sens życia singielki - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2020-05-16, 16:44   #1
coccinelle7
Zadomowienie
 
Avatar coccinelle7
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: far far away
Wiadomości: 1 178

sens życia singielki


Uwaga, tytuł specjalnie trochę kontrowersyjny żeby przyciągnąć uwagę ;-)

Na początek chwile o mnie i skąd ten wątek. Mam 30 lat i całe dorosłe życie byłam w związku, a raczej w związkach- w zasadzie to przeskakiwałam z jednego w drugi. Zostałam wychowana w atmosferze, że facet to sens życia kobiety, i najważniejsze co trzeba zrobić to wyjść za mąż. Oczywiście w późniejszych latach już wiadomo, kwestionowałam to podejście, ale jakoś najwidoczniej gdzieś we mnie głęboko siedziało, bo nie potrafiłam być sama.
Rok temu rozstałam się z facetem po 3 letnim związku i tym razem powiedziałam sobie stop, ogarnij się, pobądź chwile sama, pomyśl o co ci w życiu chodzi. I jesuuu, jakie to bylo zbawienne! Przez ten rok tak sobie naukładałam w głowie jak nigdy.

No ale do rzeczy. W końcu wypracowałam stan umysłu (najzupełniej szczerze sama ze sobą), że szukanie faceta to nie jest priorytet. Czuje się szczęśliwa sama, mam ze sobą dobra relacje, ciesze się każdym dniem. Jedyne czego mi brakuje, to takie poczucie sensu na głębszym poziomie. Bo od dzieciństwa mam wdrukowane, że sensem życia jest rodzina. Teraz oswajam się z myślą, że MOŻE zdarzyć się tak, że jej nigdy nie założę. Co mam sobie obrać zatem za cel/sens? Chodzi mi o takie poczucie bycia potrzebnym/spełnionym, myślę że każdy chce mieć poczucie, że jego życie było po coś. Jak się jest w związku to chociaż jakaś część takiej życiowej satysfakcji płynie właśnie z tego, że jest się komuś potrzebnym, dla kogoś ważnym. A w singielstwie?
Rzeczy, które mi przychodzą do głowy to jest jakaś praca społeczna- coś dla ludzi (lub zwierząt). Zaangażowanie się w wolontariat. Albo tez zarobko-założenie firmy, ktora daje satysfakcje i ma sie poczucie ze daje coś ludziom. Pomoc rodzinie, przyjaciołom, zaangażowana opieka nad dziećmi rodzeństwa. Nie wiem co jeszcze. Macie jakieś pomysły? Jakies konkrety, które się u was sprawdziły? Co daje wam Singielkom poczucie sensu/spełnienia?
__________________
coccinelle7 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 18:08   #2
megamag
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 7 503
Dot.: sens życia singielki

Żyjemy w męczących psychicznie czasach, bo ludzie sobie wmówili, że ich istnienie koniecznie musi mieć jakiś większy sens. Tylko że jak świat światem większość z nas po prostu rodziła się, płaciła podatki i umierała.
megamag jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 18:33   #3
awia
Zakorzenienie
 
Avatar awia
 
Zarejestrowany: 2003-11
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 5 367
Dot.: sens życia singielki

wiesz co, ja sobie zadaję pytanie ciagle, co bym chciala w zyciu robic
I to nie zarobkowo, nie wlasnie co jest "spolecznie ackeptowalne" jako sens życia.

Pisałam juz w innym watku ze mam pasje, ktorej poswiecam kupe czasu i kasy. Poświecalam mniej, ale doszlam do wniosku ze jak juz ją mam i to robie, to moge to robic na serio, na tyle na ile mam czasu sily i pieniedzy.

I ciągle myśle co jeszcze ja, gleboko w sobie, chce robić czy umiec. Gdybym miala wiecej czasu na pewno poszlabym na kurs językowy, bo chcialabym komunikatywnie nauczyc sie kolejnego jezyka
Czuje tez ze brakuje ujscia mojej kreatywnosci, mam potrzebę tworzenia i zastanawiam sie ciagle jak ją zrealizować.
Dużo tez czasu poswiecam rozwojowi osobistemu, jara mnie też to bardzo, grzebanie w sobie i odkrywanie czemu dzialam tak jak dzialam, sprawdzanie czy da sie to zmienic, czy chce to zmienic. Człowiek jest tak skomplikowany, ze wiecznie ma jakies obszary do przepracowania, albo chociaż do przyjerzenia się sobie.
Jest mnóstwo fantastycznej literatury na ten temat, sa kanaly na jutubie.

Moim sensem zycia jest być mądrym, poukładanym, dojrzałym emocjonalnie człowiekiem i tą drogą podążam.
__________________
nie bo tu nie ma nieba
jest prześwit między wieżowcami
a serce to nie serce to tylko kawał mięsa
a życie jakie życie poprzerywana linia na dłoniach
a bóg nie ma boga są tylko krzyże przy drogach


Własną głupotę ludzie zwykli nazywać doświadczniem
awia jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 18:39   #4
Mad_Max
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 1 318
Dot.: sens życia singielki

Hah, dożyłem czasów, gdy na wizażu pojawiają się podwaliny dyskusji o ontologii bytu. Świat oszalał.

