Czy mój chłopak ma rację? - Strona 2 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2021-04-17, 00:39   #31
monicka_
Zakorzenienie
 
Avatar monicka_
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: W
Wiadomości: 4 598
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez Nunka97 Pokaż wiadomość
Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Widzę, że większość osób nie podziela mojego zdania. A więc, nie chodzi mi tylko, że jeżdżę tam po to, by pomagać rodzinie. Ogólnie mam też potrzebę pogadać z nimi, pobyć. Zjeść z nimi obiad, iść z mamą na spacer. Tęsknię jak się nie zobaczę z nimi przynajmniej 2 x w miesiącu.
I tak było zawsze, już od początku związku, nigdy tego nie ukrywałam, że jestem blisko związana z rodziną.
Jest to też dla mnie niesprawiedliwe, bo chłopak nie widzi tego, że on jednak widuje się ze swoimi rodzicami, czasami przejeżdża obok ich domu i wjedzie do nich, czasami ma im coś podwieźć, pomoc teściowi przy samochodzie, czasami oni dzwonią żebyśmy wpadli na kawę albo czy mogą wpaść do nas. A ja ze swoją rodziną najlepiej żebym widywała się od święta.

A o co konkretnie ma pretensje? Musiałabym o to spytać, wydaje mi się że bardziej ma problem o to, że nie ma mnie wtedy przez te 2 dni w mieszkaniu niż o to, że kontaktuję się ze swoją rodziną. Dodam, że takie były moje kontakty z rodziną od początku, zawsze często jeździłam do domu rodzinnego i nie ukrywałam tego.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Jesteś bardzo przywiązana do rodziny. Moim zdaniem, dwa CAŁE weekendy w miesiącu (w każdy miesiąc) u rodziny to dużo. Tak to jest, że człowiek dorasta i zakłada własną rodzinę, na niej się skupia, tworzy swój dom. A ja mam wrażenie, że ty nie czujesz, że z chłopakiem tworzysz dom. Chyba jednak nie traktujesz tego związku tak bardzo poważnie, może za wcześnie zdecydowałaś się na wspólne zamieszkanie. Albo w głębi duszy po prostu nie czujesz, że to ten jedyny.

Mi to nawet bardziej niż te regularne wyjazdy przeszkadzałoby to, że mówisz "jadę do domu". I nie dziwię się chłopakowi, że jego to wkurza. Skoro zdecydowałaś się z nim zamieszkać, to powinniście tworzyć własny dom, a ty dalej chyba czujesz się jak na jakis studiach, gdy do domu wracało się na weekendy do rodziców i chyba nie czujesz tego wspólnego gniazdka z facetem.

Przy takiej tęsknocie do rodziny powinnaś wybrać albo miejsce zamieszkania bliższe niż te 200 km albo faceta równie rodzinnego i towarzyskiego co ty, który chciałby z tobą regularnie do tej rodziny jeździć. Wtedy wspólnie byście spędzali czas.

A tak na dłuższą metę się nie dogadacie... ja też miałam kiedyś podobną sytuację. Chłopak miał swoją rodzinę na miejscu, ze mna wyjeżdżać do mojej nie chciał. Kiepskie dobranie, kiepsko się skończyło ;-)

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez monicka_
Czas edycji: 2021-04-17 o 00:41
monicka_ jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 11:48   #32
natalcia250
Turanga Leela
 
Avatar natalcia250
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: wschód
Wiadomości: 1 872
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

nie ma tu żadnej uniwersalnej racji, ale mnie by to na przykład denerwowało sama nie mam jakiejś super bliskiej relacji z rodziną (ale poprawną) i dla mnie jeżdżenie co dwa tygodnie "do domu" jako dorosła osoba, która tworzy już "dom" ze swoim partnerem jest niedojrzałe i świadczy o nieodciętej pępowinie.
natalcia250 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 12:05   #33
skara
Wtajemniczenie
 
Avatar skara
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: Hiszpania
Wiadomości: 2 347
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Moim zdaniem zależy ile masz lat, czy się sama utrzymujesz, ile lat temu wyjechałaś z domu. Moim zdaniem potrzeba częstych kontaktów jest czymś normalnym, choć rozumiem też twojego chłopaka. Może zacznij jeździć co 2-3 weekend. Nie zawsze co dwa tygodnie, tylko raz co dwa, raz co 3.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
skara jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 12:20   #34
Paprotka_
Wtajemniczenie
 
Avatar Paprotka_
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 503
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez monicka_ Pokaż wiadomość

Mi to nawet bardziej niż te regularne wyjazdy przeszkadzałoby to, że mówisz "jadę do domu". I nie dziwię się chłopakowi, że jego to wkurza. Skoro zdecydowałaś się z nim zamieszkać, to powinniście tworzyć własny dom, a ty dalej chyba czujesz się jak na jakis studiach, gdy do domu wracało się na weekendy do rodziców i chyba nie czujesz tego wspólnego gniazdka z facetem.

To może wynikać z odległości. Mieszkam kilkanaście lat poza rodzinnym miastem, mam męża i dziecko i nadal jeżdżę do domu tj. mojego rodzinnego miasta. Zwyczajnie wciąż czuję się stamtąd, tam sa moje korzenie i mój dom. Jak jestem u rodziców to też już "wracam do domu" czyli miejsca gdzie obecnie mieszkam bo tam są mąż i córka.
__________________
Czasami bywa się gołębiem a czasami pomnikiem.
Paprotka_ jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 12:37   #35
skara
Wtajemniczenie
 
Avatar skara
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: Hiszpania
Wiadomości: 2 347
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Ja miałam podobnie. Dopiero chyba 13 lat od wprowadzki z domu rodzinnego i 5 lat po ślubie poczułam, że moim domem jest moje "nowe" miejsce zamieszkania. Nie widzę w tym nic dziwnego, z rodziną mam dobre kontakty, w rodzinnym domu spędziłam mnóstwo lat i dla mnie bardzo długo to był mój DOM. Tam mogłam zawsze wrócić, zawsze było tam dla mnie miejsce. A kupione czy wynajęte mieszkanie i mąż to rzecz nabyta, easy come easy go Oczywiście trochę żartuję, ale ziarno prawdy w tym tkwi.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
skara jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 12:50   #36
Aaneczkaa86
Raczkowanie
 
Avatar Aaneczkaa86
 
Zarejestrowany: 2021-02
Wiadomości: 489
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

My to się zawsze śmiejemy że wracamy "od swoich do naszych" albo z domu do domu.
Jednych rodziców to mamy prawie za płotem do drugich jakieś 0.5 h autem.
Zarówno jeśli chodzi o jednych i drugich nie odwiedzamy ich codziennie. Nie siedzimy im na głowie. Oni też mają swoje życie a nie żeby się jeszcze nami mieli zajmować.
W drugą stronę też to działa. Rodzice do nas nie wpadają nie wiadomo jak często. Też szanują nasza niezależność i to że po pracy jest czas aby odpoczywać i być z partnerem.
Telefon, wizyty od czasu do czasu, święta itp.
__________________
Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.
Aaneczkaa86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 14:27   #37
v-x-n
Wtajemniczenie
 
Avatar v-x-n
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Nowhere
Wiadomości: 2 180
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Rozumiem wpasc na herbate raz na tydzien, ale jezdzenie co drugi weekend na 2-3 dni byloby dla mnie przesada, szczegolnie, jezeli nie masz juz nastu lat i dluzszy czas ze soba mieszkacie. Piszesz, ze masz potrzebe spedzania czasu z rodzina - a z facetem nie? W tygodniu watpie, ze macie taki relaksujacy czas tylko dla siebie, bo pewnie praca, a Ty jeszcze co drugi weekend uciekasz na kilka dni do mamusi. Dla mnie to takie troche niepowazne, niby mieszkasz z facetem, a jezdzisz w ta i nazad jak na studiach..
__________________
"La curiosidad mató al gato."
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
[ Nie kupuję nowych zanim nie zużyję starych ]
[ Biegam ] 10 - 15 - 20 - hM - 30 - M
v-x-n jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 14:42   #38
Hermoso
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2020-10
Wiadomości: 13
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Szczerze mówiąc moim zdaniem żadne z was nie ma racji.

