|
|
#121 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-06
Wiadomości: 26 565
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
mnie rozwalil pan który sie spoznil na zebranie a mial nazwisko Mineta. Myslalam ze zle uslyszalam wiec kazalam mu powtórzyc, jednak najgorzej bylo jak musialam go zapowiedziec przed innymi
__________________
[*] 11.09.2012 jeszcze się kiedyś spotkamy... |
|
|
|
|
#122 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 3 378
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
|
|
|
|
|
#123 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 34
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Mi też się często zdarza, najczęściej z przyjaciółmi w szkole.
![]() Z ostatniego tygodnia: 1. Mieliśmy przygotować na religię drzewo genealogiczne, potem wyjść na środek i omówić je. I oczywiście opisać ciekawych członków swojej rodziny. No więc koleżanka wyszła i powiedziała że jej pra x 100 babcia walczyła w I wojnie i nawet II ale podczas drugiej zmarła. No to wszyscy szacun dla babci! A nagle kumpel wybucha na całą klasę takim oczywistym tonem "SNAJPERKĄ BYŁA!". Cała klasa leżała na ławkach ale najbardziej śmiała się... Katechetka ![]() 2. Kolega (troche, delikatnie mówiąc, potrzaskany ) przyszedł do sklepu i poprosił jedną sztukę ptasiego mleczka. (takiej podróby na wagę). No więc ekspedientka posłusznie zważyła i zarządała 25 gr. Następnym razem kumpel przychodzi do sklepu i znów prosi o jedną sztukę podróby ptasiego mleczka. Tym razem (bo części nie są oczywiście idealnie równe) kosztowało ono 32 gr. Na co kolega wielce oburzony do ekspedientki: "To ugryź no bo jo mom tylko dwadzieścia pińć!''. Płakałam ze śmiechu na samą myśl przez następna trzy dni ...
|
|
|
|
|
#124 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 151
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Ja mam takie niekontrolowane napady smiechu kiklanascie razy dziennie ii to z takich bzdetow;P Wszyscy nauczyciele mnie juz z tego znaja ;p
Ostatnio z klasa mamy taka faze ze jak ktos psika to mowimy STO LAT ii sie jak debile ryjemy;p a o to chodzi ze kumpel kiedys mowil nie mowcie mi sto lat bo tyle to ja zyc nie chce;P Albo na chemii z panem praktykantem on cos tekstem ze co sie robi wapnem, ktos ze sie drzewa maluje a ja ze sie tam nie utrzymuje a nie zdazylam dkonczyc a on ze zlote kolczyki moze sie tam nie utrzymuja co no a ja moj debilny paniczny smiech, cvala klasa w brecht i sie tak brechtalismy:P Albo wczoraj na przerwie z 2 moimi kochanymi kumpelkami;* jemy sobie czekolade truskawkowa Alpen Gold ii jemy jemy ii podchodzi taka dziewczynka z klasy specjalnej i sie zaczela smiac jak swinka heh no ii ja w ryk ii tak mowie po 2 kostka sie usmiechne :P heheh ii byl lol wiekszosc przerwy na nas sie gapilo bo duppy 3 sie smialy;] Wogole z moimi laska to tylko smiech a ja tam glowna dyrektorka smiechu;] Wczoraj to mnie nawet klasa do psychiatry i psychologa wysylala ale cii Ale u mnie to się przeradza w smiech zyciowy czyt. smianie sie caly czas bez wzgledu na sytuacje i osoby poprostu caly dzien sie smieje;F Bo to sie juz niekontrolowanym smiechem nazywac nie moze;P Ze mnie zawsze polewka w klasie;p JEszcze jedno mi sie przypomnialo;p Wczoraj mielismy lekcje w innej sali ale ja nie wiedzialam i cala klasa stooi pod ta sala w sali jakas tam nauczycielka a ja wchodze ze zdziwieniem TO MY TU LEKCJI NIE MAMY?! A ona ze nie i cala klasa smiech a ja normalnie sie kladlam ze smiechu:P Ciężko ze mna wytrzymac;P Edytowane przez koti412 Czas edycji: 2008-09-30 o 14:33 |
|
|
|
|
#125 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: *
Wiadomości: 119
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Takim naprawdę naprawdę niepohamowany śmiech zdarzyło mi się mieć 3 razy w życiu ( każda faza śmiechu trwała około 1 h ) .
