Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :( - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2014-11-24, 11:51   #1
Misseura
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 70

Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(


Zacznę od tego, że z teściową od razu chciałam się zaprzyjaźnić, nie było mowy o żadnym wrogim nastawieniu, do tamtego czasu gdy ją poznałam, śmiałam się z dowcipów o teściowej nazywając je kłamstwami... a z teściową (wtedy przyszłą) pragnęłam co najmniej poprawnych stosunków. Niestety od początku mnie nie lubiła, od pierwszego spojrzenia na mnie kwaśna mina, wieszanie się 30-wówczas letniemu synowi na szyi (no to jeszcze do przyjęcia bo we mnie to nie godzi...w miarę) a do tego teksty w stylu: "no, już mi zabrali syna... (w domyśle: ja zabrałam jej syna) i już nie jest mój i nie będzie" (łzy w oczach!) przy czym co tydzień tam był a czasem i częściej. Opowiadał mi że zanim mnie znał to też był tam raz w tygodniu a jakoś szopek nie urządzała. W ciągu tych 3 lat dopiekła mi wiele razy: jechała mi po pochodzeniu, po rodzinie, po wykształceniu moich rodziców, robiąc aluzje że nie dziwota że dziecko (ja) ma "gorsze" (w jej mniemaniu) wykształcenie, skoro rodizce w ogóle nie mieli wyższego.

Każda wizyta nawet jeśli ochładzam relacje i mnie nie ma dwa miesiące, w końcu kończy się tak samo.

Tydzień temu dałam kolejną szansę, chciałam mieć normalną rodzinę, I co? Kolejny raz uderzenie prosto w serce, tym razem padł tekst: "Nie chcesz z moim synem latem popłynąć w ten rejs nad morzem? Ale tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań to nie chce próbować niczego nowego". ŻADNYCH ZAINTERESOWAŃ. Ja nie mam żadnych zainteresowań wg niej. Bo wszystko co moje jest gorsze i z miejsca do niczego.

Mijają trzy lata, trzy lata oczekiwania na zmianę, na akceptację, na którą czekałam od dawna, i nie nadchodzi. Wiem, że pewnie nigdy nie nadejdzie. Boli mnie to. Chyba już nigdy nie uwierzę, że to możliwe. Ona specjalnie wykorzystuje moment kiedy syn nie słyszy i robi coś innego, bo wtedy nie ma mnie kto obronić. On na początku nie wierzył jak mu mówiłam jak potrafi się jego matka zachować ...ba, nawet reagował machnięciem ręki albo nawet agresją słowną (czepiasz się! taka już jest, nic nie zrobiła a Ty masz znów "ale") ale po dłuuuuugim czasie przejrzał na oczy, zwłaszcza po tym jak był świadkiem jednej z takich sytuacji i jak mu potem resztę jej słów opowiedziałam z płaczem. Wtedy uwierzył, że to nie są przelewki, i mnie naprawdę to boli.

Ja nie mam zdolności retorycznych i czasem najlepsze riposty przychodzą mi po czasie, co jest minusem. Często się stawiam, odpowiadam asertywnie, że z tym a z tym się nie zgadzam (nauczyłam się po czasie...pełnym cierpienia.) ale to nic nie daje albo daje na króŧko. Unikać spotkań to ja unikam, ale co z tego jak ona na przykład na spotkanie nasze i jej córki i córki męża się wpycha i całe spotkanie rozwala.

Jeśli gdzieś jedziemy na święta czy ferie bez niej, wpędza dzieci w poczucie winy. Po czasie (też długim) nauczyły się zlewać to od góry do dołu, brzydko mówiąc.

Kobieta ma postawę roszczeniową, chce być traktowana jak księżniczka, chce by ją wszędzie wozić, podwozić, przywozić (a przystanek ma pod nosem zaraz jak z domu wyjdzie). Jak ktoś odmówi - obraża się, i płacze. Jest labilna, niestabilna emocjonalnie bardzo.

Chciałabym mieć normalną rodzinę ale nie da się...ile można znosić walenie po uszach, w przenośni oczywiście. Ile razy można wybaczać? No pytam się, czy jestem chłopcem do bicia?

Syn po DŁUGIM czasie zauważył, że naprawdę nie mam zwidów, omamów, że naprawdę jest to dopiekanie z jej strony. Zwłaszcza to ujrzał po tym tekście o moim rzekomym braku zainteresowań.

Tęsknię za swoją rodziną która jest daleko. Tutaj mam tylko jego i jest jeszcze jego rodzina. U jego matki akceptacji i miłości nie zaznam. To przykre, ale do przejścia. Gorzej że nawet szczypty szacunku nie zaznam.

Mam przez to często obniżony nastrój. Płaczę, brakuje mi normalnej herbaty u kogoś miłego, pogawędki. Zwyczajnie. Nie ma do kogo pójść, bo rodzina jest jaka jest. Znajomi mają swoje życie i nie zawsze w weekend z nami się spotkają, a raczej bardzo rzadko...to gdzie mamy iść, sami w kółko siedzimy. A brakuje nam dobrej matki, ojca. Pokoleniowej rodziny. Moje marzenie o fajnej rodzinie się nie spełni dopóki sami nie będziemy mieli swoich dzieci. A to tak szybko nie nastąpi. Męczę się, moja rodzina daleko, a tutejsza - jak wyżej.

Dodatkowo teściowa buntuje jednych przeciwko drugim, stara się skłócić. Powtarza mi słowa, jakie powiedziała druga synowa, niby przeciwko nam. A ja na pohybel i tak nadal się z drugą synową zadaję - bo wiem, że teściowa sama się przyznała do tego, że bawi ją skłócanie ludzi.

Jak się spotykamy sami bez teściowej to mało ją nie trafi....często więc wprasza się i nikt nie ma odwagi jej odmówić. Przychodzi więc, i mąci. Chcę pobawić się z jej wnukiem, to ciągle się czepia że źle go trzymam, źle karmię....zawłaszcza to dziecko a jak ktoś powie że mały się w ciocię (mnie) zapatrzył, to mało ją szlag nie trafi, taka zazdrosna o takie głupoty... Ja dam małemu cmoka, ona leci dać trzy. Boże, co za babsztyl...

Wczoraj było niestety spotkanie rodzinne z powodu urodzin jej wnuczki. Co się działo? Waliła przy wszystkich teksty, że dla matki żadna kobieta nie jest nigdy dobra dla jej syna, ale ona "odpuszcza". No brawo.

Niemal każdy kontakt z tą kobietą (większość jest niechciana, ale wypada iść np. na urodziny córki jej córki, gdzie ona niestety jest także) kończy się smutkiem, dołem, płaczem, poczuciem odrzucenia.

Co o tym myślicie, i co radzicie...?

Krytykuje mnie, że nie umiem trzymać własnego dziecka, uczy mnie co mam robić, zarzuca że nie chcę z jej synem uprawiać wspinaczki w górach bo "tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań, to nie chce nic nowego próbować" - TAK mi powiedziała. Nie trafiła w kompleks bo mam inne zainteresowania co nie znaczy że żadne, ale trafiła znów w moje serce czekające na odrobinę ciepła i akceptacji. Potem w domu płakałam że znowu mnie obraża. Zawsze wali te teksty jak syna nie ma obok, by nie mógł mnie obronić. Zachowuje się jak szurnięta, wszyscy obchodzą się z nią jak ze śmierdzącym jajkiem bo ona "już taka jest". Mąż dopiero po roku jak zobaczył co ona wygaduje to mi uwierzył. ALe mija trochę czasu i znów mnie tam ciągnie bo mu tęskno za rodziną...żal mu że ja nie chcę jeździć z nim. Co o tym myślicie? I o tym babsztylu?

