Rozstanie z facetem, część XL. - Strona 138 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2020-03-26, 15:54   #4111
patisia123
Zakorzenienie
 
Avatar patisia123
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 8 496
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Lena, a u Ciebie jaki był powód braku seksu? Jeśli mogę zapytać




Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
patisia123 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-26, 16:34   #4112
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez Lena_92 Pokaż wiadomość
hej dziewczyny czytam Wasze wypowiedzi od paru tygodni i jestem w szoku jak wiele mamy wspólnego, szczególnie jeśli chodzi o historię Milagros.... tez jestem po okropnym i trudnym rozstaniu i niestety nie po 2 letnim związku tylko 7 letnim i tez ''cuuudownym'' bez seksu masakra. nie ma co tego tłumaczyć i racjonalizować to nie jest normalne. nigdy. u mnie minęło już ponad pól roku od rozstania z moim "kochanym misiem' i uwierzcie mi nareszcie jestem sobą i spotykam normalnych pod tym względem mężczyzn. to mi otworzyło oczy na wiele spraw. powinnyśmy dostać order uśmiechu za wytrzymałość i dozgonny dodatek za prace nad zaburzeniami seksualnymi bez dyplomu w tym zakresie. tez jestem tuz przed 30 i myślałam ze świat mi się skończył. w szoku byli wszyscy łącznie ze mną. bo przecież byliśmy cuuuuudowna para. ale świat się nie skończył tylko dopiero się zaczął. tylko faktycznie musi opłynąć trochę czasu żeby to wszystko zrozumieć i się z tym pogodzić... czego Wam z całego serca życzę. ja się prawie przekręciłam z żalu i łez. a teraz wiem, ze dostałam od losu prezent
Cześć! Ogromne dzięki, że po podczytywaniu zdecydowałaś się ujawnić i napisać ten post, serio - bardzo mnie "cieszy" (złe słowo, ale chyba wiesz o co chodzi), że mogę poznać historie innych dziewczyn z podobnym problemem. Zgaduję, że 92 to Twój rocznik urodzenia? A więc jesteśmy faktycznie niemal w tym samym wieku. 7 lat z facetem... I jeśli mogę zapytać, to seksu w ogóle nie było? Jak on to tłumaczył? No i które z Was zerwało, bo wybacz ale z Twojego postu tak jednoznacznie to nie wynika?
Super, ze teraz, po pół roku od rozstania, czujesz się tak dobrze. Że odżyłaś! Chciałabym również osiągnąć ten stan. Bardzo utrudnia to epidemia, pokrzyżowała wszystkie plany.
Naprawdę dzięki za post, bardzo podbudowujący
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-26, 18:03   #4113
pustamiska
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 18
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez Milagros_90 Pokaż wiadomość
1) A jak on Tobie tłumaczy brak seksu? Po prostu tym, że nie chce/nie potrzebuje/nie czuje chęci, tak?
2) oj, zdecydowanie... Mój mi wprost powiedział, że o tym temacie ma nikt nie wiedzieć... Miałam myśli, że może jakby z nim pogadał ktoś bliski, to coś by mu wskazał, poparł mnie, ale no.. to facet musi chcieć działać i się zmienić. Próbować, walczyć. Bardzo liczyłam, że psycholog, do którego w końcu zgodził się iść, pomoże. Ale cóż, on jednak uciekł
3) długi macie staż... Współczuję sytuacji. Ciężkie to jest, kiedy wszystko ci w parterze pasuje, ale nie ma seksu. Ja się staram sobie od rozstania tłumaczyć, że to jest egoizm w jego wydaniu i że on nie potrafi jednak wcale stworzyć dobrego związku, mimo wszystkich zalet i fajnych chwil, jakie mi się z nim kojarzą


No więc właśnie, nie martw się o ludzi, którzy na to nie zasługują. Martw się o tych, którzy są w Twoim życiu. Zapytaj koleżanki, jak sobie radzi na kwarantannie, zadzwoń może do jakiejś starszej samotnej ciotki czy coś. Ale nie martw się o buca, który dobrowolnie zwiał z Twojego życia.


Może to głupio zabrzmi ale późno zauważyłam że mamy z tym problem. Mieliśmy długi etap randek kina, teatry, kolacje na mieście, imprezy myślałam że to że nie próbuje mnie zaciągać czesto do siebie jest objawem szacunku i starań też mieszkałam z konserwatywnymi rodzicami i starałam się wracać na noce do domu.
Dopiero gdy zamieszkalismy razem...
Nie tłumaczył on się migał od seksu jak się dało. Jak się zapytałas dlaczego nie chce to on ze chce ale jutro... z tym że następnego dnia też bylo jutro albo skradanie się po kątach żebym sobie nie przypomniała. Dopiero później wyszło że chodzi o problemy z erekcja i blokuje go stres że będzie klapa. Ale to już było po mojej samoocenie i powiem Wam szczerze że widziałam że czasem ten penis słabo reaguje ale myślałam że to wszystko moja wina... Jak głupia baba..

Potrzebowalam informacji co się dzieje, jak Nam pomóc i co moge zrobić. Wiedzieć czy to możliwe że nie pociągam faceta który twierdzi że mnie kocha... I czy tak się da żyć.

Później gdy dowiedziałam się że problem jest bardziej fizyczny, przyszło rozczarowanie że też tylko ja mam ochotę coś działać żeby było lepiej.



Cytat:
Napisane przez Lena_92 Pokaż wiadomość
hej dziewczyny czytam Wasze wypowiedzi od paru tygodni i jestem w szoku jak wiele mamy wspólnego, szczególnie jeśli chodzi o historię Milagros.... tez jestem po okropnym i trudnym rozstaniu i niestety nie po 2 letnim związku tylko 7 letnim i tez ''cuuudownym'' bez seksu masakra. nie ma co tego tłumaczyć i racjonalizować to nie jest normalne. nigdy. u mnie minęło już ponad pól roku od rozstania z moim "kochanym misiem' i uwierzcie mi nareszcie jestem sobą i spotykam normalnych pod tym względem mężczyzn. to mi otworzyło oczy na wiele spraw. powinnyśmy dostać order uśmiechu za wytrzymałość i dozgonny dodatek za prace nad zaburzeniami seksualnymi bez dyplomu w tym zakresie. tez jestem tuz przed 30 i myślałam ze świat mi się skończył. w szoku byli wszyscy łącznie ze mną. bo przecież byliśmy cuuuuudowna para. ale świat się nie skończył tylko dopiero się zaczął. tylko faktycznie musi opłynąć trochę czasu żeby to wszystko zrozumieć i się z tym pogodzić... czego Wam z całego serca życzę. ja się prawie przekręciłam z żalu i łez. a teraz wiem, ze dostałam od losu prezent
Dokładnie babki to sobie próbują wiecznie wszystko wytłumaczyć i walczą z wiatrakami. I powiem Wam że już jestem tak strasznie tym zmeczona. W pierwszej fazie brałam wszystko na sobie płakałam że jestem tak beznadziejna że on ze mną nie chce, w drugiej gdy dostałam informację zaciagnelam siła na badania, zaciągnąłam siła do seksuologa. W badaniach wyszedł pewny trop ale trzeba się było znowu umówić do lekarza specjalisty i znowu przestoj. On wie że mi brakuje seksu że tego potrzebuje że Nasz związek tak na tym cierpi i wszystkie działania i tak odwleka miesiącami i dopiero jak już wszystko ja zorganizuje to siła zaciągnięty idzie.
Jak odszedł byłam załamana ale myślałam że może po tej pustce faktycznie znajdę kogos z kim będzie normalnie... Kocham go ale tyle mnie to wszystko kosztuje..


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz[COLOR="Silver"]

Edytowane przez pustamiska
Czas edycji: 2020-03-26 o 18:09
pustamiska jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-26, 18:32   #4114
oh Mandy
Zakorzenienie
 
Avatar oh Mandy
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 9 465
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Jak się poznaliśmy to często słuchałam piosenki rihanny - diamonds i tam jest tekst "I choose to be happy".
I tak serio, myślałam że tym razem się uda, że będzie normalnie, że po toksycznym eks i huśtawce, będzie inaczej... I tak bardzo w to wierzyłam i tego chciałam.