Sensem życia jest szczęście. Co Ci da szczęście? Mam zgadywać?
Mad_Max jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 18:45   #5
awia
Zakorzenienie
 
Avatar awia
 
Zarejestrowany: 2003-11
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 5 367
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez Mad_Max Pokaż wiadomość
Sensem życia jest szczęście. Co Ci da szczęście? Mam zgadywać?
Tu bym polemizowala. Szczęście to umiejętnosc i nie polega na tym co czy ile się ma.
A szukanie szcześcia jest przyczyną wielu życiowych dramatów.
__________________
nie bo tu nie ma nieba
jest prześwit między wieżowcami
a serce to nie serce to tylko kawał mięsa
a życie jakie życie poprzerywana linia na dłoniach
a bóg nie ma boga są tylko krzyże przy drogach


Własną głupotę ludzie zwykli nazywać doświadczniem
awia jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 18:54   #6
pfffh
Zadomowienie
 
Avatar pfffh
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Dziki Wschód
Wiadomości: 1 733
Dot.: sens życia singielki

W życiu bym nie pomyślała, że zacytuję wypowiedź Laski z filmu "Chłopaki nie płaczą", ale to jest odpowiedź jak znalazł na twoje pytanie. "W ogóle bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi, ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno za☠☠☠iście, ale to za☠☠☠iście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić." Oczywiście zamiast bracie wstaw siostro i będzie ok
__________________
"Mówimy o Polsce. Tam nic i nigdy nie jest normalne" A. Sapkowski "Narrenturm"
pfffh jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 19:00   #7
Hultaj
Zakorzenienie
 
Avatar Hultaj
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 24 704
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez Mad_Max Pokaż wiadomość
Hah, dożyłem czasów, gdy na wizażu pojawiają się podwaliny dyskusji o ontologii bytu. Świat oszalał.

Sensem życia jest szczęście. Co Ci da szczęście? Mam zgadywać?
Raczej bym powiedziała że dążenie do szczęścia, proces.
Hultaj jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 19:08   #8
Pyzaka
Raczkowanie
 
Avatar Pyzaka
 
Zarejestrowany: 2015-02
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 118
Dot.: sens życia singielki

Ja jako wieloletnia singielka i ogólnie pechowiec co do ludzi, staram się rozwijać zainteresowania. Piszę bloga, oglądam filmy. I ważne, żeby pójść sobie czasem samemu do kina/teatru, naprawdę nikt się dziwnie nie patrzy. Wyjechać też można samemu, są wyjazdy gdzie można zorganizować aktywnie czas i za wiele nie myśleć...
No i dbam o te nieliczne relacje jakie mam...
Pyzaka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 19:47   #9
coccinelle7
Zadomowienie
 
Avatar coccinelle7
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: far far away
Wiadomości: 1 178
Dot.: sens życia singielki

Dzięki za opowiedzi. Odnoosę się do paru. Chciałam tylko podkreślić, że nie chodziło mi w tym poście jak sobie radzić samej, jak być szczęśliwą. W sumie to jestem. I też wiem, że życie generalnie nie ma sensu póki sobie go sami nie nadamy ;-) ale mimo wszystko jest we mnie jakieś takie pragnienie żeby się "przydać" światu na coś.
Wiecie, ktoś ma rodzine (wiadomo, że z sensem tego jako takim tez moznaby polemizowac), ale ok, spłodził dzieci, przekazal geny, pokazal im swiat itepe. Ludzie w zwiazku mają to poczucie, że jest osoba, która uważa że świat jest fajniejszy bo ma nas. Nie wiem, jest lekarz, który pracując ratuje ludziom życie etc. A ja? Na prawde nie mam problemów ze szczęściem jako takim, chodzę sama do kina, podróżuje sama, czytam rozwijam się i jest mi bardzo przyjemniutko. Ale jakoś tak przyprawia mnie o niepokój fakt, że to życie moje przeleci i ze w zasadzie to je przepracuje wydając pieniądze na miłe dla mnie samej rzeczy. Jakoś tak no nie mogę ;-) ale może trzeba po prostu przyjac ze i tak nic nie ma sensu?
tak jak w cytacie ponizej
Cytat:
Napisane przez megamag Pokaż wiadomość
Żyjemy w męczących psychicznie czasach, bo ludzie sobie wmówili, że ich istnienie koniecznie musi mieć jakiś większy sens. Tylko że jak świat światem większość z nas po prostu rodziła się, płaciła podatki i umierała.
Cytat:
Napisane przez awia Pokaż wiadomość
wiesz co, ja sobie zadaję pytanie ciagle, co bym chciala w zyciu robic
I to nie zarobkowo, nie wlasnie co jest "spolecznie ackeptowalne" jako sens życia.

Pisałam juz w innym watku ze mam pasje, ktorej poswiecam kupe czasu i kasy. Poświecalam mniej, ale doszlam do wniosku ze jak juz ją mam i to robie, to moge to robic na serio, na tyle na ile mam czasu sily i pieniedzy.

