choroba a ślub... - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Na ślubnym kobiercu, przygotowania do ślubu > Jeszcze przed ślubem

Notka

Jeszcze przed ślubem O zaręczynach, prezentach, wieczorach panieńskich, wszystko przed ślubem.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2011-08-03, 05:42   #1
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Unhappy

choroba a ślub...


Dziewczyny... przepraszam, jeśli ten wątek kogoś urazi, czy "zaburzy" choć na chwilę szczęśliwe przygotowania do ślubu... Postanowiłam ten wątek założyć w tym dziale, bo i ja odliczam kolejne tygodnie do ślubu, ale w międzyczasie spotkała mnie trochę smutna historia...

Otóż mamy z moim Narzeczonym ostatnimi czasy sporo stresu- on ma ciężką pracę, ja tej pracy pilnie szukam a do tego prowadzę dom... Wiadomo, różnie się to układa, jak to w życiu. Mój Tż bardzo przeżywa każdą naszą trudną sytuację, boi się o przyszłość, stara się wszystko ogarnąć, by żyło nam się dobrze. W końcu już za dziesięć miesięcy (Boże, jak ten czas leci, niedawno było półtora roku) ślub.
Trzy tygodnie temu nagle mój Narzeczony mnie obudził w samym środku nocy mówiąc, że już nie wytrzyma i jedzie na pogotowie... Byłam przerażona, na wpół- śpiąca.. Ale zaraz wstałam, pomogłam mu się ubrać, spakowałam dokumenty , wezwałam taksówkę (mimo moich nalegań nie chciał, bym jechała z nim).
Wrócił po dwóch godzinach zwijając się z bólu, lekarz nawet na pogotowiu nic nie zaradził
O czwartej nad ranem zadzwonił, że nie przyjdzie do pracy i za parę godzin znów udał się do lekarza. Lekarz znowu nic nie zrobił...
Minął tydzień (w wielkim bólu), ja przez ten czas praktycznie tylko na chwilę drzemałam w ciągu dnia, bo każdy ruch Tż- ta w nocy powodował, że zrywałam się zaraz z łóżka, Tż wraca z pracy z dziwnym grymasem na twarzy... Skarżył się na ból oka, coś zaczęło mu się dziać z twarzą... Podałam mu obiad, pomogłam w kąpieli i natychmiast pojechaliśmy do szpitala. Po kilkugodzinnych badaniach (ja musiałam czekać niecierpliwie w korytarzu) okazało się, że to wielotygodniowe porażenie nerwu twarzowego (w istocie lewej strony). Lekarz przepisał jakieś leki, maści... Tż nie może kompletnie poruszać lewą stroną twarzy.... Zaznaczył, że musi być pod stałą kontrolą lekarza, bo jest to na tyle silne, że nie wiadomo, czy to porażenie "puści"...

Wiecie, to się może wydawać takim sobie "schorzeniem", ale mnie zastanowiła i bardzo dotknęła sytuacja potem...

Minęło parę dni, parę naprawdę miłych dni... Tż wracał codziennie z pracy, dzień mijał za dniem... Zauważyłam jednak, że nie patrzy mi w oczy, troszkę się odsuwa (tylko w nocy, gdy jest już ciemno, przytula się i nie chce za nic puścić...), a jak już dojdzie do spotkania naszych oczu, to z zawstydzeniem przysłania dłonią twarz. W końcu, podczas wspólnej kąpieli zapytałam go o co chodzi...
Jemu wtedy chyba po raz pierwszy od tego czasu puściły nerwy. Powiedział, że jest mu ciężko być "niesprawnym", że krępuje się swojej twarzy, ma dosyć tego, że jedzenie samo wypada mu z ust, bo mięśnie nie mogą go utrzymać... Przerwałam i zapytałam, czemu odsuwa się ode mnie?

On zamilkł na chwilę, po czym powiedział, że nie chce, bym musiała patrzeć na niego takim, jakim teraz się stał... Że nie wyobraża sobie POPSUĆ MI ŚLUBU w razie, gdyby to porażenie choć w jakimś najmniejszym stopniu pozostało; że nie muszę brać chorego, skoro zakochałam się na początku w zdrowym.
Rozumiecie? On nie chce "popsuć mi ślubu"
Zaznaczył na przyszłość, że gdyby cokolwiek zaczęło się dziać z jego zdrowiem (a na to się niestety zanosi, już zapisał się na kolejne wizyty u lekarzy), to nie będzie wymagał ode mnie tego, bym z nim była...