Natomiast ja bym przemyślała to czy chcesz mieć własną rodzinę, żyć z partnerem pod jednym dachem czy z rodzicami?

Rozumiem, że Twoja relacja z rodzicami jest silna i to bardzo dobrze (np. ja nie mam dobrej relacji z rodzicami)... Ale uważam, że odwiedzanie rodziny co chwilę nie ma sensu na dłuższą metę i również byłabym zawiedziona na miejscu Twojego partnera. Tym bardziej, że są to planowane wyjazdy i musisz je przesuwać w razie czego.

Ja nie mam nic przeciwko odwiedzaniu rodziców. Natomiast nie jest to dla mnie i partnera mus, że musimy ich odwiedzać co weekend. Do jego rodziców mamy 5 minut drogi... A zdarza się i tak, że nie odwiedzamy ich za często... A przynajmniej nie są to żadne planowane wizyty co weekend, które trzeba przesuwać. Musi być umiar. Jeśli mój partner chodziłby co weekend do rodziców to bym się zastanowiła czy on jest gotowy by żyć bez rodziców? Weekend to czas również dla nas... W ciągu tygodnia tego czasu nie ma za wiele.

Mój partner przed przeprowadzką oznajmił mi, że zapewne będzie spał u rodziców i odwiedzał ich co weekend... Ja wytrzeszczyłam oczy i wprost zapytałam czy on chce mieszkać ze mną czy jednak z rodzicami? Chyba przemyślał sprawę, bo nie odwiedza ich często a jeśli tak to nie siedzi z nimi cały dzień tylko dzieli ten czas, żeby spędzić również go ze mną... Lub odwiedzamy rodziców razem Natomiast to nie są jak wspomniałam planowane wizyty, zazwyczaj wpadamy na kawę tak o... (Ps. Nie, rodzice nie mają nic przeciwko niezapowiedzianym wizytom).

---------- Dopisano o 14:42 ---------- Poprzedni post napisano o 14:41 ----------

Popieram.
Hermoso jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-17, 23:45   #39
Monia284
Zakorzenienie
 
Avatar Monia284
 
Zarejestrowany: 2020-03
Wiadomości: 6 303
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Ja nie uwazam tego za nic zlego. Sama pewnie nie odwiedzialabym taty tak czesto jak sie wyprowadze, bo pewnie bede mieszkac blisko i mamy dosc bliskie relacje, ale nie mamy az tak duzej potrzeby rodzinnych spotkan - pewnie faktycznie wiecej czasu bede z chlopakiem plus praca dom no ale zobaczymy. Niemniej kazdy jest rodzinny w innym stopniu i z tata po prostu sa dobre relacje, ale nie tak cieple i intensywne jak byly z mama - mama juz nie zyje, co nie oznacza ze gorsze. Z mama potem tez juz staralam sie przystopowac, w sensie pokazalam jej, ze jestem dorosla i zeby nie byla nadopiekuncza. Ogolnie raczej sie udalo, a relacje byly nadal bardzo bliskie. Kazdy jest inny. Jezeli Tobie i mamie to pasuje to ok. Moim zdaniem chlopak oczywiscie tez ma prawo miec swoje zdanie, ale ja tez wkurzylabym sie, ze ktos mi cos narzuca. Osobiscie nie mieszkam jeszcze z chlopakiem, ale i tak mam duza potrzebe niezaleznosci, chlopak tez. Nie uwazam ze jak juz ma sie chlopaka to trzeba koniecznie kazda chwile spedzac razem. Lubie to wyposrodkowac i nie czuje ze dzieje sie krzywda. On tez to akceptuje. Tez staram mu sie poswiecic weekend, ale jezeli zdarzy sie np weekend gdzie np zapraszaja mnie przyjaciele, a on nie chce lub nie moze isc to ide sama. On robi podobnie i nikomu to nie przeszkadza. Relacje z innymi tez sa wazne. Ufamy sobie. Analogicznie uwazam u Ciebie. 2 weekendy u mamy to nie jest tak duzo. Tak pol na pol wiec sprawiedliwie i tak. Jezeli jednak on ma inna potrzebe niz Ty to jest ciezko. Zawsze trzeba byc we dwoje? Moim zdaniem nie. Moglby tez pojechac z Toba. Moze nie jest to koniecznie dla niego super rozrywka ale taka prawda. Czesto i tak przeciez nie robi sie wielkich rzeczy razem. Jedziesz do mamy pewnie 3-4 godziny? Jechac na pare godzin faktycznie slabo sie oplaca.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 23:25 ---------- Poprzedni post napisano o 23:21 ----------

Cytat:
Napisane przez Cheddar Pokaż wiadomość
nie odpowiadaloby mi gdyby partner co drugi weekend na 2-3 dni wyjezdzal. sa telefony czy inne wideorozmowy, mozna miec bliski kontakt bez bycia na miejscu, wyjezdzanie 'do domu' zamiast 'bycia w domu' ze mna byloby dla mnie nieakceptowalne.

ale nie ma jednej uniwersalnej prawdy, co komu w zwiazku pasuje.
Wiesz wideorozmowy nie zastapia kontaktu z druga osoba. Dlatego jak piszesz ok moze ja nie mam potrzeby czesto widywac sie z rodzina, ale z przyjaciolmi juz tak. To czasem sa naprawde bliskie osoby. Tak samo wideorozmowy by mi tego nie zastapily. Moze i nie nocuje u nich ale bywam i z raz w tygodniu a czasem i z 2 razy w tygodniu bywaly. Na szczescie chlopak mnie nie ogranicza. Zreszta nic zlego nie robie. Analogiczny przyklad do rodziny. To nie znaczy od razu ze jest sie uzaleznionym od rodziny. Zwyczajnie takie sa relacje w tej rodzinie i to nie oznacza od razu ze ich zwiazek musi na tym cierpiec. Nie ma jednego modelu zwiazku.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 23:34 ---------- Poprzedni post napisano o 23:25 ----------