I ciągle myśle co jeszcze ja, gleboko w sobie, chce robić czy umiec. Gdybym miala wiecej czasu na pewno poszlabym na kurs językowy, bo chcialabym komunikatywnie nauczyc sie kolejnego jezyka
Czuje tez ze brakuje ujscia mojej kreatywnosci, mam potrzebę tworzenia i zastanawiam sie ciagle jak ją zrealizować.
Dużo tez czasu poswiecam rozwojowi osobistemu, jara mnie też to bardzo, grzebanie w sobie i odkrywanie czemu dzialam tak jak dzialam, sprawdzanie czy da sie to zmienic, czy chce to zmienic. Człowiek jest tak skomplikowany, ze wiecznie ma jakies obszary do przepracowania, albo chociaż do przyjerzenia się sobie.
Jest mnóstwo fantastycznej literatury na ten temat, sa kanaly na jutubie.

Moim sensem zycia jest być mądrym, poukładanym, dojrzałym emocjonalnie człowiekiem i tą drogą podążam.
dzieki za to! Podoba mi sie bardzo ostatnie zdanie. Sens zycia jako próba ulepienia z samych siebie najlepszej wersji.

Cytat:
Napisane przez Mad_Max Pokaż wiadomość
Hah, dożyłem czasów, gdy na wizażu pojawiają się podwaliny dyskusji o ontologii bytu. Świat oszalał.

Sensem życia jest szczęście. Co Ci da szczęście? Mam zgadywać?
Właśnie ja nie uważam że szczęście=sens. Pierwsze mam, drugiego nie.
__________________
coccinelle7 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 20:56   #10
Skczat
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 935
Dot.: sens życia singielki

Polecam ksiazke Viktora Frankla "Człowiek w poszukiwaniu sensu ". Krotka, ale tresciwa

Cytat Laski bardzo on point - jesli moge cos polecic, wez kartke i spisz rzeczy, ktore daja Ci "iskre", ekscytuja Cie. Aktywnosci, pomysly, czy ludzie, ktorzy inspiruja - ktorych widzisz/sluchasz i myslisz - chcialabym byc taka!
Nie zastanawiaj sie, czy te rzeczy sa przydantne i maja sens - maja Ciebie pasjonowac. Ja lubie sobie wymyslac "projekty" i je realizowac.

I zastanow sie, co mozesz zrobic dzis czy jutro, aby te rzeczy czesciej pojawialy sie w Twoim zyciu

Jednym z moich obecnych projektow jest rzecz, w ktora zaangazowalam sie czysto spolecznie i hobbystycznie, a ktora zaczela przynosic dochody.
Skczat jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-16, 21:56   #11
MsN
Femme fatale
 
Avatar MsN
 
Zarejestrowany: 2016-01
Lokalizacja: Piekło
Wiadomości: 857
GG do MsN
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez coccinelle7 Pokaż wiadomość
Uwaga, tytuł specjalnie trochę kontrowersyjny żeby przyciągnąć uwagę ;-)

Na początek chwile o mnie i skąd ten wątek. Mam 30 lat i całe dorosłe życie byłam w związku, a raczej w związkach- w zasadzie to przeskakiwałam z jednego w drugi. Zostałam wychowana w atmosferze, że facet to sens życia kobiety, i najważniejsze co trzeba zrobić to wyjść za mąż. Oczywiście w późniejszych latach już wiadomo, kwestionowałam to podejście, ale jakoś najwidoczniej gdzieś we mnie głęboko siedziało, bo nie potrafiłam być sama.
Rok temu rozstałam się z facetem po 3 letnim związku i tym razem powiedziałam sobie stop, ogarnij się, pobądź chwile sama, pomyśl o co ci w życiu chodzi. I jesuuu, jakie to bylo zbawienne! Przez ten rok tak sobie naukładałam w głowie jak nigdy.

No ale do rzeczy. W końcu wypracowałam stan umysłu (najzupełniej szczerze sama ze sobą), że szukanie faceta to nie jest priorytet. Czuje się szczęśliwa sama, mam ze sobą dobra relacje, ciesze się każdym dniem. Jedyne czego mi brakuje, to takie poczucie sensu na głębszym poziomie. Bo od dzieciństwa mam wdrukowane, że sensem życia jest rodzina. Teraz oswajam się z myślą, że MOŻE zdarzyć się tak, że jej nigdy nie założę. Co mam sobie obrać zatem za cel/sens? Chodzi mi o takie poczucie bycia potrzebnym/spełnionym, myślę że każdy chce mieć poczucie, że jego życie było po coś. Jak się jest w związku to chociaż jakaś część takiej życiowej satysfakcji płynie właśnie z tego, że jest się komuś potrzebnym, dla kogoś ważnym. A w singielstwie?
Rzeczy, które mi przychodzą do głowy to jest jakaś praca społeczna- coś dla ludzi (lub zwierząt). Zaangażowanie się w wolontariat. Albo tez zarobko-założenie firmy, ktora daje satysfakcje i ma sie poczucie ze daje coś ludziom. Pomoc rodzinie, przyjaciołom, zaangażowana opieka nad dziećmi rodzeństwa. Nie wiem co jeszcze. Macie jakieś pomysły? Jakies konkrety, które się u was sprawdziły? Co daje wam Singielkom poczucie sensu/spełnienia?
Mnie jako singielce w obecnej chwili nic poczucia spełnienia, chciałabym jak najszybciej zająć się realizowaniem swoich celów życiowych, ambicjonalnych i wtedy bym się poczuła jak młody bóg. "Niby pandemia" sprawia, że mam dużo czasu na przemyślenia i boje się trochę jak to będzie, mam obawy czy ze wszystkim dam radę (bo obecną sytuacja jest dla mnie ciężka). Spełniając swoje cele czułabym się trochę "spełniona", czytałam, że człowiek nigdy tak do końca nie będzie szczęśliwy, ale nie wiem czy to prawda.