Albo jak raz jechaliśmy na wakacje, to powiedziała ignorując mnie kompletnie: "To co syneczku, zostawisz mi kluczyk do TWOJEGO mieszkania? to sobie będę miała atrakcję przynajmniej taką...skoro wy na wakacje jedizecie" (syn kupił mieszkanie zanim mnie poznał więc w jej mniemaniu to tylko jEGO) a ja kim tam jestem??? przecież też daję na rachunki, dokładam, a poza tym to jest też miejsce ggdzie ja żyję i nawet wspołlokqatora w akademiku ludzie pytają czy mogą kogoś wpuścić) .To było przed ślubem.
Zostawił, bo powiedział że zawsze jej zostawiał jak jeszcze mnie nie znał, i ona kwiatki podleje.
Ale za to ja wcześniej się odgryzłam mówiąc: "No, po naszym ślubie jak zamienimy mieszkanie na większe i JA też dam swój wkład, to już nie będzie można mnie nie zapytać o zdanie. Ja będę decydować kto w moim domu będzie a kto nie" i zrzedła jej mina i chciało się jej wyć, a syn jak zwykle jak jej coś odpowiem: mimoza i zero rekacji.
Ja uważam że nie powinien był jej dać tych kluczy mimo że nie był jeszcze wtedy moim męzem.Ja tam mieszkałam, do jasnej cholery, codziennie.

Ta rodzina uwikłana jest w chore relacje z matką. Z matką obchodzą się tam jak ze śmierdzącym jajem, wiele puszczają mimo uszu "bo ona jest jaka jest", ba, mój nawet mi mówi że ona jest psyhopatką więc żebym ją tak traktowała czyli wariatowi się potakuje i olewa te jego słowa, porównał moje reakcje to przejmowania się tym co mówi psychopata w psychiatryku. No ja jakoś mam problem z traktowaniem jej jak świra, wydaje mi się że kto jak kto ale ona dobrze wie co mówi.
Misseura jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:00   #2
Bananalama
jestę wieszczę
 
Avatar Bananalama
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: z lasu
Wiadomości: 12 558
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Zacznę od tego, że z teściową od razu chciałam się zaprzyjaźnić, nie było mowy o żadnym wrogim nastawieniu, do tamtego czasu gdy ją poznałam, śmiałam się z dowcipów o teściowej nazywając je kłamstwami... a z teściową (wtedy przyszłą) pragnęłam co najmniej poprawnych stosunków. Niestety od początku mnie nie lubiła, od pierwszego spojrzenia na mnie kwaśna mina, wieszanie się 30-wówczas letniemu synowi na szyi (no to jeszcze do przyjęcia bo we mnie to nie godzi...w miarę) a do tego teksty w stylu: "no, już mi zabrali syna... (w domyśle: ja zabrałam jej syna) i już nie jest mój i nie będzie" (łzy w oczach!) przy czym co tydzień tam był a czasem i częściej. Opowiadał mi że zanim mnie znał to też był tam raz w tygodniu a jakoś szopek nie urządzała. W ciągu tych 3 lat dopiekła mi wiele razy: jechała mi po pochodzeniu, po rodzinie, po wykształceniu moich rodziców, robiąc aluzje że nie dziwota że dziecko (ja) ma "gorsze" (w jej mniemaniu) wykształcenie, skoro rodizce w ogóle nie mieli wyższego.

Każda wizyta nawet jeśli ochładzam relacje i mnie nie ma dwa miesiące, w końcu kończy się tak samo.

Tydzień temu dałam kolejną szansę, chciałam mieć normalną rodzinę, I co? Kolejny raz uderzenie prosto w serce, tym razem padł tekst: "Nie chcesz z moim synem latem popłynąć w ten rejs nad morzem? Ale tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań to nie chce próbować niczego nowego". ŻADNYCH ZAINTERESOWAŃ. Ja nie mam żadnych zainteresowań wg niej. Bo wszystko co moje jest gorsze i z miejsca do niczego.

Mijają trzy lata, trzy lata oczekiwania na zmianę, na akceptację, na którą czekałam od dawna, i nie nadchodzi. Wiem, że pewnie nigdy nie nadejdzie. Boli mnie to. Chyba już nigdy nie uwierzę, że to możliwe. Ona specjalnie wykorzystuje moment kiedy syn nie słyszy i robi coś innego, bo wtedy nie ma mnie kto obronić. On na początku nie wierzył jak mu mówiłam jak potrafi się jego matka zachować ...ba, nawet reagował machnięciem ręki albo nawet agresją słowną (czepiasz się! taka już jest, nic nie zrobiła a Ty masz znów "ale") ale po dłuuuuugim czasie przejrzał na oczy, zwłaszcza po tym jak był świadkiem jednej z takich sytuacji i jak mu potem resztę jej słów opowiedziałam z płaczem. Wtedy uwierzył, że to nie są przelewki, i mnie naprawdę to boli.

Ja nie mam zdolności retorycznych i czasem najlepsze riposty przychodzą mi po czasie, co jest minusem. Często się stawiam, odpowiadam asertywnie, że z tym a z tym się nie zgadzam (nauczyłam się po czasie...pełnym cierpienia.) ale to nic nie daje albo daje na króŧko. Unikać spotkań to ja unikam, ale co z tego jak ona na przykład na spotkanie nasze i jej córki i córki męża się wpycha i całe spotkanie rozwala.

Jeśli gdzieś jedziemy na święta czy ferie bez niej, wpędza dzieci w poczucie winy. Po czasie (też długim) nauczyły się zlewać to od góry do dołu, brzydko mówiąc.

Kobieta ma postawę roszczeniową, chce być traktowana jak księżniczka, chce by ją wszędzie wozić, podwozić, przywozić (a przystanek ma pod nosem zaraz jak z domu wyjdzie). Jak ktoś odmówi - obraża się, i płacze. Jest labilna, niestabilna emocjonalnie bardzo.

Chciałabym mieć normalną rodzinę ale nie da się...ile można znosić walenie po uszach, w przenośni oczywiście. Ile razy można wybaczać? No pytam się, czy jestem chłopcem do bicia?

Syn po DŁUGIM czasie zauważył, że naprawdę nie mam zwidów, omamów, że naprawdę jest to dopiekanie z jej strony. Zwłaszcza to ujrzał po tym tekście o moim rzekomym braku zainteresowań.

Tęsknię za swoją rodziną która jest daleko. Tutaj mam tylko jego i jest jeszcze jego rodzina. U jego matki akceptacji i miłości nie zaznam. To przykre, ale do przejścia. Gorzej że nawet szczypty szacunku nie zaznam.

Mam przez to często obniżony nastrój. Płaczę, brakuje mi normalnej herbaty u kogoś miłego, pogawędki. Zwyczajnie. Nie ma do kogo pójść, bo rodzina jest jaka jest. Znajomi mają swoje życie i nie zawsze w weekend z nami się spotkają, a raczej bardzo rzadko...to gdzie mamy iść, sami w kółko siedzimy. A brakuje nam dobrej matki, ojca. Pokoleniowej rodziny. Moje marzenie o fajnej rodzinie się nie spełni dopóki sami nie będziemy mieli swoich dzieci. A to tak szybko nie nastąpi. Męczę się, moja rodzina daleko, a tutejsza - jak wyżej.

Dodatkowo teściowa buntuje jednych przeciwko drugim, stara się skłócić. Powtarza mi słowa, jakie powiedziała druga synowa, niby przeciwko nam. A ja na pohybel i tak nadal się z drugą synową zadaję - bo wiem, że teściowa sama się przyznała do tego, że bawi ją skłócanie ludzi.

Jak się spotykamy sami bez teściowej to mało ją nie trafi....często więc wprasza się i nikt nie ma odwagi jej odmówić. Przychodzi więc, i mąci. Chcę pobawić się z jej wnukiem, to ciągle się czepia że źle go trzymam, źle karmię....zawłaszcza to dziecko a jak ktoś powie że mały się w ciocię (mnie) zapatrzył, to mało ją szlag nie trafi, taka zazdrosna o takie głupoty... Ja dam małemu cmoka, ona leci dać trzy. Boże, co za babsztyl...

Wczoraj było niestety spotkanie rodzinne z powodu urodzin jej wnuczki. Co się działo? Waliła przy wszystkich teksty, że dla matki żadna kobieta nie jest nigdy dobra dla jej syna, ale ona "odpuszcza". No brawo.

Niemal każdy kontakt z tą kobietą (większość jest niechciana, ale wypada iść np. na urodziny córki jej córki, gdzie ona niestety jest także) kończy się smutkiem, dołem, płaczem, poczuciem odrzucenia.

Co o tym myślicie, i co radzicie...?

