Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Praca i biznes > Służby mundurowe

Notka

Służby mundurowe Dyskusje i wymiana informacji o pracy, szkołach i możliwości zatrudnienia w policji, straży granicznej, wojsku...

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2018-08-06, 08:18   #1
backspace12
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 39

Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne


Jestem Żoną policjanta od 8lat. Przed wstąpieniem do służby wszystko było idealne, wręcz cukierkowo, wspaniale. Pierwszy był kurs podstawowy, już po pierwszym miesiącu pojawiły się pierwsze dziwne dla mnie nie zrozumiałe zwroty, inne reakcje na dane sytuacje, inne niż były dotychczas. Z miesiąca na miesiąc zmiany w zachowaniu mojego męża były coraz bardziej zauważane. Były to zwłaszcza pokazywanie władzy, siności charakteru, cwaniactwo pierwszej klasy a co to on nie jest. Myślałam ze to minie, ale fascynacja pracą policjanta nie malała, wręcz przeciwnie, rosła z tygodnia na tydzień. Kurs podstawowy dobiegł końca, integracja z kolegami z plutonu trwa do dziś, nawiązali niesamowicie mocne więzi miedzy sobą a przyjaźń między facetami jest zupełnie inna niż między kobietami, jest szczera aż do bólu i wskoczą za sobą nawet w ogień bez zastanowienia.
Kilka tygodni/ miesięcy po kursie podstawowym, trochę to wszystko ucichło , było spokojniej choć już nigdy nie wróciliśmy do takiej samej relacji jak sprzed pójściem do policji. Nigdy nawet teraz.
W miedzy czasie mąż odbył kilka innych szkoleń, po każdym wraca bardziej "męski" tzn. bardziej trwardy, nie ugiety, nie dający prawa głosu, przebicia i wyrażenia odmiennego zdania niż takie jakie on sam sobie wymyślił.
Ostatnio wrócił z kursu specjalistycznego. Miałam nadzieje, że będzie choć trochę inaczej, lżej bo to już kolejny kurs, wyjazd. Początkowo było ok., dzwonił pisał, fakt zjeżdżał co tydzień do domu w przeciwieństwie do innych osób, chyba jako jedyny był tak dużo w domu. To mnie trochę uspokajało, odpowiadało mi ze jest w domu, że go czuję, mogę z nim "porozmawiać" , jednak to wyglądało tak ze to ja mowie a on "słucha". Tłumaczyłam sobie dużą ilością nauki, stresem związanym z kursem itp. A tu jak zwykle wszystkie sytuacje wychodzą na światło dzienne, tuz po zakończeniu kursu.
Czekałam z wielkim utęsknieniem na zakończenie szkolenia.
I co, po co ? Niby przyjechał stęskniony, niby spragniony. Nie wiem jak jest naprawdę, nie umiem go rozszyfrować, odczytać co czuje. Mówi o sobie nie wiele, nie reaguje na mój smutek, złość, cierpienie, płacz. Podczas kłótni pojawia się coraz więcej niechcianych słów z jego strony, coraz częściej czuje się niezbyt pewnie przy nim.
Na pytanie dlaczego tak się zachowuje, mówi tylko tyle " mam dużo wspomnień, to wszystko się skończyło, zbyt szybko, ciężko mi wrócić..." KUR****, przepłakałam cały weekend, nie umiem sobie tego wszystkiego poukładać, nie wiem co się tam takiego działo ze tak bardzo mu "ciężko mu jest wrócić. Warunki były iście spartańskie, brud, syf, grzyb, średnio smaczne jedzenie. Po tym kursie więcej tajemnic i brak opowieści niż z poprzednich wyjazdów.
Nie, o zdradę go nie podejrzewam, bynajmniej próbuje w to wierzyć.
Najhardziej boli mnie brak empatii i brak współczucia dla drugiej osoby, brak docenienia pracy innych osób.
Ja jako matka i żona byłam zostawiona sama sobie na okres 3,5 mies. z dziećmi, pracą zawodową, obowiązkami domowymi, z zajęciami poza lekcyjnymi, szkołą dziecka, lekcjami, i moją drugą pracą. I wiecie co usłyszałam po przyjeździe, w podzięce za to że ogarniałam lepiej lub gorzej swoje/ nasze życie rodzinne? NIC !
A jak zaczęłam się dopominać czy po powrocie czy w trakcie trwania kursu ze jest mi źle i ciężko. to była gadka żebym "NIE ROBIŁA Z SIEBIE MĘCZENNIKA"! Oczywiście zareagowałam wielkim płaczem i chciałam wyrzucić to wszystko z siebie, więc powiedziałam co czuje, ze jest mi strasznie przykro, ze go nie czuje, nie ma wsparcia, miłości, zrozumienia itp. i dalej płacz. A on na to wszystko żebym dała mu się spokojnie wyspać ! i żadnej reakcji na moje słowa, płacz. NIC TWARDY JAK SKAŁA.
Jestem przerażona, totalna rozsypka. Nie wiem jak długo jestem to wszystko znosić i żyć pod jego dyktando...
Nie wiem czy tylko jemu tak odwaliło na temat policji,i służby czy większość policjantów tak ma?




Chciałabym poznać wasze historie na temat związku z policjantem przed i po wstąpieniem do służby.