Nie chcę tu wchodzić w dalsze szczegóły... ale te słowa, ta sytuacja w ogóle mnie niesamowicie dotknęła... Ja nawet na moment nie pomyślałam.. nie przeszło mi nawet przez ułamek sekundy przez głowę, aby cokolwiek mogło spowodować moje odejście od niego Normalnie płakałam, gdy to wszystko mi mówił... Wie przecież, że kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego... I naprawdę wielokrotnie się o tym przekonał...
Teraz, gdy nie może mimo wszystko ruszyć połową twarzy, czasem się wspólnie z tego śmiejemy... Tak niezdarnie robi ten "dzióbek", by móc mnie pocałować... Staram się delikatnie dotykać jego twarzy, wieczorami robię mu opatrunki na oko... I powtarzam za każdym razem, że przecież nic się nie dzieje. I ja sama też tak czuję.
Bynajmniej planowania ślubu ani na chwilę nie mam zamiaru pominąć. Biorę go przecież z człowiekiem, którego kocham nad życie!

Chciałam Was zapytać, Dziewczyny, czy myślałyście w ogóle o sytuacji, w której choroba mogłaby "popsuć" Wam przygotowania do ślubu? Czy kiedykolwiek musiałyście się z tym zmagać? Czy znacie takie osoby, które przez chorobę swoją lub Narzeczonego/ Męża zrezygnowały z miłości?

Przyznam, że od czasu tej naszej szczerej rozmowy on się zmienił... Jest jakiś taki spokojniejszy, częściej się do mnie przytula, chętniej rozmawia... Jak nigdy...
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 06:16   #2
paula_mysza
Raczkowanie
 
Avatar paula_mysza
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 123
Dot.: choroba a ślub...

Nie spotkałam się w moim otoczeniu z takim przypadkiem, żeby ktoś kogoś zostawił przez chorobę. Sama też w ogóle nie zakładam takiej możliwości, gdyby się coś kiedyś miało stać.
Jednak trochę rozumiem Twojego TŻta, nie chce być dla Ciebie ciężarem (może to za duże słowa w tym momencie, ale o taki sens chodzi) i nie chce żebyś się czuła zobowiązana. Pewnie masz teraz wrażenie, że wątpi w Twoje uczucie, ale to normalne, że ma teraz mętlik w głowie, a dla Ciebie chce jak najlepiej, więc nie wie jak z tego wybrnąć. Dlatego sądzę, że nie miał tak naprawdę na myśli nic złego, i nie ma co się teraz przejmować tymi słowami, tylko cały czas wspierać i być przy nim.

Poza tym mówisz, że staracie się zachować dystans, i bardzo dobrze. Pozytywne nastawienie bardzo pomaga w chorobie. A ode mnie możesz mu przekazać, że ma super oddaną TŻke i ma nie marudzić, tylko się szykować do ślubu. A ja za Was trzymam kciuki, żeby się wszystko skończyło jak najlepiej.
__________________

paula_mysza jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 06:21   #3
sylvi_86
Zakorzenienie
 
Avatar sylvi_86
 
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: Peter's Heart
Wiadomości: 11 322
Dot.: choroba a ślub...

ta cala sytuacja powinna was tylko zblizyc a nie oddalic. wydaje mi sie ze TŻ tak powiedzial ze "nie chce ci psuc slubu" dlatego ze ta choroba pojawila sie nagle, zle sie z soba czul i chodzil sfrustrowany, czemu sie w ogole nie dziwie. ale przeciez bierze leki i jest lepiej z tego co mowisz. bedzie dobrze, po prostu mial gorszy okres, przetrwaliscie bo widocznie Wasza milosc jest tak prawdziwa. a swoja droga na porazenie nerwu twarzowego poradze rehabilitacje, to bardzo pomaga
sylvi_86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 06:34   #4
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

Cytat:
Napisane przez paula_mysza Pokaż wiadomość
Poza tym mówisz, że staracie się zachować dystans, i bardzo dobrze. Pozytywne nastawienie bardzo pomaga w chorobie. A ode mnie możesz mu przekazać, że ma super oddaną TŻke i ma nie marudzić, tylko się szykować do ślubu. A ja za Was trzymam kciuki, żeby się wszystko skończyło jak najlepiej.
Jejku, dziękuję
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 06:54   #5
mu_minka1988
Wtajemniczenie
 
Avatar mu_minka1988
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 2 259
Dot.: choroba a ślub...

Myślę, że powinnaś wspierać TŻ teraz bardzo mocno. Przez chorobę zawalił mu się świat. Jestem w stanie go zrozumieć. Sama kiedyś miałam podobne myślenie. TŻ skutecznie mnie z niego wyleczył, tym, że mnie wspierał w każdej ciężkiej chwili i na każdym kroku dawał mi znać, że mu to nie przeszkadza.
Także rozumiem, że Tobie jest ciężko i życzę abyś wytrwała.
__________________



24.08.2013

- 17 kg

Drogi tłuszczu...
albo znajdziesz drogę do moich cycków, albo...
Wypi***alaj
mu_minka1988 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 07:52   #6
kwiatek101
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 1 251
Dot.: choroba a ślub...

Na wstępie musze Ci powiedzieć, że jesteś cudowną kobietą i macie idealny związek Dlatego pod żadnym pozorem nie rezygnuj ze ślubu.

Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać i wytłumaczyć mu, że to nie jest tak jak on mówi. To nie jest tak, że "wzięłaś " go sobie zdrowego a teraz jak jest ślub masz prawo chcieć aby też był zdrowy. W miłości, małżeństwie są różne sytuacje i gdyby stało się tak po ślubie to co ??? Przecież byś go kochała. Powiedz mu, że Ty go kochasz takim jakim jest i ślub nic nie zmienia, więc nie możesz wymagać aby był zdrowy. Ślub to tylko papierek, a Ty sobie go "wzięłaś" już dawno, więc już dawno niejako zaślubowałaś mu , że go kochasz i będziesz kochać całe życie więc cokolwiek nie stało by się w czasie narzeczeństwa to przecież też byś go kochała i chciałą dalej z nim być. Bo on jakoś dziwnie rozumie słowo ślub (na ten czas...) a czy po ślubie Wasze relacje się zmienią? Nie, bo jesteście razem już długo i już dawno moglibyście nazywać swój związek małżeństwem. Więc wytłumacz mu, że Ty już dawno podjęłaś decyzję , że jesteś z nim na dobre i złe a ślub to tylko taka formalność, która zmienia papierki ...

PS - porażenie nerwu twarzowego to jest NIC w porównaniu z rakiem, amputacjami kończyn, ranami głowy powodującymi upośledzenie umysłowe (nagle ze zdrowego człowieka np podczas wypadku z dnia na dzień staje się psychicznie nie zdolny do czegokolwiek nawet do porozumiewania się...) itd... Porażenie nerwu twarzowego może być spowodowane NAWET zwykłym przewianiem o tak, bo ktoś siedział w oknie a było zimno ... jednak, mimo wszystko dociekałabym przyczyny u lekarza, nie strasząc Cię, ale lepiej wykryć powód wcześniej i zapobiegać jeśli okazałoby się, że to jakaś choroba organiczna niż dowiedzieć się o takiej chorobie za pośrednictwem nowych objawów... których dałoby się uniknąć pozdrawiam i życzę szczęścia
kwiatek101 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 07:53   #7
dr_ka
Rozeznanie
 
Avatar dr_ka
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Ziemia Obiecana
Wiadomości: 775
Dot.: choroba a ślub...

Kilkoro z moich znajomych przebyło zapalenie nerwu twarzowego. Zmiany wycofały się po kilku tygodniach i tak tez dzieje się najczęściej, więc "do wesela się zagoi"
__________________
My..

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.."
dr_ka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 08:20   #8
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

Cytat:
Napisane przez kwiatek101 Pokaż wiadomość
Na wstępie musze Ci powiedzieć, że jesteś cudowną kobietą i macie idealny związek Dlatego pod żadnym pozorem nie rezygnuj ze ślubu.
Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać i wytłumaczyć mu, że to nie jest tak jak on mówi. To nie jest tak, że "wzięłaś " go sobie zdrowego a teraz jak jest ślub masz prawo chcieć aby też był zdrowy. W miłości, małżeństwie są różne sytuacje i gdyby stało się tak po ślubie to co ??? Przecież byś go kochała. Powiedz mu, że Ty go kochasz takim jakim jest i ślub nic nie zmienia, więc nie możesz wymagać aby był zdrowy. Ślub to tylko papierek, a Ty sobie go "wzięłaś" już dawno, więc już dawno niejako zaślubowałaś mu , że go kochasz i będziesz kochać całe życie więc cokolwiek nie stało by się w czasie narzeczeństwa to przecież też byś go kochała i chciałą dalej z nim być. Bo on jakoś dziwnie rozumie słowo ślub (na ten czas...) a czy po ślubie Wasze relacje się zmienią? Nie, bo jesteście razem już długo i już dawno moglibyście nazywać swój związek małżeństwem. Więc wytłumacz mu, że Ty już dawno podjęłaś decyzję , że jesteś z nim na dobre i złe a ślub to tylko taka formalność, która zmienia papierki ...

PS - porażenie nerwu twarzowego to jest NIC w porównaniu z rakiem, amputacjami kończyn, ranami głowy powodującymi upośledzenie umysłowe (nagle ze zdrowego człowieka np podczas wypadku z dnia na dzień staje się psychicznie nie zdolny do czegokolwiek nawet do porozumiewania się...) itd... Porażenie nerwu twarzowego może być spowodowane NAWET zwykłym przewianiem o tak, bo ktoś siedział w oknie a było zimno ... jednak, mimo wszystko dociekałabym przyczyny u lekarza, nie strasząc Cię, ale lepiej wykryć powód wcześniej i zapobiegać jeśli okazałoby się, że to jakaś choroba organiczna niż dowiedzieć się o takiej chorobie za pośrednictwem nowych objawów... których dałoby się uniknąć pozdrawiam i życzę szczęścia
Niestety wiem, czym jest rak. Moja Mama zmagała się z rakiem macicy ostatniego stopnia pod koniec ubiegłego roku, tylko dzięki wsparciu Narzeczonego jakoś przez to przeszłam. Na szczęście Mama z tego wyszła, wspiera nas niesamowicie mocno, choć sama momentami nie ma siły. Teraz musi chodzić co parę miesięcy na kontrole, bo to stadium, w którym była jest obciążone dużym zagrożeniem powrotu.
Faktycznie, porażenie nerwu to nic... Ale strach jest, bo neurolog po raz drugi dzwonił i prosił o stawienie się za dwa tygodnie w szpitalu. Denerwuję się bardzo ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
Do ślubu na pewno wszystko się "zagoi" A nawet gdyby cokolwiek było nie tak, to jest mój Tż... Dla mnie nie ma takiego złego, co by mnie zmusiło do zostawienia go.
Dziękuję Wam za słowa wsparcia:cmok :
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png