Dużo czasu ostatnio poświęcam na zastanawianiu się nad sobą. Ogólnie wydaje mi się, że gdybym rzeczywiście to ja miala problem z relacjami z ludźmi tak ogólnie w sensie że ja byłabym toksyczna i patologiczna (jak on mi zarzucił) , to byłoby widoczne w każdej relacji (przyjacielskiej, służbowej itd). No generalnie nie da się być toksykiem tylko na jednej płaszczyźnie. Wydaje mi się, że ludzie odbierają mnie całkiem ok, nie mam problemu z relacjami. Mało tego, ostatnio na domówce usłyszałam od znajomych że lepiej zachowuję się bez niego.
Dawniej mówili mi z kolei, że oni mnie znają i wiedzą jaka jestem, ale jeśli ktoś nas nie zna, to ja dużo tracę w odbiorze przy nim. Niestety on nie był lubiany przez moje towarzystwo. Żeby nie było, moje towarzystwo jest z różnych środowisk, bardzo fajni ludzie, z którymi znam się od lat. I nikt go nie polubił. To jest zastanawiające.
Malo tego, on nie mial absolutnie żadnego kolegi, żadnych znajomych z liceum, ze studiów czy aplikacji.
On mial tylko brata, mamę, lokatorów i laski z portali randkowych. Tak to niestety wyglądało.


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii.
oh Mandy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-26, 21:48   #4115
thankyounext_
Raczkowanie
 
Avatar thankyounext_
 
Zarejestrowany: 2019-02
Wiadomości: 80
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Mnie znowu naszło na rozmyślanie i obwinianie się....

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
thankyounext_ jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-26, 23:09   #4116
LhunLai
Raczkowanie
 
Avatar LhunLai
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 147
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez oh Mandy Pokaż wiadomość
Dużo czasu ostatnio poświęcam na zastanawianiu się nad sobą. Ogólnie wydaje mi się, że gdybym rzeczywiście to ja miala problem z relacjami z ludźmi tak ogólnie w sensie że ja byłabym toksyczna i patologiczna (jak on mi zarzucił) , to byłoby widoczne w każdej relacji (przyjacielskiej, służbowej itd). No generalnie nie da się być toksykiem tylko na jednej płaszczyźnie.
Wybacz, ale nie zgodzę się z tym.
U mnie właśnie tak jest - i myślę, że u wielu ludzi także - że toksyczne zachowania uaktywniają się tylko i wyłącznie w związku. Bo z przyjaciółmi nie jestem przecież w aż tak zażyłej i super-intymnej relacji, jak z partnerem. O przyjaciół przecież nie jestem zazdrosna - co automatycznie wyklucza moje toksyczne zachowania nią spowodowane, a większość nich jest prowokowana przez moją zazdrość właśnie. Z przyjaciółmi jestem silnie związana ale nie boję się, że mnie zostawią - w relacji z jakimkolwiek facetem natomiast uruchamia mi się lęk, że i tak mnie w końcu zostawi bo nie zasługuję na miłość --> co, znowu, prowokuje mnie do wielu toksycznych zachowań. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.
To zupełnie inny rodzaj relacji.

Sądzę, że u Ciebie też tak może być; raczej na pewno jest, z tego co pisałaś o swoim związku (to, że się tu mało udzielam, nie znaczy, że nie czytam wątku na bieżąco). Trochę brzmi, jakbyś to wypierała i uciekała od wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie, zwalając całą winę na niego.

Teraz powiem coś bardzo niewygodnego i ciężkiego do przełknięcia/ przyjęcia do siebie: ja wiem, że ludzie będąc porzuconymi przyjmują automatycznie stanowisko biednej, skrzywdzonej ofiary, ale praktycznie nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona ma coś "za uszami". Dobrze jest się wtedy przyjrzeć samemu sobie i zastanowić, czy można by coś w sobie poprawić - po to, żeby przede wszystkim nam się lepiej ze sobą samym żyło, ale też żeby móc być lepszą partnerką dla przyszłego chłopaka. Z każdego związku dobrze jest wynieść takie lekcje o sobie samym.
Ja wierzę, że każdy związek jest po to, żeby nas czegoś nauczyć o sobie samym. Szkoda zmarnować taką okazję bo żaden inny typ relacji nie da nam tak głębokiego wglądu w siebie.

Edytowane przez LhunLai
Czas edycji: 2020-03-26 o 23:18
LhunLai jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 07:11   #4117
oh Mandy
Zakorzenienie
 
Avatar oh Mandy
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 9 465
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez LhunLai Pokaż wiadomość
Wybacz, ale nie zgodzę się z tym.
U mnie właśnie tak jest - i myślę, że u wielu ludzi także - że toksyczne zachowania uaktywniają się tylko i wyłącznie w związku. Bo z przyjaciółmi nie jestem przecież w aż tak zażyłej i super-intymnej relacji, jak z partnerem. O przyjaciół przecież nie jestem zazdrosna - co automatycznie wyklucza moje toksyczne zachowania nią spowodowane, a większość nich jest prowokowana przez moją zazdrość właśnie. Z przyjaciółmi jestem silnie związana ale nie boję się, że mnie zostawią - w relacji z jakimkolwiek facetem natomiast uruchamia mi się lęk, że i tak mnie w końcu zostawi bo nie zasługuję na miłość --> co, znowu, prowokuje mnie do wielu toksycznych zachowań. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.
To zupełnie inny rodzaj relacji.

Sądzę, że u Ciebie też tak może być; raczej na pewno jest, z tego co pisałaś o swoim związku (to, że się tu mało udzielam, nie znaczy, że nie czytam wątku na bieżąco). Trochę brzmi, jakbyś to wypierała i uciekała od wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowanie, zwalając całą winę na niego.

Teraz powiem coś bardzo niewygodnego i ciężkiego do przełknięcia/ przyjęcia do siebie: ja wiem, że ludzie będąc porzuconymi przyjmują automatycznie stanowisko biednej, skrzywdzonej ofiary, ale praktycznie nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona ma coś "za uszami". Dobrze jest się wtedy przyjrzeć samemu sobie i zastanowić, czy można by coś w sobie poprawić - po to, żeby przede wszystkim nam się lepiej ze sobą samym żyło, ale też żeby móc być lepszą partnerką dla przyszłego chłopaka. Z każdego związku dobrze jest wynieść takie lekcje o sobie samym.
Ja wierzę, że każdy związek jest po to, żeby nas czegoś nauczyć o sobie samym. Szkoda zmarnować taką okazję bo żaden inny typ relacji nie da nam tak głębokiego wglądu w siebie.
A ja nie do końca się zgodzę. Zachowania toksyczne często widać w pracy. Zwłaszcza w relacji przełożony - pracownik.

To nie jest tak, że zrzucam cała odpowiedzialność za to, co się stało na niego, ale na pewno nie zachowywałabym się tak, gdyby nie jego zdrady, kłamstwa i wykorzystywanie mnie. Przez kilka miesięcy udawałam "że to deszcz pada", a nie ktoś pluje mi w twarz, a potem wszystko wybuchło.

Oczywiście zgodzę się, że furie i awantury nie są rozwiązaniem problemów, lecz każda spokojna rozmowa z nim kończyła się "idźmy do przodu". Wybuchalam, bo chciałam byc zrozumiana, chciałam widzieć że on żałuje.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 08:11 ---------- Poprzedni post napisano o 07:52 ----------

Zresztą już tak analizując, to jednak on cała wine zrzucił na mnie, bez chwili refleksji.

Nie kłóciłam się też z nim o bezpodstawna zazdrość, ani o rzeczy wymyślone.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii.
oh Mandy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 09:26   #4118
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez pustamiska Pokaż wiadomość
Nie tłumaczył on się migał od seksu jak się dało. Jak się zapytałas dlaczego nie chce to on ze chce ale jutro... z tym że następnego dnia też bylo jutro albo skradanie się po kątach żebym sobie nie przypomniała. Dopiero później wyszło że chodzi o problemy z erekcja i blokuje go stres że będzie klapa. Ale to już było po mojej samoocenie i powiem Wam szczerze że widziałam że czasem ten penis słabo reaguje ale myślałam że to wszystko moja wina... Jak głupia baba..