Edytowane przez backspace12
Czas edycji: 2018-08-06 o 11:48
backspace12 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-06, 18:15   #2
Tashira
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 591
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez backspace12 Pokaż wiadomość
Jestem Żoną policjanta od 8lat. Przed wstąpieniem do służby wszystko było idealne, wręcz cukierkowo, wspaniale. Pierwszy był kurs podstawowy, już po pierwszym miesiącu pojawiły się pierwsze dziwne dla mnie nie zrozumiałe zwroty, inne reakcje na dane sytuacje, inne niż były dotychczas. Z miesiąca na miesiąc zmiany w zachowaniu mojego męża były coraz bardziej zauważane. Były to zwłaszcza pokazywanie władzy, siności charakteru, cwaniactwo pierwszej klasy a co to on nie jest. Myślałam ze to minie, ale fascynacja pracą policjanta nie malała, wręcz przeciwnie, rosła z tygodnia na tydzień. Kurs podstawowy dobiegł końca, integracja z kolegami z plutonu trwa do dziś, nawiązali niesamowicie mocne więzi miedzy sobą a przyjaźń między facetami jest zupełnie inna niż między kobietami, jest szczera aż do bólu i wskoczą za sobą nawet w ogień bez zastanowienia.
Kilka tygodni/ miesięcy po kursie podstawowym, trochę to wszystko ucichło , było spokojniej choć już nigdy nie wróciliśmy do takiej samej relacji jak sprzed pójściem do policji. Nigdy nawet teraz.
W miedzy czasie mąż odbył kilka innych szkoleń, po każdym wraca bardziej "męski" tzn. bardziej trwardy, nie ugiety, nie dający prawa głosu, przebicia i wyrażenia odmiennego zdania niż takie jakie on sam sobie wymyślił.
Ostatnio wrócił z kursu specjalistycznego. Miałam nadzieje, że będzie choć trochę inaczej, lżej bo to już kolejny kurs, wyjazd. Początkowo było ok., dzwonił pisał, fakt zjeżdżał co tydzień do domu w przeciwieństwie do innych osób, chyba jako jedyny był tak dużo w domu. To mnie trochę uspokajało, odpowiadało mi ze jest w domu, że go czuję, mogę z nim "porozmawiać" , jednak to wyglądało tak ze to ja mowie a on "słucha". Tłumaczyłam sobie dużą ilością nauki, stresem związanym z kursem itp. A tu jak zwykle wszystkie sytuacje wychodzą na światło dzienne, tuz po zakończeniu kursu.
Czekałam z wielkim utęsknieniem na zakończenie szkolenia.
I co, po co ? Niby przyjechał stęskniony, niby spragniony. Nie wiem jak jest naprawdę, nie umiem go rozszyfrować, odczytać co czuje. Mówi o sobie nie wiele, nie reaguje na mój smutek, złość, cierpienie, płacz. Podczas kłótni pojawia się coraz więcej niechcianych słów z jego strony, coraz częściej czuje się niezbyt pewnie przy nim.
Na pytanie dlaczego tak się zachowuje, mówi tylko tyle " mam dużo wspomnień, to wszystko się skończyło, zbyt szybko, ciężko mi wrócić..." KUR****, przepłakałam cały weekend, nie umiem sobie tego wszystkiego poukładać, nie wiem co się tam takiego działo ze tak bardzo mu "ciężko mu jest wrócić. Warunki były iście spartańskie, brud, syf, grzyb, średnio smaczne jedzenie. Po tym kursie więcej tajemnic i brak opowieści niż z poprzednich wyjazdów.
Nie, o zdradę go nie podejrzewam, bynajmniej próbuje w to wierzyć.
Najhardziej boli mnie brak empatii i brak współczucia dla drugiej osoby, brak docenienia pracy innych osób.
Ja jako matka i żona byłam zostawiona sama sobie na okres 3,5 mies. z dziećmi, pracą zawodową, obowiązkami domowymi, z zajęciami poza lekcyjnymi, szkołą dziecka, lekcjami, i moją drugą pracą. I wiecie co usłyszałam po przyjeździe, w podzięce za to że ogarniałam lepiej lub gorzej swoje/ nasze życie rodzinne? NIC !
A jak zaczęłam się dopominać czy po powrocie czy w trakcie trwania kursu ze jest mi źle i ciężko. to była gadka żebym "NIE ROBIŁA Z SIEBIE MĘCZENNIKA"! Oczywiście zareagowałam wielkim płaczem i chciałam wyrzucić to wszystko z siebie, więc powiedziałam co czuje, ze jest mi strasznie przykro, ze go nie czuje, nie ma wsparcia, miłości, zrozumienia itp. i dalej płacz. A on na to wszystko żebym dała mu się spokojnie wyspać ! i żadnej reakcji na moje słowa, płacz. NIC TWARDY JAK SKAŁA.
Jestem przerażona, totalna rozsypka. Nie wiem jak długo jestem to wszystko znosić i żyć pod jego dyktando...
Nie wiem czy tylko jemu tak odwaliło na temat policji,i służby czy większość policjantów tak ma?




Chciałabym poznać wasze historie na temat związku z policjantem przed i po wstąpieniem do służby.
Wszyscy kochana... temat rzeka.
U nas sytuacja i schemat byl identyczny... dokładnie kopia zachowan jak u Was. Kiedyś moj placz i rozmowa mialy znaczenie i go ruszaly. Pozniej bylo "daj mi mi spać, mam dosc ze we własnym domu nie moge sie wyspać".
0 empatii, wrazliwosci i uczuc. W zaledwie 2 lata od przystąpienia do sluzby. Wiem o czym mowisz totalnie. Wiekszosc z nich tak sie zmienia. I to zmienia wlasnie w dokladnie opisany przez Ciebie sposob...

My rozstalismy sie tydzien temu. Zostawil mnie bo potrzebował wolnosci, swobody, otwartej klatki i kolegow. I kobiet na boku...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tashira jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-06, 21:07   #3
Smutnania
Raczkowanie
 
Avatar Smutnania
 
Zarejestrowany: 2018-03
Wiadomości: 226
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez Tashira Pokaż wiadomość
Wszyscy kochana... temat rzeka.
U nas sytuacja i schemat byl identyczny... dokładnie kopia zachowan jak u Was. Kiedyś moj placz i rozmowa mialy znaczenie i go ruszaly. Pozniej bylo "daj mi mi spać, mam dosc ze we własnym domu nie moge sie wyspać".
0 empatii, wrazliwosci i uczuc. W zaledwie 2 lata od przystąpienia do sluzby. Wiem o czym mowisz totalnie. Wiekszosc z nich tak sie zmienia. I to zmienia wlasnie w dokladnie opisany przez Ciebie sposob...

My rozstalismy sie tydzien temu. Zostawil mnie bo potrzebował wolnosci, swobody, otwartej klatki i kolegow. I kobiet na boku...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ja byłam z moim już byłym narzeczonym 10 lat poszedł do policji i nasz związek nie przetrwał . W 3lata w policji zmienił się nie do poznania, dla niego imprezy i nowe kobiety okazały się ważniejsze . Bardzo żałuję że poszedł do tej pracy bo być może gdyby nie ta praca nadal byli byśmy razem
Przed policja super facet wrażliwy uczuciowy dający dużo miłości i wparcia z dużym poczuciem chumoru
W trakcie policji nadpobudliwy , wybuchowy ,chamski ,brak uczuć ważna tylko praca i życie tylko praca .
Teraz się cieszę że już z nim nie jestem i współczuję wszystkim kobieta które są z policjantami to bardzo ciężki zawód i trzeba dużo znosić .
Ciężko mi w to uwierzyć ale mam nadzieję że nie wszyscy tacy są .