Edytowane przez asienka_1005
Czas edycji: 2011-08-03 o 08:21
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 08:34   #9
anioleczek2112
Raczkowanie
 
Avatar anioleczek2112
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 271
Dot.: choroba a ślub...

Wydaje mi się, ze ta sytuacja może tylko udowodnić jak bardzo jesteście ze sobą zżyci. Czytajac Twoje słowa wyczuwa się tą miłosć do narzeczonego. Go też trzeba zrozumieć. To trudna sytuacja, a wbrew pozorom to meżczyźni gorzej znoszą wszelkie choroby, ułomności. Są przyzwyczajeni do tego, ze są naszą podporą, wsparciem, że zawsze panują nad sytuacją, a my jesteśmy tymi słabszymi istotkami którym trzeba pomagać, przytulać, mówić czułe słówka. To, ze powiedział, ze nie chce zepsuć Ci ślubu nie znaczy o tym, ze chce sie rozstać. Chce, zeby ten dzień był idelany, taki o jakim marzyłaś - musisz mu wytłumaczyć, ze mimo wszystko bedzie idealny bo bedzie właśnie z Nim. Trzymam za Was mocno kciuki, mam nadzieje, że Wam się wszystko ułoży. Nie trać wiary w Waszą miłość
anioleczek2112 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 10:10   #10
(kicia)
Zakorzenienie
 
Avatar (kicia)
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: lubelskie
Wiadomości: 19 135
Dot.: choroba a ślub...

byłam powiedzmy w takiej sytuacji że mój TŻ bardzo poważnie zachorował. Jeszcze wtedy nie planowaliśmy ślubu ale byłam cały czas przy nim. Przed operacją po operacji. Chłopak na prawdę był załamany jeszcze stało się to przed samą maturą. ale ja ciągle mu powtarzałam żeby był silny że go kocham że jest dla mnie wszystkim i że razem przez to przejdziemy. Choć momentami sama w to nie wierzyłam. Ale nie w sensie że go zostawię tylko że nie uda mu się z tego wyjść. Wiem że gdybym nie mówiła mu tych rzeczy też by pewnie miał głupie myśli. Choroba najukochańszej osoby na świecie to straszna rzecz. Jeszcze na dodatek mnie nie miał kto wspierać. Czasem żeby nie widział w szpitalu kładłam sie tak żeby nie widział że płacze. Nie wiem czy miał myśli że przez tą sytuację uznam go za mniej męskiego czy coś bo ciągle mu powtarzałam że jestem przy nim.

dwa tygodnie od ostatniej wizyty u lekarza podczas której dowiedzieliśmy że jest juz ok TŻcik oświadczył się mi i nie mam wątpliwości dlaczego bo byłam bo nie zostawiłam go choć niejedna by to zrobiła.


Więc bądź przy nim wspieraj go rozmawiaj z nim powtarzaj jak bardzo go kochasz choćby nie chciał sluchać.
i powodzenia
__________________
14.07.2012
II kreseczki 23.11.2013
Bartuś 11.08.2014 godz.15:10 3810 g 55 cm


Edytowane przez (kicia)
Czas edycji: 2011-08-03 o 10:17
(kicia) jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 14:30   #11
happy2gether
Wtajemniczenie
 
Avatar happy2gether
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 2 849
Dot.: choroba a ślub...

Moi znajomi planowali ślub...byli już bardzo blisko wyznaczonej daty, gdy nagle okazało się, że PM ma nowotwór...nie będę się rozdrabniać w szczegółach ale ślub został przesunięty na późniejszy termin. PM przeszedł poważną chemioterapię, był bardzo słaby ale wkrótce jego stan zdrowia zaczął się poprawiać...odrosły mu brwi, włosy...i ślub się odbył Nie muszę tu chyba wspominać o ogromnym wsparciu ze strony narzeczonej
Teraz są szczęśliwym małżeństwem i spodziewają się dzidziusia
Wam również życzę tego samego , bo to czym piszesz świadczy tylko i wyłącznie o Waszej ogromniej miłości
happy2gether jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 16:36   #12
aszkim
Rozeznanie
 
Avatar aszkim
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Islandia
Wiadomości: 744
Dot.: choroba a ślub...

