się tego i tak o sobie myśl. Emigracja...Nebula, czy Ty naprawdę wyemigrowałaś? Czy wyjechałaś na studia? Jak to jest? Traktujesz to bardzo...ostatecznie. Jeśli kochasz Polskę, Warszawę, to nikt nie broni Ci tutaj wrócić. Potraktuj swój pobyt w Szkocji jako dłuższy wyjazd w celach naukowych. Posiedzisz tam, popracujesz, zrobisz dyplom i myk! Wracasz do Polski i tutaj układasz sobie życie...przecież możesz to zrobić! Nie czeka Cię tutaj bieda - masz rodzinę, która Cię wesprze, będziesz miała ładne CV, doktorat w innym kraju, duże umiejętności - jestem w 100% przekonana, że szybko znajdziesz pracę nawet w kraju bezrobocia.
__________________
Edytowane przez bura kocurka Czas edycji: 2012-12-12 o 12:24 |
|||
|
|
|
#1828 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
?)Mam takie odległe echa tego co Ty. Zawsze ważyłam 48-49kg, a ostatnio bez powodu skoczyłam na 50-51. Dalej noszę rozmiar 34, dalej wszyscy mi mówią, że jestem za chuda, poza tym de facto to moje ciało stało się ładniejsze, bo od regularnych treningów baletu i tenisa mam twardsze i jędrniejsze mięśnie rąk i nóg i może to właśnie mięśnie podniosły mi wagę ciała. Wszystko jedno, staję na wadze, patrzę że jest 51 i myślę sobie, że jestem grubasem i że koniecznie muszę mieć 4 z przodu wagi. Odkąd odkryłam to moje "utycie" ważę się codziennie i tracę humor jak widzę kilkaset gramów więcej. Jak już niejednokrotnie cytowałam tu maksymę mojego śp. Taty - baby to są jednak głupie Na razie nie dołuję się tym zbytnio i nie myślę o tym non-stop, ale jednak czuję, że coś jest nie tak- bardziej z moją głową, nie wagą. Gdybym przytyła jeszcze ze 2 kilo, to już pewnie też bym wpadła w panikę, chociaż pewnie ciągle byłabym poniżej normalnego BMI, albo na jego samej dolnej granicy.Tylko.... no właśnie. Gdybym od naszego ostatniego spotkania przytyła te 5 kilo (domyślam się że to max tego ile mogłaś przytyć od ślubu), powiedzmy i spotkałybyśmy się teraz - to też pomyślałabyś o mnie - ma pełniejsze policzki i trochę zaokrągliły jej się biodra - ale z niej teraz jest śmieć! Pewnie w pierwszym odruchu pomyślałaś, że pewnie, że nie - ale zastanów się jeszcze dobrze. A potem zastanów się czy tą samą zasadę stosujesz też do siebie. A jeśli nie, to dlaczego? ---------- Dopisano o 12:32 ---------- Poprzedni post napisano o 12:23 ---------- Cytat:
Mam już chyba obsesję![]() Moja propozycja zrobienia z Ciebie cudaka jest w dalszym ciągu aktualna - może jakoś zaraz po świętach? Aha, przypomniałam sobie jak na kursie wizażu prowadząca polecała bronzer "Honolulu" - kosztuje grosze i ma też świetne recenzje na KWC. Też dziś po robocie idę do Inglota![]() No cóż, wszystko co dobre szybko się kończy - miałam niespodziewane okienko w lekcjach, ale czas znów wyruszyć w tą straszną śnieżną zawieję Miłego dnia i do sklikania!
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
||
|
|
|
#1829 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Tygrys...mam dla Ciebie świetną radę - zrealizuj ją proszę od razu. Wyrzuć wagę!
![]() No dobra, nie musisz wyrzucać od razu, ale po prostu się nie waż...po co Ci to? Ja też nie jestem zadowolona, że trochę zgrubłam, ale bez przesady - kto to tam widzi poza mną (rodzice na moje ewentualnie jęki w tym temacie pukają się znacząco w czoło). Zważyłam się raz ostatnio przypadkiem, bo chodziło mi o zważenie paczki (ale na małe rzeczy moja waga nie reaguje i muszę wejść razem z paczką na wagę). No i miałam trochę kilo do przodu...od tamtej pory nie wyciągam nawet wagi z szafki - na cóż mam się dołować dodatkowo
__________________
|
|
|
|
#1830 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
A ja chyba poczyniłam pewne kroki z czymś co sie nazywa allegro, a raczej z czymś co się nazywa tablicą :/ Pierwsze podrygi.
http://tablica.pl/oferta/sukieneczka...a-ID1YyTw.html Wstałam o 11:30. Zwał w głowie, niestety.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:25.




nic... ani jednego rozsadnego zdania.


. Z tym, że ja spasowałam - nie będę do końca życia czyjąś służącą.





Jedyny pozytywny aspekt jest taki, że dzisiaj rozmawiałam z Babcią przez telefon - ona już jest myślami przy Bożym Narodzeniu. Poopowiadała mi, co już zrobiła, jakie ma plany. Myśl, że w przyszły piątek wezmę się za sprzątanie, dekorowanie i gotowanie, że znowu życiem będzie rządził ten sam rytuał od lat, a pewne kwestie są niczym zapętlone w cyklicznym czasie - ta myśl dała mi jednak pewne poczucie stabilizacji.
)
Nie czytałam jej, ale mam nadzieję niedługo pożyczyć od znajomego, bo wiem, że ma...i w ogóle ma dużo fajnych książek poradnikowo-życiowo-biznesowych
Nie wiem co Ci poradzić...nic nie poradzę, bo to poważne sprawy i niestety tylko psycholog i prawdopodobnie leki będą w stanie Ci pomóc. Trzymam za to kciuki
I też myślę, że powrót na święta trochę polepszy Ci nastrój
Miłego dnia i do sklikania!