Cytat:
Napisane przez chacaos Pokaż wiadomość
Z jednej strony rozumiem faceta, że może mieć poczucie, że uciekasz ,,do siebie'' przy każdej nadarzającej się okazji. Lubisz miejscowość, w której mieszkasz, swoje życie w niej? Myślisz już o ,,wiciu gniazda'', uważasz, że to może być Twoje docelowe miejsce zamieszkania na najbliższe lata?
Z drugiej strony dla mnie narzucanie innym, że partner musi być zawsze priorytetowy i w życiu nie ma już miejsca na inne bardzo bliskie relacje jest dość toksyczne. Mieszkasz z z nim, jesteście razem przez większość czasu, plus rezygnujesz z tych wyjazdów jeśli facet ma coś w planach. Nie ma nic złego z wyrośnięcia z jeżdżenia do domu co dwa tygodnie, albo w braku takiej potrzeby w ogóle, ale tak samo w porządku jest chcieć poświęcić aż 4 dni z 30 innym ludziom niż misiaczek. Tęsknisz to tęsknisz, nie zmieni Ci się to od tego, że przeczytasz na wizażu, że masz nieodciętą pępowinę. Szczególnie, jeśli relacja z rodziną jest po prostu przyjacielska, a nie polegająca na 10 telefonach dziennie i spowiadaniu się ze wszystkiego. Większość związków nie jest wieczna (tak samo zresztą jak starsi członkowie rodziny) i trochę szkoda postępować wbrew sobie, żeby partner się nie sapał.
Możliwe kompromisy:
- jeździć na krócej
- jeździć co 3 tygodnie
- jeździć w weekendy jak dotychczas, ale w zamian zaplanować np. majówkę lub urlop tylko we dwoje
- znaleźć faceta, który sam ma coś do roboty przez 2 weekendy w miesiącu
Zgadzam sie. Jezeli to nie toksyczne w sensie "musze robic tak jak mowia mi rodzice" lub wiszenie caly dzien na telefonie i calkowite olewanie problemu to ja nie widze problemu. No wlasnie dobrze, ze ktos ma bliskie relacje.

Ja niekoniecznie az takie mam w rodzinie jak pisalam, ale z przyjaciolmi juz tak. Bywalo ze nie wiem np chlopak mial duzo nauki a z przyjaciolmi spedzilam i sobote i nastepnego dnia niedziele wybralismy sie gdzies te 2 dni pod rzad. To niby rzadko, wiec moze dla kogos bez porownania z tym co 2 tygodnie, a tak sobie poswiecamy np jakis dzien a potem raczej ten weekend mam dla chlopaka lub mozemy sie spotkac z chlopakiem i nimi (na razie nie bylo bardzo jak ale planujemy) ale tez sa dla mnie wazni i im tez poswiecam czas. Nie byloby sytuacji ze np chce sie z nimi spotkac a nie zrobie tego bo misiaczek ma pretensje. W ogole na szczescie nie ma takich sytuacji u nas w zwiazku. 2 weekendy jak u autorki to jak dla mnie nie tragedia zwlaszcza ze pozostale 2 weekendy ma normalnie dla partnera. Moglby sie tez przekonac i chociaz czasem tam z nia jezdzic.

Moim zdaniem wszystko kwestia ustalen. W zwiazku nadal moze byc miejsce tez na inne blislie relacje. Ciesze sie ze moj facet mysli tu podobnie jak ja. Dlatego nie ma zadnych problemow bo misiaczek. No a znalam osoby co i nie spotkalaby sie jak ich facet akurat nie chce by sie spotkaly, bo takim byl priorytetem. Spotykaly sie tylko jak ich faceta nie bylo. Wydawalo mi sie to troche dziwne. Dla mnie jak ktos jest wazny to spotkam sie nawet jak moj facet akurat tez moglby sie spotkac. Jemu i tak poswiece duzo czasu w inne dni a dla innych tez mam zwyczajnie czas. Jak sie chce to sie da. Nie musze 100 % wolnego czasu spedzac z jedna osoba. To by bylo dla mnie niezdrowe. Potrzebuje tez kontaktow z innymi ludzmi.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 23:45 ---------- Poprzedni post napisano o 23:34 ----------

Cytat:
Napisane przez Hermoso Pokaż wiadomość
Szczerze mówiąc moim zdaniem żadne z was nie ma racji.

Natomiast ja bym przemyślała to czy chcesz mieć własną rodzinę, żyć z partnerem pod jednym dachem czy z rodzicami?

Rozumiem, że Twoja relacja z rodzicami jest silna i to bardzo dobrze (np. ja nie mam dobrej relacji z rodzicami)... Ale uważam, że odwiedzanie rodziny co chwilę nie ma sensu na dłuższą metę i również byłabym zawiedziona na miejscu Twojego partnera. Tym bardziej, że są to planowane wyjazdy i musisz je przesuwać w razie czego.

Ja nie mam nic przeciwko odwiedzaniu rodziców. Natomiast nie jest to dla mnie i partnera mus, że musimy ich odwiedzać co weekend. Do jego rodziców mamy 5 minut drogi... A zdarza się i tak, że nie odwiedzamy ich za często... A przynajmniej nie są to żadne planowane wizyty co weekend, które trzeba przesuwać. Musi być umiar. Jeśli mój partner chodziłby co weekend do rodziców to bym się zastanowiła czy on jest gotowy by żyć bez rodziców? Weekend to czas również dla nas... W ciągu tygodnia tego czasu nie ma za wiele.

Mój partner przed przeprowadzką oznajmił mi, że zapewne będzie spał u rodziców i odwiedzał ich co weekend... Ja wytrzeszczyłam oczy i wprost zapytałam czy on chce mieszkać ze mną czy jednak z rodzicami? Chyba przemyślał sprawę, bo nie odwiedza ich często a jeśli tak to nie siedzi z nimi cały dzień tylko dzieli ten czas, żeby spędzić również go ze mną... Lub odwiedzamy rodziców razem Natomiast to nie są jak wspomniałam planowane wizyty, zazwyczaj wpadamy na kawę tak o... (Ps. Nie, rodzice nie mają nic przeciwko niezapowiedzianym wizytom).

---------- Dopisano o 14:42 ---------- Poprzedni post napisano o 14:41 ----------

Popieram.
Ok ale skoro macie rodzicow blisko to sytuacja wyglada inaczej. Autorka ma 200 km to pewnie z 6 godzin lub lepiej w 2 strony. Malo kto by jechal wtedy tylko na herbate. Do tego jest mloda, niedawno sie wyprowadzila i jest ta tesknota.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez Monia284
Czas edycji: 2021-04-17 o 23:37
Monia284 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 01:37   #40
Natalie_Alex
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2019-06
Wiadomości: 274
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

[QUOTE=chacaos;88646968]Z jednej strony rozumiem faceta, że może mieć poczucie, że uciekasz ,,do siebie'' przy każdej nadarzającej się okazji. Lubisz miejscowość, w której mieszkasz, swoje życie w niej? Myślisz już o ,,wiciu gniazda'', uważasz, że to może być Twoje docelowe miejsce zamieszkania na najbliższe lata?
Z drugiej strony dla mnie narzucanie innym, że partner musi być zawsze priorytetowy i w życiu nie ma już miejsca na inne bardzo bliskie relacje jest dość toksyczne. Mieszkasz z z nim, jesteście razem przez większość czasu, plus rezygnujesz z tych wyjazdów jeśli facet ma coś w planach. Nie ma nic złego z wyrośnięcia z jeżdżenia do domu co dwa tygodnie, albo w braku takiej potrzeby w ogóle, ale tak samo w porządku jest chcieć poświęcić aż 4 dni z 30 innym ludziom niż misiaczek. Tęsknisz to tęsknisz, nie zmieni Ci się to od tego, że przeczytasz na wizażu, że masz nieodciętą pępowinę. Szczególnie, jeśli relacja z rodziną jest po prostu przyjacielska, a nie polegająca na 10 telefonach dziennie i spowiadaniu się ze wszystkiego. Większość związków nie jest wieczna (tak samo zresztą jak starsi członkowie rodziny) i trochę szkoda postępować wbrew sobie, żeby partner się nie sapał.
Możliwe kompromisy:
- jeździć na krócej
- jeździć co 3 tygodnie
- jeździć w weekendy jak dotychczas, ale w zamian zaplanować np. majówkę lub urlop tylko we dwoje
- znaleźć faceta, który sam ma coś do roboty przez 2 weekendy w miesiącu[/QUOTE

