Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację? - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2019-12-07, 14:46   #1
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16

Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?


Cześć, może być długo, ale chcę poruszyć wszystkie możliwe aspekty i zacząć od początku.

Zacznę od tego, bo to może być ważne, że wychowałam się w domu ciepłym, rodzinnym, gdzie rodzice mieli zawsze dobry kontakt z dziećmi i stawiano na takie wartości, jak życzliwość wobec ludzi, chęć niesienia pomocy, uczciwość itd. W dodatku ja sama jestem osobą dość wrażliwą, momentami niestety romantyczną. Jako dziecko i nastolatka czytałam dużo literatury dla młodzieży, co mnie (teraz sądzę, że niestety) trochę też ukształtowało w tamtym czasie i czekałam na taką piękną, romantyczną miłość do końca życia, jak z bajki.
No i w końcu znalazłam, to znaczy wydawało mi się, że znalazłam, a było to w liceum. Oczywiście na początku było wspaniale, typowe nastoletnie zakochanie, spacery, pierwsze pocałunki, trzymanie za ręce, kwiatki, prezenty i inne takie. Kompletnie nie zwracałam uwagi na to, że chłopak jest z zupełnie innego środowiska i dość trudnego domu (nie, że patologii, ale stosunki między rodzicami a dziećmi były dość chłodne, momentami nawet wrogie). Myślę, że momentami poważne konflikty z rodzicami (którzy naprawdę potrafili zachować się wobec niego w sposób dla mnie wtedy niepojęty), odbiły się na jego zachowaniu i sposobie bycia. Tak więc z pięknej relacji, w pewnym momencie zrobił się toksyczny związek, w którym więcej było łez i kłótni, niż pięknych dni. Jestem przekonana, że nie byłam ideałem, ale chłopak był okropnym manipulantem, w co ja początkowo nie mogłam uwierzyć, więc trwałam w tym związku nieco za długo. A nie wierzyłam, bo (wg mojego ówczesnego sposobu myślenia) nie było to dla mnie możliwe, żeby ktoś, kto mówi mi, że mnie kocha, manipulował mną i robił mi krzywdę, bo przecież nie na tym polega miłość.
Kiedy zerwaliśmy (spadły mi różowe okulary, stwierdziłam, że nie mogę się więcej poświęcać i przymykać oka), byłam bardzo załamana i także złamana wewnętrznie. Poczucie własnej wartości bliskie zeru, wielka dziura w sercu itd. Przez ponad rok byłam sama, oczywiście z kimś się tam spotykałam, miałam nawet jakiś lekki zawód miłosny w tym czasie, ale zanim się tak naprawdę pozbierałam, to minęło trochę czasu. No i wtedy poznałam mojego drugiego chłopaka, tego (jak dotychczas) tak naprawdę ostatniego i (niestety) najważniejszego.
Miałam już trochę doświadczenia, więc starałam się nie popełniać tamtych błędów, popełniłam za to inne, niestety chyba fatalne w skutkach. Na początku związku byłam trochę niepewna i nieco nieufna, pamiętając poprzednią relację, ale on (nazwijmy go P.), rozwiał moje wątpliwości. Byłam naprawdę zachwycona tym związkiem, bo w poprzednim mi się to nie zdarzyło (no, może na samym początku, ale tego już nie pamiętałam za dobrze) - P. nie obrażał się o byle co, nie wymagał ode mnie, żebym się zmieniła, nie oskarżał mnie o tworzenie problemów i ogólnie czułam, że jest pomocny, uczynny, stara się być wyrozumiały. No i tutaj dochodzimy do moich błędów. Prawdopodobnie dlatego, że w poprzedniej relacji nie mówiłam, co mi się nie podoba, tutaj postanowiłam być szczera i niestety nie wyszło mi to na dobre. Wydaje mi się, że po prostu chciałam za dużo i to był największy błąd.
Teraz, po ponad roku od rozstania pluję sobie w brodę, że byłam za bardzo wymagająca, bo mi się wydawało, że P. momentami nie jest do końca zaangażowany (stres z pierwszej relacji) albo nie spełnia moich potrzeb, ale prawdopodobnie nie wpadło mi do głowy, że on po prostu taki był, nie mógł już dać więcej, bo dawał tyle, ile umiał. Oczywiście z biegiem czasu wszystko się poukładało w naszej relacji, ja zaakceptowałam większość jego potrzeb, on moje też, ale być może na początku i na końcu związku zdarzyło się za dużo, żeby ta relacja miała sens.
Od razu powiem, że nie kłóciliśmy się prawie wcale. Ja momentami reagowałam emocjonalnie, ale nie były to karczemne awantury ani histerie, nigdy nie podniosłam na niego głosu bo wiedziałam, że tego nie lubi i respektowałam to. Natomiast wymagałam, czasem pewnie bez sensu, bo robiło mi się momentami przykro. Na przykład w momencie, gdy nadszedł weekend (widzieliśmy się średnio raz w tygodniu, bo mieszkaliśmy na dwóch różnych końcach dużego miast), a on mi powiedział, że w tym tygodniu do mnie nie przyjedzie, bo idzie na imprezę z kolegami. Nie miałam nic przeciwko imprezie, ale wydawało mi się, że może pójść z kolegami w jeden dzień, a w drugi umówić się ze mną zwłaszcza, że wtedy miał całe tygodnie wolne, bo nie pracował, a zajęć miał bardzo mało, kilka h w tygodniu. Oczywiście po takiej rozmowie poprawiło się, starał się mieć dla mnie czas nawet mimo imprezy, ale ja miałam przez chwilę lekki niesmak, że w jakiś sposób to wymusiłam. Zdarzyło się też kilka podobnych sytuacji. Kiedyś również pamiętam, że miałam przykrą sytuację w mojej ówczesnej pracy, zostałam oskarżona o coś bezpodstawnie i bardzo się tym przejęłam, powiedziałam o tym P., szukając wsparcia, kogoś do rozmowy, ale on zareagował, że przesadzam i niepotrzebnie wchodzę w konflikt z pracodawcą. Wtedy mnie to bardzo zabolało zwłaszcza, że nie wchodziłam w konflikt, tylko próbowałam się bronić przed oskarżeniami, które były niesłuszne. No i powiedziałam mu, że jest mi przykro i oczekiwałam wsparcia od własnego chłopaka. Sytuacje w tym stylu sprawiały, że momentami zastanawiałam się, czy na pewno mu na mnie zależy, ale później okazywało się, że tak, bo przecież był wspierający w innych momentach (kiedy najlepsza przyjaciółka zrobiła mi straszną przykrość i płakałam pół nocy, on przyjechał po mnie, zabrał mnie do siebie i słuchał moich żali, próbował pocieszyć), chciał się ze mną spotykać co tydzień (czasem nawet spontanicznie kilka razy w tygodniu), zapraszał mnie do swojej rodziny i znajomych, mówił o nas poważnie itd.
Niestety coś mi odbiło i pojechałam robić magisterkę do innego miasta, bo przecież kariera jest ważna, a to był dobry uniwersytet, wysoko w rankingach. Miałam trochę problem z zaaklimatyzowaniem się w nowym miejscu, ludzie okazali się być średnio fajni i tęskniłam za domem, miałam więc też średni nastrój. Głównie ja przyjeżdżałam do rodzinnego miasta, bo on nie miał tyle pieniędzy (moim zdaniem mógł iść do pracy, bo nie miał naprawdę ciężkich zajęć, ale on miał tak, że nie mógł się skupiać na zbyt wielu sprawach naraz, bo np. potrafił zawalić kolokwium z powodu wyjazdu/wyjścia/imprezy, co mnie się wydawało absurdalne, bo ja zawsze znajdowałam też czas na naukę). I niestety zepsułam wszystko, bo byłam zazdrosna o dziewczynę, z którą się zaprzyjaźnił po moim wyjeździe do innego miasta. Niestety miałam tendencję do bycia czasem zazdrosną, chyba po tym pierwszym związku, gdzie poprzedni chłopak zdradził mnie kilka razy (a ja byłam taka głupia, że wybaczyłam!). Ale starałam się tę tendencję hamować, nie mówić o tym P. i po prostu być zazdrosna "w środku", nie pokazując tego za bardzo. Ale miałam jakieś złe przeczucie co do tej nowej koleżanki P., nie wiem dlaczego, jakiś szósty zmysł. I popełniłam błąd, bo zapytałam go o nią, czy coś się dzieje. On oczywiście powiedział, że nie. Ale z jakichś tam przesłanek cały czas miałam wrażenie, że coś jest nie tak, więc niestety pokłóciliśmy się o tę laskę. P. stwierdził, że jestem histeryczna, zazdrosna, wymyślam problemy. I wyszło na jaw, że z nią od pewnego czasu regularnie pisze. Powiedział, że przecież może pisać sobie z koleżanka i mam się nie martwić. Ale od tego czasu coś się między nami zepsuło. On zrobił się zimny, inny, daleki, ja się przejmowałam, w końcu zerwaliśmy. Usłyszałam od niego, że nasza relacja była fajna, ale może jest dla mnie i dla niego jeszcze ktoś inny, gdzieś, a nie wiemy tego, dopóki nie sprawdzimy. I że z biegiem czasu kochałby mnie coraz mniej mimo że uważa, że się dobrze dogadujemy ogólnie. Niedługo potem okazało się, że umawia się z tą "koleżanką".