Rodzina czy związki nie są dla każdego. Pochodzę z takiego modelu rodziny gdzie nie czuję potrzeby posiadania jej, tej rodziny bo sama doświadczyłam braków emocjonalnych oraz miłości i z tego też wiem, że nie każdy musi, powinien, chce mieć tę rodzinę. A do związków na obecną chwilę uważam, że się nie nadaję.

Patrząc na siebie to nie wiem co pomogę Ci poradzić. Jedynie to abyś na razie spełniała swoje cele i zajęła się hobby, pasjami, rozwijała swoje zainteresowania. Jeśli ich nie masz, nabyć je, a jeśli je posiadasz, znaleźć również nowe i rozwijać się.

Kwestie społeczne to może schroniska dla zwierząt i wolontariat w takich miejscach, wolontariat w domach dziecka, w hospicjach (czytałam, że każdy powinien chociaż raz w życiu do hospicjum pojechać bo tego nie da się inaczej, może z wiekiem zmienia się perspektywa gdy człowiek nie ma pojęcia czym jest choroba), możesz nauczyć się szyć (teraz bardziej mam na myśli pomoc dla medyków w związku z niby tym co się teraz dzieje więc byś się przydała, jeśli nie chcesz nauczyć się szyć sama dla siebie bo nie masz potrzeby to jest szansa na pomoc i przydanie się komuś).

Z takich najważniejszych kwestii to to bym poleciła. Nie wiem co jeszcze. Sama jeszcze nie rozwijam na tyle swoich zainteresowań, hobby, pasji, że ciężko mi cośkolwiek więcej napisać.

No i w życiu ogólnie ważne jest aby żyć (wg mnie dla siebie bo nikt za Ciebie tego życia nie przeżyje) i robienie no wszystkiego tego co chcemy by być mimo wszystko szczęśliwym, a jeśli nie uda się tego szczęścia osiągnąć to po prostu dążenia do bycia spełnionym. Możesz też wszystkiego próbować co da Ci to szczęście.
__________________
1. Lepiej być nielubianą za to, kim jesteś niż być kochaną za to kim nie jesteś.
2. Ludzie nie rodzą się dobrzy albo źli. Rodzą się z pewnymi skłonnościami, ale liczy się sposób, w jaki żyją. I to, jakich ludzi poznają.

Edytowane przez MsN
Czas edycji: 2020-05-16 o 21:58
MsN jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 01:09   #12
LhunLai
On the dark side
 
Avatar LhunLai
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 262
Dot.: sens życia singielki

Jestem po 30-stce, jestem singielką i nie rozumiem Twoich potrzeb Moimi potrzebami oraz sensem życia są: rozwój osobisty, zwiedzanie świata, ciągła nauka, poznawanie coraz to nowych ludzi i zawieranie ciekawych znajomości oraz korzystanie z życia na maxa i robienie tych wszystkich rzeczy, których kiedyś nie miałam możliwości/ śmiałości robić, żeby mieć na starość super wspomnienia Chyba sobie sztucznie tworzysz "dziurę" w miejscu tej mitycznej rodziny/męża, którą jakoby trzeba było zapełnić.

Parę razy mi przemknęło przez myśl od czasu do czasu, czy trzeba mieć w życiu jakiś "sens" i co by to niby miało dla mnie być ale jakoś, póki co, nie zawracam sobie tym głowy bo żyję z dnia na dzień i inne problemy zaprzątają moje myśli.

Edytowane przez LhunLai
Czas edycji: 2020-05-17 o 01:11
LhunLai jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 01:42   #13
natash88
Wtajemniczenie
 
Avatar natash88
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 2 015
Dot.: sens życia singielki

1) Działalność polityczna albo chociaż obywatelska (protesty, dema etc.).
2)Wolontariaty (ja kocham zwierzęta, w takie się angażuje - schronisko, fundacje).
3) Ogólne bycie dobrym, życzliwym, tłumaczącym innym te swoje dobre i życzliwe nastawienie człowiekiem (edukowanie po części). Bycie uważnym na krzywdę - zwracanie uwagi, czy to gość pod wpływem alko czy ktoś w stanie udaru/zawału. Czy pies bezpański/wyrzucony czy tylko tzw. 'wioskowy'. Czy wolnożyjący kot chory, nadający się do weta czy zgłoszenia do służb. Czy dziecko na placu zabaw zaniedbane i poddane agresji. Itd. Ogólnie, żeby mieć wrażliwość poza siebie i swoją rodzinę i bliskich.
4) O ile się da - praca z aspektem bezpośredniej użyteczności społecznej - służba zdrowia, prace dostarczające produkty pierwszej potrzeby (w tym jedzenie), edukacja, lub zawody pobudzające emocje i refleksje u innych (artyści, branża psycho). To duży skrót - w wielu zawodach możemy mieć poczucie, że pomagając jednej osobie/zwierzęciu - dbamy o jakieś uniwersalne wartości, usprawniamy choćby jedno istnienie.