Mi ten partner wydaje się toksyczny.
Kiedy jest się z kimś w związku, to wcale. ie oznacza, że ma ci ta osoba mówić, co masz robić i jak spędzać czas. To nie jest jedyna relacja, i wbrew pozorom, wcale nie musi być najważniejsza.
Spędzanie czasu z partnerem to też powinna być przyjemność, a nie obowiązek.
Natalie_Alex jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 06:32   #41
PaulinciaKWC
Zakorzenienie
 
Avatar PaulinciaKWC
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: garnek złota na końcu tęczy
Wiadomości: 55 546
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez ssnn Pokaż wiadomość
Każdy ma prawo do swoich oczekiwań i nie ma jednego słusznego scenariusza.


Nie dziwi mnie, że chłopakowi przeszkadzają Twoje wyjazdy i poczucie, że jedziesz do domu. Co drugi weekend to jak studia zaoczne, i to jeszcze bez wakacji.



Nie rozumiem też rozliczania, ile czasu on spędza z rodzicami, skoro oni są na miejscu.
Chyba, że ta częstotliwość i czasochłonność spotkań przeszkadza Ci, koliduje z Waszymi planami?
Bo jeśli nie, to czepianie się go w tej kwestii kojarzy mi się z pretensjami do kogoś wysokiego, że nie musi korzystać z drabinki, żeby zdjąć firanki.
Jakby jedno z Was nie miało rodziców, to drugie nie powinno się wcale widywać ze swoimi, żeby było po równo?
Zgadzam sie. Jezeli kontakt jest normalny i nieprzesadzony to o co miec pretensje? Ze rodzice szczesliwie mieszkają w tym samym miescie i on sobie moze wpasc na godzinke na kawe na przyklad?
On ma rodzicow na miejscu i te wizyty najwyrazniej nie wplywają na zycie z autorką.
A gdyby on tez mieszkal poza domem rodzinnym to co? Co 2 tygodnie kazde do swoich rodzicow?
__________________
Z tobą chcę oglądać rzeki, co samotnie płyną
Gwiazdy nad łąkami w środku lasu i jagód czarnych...
Tyranozaury
PaulinciaKWC jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 08:37   #42
balonikowa
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2020-11
Wiadomości: 26
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Jako nieliczna tutaj stanę w obronie autorki, bo robię tak samo. Tyle, że ja mam dużo mniejszą odległość od rodziców (jakoś 1h drogi powiedzmy). Tak sztywno nie trzymam się co drugiego weekendu, po prostu jak mam chęć i czas to jeżdżę do rodziców. Nie jest to ciągle, taki wyjazd zdarza się może dwa razy w miesiącu na 2 dni. Partner nie ma o to żadnego problemu, a jakby miał to bym prawdopodobnie go ustawiła do pionu albo powiedziała "buenos dias amigo"

Nie uważam, że nie mam odciętej pępowiny. Moi rodzice nie wtrącają się w moje życie, nie konsultuję z mamusią każdego problemu i nie uważam jej rad za jedyne słuszne. O faceta dbam cały czas, jak mamy coś zaplanowane to wiadomo, że nie zostawię go dla mamy tylko to z mamą odłożę spotkanie. Po prostu miałam w życiu to szczęście, że moi rodzice nie są toksyczni, dali mi dużo miłości, pomocy. Przez 20 lat(!) (bo wtedy się od nich wyprowadziłam) o mnie dbali i starali się, żeby mi niczego nie brakowało, dawali mi wsparcie i otuchę w ciężkich chwilach. Nie wyobrażam sobie teraz utrzymywać z nimi kontakt jedynie przez wideorozmowy albo zapomnieć o ich istnieniu, bo ja "muszem wić swoje gniastko i mama mi pseskadza" Jakby partner mi ograniczał rozmowy z rodziną i spotkania z nimi to bym go wyśmiała i wymieniła na kogoś innego, ale na szczęście mój jest normalny. A mój facet? Jak mieszkaliśmy w mieście naszym studenckim to gadał ze swoją rodziną co kilka dni, sporadycznie do nich jeździliśmy, ale wg niego to mu wystarczało, bo on nie miał takiej potrzeby bliskości z rodziną jak ja, ale moje potrzeby rozumiał. Obecnie mieszkamy za ścianą z rodzicami TŻ i chcąc nie chcąc mamy z nimi jakiś kontakt codziennie, nawet mijając się na podwórku. Ja natomiast niektóre dni sobie wyfruwam do domu rodzinnego, a jak nie ma takiej opcji to gadam z mamą przez telefon jak jestem sama i akurat nie mam nic do roboty, bo zwyczajnie tęsknię i potrzebuję spędzić trochę czasu z rodziną.

Zauważyłam na wizażu taką tendencję, że słowo "maminsynek" czy "mamincórka" (nie wiem jaki jest odpowiednik żeński) trochę rozszerzyło swoją granicę. Dla mnie ktoś, kto nie odciął pępowiny to taka osoba, która konsultuje wszystko ze swoimi rodzicami, idzie do nich z każdą kłótnią w związku, robi zawsze tak jak mama mówi nawet jak to nie jest słuszne i generalnie rodzice sterują życiem dorosłego dziecka. U mnie i z tego co czytam u autorki nie ma takiej patologii. Po prostu jesteśmy osobami, którym się udali dobrzy rodzice i chcemy z nimi utrzymywać bardzo dobre relacje. I to nie ma nic w tym złego, a wręcz to jest cudowne i piękne. Jak wchodzicie w związki to serio świat się nie kończy na związku, są też inni ludzie, rodzina, znajomi, praca. Nie można całego swojego życia stawiać na związek, bo potem są rozstania i taka osoba budzi się w ręką w nocniku, bo się okazało, że inne relacje sobie zniszczyła. Przede wszystkim ZDROWY ROZSĄDEK. Też mi się wydaje, że jak 4 dni autorka nie spędzi z misiem to świat się nie zawali, nie można każdej chwili spędzać razem. Ja bym w takim układzie zwariowała. No i jak nie miałam planów i miałam wybór czy zamulać w domu podczas gdy mój TŻ by robił coś na studia czy grał, a jechać na ploty do rodziców to wolę wybrać rodziców Jak mam plany z chłopakiem, żeby gdzieś iść na spacer czy coś to zostaję z chłopakiem i rodziców odwiedzę kiedy indziej. Na prawdę to nie są żadne problemy i posiadanie TŻ i rodziców da się pogodzić
balonikowa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 09:23   #43
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 14 586
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez balonikowa Pokaż wiadomość
a jakby miał to bym prawdopodobnie go ustawiła do pionu albo powiedziała "buenos dias amigo"
Chyba chodziło ci o adios

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Wszelkie nieprawdziwe plotki oraz wyobrażenia na mój temat będą zgłaszane moderacji
Cytat:
celestine w niejednym poście w niejednym watku rozwodziła się nad tym co robi* aby zachować młodość. ja nie robię nawet połowy z tego.
*disclaimer: dwa kremy
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 10:20   #44
ateris
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 3 136
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Rozumiem chłopaka. Sprobowalabym jeździć na rodzinne weekendy raz w miesiącu, a nie co 2 tyg.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
ateris jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 10:21   #45
balonikowa
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2020-11
Wiadomości: 26
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Chyba chodziło ci o adios

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Kurczę tak
balonikowa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 11:26   #46
stussy
przyczajony tygrys
 
Avatar stussy
 
Zarejestrowany: 2015-12
Wiadomości: 151
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

200km to tak naprawdę żadna wyprawa jezeli masz auto albo dobrze skomunikowane PKP

To nie jest 600km na drugim końcu Polski żebyś musiała zostawać na 3 dni bo „się nie opłaca”.