Twoj przyszly maz powinien byc bardzo dumny ze ma Ciebie.Ze w gtakiej chwili nie odwrocilas sie od niego. wrecz przeciwnie, pomagasz mu jak tylko mozesz.
Mojego meza kuzyn , krotko przed slubem mial cos z okiem, co sie pozniej okazalo-polpasiec.Wiele dni spedzonych w szpitalu, ciagle na lekach, do dzisiaj ma problem z jednym okiem-niedowidzi,widzi jakby przez mgle.Ale nikt sie od niego nie odwrocil,slub sie odbyl i oczekuja teraz coreczki ))
__________________
02.04.14 brwi (3 raz)
29.04.14 piersi mentor 325cc plus profile+ plastyka powiek

aszkim jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-03, 17:48   #13
marylka80
Zadomowienie
 
Avatar marylka80
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 740
Dot.: choroba a ślub...

Kochana, zupelnie nie masz sie czym przejmowac. Z tego co napisalas wynika ze wasza milosc jest bardzo silna i nie jedno pokona. Twoj TZ sie na poczatku odsuna, bo czul sie zle, bezradnie...ale tak jak sama pisalas po waszej rozmowie wszystko wrocilo do normy, a moze jest nawet lepiej. W takich chwilach najwazniejsza jest rozmowa i jeszcze raz rozmowa, musisz go teraz po prostu czescie uswiadamiac, ze nie wyobrazasz sobie zycia bez niego, bez wzgledu na jego stan zdrowia. On tego na pewno potrzebuje!
A poza tym wiesz, kazdy z nas wczesniej czy pozniej na cos zachoruje, jedni maja to szczescie ze moga dozyc pozniej starosci bez wiekszych schorzen a inni maja mniej szczescia. Tyle sie teraz slyszy o mlodych osobach ktore dopadaja jakies paskudne chorobska. Takze glowa do gory, co was nie zabije to was wzmocni, a skoro juz tyle razem przeszliscie to juz nic nie jest w stanie wam przeszkodzic.
Najwazniejsze ze jestescie razem i sie kochacie
Zycze powodzenia i trzymam kciuki zeby "do wesele sie zagoilo"
marylka80 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-05, 19:06   #14
VwVampirka
Zakorzenienie
 
Avatar VwVampirka
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 3 062
Dot.: choroba a ślub...

Ja na takie "dylematy" patrzyłam się (na szczęście) jedynie z boku. Moja przyjaciółka przed ślubem dowiedziała się że jej narzeczony ma zanik mięśni. Akurat jest to choroba, która teraz przechodzi bezobjawowo, ale za parę lat chłopakowi zaczną zanikać kolejne mięśnie, chory przestanie chodzić, mieć kolejno problemy z jedzeniem, najprostrzymi czynnościami, obróceniem się na drugi bok... (znam te objawy bo moja babcia miała to samo). Przyjaciółka mając świadomość, że teraz jest OK, ale kiedyś jej życie będzie dużo trudniejsze nawet nie myślała o rozstaniu.
Powiedziała wtedy, że nie ma ludzi idealnie zdrowych, każdy na coś cierpi i nikt nam nie da gwarancji na to, że osoba idealnie zdrowa za parę, paręnaście lat nie zostanie nagle przykuta do łóżka. Też uważam, że nie ma co odtrącać osoby chorej, bo dużo cięższa choroba może dotknąć każdego z nas, również "ten lepszy model"
__________________
...i w trójkę:
23.04.2014 r.


“Aby pozbyć się pokusy należy jej po prostu ulec"
Oscar Wilde
VwVampirka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-05, 20:57   #15
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

Cytat:
Napisane przez VwVampirka Pokaż wiadomość
Powiedziała wtedy, że nie ma ludzi idealnie zdrowych, każdy na coś cierpi i nikt nam nie da gwarancji na to, że osoba idealnie zdrowa za parę, paręnaście lat nie zostanie nagle przykuta do łóżka. Też uważam, że nie ma co odtrącać osoby chorej, bo dużo cięższa choroba może dotknąć każdego z nas, również "ten lepszy model"
W pełni zgadzam się z tymi słowami.
Wiem z doświadczenia, że choroba może rozwinąć się nagle, z małymi objawami (wspomniany przeze mnie wcześniej nowotwór mojej Mamy, który został wykryty w ostatnim stadium...).
Mnie nigdy do głowy by nie przyszło, by zostawić kogoś z powodu choroby... Teraz, gdy jestem moim Narzeczonym w tym trudnym czasie, tym bardziej się o tym przekonałam... I nie chodzi tu o to, że zjadły by mnie wyrzuty sumienia... Choć i tak by pewnie było... Ale miłość nie ogranicza się przecież tylko do dobrych chwil... Wiem, to trochę banalnie brzmi... Bynajmniej wydaje mi się, że takie sytuacje weryfikują często nasze zamiary, uczucia... I możecie mi wierzyć lub nie- żadna dobra sytuacja (a było ich od czasu, gdy jesteśmy razem naprawdę wiele) nigdy nie dała mi tyle do myślenia, co ta jedna własnie...
Bo nie ma nic piękniejszego, niż widzieć ukrytą wdzięczność w oczach osoby, którą się kocha.
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png