Dla mnie to jest sens życia.
__________________
zakochana w sobie od urodzenia

natash88 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 09:55   #14
gypsy_heart
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 1 873
Dot.: sens życia singielki

Myślę, że życie samo w sobie jest celem. Każdy chyba musi odnaleźć swój przepis na szczęście. Mimo że też byłam w różnych związkach i dawało mi to radość oraz poczucie szczęścia to nigdy nie było czymś warunkującym poczucie sensu życia.

Jestem w Twoim wieku, w moim odczuciu naprawdę na wiele rzeczy zapracowałam - na swoje relacje, które dają mi poczucie nieromantycznej, ale jednak miłości i bycia ważną częścią naszych małych światów - może to dla kogoś żałosne, ale mi to daje poczucie szczęścia, że ktoś o mnie pamięta, myśli, że gdzieś mam swój kubek, ktoś po mnie przyjedzie i pomoże mi przewieźć klamoty, bo pandemia i to nawet niekoniecznie moja rodzina - jestem dla kogoś częścią świata i te osoby są tak samo ważne dla mnie; na pozycję zawodową - mimo że nie mam ambicji zarządczych to jednak czuję, że mam ważny wpływ w funkcjonowanie mojej firmy, chociaż nie jest to najbardziej prestiżowa branża i czuję się w niej jak zwykły dres; mam pasje, które pielęgnuje od wielu lat - takie rzeczy, które dodają mi wiatru w żagle, którymi odliczam bardziej stresujący okres; zaangażowanie w różne akcje dla mnie ważne. Uważam, że nienormalne jest stawianie wszystkiego na 1 rzecz - na pracę, na "miłość", na pasje, na działalność jakąkolwiek. Wiem, że trzeba zachowywać balans, mimo że jestem dzikusem, który we wszystko wchodzi na 100% - żaden organizm nie wytrzyma pełnego zaangażowania w jakąkolwiek dziedzinę, bez uszczerbku na innych, a myślę, że wszystkie aspekty są równie ważne Sama przerobiłam wielokrotnie wpadanie w jakieś różne akcje, jaranie się czymś na maxa - to jest fajne, ale na szczęście nie rzuciłam nigdy pracy ani nie zachoywalam się super nieracjonalnie Ja np. nie wyobrażam sobie życia w dłuższej perspektywie bez partnera, nie dlatego, że bez czuję się totalnie nieszczęśliwa - po prostu wiem, jak wiele daje mi relacja i to jest absolutnie ważne szukania i ew. rozczarowań.

Dla mnie więc nie ma jednego sensu i zastanawia mnie, dlaczego ten sens szczególnie musi byc rozpatrywany przez singielki - tak jakby na pewno będąc bez faceta musiał występować jakiś problem, pewien brak, nie do uzupełnienia innymi rzeczami. To jest po prostu fakt o nas samych, w pewnym stopniu na pewno odnoszący się do naszego poczucia szczęścia, ale nie warunkujący go w krótszej perspektywie. Zadziwiają mnie komentarze innych kobiet w stosunku do jakiejś kobiety - np. takiej jak ja - oceniające moje przyczyny braku związku bądź posiadania 2 dzieci. Każdy z nas jest inny i jeśli byłabym szczęśliwa bez związku bądź mając dużą rodzinę i jakieś inne - wg kogoś braki - ważne jest chyba, żebym ja w swoim małym świecie była szczęśliwa, a nie była szczęśliwa wg parametrów wyznawanych przez kogoś
gypsy_heart jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 10:51   #15
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 8 561
Dot.: sens życia singielki

Ciekawe jest to, że faceci raczej nie zastanawiają się, czy życie singla ma sens. A niektóre kobiety w XXI wieku dalej sprowadzają całe swoje życie do męża i dzieci...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
français C2
English C2
español B1
Celestine_M jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 11:05   #16
MsN
Femme fatale
 
Avatar MsN
 
Zarejestrowany: 2016-01
Lokalizacja: Piekło
Wiadomości: 857
GG do MsN
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Ciekawe jest to, że faceci raczej nie zastanawiają się, czy życie singla ma sens. A niektóre kobiety w XXI wieku dalej sprowadzają całe swoje życie do męża i dzieci...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Zgadzam się, ale też wydaje mi się, że to też zależy od mentalności jaka na przykład w danej rodzinie panuje czy jaką dany człowiek (kobieta, facet) ''mentalność wyznaje'', że tak powiem. Jak patrzę na swoją rodzinę to właśnie myślenie jest właśnie takie - kobieta jest zdolna tylko do rozrodu, jak już ma pracę i stały dochód, to może przed facetem zrobić znak wiktorii...Przecież stać ją na potomka, nieważne czy ma własny kąt i jakie warunki mieszkaniowe. Liczy się dziecko i mąż za wszelką cenę. Jakby dziecko i mąż to były jedyne ambicje kobiety. Dla mnie osobiście prymitywne, no ale są ludzie i ludziska jak mawiają.
__________________
1. Lepiej być nielubianą za to, kim jesteś niż być kochaną za to kim nie jesteś.
2. Ludzie nie rodzą się dobrzy albo źli. Rodzą się z pewnymi skłonnościami, ale liczy się sposób, w jaki żyją. I to, jakich ludzi poznają.