Poza tym tez miałabym problem, ze latasz do mamusi co dwa tygodnie. Co trzy rozumiem, ale co dwa to już przesada, rozumiem ze tęsknisz ale powinnaś już zaczac myśleć o życiu ze swoim facetem. Jak wyjdziesz za mąż i załóżmy na to będziesz mieć dzieci (nie musisz ich mieć) to tez będziesz jeździć co dwa tygodnie na spacerek z mamą?
__________________
Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie.
Cholera jasna
Charles Bukowski

Taedium vitae
stussy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 11:46   #47
monicka_
Zakorzenienie
 
Avatar monicka_
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: W
Wiadomości: 4 598
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez balonikowa Pokaż wiadomość
Jako nieliczna tutaj stanę w obronie autorki, bo robię tak samo. Tyle, że ja mam dużo mniejszą odległość od rodziców (jakoś 1h drogi powiedzmy). Tak sztywno nie trzymam się co drugiego weekendu, po prostu jak mam chęć i czas to jeżdżę do rodziców. Nie jest to ciągle, taki wyjazd zdarza się może dwa razy w miesiącu na 2 dni. Partner nie ma o to żadnego problemu, a jakby miał to bym prawdopodobnie go ustawiła do pionu albo powiedziała "buenos dias amigo"

Nie uważam, że nie mam odciętej pępowiny. Moi rodzice nie wtrącają się w moje życie, nie konsultuję z mamusią każdego problemu i nie uważam jej rad za jedyne słuszne. O faceta dbam cały czas, jak mamy coś zaplanowane to wiadomo, że nie zostawię go dla mamy tylko to z mamą odłożę spotkanie. Po prostu miałam w życiu to szczęście, że moi rodzice nie są toksyczni, dali mi dużo miłości, pomocy. Przez 20 lat(!) (bo wtedy się od nich wyprowadziłam) o mnie dbali i starali się, żeby mi niczego nie brakowało, dawali mi wsparcie i otuchę w ciężkich chwilach. Nie wyobrażam sobie teraz utrzymywać z nimi kontakt jedynie przez wideorozmowy albo zapomnieć o ich istnieniu, bo ja "muszem wić swoje gniastko i mama mi pseskadza" Jakby partner mi ograniczał rozmowy z rodziną i spotkania z nimi to bym go wyśmiała i wymieniła na kogoś innego, ale na szczęście mój jest normalny. A mój facet? Jak mieszkaliśmy w mieście naszym studenckim to gadał ze swoją rodziną co kilka dni, sporadycznie do nich jeździliśmy, ale wg niego to mu wystarczało, bo on nie miał takiej potrzeby bliskości z rodziną jak ja, ale moje potrzeby rozumiał. Obecnie mieszkamy za ścianą z rodzicami TŻ i chcąc nie chcąc mamy z nimi jakiś kontakt codziennie, nawet mijając się na podwórku. Ja natomiast niektóre dni sobie wyfruwam do domu rodzinnego, a jak nie ma takiej opcji to gadam z mamą przez telefon jak jestem sama i akurat nie mam nic do roboty, bo zwyczajnie tęsknię i potrzebuję spędzić trochę czasu z rodziną.

Zauważyłam na wizażu taką tendencję, że słowo "maminsynek" czy "mamincórka" (nie wiem jaki jest odpowiednik żeński) trochę rozszerzyło swoją granicę. Dla mnie ktoś, kto nie odciął pępowiny to taka osoba, która konsultuje wszystko ze swoimi rodzicami, idzie do nich z każdą kłótnią w związku, robi zawsze tak jak mama mówi nawet jak to nie jest słuszne i generalnie rodzice sterują życiem dorosłego dziecka. U mnie i z tego co czytam u autorki nie ma takiej patologii. Po prostu jesteśmy osobami, którym się udali dobrzy rodzice i chcemy z nimi utrzymywać bardzo dobre relacje. I to nie ma nic w tym złego, a wręcz to jest cudowne i piękne. Jak wchodzicie w związki to serio świat się nie kończy na związku, są też inni ludzie, rodzina, znajomi, praca. Nie można całego swojego życia stawiać na związek, bo potem są rozstania i taka osoba budzi się w ręką w nocniku, bo się okazało, że inne relacje sobie zniszczyła. Przede wszystkim ZDROWY ROZSĄDEK. Też mi się wydaje, że jak 4 dni autorka nie spędzi z misiem to świat się nie zawali, nie można każdej chwili spędzać razem. Ja bym w takim układzie zwariowała. No i jak nie miałam planów i miałam wybór czy zamulać w domu podczas gdy mój TŻ by robił coś na studia czy grał, a jechać na ploty do rodziców to wolę wybrać rodziców Jak mam plany z chłopakiem, żeby gdzieś iść na spacer czy coś to zostaję z chłopakiem i rodziców odwiedzę kiedy indziej. Na prawdę to nie są żadne problemy i posiadanie TŻ i rodziców da się pogodzić
Myślę, że ten post to przesada w drugą stronę. Tak jakby ktoś, kto nie jeździ do rodziców co 2 tygodnie, to widział tylko swój związek, stawiał go na piedestale i świat się nie liczy. Właśnie o to chodzi, że nie tylko związek się liczy, ale też przyjaciele, dalsza rodzina (np. rodzeństwo, rodzina męża), jakieś hobby, wszystko trzeba pielęgnować. I prawda jest taka, że jeśli człowiek pracuje w tygodniu, a pozostały wolny czas przeznacza też na odpoczynek, hobby, spotkania z przyjaciółmi choć raz na jakis czas a nawet załatwianie codziennych spraw, to trudno jednak jeździć, np. co 2 tygodnie regularnie do rodziców. Zwłaszcza, jeśli się ma bardzo dużą rodzinę i z każdym chce się ten kontakt podtrzymywać.

I to nie jest tak, że "muszę wić swoje gniazdko i mama mi przeszkadza" jak tu napisano. Tylko, że jednak prawdą jest, że wijąc swoje gniazdko zawsze będzie to pochłaniać sporo czasu, które trzeba przeznaczyć, a to na jakiś remont, a to ogarnięcie, a to trzeba coś zakupić, a to załatwić sprawy formalne. Moim zdaniem dorosły człowiek, który ma swoje obowiązki, nie ma już tyle czasu na takie regularne jeżdżenie po 200 km w jedną stronę co 2 tygodnie. Dlatego jeśli ktoś jest blisko z rodziną, to nie powinien zwyczajnie aż tak daleko się przeprowadzać i nie byłoby problemu.