Od tamtych wydarzeń minął już ponad rok. Dużo o tym myślałam, zastanawiałam się nad sobą, nad nim, nad naszym związkiem. Tak jak pisałam w poprzednim wątku, nigdy wcześniej nie byłam w nikim tak zakochana i nie widziałam z nikim przyszłości tak, jak z P. Na razie nie spotkałam żadnego faceta (a spotkałam już kilku), przy których poczułabym się tak, jak przy P., jakby to było "to". Niestety, czasem mi się śni. Budzę się wtedy smutna i myślę, że w gruncie rzeczy ponoszę dużą winę za rozpad naszej relacji. Wydaje mi się, że niepotrzebnie wymagałam od P. rzeczy, których on nie mógł mi dać i za mało przywiązywałam wagi do rzeczy, które dostaję. Dlaczego? Ponieważ, jak się dowiedziałam od koleżanki, P. ma obecnie kolejną dziewczynę. Jest to dobra znajoma mojej koleżanki. Słyszałam, że tamta dziewczyna jest w nim szalenie zakochana i nie ma wobec niego zbyt wielu wymagań. Na przykład, zaakceptowała fakt, że P. przyjaźni się ze swoją byłą, bo postawił jej twarde ultimatum, że kontaktu nie zerwie. Ja bym chyba jednak nie umiała, nie czułabym się dobrze w takiej sytuacji. Męczy mnie to poczucie winy, że dałam mu za mało swobody. Chciałam spotkań, kiedy może nie miał na nie ochoty albo uważał, że nie ma czasu. Chciałam, żeby się przejmował moimi problemami (jak ten problem z przełożonym), które mogły mu się wydawać absurdalne. Chciałam, żeby mnie odwiedzał w innym mieście mimo że wiedziałam, że nie przepada za podróżami i nie ma kasy, ale ciężko było mi zrozumieć, jak ktoś z taką ilością wolnego czasu może nie iść do pracy i zarobić, zwłaszcza na własne potrzeby. I najważniejsze, planowałam wspólne życie, mieszkanie. I może tym go przestraszyłam, chociaż czasem coś mówił o wspólnej przyszłości. A może powinnam była po prostu brać to, co mi daje: wspólne wyjścia, rozmowy, spacery, imprezy, czułość, zapraszanie do domu rodzinnego, zamiast chcieć niemożliwego, bo zamęczyłam go na śmierć. A wy jak oceniacie sytuację?
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 16:09   #2
tinkerver2
Zakorzenienie
 
Avatar tinkerver2
 
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 3 838
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Typ cię robił w bambuko, imprezowal, bawił się (ale nie miał hajsu żeby do ciebie raz na jakiś czas przyjechać).

Wysłane z mojego moto g(7) power przy użyciu Tapatalka
tinkerver2 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 16:29   #3
patusiaa23
Wtajemniczenie
 
Avatar patusiaa23
 
Zarejestrowany: 2017-02
Wiadomości: 2 462
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Oczywiście tylko się z nią przyjaźnił, dlatego OD RAZU się z nią związał po rozstaniu. Sory, mam jednego przyjaciela płci męskiej i to jak związać się z własnym bratem, bleeeeseeeeeeeeeeeee
patusiaa23 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 16:38   #4
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez tinkerver2 Pokaż wiadomość
Typ cię robił w bambuko, imprezowal, bawił się (ale nie miał hajsu żeby do ciebie raz na jakiś czas przyjechać).