Krytykuje mnie, że nie umiem trzymać własnego dziecka, uczy mnie co mam robić, zarzuca że nie chcę z jej synem uprawiać wspinaczki w górach bo "tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań, to nie chce nic nowego próbować" - TAK mi powiedziała. Nie trafiła w kompleks bo mam inne zainteresowania co nie znaczy że żadne, ale trafiła znów w moje serce czekające na odrobinę ciepła i akceptacji. Potem w domu płakałam że znowu mnie obraża. Zawsze wali te teksty jak syna nie ma obok, by nie mógł mnie obronić. Zachowuje się jak szurnięta, wszyscy obchodzą się z nią jak ze śmierdzącym jajkiem bo ona "już taka jest". Mąż dopiero po roku jak zobaczył co ona wygaduje to mi uwierzył. ALe mija trochę czasu i znów mnie tam ciągnie bo mu tęskno za rodziną...żal mu że ja nie chcę jeździć z nim. Co o tym myślicie? I o tym babsztylu?

Albo jak raz jechaliśmy na wakacje, to powiedziała ignorując mnie kompletnie: "To co syneczku, zostawisz mi kluczyk do TWOJEGO mieszkania? to sobie będę miała atrakcję przynajmniej taką...skoro wy na wakacje jedizecie" (syn kupił mieszkanie zanim mnie poznał więc w jej mniemaniu to tylko jEGO) a ja kim tam jestem??? przecież też daję na rachunki, dokładam, a poza tym to jest też miejsce ggdzie ja żyję i nawet wspołlokqatora w akademiku ludzie pytają czy mogą kogoś wpuścić) .To było przed ślubem.
Zostawił, bo powiedział że zawsze jej zostawiał jak jeszcze mnie nie znał, i ona kwiatki podleje.
Ale za to ja wcześniej się odgryzłam mówiąc: "No, po naszym ślubie jak zamienimy mieszkanie na większe i JA też dam swój wkład, to już nie będzie można mnie nie zapytać o zdanie. Ja będę decydować kto w moim domu będzie a kto nie" i zrzedła jej mina i chciało się jej wyć, a syn jak zwykle jak jej coś odpowiem: mimoza i zero rekacji.
Ja uważam że nie powinien był jej dać tych kluczy mimo że nie był jeszcze wtedy moim męzem.Ja tam mieszkałam, do jasnej cholery, codziennie.

Ta rodzina uwikłana jest w chore relacje z matką. Z matką obchodzą się tam jak ze śmierdzącym jajem, wiele puszczają mimo uszu "bo ona jest jaka jest", ba, mój nawet mi mówi że ona jest psyhopatką więc żebym ją tak traktowała czyli wariatowi się potakuje i olewa te jego słowa, porównał moje reakcje to przejmowania się tym co mówi psychopata w psychiatryku. No ja jakoś mam problem z traktowaniem jej jak świra, wydaje mi się że kto jak kto ale ona dobrze wie co mówi.
pogrubione -

To Twój mąż powinien rozwiązać tę sytuację i stanąć po Twojej stronie. Widocznie za męża masz mimozę i chłopczyka. Co to za facet, co pozwala matce krytykować żonę?
__________________

Nowy wpis. "Czy już wolno być wściekłą?"


*ponieważ jestem nieprzeciętna, nie obchodzą mnie tzw. powinności przeciętnej kobiety
Bananalama jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:01   #3
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 091
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Zacznę od tego, że z teściową od razu chciałam się zaprzyjaźnić, nie było mowy o żadnym wrogim nastawieniu, do tamtego czasu gdy ją poznałam, śmiałam się z dowcipów o teściowej nazywając je kłamstwami... a z teściową (wtedy przyszłą) pragnęłam co najmniej poprawnych stosunków. Niestety od początku mnie nie lubiła, od pierwszego spojrzenia na mnie kwaśna mina, wieszanie się 30-wówczas letniemu synowi na szyi (no to jeszcze do przyjęcia bo we mnie to nie godzi...w miarę) a do tego teksty w stylu: "no, już mi zabrali syna... (w domyśle: ja zabrałam jej syna) i już nie jest mój i nie będzie" (łzy w oczach!) przy czym co tydzień tam był a czasem i częściej. Opowiadał mi że zanim mnie znał to też był tam raz w tygodniu a jakoś szopek nie urządzała. W ciągu tych 3 lat dopiekła mi wiele razy: jechała mi po pochodzeniu, po rodzinie, po wykształceniu moich rodziców, robiąc aluzje że nie dziwota że dziecko (ja) ma "gorsze" (w jej mniemaniu) wykształcenie, skoro rodizce w ogóle nie mieli wyższego.

Każda wizyta nawet jeśli ochładzam relacje i mnie nie ma dwa miesiące, w końcu kończy się tak samo.

Tydzień temu dałam kolejną szansę, chciałam mieć normalną rodzinę, I co? Kolejny raz uderzenie prosto w serce, tym razem padł tekst: "Nie chcesz z moim synem latem popłynąć w ten rejs nad morzem? Ale tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań to nie chce próbować niczego nowego". ŻADNYCH ZAINTERESOWAŃ. Ja nie mam żadnych zainteresowań wg niej. Bo wszystko co moje jest gorsze i z miejsca do niczego.

Mijają trzy lata, trzy lata oczekiwania na zmianę, na akceptację, na którą czekałam od dawna, i nie nadchodzi. Wiem, że pewnie nigdy nie nadejdzie. Boli mnie to. Chyba już nigdy nie uwierzę, że to możliwe. Ona specjalnie wykorzystuje moment kiedy syn nie słyszy i robi coś innego, bo wtedy nie ma mnie kto obronić. On na początku nie wierzył jak mu mówiłam jak potrafi się jego matka zachować ...ba, nawet reagował machnięciem ręki albo nawet agresją słowną (czepiasz się! taka już jest, nic nie zrobiła a Ty masz znów "ale") ale po dłuuuuugim czasie przejrzał na oczy, zwłaszcza po tym jak był świadkiem jednej z takich sytuacji i jak mu potem resztę jej słów opowiedziałam z płaczem. Wtedy uwierzył, że to nie są przelewki, i mnie naprawdę to boli.

Ja nie mam zdolności retorycznych i czasem najlepsze riposty przychodzą mi po czasie, co jest minusem. Często się stawiam, odpowiadam asertywnie, że z tym a z tym się nie zgadzam (nauczyłam się po czasie...pełnym cierpienia.) ale to nic nie daje albo daje na króŧko. Unikać spotkań to ja unikam, ale co z tego jak ona na przykład na spotkanie nasze i jej córki i córki męża się wpycha i całe spotkanie rozwala.

Jeśli gdzieś jedziemy na święta czy ferie bez niej, wpędza dzieci w poczucie winy. Po czasie (też długim) nauczyły się zlewać to od góry do dołu, brzydko mówiąc.

Kobieta ma postawę roszczeniową, chce być traktowana jak księżniczka, chce by ją wszędzie wozić, podwozić, przywozić (a przystanek ma pod nosem zaraz jak z domu wyjdzie). Jak ktoś odmówi - obraża się, i płacze. Jest labilna, niestabilna emocjonalnie bardzo.

Chciałabym mieć normalną rodzinę ale nie da się...ile można znosić walenie po uszach, w przenośni oczywiście. Ile razy można wybaczać? No pytam się, czy jestem chłopcem do bicia?

Syn po DŁUGIM czasie zauważył, że naprawdę nie mam zwidów, omamów, że naprawdę jest to dopiekanie z jej strony. Zwłaszcza to ujrzał po tym tekście o moim rzekomym braku zainteresowań.

Tęsknię za swoją rodziną która jest daleko. Tutaj mam tylko jego i jest jeszcze jego rodzina. U jego matki akceptacji i miłości nie zaznam. To przykre, ale do przejścia. Gorzej że nawet szczypty szacunku nie zaznam.

Mam przez to często obniżony nastrój. Płaczę, brakuje mi normalnej herbaty u kogoś miłego, pogawędki. Zwyczajnie. Nie ma do kogo pójść, bo rodzina jest jaka jest. Znajomi mają swoje życie i nie zawsze w weekend z nami się spotkają, a raczej bardzo rzadko...to gdzie mamy iść, sami w kółko siedzimy. A brakuje nam dobrej matki, ojca. Pokoleniowej rodziny. Moje marzenie o fajnej rodzinie się nie spełni dopóki sami nie będziemy mieli swoich dzieci. A to tak szybko nie nastąpi. Męczę się, moja rodzina daleko, a tutejsza - jak wyżej.