Edytowane przez asienka_1005
Czas edycji: 2011-08-05 o 20:58
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-07, 00:02   #16
aniastu21
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: z mojego miejsca na ziemi
Wiadomości: 99
Dot.: choroba a ślub...

bardzo mnie poruszyło to co napisałaś
Miłość jeśli jest prawdziwa to wszystko przetrzyma nawet złe dni a czasem los nas tak doświadcza żebyś my byli mocniejsi i w ten sposób umocni uczucie które jest między wami

DACIE RADE WIEŻE W WAS
aniastu21 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-08, 20:40   #17
rudy_moniq
Zadomowienie
 
Avatar rudy_moniq
 
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: maz
Wiadomości: 1 260
Dot.: choroba a ślub...

Cytat:
Napisane przez asienka_1005 Pokaż wiadomość
Dziewczyny... przepraszam, jeśli ten wątek kogoś urazi, czy "zaburzy" choć na chwilę szczęśliwe przygotowania do ślubu... Postanowiłam ten wątek założyć w tym dziale, bo i ja odliczam kolejne tygodnie do ślubu, ale w międzyczasie spotkała mnie trochę smutna historia...

Otóż mamy z moim Narzeczonym ostatnimi czasy sporo stresu- on ma ciężką pracę, ja tej pracy pilnie szukam a do tego prowadzę dom... Wiadomo, różnie się to układa, jak to w życiu. Mój Tż bardzo przeżywa każdą naszą trudną sytuację, boi się o przyszłość, stara się wszystko ogarnąć, by żyło nam się dobrze. W końcu już za dziesięć miesięcy (Boże, jak ten czas leci, niedawno było półtora roku) ślub.
Trzy tygodnie temu nagle mój Narzeczony mnie obudził w samym środku nocy mówiąc, że już nie wytrzyma i jedzie na pogotowie... Byłam przerażona, na wpół- śpiąca.. Ale zaraz wstałam, pomogłam mu się ubrać, spakowałam dokumenty , wezwałam taksówkę (mimo moich nalegań nie chciał, bym jechała z nim).
Wrócił po dwóch godzinach zwijając się z bólu, lekarz nawet na pogotowiu nic nie zaradził
O czwartej nad ranem zadzwonił, że nie przyjdzie do pracy i za parę godzin znów udał się do lekarza. Lekarz znowu nic nie zrobił...
Minął tydzień (w wielkim bólu), ja przez ten czas praktycznie tylko na chwilę drzemałam w ciągu dnia, bo każdy ruch Tż- ta w nocy powodował, że zrywałam się zaraz z łóżka, Tż wraca z pracy z dziwnym grymasem na twarzy... Skarżył się na ból oka, coś zaczęło mu się dziać z twarzą... Podałam mu obiad, pomogłam w kąpieli i natychmiast pojechaliśmy do szpitala. Po kilkugodzinnych badaniach (ja musiałam czekać niecierpliwie w korytarzu) okazało się, że to wielotygodniowe porażenie nerwu twarzowego (w istocie lewej strony). Lekarz przepisał jakieś leki, maści... Tż nie może kompletnie poruszać lewą stroną twarzy.... Zaznaczył, że musi być pod stałą kontrolą lekarza, bo jest to na tyle silne, że nie wiadomo, czy to porażenie "puści"...

Wiecie, to się może wydawać takim sobie "schorzeniem", ale mnie zastanowiła i bardzo dotknęła sytuacja potem...

Minęło parę dni, parę naprawdę miłych dni... Tż wracał codziennie z pracy, dzień mijał za dniem... Zauważyłam jednak, że nie patrzy mi w oczy, troszkę się odsuwa (tylko w nocy, gdy jest już ciemno, przytula się i nie chce za nic puścić...), a jak już dojdzie do spotkania naszych oczu, to z zawstydzeniem przysłania dłonią twarz. W końcu, podczas wspólnej kąpieli zapytałam go o co chodzi...
Jemu wtedy chyba po raz pierwszy od tego czasu puściły nerwy. Powiedział, że jest mu ciężko być "niesprawnym", że krępuje się swojej twarzy, ma dosyć tego, że jedzenie samo wypada mu z ust, bo mięśnie nie mogą go utrzymać... Przerwałam i zapytałam, czemu odsuwa się ode mnie?