Wysłane z mojego moto g(7) power przy użyciu Tapatalka
To nie jest tak. Ja opisałam pojedyncze sytuacje, których było w trakcie naszego związku kilka, ale które zapadły mi w pamięć i sprawiły, że mogłam czuć się dziwnie. Nie był imprezowy właśnie, o to chodzi. Raz na jakiś czas. Nie rozglądał się też za innymi dziewczynami przez większość naszej relacji. Przez większość naszej relacji był właśnie dobrym facetem, o wiele lepszym, niż tamten pierwszy. Ja też nie byłam idealna, z wyżej opisanych tu powodów, dlatego mam poczucie winy.

---------- Dopisano o 16:38 ---------- Poprzedni post napisano o 16:36 ----------

Cytat:
Napisane przez patusiaa23 Pokaż wiadomość
Oczywiście tylko się z nią przyjaźnił, dlatego OD RAZU się z nią związał po rozstaniu. Sory, mam jednego przyjaciela płci męskiej i to jak związać się z własnym bratem, bleeeeseeeeeeeeeeeee
No dlatego mi się to wydawało dziwne, podejrzane, czułam się źle. Zwłaszcza, że bardzo szybko się z nią zaprzyjaźnił i tak nagle. Ale może gdybym się o nią nie pokłóciła, tylko zaakceptowała tę przyjaźń, to nie poczułby się uwięziony. Może właśnie przez to, że mi to nie odpowiadało, bo wydawało mi się podejrzane, stracił cierpliwość. Bo jak się kogoś nie przywiązuje, to on nie ma powodów uciekać. A ja go być może przywiązałam.

Ogólnie cały czas męczy mnie poczucie winy, że być może skazałam ten związek na niepowodzenie swoimi wymaganiami z kosmosu. Może powinnam była nie wymagać niczego, bo on był osobą potrzebującą przestrzeni i być może mu tę przestrzeń zabierałam. To naprawdę nie jest tak, że był złą osobą. Przecież mówił mi, że kocha mnie najmocniej na świecie, że jestem piękna i wspaniała, cieszył się gdy przyjeżdżałam, mówił, że chce dla mnie najlepiej na świecie. Robił to, czego prawie nie robił tamten poprzedni.

Edytowane przez niepogodna
Czas edycji: 2019-12-07 o 16:42
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 16:50   #5
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 5 995
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Może powinnam była nie wymagać niczego,
Tak, na pewno. Czy ty w ogole czytasz co piszesz? No niesamowite wymaganie, zeby sie nie spoufalal za bardzo z jakas kolezaneczka. Prosze cie, koles cie byc moze zdradzal (emocjonalnie na pewno, bo przeciez od razu sobie wskoczyl w ten nowy zwiazek), a ty szukasz winy w sobie. W ogole z kazdego twojego wpisu bije postawa "przepraszam, ze zyje". Zacznij sie szanowac, masz prawo miec wymagania, kazdy je ma. Na razie to wyglada, jakby byle jakie portki byly sensem twojego zycia, a ty potulna kobietka masz sie godzic na wszystko, byle tylko ich nie stracic.
__________________
français C2
English C2
español B1

Edytowane przez Celestine_M
Czas edycji: 2019-12-07 o 16:53
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 17:26   #6
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Tak, na pewno. Czy ty w ogole czytasz co piszesz? No niesamowite wymaganie, zeby sie nie spoufalal za bardzo z jakas kolezaneczka. Prosze cie, koles cie byc moze zdradzal (emocjonalnie na pewno, bo przeciez od razu sobie wskoczyl w ten nowy zwiazek), a ty szukasz winy w sobie. W ogole z kazdego twojego wpisu bije postawa "przepraszam, ze zyje". Zacznij sie szanowac, masz prawo miec wymagania, kazdy je ma. Na razie to wyglada, jakby byle jakie portki byly sensem twojego zycia, a ty potulna kobietka masz sie godzic na wszystko, byle tylko ich nie stracic.
Ale może to moje zachowanie popchnęło go do tej zdrady. Przez większość związku nawet się nie oglądał za innymi, nie zachowywał się dziwnie. Dopiero w tej ostatniej fazie, powiedzmy 2 miesiące przed zerwaniem zaczął się podejrzanie z nią przyjaźnić. Właśnie o to chodzi, że być może chciałam od niego tego, czego on zwyczajnie nie umiał mi dać, bo nie miał takiego charakteru, a ja zamiast to zaakceptować i cieszyć się tym, co mi daje, bo zakładam, że był to dla niego duży wysiłek (np. wypracowaliśmy kompromisy jeśli chodzi o częstotliwość spotkań), chciałam za dużo.
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 17:36   #7
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 5 995
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Ale może to moje zachowanie popchnęło go do tej zdrady.
Nie wydaje mi sie. Sama piszesz, ze praktycznie sie nie klociliscie, wiec nie robilas awantur, tylko rozmawialas, kiedy cos ci nie do konca pasowalo. A przedstawiasz to tak, jakbys co najmniej zmuszala go do czegos sila. No sorry, chyba na tym polega zwiazek, zeby sie komunikowac, a nie tylko potulnie wszystko akceptowac i dusic w sobie uczucia, bo bron boze druga osoba dowie sie, ze ty myslisz inaczej. No chyba to normalne.
Do d... taki zwiazek, w ktorym nawet nie mozna sie odezwac, bo misio pobiegnie do innej, nie sadzisz?
__________________
français C2
English C2
español B1
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 17:38   #8
galakty098
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 5 706
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Nawet gdyby na niego krzyczała, to wypadałoby pierw zerwać, a potem lecieć do innej. No ale jak się chce mieć pewność że druga przyjmie, to trzeba chodzić z dwiema na raz. Bo inaczej by został sam i nici z seksu na kilka tygodni/miesięcy.
__________________
Jak nad kolejnym miastem łuna...
galakty098 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 17:39   #9
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Nie wydaje mi sie. Sama piszesz, ze praktycznie sie nie klociliscie, wiec nie robilas awantur, tylko rozmawialas, kiedy cos ci nie do konca pasowalo. A przedstawiasz to tak, jakbys co najmniej zmuszala go do czegos sila. No sorry, chyba na tym polega zwiazek, zeby sie komunikowac, a nie tylko potulnie wszystko akceptowac i dusic w sobie uczucia, bo bron boze druga osoba dowie sie, ze ty myslisz inaczej. No chyba to normalne.
Do d... taki zwiazek, w ktorym nawet nie mozna sie odezwac, bo misio pobiegnie do innej, nie sadzisz?
Nie kłociliśmy się, ale nie mówię, że nie było spin. Na pewno potrafiłam zareagować emocjonalnie i były długie rozmowy w momencie, gdy czułam, że coś jest nie tak. Na przykład wtedy, kiedy nie miał dla mnie czasu z jakiegoś dziwnego powodu mimo że miał w teorii dużo czasu wolnego, a i tak widywaliśmy się rzadko. Bo rozumiem, jakbym chciała się spotykać co drugi dzień, ale my się widywaliśmy raz w tygodniu, czasem dwa. A czasem co dwa tygodnie nawet, kiedy np. uczył się do sesji. Być może takie rozmowy go męczyły zwłaszcza, gdy się powtarzały, bo jakiś problem wracał. Mówił wtedy, że on się stara, ale nie umie zaspokoić moich potrzeb, bo chcę więcej.
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 17:47   #10
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 5 995
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Nie kłociliśmy się, ale nie mówię, że nie było spin. Na pewno potrafiłam zareagować emocjonalnie i były długie rozmowy w momencie, gdy czułam, że coś jest nie tak. Na przykład wtedy, kiedy nie miał dla mnie czasu z jakiegoś dziwnego powodu mimo że miał w teorii dużo czasu wolnego, a i tak widywaliśmy się rzadko. Bo rozumiem, jakbym chciała się spotykać co drugi dzień, ale my się widywaliśmy raz w tygodniu, czasem dwa. A czasem co dwa tygodnie nawet, kiedy np. uczył się do sesji. Być może takie rozmowy go męczyły zwłaszcza, gdy się powtarzały, bo jakiś problem wracał. Mówił wtedy, że on się stara, ale nie umie zaspokoić moich potrzeb, bo chcę więcej.
No to jak zwykle rozmowy go tak strasznie meczyly, to krzyzyk na droge. Ciekawe, co by zrobil gdyby pojawily sie jakies powazne problemy w waszym zwiazku, np. choroba czy utrata pracy ktoregos z was. Naprawde tak nisko sie cenisz, ze pasowaloby ci bycie z kims, kto ucieka, bo nie ma nieustannej teczy i jednorozcow?
__________________
français C2
English C2
español B1
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 17:53   #11
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
No to jak zwykle rozmowy go tak strasznie meczyly, to krzyzyk na droge. Ciekawe, co by zrobil gdyby pojawily sie jakies powazne problemy w waszym zwiazku, np. choroba czy utrata pracy ktoregos z was. Naprawde tak nisko sie cenisz, ze pasowaloby ci bycie z kims, kto ucieka, bo nie ma nieustannej teczy i jednorozcow?
Nad tym też się zastanawiałam prawdę mówiąc. Że życie nie jest usłane różami i może być w nim przecież trudno, wtedy ważne jest wsparcie. Ale jemu nie dało się tego przetłumaczyć. Uważał, że związek jest po to, żeby była dobra zabawa, nie problemy i że problemy ogólnie to wymysł ludzi, bo chcą się martwić bez sensu, a wystarczy zmienić podejście.
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 17:58   #12
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 5 995
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Nad tym też się zastanawiałam prawdę mówiąc. Że życie nie jest usłane różami i może być w nim przecież trudno, wtedy ważne jest wsparcie. Ale jemu nie dało się tego przetłumaczyć. Uważał, że związek jest po to, żeby była dobra zabawa, nie problemy i że problemy ogólnie to wymysł ludzi, bo chcą się martwić bez sensu, a wystarczy zmienić podejście.
Aha No to swietny material na partnera, rzeczywiscie. Cos mi sie wydaje, ze kazdy zwiazek i w ogole zycie go w takim razie rozczaruje
__________________
français C2
English C2
español B1
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 18:05   #13
tinkerver2
Zakorzenienie
 
