|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 7
|
Co o tym myśleć?
Cześć Dziewczyny
jest to konto mojej siostry, pozwoliła mi napisac z jej konta, dzięki temu nie musze zakładać osobnego, a chciałabym tylko żebyście powiedziały co sądzicie o mojej sytuacji. Z tż jesteśmy 5 lat, 3 lata mieszkamy razem, mamy 2letnie dziecko, właściwie do tej pory wszystko było ok, zdarzały się drobne kłótnie z jego matką, ale po kilku dniach nikt tego nie pamiętał i dalej się z nią widywaliśmy ( ojciec tż nie żyje od kilku lat) Mój tż ma trzy siostry i dwóch braci, którzy nigdy nie założyli rodziny i raczej się nie zapowiada, ale nie mieszkają w domu rodzinnym. Za to siostry mają dzieci i swoje rodziny, tylko najmłodsza mieszka z matką,w sumie raz jest raz nie, bo studiuje w innym mieście, ale częściej jest w domu rodzinnym. Z jego siostrami zawsze miałam dobry kontakt, z matką szczerze mówiąc nigdy, jakoś nie miałam do niej zaufania i wgl mam wrażenie, że czuje do mnie jakąs niechęć i do mojej córki, początkowo wszystko było ok, później, a właściwie jak zamieszkaliśmy razem w miejscowości mojej rodziny to zaczeło się psuć. Jednak potem wydawało się, że jest dobrze, pomagała nam czasem jak np chcieliśmy gdzieś wyjść ( moi rodzice nie są zdolni, żeby zostać z małym dzieckiem, a siostra pomaga mi, ale tez ma swoje życie) chodzi o to, że niedawno była taka sytuacja, że musiałam jechać do lekarza i mój tż chciał, żeby jego mama została przed południem w jeden dzień i na drugi dzień popołudniu. Nie zgodziła się, tzn na jeden dzień tak, na drugi nie i właściwie nie powiedziała czemu. Nie pracuje, jest sama, owszem nie ma takiego obowiązku, ale cokolwiek w domu zrobić to woła mojego tż zeby przyjechał czy coś naprawić czy kupić itp, nawet pożyczanie pieniędzy czasami się zdarzało na długi okres, mieszkamy od niej 10 km, drugi syn który jest sam 15 km, córka która ma samochód i często jest w mieście, żeby coś kupić mieszka z nią, ale zawsze to do nas dzwoni jak coś pożyczyć czy kupić więc my liczyliśmy na drobną pomoc od niej. Wgl przed tą sytuacją zauważyłam, że niechetnie zostaje z naszym dzieckiem, raz tam byliśmy to widziałam to, powiedziałam mojemu tż nic nie mówił, ale na drugi dzień trochę wypił z kolegą i sam o tej sytuacji wspomniał, że też to widzi, a człowiek po pijaku mówi prawdę. Mi się mogło wydawać, że coś jest nie tak, ale on to potwierdził, a zna swoją matkę lepiej niż ja. W końcu wtedy nie chcieliśmy wgl żeby została z małą i od tamtej pory wgl nie mamy kontaktu. Już trochę czasu minęło i jego matka ani razu nie zadzwoniła nie zapytała się o nasza córkę, tylko dwa razy zadzwoniła do mojego raz, żeby znów coś tam jej kupił i przywiózł ( nie pamiętam co to było) i drugi raz, żeby ją zawiózł do córki. Oczywiście odmówił. Z jego rodzeństwem mamy dobry kontakt, a o tych relacjach z mamą w sumie wgl się nie rozmawia. Powiedziałam tż, że się nie wtrącam, ale jest mi przykro, że nawet się nie zapyta o naszą córkę gdzie o innych wnukach często mówi ( jak jeszcze się z nią widywaliśmy) no i często im kupi jakiś drobiazg tak bez okazji, naszej córce tylko raz czekolade.Ostatnio podobno była w naszej miejscowości na zakupach i u znajomych, kolega mi powiedział. Nie ma auta, ci znajomi też nie więc musiała przyjechać pociągiem, nawet nie zajrzała do nas. Zastanawiam się czy jest sens jeszcze myśleć, że może jednak się zmieni, sama zadzwoni, przyjedzie? Czy po prostu odpuścić, nie myśleć wgl o niej, o przyszłości tak jakby jej nie było? Widze, że mojemu tż jest to wszystko jedno, albo tylko udaje, pewnie też jest mu przykro, ze już tyle czasu minęło ( prawie dwa miesiące) a ona ani razu nie zadzwoni zapytać o swoją wnuczkę podczas gdy do innych jeździ kiedy tylko może. Ta historia mogła by być o wiele dłuższa, nie chcę Was zanudzać, mogłabym napisać naprawdę mnóstwo sytuacji wcześniejszych gdzie widziałam, że tak naprawdę my jesteśmy chyba na ostatnim miejscu dla niej, ale jak coś pomóc to tylko do nas. Co o tym myślicie? Może któraś z Was ma podobnie z teściami? |