Potrzebowalam informacji co się dzieje, jak Nam pomóc i co moge zrobić. Wiedzieć czy to możliwe że nie pociągam faceta który twierdzi że mnie kocha... I czy tak się da żyć.

Później gdy dowiedziałam się że problem jest bardziej fizyczny, przyszło rozczarowanie że też tylko ja mam ochotę coś działać żeby było lepiej.

Dokładnie babki to sobie próbują wiecznie wszystko wytłumaczyć i walczą z wiatrakami. I powiem Wam że już jestem tak strasznie tym zmeczona. W pierwszej fazie brałam wszystko na sobie płakałam że jestem tak beznadziejna że on ze mną nie chce, w drugiej gdy dostałam informację zaciagnelam siła na badania, zaciągnąłam siła do seksuologa. W badaniach wyszedł pewny trop ale trzeba się było znowu umówić do lekarza specjalisty i znowu przestoj. On wie że mi brakuje seksu że tego potrzebuje że Nasz związek tak na tym cierpi i wszystkie działania i tak odwleka miesiącami i dopiero jak już wszystko ja zorganizuje to siła zaciągnięty idzie.
Jak odszedł byłam załamana ale myślałam że może po tej pustce faktycznie znajdę kogos z kim będzie normalnie... Kocham go ale tyle mnie to wszystko kosztuje..
Bardzo dobrze Cię rozumiem! To odwlekanie miesiącami, to poczucie, że nam zależy bardziej niż im, żeby to rozwiązać...
Czyli Ty tez masz medyczne wytłumaczenie. Problem z erekcją i strach przed klapą to jak najbardziej medyczno-psychiczny przypadek, tak ja i u mojego eksa. Tylko oni się zakopują w tym swoim strachu, poczuciu beznadziei...zamiast działać. Faceci "w kwiecie wieku" Bardzo to przykre i frustrujące.
Mimo wszystko, Twój od Ciebie nie odszedł, mój mnie zostawił... Nie wiem, co tam się zadziało w jego głowie, ale wolał mnie zostawić niż się wyleczyć

Cytat:
Napisane przez oh Mandy Pokaż wiadomość
Żeby nie było, moje towarzystwo jest z różnych środowisk, bardzo fajni ludzie, z którymi znam się od lat. I nikt go nie polubił. To jest zastanawiające.
Malo tego, on nie mial absolutnie żadnego kolegi, żadnych znajomych z liceum, ze studiów czy aplikacji.
On mial tylko brata, mamę, lokatorów i laski z portali randkowych. Tak to niestety wyglądało.
Widzisz, na przyszłość reaguj na takie sygnały. Jak jestesmy zakochane to wybielamy partnera, patrzymy przez różowe okulary, ale trzeba się starać zachowac obiektywizm. Ja wiem, że ludzie są rożni, nie każdy ma masę znajomych itd, ale tak kompletnie nie mieć żadnego kumpla? No dla mnie jest to jednak dziwne, żeby relacje dorosłego faceta to była mama, brat, współlokatorzy i laski z portali.

Cytat:
Napisane przez thankyounext_ Pokaż wiadomość
Mnie znowu naszło na rozmyślanie i obwinianie się....
Wiesz dobrze, że niepotrzebnie. Nie masz się o co obwinić!
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 16:50   #4119
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Czuję się upokorzona...
I przerażona tym, że można się tak zachować, jak się zachował mój eks.
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 18:33   #4120
lubiekielbase
Zadomowienie
 
Avatar lubiekielbase
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 1 034
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Milagros,
Czy ty tego swojego eks nie zaczęłaś usprawiedliwiac? Fakt jest taki, że odszedł, a powodu tak naprawdę nie znasz. To wcale nie musza być jego problemy z penisem. Bo od kilku dni obserwuję jakbyś no nie wiem miała nadzieję, że on Cie tak naprawdę kocha....

I pisze to, bo naprawdę wydajesz mi się spoko babka. Jego strata.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Wszystkie nicki zajęte.
lubiekielbase jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 19:07   #4121
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez lubiekielbase Pokaż wiadomość
Milagros,
Czy ty tego swojego eks nie zaczęłaś usprawiedliwiac? Fakt jest taki, że odszedł, a powodu tak naprawdę nie znasz. To wcale nie musza być jego problemy z penisem. Bo od kilku dni obserwuję jakbyś no nie wiem miała nadzieję, że on Cie tak naprawdę kocha....

I pisze to, bo naprawdę wydajesz mi się spoko babka. Jego strata.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Dziękuje!

No właśnie o to chodzi, że ja nie mam pewności, czemu tak naprawdę odszedł.
I owszem, zakładając, że w trakcie związku mnie szczerze kochał, tak jak to wtedy pokazywał, to ciężko mi uwierzyć w to, że tak z dnia na dzień po prostu przestał albo że tak naprawdę kochal jakaś inna. Nie nazwałbym tego nadzieją w sensie że robię sobie nadzieję na jego powrót i wielki happy end rodem z filmów, ale uważam, że jest to bardzo możliwe, że jego rozstanie to ucieczka od problemu seksu i że on wcale z inną dziewczyną nie będzie szczęśliwszy.

A są też chwilę, kiedy sobie mowie, że on chyba jednak ma zupełnie inną definicje miłości niż ja, i że to niedojrzały chłopiec jeszcze.

Ogólnie nie mam złudzeń - sposob, w jaki mnie zostawił, i całe późniejsze zachowanie, są okrutne, bez klasy i bez szacunku, niedojrzałe. I nic tego nie usprawiedliwia

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 19:14   #4122
pandora__
histeryczka sztuki
 
Avatar pandora__
 
Zarejestrowany: 2019-08
Lokalizacja: pępek świata
Wiadomości: 1 615
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Juz ci to Mandy pisałam na fb, ale powtórzę i tutaj - super, ze nie chcesz kontaktu z nim, widze u ciebie akceptacje tego co sie wydarzylo

Ja mysle tak: osoba toksyczna moze byc toksyczna tylko w związku (przykład mojego byłego), ALE facet Mandy nie ograniczał sie ze swoimi zaburzeniami tylko tutaj O nie, nie... Jego cały tryb życia krzyczał, że ten facet to pomyłka.

Nawet jesli Mandy popełniała błędy, to faktycznie - one wynikały z jego kłmastw i zdrad, ale jednoczesnie, nie mozemy pozwalać, aby emocje nami rządziły w taki skrajny sposób. Wiec mysle, ze Mandy nie była toksyczna, ale na pewno tez nie reagowała prawidłowo. Swoim zachowaniem nikogo nie raniła (poza sobą), a on bez mrugnięcia okiem zadawał jej ból. Z jednej strony niby każda strona ma coś za uszami, ale facet Mandy wyciągnął taki kaliber, że patrząc z boku, to naprawde jest jego wina.

Termin "toksyk", "depresja", "terapia" są zdecydowanie teraz nadużywane.

I zgadzam sie, ze z kazdej relacji muismy wyciagnac lekcje i wnioski... lepszego sposobu zeby dowiedzieć się "jak żyć" nie będzie.

Polecam wam ten artykuł KLIK W celach edukacyjnych O niedojrzałych facetach. Przyznam, że nigdy nie spotkałam się z takimi argumentami zebranymi w jendym miejscu. Mega to do mnie trafiło i na pewno dużo zmieniło w postrzeganiu mojego eks. Jestem prawie pewna, ze autorka artykułu spotykała się z moim byłym I fajnie, i jestem mądrzejsza

Wirus oczywiście pokrzyzował takze mase moich planów, opóźnia odzycie po roztsaniu, ale o 21 zaczyna się slub od pierwszego wejrzenia i ten wieczór piątkowy będzie cudowny...
__________________
Słuchaj szeptu swojej intuicji, a nie będziesz musiała słuchać jej krzyku.