Avatar tinkerver2
 
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 3 838
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Słuchaj, to że on poznał koleżanke, i dzinym trafem w tym samym czasie zaczął mieć mniej czasu, nie miał ochoty na spotkania, stal się oschly, to nie jest przypadek.

Wysłane z mojego moto g(7) power przy użyciu Tapatalka
tinkerver2 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 18:15   #14
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez tinkerver2 Pokaż wiadomość
Słuchaj, to że on poznał koleżanke, i dzinym trafem w tym samym czasie zaczął mieć mniej czasu, nie miał ochoty na spotkania, stal się oschly, to nie jest przypadek.

Wysłane z mojego moto g(7) power przy użyciu Tapatalka
No nie jest, ale dziwne, że tak się stało, bo przez większość związku nawet nie myślał o koleżankach i twierdził, że jest ze mną szczęśliwy. A jego nowa dziewczyna ponoć zgadza się na przyjaźń z byłą i chyba dobrze żyją, bo go nie ogranicza.
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 18:16   #15
elvegirl
po drugiej stronie szafy
 
Avatar elvegirl
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 47 713
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Mówił wtedy, że on się stara, ale nie umie zaspokoić moich potrzeb, bo chcę więcej.
No i miał rację, trzeba było go posłuchać i się rozstać już wtedy.



Mieliście bardzo różne spojrzenia na związek, nie pasowaliście i tyle. On będący na etapie potrzeby zabawy, Ty potrzebująca już konkretnego, stałego związku. No nie, to nie był ten facet.
elvegirl jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 18:17   #16
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 5 995
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
No nie jest, ale dziwne, że tak się stało, bo przez większość związku nawet nie myślał o koleżankach i twierdził, że jest ze mną szczęśliwy. A jego nowa dziewczyna ponoć zgadza się na przyjaźń z byłą i chyba dobrze żyją, bo go nie ogranicza.
No chyba kazdemu by sie dobrze zylo z laska, ktora akceptuje szemrana przyjacioleczke i kto wie, co jeszcze . A czy ona tak calkiem fajnie sie czuje w tym zwiazku, czy jest po prostu zdesperowana, to juz nie mozesz wiedziec.
__________________
français C2
English C2
español B1
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 18:30   #17
trzyrazypiec
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 2 813
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Piszesz, że w rodzinie relacje były super, więc prawdopodobnie gdzie indziej trzeba szukać przyczyny tego, że masz totalnie spaczona wizję relacji kobieta-mężczyzna.

Bo ewidentnie masz. Z Twoich wypowiedzi jasno wynika, że kobieta z jakimkolwiek wymaganiami wobec mężczyzn kończy źle i że doszłas do wniosku, że najlepiej ich nie mieć, a rozpad kijowej relacji to wina Twoja i Twoich fanaberii. Ponadto uważasz, że Ty nie masz prawa do niemalże niczego, natomiast mężczyzna - jak najbardziej, do wielu kiepskich zachowań i ogólnie bycia zlamasem. A z tego wszystkiego jasno wynika, że w Twojej głowie kobieta jest strona podlegla i - to się rozumie samo przez się - mniej ważna.