Ostatni raz w liceum moja przyjaciółka powiedziała coś głupiego na temat stroju wychowawczyni , ja spojrzałam się na nią i poprostu myślałam ze umre ze śmiechu . Koleżanka tak samo . Po chwili wychowawczyni wyrzuciła nas z klasy . Przez CAŁĄ lekcje dosłowni leżałyśmy na korytarzu ze śmiechu, a po lekcji zostałyśmy wezwane na rozmowe . Mimo moich usilnych starań stałam przed wkurzoną wychowawczynią zgięta w pół i płakałam ze śmiechu , pamiętam ze nawet próbowałam sobie wsadzić pięść do buzi ale to i tak nie pomogło ... Jestem ciekawa co powoduje takie napady śmiechu zupełnie niekontrolowane .
__________________
"Lepiej żeby mnie nienawidzili takim jakim jestem , niż kochali kogoś kim nigdy nie będę ! " Kurt Cobain |
|
|
|
|
#126 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Ja to rechoczę się jak głupia bez powodu bardzo często, takze sytuacji takich było full.
Z tych, które teraz mi się przypomniały: 1. Poszłam z TŻ na mszę w nocy w Wielką Sobotę. Przed nami siedziała taka staruszka. Położyła sobie na klęczniku chusteczkę i ta chusteczka zsunęła jej się pod ławkę. Babcia chciała ją podsunąć bliżej nogą, ale chusteczka przykleiła się do buta. Już jak bawiła się ta nogą, próbując chusteczkę odkleić, my z TŻ zwijaliśmy się ze śmiechu, nagle jednak trzeba było uklęknąć i oczom naszym objawiła się wielka kupa przyklejona do podeszwy babci, czyli spoiwo trzymające podeszwę z chusteczką. To już nas rozbroiło całkiem i popłakaliśmy się ze śmiechu. Ludzie się na nas gapili, bo to było chyba akurat podniesienie, czy coś w tym stylu- w każdym razie cisza i nasz rechot było słychać. A do tego ta kobieta całą mszę siłowała się z chusteczką i jej się nie udało. Scena jak z Jasia Fasoli. Bardzo często zdarzało mi się rechotać na wykładach, do tego jak spotykam się z moją kumpelą to jakoś obie tak na siebie działamy, że się śmiejemy bez sensu cały czas. |
|
|
|
|
#127 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 16 740
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
jestem teraz w I gim. Zawsze uczylam sie j. ang, a teraz okazalo sie ze musze jeszcze sie uczyc niemieckiego. Na pierwszej lekcji baba zaczela gadac po niemiecku, ze w koncu nie wytrzymalam i zaczelam sie smiac z moja kolezanka na caly glos, az dostalysmy uwagi (w pierwszy dzien skzoly
) nie moglysmy sie uspokoic... A rosmieszylo mnie to, poniewaz ten jezyk tak dziwnie brzmi... Ale teraz jest juz ok...
__________________
|
|
|
|
|
#128 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 5 698
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Rozwaliło mnie na religii... ojciec suchotnik....... w sensie chyba, że suchoty (gruźlica?), z ojca na syna przechodziły. Ale to zabrzmiało tak masakrycznie smiesznie, i jeszcze ten archaiczny język całego tekstu... Śmiałam sie calutką lekcje. wogóle to ja sie teraz ciągle w szkole smieję.
__________________
![]() Ćwiczę! |
|
|
|
|
#129 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Dziki Zachód :)
Wiadomości: 2 838
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Niedawno kolega w klasie miał urodziny. Język angielski, ktoś z klasy napisał na tablicy wielkimi literami "STO LAT". Niewiele myśląc podeszłam i dopisałam "PRACY W KAMIENIOŁOMACH". Tak mnie to rozbawiło, że leżałam na ławce ze śmiechu przez pół lekcji.
Jak ludzie się z tego śmieli, to to potęgowało moje ogólne rozbawienie.
__________________
Jeszcze: 4 3 2 1 kg Przewijam się przez palce czasu,
plączę się w zdradzieckie supły. Czasami pękam, bo mnie przerywa niecierpliwość życia. |
|
|
|
|
#130 |
|
Rozeznanie
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Oj zdażyło mi się i to w najmniej odpowiednim momencie. Podczas kolacji wigilijnej, gdzie przy stole siedziała cała rodzina (dZiadkowie, wujkowie) i wszyscy w skupieniu słuchali Pisma Św. które czytała babacia, nagle wybuchnęłam śmiechem i nie mogłam się powstrzymać. Nie potrfiłam się uspokoić. Wszscy patrzyli się na mnie jak na jakąś wariatkę. Za chwilę zaczęli śmiać się razem ze mną. Nikt nie wiedział z czego ale śmieliśmy się wszyscy. Jedynie babcia spoglądała na nas wrogo.