Penso che un sogno così non ritorni mai più:
Mi dipingevo le mani e la faccia di blu
Poi d'improvviso venivo dal vento rapito
E incominciavo a volare nel cielo infinito
pandora__ jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 19:47   #4123
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez pandora__ Pokaż wiadomość
Nawet jesli Mandy popełniała błędy, to faktycznie - one wynikały z jego kłmastw i zdrad, ale jednoczesnie, nie mozemy pozwalać, aby emocje nami rządziły w taki skrajny sposób. Wiec mysle, ze Mandy nie była toksyczna, ale na pewno tez nie reagowała prawidłowo. Swoim zachowaniem nikogo nie raniła (poza sobą), a on bez mrugnięcia okiem zadawał jej ból. Z jednej strony niby każda strona ma coś za uszami, ale facet Mandy wyciągnął taki kaliber, że patrząc z boku, to naprawde jest jego wina.
Bardzo się zgadzam
Rzecz w tym, że Mandy nigdy tutaj nie zwalała winy na rozstanie na niego, od początku (bo jesteśmy tu od tego samego momentu niemal) pisała dużo o tym, że to jej wina, że zniszczyła itd. To my jej tu perswadowałyśmy, by spojrzała na to, że choć jej zachowania nie były dobre i konstruktywne, to jednak wynikały z jego fatalnego zachowania, jakie prezentował przez całą relację. I Pandorka świetnie to ujęłaś, Mandy nikomu poza sobą samą nie robiła krzywdy, a ten człowiek ranił ją świadomie i nic sobie z tego nie robił, to jest okrutne zachowanie.
Mandy, powtórzę, ale dla Ciebie rada jest taka na przyszłość, byś chłodniejszym okiem oceniała faceta i potrafiła dostrzegać sygnały ostrzegawcze. I nie godziła się na coś, co Ci podskórnie nie odpowiada.
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 21:10   #4124
oh Mandy
Zakorzenienie
 
Avatar oh Mandy
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 9 465
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Bardzo cenne słowa tu padły od was, dziewczyny, zapisuję te wiadomości do przemyśleń

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 22:10 ---------- Poprzedni post napisano o 22:09 ----------

Dzięki za takie rzeczowe i nie jednostronne podejście

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii.
oh Mandy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-27, 22:02   #4125
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Mandy, no i super ja też sobie zapisuje różne zdania, które wyjątkowo do mnie trafiają.
On mi złamał serce raz, a ja je sobie samej lamie kolejny raz ciągłym rozmyślaniem. Bez sensu. Jego nie ma i powinno mi być szkoda każdej sekundy życia na myślenie o nim. Wspomnienia nic nie dadzą. Analizy tak samo. Kurtyna. Posłuchajcie mojej rady, mimo że sama nie do końca się do niej stosuję.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-28, 15:21   #4126
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cisza na wątku jak się trzymacie?
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-28, 17:01   #4127
oh Mandy
Zakorzenienie
 
Avatar oh Mandy
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 9 465
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Ja dziś przespalam prawie cały dzień.
Znalazłam wczoraj w notesie "plan naprawczy" który on spisal jakoś w grudniu. I jakoś mnie to rozkleilo, bo nie zastosował się do tego, zostawiając mnie... A pisal tam, że rozmowa jest podstawą itd. A jak to się ma do tego w jaki sposób mnie zostawił?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 18:01 ---------- Poprzedni post napisano o 18:00 ----------

Oczywiście tam pisal że "od września się stara ..." i wkurza mnie to rozróżnianie od kwietnia do września i od września do stycznia.
Bo związek się buduje od początku, a nie od jakiejś daty, w której wychodzi na jaw równoległa relacja.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii.
oh Mandy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-28, 20:25   #4128
pustamiska
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 18
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez Milagros_90 Pokaż wiadomość
Bardzo dobrze Cię rozumiem! To odwlekanie miesiącami, to poczucie, że nam zależy bardziej niż im, żeby to rozwiązać...
Czyli Ty tez masz medyczne wytłumaczenie. Problem z erekcją i strach przed klapą to jak najbardziej medyczno-psychiczny przypadek, tak ja i u mojego eksa. Tylko oni się zakopują w tym swoim strachu, poczuciu beznadziei...zamiast działać. Faceci "w kwiecie wieku" Bardzo to przykre i frustrujące.
Mimo wszystko, Twój od Ciebie nie odszedł, mój mnie zostawił... Nie wiem, co tam się zadziało w jego głowie, ale wolał mnie zostawić niż się wyleczyć
O swoim problemie powiedział po ponad roku. Przez ten czas słuchał jak obwinialam siebie i udawał głupa że wcale nie mamy problemu! Rozdrapałam swoje kompleksy mimo że świetnie wtedy wyglądałam, dodatkowo był moim 2 partnerem lozkowym myślałam że robię może coś totalnie źle że nie potrafię i to go zniechęca. Próbowałam się zmienić starać bardziej... Zawsze wszystkie niepowodzenia w łóżku traktowałam jako swoją winę.

Nie jest między Nami dobrze... Trzeba się było trzymać tego rozstania bo chyba niepotrzebnie to przedłużamy. Nic się nie zmieni on nic nie zmieni... A serio ten temat mimo że wszystko inne jest ok, tego nie da się odpuścić

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
pustamiska jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-28, 21:57   #4129
oh Mandy
Zakorzenienie
 
Avatar oh Mandy
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 9 465
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Smutno mi, to siedzenie w domu nie sprzyja.
Gdy zrobiło się między nami naprawdę fajnie i swobodnie, on odszedł. A pomyśleć że w marcu byśmy mieszkali w naszej "lokalizacji", razem...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii.
oh Mandy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-28, 22:43   #4130
LhunLai
Raczkowanie
 
Avatar LhunLai
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 147
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez oh Mandy Pokaż wiadomość
A ja nie do końca się zgodzę. Zachowania toksyczne często widać w pracy. Zwłaszcza w relacji przełożony - pracownik.
A właśnie, tego zapomniałam dopisać. Zgadzam się, są takie osoby, które są toksykami (nie obchodzi mnie, że to słowo ponoć jest obecnie "nadużywane" [jakoś nie zauważyłam, żeby ktokolwiek poza mną w moim otoczeniu go używał], ja używam go od zawsze) po całości, w każdym aspekcie swojego życia. Sama mam taką osobę od niedawna w swoim zespole, wszyscy się już na niej poznali i jej nie lubią. Zresztą z wieloma takimi osobami miałam do czynienia w ciągu swojego życia.

Natomiast może być tak, że takie paskudne zachowania ujawniają się tylko w związkach.


Cytat:
Napisane przez oh Mandy Pokaż wiadomość
To nie jest tak, że zrzucam cała odpowiedzialność za to, co się stało na niego, ale na pewno nie zachowywałabym się tak, gdyby nie jego zdrady, kłamstwa i wykorzystywanie mnie.
No tak, ja wiem, też bym się tak nie zachowywała, gdyby nie jego popieprzone zachowania. Ja nieraz miałam refleksje na ten temat, że to się wzajemnie nakręca. Że trafiasz na człowieka, który oddziaływuje na Ciebie w taki sposób, doprowadza Cię do furii jak nikt inny, iż wyłażą z Ciebie najbardziej paskudne zachowania, których nigdy normalnie byś nie wykazała, ani o które byś się nawet nie podejrzewała - podczas gdy normalnie jesteś zupełnie innym człowiekiem. Ja tak miałam.
Natomiast myślę sobie, że powinnam była po prostu wtedy wykazać się większą dojrzałością oraz szacunkiem do siebie i od razu odejść, zamiast dawać się wciągnąć w to bagno.

Generalnie, jeśli ma się odpowiednio wysokie i zdrowe poczucie wartości, to się nie trafia na takich dupków - albo od razu się ich pozbywa z pola widzenia, jak tylko się widzi już sygnały ostrzegawcze - więc to znak dla nas, że wiele jeszcze nad sobą musimy przepracować.
Mną się obecnie interesuje dwóch kolesi z mojego otoczenia, jeden nieźle popieprzony (z tego, co przypadkiem usłyszałam na jego temat), a drugi sam ma tak niskie poczucie wartości, że aż to widać na kilometr, niemalże przeprasza że żyje i jest do porzygu miły dla wszystkich. Więc to znak dla mnie, że sporo wciąż pracy nad samą sobą, żebym w końcu przestała przyciągać jakichś pokręconych typów.