Edytowane przez Smutnania
Czas edycji: 2018-08-06 o 21:23
Smutnania jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 06:30   #4
backspace12
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 39
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

To jest nie do uwierzenia, ludzie stoijąc obok nie widzą nic, juz dawno przyjeliśmy zasadę, że kłótnie są w domu a na zewnątrz wszyscy lub zdecydowana większośc uważa nas za dobre małżeństwo.
Przeraża mnie fakt, że mój mąż podczas wyjazdów na jakaś intewencje lub poczas jakis naszych prywatnych spotkań nigdy nie pozwala , nie dopuszcza żeby jakiś inny mężczyzna uderzył kobiete. Przed pewien czas myślalam, super świetnie, piękna postawa , natomiast teraz podczas kłotni coraz częściej dochodzi do jakiś przepychanek, cz chocby złapania na ręke i obezwładnienia.
Boję się strasznie, że kiedyś moze sie stać najgorsze.


Zdrada... ehhh to kolejna zmora, chyba bardziej się tego boję niż przemocy domowej. To uczucie ciągłego niepokoju, jestem pełna obaw.
Nie koniecznie ze teraz dopuścił się zdrady, choc gdzies tam przez głowe przeszła mi taka myśl, jednak bardziej boje sie ze kiedys ona nastąpi.

Próbuję być dobrej myśli, że to wszytsko się jakoś poukłada, że jakoś wrócimy do pewnej stabilizacji uczuć i zwajemnych relacji. Mam nadzieje ze ten szok tzn. powort do domu ze szkoly minie mu szybko, choć został rzucony na głęboką wodę. ma urlop ok. miesiąca a ze są wakacje to siedzi z pociechami w domu, i niby zajmuje sie domem , tzn ugotował obiad. chociaz musze przyznac ze i byłam w szoku, bo spodzieałam sie ze kuchnia bedzie w gorszym stanie albo ze caly obiad spadnie na mnie.
Mój mąż naprawde nie jest złym człwiekiem, jest dobry ciepły, czuły, wrażśliwy, tylko ta instytucja policja tak mocno go zepsuła. Gdybym wiedziała ze tak to sie potoczy, NIGDY NIGDY NIGDY nie pozwoliłabym mu złożyć dokumentów. Ale z racji bardzo młodego wieku, nie zdawałam sobie sprawy jaki to będzie mialo wpływ na nasze życie później...

---------- Dopisano o 06:30 ---------- Poprzedni post napisano o 06:28 ----------

Cytat:
Napisane przez Tashira Pokaż wiadomość
Wszyscy kochana... temat rzeka.
U nas sytuacja i schemat byl identyczny... dokładnie kopia zachowan jak u Was. Kiedyś moj placz i rozmowa mialy znaczenie i go ruszaly. Pozniej bylo "daj mi mi spać, mam dosc ze we własnym domu nie moge sie wyspać".
0 empatii, wrazliwosci i uczuc. W zaledwie 2 lata od przystąpienia do sluzby. Wiem o czym mowisz totalnie. Wiekszosc z nich tak sie zmienia. I to zmienia wlasnie w dokladnie opisany przez Ciebie sposob...

My rozstalismy sie tydzien temu. Zostawil mnie bo potrzebował wolnosci, swobody, otwartej klatki i kolegow. I kobiet na boku...
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz


Tashira, jak to się u was zaczeło , jakies kłotnie , nieporozumienia, kumple, kobiety ? to zwykłe ***** a nie kobiety. Zadna porządna szanująca siebie kobieta nie zainteresuje się cudzym Mężęm ! Powinna sie postawic na miejscu tej która zostala sama z dziećmi z domem, szkoła, pracą , obowiązkami itp.

Edytowane przez Dorotti666
Czas edycji: 2018-08-16 o 20:33 Powód: wulgarne słownictwo
backspace12 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 07:16   #5
Tashira
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 591
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez backspace12 Pokaż wiadomość
Tashira, jak to się u was zaczeło , jakies kłotnie , nieporozumienia, kumple, kobiety ? to zwykłe *****a nie kobiety. Zadna porządna szanująca siebie kobieta nie zainteresuje się cudzym Mężęm ! Powinna sie postawic na miejscu tej która zostala sama z dziećmi z domem, szkoła, pracą , obowiązkami itp.
Może zacznę od początku...


Mój ex przed pójciem na szkołkę był oazą spokoju i cierpliwości. Trochę uparty ale wrażliwy i baaaaardzo mnie kochał, szanował, słuchał i respektował moje zdanie. Idąc na kurs obiecaliśmy sobie że jeśli ta praca zacznie źle wpływać na nasz zwiazek, albo nie bedziemy dawać rady wytrwać tego kursu- zrezygnuje.


Pierwszy miesiąc kursu podstawowego widziałam, że przeżywał: pisał, dzwonił, płakaliśmy oboje, rozważaliśmy by rzucić to w cholere. Ale powiedział że spróbuje jeszcze chociaż miesiac- jeśli dalej bedzie źle to rzuca to. Oczywiscie po kolejnym msc już nie bylo nawet mowy by to rzucił.


Kurs przetrwaliśmy leeeeedwo. Zaczeły się wyjścia (choć twierdził, że siedzą w pokojach ale no...). Pukania do drzwi podczas rozmów- nie otwierał (czemu? koleżanki?). Słyszałam w tle śmiechy, muzykę. Zaczał przyjeżdzać na weekendy taki inny... Kiedyś kochał mnie na zabój. Podczas jednej z rozmów kolega byl w pokoju, na moje kocham Cię, rozłączył się. Przecież wstyd przy koledze przyznać się że kocha...


No tak czy siak tak upłynęło pół roku. Wrócił. Z początku byl troche zagubiony, widziałam że tęsknił za kolegami ale dość szybko sie zaklimatyzował i było wszystko ok. Wkurzał się na pracę, na niską kasę, na zmiany.
Tak zleciał ok rok.


Po roku zaczęło się piękło: wieksza pewność siebie, opryskliwość, brak wrażliwości. Kiedyś jak ja płakałam potrafił płakać ze mną. A teraz? "czego ty znowu ryczysz?!".
Sam stwierdził "ja już nie mam w sobie wcale empatii do ludzi od kiedy tu pracuje". I tak bylo... 0 wrażliwosci na ludzką krzywdę.