__________________
bawię się w życie.. |
|
|
|
|
#131 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 436
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
1. Na lekcji polskiego babuszka mnie wyznaczyła do czytania fragmentu pana Tadeusza z podręcznika. Ja wlekę monotonnym głosem tekst, pani coś sobie w dzienniku skrobie, a ja dochodzę do słów "przy którym świecą gęste kutasy jak kity". Dopiero po kilku sekundach zdałam sobie sprawę z tego, co przeczytałam, i zaczęłam się śmiać moim najgłośniejszym i najbardziej dobijającym śmiechem
klasa nie wie o co chodzi, ja już tam z krzesła spadam, dopiero po jakimś czasie się zorientowali w czym rzecz, bo nie słuchali o czym ja w ogóle czytam. Ale nie zapomnę wzroku babki.2. W kościele - nienawidzę dostawać tam ataków śmiechu, bo cała 'wspólnota', wszystkie mohery się wychylają z ławek i patrzą na mnie grzmiącym wzrokiem . W każdym razie atrakcja nr 1 - śpiewnik. W kościele się z dziewczynami zwyczajnie nudzimy, to przeglądamy sobie czasami śpiewniki. Wzięłam jeden do ręki i przeczytałam z jakiegoś rachunku sumienia czy czegoś takiego: "Czy nie oglądam gorszących filmów?". Z jakiegoś powodu bardzo mnie to rozśmieszyło, chociaż zaznaczam, że takich filmów nie oglądam ![]() Druga sytuacja z kościoła: wszyscy klęczą w skupieniu, jakiś ministrant rozpyla kadzidło przed ołtarzem. Słyszę, jak jedna koleżanka mówi: "Leci do nas" (miała na myśli, że kadzidło leci) a ja tam już momentalnie zaczęłam się dusić ze śmiechu. Jak się o tym pisze, to to nie wygląda na takie śmieszne, ale wtedy to było niesamowite i oczywiście mohery już zerkają z oburzeniem kto śmie naruszać powagę kościelną.
|
|
|
|
|
#132 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
O nie ja mam tak za często. Jeszcze jak tylko widze, że ktoś się śmieje to zaczynam automatycznie się śmiać
![]() Kiedyś poszłam do koleżanki do domu. Wchodzę, mówię dzień dobry i się rozbieram. Nagle z łazienki wychodzi mama koleżanki i zadaje mi stek pytań "O Monisia, dawno cie nie widziałam, co u ciebie, jak pieski..." Już chciałam jej odpowiedzieć, gdy ta przeszła do kuchni i zauważyłam, że ma zagiętą spódnicę w rajstopach -czyli odsłonięty tyłek, i jakby tego było mało to jeszcze papier toaletowy wystający z tych rajstop! Masakra, zaczęłam dusić w sobie śmiech udając, że kicham, aż w końcu wybuchnęłam! Wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę... Oczywiście, musiałam skłamać, że przypomniał mi się jakiś dowcip. Do dziś jak mi się to przypomina to się śmieje, normalnie scena jak z jakiegoś filmu z żenadami.
__________________
mój kolor to DarkGreen
Edytowane przez czesterka Czas edycji: 2008-11-21 o 14:11 |
|
|
|
|
#133 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 163
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Chodzę na korepetycje z angielskiego z moją koleżanką i prawie za każdym razem któraś z nas zacznie się śmiać z niczego (dosłownie z niczego!), co prowadzi do tego, że obie zwijamy się ze śmiechu. Na szczęście pani jest bardzo wyrozumiała i za każdym razem cierpliwie czeka i nie ma nam tego za złe
.Co za wiek... xD
__________________
"I want to have control.
I want a perfect body, I want a perfect soul." |
|
|
|
|
#134 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2004-07
Wiadomości: 1 244
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
H hi hi pewnie ze mialam w gimnazjum jak szlam zamawiac z przyjaciolka pielgrzymke droga mowilysmy byle nie bylo probszcza, byle nie bylo proboszcza , gdy weszlysmy do kancelarii byl tam jednak proboszcz i ja wybuchlam smiechem kolezanka za mnie mowila niby nic smiesznego ale poprostu taki wiek ale poprostu juz nie moglam wytrzymac.
Pamietam tez w gimnazjum taka sytuacje jak smialysmy sie z praktykanti ktora dala wlosy za ucho i wtedy jej niesamowicie odstawaly tez uszy wygladala jak plastus i smialysmy sie tak z kolezanka a ona do nas co was tak smieszy dziewczyny i odwrocila sie do nas w calej okazalosci a my w smiech nie moglysmy sie powstrzymac ! wkoncu wyrzucila nas za drzwi, po paru minutach gdy zapytala nas czy sie uspokoilysmy nie otwierajac drzwi powiedzialysmy ze tak poprosila zebysmy weszly, wchodzimy a ona dalej te uszy i my z z nowu w smiech!!