Edytowane przez LhunLai
Czas edycji: 2020-03-28 o 22:48
LhunLai jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-28, 23:10   #4131
oh Mandy
Zakorzenienie
 
Avatar oh Mandy
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 9 465
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez LhunLai Pokaż wiadomość
A właśnie, tego zapomniałam dopisać. Zgadzam się, są takie osoby, które są toksykami (nie obchodzi mnie, że to słowo ponoć jest obecnie "nadużywane" [jakoś nie zauważyłam, żeby ktokolwiek poza mną w moim otoczeniu go używał], ja używam go od zawsze) po całości, w każdym aspekcie swojego życia. Sama mam taką osobę od niedawna w swoim zespole, wszyscy się już na niej poznali i jej nie lubią. Zresztą z wieloma takimi osobami miałam do czynienia w ciągu swojego życia.

Natomiast może być tak, że takie paskudne zachowania ujawniają się tylko w związkach.



No tak, ja wiem, też bym się tak nie zachowywała, gdyby nie jego popieprzone zachowania. Ja nieraz miałam refleksje na ten temat, że to się wzajemnie nakręca. Że trafiasz na człowieka, który oddziaływuje na Ciebie w taki sposób, doprowadza Cię do furii jak nikt inny, iż wyłażą z Ciebie najbardziej paskudne zachowania, których nigdy normalnie byś nie wykazała, ani o które byś się nawet nie podejrzewała - podczas gdy normalnie jesteś zupełnie innym człowiekiem. Ja tak miałam.
Natomiast myślę sobie, że powinnam była po prostu wtedy wykazać się większą dojrzałością oraz szacunkiem do siebie i od razu odejść, zamiast dawać się wciągnąć w to bagno.

Generalnie, jeśli ma się odpowiednio wysokie i zdrowe poczucie wartości, to się nie trafia na takich dupków - albo od razu się ich pozbywa z pola widzenia, jak tylko się widzi już sygnały ostrzegawcze - więc to znak dla nas, że wiele jeszcze nad sobą musimy przepracować.
Mną się obecnie interesuje dwóch kolesi z mojego otoczenia, jeden nieźle popieprzony (z tego, co przypadkiem usłyszałam na jego temat), a drugi sam ma tak niskie poczucie wartości, że aż to widać na kilometr, niemalże przeprasza że żyje i jest do porzygu miły dla wszystkich. Więc to znak dla mnie, że sporo wciąż pracy nad samą sobą, żebym w końcu przestała przyciągać jakichś pokręconych typów.
Tak, oczywiście zgodzę się z tym, że powinno się wykazać większą dojrzałością i po prostu odejść, niż dać się tak ponieść emocjom. Bardzo mądrze to ujęłaś i już po czasie wiem, że tak właśnie powinno się robić, a tego u mnie zabrakło. Takiej właśnie dojrzałości i opanowania.

To jest aż straszne, że są osoby które wyzwalają w nas zachowania, o które się nie podejrzewamy, prawda?

A do do kolesia z niskim poczuciem własnej wartości... Uważam, że nie jesteśmy od tego, żeby kogoś dowartościowywać.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii.
oh Mandy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-29, 11:10   #4132
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez pustamiska Pokaż wiadomość
O swoim problemie powiedział po ponad roku. Przez ten czas słuchał jak obwinialam siebie i udawał głupa że wcale nie mamy problemu! Rozdrapałam swoje kompleksy mimo że świetnie wtedy wyglądałam, dodatkowo był moim 2 partnerem lozkowym myślałam że robię może coś totalnie źle że nie potrafię i to go zniechęca. Próbowałam się zmienić starać bardziej... Zawsze wszystkie niepowodzenia w łóżku traktowałam jako swoją winę.

Nie jest między Nami dobrze... Trzeba się było trzymać tego rozstania bo chyba niepotrzebnie to przedłużamy. Nic się nie zmieni on nic nie zmieni... A serio ten temat mimo że wszystko inne jest ok, tego nie da się odpuścić
Dobrze Cię rozumiem. Zastanawianie się, dlaczego chłopak przed 30stką nie staje na głowie, żeby móc uprawiać seks ze swoją dziewczyną... Tym bardziej, że mieszkają razem, mają ku temu komfortowe warunki... I tym bardziej, że na każdym innym polu jest super i kobieta cały czas pokazuje, że go kocha, akceptuje, pożąda. Bardzo to ciężkie.
Widzisz, oni przez długi okres czasu pozwalali (u Ciebie pozwala nadal) na wypalanie naszego poczucia kobiecości. I nic sobie z tego nie robią. Czy to jest w porządku? Ja mojego eksa bardzo chciałam wspierać, ale do tego trzeba dwojga. Moimi chęciami nie udało się mu pomóc. Muszę zaakceptować, że on po prostu nie chciał tej pomocy. Nie wiem, co siedzi dokładnie w jego głowie, ale nie chciał.
Życzę Ci dużo siły! Nie namawiam do niczego i nic nie radzę, bo to bardzo ciężkie tematy. Ja osobiście nie rozważałam w ogóle rozstania, bo eks odpowiadał mi na każdej innej płaszczyźnie i przeżyłam z nim wiele fantastycznych chwil i uwielbiałam go jako człowieka. Więc chciałam walczyć, żeby uporał sie ze swoim problemem i kompleksem. Wyszłam na tym, jak wyszłam.
Zostawię Ci pod rozwagę jedno zdanie, jakie usłyszałam od życzliwej mi osoby, gdy zwierzyłam się jej po rozstaniu z tego problemu i mówiłam, że nie rozumiem, jak taki dobry chłopak mógł sie tak paskudnie zachować: "On może i był dobrym chłopakiem, ale nie był dobrym mężczyzną i partnerem".

Cytat:
Napisane przez oh Mandy Pokaż wiadomość
Oczywiście tam pisal że "od września się stara ..." i wkurza mnie to rozróżnianie od kwietnia do września i od września do stycznia.
Bo związek się buduje od początku, a nie od jakiejś daty, w której wychodzi na jaw równoległa relacja.
Ale w sumie sama widzisz, że on nawet to przyznał, że jakieś tam starania ma od września. Sam to napisał. A związek oczywiście był już wcześniej, więc sam innymi słowy wskazał, że wcześniej to się nie starał.
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-29, 12:19   #4133
oh Mandy
Zakorzenienie
 
Avatar oh Mandy
 
Zarejestrowany: 2009-06
Lokalizacja: Syreni gród
Wiadomości: 9 465
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Milagros, dlatego ja pisalam ze twój ex zachowywał się egoistycznie, bo ten problem nie dotyczył tylko jego, ale mial też wpływ na Ciebie, stąd uważam, że mial w nosie jak się z tym w ogóle czujesz.

Tak, sam przyznał ze wcześniej nie zachowywał się jak kochający chlopak.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
czasem mniej znaczy więcej, taka szczypta ironii.
oh Mandy jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-03-29, 15:22   #4134
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez oh Mandy Pokaż wiadomość
Milagros, dlatego ja pisalam ze twój ex zachowywał się egoistycznie, bo ten problem nie dotyczył tylko jego, ale mial też wpływ na Ciebie, stąd uważam, że mial w nosie jak się z tym w ogóle czujesz.
Racja, jak się na to w ten sposób spojrzy, to mamy egoizm w czystej postaci. Ciężko się z tym pogodzić, bo w wielu innych polach nie był egoistą i nie było problemu z osiągnięciem kompromisu, gdy na przykład mieliśmy gdzieś odmienne zdania czy upodobania. Zawsze pomocny, zawsze zapatrzony we mnie, zawsze chcący zrobić dla mnie i dla nas jak najlepiej. Poza tą jedną sprawą. Widziałam w nim wiele pozytywów, był mi bardzo bliski, ufałam mu i smutno mi, że to wszystko upadło. Chyba przegrałam z jego strachem i kompleksami. No i wychodzi na to, że z egoizmem jednak też.
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary Wczoraj, 11:35   #4135
kasztanova
Raczkowanie
 