Mój ex był osobą która nienawidziła alkoholu (wypił moze 2 piwa 2 razy w roku) i wyjść, imprez. Teraz ciągłe awnatury bo koledzy z pracy idą to i on chce chodzić. Że go osaczam, że mu smycz założyłam, że trzymam go w klatce. Byłam w szoku bo kiedyś kłóciliśmy się o to że go nigdzie wyciągnać nie mogę...


Zaczęło sie zakładanie hasła na telefon: przecież nie będę kontrolowac o czym on gada z kolegami z pracy. Pojawiły się wiadomości od kumpli ze służby którzy podsyłają sobie profile na fb fajnych, legitymownaych na służbie dziewczyn (przecież znają imiona i nazwiska).


Nie mogłam już nic wyegzekwować. Było jak on chciał albo wcale. Telefonu jego dotknąć nie mogłam. Nigdy co prawda nie podniósł na mnie ręki ale nie potrafię zagwarantować że kiedyś by to w końcu nie nastąpiło.


Pokazywanie władzy każdemu. Każda jakaś sprzeczka na ulicy od razu wyciągał blachę. Nie raz śmialam się że ktoś bedzie chciał zapytać na ulicy o godzinę i jeszcze nie zdąży a ten już mu blachę wcisnie w twarz.
Wyciągał ją przy każdej możliwej okazji.


Jak się skończyło? Jakaś sprzeczka, 2 tyg odpoczynku od siebie i wtedy popłynął. Już nie chciał wrócić. Zaczął kręcić wymyślać. Twierdził że nikogo nie ma. Miał iść do pracy w nd- cynk od osoby 3ciej że widziała go z jakaś kobietą...


Kiedyś mi powiedział "po co Ty mnie kontrolujesz i sparwdzasz? Ja mam taką pracę że jak będę chciał i tak cię oszukam". I to prawda: grafik w cały świat, częste nadgodziny. A skąd ja mam wiedzieć czy 5h dodatkowej pracy to nadgodziny bo jakaś wielka akcja jest czy po prostu spotykał się z jakaś kobietą? I tak też właśnie zrobił. Miał być w pracy a był z inną.


Ciężki orzech do zgryzienia. Bardzo go kocham ale ta praca niszczy ludzi... Współczuję Ci tej ciężkiej drogi jaka jeszcze przed Tobą. Choć gdyby on mnie nie poczucił, też nią iść chciałam mimo wszystko. Bo kobiety tak głupio właśnie kochają i myślą, że ich miłość odmieni meżczyznę.

Edytowane przez Dorotti666
Czas edycji: 2018-08-16 o 20:33
Tashira jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 07:38   #6
backspace12
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 39
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez Tashira Pokaż wiadomość
Może zacznę od początku...


Mój ex przed pójciem na szkołkę był oazą spokoju i cierpliwości. Trochę uparty ale wrażliwy i baaaaardzo mnie kochał, szanował, słuchał i respektował moje zdanie. Idąc na kurs obiecaliśmy sobie że jeśli ta praca zacznie źle wpływać na nasz zwiazek, albo nie bedziemy dawać rady wytrwać tego kursu- zrezygnuje.


Pierwszy miesiąc kursu podstawowego widziałam, że przeżywał: pisał, dzwonił, płakaliśmy oboje, rozważaliśmy by rzucić to w cholere. Ale powiedział że spróbuje jeszcze chociaż miesiac- jeśli dalej bedzie źle to rzuca to. Oczywiscie po kolejnym msc już nie bylo nawet mowy by to rzucił.


Kurs przetrwaliśmy leeeeedwo. Zaczeły się wyjścia (choć twierdził, że siedzą w pokojach ale no...). Pukania do drzwi podczas rozmów- nie otwierał (czemu? koleżanki?). Słyszałam w tle śmiechy, muzykę. Zaczał przyjeżdzać na weekendy taki inny... Kiedyś kochał mnie na zabój. Podczas jednej z rozmów kolega byl w pokoju, na moje kocham Cię, rozłączył się. Przecież wstyd przy koledze przyznać się że kocha...


No tak czy siak tak upłynęło pół roku. Wrócił. Z początku byl troche zagubiony, widziałam że tęsknił za kolegami ale dość szybko sie zaklimatyzował i było wszystko ok. Wkurzał się na pracę, na niską kasę, na zmiany.
Tak zleciał ok rok.


Po roku zaczęło się piękło: wieksza pewność siebie, opryskliwość, brak wrażliwości. Kiedyś jak ja płakałam potrafił płakać ze mną. A teraz? "czego ty znowu ryczysz?!".
Sam stwierdził "ja już nie mam w sobie wcale empatii do ludzi od kiedy tu pracuje". I tak bylo... 0 wrażliwosci na ludzką krzywdę.


Mój ex był osobą która nienawidziła alkoholu (wypił moze 2 piwa 2 razy w roku) i wyjść, imprez. Teraz ciągłe awnatury bo koledzy z pracy idą to i on chce chodzić. Że go osaczam, że mu smycz założyłam, że trzymam go w klatce. Byłam w szoku bo kiedyś kłóciliśmy się o to że go nigdzie wyciągnać nie mogę...


Zaczęło sie zakładanie hasła na telefon: przecież nie będę kontrolowac o czym on gada z kolegami z pracy. Pojawiły się wiadomości od kumpli ze służby którzy podsyłają sobie profile na fb fajnych, legitymownaych na służbie dziewczyn (przecież znają imiona i nazwiska).


Nie mogłam już nic wyegzekwować. Było jak on chciał albo wcale. Telefonu jego dotknąć nie mogłam. Nigdy co prawda nie podniósł na mnie ręki ale nie potrafię zagwarantować że kiedyś by to w końcu nie nastąpiło.


Pokazywanie władzy każdemu. Każda jakaś sprzeczka na ulicy od razu wyciągał blachę. Nie raz śmialam się że ktoś bedzie chciał zapytać na ulicy o godzinę i jeszcze nie zdąży a ten już mu blachę wcisnie w twarz.
Wyciągał ją przy każdej możliwej okazji.


Jak się skończyło? Jakaś sprzeczka, 2 tyg odpoczynku od siebie i wtedy popłynął. Już nie chciał wrócić. Zaczął kręcić wymyślać. Twierdził że nikogo nie ma. Miał iść do pracy w nd- cynk od osoby 3ciej że widziała go z jakaś kobietą...