PS, buenos dias to raczej dzień dobry

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez monicka_
Czas edycji: 2021-04-18 o 11:48
monicka_ jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 13:00   #48
Monia284
Zakorzenienie
 
Avatar Monia284
 
Zarejestrowany: 2020-03
Wiadomości: 6 303
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez balonikowa Pokaż wiadomość
Jako nieliczna tutaj stanę w obronie autorki, bo robię tak samo. Tyle, że ja mam dużo mniejszą odległość od rodziców (jakoś 1h drogi powiedzmy). Tak sztywno nie trzymam się co drugiego weekendu, po prostu jak mam chęć i czas to jeżdżę do rodziców. Nie jest to ciągle, taki wyjazd zdarza się może dwa razy w miesiącu na 2 dni. Partner nie ma o to żadnego problemu, a jakby miał to bym prawdopodobnie go ustawiła do pionu albo powiedziała "buenos dias amigo"

Nie uważam, że nie mam odciętej pępowiny. Moi rodzice nie wtrącają się w moje życie, nie konsultuję z mamusią każdego problemu i nie uważam jej rad za jedyne słuszne. O faceta dbam cały czas, jak mamy coś zaplanowane to wiadomo, że nie zostawię go dla mamy tylko to z mamą odłożę spotkanie. Po prostu miałam w życiu to szczęście, że moi rodzice nie są toksyczni, dali mi dużo miłości, pomocy. Przez 20 lat(!) (bo wtedy się od nich wyprowadziłam) o mnie dbali i starali się, żeby mi niczego nie brakowało, dawali mi wsparcie i otuchę w ciężkich chwilach. Nie wyobrażam sobie teraz utrzymywać z nimi kontakt jedynie przez wideorozmowy albo zapomnieć o ich istnieniu, bo ja "muszem wić swoje gniastko i mama mi pseskadza" Jakby partner mi ograniczał rozmowy z rodziną i spotkania z nimi to bym go wyśmiała i wymieniła na kogoś innego, ale na szczęście mój jest normalny. A mój facet? Jak mieszkaliśmy w mieście naszym studenckim to gadał ze swoją rodziną co kilka dni, sporadycznie do nich jeździliśmy, ale wg niego to mu wystarczało, bo on nie miał takiej potrzeby bliskości z rodziną jak ja, ale moje potrzeby rozumiał. Obecnie mieszkamy za ścianą z rodzicami TŻ i chcąc nie chcąc mamy z nimi jakiś kontakt codziennie, nawet mijając się na podwórku. Ja natomiast niektóre dni sobie wyfruwam do domu rodzinnego, a jak nie ma takiej opcji to gadam z mamą przez telefon jak jestem sama i akurat nie mam nic do roboty, bo zwyczajnie tęsknię i potrzebuję spędzić trochę czasu z rodziną.

Zauważyłam na wizażu taką tendencję, że słowo "maminsynek" czy "mamincórka" (nie wiem jaki jest odpowiednik żeński) trochę rozszerzyło swoją granicę. Dla mnie ktoś, kto nie odciął pępowiny to taka osoba, która konsultuje wszystko ze swoimi rodzicami, idzie do nich z każdą kłótnią w związku, robi zawsze tak jak mama mówi nawet jak to nie jest słuszne i generalnie rodzice sterują życiem dorosłego dziecka. U mnie i z tego co czytam u autorki nie ma takiej patologii. Po prostu jesteśmy osobami, którym się udali dobrzy rodzice i chcemy z nimi utrzymywać bardzo dobre relacje. I to nie ma nic w tym złego, a wręcz to jest cudowne i piękne. Jak wchodzicie w związki to serio świat się nie kończy na związku, są też inni ludzie, rodzina, znajomi, praca. Nie można całego swojego życia stawiać na związek, bo potem są rozstania i taka osoba budzi się w ręką w nocniku, bo się okazało, że inne relacje sobie zniszczyła. Przede wszystkim ZDROWY ROZSĄDEK. Też mi się wydaje, że jak 4 dni autorka nie spędzi z misiem to świat się nie zawali, nie można każdej chwili spędzać razem. Ja bym w takim układzie zwariowała. No i jak nie miałam planów i miałam wybór czy zamulać w domu podczas gdy mój TŻ by robił coś na studia czy grał, a jechać na ploty do rodziców to wolę wybrać rodziców Jak mam plany z chłopakiem, żeby gdzieś iść na spacer czy coś to zostaję z chłopakiem i rodziców odwiedzę kiedy indziej. Na prawdę to nie są żadne problemy i posiadanie TŻ i rodziców da się pogodzić
Zgadzam sie. Nadal w zwiazku sa inni ludzie. Tez uwazam ze 4 dni w miesiacu oddzielnie zwlaszcza jak sie razem mieszka to nie tragedia. Nie trzeba byc ze soba non stop. Ja tez bym zwariowala w takiej sytuacji. To znaczy uwazalam ze to jest mozliwe ale jako nastolatka. Potem jednak zrozumialam ze potrzebuje tez innych a nie tylko caly czas z tym jednym czlowiekiem.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 13:00 ---------- Poprzedni post napisano o 12:57 ----------

Cytat:
Napisane przez monicka_ Pokaż wiadomość
Myślę, że ten post to przesada w drugą stronę. Tak jakby ktoś, kto nie jeździ do rodziców co 2 tygodnie, to widział tylko swój związek, stawiał go na piedestale i świat się nie liczy. Właśnie o to chodzi, że nie tylko związek się liczy, ale też przyjaciele, dalsza rodzina (np. rodzeństwo, rodzina męża), jakieś hobby, wszystko trzeba pielęgnować. I prawda jest taka, że jeśli człowiek pracuje w tygodniu, a pozostały wolny czas przeznacza też na odpoczynek, hobby, spotkania z przyjaciółmi choć raz na jakis czas a nawet załatwianie codziennych spraw, to trudno jednak jeździć, np. co 2 tygodnie regularnie do rodziców. Zwłaszcza, jeśli się ma bardzo dużą rodzinę i z każdym chce się ten kontakt podtrzymywać.

I to nie jest tak, że "muszę wić swoje gniazdko i mama mi przeszkadza" jak tu napisano. Tylko, że jednak prawdą jest, że wijąc swoje gniazdko zawsze będzie to pochłaniać sporo czasu, które trzeba przeznaczyć, a to na jakiś remont, a to ogarnięcie, a to trzeba coś zakupić, a to załatwić sprawy formalne. Moim zdaniem dorosły człowiek, który ma swoje obowiązki, nie ma już tyle czasu na takie regularne jeżdżenie po 200 km w jedną stronę co 2 tygodnie. Dlatego jeśli ktoś jest blisko z rodziną, to nie powinien zwyczajnie aż tak daleko się przeprowadzać i nie byłoby problemu.