Avatar kasztanova
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 32
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Będzie długo.
Boże, jak mi ciężko. Mój chłopak zmusił mnie do rozstania z nim po 3 latach, 2 dni temu. Zrobiłam to i od tej pory nie jem, nie śpię, tylko leżę i płaczę. Naprawdę kochałam tego człowieka, ale nie umiałam tego robić tak, jak on chciał. Do samego końca nie wierzył mi, że chcę z nim być. Ciągle mi wypominał, że nie rozmawiamy razem do białego rana, że nie dzielę się z nim sekretami, że nie widać po mnie, że chcę z nim być, że tylko czekam na pretekst do rozstania. A to nie było tak. Robiłam wszystko, co uznawałam za słuszne: słuchałam uważnie, miałam dla niego czas, gotowałam, ubierałam pończochy do łóżka, nauczyłam się w łóżku rzeczy, których się wcześniej bałam, planowałam nasze wakacje, pilnowałam go, czy nie pracuje do nocy, robiłam śniadania, wyszukiwałam najlepsze seriale, robiłam masaż, pytałam co się dzieje, kiedy nie był w humorze, płaciłam za siebie połowę rachunków, ubierałam się, tak jak lubił, nauczyłam się jeździć na nartach, poznałam go ze swoimi znajomymi, nauczyłam go grać w planszówki. Jest typem samotnika, ma jednego przyjaciela i paru znajomych, a z szczątkowych informacji wynikało, że jego poprzednie związki były raczej krótkie i nigdy nie następowały etapy, które miały miejsce u nas: zamieszkanie razem, wspólne wakacje. Mam więc podstawy twierdzić, że byłam kobietą, która dała mu najwięcej uwagi i czasu w jego trzydziestoparoletnim życiu.
Nasz związek był dość burzliwy, praktycznie od początku walczyliśmy o to, komu bardziej zależy. On od zawsze oskarżał mnie o brak należytej uwagi i ciągle powtarzał, że z mojego zachowania wynika: " spoko jesteś w Twoim życiu to ok, ale gdyby Cię nie było odczułabym bez różnicy". Ja go z kolei oskarżałam o brak uczuć, nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha, albo że cieszy się, że mnie ma. Napięcie narastało i po 1.5 roku rozstaliśmy się. Był wtedy gotów rozstać się bez wyjaśnień, ale przycisnęłam go i dowiedziałam się, że według niego nie widać po mnie radości z tego związku i że powinnam znaleźć kogoś, przy kim częściej się będę uśmiechać.
Po 6 miesiącach napisał do mnie pod pretekstem oddania jakiejś rzeczy, a ja odstawiłam się, jak na festyn się i tak poprowadziłam spotkanie, że wylądowaliśmy w łóżku (bardzo toksyczne, wiem).
Jego stan psychiczny był wtedy bardzo zły.
Serce mi pękło, kiedy go zobaczyłam. Miał napady migren i zawrotów głowy, musiał wziąć 2-tygodniowy urlop, lekarz powiedział, że to stres. Żartobliwie ustaliliśmy, że nasze spotkania będą dla niego terapią. Po paru dniach powiedział, że chce znowu ze mną być. Zapytałam, czy zmieniło się coś w kwestii jego uczuć, to odpowiedział wymijająco, że na pierścionek jest jeszcze za wcześnie. Powiedział też, że nie będzie się silić na piękne słowa i deklaracje, bo on woli uczucia pokazywać czynami. Od tego momentu żyliśmy sobie szczęśliwie i bez kłótni przez rok (dwie małe sprzeczki o to, kto proponuje więcej spotkań). W międzyczasie on nalegał, żebym się do niego przeprowadziła, ale nie czułam, że naprawdę tego chce. Oczekiwałam, że zrobi mi miejsce w szafie i pokaże, że na to czeka, ale powiedział, że zrobi to miejsce, jak już przyjadę z walizkami (Dokładnie tak samo było przy pierwszej przeprowadzce, gdzie sama musiałam wnosić walizki i prosić o miejsce w mieszkaniu). Teraz zamieszkaliśmy razem na czas kwarantanny. Generalnie dla mnie, piwniczaka, to był cudowny okres 2 tygodni. Wstawałam przed nim i robiłam mu śniadania, po pracy gotowałam i sprzątałam, wieczorem coś oglądaliśmy, dyskutowaliśmy o filmie, bzykanko i spać. Ale pojawiły się znaki ostrzegawcze: raz dostał wiadomość na fb (prawie nie dostaje wiadomości) i żartobliwie zapytałam kto to, odpowiedział: "nie jesteś moją żoną, żebym Ci to musiał mówić". Innym razem: "Jak mówisz korona, zamiast koronawirus, to brzmisz dla mnie jak największa patologia". Innym razem: "jak nie nauczysz się wyrzucać wacików z łazienki to długo razem nie pomieszkamy". Innym razem: "znalazłem liść szpinaku na talerzu, naucz się poprawnie myć naczynia". Nie podobało mi się, że spał na kanapie. Tłumaczył, że to dlatego, że jestem chora, ale byłam chora przez 3 dni, a on spał na kanapie całe 2 tygodnie. W końcu powiedziałam, że jeśli nie wróci do łóżka, to wracam do siebie. Z wielką łaską spał tej nocy ze mną, ale obudził się dość wcześnie, poderwał się z łóżka i zaczął chodzić po mieszkaniu i ☠☠☠☠ić pod nosem, po czym zabrał się za sprzątanie. Od trzech lat, jak jesteśmy razem, nigdy w sobotę nie wstaliśmy osobno. Zawsze budził mnie (pewnym sposobem ), jedliśmy śniadanie, po czym decydowaliśmy, co będziemy dalej robić. Wstałam po godzinie i poszłam zapytać, co się dzieje. Dlaczego wstał w☠☠☠☠iony i dlaczego mnie nie obudził, mimo że nigdy, (NIGDY!) nie pozwalał mi spać dłużej. On, nie patrząc mi w oczy odparł, że chciał dać mi pospać. Odpowiedziałam, że nigdy tak nie robił i dlaczego tym razem się na to zdecydował. Odpowiedział: "nie wiem o czym mówisz". W tym momencie byłam już bardzo zła. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie herbatę i w tym momencie on wszedł i zapytał, czy jestem obrażona. Powiedziałam, że nie, że przyjęłam do wiadomości, że zachowuje się dziwnie i nie chce mi powiedzieć dlaczego. Cisza. Chcąc jeszcze ratować sytuację, zapytałam jak mogę mu pomóc w sprzątaniu. "Nie wiem, rozejrzyj się i znajdź sobie coś do roboty". No to znalazłam, zlew. Zaczęłam go czyścić, po czym powiedział, że źle to robię, że mam użyć innego środka, który jest w szafce. Powiedziałam, że w takim razie może to zrobić sam. On zapytał: "O co Ci chodzi", odpowiadam: "o to, że nie chcesz mi powiedzieć, dlaczego od rana chodzisz w☠☠☠☠iony". "Nie wiem o czym mówisz". "Czyli nie powiesz mi? Nie wyjaśnisz mi co się tutaj dzieje?" Cisza. Zaczęłam pakować swoje rzeczy. Rzuciłam "źle się czuję, jadę do siebie" "Ok, tylko żebyś tym razem niczego nie zapomniała" (mówiąc to przynosi mojego fikusa i kosmetyki) - oczywista aluzja do naszego spotkania po rozstaniu . Zabrałam wszystko, trzasnęłam drzwiami, koniec, 3 letni związek pogrzebany. Rozstawaliśmy się w kłótni 3 razy, z czego to zawsze ja wracałam na kolanach prosząc o ostatnią szansę. Tym razem nie zrobię tego. Nie widzę miłości ze strony tego człowieka, a on twierdzi, że nie widzi mojej. Tyle się mówi o tym, żeby związki naprawiać, a nie wymieniać na lepszy model. Bardzo, bardzo chciałam żeby to wyszło. Tak bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Nie wiem też, czy sobie poradzi. Całe jego życie toczy się wokół pracy, znajomych prawie nie ma, bo generalnie potrafi być niezłym dupkiem. A ja teraz wiem, że nawet największy samotnik i introwertyk potrzebuje dobrych relacji. (Sama przed tym związkiem myślałam że mogłabym być sama na wieki i nie zrobiłoby mi to różnicy. Teraz już wiem, że tak nie jest). Ale nie da się pomóc, jeśli ktoś tej pomocy nie chce. Pisząc to, widzę, że powód rozstania jest błahy (albo inaczej, nie ma tu wyraźnego powodu), ale jego zachowanie wskazuje, że tylko na to czekał. Nie mogę tkwić w związku, w którym nie czuję się bezpieczna i akceptowana. Proszę o jakieś słowa otuchy, żebym się nie złamała po raz czwarty i nie błagała o powrót.
kasztanova jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary Wczoraj, 12:25   #4136
pandora__
histeryczka sztuki
 
Avatar pandora__
 
Zarejestrowany: 2019-08
Lokalizacja: pępek świata
Wiadomości: 1 615
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Zablokuj go gdzie sie da. Facet ma problemu ze sobą i podbija swoje ego kosztem twojego samopoczucia. Po co ci ktoś taki? Sama wiesz że w związku trzeba czuć się szczęśliwie i bezpiecznie. Aż dziwne że w to brnelas bo on od samego początku pokazywał że jest zaburzony i niepewny siebie. No ale nic. Pewnych rzeczy nie chcemy widzieć od razu.