Kiedyś mi powiedział "po co Ty mnie kontrolujesz i sparwdzasz? Ja mam taką pracę że jak będę chciał i tak cię oszukam". I to prawda: grafik w cały świat, częste nadgodziny. A skąd ja mam wiedzieć czy 5h dodatkowej pracy to nadgodziny bo jakaś wielka akcja jest czy po prostu spotykał się z jakaś kobietą? I tak też właśnie zrobił. Miał być w pracy a był z inną.


Ciężki orzech do zgryzienia. Bardzo go kocham ale ta praca niszczy ludzi... Współczuję Ci tej ciężkiej drogi jaka jeszcze przed Tobą. Choć gdyby on mnie nie poczucił, też nią iść chciałam mimo wszystko. Bo kobiety tak głupio właśnie kochają i myślą, że ich miłość odmieni meżczyznę.


Haslo na telefon, fakt mamy oboje ale ze wzgledu na dzieci, oboje je znamy i jasne oczywiscie przeglam jego tel, fb. Jest moim mężem, jest częścią mnie. Ja mu daje mój, jego czasami tez odstawałam ot tak dla spokoju ducha, ale czy faktycznie pokasował wsyzstsko czy naprawde nie pisze sam zadnych glupot. nie wiem, bynajmniej nic nie znalazlam. Nie podczas szkolenia. Teraz po zakonczeniu sa dalej rozmowy , sms, whatsapp, pisa jak im zle i ciezko w normalnym zyciu po szkole. wczoraj rozmawialismy i tłumaczył swoje slowa ze" ciezko mu wrocic". mial na mysli brak odpowiedzialnosci, co chcial ro robil, szli na piwo, na jezioro , zakupy, biegali, graliw pilke, basen. A w domu z dzicmi z zona juz nie to samo, bo trzeba liczyc sie z czyims zdaniem itp.
tak troche to rozumiem i sama często , coraz częściej tesknie za wolnością,za spokojem w domu, za nie robieniem niczego. Ze nie moge wyjsc na silowinie, spacer, za spokojnymi zakupami, tylko wszedzie biegam na czas.
Takie jest zycie niestety, swiadomie decydowalismy sie na zalozenie rodziny, na jedno, drugie dziecko, gdzies tam daleko w glowie myslimy o trzecim ale jeszcze nie teraz. Kocham, kocham go nad zycie. Probuje jakos trafic do niego, zeby było dobrze. Chyba moze faktycznie potrzebuje dłuższego czasu na zaklimatyzowanie w domu.
backspace12 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 07:41   #7
Tashira
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 591
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez backspace12 Pokaż wiadomość
Haslo na telefon, fakt mamy oboje ale ze wzgledu na dzieci, oboje je znamy i jasne oczywiscie przeglam jego tel, fb. Jest moim mężem, jest częścią mnie. Ja mu daje mój, jego czasami tez odstawałam ot tak dla spokoju ducha, ale czy faktycznie pokasował wsyzstsko czy naprawde nie pisze sam zadnych glupot. nie wiem, bynajmniej nic nie znalazlam. Nie podczas szkolenia. Teraz po zakonczeniu sa dalej rozmowy , sms, whatsapp, pisa jak im zle i ciezko w normalnym zyciu po szkole. wczoraj rozmawialismy i tłumaczył swoje slowa ze" ciezko mu wrocic". mial na mysli brak odpowiedzialnosci, co chcial ro robil, szli na piwo, na jezioro , zakupy, biegali, graliw pilke, basen. A w domu z dzicmi z zona juz nie to samo, bo trzeba liczyc sie z czyims zdaniem itp.
tak troche to rozumiem i sama często , coraz częściej tesknie za wolnością,za spokojem w domu, za nie robieniem niczego. Ze nie moge wyjsc na silowinie, spacer, za spokojnymi zakupami, tylko wszedzie biegam na czas.
Takie jest zycie niestety, swiadomie decydowalismy sie na zalozenie rodziny, na jedno, drugie dziecko, gdzies tam daleko w glowie myslimy o trzecim ale jeszcze nie teraz. Kocham, kocham go nad zycie. Probuje jakos trafic do niego, zeby było dobrze. Chyba moze faktycznie potrzebuje dłuższego czasu na zaklimatyzowanie w domu.
Ja podczas szkolenia mialam hasla. Ale ostatnio tylko do tele. Ale to zadna gwarancja. Zreszta denerwowal sie ze naruszam jego prywatność wiec by nir powodowac klotni nie robiłam tego.

Daj mu czas, duzo spokoju i wsparcia. Moze sie zaaklimatyzuje i wszystko wroci do normy. Wiadomo tam inne zycie a tu obowiazki, rodzina.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tashira jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 09:50   #8
backspace12
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 39
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Tashira mam taką nadzieję, że się to wszystko poukłada., bardzo tego chcę. Niedlugo jedziemy na wspólne rodzinne wakcje, może to tez mu pomoże.
backspace12 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 09:51   #9
Tashira
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 591
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez backspace12 Pokaż wiadomość
Tashira mam taką nadzieję, że się to wszystko poukłada., bardzo tego chcę. Niedlugo jedziemy na wspólne rodzinne wakcje, może to tez mu pomoże.
Na pewno troche Was to zblizy i pomoze mu na troche odciac sie od tego toksycznego srodowiska. Ale badz twarda i trzymaj reke na pulsie. Nir pozwol sobir na slabosc na ktora ja sobie pozwolilam. Dalam sie nagiac i pozniej runelo wszystko

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tashira jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 09:52   #10
backspace12
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 39
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez Tashira Pokaż wiadomość
Może zacznę od początku...


Jak się skończyło? Jakaś sprzeczka, 2 tyg odpoczynku od siebie i wtedy popłynął. Już nie chciał wrócić. Zaczął kręcić wymyślać. Twierdził że nikogo nie ma. Miał iść do pracy w nd- cynk od osoby 3ciej że widziała go z jakaś kobietą...

Zdrada, próbuję wyobrazić sobie jak mocno boli. Ale teraz kiedy juz nie jestescie razem, macie jakis kontakt ze soba, rozmawiacie? Myslisz ze jest mozliwośc powrotu do siebie ?
backspace12 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 09:55   #11
Tashira
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 591
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez backspace12 Pokaż wiadomość
Zdrada, próbuję wyobrazić sobie jak mocno boli. Ale teraz kiedy juz nie jestescie razem, macie jakis kontakt ze soba, rozmawiacie? Myslisz ze jest mozliwośc powrotu do siebie ?
Fizycznie prawdopodobnoe mnie nie zdradzil. Ale oszukiwał spotykajac sie na boku z jakas "nowa kolezanka".
Tak czy siak dla mnie to jak zdrada...