__________________
Większość kobiet czyni wszystko, by ich mężczyzna stał się inny. Gdy już się staje, przestają go kochać. Marlena Dietrich Edytowane przez gryzelda Czas edycji: 2008-11-21 o 21:35 |
|
|
|
|
#135 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: "zawsze tam gdzie Ty" ;)
Wiadomości: 8 836
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
miałam może ok 12 lat, puka sąsiadka i mówi: "Zmarł sąsiad z I piętra,przekaż mamie"
ja w śmiech :/ wstyd masakryczny
|
|
|
|
|
#136 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 163
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Przypomniało mi się...
Byłam dzisiaj w Oświęcimiu w Auschwitz-Birkenau i wstyd mówić, ale przewodnik opowiadał o poważnych sprawach, a my z koleżanką w śmiech. I tak kilka razy.Głupio mi. I najgorsze są niekontrolowane napady śmiechu w kościele. Zwłaszcza wtedy gdy panuje cisza.
__________________
"I want to have control.
I want a perfect body, I want a perfect soul." |
|
|
|
|
#137 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-06
Wiadomości: 438
|
Dot.: Czy zdarzyło się wam wybuchnąć niepohamowanym śmiechem w nieodpowiednim momenci
Matko święa ja to ostatnio mam masakre z tym śmianiem. Zwłąszcza na lekcji...
Z reguły gdy tylko zobacze jakiś zabawny gest nauczyciela / ucznia, tekst, lub jeszcze niewiadomo co to ja z bananem na twarzy rozgladam sie po klasie i jak tylko u gogoś jeszcze zauważam banana to ryk w niebogłosy ;D. a czesto kolega al;bo koleżanki z ławki wtedy się uśmiechaja bo maja podobne poczucie / niepoczucie humoru co ja. A ostatnio przerobilismy materiał zostało 5 minut lekcji dla nas. Był straszny gwar. To ja tam koleżance w ławce opowiadałam jak mój pies drapał sie po uchu, i zdałam sobie sprawe ze jak debilka dłonią uderzałam o ucho ;D i odwróciłąm sie a tam połowa klasy sie namnie patrzyła jak na idoitke bo nie wiedzieli o czym mówie koleżance i wtedy ja i ona w brecht no i klasa sie ze mnie polewała :P. Albo kiedyś u nas na historii były jakie studentki i z tyłu siedziały i obserwowały lekcje, a ze był hałas to nasza energiczna i nieprzewidywalna nauczycielka chciałą tupnac zeby nas uciszyć ale wtedy zpadł jej z nogi but z 10 cm podeszwą ;D i ona w mały brecht a klasa w meeega brecht z niej a ja to leżałam normalnie pod ławką bo widziałam jak nieudolnie próbówała wsadzić noge do przewróconego bucika. ;D Dodam ze te buty kompletnie do tej babki nie pasowały, zwłaszcza do jej wieku.Była tez kiedys taka sytuacja ze była religia i ksiadz sprawdzał zadania domowe w zeszytach , ja siedziałąm w ostatnim rzędzie z koleżanka więc wiedziałam zę mamy dla siebie troche czasu na pogawędki :P i nagle ktoś podchodzi do ławki a ja mysalłąm zę to jakiś kolega lub koleżanka i nie wiele myślać odwracajać głowę muwie do stojacego człowieka "co oo?" i patrze a to ksiądz. ja dłoń na usta (jako znak zapomnienia się, gdy dotarło do mnie ze powinnam powiedzieć co najwyzej słucham... a w ogóle to milczeć :P) i po chwili w brecht z koleżanką. Niby taka błąchostka głupia jakby przejaw niewychowania a ja nie mogłam się powstrzyać ;d. Całe szczeście Ks. nie zwrócił uwagi sprawdził zad. i poszedł dalej... :P |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 08:21.







szacun dla babci! A nagle kumpel wybucha na całą klasę takim oczywistym tonem "SNAJPERKĄ BYŁA!". Cała klasa leżała na ławkach ale najbardziej śmiała się... Katechetka 
) nie moglysmy sie uspokoic... A rosmieszylo mnie to, poniewaz ten jezyk tak dziwnie brzmi... Ale teraz jest juz ok...




. W każdym razie atrakcja nr 1 - śpiewnik. W kościele się z dziewczynami zwyczajnie nudzimy, to przeglądamy sobie czasami śpiewniki. Wzięłam jeden do ręki i przeczytałam z jakiegoś rachunku sumienia czy czegoś takiego: "Czy nie oglądam gorszących filmów?". Z jakiegoś powodu bardzo mnie to rozśmieszyło, chociaż zaznaczam, że takich filmów nie oglądam