Płacz płacz. Te emocje muszą znaleźć ujście.

A z czasem zobaczysz że dobrze się stało.

I zastanowilaabym się sama nad sobą. "Mój chłopak mnie zmusił żebym z nim zerwała'. Albo nie umiesz brać odpowiedzialności za swoje czyny, albo masz zaburzony obraz tego co się dzieje.

Nie złamiesz się jeśli będziesz chciała. Będzie trudno ale zablokowanie go i ucięcie kontaktu to jedyne wyjście. Możesz się bujać tak jeszcze wiele miesięcy i lat. Ale po co. Koniec końców kiedyś trzeba będzie to uciąć. Lepiej wcześniej niż później.

Zawsze tutaj możesz się wygadać wypłakać . Na nim twoje emocje nie robią wrażenia.

---------- Dopisano o 12:25 ---------- Poprzedni post napisano o 11:56 ----------

omg, dopiero teraz doczytałam reszte na spokojnie. Zalatuje psycholem i wcale nie czuję zebym wyolbrzymiała..

I ty sie nim przejmujesz? Naprawde powinnas pogrzebac w sobie, pewnie przy pomocy psychologa, bo niestety to, co robilas i to, co tu piszesz, to nie jest zwykła desperacja, a coś większego i bardziej syfiastego
__________________
Słuchaj szeptu swojej intuicji, a nie będziesz musiała słuchać jej krzyku.

Penso che un sogno così non ritorni mai più:
Mi dipingevo le mani e la faccia di blu
Poi d'improvviso venivo dal vento rapito
E incominciavo a volare nel cielo infinito
pandora__ jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary Wczoraj, 12:29   #4137
kasztanova
Raczkowanie
 
Avatar kasztanova
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 32
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez pandora__ Pokaż wiadomość
I ty sie nim przejmujesz? Naprawde powinnas pogrzebac w sobie, pewnie przy pomocy psychologa, bo niestety to, co robilas i to, co tu piszesz, to nie jest zwykła desperacja, a coś większego i bardziej syfiastego
Co masz na myśli?
kasztanova jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary Wczoraj, 12:30   #4138
LhunLai
Raczkowanie
 
Avatar LhunLai
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 147
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez oh Mandy Pokaż wiadomość
To jest aż straszne, że są osoby które wyzwalają w nas zachowania, o które się nie podejrzewamy, prawda?

A do do kolesia z niskim poczuciem własnej wartości... Uważam, że nie jesteśmy od tego, żeby kogoś dowartościowywać.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
No jest, jest....
Nie pisałam nic o dowartościowywaniu kogoś, więc nie wiem do końca, do czego się odnosisz ale zgadzam się z tym, że nie jesteśmy od takich rzeczy.