Nie mamy... tzn ja podejmowalan proby ale on sie jakos zawzial, zerwal jak ze smyczy i chyba korzysta z zycia.

Ja chcialam... ale on nie bo twierdzi ze potrzebuje przestrzeni, kolegow (z pracy) a ja go osaczam...

Moze po prostu zakochal sie w innej? Nie wiem... prawdy sie juz nie dowiem ja chcialam walczyć o nas. Ale nikogo nie zmusze do milosci...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tashira jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-07, 11:52   #12
backspace12
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 39
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Dramat jak łatwo uderza woda sodowa do głowy. Współczuje Ci bardzo
backspace12 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-10, 11:23   #13
Zorzoli
Wtajemniczenie
 
Avatar Zorzoli
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 2 335
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez backspace12 Pokaż wiadomość


kobiety ? to zwykłe ***** a nie kobiety. Zadna porządna szanująca siebie kobieta nie zainteresuje się cudzym Mężęm ! Powinna sie postawic na miejscu tej która zostala sama z dziećmi z domem, szkoła, pracą , obowiązkami itp.
przecież to facet ślubował miłość a nie jakieś obce kobiety więc pretensje powinno się mieć do misiaczka, który świadomie zdradza a nei całego świata obok.
__________________
Nikogo niestety nie zmusisz do miłości ale zawsze możesz zamknąć wybranka w piwnicy i trzymać tam dopóki nie rozwinie się u niego syndrom sztokholmski. 🙃

Edytowane przez Dorotti666
Czas edycji: 2018-08-16 o 20:33
Zorzoli jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-10, 15:21   #14
matcha
Zadomowienie
 
Avatar matcha
 
Zarejestrowany: 2018-05
Wiadomości: 1 041
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Kolejny wątek, w którym określenie kobiety na d przechodzi bez echa. Żenada.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Nic tak nie rozpala człowieka, jak gorąca herbata.
matcha jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-11, 10:55   #15
memories80
Raczkowanie
 
Avatar memories80
 
Zarejestrowany: 2018-03
Wiadomości: 30
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne


Edytowane przez memories80
Czas edycji: 2018-08-11 o 10:58
memories80 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-16, 10:11   #16
Katerzynka
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 21
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

No tak.. kobieta poflirtuje a on poleci.. kilka miłych słów robi swoje.
Katerzynka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-16, 19:20   #17
ParasolkaMaryPoppins
Zadomowienie
 
Avatar ParasolkaMaryPoppins
 
Zarejestrowany: 2017-03
Wiadomości: 1 411
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Czy orientujecie się może czy jest tak samo w związkach z żołnierzami? Nie pytam z ciekawości.
ParasolkaMaryPoppins jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-16, 20:15   #18
zakonna
Naczelna Nastolatka
 
Avatar zakonna
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 808
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez ParasolkaMaryPoppins Pokaż wiadomość
Czy orientujecie się może czy jest tak samo w związkach z żołnierzami? Nie pytam z ciekawości.
Mój mąż jest żołnierzem. Co chcesz wiedzieć?

siła spokoju
__________________
Małgorzata i spółka.
Matka natura to suka.
zakonna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-16, 21:31   #19
ParasolkaMaryPoppins
Zadomowienie
 
Avatar ParasolkaMaryPoppins
 
Zarejestrowany: 2017-03
Wiadomości: 1 411
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez zakonna Pokaż wiadomość
Mój mąż jest żołnierzem. Co chcesz wiedzieć?

siła spokoju
Och, fajnie! Czy oni po służbie zachowuję się tak samo jak policjanci w postach powyżej? Czy odreagowują stres po pracy w domu? Czy pozwalają swojej żonie/dziewczynie mieć własne zdanie?
ParasolkaMaryPoppins jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-16, 21:37   #20
3ebdb6c370169ce1a39c163fc8d64643247d9f80
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 9 233
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Znam tylko nieczynnego żołnierza.

Cytat:
Napisane przez ParasolkaMaryPoppins Pokaż wiadomość
Och, fajnie! Czy oni po służbie zachowuję się tak samo jak policjanci w postach powyżej? Czy odreagowują stres po pracy w domu? Czy pozwalają swojej żonie/dziewczynie mieć własne zdanie?
Tak, ci normalni zachowują się normalnie. Nie "pozwalają" żonie mieć własnego zdania, bo tu nie ma nic do pozwalania. Związek oparty na partnerstwie.
3ebdb6c370169ce1a39c163fc8d64643247d9f80 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-16, 21:40   #21
ParasolkaMaryPoppins
Zadomowienie
 
Avatar ParasolkaMaryPoppins
 
Zarejestrowany: 2017-03
Wiadomości: 1 411
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Dziękuję za odpowiedzi. Chyba za dużo naczytałam się w internecie i teraz mi odbija że biją, wyzywają, odreagowują na swoich partnerkach stres, a! i jeszcze zdradzają. I że to po misjach oni się tak zmieniają.

A rozmawiacie z nimi o służbie? A co robić, jeśli mówią coś strasznego?

Edytowane przez ParasolkaMaryPoppins
Czas edycji: 2018-08-16 o 22:24
ParasolkaMaryPoppins jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-17, 05:12   #22
zakonna
Naczelna Nastolatka
 
Avatar zakonna
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Podkarpacie
Wiadomości: 25 808
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez ParasolkaMaryPoppins Pokaż wiadomość
Och, fajnie! Czy oni po służbie zachowuję się tak samo jak policjanci w postach powyżej? Czy odreagowują stres po pracy w domu? Czy pozwalają swojej żonie/dziewczynie mieć własne zdanie?
Nie wiem jak "oni, ale mój mąż jest normalny. Fakt odreagowywania pracy w domu może dotyczyć każdego zawodu.
Mój mąż jest cholerykiem i dlatego wybucha, a nie dlatego, że pracuje w wojsku.
Mój ojciec był policjantem. A w domu zachowywał się jak dupek bo ogólnie był dupkiem.
Faktem jest, że wojsko klnie strasznie. oraz to, że ten stres często odreagowywują alkoholem. Ale to znowu jest kwestia indywidualna. Mój mąż nie pije.