Dodatkowo teściowa buntuje jednych przeciwko drugim, stara się skłócić. Powtarza mi słowa, jakie powiedziała druga synowa, niby przeciwko nam. A ja na pohybel i tak nadal się z drugą synową zadaję - bo wiem, że teściowa sama się przyznała do tego, że bawi ją skłócanie ludzi.

Jak się spotykamy sami bez teściowej to mało ją nie trafi....często więc wprasza się i nikt nie ma odwagi jej odmówić. Przychodzi więc, i mąci. Chcę pobawić się z jej wnukiem, to ciągle się czepia że źle go trzymam, źle karmię....zawłaszcza to dziecko a jak ktoś powie że mały się w ciocię (mnie) zapatrzył, to mało ją szlag nie trafi, taka zazdrosna o takie głupoty... Ja dam małemu cmoka, ona leci dać trzy. Boże, co za babsztyl...

Wczoraj było niestety spotkanie rodzinne z powodu urodzin jej wnuczki. Co się działo? Waliła przy wszystkich teksty, że dla matki żadna kobieta nie jest nigdy dobra dla jej syna, ale ona "odpuszcza". No brawo.

Niemal każdy kontakt z tą kobietą (większość jest niechciana, ale wypada iść np. na urodziny córki jej córki, gdzie ona niestety jest także) kończy się smutkiem, dołem, płaczem, poczuciem odrzucenia.

Co o tym myślicie, i co radzicie...?

Krytykuje mnie, że nie umiem trzymać własnego dziecka, uczy mnie co mam robić, zarzuca że nie chcę z jej synem uprawiać wspinaczki w górach bo "tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań, to nie chce nic nowego próbować" - TAK mi powiedziała. Nie trafiła w kompleks bo mam inne zainteresowania co nie znaczy że żadne, ale trafiła znów w moje serce czekające na odrobinę ciepła i akceptacji. Potem w domu płakałam że znowu mnie obraża. Zawsze wali te teksty jak syna nie ma obok, by nie mógł mnie obronić. Zachowuje się jak szurnięta, wszyscy obchodzą się z nią jak ze śmierdzącym jajkiem bo ona "już taka jest". Mąż dopiero po roku jak zobaczył co ona wygaduje to mi uwierzył. ALe mija trochę czasu i znów mnie tam ciągnie bo mu tęskno za rodziną...żal mu że ja nie chcę jeździć z nim. Co o tym myślicie? I o tym babsztylu?

Albo jak raz jechaliśmy na wakacje, to powiedziała ignorując mnie kompletnie: "To co syneczku, zostawisz mi kluczyk do TWOJEGO mieszkania? to sobie będę miała atrakcję przynajmniej taką...skoro wy na wakacje jedizecie" (syn kupił mieszkanie zanim mnie poznał więc w jej mniemaniu to tylko jEGO) a ja kim tam jestem??? przecież też daję na rachunki, dokładam, a poza tym to jest też miejsce ggdzie ja żyję i nawet wspołlokqatora w akademiku ludzie pytają czy mogą kogoś wpuścić) .To było przed ślubem.
Zostawił, bo powiedział że zawsze jej zostawiał jak jeszcze mnie nie znał, i ona kwiatki podleje.
Ale za to ja wcześniej się odgryzłam mówiąc: "No, po naszym ślubie jak zamienimy mieszkanie na większe i JA też dam swój wkład, to już nie będzie można mnie nie zapytać o zdanie. Ja będę decydować kto w moim domu będzie a kto nie" i zrzedła jej mina i chciało się jej wyć, a syn jak zwykle jak jej coś odpowiem: mimoza i zero rekacji.
Ja uważam że nie powinien był jej dać tych kluczy mimo że nie był jeszcze wtedy moim męzem.Ja tam mieszkałam, do jasnej cholery, codziennie.

Ta rodzina uwikłana jest w chore relacje z matką. Z matką obchodzą się tam jak ze śmierdzącym jajem, wiele puszczają mimo uszu "bo ona jest jaka jest", ba, mój nawet mi mówi że ona jest psyhopatką więc żebym ją tak traktowała czyli wariatowi się potakuje i olewa te jego słowa, porównał moje reakcje to przejmowania się tym co mówi psychopata w psychiatryku. No ja jakoś mam problem z traktowaniem jej jak świra, wydaje mi się że kto jak kto ale ona dobrze wie co mówi.
jak dlugo jestescie malzenstwem?

co robi maz zeby to ukrucic? w ogole cos robi?
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:03   #4
gabisun
Zakorzenienie
 
Avatar gabisun
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 4 659
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Skąd teściowa wie o waszych spotkaniach z siostrą tż? spowiadacie jej się ze wszystkiego?
__________________
Czekamy...


gabisun jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:11   #5
brziw
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 731
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Zacznę od tego, że z teściową od razu chciałam się zaprzyjaźnić, nie było mowy o żadnym wrogim nastawieniu, do tamtego czasu gdy ją poznałam, śmiałam się z dowcipów o teściowej nazywając je kłamstwami... a z teściową (wtedy przyszłą) pragnęłam co najmniej poprawnych stosunków. Niestety od początku mnie nie lubiła, od pierwszego spojrzenia na mnie kwaśna mina, wieszanie się 30-wówczas letniemu synowi na szyi (no to jeszcze do przyjęcia bo we mnie to nie godzi...w miarę) a do tego teksty w stylu: "no, już mi zabrali syna... (w domyśle: ja zabrałam jej syna) i już nie jest mój i nie będzie" (łzy w oczach!) przy czym co tydzień tam był a czasem i częściej. Opowiadał mi że zanim mnie znał to też był tam raz w tygodniu a jakoś szopek nie urządzała. W ciągu tych 3 lat dopiekła mi wiele razy: jechała mi po pochodzeniu, po rodzinie, po wykształceniu moich rodziców, robiąc aluzje że nie dziwota że dziecko (ja) ma "gorsze" (w jej mniemaniu) wykształcenie, skoro rodizce w ogóle nie mieli wyższego.

Każda wizyta nawet jeśli ochładzam relacje i mnie nie ma dwa miesiące, w końcu kończy się tak samo.

Tydzień temu dałam kolejną szansę, chciałam mieć normalną rodzinę, I co? Kolejny raz uderzenie prosto w serce, tym razem padł tekst: "Nie chcesz z moim synem latem popłynąć w ten rejs nad morzem? Ale tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań to nie chce próbować niczego nowego". ŻADNYCH ZAINTERESOWAŃ. Ja nie mam żadnych zainteresowań wg niej. Bo wszystko co moje jest gorsze i z miejsca do niczego.

Mijają trzy lata, trzy lata oczekiwania na zmianę, na akceptację, na którą czekałam od dawna, i nie nadchodzi. Wiem, że pewnie nigdy nie nadejdzie. Boli mnie to. Chyba już nigdy nie uwierzę, że to możliwe. Ona specjalnie wykorzystuje moment kiedy syn nie słyszy i robi coś innego, bo wtedy nie ma mnie kto obronić. On na początku nie wierzył jak mu mówiłam jak potrafi się jego matka zachować ...ba, nawet reagował machnięciem ręki albo nawet agresją słowną (czepiasz się! taka już jest, nic nie zrobiła a Ty masz znów "ale") ale po dłuuuuugim czasie przejrzał na oczy, zwłaszcza po tym jak był świadkiem jednej z takich sytuacji i jak mu potem resztę jej słów opowiedziałam z płaczem. Wtedy uwierzył, że to nie są przelewki, i mnie naprawdę to boli.

Ja nie mam zdolności retorycznych i czasem najlepsze riposty przychodzą mi po czasie, co jest minusem. Często się stawiam, odpowiadam asertywnie, że z tym a z tym się nie zgadzam (nauczyłam się po czasie...pełnym cierpienia.) ale to nic nie daje albo daje na króŧko. Unikać spotkań to ja unikam, ale co z tego jak ona na przykład na spotkanie nasze i jej córki i córki męża się wpycha i całe spotkanie rozwala.

Jeśli gdzieś jedziemy na święta czy ferie bez niej, wpędza dzieci w poczucie winy. Po czasie (też długim) nauczyły się zlewać to od góry do dołu, brzydko mówiąc.