Pomysl nad jakimś rozwiązaniem tej kwestii, bo jak na razie pachnie to wdepnieciem w końcu w jakąś totalna masakre i katastrofę

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
trzyrazypiec jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 18:57   #18
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez trzyrazypiec Pokaż wiadomość
Piszesz, że w rodzinie relacje były super, więc prawdopodobnie gdzie indziej trzeba szukać przyczyny tego, że masz totalnie spaczona wizję relacji kobieta-mężczyzna.

Bo ewidentnie masz. Z Twoich wypowiedzi jasno wynika, że kobieta z jakimkolwiek wymaganiami wobec mężczyzn kończy źle i że doszłas do wniosku, że najlepiej ich nie mieć, a rozpad kijowej relacji to wina Twoja i Twoich fanaberii. Ponadto uważasz, że Ty nie masz prawa do niemalże niczego, natomiast mężczyzna - jak najbardziej, do wielu kiepskich zachowań i ogólnie bycia zlamasem. A z tego wszystkiego jasno wynika, że w Twojej głowie kobieta jest strona podlegla i - to się rozumie samo przez się - mniej ważna.

Pomysl nad jakimś rozwiązaniem tej kwestii, bo jak na razie pachnie to wdepnieciem w końcu w jakąś totalna masakre i katastrofę

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Może to kwestia mojej pierwszej relacji (i teraz tej ostatniej)? W domu nauczono mnie równości (moi rodzice mają związek bardzo partnerski), ale ciężko zachowywać tę równość w praktyce, wcielać ją w życie, skoro własna sytuacja jest kompletnie inna. Może to być też kwestia tego, że rozstanie z kimś jest dla mnie ostatecznym i bardzo bolesnym rozwiązaniem, jestem nastawiona na pracę nad związkiem, bo mam wrażenie, że równie dobrze wszystko można by od razu wyrzucić do kosza, po każdym najmniejszym problemie?
Tak jak pisałam, pierwszy związek był z manipulantem. Na początku było fajnie, później równia pochyła. Byłam bardzo naiwna, wierzyłam, że jak ktoś deklaruje, że kocha, to znaczy, że jest szczery i chce mojego dobra, więc wierzyłam gdy mówił mi, że np. moje zachowanie jest nieodpowiednie i prowadzi do kryzysu w związku. Starałam się więc go nie urażać, myślałam, że może faktycznie robię coś źle (zwłaszcza, że wiem, że nikt ideałem nie jest), ale kiedy zorientowałam się, że próbuje wmówić mi swoje własne obawy i problemy, zerwałam. Szkoda, że tak późno.
Tutaj w drugim związku bałam się sytuacji-powtórki z pierwszego. Że znów coś komuś nie będzie odpowiadać i potwierdzą się moje obawy, że to może jednak coś ze mną źle, nie z nim. Bo tak naprawdę nie można ocenić jednoznacznie. Nigdy za rozpad związku nie odpowiada tylko jedna osoba. Niekoniecznie wina leży po środku, ale ta osoba mniej winna mogła np. wywołać jakąś reakcję swoim zachowaniem, coś sprowokować, powiedzieć za dużo w nerwach. I nasz związek był fajny, ale gdzieś we mnie tkwiło takie przekonanie, że nie powinnam robić problemów zbyt wielu, bo go to zmęczy i będzie moja wina, ale że jednak powinnam mówić co mi nie odpowiada, bo w poprzednim związku na początku mówiłam, ale później jak zobaczyłam jego reakcję (kłótnie, ciche dni), to przestałam. I bardzo się w tym dusiłam. Ale mówiąc co mi nie odpowiada też źle na tym wyszłam. Tak naprawdę to ja już nie wiem. Nie mówię, co jest źle - jest źle. Mówię - też jest niedobrze.

Poza tym skąd mam wiedzieć, czy mój problem nie jest z palca wyssany dla drugiej osoby? To, że dla mnie jest ważny nie znaczy wcale, że nie mam przesadzonych reakcji. Zakładam, że jest na świecie całkiem spora liczba osób, które nie miałyby problemu z tym, że partner nie ma dla nich czasu, tylko machnęłyby ręką i powiedziały: "a, to w takim razie spotkamy się kiedy indziej."

Edytowane przez niepogodna
Czas edycji: 2019-12-07 o 19:03
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:02   #19
Mia_bb
Raczkowanie
 
Avatar Mia_bb
 
Zarejestrowany: 2019-09
Wiadomości: 84
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Gdybanie co by było gdyby to straszna, pogrążająca rzecz. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy w sobie coś złego, plugawego, co czasem wychodzi. I to jest normalne. Jasne, możesz dalej zatracać się w poczuciu, że on był dla mnie taki dobry, a ja dla niego okropna, i codziennie się za to biczować. Tylko, że to nic nie zmieni. Nie skrzywdziłaś go swoim zachowaniem na tyle, żeby nie był w stanie iść dalej i cieszyć się życiem. Nie jesteś złym człowiekiem, po prostu przeanalizuj co możesz w sobie zmienić i o siebie walcz. Wiesz, rzadko kiedy ewidentnie wina za rozpad związku jest po jednej stronie, z niektórymi po prostu nam nie po drodze, różnimy się za bardzo. Fakt, że twój były był dobrym człowiekiem nie podlega negocjacji, ale to nie jest tak, że skoro go straciłas, to nic nie jesteś warta, że przez swoje wady nie zasługujesz na miłość, na kogoś, kto będzie patrzył na życie podobnie, będziecie bardziej dopasowani. Ja wiem, że to boli, ale serio, na tym świecie jest cała masa świetnych facetów. Przerób gorycz porażki, wyciągnij lekcję i szukaj szczęścia z kimś innym. Choć samej jeszcze niedawno ciężko było mi w to uwierzyć, to to nie jest koniec świata, kto wie, ile razy trzeba będzie się jeszcze sparzyć, żeby wiedzieć, że to TEN