Myślę, że czegoś strasznego raczej nie usłyszysz. Nie podzielą się z Tobą opisem trupa albo sytuacji, której komuś granat urwał rękę. A tak czy siak, to partner jest po to żeby wspierać.

siła spokoju
__________________
Małgorzata i spółka.
Matka natura to suka.

Edytowane przez zakonna
Czas edycji: 2018-08-17 o 05:14
zakonna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-11-28, 08:00   #23
sygnalista
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 603
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Hm... Jest takie powiedzenie "Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one".

Policja polska to relatywnie wysoki poziom patologii. Chociaż byli milicjanci już prawie wszyscy odeszli, to jednak ich wychowankowie przekazują złe wzorce kolejnym. Liczni polscy policjanci cierpią też na żałosną manię wyższości. Tymczasem zawód policjanta jest mniej niebezpieczny niż np. choćby zawód kierowcy. A państwo czyli my płacimy im za wykonywaną pracę, łaski nie robią.

Jest taki dokumentalny kanał telewizyjny o nazwie ID, o zbrodniach w popełnianych głównie w USA. Niejeden z doświadczonych policjantów zapłakał przed kamerą wspominając okropieństwo sprawy którą prowadził (zamordowanej dziewczyny, młodej kobiety), pociekły autentyczne łzy. Czy kto widział żeby jakiś polski policjant popłakał się wspominając coś takiego?

Edytowane przez sygnalista
Czas edycji: 2018-11-28 o 08:15
sygnalista jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-01-03, 21:08   #24
martynawu92
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 112
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez backspace12 Pokaż wiadomość
Jestem Żoną policjanta od 8lat. Przed wstąpieniem do służby wszystko było idealne, wręcz cukierkowo, wspaniale. Pierwszy był kurs podstawowy, już po pierwszym miesiącu pojawiły się pierwsze dziwne dla mnie nie zrozumiałe zwroty, inne reakcje na dane sytuacje, inne niż były dotychczas. Z miesiąca na miesiąc zmiany w zachowaniu mojego męża były coraz bardziej zauważane. Były to zwłaszcza pokazywanie władzy, siności charakteru, cwaniactwo pierwszej klasy a co to on nie jest. Myślałam ze to minie, ale fascynacja pracą policjanta nie malała, wręcz przeciwnie, rosła z tygodnia na tydzień. Kurs podstawowy dobiegł końca, integracja z kolegami z plutonu trwa do dziś, nawiązali niesamowicie mocne więzi miedzy sobą a przyjaźń między facetami jest zupełnie inna niż między kobietami, jest szczera aż do bólu i wskoczą za sobą nawet w ogień bez zastanowienia.
Kilka tygodni/ miesięcy po kursie podstawowym, trochę to wszystko ucichło , było spokojniej choć już nigdy nie wróciliśmy do takiej samej relacji jak sprzed pójściem do policji. Nigdy nawet teraz.
W miedzy czasie mąż odbył kilka innych szkoleń, po każdym wraca bardziej "męski" tzn. bardziej trwardy, nie ugiety, nie dający prawa głosu, przebicia i wyrażenia odmiennego zdania niż takie jakie on sam sobie wymyślił.
Ostatnio wrócił z kursu specjalistycznego. Miałam nadzieje, że będzie choć trochę inaczej, lżej bo to już kolejny kurs, wyjazd. Początkowo było ok., dzwonił pisał, fakt zjeżdżał co tydzień do domu w przeciwieństwie do innych osób, chyba jako jedyny był tak dużo w domu. To mnie trochę uspokajało, odpowiadało mi ze jest w domu, że go czuję, mogę z nim "porozmawiać" , jednak to wyglądało tak ze to ja mowie a on "słucha". Tłumaczyłam sobie dużą ilością nauki, stresem związanym z kursem itp. A tu jak zwykle wszystkie sytuacje wychodzą na światło dzienne, tuz po zakończeniu kursu.
Czekałam z wielkim utęsknieniem na zakończenie szkolenia.
I co, po co ? Niby przyjechał stęskniony, niby spragniony. Nie wiem jak jest naprawdę, nie umiem go rozszyfrować, odczytać co czuje. Mówi o sobie nie wiele, nie reaguje na mój smutek, złość, cierpienie, płacz. Podczas kłótni pojawia się coraz więcej niechcianych słów z jego strony, coraz częściej czuje się niezbyt pewnie przy nim.
Na pytanie dlaczego tak się zachowuje, mówi tylko tyle " mam dużo wspomnień, to wszystko się skończyło, zbyt szybko, ciężko mi wrócić..." KUR****, przepłakałam cały weekend, nie umiem sobie tego wszystkiego poukładać, nie wiem co się tam takiego działo ze tak bardzo mu "ciężko mu jest wrócić. Warunki były iście spartańskie, brud, syf, grzyb, średnio smaczne jedzenie. Po tym kursie więcej tajemnic i brak opowieści niż z poprzednich wyjazdów.
Nie, o zdradę go nie podejrzewam, bynajmniej próbuje w to wierzyć.
Najhardziej boli mnie brak empatii i brak współczucia dla drugiej osoby, brak docenienia pracy innych osób.
Ja jako matka i żona byłam zostawiona sama sobie na okres 3,5 mies. z dziećmi, pracą zawodową, obowiązkami domowymi, z zajęciami poza lekcyjnymi, szkołą dziecka, lekcjami, i moją drugą pracą. I wiecie co usłyszałam po przyjeździe, w podzięce za to że ogarniałam lepiej lub gorzej swoje/ nasze życie rodzinne? NIC !
A jak zaczęłam się dopominać czy po powrocie czy w trakcie trwania kursu ze jest mi źle i ciężko. to była gadka żebym "NIE ROBIŁA Z SIEBIE MĘCZENNIKA"! Oczywiście zareagowałam wielkim płaczem i chciałam wyrzucić to wszystko z siebie, więc powiedziałam co czuje, ze jest mi strasznie przykro, ze go nie czuje, nie ma wsparcia, miłości, zrozumienia itp. i dalej płacz. A on na to wszystko żebym dała mu się spokojnie wyspać ! i żadnej reakcji na moje słowa, płacz. NIC TWARDY JAK SKAŁA.
Jestem przerażona, totalna rozsypka. Nie wiem jak długo jestem to wszystko znosić i żyć pod jego dyktando...
Nie wiem czy tylko jemu tak odwaliło na temat policji,i służby czy większość policjantów tak ma?