Cytat:
Napisane przez kasztanova Pokaż wiadomość
Będzie długo.
Boże, jak mi ciężko. Mój chłopak zmusił mnie do rozstania z nim po 3 latach, 2 dni temu. Zrobiłam to i od tej pory nie jem, nie śpię, tylko leżę i płaczę. Naprawdę kochałam tego człowieka, ale nie umiałam tego robić tak, jak on chciał. Do samego końca nie wierzył mi, że chcę z nim być. Ciągle mi wypominał, że nie rozmawiamy razem do białego rana, że nie dzielę się z nim sekretami, że nie widać po mnie, że chcę z nim być, że tylko czekam na pretekst do rozstania. A to nie było tak. Robiłam wszystko, co uznawałam za słuszne: słuchałam uważnie, miałam dla niego czas, gotowałam, ubierałam pończochy do łóżka, nauczyłam się w łóżku rzeczy, których się wcześniej bałam, planowałam nasze wakacje, pilnowałam go, czy nie pracuje do nocy, robiłam śniadania, wyszukiwałam najlepsze seriale, robiłam masaż, pytałam co się dzieje, kiedy nie był w humorze, płaciłam za siebie połowę rachunków, ubierałam się, tak jak lubił, nauczyłam się jeździć na nartach, poznałam go ze swoimi znajomymi, nauczyłam go grać w planszówki. Jest typem samotnika, ma jednego przyjaciela i paru znajomych, a z szczątkowych informacji wynikało, że jego poprzednie związki były raczej krótkie i nigdy nie następowały etapy, które miały miejsce u nas: zamieszkanie razem, wspólne wakacje. Mam więc podstawy twierdzić, że byłam kobietą, która dała mu najwięcej uwagi i czasu w jego trzydziestoparoletnim życiu.
Nasz związek był dość burzliwy, praktycznie od początku walczyliśmy o to, komu bardziej zależy. On od zawsze oskarżał mnie o brak należytej uwagi i ciągle powtarzał, że z mojego zachowania wynika: " spoko jesteś w Twoim życiu to ok, ale gdyby Cię nie było odczułabym bez różnicy". Ja go z kolei oskarżałam o brak uczuć, nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha, albo że cieszy się, że mnie ma. Napięcie narastało i po 1.5 roku rozstaliśmy się. Był wtedy gotów rozstać się bez wyjaśnień, ale przycisnęłam go i dowiedziałam się, że według niego nie widać po mnie radości z tego związku i że powinnam znaleźć kogoś, przy kim częściej się będę uśmiechać.
Po 6 miesiącach napisał do mnie pod pretekstem oddania jakiejś rzeczy, a ja odstawiłam się, jak na festyn się i tak poprowadziłam spotkanie, że wylądowaliśmy w łóżku (bardzo toksyczne, wiem).
Jego stan psychiczny był wtedy bardzo zły.
Serce mi pękło, kiedy go zobaczyłam. Miał napady migren i zawrotów głowy, musiał wziąć 2-tygodniowy urlop, lekarz powiedział, że to stres. Żartobliwie ustaliliśmy, że nasze spotkania będą dla niego terapią. Po paru dniach powiedział, że chce znowu ze mną być. Zapytałam, czy zmieniło się coś w kwestii jego uczuć, to odpowiedział wymijająco, że na pierścionek jest jeszcze za wcześnie. Powiedział też, że nie będzie się silić na piękne słowa i deklaracje, bo on woli uczucia pokazywać czynami. Od tego momentu żyliśmy sobie szczęśliwie i bez kłótni przez rok (dwie małe sprzeczki o to, kto proponuje więcej spotkań). W międzyczasie on nalegał, żebym się do niego przeprowadziła, ale nie czułam, że naprawdę tego chce. Oczekiwałam, że zrobi mi miejsce w szafie i pokaże, że na to czeka, ale powiedział, że zrobi to miejsce, jak już przyjadę z walizkami (Dokładnie tak samo było przy pierwszej przeprowadzce, gdzie sama musiałam wnosić walizki i prosić o miejsce w mieszkaniu). Teraz zamieszkaliśmy razem na czas kwarantanny. Generalnie dla mnie, piwniczaka, to był cudowny okres 2 tygodni. Wstawałam przed nim i robiłam mu śniadania, po pracy gotowałam i sprzątałam, wieczorem coś oglądaliśmy, dyskutowaliśmy o filmie, bzykanko i spać. Ale pojawiły się znaki ostrzegawcze: raz dostał wiadomość na fb (prawie nie dostaje wiadomości) i żartobliwie zapytałam kto to, odpowiedział: "nie jesteś moją żoną, żebym Ci to musiał mówić". Innym razem: "Jak mówisz korona, zamiast koronawirus, to brzmisz dla mnie jak największa patologia". Innym razem: "jak nie nauczysz się wyrzucać wacików z łazienki to długo razem nie pomieszkamy". Innym razem: "znalazłem liść szpinaku na talerzu, naucz się poprawnie myć naczynia". Nie podobało mi się, że spał na kanapie. Tłumaczył, że to dlatego, że jestem chora, ale byłam chora przez 3 dni, a on spał na kanapie całe 2 tygodnie. W końcu powiedziałam, że jeśli nie wróci do łóżka, to wracam do siebie. Z wielką łaską spał tej nocy ze mną, ale obudził się dość wcześnie, poderwał się z łóżka i zaczął chodzić po mieszkaniu i â˜☠â˜☠â˜☠â˜☠ić pod nosem, po czym zabrał się za sprzątanie. Od trzech lat, jak jesteśmy razem, nigdy w sobotę nie wstaliśmy osobno. Zawsze budził mnie (pewnym sposobem ), jedliśmy śniadanie, po czym decydowaliśmy, co będziemy dalej robić. Wstałam po godzinie i poszłam zapytać, co się dzieje. Dlaczego wstał wâ˜☠â˜☠â˜☠â˜☠iony i dlaczego mnie nie obudził, mimo że nigdy, (NIGDY!) nie pozwalał mi spać dłużej. On, nie patrząc mi w oczy odparł, że chciał dać mi pospać. Odpowiedziałam, że nigdy tak nie robił i dlaczego tym razem się na to zdecydował. Odpowiedział: "nie wiem o czym mówisz". W tym momencie byłam już bardzo zła. Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie herbatę i w tym momencie on wszedł i zapytał, czy jestem obrażona. Powiedziałam, że nie, że przyjęłam do wiadomości, że zachowuje się dziwnie i nie chce mi powiedzieć dlaczego. Cisza. Chcąc jeszcze ratować sytuację, zapytałam jak mogę mu pomóc w sprzątaniu. "Nie wiem, rozejrzyj się i znajdź sobie coś do roboty". No to znalazłam, zlew. Zaczęłam go czyścić, po czym powiedział, że źle to robię, że mam użyć innego środka, który jest w szafce. Powiedziałam, że w takim razie może to zrobić sam. On zapytał: "O co Ci chodzi", odpowiadam: "o to, że nie chcesz mi powiedzieć, dlaczego od rana chodzisz wâ˜☠â˜☠â˜☠â˜☠iony". "Nie wiem o czym mówisz". "Czyli nie powiesz mi? Nie wyjaśnisz mi co się tutaj dzieje?" Cisza. Zaczęłam pakować swoje rzeczy. Rzuciłam "źle się czuję, jadę do siebie" "Ok, tylko żebyś tym razem niczego nie zapomniała" (mówiąc to przynosi mojego fikusa i kosmetyki) - oczywista aluzja do naszego spotkania po rozstaniu . Zabrałam wszystko, trzasnęłam drzwiami, koniec, 3 letni związek pogrzebany. Rozstawaliśmy się w kłótni 3 razy, z czego to zawsze ja wracałam na kolanach prosząc o ostatnią szansę. Tym razem nie zrobię tego. Nie widzę miłości ze strony tego człowieka, a on twierdzi, że nie widzi mojej. Tyle się mówi o tym, żeby związki naprawiać, a nie wymieniać na lepszy model. Bardzo, bardzo chciałam żeby to wyszło. Tak bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia z kimś innym. Nie wiem też, czy sobie poradzi. Całe jego życie toczy się wokół pracy, znajomych prawie nie ma, bo generalnie potrafi być niezłym dupkiem. A ja teraz wiem, że nawet największy samotnik i introwertyk potrzebuje dobrych relacji. (Sama przed tym związkiem myślałam że mogłabym być sama na wieki i nie zrobiłoby mi to różnicy. Teraz już wiem, że tak nie jest). Ale nie da się pomóc, jeśli ktoś tej pomocy nie chce. Pisząc to, widzę, że powód rozstania jest błahy (albo inaczej, nie ma tu wyraźnego powodu), ale jego zachowanie wskazuje, że tylko na to czekał. Nie mogę tkwić w związku, w którym nie czuję się bezpieczna i akceptowana. Proszę o jakieś słowa otuchy, żebym się nie złamała po raz czwarty i nie błagała o powrót.
No grzeczna dziewczynka, brawo, robiłaś wszystko wg jego widzimisię Oj dziewczyno.... Nie masz własnej tożsamości. Czas pobyć sama ze sobą, popracować nad tym, czego TY chcesz, co TY lubisz, jak TY chcesz się ubierać i co TOBIE się podoba. To straszne, co się czyta. Nieźle pier****nięty ten Twój jaśnie panicz. Widzę, że uskuteczniał praktyki dokopywania Ci, gnojenia, żeby Ci poczucie wartości spadało i mógł jeszcze bardziej Ciebie poniżać (to źle robisz, tamto źle robisz, etc). Nawet ani się waż wracać do niego. Smutne jest to, że Ci wmówił, że to Twoja wina. Nienawidzę takiego tresowania i pretensji o z kosmosu wzięte rzeczy, jak to "nie gadaliśmy do późnej nocy", no jprdl Znam to z autopsji.

Zablokuj go wszędzie i skasuj jego numer.

Edytowane przez LhunLai
Czas edycji: Wczoraj o 12:32
LhunLai jest offline   Odpowiedz cytując
Stary Wczoraj, 12:31   #4139
pandora__
histeryczka sztuki
 
Avatar pandora__
 
Zarejestrowany: 2019-08
Lokalizacja: pępek świata
Wiadomości: 1 615
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Cytat:
Napisane przez kasztanova Pokaż wiadomość
Co masz na myśli?
Ze sama sobie robisz krzywdę.

---------- Dopisano o 12:31 ---------- Poprzedni post napisano o 12:31 ----------

Cytat:
Napisane przez LhunLai Pokaż wiadomość
No jest, jest....
Nie pisałam nic o dowartościowywaniu kogoś, więc nie wiem do końca, do czego się odnosisz ale zgadzam się z tym, że nie jesteśmy od takich rzeczy.



No grzeczna dziewczynka, brawo, robiłaś wszystko wg jego widzimisię Oj dziewczyno.... Nie masz własnej tożsamości. Czas pobyć sama ze sobą, popracować nad tym, czego TY chcesz, co TY lubisz, jak TY chcesz się ubierać i co TOBIE się podoba. To straszne, co się czyta. Nieźle pier****nięty ten Twój jaśnie panicz. Widzę, że uskuteczniał praktyki dokopywania Ci, gnojenia, żeby Ci poczucie wartości spadało i mógł jeszcze bardziej Ciebie poniżać (to źle robisz, tamto źle robisz, etc). Nawet ani się waż o wracaniu do niego. Smutne jest to, że Ci wmówił, że to Twoja wina. Nienawidzę takiego tresowania i pretensji o z kosmosu wzięte rzeczy, jak to "nie gadaliśmy do późnej nocy", no jprdl Znam to z autopsji.

Zablokuj go wszędzie i skasuj jego numer.
__________________
Słuchaj szeptu swojej intuicji, a nie będziesz musiała słuchać jej krzyku.

Penso che un sogno così non ritorni mai più:
Mi dipingevo le mani e la faccia di blu
Poi d'improvviso venivo dal vento rapito
E incominciavo a volare nel cielo infinito
pandora__ jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary Wczoraj, 12:50   #4140
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 616
Dot.: Rozstanie z facetem, część XL.

Kasztanova, wydaje się, jakby Wasz związek był jakąś przepychanką i nieustanną walką o coś. Tak nie wygląda zdrowa relacja Plus to, na co już dziewczyny zwróciły uwagę - ustawiłaś się (oczywiście z jego dużą pomocą) w roli dziewczyny, którą można dyrygować i która się pięknie dostosowuje do życzeń i oczekiwań jaśnie pana.



Opisałaś całą litanią rzeczy, które Ty robiłaś dla niego, od szykowania śniadań, przez ubiór zgodny z jego upodobaniami, po planowanie wakacji i pilnowanie, czy nie pracuje, robienie mu masaży i doskonalenie technik łóżkowych. A co on robił dla Ciebie?
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Tagi
rozstanie

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 6 (2 użytkowników i 4 gości)
kasztanova
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2020-03-31 20:03:43


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:56.