Kobieta ma postawę roszczeniową, chce być traktowana jak księżniczka, chce by ją wszędzie wozić, podwozić, przywozić (a przystanek ma pod nosem zaraz jak z domu wyjdzie). Jak ktoś odmówi - obraża się, i płacze. Jest labilna, niestabilna emocjonalnie bardzo.

Chciałabym mieć normalną rodzinę ale nie da się...ile można znosić walenie po uszach, w przenośni oczywiście. Ile razy można wybaczać? No pytam się, czy jestem chłopcem do bicia?

Syn po DŁUGIM czasie zauważył, że naprawdę nie mam zwidów, omamów, że naprawdę jest to dopiekanie z jej strony. Zwłaszcza to ujrzał po tym tekście o moim rzekomym braku zainteresowań.

Tęsknię za swoją rodziną która jest daleko. Tutaj mam tylko jego i jest jeszcze jego rodzina. U jego matki akceptacji i miłości nie zaznam. To przykre, ale do przejścia. Gorzej że nawet szczypty szacunku nie zaznam.

Mam przez to często obniżony nastrój. Płaczę, brakuje mi normalnej herbaty u kogoś miłego, pogawędki. Zwyczajnie. Nie ma do kogo pójść, bo rodzina jest jaka jest. Znajomi mają swoje życie i nie zawsze w weekend z nami się spotkają, a raczej bardzo rzadko...to gdzie mamy iść, sami w kółko siedzimy. A brakuje nam dobrej matki, ojca. Pokoleniowej rodziny. Moje marzenie o fajnej rodzinie się nie spełni dopóki sami nie będziemy mieli swoich dzieci. A to tak szybko nie nastąpi. Męczę się, moja rodzina daleko, a tutejsza - jak wyżej.

Dodatkowo teściowa buntuje jednych przeciwko drugim, stara się skłócić. Powtarza mi słowa, jakie powiedziała druga synowa, niby przeciwko nam. A ja na pohybel i tak nadal się z drugą synową zadaję - bo wiem, że teściowa sama się przyznała do tego, że bawi ją skłócanie ludzi.

Jak się spotykamy sami bez teściowej to mało ją nie trafi....często więc wprasza się i nikt nie ma odwagi jej odmówić. Przychodzi więc, i mąci. Chcę pobawić się z jej wnukiem, to ciągle się czepia że źle go trzymam, źle karmię....zawłaszcza to dziecko a jak ktoś powie że mały się w ciocię (mnie) zapatrzył, to mało ją szlag nie trafi, taka zazdrosna o takie głupoty... Ja dam małemu cmoka, ona leci dać trzy. Boże, co za babsztyl...

Wczoraj było niestety spotkanie rodzinne z powodu urodzin jej wnuczki. Co się działo? Waliła przy wszystkich teksty, że dla matki żadna kobieta nie jest nigdy dobra dla jej syna, ale ona "odpuszcza". No brawo.

Niemal każdy kontakt z tą kobietą (większość jest niechciana, ale wypada iść np. na urodziny córki jej córki, gdzie ona niestety jest także) kończy się smutkiem, dołem, płaczem, poczuciem odrzucenia.

Co o tym myślicie, i co radzicie...?

Krytykuje mnie, że nie umiem trzymać własnego dziecka, uczy mnie co mam robić, zarzuca że nie chcę z jej synem uprawiać wspinaczki w górach bo "tak to jest jak ktoś nie ma żadnych zainteresowań, to nie chce nic nowego próbować" - TAK mi powiedziała. Nie trafiła w kompleks bo mam inne zainteresowania co nie znaczy że żadne, ale trafiła znów w moje serce czekające na odrobinę ciepła i akceptacji. Potem w domu płakałam że znowu mnie obraża. Zawsze wali te teksty jak syna nie ma obok, by nie mógł mnie obronić. Zachowuje się jak szurnięta, wszyscy obchodzą się z nią jak ze śmierdzącym jajkiem bo ona "już taka jest". Mąż dopiero po roku jak zobaczył co ona wygaduje to mi uwierzył. ALe mija trochę czasu i znów mnie tam ciągnie bo mu tęskno za rodziną...żal mu że ja nie chcę jeździć z nim. Co o tym myślicie? I o tym babsztylu?

Albo jak raz jechaliśmy na wakacje, to powiedziała ignorując mnie kompletnie: "To co syneczku, zostawisz mi kluczyk do TWOJEGO mieszkania? to sobie będę miała atrakcję przynajmniej taką...skoro wy na wakacje jedizecie" (syn kupił mieszkanie zanim mnie poznał więc w jej mniemaniu to tylko jEGO) a ja kim tam jestem??? przecież też daję na rachunki, dokładam, a poza tym to jest też miejsce ggdzie ja żyję i nawet wspołlokqatora w akademiku ludzie pytają czy mogą kogoś wpuścić) .To było przed ślubem.
Zostawił, bo powiedział że zawsze jej zostawiał jak jeszcze mnie nie znał, i ona kwiatki podleje.
Ale za to ja wcześniej się odgryzłam mówiąc: "No, po naszym ślubie jak zamienimy mieszkanie na większe i JA też dam swój wkład, to już nie będzie można mnie nie zapytać o zdanie. Ja będę decydować kto w moim domu będzie a kto nie" i zrzedła jej mina i chciało się jej wyć, a syn jak zwykle jak jej coś odpowiem: mimoza i zero rekacji.
Ja uważam że nie powinien był jej dać tych kluczy mimo że nie był jeszcze wtedy moim męzem.Ja tam mieszkałam, do jasnej cholery, codziennie.

Ta rodzina uwikłana jest w chore relacje z matką. Z matką obchodzą się tam jak ze śmierdzącym jajem, wiele puszczają mimo uszu "bo ona jest jaka jest", ba, mój nawet mi mówi że ona jest psyhopatką więc żebym ją tak traktowała czyli wariatowi się potakuje i olewa te jego słowa, porównał moje reakcje to przejmowania się tym co mówi psychopata w psychiatryku. No ja jakoś mam problem z traktowaniem jej jak świra, wydaje mi się że kto jak kto ale ona dobrze wie co mówi.
Jak do męża w końcu dotarło co robi szanowna mamusia to czemu nie reaguje?

Ja ostatecznie bym powiedziała, najlepiej na osobności, do słuchu. Ostatecznie jak by się rzucać zaczęła przy innych udawała bym że nie mam pojęcia o co chodzi no sory, ona przegina i trzeba się bronić.
brziw jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:12   #6
Misseura
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 70
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Nie, my się jej nie spowiadamy, to tamten drugi syn i synowa mają z nią częstszy kontakt, bo tamten syn ma problem ze stawianiem granic i co chwilkę są telefony i smsy, i wszystko ona wie kto gdzie się wybiera. Niedawno wepchała się na nasze spotkanie, na którym bardzo nie chciałam żeby była.

Co robi maż? Mówi mi, że mnie rozumie, i że nie będziemy tam więcej jeździli a jak już to on sam pojedize. Ale ja też chciałam mieć kontakt z rodzeństwem męża, bo je lubię. Tylko co zrobić, jak stara się wpycha. Nikt jej nie wyprosi, bo jaj nie mają, dodatkowo ona pomaga im, daje prezenty ich dziecku więc w ten sposób uzależnia głupio im ją wywalić z ich życia nawet jak dopieka. Na crzest sypnęła parę tysi i od razu inaczej śpiewają., boże jaka obłuda. Po jej ostatnim tekście po raz kolejny stwierdził, że żałuje, że mnie w to wmanewrował i mogliśmy odmówić wizyty wiedząc że stara tam będzie. Tzn. jej miało nie być już, ale specjalnie tam została jak się dowiedziała, że przyjeżdżamy. Tak że sytuacja była niejasna.

Z drugą synową się lubiłam oraz z jej córką (matki mego męża) ale jak zobaczyłam, że synowa najpierw do mnie nadaje na teściową a potem przy mnie jej włazi z wazeliną w tyłek, to nabrałam dystansu i nie rozumiem X., bo nie wiem, co ona tak naprawdę myśli. To nie jest szczere, najpierw nadaje a potem się przymila. Na niej też się po tym zawiodłam..