|
|
|
|
#2 | |
|
Copyraptor
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 283
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#3 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2014-07
Lokalizacja: z ogródka
Wiadomości: 4 468
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Cytat:
![]() Kiedyś był podobny wątek i moja odpowiedź będzie taka sama: babcia ma prawo kochać swoje wnuki tak jak chce i dawać czekoladę tym którym chce. Czy to jest sprawiedliwe to inna broszka. Skarżysz się, że nie dzwoni zapytać jak wnuczka się czuje, a Wy dzwonicie do teściowej zapytaniem co u niej, jak zdrowie? Twój mąż olewa, Ty nie możesz? Mnie nie chciałoby się prosić o znajomość, kontakt i tyle.
__________________
K: 37 "Wiedźmikołaj" |
|
|
|
|
|
#4 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 851
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Daj sobie spokój z myśleniem o niej, widocznie ona ma jakiś problem do was. Jaki to wie pewnie tylko ona.
Dla was to nawet lepiej jak się nie odzywa, macie spokój od przysług. Też mam taką teściowa, odzywa się do syna tylko jak jej coś trzeba i ma przy tym zero taktu. Dobrze, że twój tż nie leci na każde zawołanie. Co do wyliczenia czekolad i czasu wolnego zgadzam się z poprzedniczkami, to sprawa teściowej co i dla kogo kupuje i co robi w wolnym czasie. Nie ogarniam dlaczego oczekujesz, że zawsze będzie zostawala z waszym dzieckiem kiedy wam pasuje. Sama nie miałabym ochoty robić za nianke. |
|
|
|
|
#5 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 263
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Babcia ma prawo nie chcieć zajmowac się wnukami, choćby miała zamiast tego leżeć cały dzień i nic nie robić. To wasze dziecko, opieka nad nim nie jest jej obowiązkiem.
Wysłane za pomocą mTalk |
|
|
|
|
#6 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 170
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Wgl
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz |
|
|
|
|
#7 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2017-02
Wiadomości: 3 701
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Nie rozumiem wyliczania, że Twój partner pomaga mamie a ona jemu nie. Pomoc powinna być bezinteresowna, jeśli on nie ma życzenia to nie pomaga i to samo działa w drugą stronę. Może babcia nie ma ochoty przebywać z małym dzieckiem sam na sam, które wymaga oczu dookoła głowy. Może po prostu na taki charakter, że nie darzy dziecka ślepą miłością, albo po prostu, ma dość dzieci skoro miała swoją gromadkę. Chcecie to pomagacie, nie to nie, ale nie oczekujcie czegoś w zamian. Może nie jest to przyjemne, ale przynajmniej szczere, lepiej, że się dzieckiem nie zajmuje niż miałaby to robić na "odwal się".
|
|
|
|
|
#8 | |
|
Pyskatka
Zarejestrowany: 2015-04
Lokalizacja: Daleko w świecie
Wiadomości: 2 832
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Cytat:
__________________
Najważniejsza na świecie jest rodzina. Najpierw ta, w której się urodziłeś. Później ta, którą sam stworzyłeś. |
|
|
|
|
|
#9 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: Oczko górnego śląska:)
Wiadomości: 1 181
|
Dot.: Co o tym myśleć?