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez Mia_bb
Czas edycji: 2019-12-07 o 19:04
Mia_bb jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:14   #20
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 5 995
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Poza tym skąd mam wiedzieć, czy mój problem nie jest z palca wyssany dla drugiej osoby? To, że dla mnie jest ważny nie znaczy wcale, że nie mam przesadzonych reakcji. Zakładam, że jest na świecie całkiem spora liczba osób, które nie miałyby problemu z tym, że partner nie ma dla nich czasu, tylko machnęłyby ręką i powiedziały: "a, to w takim razie spotkamy się kiedy indziej."
Ale jakie to ma znaczenie? Twoj zwiazek ma uszczesliwiac ciebie, a nie "calkiem spora liczbe osob". Mnie np. przeszkadzalo w poprzednim zwiazku, ze facet komplementowal przy mnie urode innych kobiet. No jest to cos, czego nie akceptuje i tyle, dlatego teraz szukam faceta, ktory tego nie robi, oczywiscie miedzy innymi. Za to na pewno jest mnostwo dziewczyn, ktorym takie cos by nie przeszkadzalo, ale co mnie one obchodza? Niech sobie nawet akceptuja zdrade jak chca, ja nie akceptuje.
Jesli calkiem sporo ludzi lubi lody czekoladowe to znaczy, ze ty tez masz lubic?
__________________
français C2
English C2
español B1

Edytowane przez Celestine_M
Czas edycji: 2019-12-07 o 19:17
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:16   #21
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Ale jakie to ma znaczenie? Twoj zwiazek ma uszczesliwiac ciebie, a nie "calkiem spora liczbe osob". Mnie np. przeszkadzalo w poprzednim zwiazku, ze facet komplementowal przy mnie urode innych kobiet. No jest to cos, czego nie akceptuje i tyle, dlatego teraz szukam faceta, ktory tego nie robi, oczywiscie miedzy innymi. Za to na pewno jest mnostwo dziewczyn, ktorym takie cos by nie przeszkadzalo, ale co mnie one obchodza? Niech sobie nawet akceptuja zdrade jak chca, ja nie akceptuje.
Ma znaczenie o tyle, że skoro są ludzie, którym to nie przeszkadza, to facet może właśnie (tak jak zrobił) zostawić mnie dla kogoś, kto nie będzie miał tej cechy i będzie mu się z nim żyło łatwiej. Oczywiście ja też mogę zostawić faceta dla innego, bo nie ma jakiejś tam cechy, ale ja zawsze starałam się naprawiać, a nie zrywać.
Komplementowanie urody innych kobiet przy dziewczynie jest okropne, mój pierwszy facet tak robił pod koniec związku i na to już bym się na pewno nie zgodziła, bo to wykracza poza jakieś normy i zakrawa już o lekką zdradę emocjonalną (skoro mu się tak podobają inne, to po co z tobą jest).

Edytowane przez niepogodna
Czas edycji: 2019-12-07 o 19:18
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:18   #22
trzyrazypiec
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 2 813
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez Mia_bb Pokaż wiadomość
Gdybanie co by było gdyby to straszna, pogrążająca rzecz. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy w sobie coś złego, plugawego, co czasem wychodzi. I to jest normalne. Jasne, możesz dalej zatracać się w poczuciu, że on był dla mnie taki dobry, a ja dla niego okropna, i codziennie się za to biczować. Tylko, że to nic nie zmieni. Nie skrzywdziłaś go swoim zachowaniem na tyle, żeby nie był w stanie iść dalej i cieszyć się życiem. Nie jesteś złym człowiekiem, po prostu przeanalizuj co możesz w sobie zmienić i o siebie walcz. Wiesz, rzadko kiedy ewidentnie wina za rozpad związku jest po jednej stronie, z niektórymi po prostu nam nie po drodze, różnimy się za bardzo. Fakt, że twój były był dobrym człowiekiem nie podlega negocjacji, ale to nie jest tak, że skoro go straciłas, to nic nie jesteś warta, że przez swoje wady nie zasługujesz na miłość, na kogoś, kto będzie patrzył na życie podobnie, będziecie bardziej dopasowani. Ja wiem, że to boli, ale serio, na tym świecie jest cała masa świetnych facetów. Przerób gorycz porażki, wyciągnij lekcję i szukaj szczęścia z kimś innym. Choć samej jeszcze niedawno ciężko było mi w to uwierzyć, to to nie jest koniec świata, kto wie, ile razy trzeba będzie się jeszcze sparzyć, żeby wiedzieć, że to TEN

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ale wiesz że związek ma dawać spełnienie i że jest możliwe w takiej relacji się znaleźć? Brzmisz, jakbyś nie wierzyła, że istnieje mężczyzna, który spełni Twoje WCALE NIE UDZIWNIONE wymagania. Czemu? Moze faktycznie to kwestia pierwszej toksycznej relacji.

Natomiast no, teraz z tym swoim "naprawianiem", "komu innemu by nie przeszkadzało", itd, jestes na dobrej drodze do kolejnego toksyka.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
trzyrazypiec jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:20   #23
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 5 995
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Ma znaczenie o tyle, że skoro są ludzie, którym to nie przeszkadza, to facet może właśnie (tak jak zrobił) zostawić mnie dla kogoś, kto nie będzie miał tej cechy i będzie mu się z nim żyło łatwiej.
No moze, i jego prawo. Czy to znaczy, ze trzeba za wszelka cene do takiej mozliwosci nie dopuscic i siedziec jak mysz pod miotla udajac, ze wszystko jest w porzadku? Nie sadze.
__________________
français C2
English C2
español B1
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:26   #24
Leany
⚆ _ ⚆
 
Avatar Leany
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 5 889
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Uważam, że twoje oba związki były kijowe i żaden z tych facetów tak naprawdę cię nie kochał. Polecam na przyszłość nie ignorować sygnałów ostrzegawczych i nie marnować czasu w takich relacjach. No i według mnie nie ma nic złego w wymaganiach wobec partnera. On może je zaakceptować albo odejść. Niezdrowe to jest jak coś cię uwiera, a boisz się powiedzieć, żeby cię nie zostawił. Poza tym jak dla mnie wszystko wskazuje, że twój były cię zdradził, co najmniej na poziomie emocjonalnym.
Leany jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:34   #25
Mia_bb
Raczkowanie
 
Avatar Mia_bb
 
Zarejestrowany: 2019-09
Wiadomości: 84
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez trzyrazypiec Pokaż wiadomość
Ale wiesz że związek ma dawać spełnienie i że jest możliwe w takiej relacji się znaleźć? Brzmisz, jakbyś nie wierzyła, że istnieje mężczyzna, który spełni Twoje WCALE NIE UDZIWNIONE wymagania. Czemu? Moze faktycznie to kwestia pierwszej toksycznej relacji.