Co robi mąż? jakby to powidzieć...bardizej zaczął zlewać matkę, odpowiadać jej pięknym za nadobne, olewać jej chore zachcianki, i stawiać się zaczął. Ale żeby jej przemówić do słuchu czy rozumu to ja jeszcze nie słyszałam ani od mojego ani od któregokolwiek z dzieci. Żona drugiego syna płakała przez teksty teściowej, w obecności nas wszystkich. I nikt nic starej nie powiedział. Nikt.

Edytowane przez Misseura
Czas edycji: 2014-11-24 o 12:16
Misseura jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:13   #7
gabisun
Zakorzenienie
 
Avatar gabisun
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 4 659
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

I jak to jest autorko z tymi zainteresowaniami tż? bo raz piszesz o rejsie po morze, a potem o wspinaczce górskiej i obie rzeczy w kontekście tej samej rozmowy
__________________
Czekamy...


gabisun jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:15   #8
Bananalama
jestę wieszczę
 
Avatar Bananalama
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: z lasu
Wiadomości: 12 558
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

o co chodzi z tymi dziećmi? Raz ich nie macie, innym razem nie potrafisz swojego dziecka trzymać?
__________________

Nowy wpis. "Czy już wolno być wściekłą?"


*ponieważ jestem nieprzeciętna, nie obchodzą mnie tzw. powinności przeciętnej kobiety
Bananalama jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:19   #9
Misseura
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 70
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Nieee, to nie o to chodzi. Wybaczcie pomyłkę....pisałam to w pośpiechu - dziecko mamy, jedno. Po prostu nie chcąc pisać tyle, wkleiłam też ze swojej wypowiedzi sprzed weeeelu miesięcy. Przepraszam że się nie składa - nie sprawdziłam a wysłałamna forum. Rejs po morzu i wspinaczka to obie rzeczy którymi on się interesuje, po morzu już z nim pływałam i po górach chodziłam od tamtego czasu, ale raz nie chciałam to baba powiedziała, że to przez to że nie mam żadnych zainteresowań.
Misseura jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:39   #10
wiekanka
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 3 549
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Nic ale to nic nie zrobisz.

Maz dupa a tesciowa rabnieta.

Proponuje amputacje obu...
albo...calkowite odciecie sie od tesciowej.
wiekanka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:43   #11
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 091
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

za bardzo sie baba przejmujesz.
maz tez ma gdzies co czujesz.
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:44   #12
Lexie
Przyjaciel wizaz.pl
 
Avatar Lexie
 
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 35 205
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Na taką osobę prawdopodobnie nie ma rady, trzeba olewać kiedy już kontakt z nią jest konieczny, a kontaktu jako takiego unikać jak zarazy.

A nie możecie się stamtąd wyprowadzić, gdzieś na przykład bliżej Twojej rodziny, albo w jeszcze inne miejsce? Żeby wydostać się spod codziennego wpływu tej całej familii podporządkowanej teściowej?

Ogólnie trochę mnie dziwi, że zdecydowałaś się na związek i małżeństwo z facetem, który ma taką rodzinę i takie z nimi relacje, Twoje uczucia chyba go średnio obchodzą, postawić się sensownie nie umie, taka mimoza...

Edytowane przez Lexie
Czas edycji: 2014-11-24 o 12:46
Lexie jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:48   #13
Kiciaaaa
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 427
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Czemu zgadzasz się z tym, że mąż Cię nie broni??!!!
Coś tu jest nie tak i to nie z teściową.
__________________
Mała Juleczka <3 !!
Kiciaaaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:53   #14
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 072
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez lexie Pokaż wiadomość
Na taką osobę prawdopodobnie nie ma rady, trzeba olewać kiedy już kontakt z nią jest konieczny, a kontaktu jako takiego unikać jak zarazy.

A nie możecie się stamtąd wyprowadzić, gdzieś na przykład bliżej Twojej rodziny, albo w jeszcze inne miejsce? Żeby wydostać się spod codziennego wpływu tej całej familii podporządkowanej teściowej?

Ogólnie trochę mnie dziwi, że zdecydowałaś się na związek i małżeństwo z facetem, który ma taką rodzinę i takie z nimi relacje, Twoje uczucia chyba go średnio obchodzą, postawić się sensownie nie umie, taka mimoza...
- serio aby było ok, to facet/kobieta musi mieć rodzinę, gdzie pokochamy się w 100% wszyscy? Nigdy nie byłam blisko z moją śp. teściową (ale też nigdy się nie pokłóciłyśmy- trzymałam dystans), poza tym dzieliły nas na co dzień 400 km, z 3 szwagierek- jednej nie lubię za bardzo i rzadko mamy kontakt ze sobą, ale do głowy by mi nie przyszło z tego uczynić warunek zamążpójścia. Ważne jest jednak, aby para była dla siebie rodziną nr 1, a potem cała reszta- to było dla nas oczywiste i oczekuję, że tą drogą pójdą kiedyś moi synowie.

Dziewczyna znając swoją teściową, za bardzo stara się utrzymywać kontakt herbatkow-kawkowy z teściową, która przecież się nie zmieni- dlatego ograniczyłabym na maksa kontakty z nią, zresztą sama pisze, ze jej mąż tak powiedział :
Cytat:
Mówi mi, że mnie rozumie, i że nie będziemy tam więcej jeździli a jak już to on sam pojedize. Ale ja też chciałam mieć kontakt z rodzeństwem męża, bo je lubię.
- za to nie chce mi się wierzyć, że kontakt z rodzeństwem musi oznaczać też kontakt z teściową, no chyba że to rodzeństwo z nią mieszka.

Edytowane przez madana
Czas edycji: 2014-11-24 o 12:54
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:53   #15
khloe
Strzelaj lub emigruj!
 
Avatar khloe
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Medellin!
Wiadomości: 26 084
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Bananalama Pokaż wiadomość
pogrubione -

To Twój mąż powinien rozwiązać tę sytuację i stanąć po Twojej stronie. Widocznie za męża masz mimozę i chłopczyka. Co to za facet, co pozwala matce krytykować żonę?

dokładnie.

Poza tym autorko- myślisz, ze jak pojawią się dzieci, to sytuacja nagle się odmieni??? wtedy będzie jeszcze gorzej, bo teściowa będzie się wtrącać w wychowanie.

Jedyne sensowne rozwiązanie to wyprowadzić się od tej bluszczowatej manipulantki.
__________________

Przejechane na rowerze w 2019: 2 762
km



mój INSTA
(napisz pw kim jesteś wizażanko
khloe jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:54   #16
Dotka90
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: stąd
Wiadomości: 36 841
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez kennedy Pokaż wiadomość
za bardzo sie baba przejmujesz.
maz tez ma gdzies co czujesz.


To mąż powinien interweniować i załatwić tę sytuację raz, a porządnie. To po pierwsze.

A po drugie, jak czytam o marzeniach o normalnej rodzinie i że nie możesz ich spełnić, bo CIę teściowa nie lubi, to wątpię w świat
Nie lubi Cię, to nie, trudno, Ty masz swoją rodzinę: męża, dziecko i na nich się skupiaj.

PO CHOLERĘ na siłę szukać kontaktu z kimś, kto nas nie lubi i jest toksyczny? Ja się od takich ludzi po prostu odcinam i tyle.

Poza tym, kompletnie nie rozumiem tego żalu, że nawet nie ma z kim usiąść i wypić herbaty, pogadać... A z kim Ty chcesz gadać? Z teściową? A koleżanek nie masz? Znajomych?

Ja lubię swoją teściową, ale nie tęskno mi specjalnie do prywatnych herbatek z nią. To po prostu mama mojego męża, a nie moja psiapsiółka. Od zwierzania się mam koleżanki.
Dotka90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:58   #17
Misseura
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 70
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Parę razy tylko mnie obronił. I dal tych paru razy mu wybaczyłam. Ja się jak to mówicie "wepchałam" bo kochałam go, sądziłam że miłość jest najwwazniejsza a restza się ułoży. Jednak z każdym miesiącem jego matka pozwalała sobie na cora ziwęcej.

Smutne jest słyszeć, że mąż ma w dupie moje uczucia. On tylko mówił: "Ja jej nic nie będę mówi chyba że przy mnie Ci dopiecze, bo ona jest psychiczna i takim się nie odpowiada tylko zlewa ich, nie przejmuj się nią - to jakbyś się przejmowała psychopatą w psychiatryku". Mi jest po prostu smutno, że on nie widział problemu. Że miał to gdzieś. Myślę o odejściu.