Edytowane przez MsN
Czas edycji: 2020-05-17 o 11:08
MsN jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 11:26   #17
Quarantine
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2020-04
Wiadomości: 465
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez coccinelle7 Pokaż wiadomość
Bo od dzieciństwa mam wdrukowane, że sensem życia jest rodzina. Teraz oswajam się z myślą, że MOŻE zdarzyć się tak, że jej nigdy nie założę. Co mam sobie obrać zatem za cel/sens? Chodzi mi o takie poczucie bycia potrzebnym/spełnionym, myślę że każdy chce mieć poczucie, że jego życie było po coś. Jak się jest w związku to chociaż jakaś część takiej życiowej satysfakcji płynie właśnie z tego, że jest się komuś potrzebnym, dla kogoś ważnym. A w singielstwie?
Rzeczy, które mi przychodzą do głowy to jest jakaś praca społeczna- coś dla ludzi (lub zwierząt).
"Od 16 roku życia życie ludzkie nie ma dla mnie żadnej wartości. Moim zdaniem jako gatunek nie mamy prawa do egzystencji. Jesteśmy ☠☠☠☠☠☠☠onym odpadem ewolucji. Nawet szczury i karaluchy są znacznie więcej warte od nas, bo są niezniszczalne. Jesteśmy największymi, najgorszymi pasożytami. Mało jest jednostek, które dają coś od siebie. Wciąż bierzemy, bierzemy. Za chwilę nie będzie zwierząt. Nie będzie, kur...a, lasu."
https://sporteuro.pl/rozalski-daje-s...at-zycia-gora/
Quarantine jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 11:39   #18
alexalexis
Zadomowienie
 
Avatar alexalexis
 
Zarejestrowany: 2016-02
Wiadomości: 1 040
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez LhunLai Pokaż wiadomość
Jestem po 30-stce, jestem singielką i nie rozumiem Twoich potrzeb Moimi potrzebami oraz sensem życia są: rozwój osobisty, zwiedzanie świata, ciągła nauka, poznawanie coraz to nowych ludzi i zawieranie ciekawych znajomości oraz korzystanie z życia na maxa i robienie tych wszystkich rzeczy, których kiedyś nie miałam możliwości/ śmiałości robić, żeby mieć na starość super wspomnienia Chyba sobie sztucznie tworzysz "dziurę" w miejscu tej mitycznej rodziny/męża, którą jakoby trzeba było zapełnić.

Parę razy mi przemknęło przez myśl od czasu do czasu, czy trzeba mieć w życiu jakiś "sens" i co by to niby miało dla mnie być ale jakoś, póki co, nie zawracam sobie tym głowy bo żyję z dnia na dzień i inne problemy zaprzątają moje myśli.
No brawo, że jesteś taka silna i niezależna, ale miło też dać innym ludziom przestrzeń na ich potrzeby.

Też jestem singielką i mogę podzielić wasze dwa stanowiska. Zwykle się super bawię, rozwijam, poznaje ludzi, robię fajne rzeczy ze znajomymi. Ale czasami przychodzi dzień kiedy siadam, patrze przez okno i myślę sobie 'na co to wszystko?'

Cytat:
Napisane przez gypsy_heart Pokaż wiadomość
Myślę, że życie samo w sobie jest celem. Każdy chyba musi odnaleźć swój przepis na szczęście. Mimo że też byłam w różnych związkach i dawało mi to radość oraz poczucie szczęścia to nigdy nie było czymś warunkującym poczucie sensu życia.

Jestem w Twoim wieku, w moim odczuciu naprawdę na wiele rzeczy zapracowałam - na swoje relacje, które dają mi poczucie nieromantycznej, ale jednak miłości i bycia ważną częścią naszych małych światów - może to dla kogoś żałosne, ale mi to daje poczucie szczęścia, że ktoś o mnie pamięta, myśli, że gdzieś mam swój kubek, ktoś po mnie przyjedzie i pomoże mi przewieźć klamoty, bo pandemia i to nawet niekoniecznie moja rodzina - jestem dla kogoś częścią świata i te osoby są tak samo ważne dla mnie; na pozycję zawodową - mimo że nie mam ambicji zarządczych to jednak czuję, że mam ważny wpływ w funkcjonowanie mojej firmy, chociaż nie jest to najbardziej prestiżowa branża i czuję się w niej jak zwykły dres; mam pasje, które pielęgnuje od wielu lat - takie rzeczy, które dodają mi wiatru w żagle, którymi odliczam bardziej stresujący okres; zaangażowanie w różne akcje dla mnie ważne. Uważam, że nienormalne jest stawianie wszystkiego na 1 rzecz - na pracę, na "miłość", na pasje, na działalność jakąkolwiek. Wiem, że trzeba zachowywać balans, mimo że jestem dzikusem, który we wszystko wchodzi na 100% - żaden organizm nie wytrzyma pełnego zaangażowania w jakąkolwiek dziedzinę, bez uszczerbku na innych, a myślę, że wszystkie aspekty są równie ważne Sama przerobiłam wielokrotnie wpadanie w jakieś różne akcje, jaranie się czymś na maxa - to jest fajne, ale na szczęście nie rzuciłam nigdy pracy ani nie zachoywalam się super nieracjonalnie Ja np. nie wyobrażam sobie życia w dłuższej perspektywie bez partnera, nie dlatego, że bez czuję się totalnie nieszczęśliwa - po prostu wiem, jak wiele daje mi relacja i to jest absolutnie ważne szukania i ew. rozczarowań.