Ja na Waszym miejscu pogodzilabym sie z sytuacja. Kontakty utrzymywala sporadyczne. Po co na sile cos robic skoro ani ona nie przepada za Wami ani Wy za nia. Nie kazdy musi sie lubic, nawet w rodzinie.
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Będę walczyć tak długo, aż pewnego dnia powiem skromnie - wszystko czego chciałam, dzisiaj już należy do mnie ! |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:14.



jest to konto mojej siostry, pozwoliła mi napisac z jej konta, dzięki temu nie musze zakładać osobnego, a chciałabym tylko żebyście powiedziały co sądzicie o mojej sytuacji. Z tż jesteśmy 5 lat, 3 lata mieszkamy razem, mamy 2letnie dziecko, właściwie do tej pory wszystko było ok, zdarzały się drobne kłótnie z jego matką, ale po kilku dniach nikt tego nie pamiętał i dalej się z nią widywaliśmy ( ojciec tż nie żyje od kilku lat) Mój tż ma trzy siostry i dwóch braci, którzy nigdy nie założyli rodziny i raczej się nie zapowiada, ale nie mieszkają w domu rodzinnym. Za to siostry mają dzieci i swoje rodziny, tylko najmłodsza mieszka z matką,w sumie raz jest raz nie, bo studiuje w innym mieście, ale częściej jest w domu rodzinnym. Z jego siostrami zawsze miałam dobry kontakt, z matką szczerze mówiąc nigdy, jakoś nie miałam do niej zaufania i wgl mam wrażenie, że czuje do mnie jakąs niechęć i do mojej córki, początkowo wszystko było ok, później, a właściwie jak zamieszkaliśmy razem w miejscowości mojej rodziny to zaczeło się psuć. Jednak potem wydawało się, że jest dobrze, pomagała nam czasem jak np chcieliśmy gdzieś wyjść ( moi rodzice nie są zdolni, żeby zostać z małym dzieckiem, a siostra pomaga mi, ale tez ma swoje życie) chodzi o to, że niedawno była taka sytuacja, że musiałam jechać do lekarza i mój tż chciał, żeby jego mama została przed południem w jeden dzień i na drugi dzień popołudniu. Nie zgodziła się, tzn na jeden dzień tak, na drugi nie i właściwie nie powiedziała czemu. Nie pracuje, jest sama, owszem nie ma takiego obowiązku, ale cokolwiek w domu zrobić to woła mojego tż zeby przyjechał czy coś naprawić czy kupić itp, nawet pożyczanie pieniędzy czasami się zdarzało na długi okres, mieszkamy od niej 10 km, drugi syn który jest sam 15 km, córka która ma samochód i często jest w mieście, żeby coś kupić mieszka z nią, ale zawsze to do nas dzwoni jak coś pożyczyć czy kupić więc my liczyliśmy na drobną pomoc od niej. Wgl przed tą sytuacją zauważyłam, że niechetnie zostaje z naszym dzieckiem, raz tam byliśmy to widziałam to, powiedziałam mojemu tż nic nie mówił, ale na drugi dzień trochę wypił z kolegą i sam o tej sytuacji wspomniał, że też to widzi, a człowiek po pijaku mówi prawdę. Mi się mogło wydawać, że coś jest nie tak, ale on to potwierdził, a zna swoją matkę lepiej niż ja. W końcu wtedy nie chcieliśmy wgl żeby została z małą i od tamtej pory wgl nie mamy kontaktu. Już trochę czasu minęło i jego matka ani razu nie zadzwoniła nie zapytała się o nasza córkę, tylko dwa razy zadzwoniła do mojego raz, żeby znów coś tam jej kupił i przywiózł ( nie pamiętam co to było) i drugi raz, żeby ją zawiózł do córki. Oczywiście odmówił. Z jego rodzeństwem mamy dobry kontakt, a o tych relacjach z mamą w sumie wgl się nie rozmawia. Powiedziałam tż, że się nie wtrącam, ale jest mi przykro, że nawet się nie zapyta o naszą córkę gdzie o innych wnukach często mówi ( jak jeszcze się z nią widywaliśmy) no i często im kupi jakiś drobiazg tak bez okazji, naszej córce tylko raz czekolade.