On zamilkł na chwilę, po czym powiedział, że nie chce, bym musiała patrzeć na niego takim, jakim teraz się stał... Że nie wyobraża sobie POPSUĆ MI ŚLUBU w razie, gdyby to porażenie choć w jakimś najmniejszym stopniu pozostało; że nie muszę brać chorego, skoro zakochałam się na początku w zdrowym.
Rozumiecie? On nie chce "popsuć mi ślubu"
Zaznaczył na przyszłość, że gdyby cokolwiek zaczęło się dziać z jego zdrowiem (a na to się niestety zanosi, już zapisał się na kolejne wizyty u lekarzy), to nie będzie wymagał ode mnie tego, bym z nim była...

Nie chcę tu wchodzić w dalsze szczegóły... ale te słowa, ta sytuacja w ogóle mnie niesamowicie dotknęła... Ja nawet na moment nie pomyślałam.. nie przeszło mi nawet przez ułamek sekundy przez głowę, aby cokolwiek mogło spowodować moje odejście od niego Normalnie płakałam, gdy to wszystko mi mówił... Wie przecież, że kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego... I naprawdę wielokrotnie się o tym przekonał...
Teraz, gdy nie może mimo wszystko ruszyć połową twarzy, czasem się wspólnie z tego śmiejemy... Tak niezdarnie robi ten "dzióbek", by móc mnie pocałować... Staram się delikatnie dotykać jego twarzy, wieczorami robię mu opatrunki na oko... I powtarzam za każdym razem, że przecież nic się nie dzieje. I ja sama też tak czuję.
Bynajmniej planowania ślubu ani na chwilę nie mam zamiaru pominąć. Biorę go przecież z człowiekiem, którego kocham nad życie!

Chciałam Was zapytać, Dziewczyny, czy myślałyście w ogóle o sytuacji, w której choroba mogłaby "popsuć" Wam przygotowania do ślubu? Czy kiedykolwiek musiałyście się z tym zmagać? Czy znacie takie osoby, które przez chorobę swoją lub Narzeczonego/ Męża zrezygnowały z miłości?

Przyznam, że od czasu tej naszej szczerej rozmowy on się zmienił... Jest jakiś taki spokojniejszy, częściej się do mnie przytula, chętniej rozmawia... Jak nigdy...
cudownie wspierasz swojego TŻ
myślę, że On wcale nie ma wątpliwości co do Ciebie, ale w sytuacji choroby nie chce Cię do niczego zmuszać, to naturalny odruch, zapewne chciał Cię chronić, nie obciążać, a Ty odczułaś to jako zdystansowanie
czuł się słaby, niedoskonały, wolał się odsunąć, ale w prawdziwej miłości miał w Tobie wsparcie tak powinno być
oczywiście oboje spisaliście się na medal
myślę, że to Was zbliżyło i ukazało jak ważne i głębokie są słowa przysięgi na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie... razem
życzę szczęścia i jeszcze więcej miłości!
__________________
1986... rocznik czarnobylski

~ JEŚLI COŚ JEST MOJĄ ŚWIADOMĄ DECYZJĄ TO NIE BĘDĘ JOJCZYĆ, BO JEDYNĄ OSOBĄ, DO KTÓREJ MOGĘ MIEĆ PRETENSJE JESTEM JA SAMA! ~ (Gajaa)
rudy_moniq jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-08, 21:02   #18
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

Dziękuję za miłe słowa
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-08, 21:02   #19
AnULka248
Zakorzenienie
 
Avatar AnULka248
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 3 598
Dot.: choroba a ślub...

Naprawdę Twój narzeczony ma wielkie szczęście (Ciebie) jejku, ja też nawet przez chwile bym nie pomyślała, żeby w takiej chwili opuścić ukochanego! Nawet kiedy TŻ ma zwykłe przeziębienie to tak mi żal, że wolałabym, żebym to ja była chora. I masz racje, miłość to nie tylko dobre chwile, a te złe często umacniają związek, czasem nawet bardzo pozdrawiam i szczęścia życzę
AnULka248 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-10, 16:16   #20
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 607
Dot.: choroba a ślub...

wspolczuje twojemu narzeczonemu, wiem, co to za cholerstwo. czy chodzi na rehabilitacje i masaze twarzy...?
skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-11, 09:30   #21
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

skazana_na_bluesa, niestety nie. Ale na lekarzy jestem wściekła jak nigdy, jeszcze nie spotkałam się z czymś takim, by lekarz w przychodni powiedział do pacjenta (dokładniej do mojego Narzeczonego)- "niech mi pan tyłka nie zawraca takimi pierdołami" A do tego w szpitalu obeszli się z nim jak z byle czym
Jutro jedziemy do neurologa (do szpitala, w którym już raz byliśmy), bo nic nie puszcza, a wręcz jest coraz gorzej.