PS, buenos dias to raczej dzień dobry

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tak ale przeciez autorka posta nie pisze o nikim zle jak jezdzi do rodziny rzadziej. Widocznie maja potrzebe tak jezdzic. Grunt by partnerzy rozumieli sie wzajemnie i szanowali, ze moga miec odmienne potrzeby. Teraz akurat maja czas tak jezdzic. Jezeli nie beda mialy czasu to najwyzej beda jezdzic rzadziej.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Monia284 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 15:22   #49
Nunka97
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2021-03
Wiadomości: 15
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, nie spodziewałam się ich aż tylu Każdy może mieć inne zdanie i ja to rozumiem. Tak czy inaczej dziękuję, starałam się dokładnie przeczytać każdy post i z każdego jak najwiecej wyciągnąć. Rozumiem że nie każdy będzie się ze mną zgadzał, nie przyszłam tu po poklepanie po pleckach
Może żeby lepiej naświetlić sytuację dodam jeszcze, że w mieście w którym obecnie mieszkam mam mało znajomych, właściwie tylko 2 koleżanki, które też mają swoje zajęcia i obowiązki, więc spotykamy się nie za często. Jak już się spotykamy to rzadko są to tylko babskie spotkania, bo mają one chłopaków, którzy znają się i lubią z moim chlopakiem. Więc zwykle spotykamy się wszyscy razem. Za to przy okazji odwiedzin w domu rodzinnym czasami spotkam się też ze znajomymi z rodzinnych stron, nadrobię zaległości towarzyskie.
Przebywając w tym mieście w którym mieszkam z chłopakiem, 90 procent czasu spędzam z nim. Mamy wspólnych znajomych, z którymi razem się spotykamy, a poza tym mój chłopak pracuje w pełni zdalnie, a ja trochę zdalnie, trochę stacjonarnie, więc większość tygodnia praktycznie spędzamy w jednym pomieszczeniu. Oprócz tego mamy podobne formy spędzania wolnego czasu - ćwiczymy razem, biegamy razem, często gdzieś sobie wyjeżdżamy we 2. Żadne z nas nie ma jakiegoś bardzo czasochłonnego hobby, które wymagałoby spędzania czasu osobno. W te dni kiedy odwiedzam dom rodzinny (najczęściej jadę tam od piątku do niedzieli albo od czwartku do soboty - w sobotę wracam) on najczęściej umawia się z kolegami na męskie spotkania, na granie w gry, też ma czas nadrobić towarzyskie zaległości. Więc wydawało mi się zawsze że jest to dość zdrowe. Do tego z mamą mam dość koleżeńskie relacje, lubię sobie z nią porozmawiać, spędzić wieczór przy winie czy ulubionym serialu. Nie dzwonię do niej z każdą głupotą, nie trzymam się ślepo jej rad. Więc też nie uważam, żebym miała nieodcieta pępowinę.
Wiadomo, że gdybyśmy założyli rodzinę, mieli dzieci to musiałabym zmienić swoje przyzwyczajenia. Ale póki mam taką możliwość myślałam że nie ma nic złego w odwiedzinach rodziny, tym bardziej że nie wiadomo jak długo będę mogła się tą rodzina nacieszyć.
Moja mama była już poważnie chora i różnie mogło się to skończyć. I wydaje mi się że od tamtego momentu tym bardziej doceniam możliwość spędzenia z nią czasu, poplotkowania przy kawie czy wspólnego wyjścia na spacerek.
Postaram się pogadać na spokojnie z chłopakiem i może wypracować jakiś kompromis, uwzględniając jego odczucia.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Nunka97 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 15:29   #50
Nimve
Wtajemniczenie
 
Avatar Nimve
 
Zarejestrowany: 2012-07
Lokalizacja: Zołzarium
Wiadomości: 2 885
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

W takim razie może faktycznie chodzi nie o sam czas, jaki tam spędzasz, tylko to gdzie określiłaś swój dom i tylko z tego powodu jest mu przykro. Może jakoś daj mu bardziej odczuć, że dom jest tutaj z nim, a jedziesz w odwiedziny do mamy, a nie wracasz do domu, bo faktycznie smutno coś takiego usłyszeć od partnera. Jest jeszcze opcja, że wymyśla z tyłka dla samego wymyślania, no ale to już musisz sama ocenić.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Nimve jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 15:33   #51
ateris
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 3 136
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

To też kwestia ile macie lat, bo jak jesteście w wieku że tak powiem studenckim, to może jeszcze ta tęsknota za domem rodzinnym być zrozumiała.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
ateris jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 16:18   #52
Nunka97
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2021-03
Wiadomości: 15
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Ja w tym roku kończę 24 lata, chłopak jest bliżej 30.
Co do określenia "jadę do domu" to staram się pilnować jak tylko mogę i wydaje mi się, że praktycznie to wyeliminowałam. Za to staram się mówić "dom" o naszym wynajmowanym mieszkaniu, np jak wracam od rodziny piszę mu wiadomość, że "wracam do domu". Jak jestem w rodzinnej miejscowości staram się też co jakiś czas odezwać do chłopaka, dać mu znać że wszystko ok, że nie zapomniałam o nim Żeby też nie było tak, że wyjechałam na weekend i słuch po mnie zaginął. No krótko mówiąc staram się mimo wszystko żeby moje wyjazdy były czasem, kiedy możemy trochę od siebie "odpocząć", nadrobić zaległości towarzyskie z innymi osobami, ale żeby jednocześnie było to jak najmniej uciążliwe dla niego.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Nunka97 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 16:27   #53
ateris
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 3 136
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez Nunka97 Pokaż wiadomość
Ja w tym roku kończę 24 lata, chłopak jest bliżej 30.
Co do określenia "jadę do domu" to staram się pilnować jak tylko mogę i wydaje mi się, że praktycznie to wyeliminowałam. Za to staram się mówić "dom" o naszym wynajmowanym mieszkaniu, np jak wracam od rodziny piszę mu wiadomość, że "wracam do domu". Jak jestem w rodzinnej miejscowości staram się też co jakiś czas odezwać do chłopaka, dać mu znać że wszystko ok, że nie zapomniałam o nim Żeby też nie było tak, że wyjechałam na weekend i słuch po mnie zaginął. No krótko mówiąc staram się mimo wszystko żeby moje wyjazdy były czasem, kiedy możemy trochę od siebie "odpocząć", nadrobić zaległości towarzyskie z innymi osobami, ale żeby jednocześnie było to jak najmniej uciążliwe dla niego.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
No to może wystarczyłoby żebyś wyjeżdżała raz w miesiącu i byłoby ok?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
ateris jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 16:36   #54
Nunka97
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2021-03
Wiadomości: 15
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez ateris Pokaż wiadomość
No to może wystarczyłoby żebyś wyjeżdżała raz w miesiącu i byłoby ok?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
No właśnie dla mnie raz w miesiącu byłoby trochę rzadko.
Zaznaczam że jest to praktycznie jedyna aktywność jaką robię bez mojego faceta (w większości przypadków).

Myślałam żeby jeździć nadal co 2 tyg ale np z piątku na sobotę i w sobotę wracać. A nie na cały weekend.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez Nunka97
Czas edycji: 2021-04-18 o 16:39
Nunka97 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 16:49   #55
ateris
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 3 136
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez Nunka97 Pokaż wiadomość
No właśnie dla mnie raz w miesiącu byłoby trochę rzadko.
Zaznaczam że jest to praktycznie jedyna aktywność jaką robię bez mojego faceta (w większości przypadków).