A czy możemy się wyprowadzić? Możemy, ale w ciągu najbliższego roku nie mamy za bardzo jak. Może później.

---------- Dopisano o 13:58 ---------- Poprzedni post napisano o 13:54 ----------

Jeszcze któraś z Was mówi, że nie może uwierzyć w to, że ciężko się spotkać rodzeństwu bez matki. To ja Wam powiem tak: ona jest sama od lat, i pozostałe rodzeństwo mojego męża lituje się nad nią mimo jej wrednego charakteru, który tłumaczą samotnością i stresem w pracy. YTak że nawet jak ona tam dzwoni a oni nie mają ochoty się z nią widzieć, to syn ulega. I kończy się tak, że spotkanie, które miało być dla nas, upływa pod znakiem ich starej, która tam siedzi i we wszystko się w****dala. No ale mamusi żal było wywalić bo przecież tyle tysi na chrzest wnuczki dała - widzę, że za pieniądze kupiła sobie prawo do włażenia do nich kiedy chce, na zasadzie płacę wymagam. Pułapka, na którą dali się złapać.

Z moim jest inaczej, trzyma ją na dystans, zresztą zawsze tak było. Mimo to, to jego bardziej chwali i jemu w tyłek bardziej włazi. Pomyślcie sobie, czy Wam by łatwo było się postawić swojemu ojcu jak cały czas by mówił jak to bardzo Was kocha, jesteście jego ksieżniczką i jesteście najpiękneisjze i najzdolniejsze? ja umiałabym. Ale on - napędzany chorym uwielbieniem matki wpatrzonej w niego jak w ikonę za miliard dolarów - widzę, że jej pobłaża często gęsto.

Edytowane przez Misseura
Czas edycji: 2014-11-24 o 13:00
Misseura jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 12:59   #18
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 072
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Parę razy tylko mnie obronił. I dal tych paru razy mu wybaczyłam. Ja się jak to mówicie "wepchałam" bo kochałam go, sądziłam że miłość jest najwwazniejsza a restza się ułoży. Jednak z każdym miesiącem jego matka pozwalała sobie na cora ziwęcej.

Smutne jest słyszeć, że mąż ma w dupie moje uczucia. On tylko mówił: "Ja jej nic nie będę mówi chyba że przy mnie Ci dopiecze, bo ona jest psychiczna i takim się nie odpowiada tylko zlewa ich, nie przejmuj się nią - to jakbyś się przejmowała psychopatą w psychiatryku". Mi jest po prostu smutno, że on nie widział problemu. Że miał to gdzieś. Myślę o odejściu.

A czy możemy się wyprowadzić? Możemy, ale w ciągu najbliższego roku nie mamy za bardzo jak. Może później.
- ale mąż w tej sprawie ma rację: z takimi niefajnymi, źle na nas działającymi osobami, ogranicza się kontakty na maksa, a nie marzy o piciu herbatko=kawki. I co? Opuścisz męża, bo nie kłóci się z matką cały czas- gdy mówi, że jak usłyszy przy nim, to zareaguje ? Mówi Ci, aby to olewać? Olewaj.
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:02   #19
Misseura
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 70
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Olewam, olewam. Ale jak chcemy się spotkać tylko z tamtymi to ona i tak się tam często wpieprza. To już całkiem z nikim kontaktu mieć nie będę chyba, tylko z mężem.

Koleżanki? Tutaj nie mam, jestem tu w zasadzie nowa. Jeszcze nie poznałam wartościowej, a moje przyjaciółki zostały: jedna w UK druga 300 km ode mnie. Tam, gdzie moja rodzina. Tutaj jestem sama jak palec. jest tylko on, ale on nie czuje się samotny. Ma rodzinę, do której zawsze, w każdej chwili może pojechać. Najbardziej mnie dziwi że nawet jak ona mu dowali i dopiecze to on i tak za parę dni napisze smska co u matki. Taki to troskliwy synunio.
Misseura jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:05   #20
201706190936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 4 323
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Ale po co ty w ogóle chcesz mieć coś wspólnego z teściową? Po to żeby dodawać sobie przykrości? Widzisz jaka ona jest, ona się nie zmieni. Zajmij się swoim dzieckiem, mężem, skup się na zainteresowaniach i rozwijaj pasje.
201706190936 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:07   #21
khloe
Strzelaj lub emigruj!
 
Avatar khloe
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Medellin!
Wiadomości: 26 084
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Parę razy tylko mnie obronił. I dal tych paru razy mu wybaczyłam. Ja się jak to mówicie "wepchałam" bo kochałam go, sądziłam że miłość jest najwwazniejsza a restza się ułoży. Jednak z każdym miesiącem jego matka pozwalała sobie na cora ziwęcej.

niestety masz bardzo 'marzeniowe' podejście do życia. Musisz się wreszcie ocknąć z tej bajki, którą sama sobie kreujesz
__________________

Przejechane na rowerze w 2019: 2 762
km



mój INSTA
(napisz pw kim jesteś wizażanko
khloe jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:08   #22
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 894
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

skoro masz małe dziecko to nie szukałaś jakiegoś klubu dla mam z dziećmi? moje koleżanki działają w takich - są jakieś regularne spotkania, kiedy rodzice piją herbatki, a dzieci się razem bawią.
__________________
-27,9 kg

skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:11   #23
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 072
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Olewam, olewam. Ale jak chcemy się spotkać tylko z tamtymi to ona i tak się tam często wpieprza. To już całkiem z nikim kontaktu mieć nie będę chyba, tylko z mężem.

Koleżanki? Tutaj nie mam, jestem tu w zasadzie nowa. Jeszcze nie poznałam wartościowej, a moje przyjaciółki zostały: jedna w UK druga 300 km ode mnie. Tam, gdzie moja rodzina. Tutaj jestem sama jak palec. jest tylko on, ale on nie czuje się samotny. Ma rodzinę, do której zawsze, w każdej chwili może pojechać. Najbardziej mnie dziwi że nawet jak ona mu dowali i dopiecze to on i tak za parę dni napisze smska co u matki. Taki to troskliwy synunio.
- to umawiając się na spotkanie, poproś, abyście się spotkali bez teściowej.

- ale to początek, można poznać ludzi, wszystko z czasem; lata temu najpierw mój mąż dla mnie przeprowadził się 400 km, a potem ja z nim kolejne 400- bo rodziną to najpierw my byliśmy, a potem cała reszta- a Ty mocno jesteś zapatrzona na podział: moja rodzina tam, jego tu; a powinno być: nr 1 dla siebie jesteśmy my.

- ta kobieta jest specyficzna i pewnie niefajna, ale Ty chcesz, aby całkowicie urwał z nią kontakt, a jest jego matką- ograniczył mocno z nią kontakt, ale Ciebie wkurza nawet to , ze jakiś kontakt ma. Chciałabyś, aby Twoje dziecko z Tobą kiedyś kontakt urwało?- tak, zaraz odpowiesz, że Ty na bank nic złego w życiu nie zrobisz.

---------- Dopisano o 13:11 ---------- Poprzedni post napisano o 13:10 ----------

Cytat:
Napisane przez Senses Woman Pokaż wiadomość
Ale po co ty w ogóle chcesz mieć coś wspólnego z teściową? Po to żeby dodawać sobie przykrości? Widzisz jaka ona jest, ona się nie zmieni. Zajmij się swoim dzieckiem, mężem, skup się na zainteresowaniach i rozwijaj pasje.
- zgadzam się.
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:15   #24
Misseura
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 70
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Nie no, ja nie chcę by urwali kontakt, wielokrotnie mu to nawet mówię, powtarzam. Ale mnie zastanawia jak to jest, bo przecież jakby mnie mój ojciec zdenerwował tobym go potrzymała tak z tydzień na dystans, a mój jest miękka faja w tej sprawie i wobec matki jest niekonsekwentny, jak wszystkie jej dzieci. Matka dowali, to nie ma nauczki paręnaście dni by się ogarnęła, tylko jej wybaczają zbyt łątwo, czego efektem jest to że ona nie ma absolutnie żadnej nauczki ani zahamowań. Bo wie, że co by nie powiedziała, to i tak jej ujdzie na sucho.