Dla mnie więc nie ma jednego sensu i zastanawia mnie, dlaczego ten sens szczególnie musi byc rozpatrywany przez singielki - tak jakby na pewno będąc bez faceta musiał występować jakiś problem, pewien brak, nie do uzupełnienia innymi rzeczami. To jest po prostu fakt o nas samych, w pewnym stopniu na pewno odnoszący się do naszego poczucia szczęścia, ale nie warunkujący go w krótszej perspektywie. Zadziwiają mnie komentarze innych kobiet w stosunku do jakiejś kobiety - np. takiej jak ja - oceniające moje przyczyny braku związku bądź posiadania 2 dzieci. Każdy z nas jest inny i jeśli byłabym szczęśliwa bez związku bądź mając dużą rodzinę i jakieś inne - wg kogoś braki - ważne jest chyba, żebym ja w swoim małym świecie była szczęśliwa, a nie była szczęśliwa wg parametrów wyznawanych przez kogoś
Tak jak napisałaś, o to właśnie chodzi ludziom. Jesteśmy zwierzętami stadnymi, potrzebujemy bliskości z drugim człowiekiem, potrzebujemy czuć się częścią czyjegoś świata. Kogoś kto na myśl o ulubionym człowieku za ziemi - będzie miał w głowie nas. A to w naszym społeczeństwie jest trudne. Nawet przyjaciele czy rodzina mają przecież swoje życie, swoje sprawy, swoje problemy, swoich najbliższych. Dużo osób ma problem z poczuciem, że są 'niczyi'

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Ciekawe jest to, że faceci raczej nie zastanawiają się, czy życie singla ma sens. A niektóre kobiety w XXI wieku dalej sprowadzają całe swoje życie do męża i dzieci...
Jedno zdanie upakowałaś dwoma stereotypami, no sztos.
__________________
You see persons and things not as they are but as you are
alexalexis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 11:44   #19
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 8 561
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez alexalexis Pokaż wiadomość
Ale czasami przychodzi dzień kiedy siadam, patrze przez okno i myślę sobie 'na co to wszystko?'
No ale przecież na nic . I tak każdy kiedyś umrze, nasze dzieci, o ile będziemy je miały, też, ich wnuki również, Słońce zmieni się w supernovą i spali ten nasz grajdołek, Wszechświat też w końcu straci energię i stanie się niezamieszkalny. O ile ktoś nie wierzy w jakieś życie po śmierci, to nie wiem, po co się w tym doszukiwać jakiegoś sensu.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
français C2
English C2
español B1
Celestine_M jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 11:56   #20
gypsy_heart
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 1 873
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez alexalexis Pokaż wiadomość
No brawo, że jesteś taka silna i niezależna, ale miło też dać innym ludziom przestrzeń na ich potrzeby.

Też jestem singielką i mogę podzielić wasze dwa stanowiska. Zwykle się super bawię, rozwijam, poznaje ludzi, robię fajne rzeczy ze znajomymi. Ale czasami przychodzi dzień kiedy siadam, patrze przez okno i myślę sobie 'na co to wszystko?'



Tak jak napisałaś, o to właśnie chodzi ludziom. Jesteśmy zwierzętami stadnymi, potrzebujemy bliskości z drugim człowiekiem, potrzebujemy czuć się częścią czyjegoś świata. Kogoś kto na myśl o ulubionym człowieku za ziemi - będzie miał w głowie nas. A to w naszym społeczeństwie jest trudne. Nawet przyjaciele czy rodzina mają przecież swoje życie, swoje sprawy, swoje problemy, swoich najbliższych. Dużo osób ma problem z poczuciem, że są 'niczyi'



Jedno zdanie upakowałaś dwoma stereotypami, no sztos.