Myślałam żeby jeździć nadal co 2 tyg ale np z piątku na sobotę i w sobotę wracać. A nie na cały weekend.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
No dla mnie to by było mega często. Ale kazdy ma inaczej.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
ateris jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 17:10   #56
alefelerzeklseler
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 8 202
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez Nunka97 Pokaż wiadomość
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, nie spodziewałam się ich aż tylu Każdy może mieć inne zdanie i ja to rozumiem. Tak czy inaczej dziękuję, starałam się dokładnie przeczytać każdy post i z każdego jak najwiecej wyciągnąć. Rozumiem że nie każdy będzie się ze mną zgadzał, nie przyszłam tu po poklepanie po pleckach
Może żeby lepiej naświetlić sytuację dodam jeszcze, że w mieście w którym obecnie mieszkam mam mało znajomych, właściwie tylko 2 koleżanki, które też mają swoje zajęcia i obowiązki, więc spotykamy się nie za często. Jak już się spotykamy to rzadko są to tylko babskie spotkania, bo mają one chłopaków, którzy znają się i lubią z moim chlopakiem. Więc zwykle spotykamy się wszyscy razem. Za to przy okazji odwiedzin w domu rodzinnym czasami spotkam się też ze znajomymi z rodzinnych stron, nadrobię zaległości towarzyskie.
Przebywając w tym mieście w którym mieszkam z chłopakiem, 90 procent czasu spędzam z nim. Mamy wspólnych znajomych, z którymi razem się spotykamy, a poza tym mój chłopak pracuje w pełni zdalnie, a ja trochę zdalnie, trochę stacjonarnie, więc większość tygodnia praktycznie spędzamy w jednym pomieszczeniu. Oprócz tego mamy podobne formy spędzania wolnego czasu - ćwiczymy razem, biegamy razem, często gdzieś sobie wyjeżdżamy we 2. Żadne z nas nie ma jakiegoś bardzo czasochłonnego hobby, które wymagałoby spędzania czasu osobno. W te dni kiedy odwiedzam dom rodzinny (najczęściej jadę tam od piątku do niedzieli albo od czwartku do soboty - w sobotę wracam) on najczęściej umawia się z kolegami na męskie spotkania, na granie w gry, też ma czas nadrobić towarzyskie zaległości. Więc wydawało mi się zawsze że jest to dość zdrowe. Do tego z mamą mam dość koleżeńskie relacje, lubię sobie z nią porozmawiać, spędzić wieczór przy winie czy ulubionym serialu. Nie dzwonię do niej z każdą głupotą, nie trzymam się ślepo jej rad. Więc też nie uważam, żebym miała nieodcieta pępowinę.
Wiadomo, że gdybyśmy założyli rodzinę, mieli dzieci to musiałabym zmienić swoje przyzwyczajenia. Ale póki mam taką możliwość myślałam że nie ma nic złego w odwiedzinach rodziny, tym bardziej że nie wiadomo jak długo będę mogła się tą rodzina nacieszyć.
Moja mama była już poważnie chora i różnie mogło się to skończyć. I wydaje mi się że od tamtego momentu tym bardziej doceniam możliwość spędzenia z nią czasu, poplotkowania przy kawie czy wspólnego wyjścia na spacerek.
Postaram się pogadać na spokojnie z chłopakiem i może wypracować jakiś kompromis, uwzględniając jego odczucia.
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
powiedz mu o tym co czujesz w związku z chorobą matki. Powinien zrozumieć.

A jak nie zrozumie - podlicz sobie ile godzin tygodniowo spędza u swoich rodziców.

Edytowane przez alefelerzeklseler
Czas edycji: 2021-04-18 o 17:13
alefelerzeklseler jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 17:23   #57
Misia452
Zakorzenienie
 
Avatar Misia452
 
Zarejestrowany: 2015-06
Lokalizacja: Polska
Wiadomości: 28 247
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez Nunka97 Pokaż wiadomość
No właśnie dla mnie raz w miesiącu byłoby trochę rzadko.
Zaznaczam że jest to praktycznie jedyna aktywność jaką robię bez mojego faceta (w większości przypadków).

Myślałam żeby jeździć nadal co 2 tyg ale np z piątku na sobotę i w sobotę wracać. A nie na cały weekend.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Dla mnie to by było mega męczące.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
sierpień 2017
💍30.01.2021💍
Misia452 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 18:59   #58
ateris
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2017-01
Wiadomości: 3 136
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Dla mnie również byłoby to męczące być w związku z kimś kto co drugi weekend wyjeżdża do rodziny. Także z mojej perspektywy chłopak ma rację.



Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
ateris jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 19:42   #59
Lumimi
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2016-07
Wiadomości: 2 299
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Myśle że powinnaś porozmawiać z chłopakiem i wytłumaczyć mu parę rzeczy.



Skoro twój chłopak chce z tobą spędzać więcej czasu to chyba nic nie stoi na przeszkodzie żeby z tobą jeździł np co drugi wyjazd.

Ok, on nie chce. Nie musi jeździć. Ty go przecież nie zmuszasz. Tylko że niefajnie jest ze on też ma problem o to że ty jeździsz.



Z jego rodzina się widujecie oboje regularnie srednio raz w tydz. On z twoją sporadycznie. Może podlicz mu ile on spędza ze swoja rodzina i powiedz ze skoro on nie spędza z twoją to ty nie będziesz z jego?
To ze jego rodzina mieszka w tym samym mieście nie oznacza ze on ma "prawo" częsciej się nią widzieć.



Jak dla mnie chłopak trochę za mało dostrzega tego co ty potrzebujesz.

Skoro twoja rodzina nie wtrąca się w twoje życie, związek, nie jest toksyczna to ja serio nie widzę nic złego w częstych kontaktach.
Lumimi jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-18, 19:53   #60
Ruwi
Rozeznanie
 
Avatar Ruwi
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 958
Dot.: Czy mój chłopak ma rację?

Cytat:
Napisane przez Lumimi Pokaż wiadomość
Myśle że powinnaś porozmawiać z chłopakiem i wytłumaczyć mu parę rzeczy.



Skoro twój chłopak chce z tobą spędzać więcej czasu to chyba nic nie stoi na przeszkodzie żeby z tobą jeździł np co drugi wyjazd.

Ok, on nie chce. Nie musi jeździć. Ty go przecież nie zmuszasz. Tylko że niefajnie jest ze on też ma problem o to że ty jeździsz.



Z jego rodzina się widujecie oboje regularnie srednio raz w tydz. On z twoją sporadycznie. Może podlicz mu ile on spędza ze swoja rodzina i powiedz ze skoro on nie spędza z twoją to ty nie będziesz z jego?
To ze jego rodzina mieszka w tym samym mieście nie oznacza ze on ma "prawo" częsciej się nią widzieć.



Jak dla mnie chłopak trochę za mało dostrzega tego co ty potrzebujesz.

Skoro twoja rodzina nie wtrąca się w twoje życie, związek, nie jest toksyczna to ja serio nie widzę nic złego w częstych kontaktach.
No super forma spędzania romantycznie weekendów razem, siedzenie w trójkę z teściową Porównywanie ilości godzin nie ma sensu, bo jednak cały weekend to jest zupełnie inna "jakość" czasu, niż jakieś tam urwane godziny w ciągu tygodnia.
Ruwi jest teraz online   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 2 (0 użytkowników i 2 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2021-04-20 19:02:30


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:21.