Natomiast no, teraz z tym swoim "naprawianiem", "komu innemu by nie przeszkadzało", itd, jestes na dobrej drodze do kolejnego toksyka.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Hah, zdecydowanie nie to miałam na myśli. Mówię o takiej zdrowej refleksji, okay, w tej kwestii byłam nie w porządku i warto to zmienić (na przykład mogłabym obdarzyć drugą osobę większym zaufaniem, gdy jest wobec mnie w porządku, być mniej zazdrosna). Nie chodzi o to, że którykolwiek z partnerów ma być bardziej uległy, nie pokazywać swoich odczuć i potrzeb, bo to takie błogosławieństwo, że się kogoś ma. Następnym razem postaram się być bardziej precyzyjna

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Mia_bb jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 19:39   #26
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez trzyrazypiec Pokaż wiadomość
Ale wiesz że związek ma dawać spełnienie i że jest możliwe w takiej relacji się znaleźć? Brzmisz, jakbyś nie wierzyła, że istnieje mężczyzna, który spełni Twoje WCALE NIE UDZIWNIONE wymagania. Czemu? Moze faktycznie to kwestia pierwszej toksycznej relacji.

Natomiast no, teraz z tym swoim "naprawianiem", "komu innemu by nie przeszkadzało", itd, jestes na dobrej drodze do kolejnego toksyka.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Zapomniałam o jeszcze jednej ważnej kwestii. On nie miał żadnych wymagań w stosunku do mnie. Może też dlatego czuję się winna, bo jeśli któremuś z nas coś nie odpowiadało, to mnie. To ja chciałam czegoś więcej, częściej. On nie chciał ode mnie niczego, żadnych zachowań, nie prosił w zasadzie o nic. W sumie nie oczekiwał niczego ani ode mnie, ani od życia. Brał co przychodziło i akceptował, nie rozumiał, że ja nie akceptuję wszystkiego co dostaję, tylko próbuję coś zmieniać.
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 21:02   #27
9a6d0e95fbc4407ed947e2ef8cea0fb12942fdf4_5e1910028c83c
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2018-07
Wiadomości: 236
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Dżizas, tego wątku nie da się czytać bez podnoszenia sobie ciśnienia na widok tego, co Ty tu dziewczyno wypisujesz i jak bardzo przepraszasz, że żyjesz
Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Ja też nie byłam idealna, z wyżej opisanych tu powodów, dlatego mam poczucie winy.
Newsflash - nikt nie jest idealny, nikt!

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
No dlatego mi się to wydawało dziwne, podejrzane, czułam się źle. Zwłaszcza, że bardzo szybko się z nią zaprzyjaźnił i tak nagle. Ale może gdybym się o nią nie pokłóciła, tylko zaakceptowała tę przyjaźń, to nie poczułby się uwięziony. Może właśnie przez to, że mi to nie odpowiadało, bo wydawało mi się podejrzane, stracił cierpliwość.
Tak qfa, "stracił cierpliwość" i dlatego musiał się z nią szybciutko związać, przecież nie było innego wyjścia

Dziewczyno, Ty jesteś naiwna czy co?
ZROZUM, że jak się Twojemu partnerowi spodoba inna laska, nawet gdyby nie wiem jak Wam się cudownie żyło, i się w niej zakocha, będzie chciał do niej odejść, to tak się stanie i nie masz na to absolutnie żadnego, ale to żadnego wpływu. No pomyśl, jak absurdalną jest idea, że to, iż Ty go zirytowałaś swoją zazdrością to musi automatycznie oznaczać, że on się w niej zakocha z tego powodu? No proszę Cię!
Zdradzę Ci pro-tipa na przyszłość: im bardziej się ktoś "rzuca" i agresywnie, gwałtownie reaguje na Twoje sugestie, tym bardziej prawdopodobne, że trafiłaś swoimi podejrzeniami w sedno. Człowiek uczciwy reaguje spokojnie bo też nie ma powodu się w takiej sytuacji nerwowo rzucać. Po Twoim byłym widać, że oni mieli się ku sobie jak tylko wyjechałaś, widać trafiłaś na niewiernego chłoptasia, który sobie już przygruchał następną, jak tylko zniknęłaś z horyzontu. Coś trafiasz w schemat zdradzających Cię facetów.

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
[...] być może skazałam ten związek na niepowodzenie swoimi wymaganiami z kosmosu. Może powinnam była nie wymagać niczego, bo on był osobą potrzebującą przestrzeni i być może mu tę przestrzeń zabierałam. To naprawdę nie jest tak, że był złą osobą. Przecież mówił mi, że kocha mnie najmocniej na świecie, że jestem piękna i wspaniała, cieszył się gdy przyjeżdżałam, mówił, że chce dla mnie najlepiej na świecie. Robił to, czego prawie nie robił tamten poprzedni.
No żesz szlag mnie zaraz trafi.
Tak, on taki wspaniały i cudowny był, że Cię aż zdradził, a Ty się jeszcze kajasz i obwiniasz Bo wymaganie wierności to jest "wymaganie z kosmosu"....?!?!
Biedactwo, przestrzeni potrzebuje, a Ty mu ją zabierałaś, no chlip chlip
Weźże idź dziewczyno do terapeuty, może Cię otrzeźwi i przetłumaczy, co trzeba.
To, co ktoś "mówi" to można w d*** wsadzić, liczy się tylko i wyłącznie to, co robi, rozumiesz? Obiecywać to można gwiazdki z nieba, tylko co z tego?
Może i "robił to, czego nie robił poprzedni", ale wyobraź sobie, że są jeszcze lepsi mężczyźni na świecie od ich dwóch razem wziętych, którzy traktują partnerkę jak należy i poważnie podchodzą do związków.

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Tak, na pewno. Czy ty w ogole czytasz co piszesz? No niesamowite wymaganie, zeby sie nie spoufalal za bardzo z jakas kolezaneczka. Prosze cie, koles cie byc moze zdradzal (emocjonalnie na pewno, bo przeciez od razu sobie wskoczyl w ten nowy zwiazek), a ty szukasz winy w sobie. W ogole z kazdego twojego wpisu bije postawa "przepraszam, ze zyje". Zacznij sie szanowac, masz prawo miec wymagania, kazdy je ma. Na razie to wyglada, jakby byle jakie portki byly sensem twojego zycia, a ty potulna kobietka masz sie godzic na wszystko, byle tylko ich nie stracic.

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Ale może to moje zachowanie popchnęło go do tej zdrady. Przez większość związku nawet się nie oglądał za innymi, nie zachowywał się dziwnie. Dopiero w tej ostatniej fazie, powiedzmy 2 miesiące przed zerwaniem zaczął się podejrzanie z nią przyjaźnić. Właśnie o to chodzi, że być może chciałam od niego tego, czego on zwyczajnie nie umiał mi dać, bo nie miał takiego charakteru, a ja zamiast to zaakceptować i cieszyć się tym, co mi daje, bo zakładam, że był to dla niego duży wysiłek (np. wypracowaliśmy kompromisy jeśli chodzi o częstotliwość spotkań), chciałam za dużo.
No po prostu nie mogę, jak coś takiego czytam
Tak, zaczął się podejrzanie przyjaźnić bo znalazł sobie nowy interesujący go obiekt, z Tobą to nie miało NIC wspólnego, niech to do Ciebie dotrze!