Chciałabym poznać wasze historie na temat związku z policjantem przed i po wstąpieniem do służby.
Cześć kochana! Minęło prawie pół roku od Twojego wpisu... Jak tam sytuacja między Wami? Czy coś się poprawiło? Jak się trzymasz?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
martynawu92 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-01-05, 20:31   #25
Vaanessaa
Zadomowienie
 
Avatar Vaanessaa
 
Zarejestrowany: 2015-12
Wiadomości: 1 000
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Zawód nie świadczy o niczym. Dupkiem może być policjant, lekarz, prawnik, nauczyciel czy kierowca. Zawód o tym nie decyduje.
Wiadomo, często jakaś praca może oddziaływać na psychikę człowieka, ale nic się nie bierze z niczego.
W mojej rodzinie większość mężczyzn to mundurowi. Mój tata jest policjantem i jest człowiekiem naprawdę cudownym. Widział w życiu wiele złego, a pozostał sobą. Tak samo mój brat czy wujek
Vaanessaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-01-05, 21:54   #26
martynawu92
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 112
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Cytat:
Napisane przez Vaanessaa Pokaż wiadomość
Zawód nie świadczy o niczym. Dupkiem może być policjant, lekarz, prawnik, nauczyciel czy kierowca. Zawód o tym nie decyduje.
Wiadomo, często jakaś praca może oddziaływać na psychikę człowieka, ale nic się nie bierze z niczego.
W mojej rodzinie większość mężczyzn to mundurowi. Mój tata jest policjantem i jest człowiekiem naprawdę cudownym. Widział w życiu wiele złego, a pozostał sobą. Tak samo mój brat czy wujek
Jeszcze z rok temu powiedziałabym, że nie związałabym się w życiu z policjantem, zbyt dużo historii się nasłuchałam i naczytałam na ich temat, faktycznie w ich związkach często są różnorakie problemy i jest to zdecydowanie zawód podwyższonego ryzyka i nie każdy facet to dźwignie bez przykrych konsekwencji po latach.

A teraz mi się odmieniło w drugą stronę i wręcz bym chciała mieć faceta policjanta. Większość z nich ma te typowo męskie, fajne cechy, których ja akurat u mężczyzny szukam, więc chciałabym się wkręcić w mundurowe środowisko I z pewnością byśmy też mieli wspólne tematy, bo samej marzyła mi się praca w policji, a hobbystycznie dużo książek o niej czytam i jestem na bieżąco w aktualnych wydarzeniach itd. Potrafiłabym mu raczej okazać wsparcie i zrozumienie po ciężkim dniu służby, tak myślę.

Tylko jak poznać takiego fajnego mundurowego, który byłby wolny i zarazem zainteresowany poważniejszą relacją, ech

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
martynawu92 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-01-05, 22:17   #27
Katerzynka
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 21
Dot.: Praca w policji a wpływ na zycie rodzinne

Czy jest tu ktoś kto ma kogoś w szkole policyjnej w Słupsku. Mam pytanie odnośnie weekendów. Chodzi mi o te weekend kiedy nie wraca się do domu. Czy można sobie tak o wychodzić na miasto, na jakieś imprezy do klubów,czy jest to jakoś pilnowane, czy można sobie wracać o której się ma ochotę. Proszę o odpowiedź. Chodzi mi konkretnie o Słupsk.

---------- Dopisano o 23:17 ---------- Poprzedni post napisano o 23:02 ----------

Mój mąż zaczął drugi raz szkole tym razem w.slipsku. jest tam od listopada. Mogę ci powiedzieć , że jest innym człowiekiem. Naprawdę ta szkoła zmienia człowieka jego zmieniła na gorsze. Mamy razem dwójkę małych dzieci 3,5latke i 3,5mc synka.. w tygodniu mało co się do nas odzywa gdy ma tam dużo obowiązków,mówi że nie nosi ze sobą telefonu na zajęcia, dzwoni licząc cały dzień to na 5min. I to ma nam wystarczyć. Proponujemy telefonu że nie ma na zajęciach tylko niby w pokoju to ściema gdyż zagadnęłam w jego spis połączeń o dzwoni sobie między zajęciami do.kolezanki jak mu to whpomnialam że dla nas nie ma czasu na głupiego smsa a tak sobie wydawania to oczywiście że się czepiam. Mówi że jestem chora,chora z zazdrości a ja jestem chora z braku zainteresowania mną i dziećmi. Jestem zostawiona sama sobie, bo w miejscowości w której mieszkamy nie mamy w ogóle rodziny. Do tego jestem uziemiona bo nie mam prawa jazdy. A o. Się nie interesuje czy u nas jest ok czy jesteśmy zdrowi itp. każda próba wywarcia na nim choć odrobiny zainteresowania kończy się kłótnia. Mówi że mu nie ugam, racja nie ufam gdyz jak został na weekend w szkole to niby miała wyłączone dźwięki a ja dzwoniłam z 20razy i wysłałam smsy a on zareagował dopiero o 3.30 nad ranem bo napislam że jadę do szpitala to nagle się obudził przekręcał się z boku. A bok i zobaczył w tel. Jestem w totalnej rozsypce nie wiem co mam myśleć. Muszę być silna dla dzieci, ale co z nami co z naszym.malzenstwem. dziś jest sobota poszedł spać o 22. Dla mnie to już podejrzane wolny wieczór i tak szybko spać. Nagle wszyscy. Gdzie przed świętami grupa została i poszli do baru. Jak mam mu ufać jak czuje się okłamywana. Czuję że coś przede mną ukrywa. Poza tym dodał kontakt w telefonie po czym wyświetliło się w Messengerze że dodany kontakt na FB czy jakoś tak. Oczywiście mówią w nikogo czyli takiej dziewczyny nie zna a jego kolega z pokoju łowi że to ta... I on nagle się rozłącza. Co ja mam na ten temat myśleć codziennie to walka o przetrwanie. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Wspierałam go pocieszala gdy dostawał 1. A on nagle że przez brak zaufania małżeństwo nie przetrwa, że nie ma co naprawiać że mam iść się leczyć. Bo jak on mówi że idzie spać to tak jest. I że wszyscy śpią a nie ważne że wszyscy po 3godInie dostępni na FB.
Katerzynka jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Służby mundurowe


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-01-05 23:17:38


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:53.