---------- Dopisano o 14:15 ---------- Poprzedni post napisano o 14:13 ----------

Dla mnie jak mnie matka czy ojciec czymkolwiek wkurzy to nie ma opcji bym zaraz za dwa dni pytała: "Co słychać?" po prostu nie i już. A oni tak robią. Toteż ona czuje się bezkarna. Nieraz niedwa ja przez nią płakałam, nie raz płakała druga synowa.

Postaram się rzeczywiście uleczyć swoje myślenie, nie mieć już żalu, ani nadziei. Po prostu byłam nawina, szukałam ciepła u tej starszej przecież osoby, miałam chęci się zaprzyjaźnić lub chociaż traktować jak ludzie, nie udało się. Zazdroszczę tym, któ¶e mają kochane teściowe. Poprzednią moją niedoszłą teściową miałam wspaniałą.
Misseura jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:16   #25
meta_morfoza
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 369
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

znam to trochę... moja teściowa nie jest taka wredna, ale raczej bezmyślna w swych wypowiedziach i zwyczajnie wścibska.
Mieszkamy dość blisko siebie, ale widujemy się 1-2 razy w miesiącu, jak u niej jesteśmy, to jak tylko zaczyna swoje teorie, to mój mąż sprowadza ją na ziemię. ja mam stosunki z nią poprawne, ale nie zażyłe. nie weszłam z nią nigdy w konflikt, bo nie musiałam, mąż zawsze szybko reagował, a ona zniechęcona,nawet trochę odpuściła.
uważam taki układ za dobry- to mąż powinien wyznaczyć matce granicę, a Ty daj sobie spokój z herbatkami z nią itp. jak Ci cos powie to olej albo odpowiedz, zawsze myśl sobie, że jeszcze np godzina i znów będziesz miała tydzień spokoju od niej
a jeśli chodzi o szwagra, to zwracaliście mu uwagę, że chcielibyście się spotkać SAMI, bez teściowej?

ile ma Wasze dziecko?może jakieś zajęcia dla mam z maluchami wyrwałyby Cię z domu? albo jakiś aerobic?

Edytowane przez meta_morfoza
Czas edycji: 2014-11-24 o 13:19
meta_morfoza jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:17   #26
Iwona 25
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2005-12
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 4 085
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

hej Twój mąż ma na imię Dariusz? jeśli tak to ta sama rodzina, ja się z takim samym rozwiodłam, bo życia nie miałam.
Teraz jestem szczęśliwa i mam spokój ducha
Iwona 25 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:24   #27
201706190936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 4 323
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Nie no, ja nie chcę by urwali kontakt, wielokrotnie mu to nawet mówię, powtarzam. Ale mnie zastanawia jak to jest, bo przecież jakby mnie mój ojciec zdenerwował tobym go potrzymała tak z tydzień na dystans, a mój jest miękka faja w tej sprawie i wobec matki jest niekonsekwentny, jak wszystkie jej dzieci. Matka dowali, to nie ma nauczki paręnaście dni by się ogarnęła, tylko jej wybaczają zbyt łątwo, czego efektem jest to że ona nie ma absolutnie żadnej nauczki ani zahamowań. Bo wie, że co by nie powiedziała, to i tak jej ujdzie na sucho.

---------- Dopisano o 14:15 ---------- Poprzedni post napisano o 14:13 ----------

Dla mnie jak mnie matka czy ojciec czymkolwiek wkurzy to nie ma opcji bym zaraz za dwa dni pytała: "Co słychać?" po prostu nie i już. A oni tak robią. Toteż ona czuje się bezkarna. Nieraz niedwa ja przez nią płakałam, nie raz płakała druga synowa.

Postaram się rzeczywiście uleczyć swoje myślenie, nie mieć już żalu, ani nadziei. Po prostu byłam nawina, szukałam ciepła u tej starszej przecież osoby, miałam chęci się zaprzyjaźnić lub chociaż traktować jak ludzie, nie udało się. Zazdroszczę tym, któe mają kochane teściowe. Poprzednią moją niedoszłą teściową miałam wspaniałą.
Tzn chciałabyś by twój mąż reagował alergią na swoją matkę tak jak ty reagujesz zacięciem się w sporze twoim i twoich rodziców? On nie jest tobą, on ma inne własne odczucia, tobie się wydaje że on jest miękką fają robiony ale on po prostu jest inny niż ty. Skoro kazał ci olewać to olewaj i tyle. Co innego gdyby on do domu przynosił jego relacje z matką, na zasadzie "żono moja, masz nie po kolei w głowie, moja mamusia jest kochana i kocha nas, to nic że taka jest, ale nas kocha a ty wymyślasz sobie jakieś głupoty podczas gdy nasza mamusia chce dla nas najlepiej". A z tego co widzę to gość jest świadom "cech" swojej matki i bardzo dobrze ci doradził by ją olewać. Więc zajmij się sobą i rodziną, odetnij od toksycznej teściowej, nie wyliczaj kto i ile razy przez nią płakał. Ot żyj swoim życiem.
201706190936 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:26   #28
Misseura
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 70
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

"Po co Ty chcesz mieć cokolwiek wspólnego z teśąciową"? ja od dłuższego czasu NIC nie chcę mieć z nią wspólnego. Ale mąż zachowuje się jak sklerotyk i mimo że wie, jak niemiło było w zeszły weekend, to nagle wyskakuje tydzień później: możebyśmy wpadli do mojej miejscowości i zajrzeli później MOŻE do mojej matki?

Czyli NIC go nie nauczyła ostatnia sytuacja. Ja posmutniałam, powiedziałam: "nie wiem, a nie lepiej tutaj pospacerować?" na co on posmutniał! i się zaczął ubierać ze sam pojedzie, po czym po 5 minutach wrócił pytać czy jednak nie pojadę z nim.

Stawia mnie w trudnej sytuacji powodując, że jak odmawiam, to czuję jakbym mu robiła krzywdę. Wiem, to głupie. Pojedzie sam, to na pewno jego matka wykrozysta to przeciwko mnie, że rozwalam rodzinę. Że syn sam musi jeździć. na pewno. To w jej stylu,. Cóż, nie mam wyjścia. Teraz będzie jeździł sam, i ja będę tą najgorszą.
Misseura jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:28   #29
Miss Saeki
Zakorzenienie
 
Avatar Miss Saeki
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 7 050
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

Cytat:
Napisane przez Misseura Pokaż wiadomość
Olewam, olewam. Ale jak chcemy się spotkać tylko z tamtymi to ona i tak się tam często wpieprza. To już całkiem z nikim kontaktu mieć nie będę chyba, tylko z mężem.

Koleżanki? Tutaj nie mam, jestem tu w zasadzie nowa. Jeszcze nie poznałam wartościowej, a moje przyjaciółki zostały: jedna w UK druga 300 km ode mnie. Tam, gdzie moja rodzina. Tutaj jestem sama jak palec. jest tylko on, ale on nie czuje się samotny. Ma rodzinę, do której zawsze, w każdej chwili może pojechać. Najbardziej mnie dziwi że nawet jak ona mu dowali i dopiecze to on i tak za parę dni napisze smska co u matki. Taki to troskliwy synunio.
Cytat:
Napisane przez skazana_na_bluesa Pokaż wiadomość
skoro masz małe dziecko to nie szukałaś jakiegoś klubu dla mam z dziećmi? moje koleżanki działają w takich - są jakieś regularne spotkania, kiedy rodzice piją herbatki, a dzieci się razem bawią.
Dokładnie. Poza tym nie wierzę, że nie poznałaś innych matek z Twojej okolicy.

Ja matką jeszcze nie jestem, ale wręcz przez okno widzę jak szybko się zarówno dzieci jak i matki integrują...

I Twój mąż ma rację, są osoby których nie zmienisz choćbyś chciała.
__________________
Książki LC
Miss Saeki jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2014-11-24, 13:29   #30
kennedy
Zakorzenienie
 
Avatar kennedy
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 18 091
Dot.: Teściowa wykańcza mnie aż do bólu. Ratuję się u psychologa :(

ja bym nie olewala tylko odpowiadala.
__________________
Kiedy kobiety kogoś poznają to myślą, że to fajny facet. Jest już wstępnie zaakceptowany jako partner, a później może to tylko zepsuć lub nie. Kiedy mężczyźni kogoś poznają to myślą: „Ma niezłe nogi”.
kennedy jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2015-03-18 19:16:15


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:47.