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Ale jemu nie dało się tego przetłumaczyć. Uważał, że związek jest po to, żeby była dobra zabawa, nie problemy i że problemy ogólnie to wymysł ludzi, bo chcą się martwić bez sensu, a wystarczy zmienić podejście.
Aha, zaâ˜â˜â˜â˜â˜â˜☠â˜â˜â˜â˜â˜ â˜☠â˜â˜â˜â˜â˜â˜☠iście. Poziom dojrzałości zerowy, nie ma się co dziwić jego poczynaniom, tu masz całą odpowiedź na przyczynę rozstania i jego zachowań.

Cytat:
Napisane przez trzyrazypiec Pokaż wiadomość
Piszesz, że w rodzinie relacje były super, więc prawdopodobnie gdzie indziej trzeba szukać przyczyny tego, że masz totalnie spaczona wizję relacji kobieta-mężczyzna.

Bo ewidentnie masz. Z Twoich wypowiedzi jasno wynika, że kobieta z jakimkolwiek wymaganiami wobec mężczyzn kończy źle i że doszłas do wniosku, że najlepiej ich nie mieć, a rozpad kijowej relacji to wina Twoja i Twoich fanaberii. Ponadto uważasz, że Ty nie masz prawa do niemalże niczego, natomiast mężczyzna - jak najbardziej, do wielu kiepskich zachowań i ogólnie bycia zlamasem. A z tego wszystkiego jasno wynika, że w Twojej głowie kobieta jest strona podlegla i - to się rozumie samo przez się - mniej ważna.

Pomysl nad jakimś rozwiązaniem tej kwestii, bo jak na razie pachnie to wdepnieciem w końcu w jakąś totalna masakre i katastrofę

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Zgadzam się


Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Ale jakie to ma znaczenie? Twoj zwiazek ma uszczesliwiac ciebie, a nie "calkiem spora liczbe osob". Mnie np. przeszkadzalo w poprzednim zwiazku, ze facet komplementowal przy mnie urode innych kobiet. No jest to cos, czego nie akceptuje i tyle, dlatego teraz szukam faceta, ktory tego nie robi, oczywiscie miedzy innymi. Za to na pewno jest mnostwo dziewczyn, ktorym takie cos by nie przeszkadzalo, ale co mnie one obchodza? Niech sobie nawet akceptuja zdrade jak chca, ja nie akceptuje.
No dokładnie!

A komplemetowanie urody innych jest parszywe! Znam temat i też już więcej nie będzie z mojej strony przyzwolenia na takie zachowania.

Cytat:
Napisane przez niepogodna Pokaż wiadomość
Zapomniałam o jeszcze jednej ważnej kwestii. On nie miał żadnych wymagań w stosunku do mnie. Może też dlatego czuję się winna, bo jeśli któremuś z nas coś nie odpowiadało, to mnie. To ja chciałam czegoś więcej, częściej. On nie chciał ode mnie niczego, żadnych zachowań, nie prosił w zasadzie o nic. W sumie nie oczekiwał niczego ani ode mnie, ani od życia.
Bo jest niedojrzałym gówniarzem, nie traktował ani Ciebie, ani tego związku poważnie i dlatego mu nie zależało.

Edytowane przez 9a6d0e95fbc4407ed947e2ef8cea0fb12942fdf4_5e1910028c83c
Czas edycji: 2019-12-07 o 21:11
9a6d0e95fbc4407ed947e2ef8cea0fb12942fdf4_5e1910028c83c jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-07, 21:40   #28
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 27 478
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

To, że był lepszy niż poprzedni nie oznacza, że był ok. Jedyne, co miałam ochotę napisać po przeczytaniu tego wszystkiego to LOL. Jak mieszkałam na odległość z facetem to potrafił po 5 dniach pracy po 12h wsiąść w autobus, później pociąg i jechać 500 km do mnie. Jak miałam nawrót depresji to przyjeżdżał do mnie 3 tygodnie z rzędu tylko po to, żeby mnie potrzymać za rękę.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 22:40 ---------- Poprzedni post napisano o 22:39 ----------

Powinnaś iść do psychologa.
A powiedzieć to można wszystko. Liczą się czyny.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
-27,9 kg

skazana_na_bluesa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-08, 02:08   #29
trzyrazypiec
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 2 813
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

Cytat:
Napisane przez Mia_bb Pokaż wiadomość
Hah, zdecydowanie nie to miałam na myśli. Mówię o takiej zdrowej refleksji, okay, w tej kwestii byłam nie w porządku i warto to zmienić (na przykład mogłabym obdarzyć drugą osobę większym zaufaniem, gdy jest wobec mnie w porządku, być mniej zazdrosna). Nie chodzi o to, że którykolwiek z partnerów ma być bardziej uległy, nie pokazywać swoich odczuć i potrzeb, bo to takie błogosławieństwo, że się kogoś ma. Następnym razem postaram się być bardziej precyzyjna

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
A nie nie, to ja miałam cytować autorkę tylko coś nie wyszło xd

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
trzyrazypiec jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-12-08, 04:00   #30
niepogodna
Przyczajenie
 
Avatar niepogodna
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 16
Dot.: Czuję się winna rozpadowi związku. Ocenicie sytuację?

[1=9a6d0e95fbc4407ed947e2e f8cea0fb12942fdf4_5e19100 28c83c;87401500]
Bo jest niedojrzałym gówniarzem, nie traktował ani Ciebie, ani tego związku poważnie i dlatego mu nie zależało.[/QUOTE]

To ciekawe, po co męczył się ze mną ponad dwa lata, jeżdżąc do mnie przez całe miasto, słuchając moich pretensji kiedy coś mi nie pasowało, mówiąc mi czułe słówka, zabierając mnie do swoich znajomych i rodziny, i po co wspominał o planach na przyszłość. Przecież mógł sobie wybrać inną do tego, skoro na mnie mu nie zależało. Nie musiał nawet wchodzić w ten związek, bo po co, skoro mu nie zależało?

Edytowane przez niepogodna
Czas edycji: 2019-12-08 o 04:19
niepogodna jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-12-10 11:58:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:22.