Dzwoniliśmy też do lekarki spoza miasta z pytaniem, czy możemy przyjechać- powiedziała, że praktycznie od zaraz nas przyjmie, bo nie do pomyślenia jest, by taki przypadek szpikować dużymi ilościami tabletek.
I od razu powiedziała, że owszem- jest szansa, że jakaś tam część twarzy "puści". Ale niestety część twarzy może zostać sparaliżowana
Ta jedna lekarka spoza miasta właśnie w ogóle wykazała jakiekolwiek zainteresowanie. Ja nie wiem co będzie.... A mój Narzeczony chodzi coraz bardziej zdenerwowany i przybity
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-11, 12:24   #22
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 607
Dot.: choroba a ślub...

nie pamietam dokladnie, czy ja bralam jakies leki, ale na pewno szybko trafilam do neurologa. chodzilam na rehabilitacje z ta twarza, mialam robione naswietlania lampa, sama cwiczylam twarz oraz mialam robione masaze. jedzcie jak najszybciej do tej pani neurolog. a co do tego lekarza w szpitalu - zglosilabym skarge na niego.
od jakiego czasu ma ten problem?
skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-11, 12:31   #23
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

W sobotę mija trzeci tydzień. Czy to długo czy krótko- nie wiem. Ale dla mnie niemożliwym jest, by lekarz nie kazał zawracać sobie tym głowy
Tak właśnie chcemy zrobić- zbierzemy się i pojedziemy jutro z samego rana.
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-11, 20:12   #24
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 607
Dot.: choroba a ślub...

przy takiej chorobie to niestety dlugo. 3mam kciuki, zeby pani neurolog pomogla
skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-11, 22:35   #25
Blacky
Zadomowienie
 
Avatar Blacky
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 674
Thumbs up Dot.: choroba a ślub...

Nie znam Was, ale z Twojej opowieści wywnioskowałam, że Twój TŻ to wspaniały i wrażliwy człowiek. Wie, że ślub jest ważny dla kobiety i jak każdy człowiek poczuł się źle, że nagle nie jest taki jak wszyscy. Twoja reakcja też była wspaniała. Jestem pewna, że Wasz związek wyjdzie z tej próby jeszcze silniejszy, a Wasz ślub będzie wspaniałym wydarzeniem. Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia.
__________________
Save The Earth - it's The Only Planet With Chocolate. ;>
Stowarzyszenie Pomocy Królikom

Pomyślna blog
Pani Mgr
22.09.2012
Blacky jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-13, 12:35   #26
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

Byliśmy wczoraj u lekarza... Jak wyszliśmy z naszego mieszkania o 7 rano, tak wróciliśmy po 19...
Oczywiście, że Narzeczony został skierowany na zabiegi prądem.. Ale dostanie takiego skierowania to 1/100... sukcesu. Od lekarza wyszliśmy przed 11 i do 18 szukaliśmy wolnego miejsca w przychodniach w naszym mieście i ośrodkach na wykonywanie takich zabiegów.. Większość placówek albo była dla nas za droga, albo nie mieli odpowiedniego sprzętu (jakichś tam końcówek do zabiegów twarzy). Rzecz jasna prywatnie (i Tż zaczyna już od wtorku), bo NFZ ma terminy na przyszły rok
Nie wiem jak to będzie...
Przynajmniej coś się zaczęło kręcić w tym temacie, bo inaczej Narzeczony chyba by doszczętnie osiwiał z nerwów
Pozdrawiam Was
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-13, 17:55   #27
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 607
Dot.: choroba a ślub...

taka mala rada - codzienny masaz twarzy. moze go robic sam albo Ty mozesz mu robic. do tego chociazby z rozgrzewajaca mascia konska. do tego proponuje przynajmniej pol godziny dziennie cwiczen przed lustrem. cwiczenie grymasow, usmiechow etc.
skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-13, 18:07   #28
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

Cytat:
Napisane przez skazana_na_bluesa Pokaż wiadomość
taka mala rada - codzienny masaz twarzy. moze go robic sam albo Ty mozesz mu robic. do tego chociazby z rozgrzewajaca mascia konska. do tego proponuje przynajmniej pol godziny dziennie cwiczen przed lustrem. cwiczenie grymasow, usmiechow etc.
Dzięki za radę
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-19, 22:29   #29
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 607
Dot.: choroba a ślub...

i jak....? jest jakas poprawa, chociaz minimalna?
skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-08-19, 22:59   #30
asienka_1005
Raczkowanie
 
Avatar asienka_1005
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 406
Dot.: choroba a ślub...

Cytat:
Napisane przez skazana_na_bluesa Pokaż wiadomość
i jak....? jest jakas poprawa, chociaz minimalna?
Jest. Mała, ale zawsze...
Za dużo ostatnio mi się na głowę zwaliło.. Nawet nie zauważyłam, jak się do mnie uśmiechnął, a lewa powieka, która dotąd była zupełnie nieruchoma, otoczyła się tymi kochanymi zmarszczkami..
__________________
"Bezapelacyjnie... do samego końca- mojego lub jej..."


http://s7.suwaczek.com/20120609290113.png
asienka_1005 jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Tagi
choroba przewlekła, miłość, pytanie, ślub

Nowe wątki na forum Jeszcze przed ślubem


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2020-03-26 19:15:05


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 13:31.