Ja mam tak samo. To ogólnie co napisałam o poczuciu miłości jest dla mnie mega ważne, tak samo jak posiadanie miłości romantycznej też. Ogólnie nie wiem, mam poczucie, że to wstyd mówić tak, jak napisałaś. Ja na szczęście mam z kim pogadać o takim uczuciu, z osobą, która nie widzi od razu problemu tylko wie, że mam gorszy nastrój i że chwilowo czuje się smutno Że to jest ok i że to normalne, że czasem czujemy się smutno z tego powodu.
Napiszę Wam, że trafiłam kiedyś do miejsca, w którym większość chyba osób była wychowywana przez wilki, po prostu wszystkie relacje - zarówno romantyczne, jak i rodzinne, przyjacielskie czy koleżeńskie to były jakieś porażki. Ogólnie tam było dużo osób samotnych. Rozwaliła mnie kiedyś rozmowa o właśnie byciu samemu - że ludzie czują się non stop super, bo nauczyli się sami przytulać (sic!), w ogóle oni są super samoświadomi i nigdy nie mają poczucia smutku i przygnębienia, bo przyglądają się swoim emocjom, rysują swoje emocje (wiadomo smutek jest czarną kulką i wyrazistą, ostrą, kanciastą i jak ci smutno i jesteś nawet zła to musisz drzeć japę, a jak nie drzesz to coś z tobą nie tak) i w ogóle turbo lubią samotność, bo mogą się przyglądać sobie. O seksie nic nie było, ale pewnie masturbacja to też super przygoda i bliskości z drugim człowiekiem nie potrzeba. Sorry, ale nie wierzę w to totalnie! Zawsze ta fiksacja na skrajnościach i wyszukiwanie problemów do rozwiązania. Ciekawe, czy tak analitycznie podchodzą do wszystkich dziedzin swojego życia. Ale jestem osobą, która też nie wkręca się w ogóle w przypadkowe relacje, no i mam bazę, którą pogrubiłaś. To jest niesamowicie dużo, pewnie gdybym wychowywała się w innej rodzinie, nie zbudowała trwałych przyjaźni i miała tylko złe doświadczenia z ludźmi to też inaczej bym się wypowiadała i inaczej czuła.
gypsy_heart jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 17:29   #21
coccinelle7
Zadomowienie
 
Avatar coccinelle7
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: far far away
Wiadomości: 1 178
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez MsN Pokaż wiadomość
Mnie jako singielce w obecnej chwili nic poczucia spełnienia, chciałabym jak najszybciej zająć się realizowaniem swoich celów życiowych, ambicjonalnych i wtedy bym się poczuła jak młody bóg. "Niby pandemia" sprawia, że mam dużo czasu na przemyślenia i boje się trochę jak to będzie, mam obawy czy ze wszystkim dam radę (bo obecną sytuacja jest dla mnie ciężka). Spełniając swoje cele czułabym się trochę "spełniona", czytałam, że człowiek nigdy tak do końca nie będzie szczęśliwy, ale nie wiem czy to prawda.

Rodzina czy związki nie są dla każdego. Pochodzę z takiego modelu rodziny gdzie nie czuję potrzeby posiadania jej, tej rodziny bo sama doświadczyłam braków emocjonalnych oraz miłości i z tego też wiem, że nie każdy musi, powinien, chce mieć tę rodzinę. A do związków na obecną chwilę uważam, że się nie nadaję.

Patrząc na siebie to nie wiem co pomogę Ci poradzić. Jedynie to abyś na razie spełniała swoje cele i zajęła się hobby, pasjami, rozwijała swoje zainteresowania. Jeśli ich nie masz, nabyć je, a jeśli je posiadasz, znaleźć również nowe i rozwijać się.

Kwestie społeczne to może schroniska dla zwierząt i wolontariat w takich miejscach, wolontariat w domach dziecka, w hospicjach (czytałam, że każdy powinien chociaż raz w życiu do hospicjum pojechać bo tego nie da się inaczej, może z wiekiem zmienia się perspektywa gdy człowiek nie ma pojęcia czym jest choroba), możesz nauczyć się szyć (teraz bardziej mam na myśli pomoc dla medyków w związku z niby tym co się teraz dzieje więc byś się przydała, jeśli nie chcesz nauczyć się szyć sama dla siebie bo nie masz potrzeby to jest szansa na pomoc i przydanie się komuś).

Z takich najważniejszych kwestii to to bym poleciła. Nie wiem co jeszcze. Sama jeszcze nie rozwijam na tyle swoich zainteresowań, hobby, pasji, że ciężko mi cośkolwiek więcej napisać.

No i w życiu ogólnie ważne jest aby żyć (wg mnie dla siebie bo nikt za Ciebie tego życia nie przeżyje) i robienie no wszystkiego tego co chcemy by być mimo wszystko szczęśliwym, a jeśli nie uda się tego szczęścia osiągnąć to po prostu dążenia do bycia spełnionym. Możesz też wszystkiego próbować co da Ci to szczęście.
Cytat:
Napisane przez natash88 Pokaż wiadomość
1) Działalność polityczna albo chociaż obywatelska (protesty, dema etc.).
2)Wolontariaty (ja kocham zwierzęta, w takie się angażuje - schronisko, fundacje).
3) Ogólne bycie dobrym, życzliwym, tłumaczącym innym te swoje dobre i życzliwe nastawienie człowiekiem (edukowanie po części). Bycie uważnym na krzywdę - zwracanie uwagi, czy to gość pod wpływem alko czy ktoś w stanie udaru/zawału. Czy pies bezpański/wyrzucony czy tylko tzw. 'wioskowy'. Czy wolnożyjący kot chory, nadający się do weta czy zgłoszenia do służb. Czy dziecko na placu zabaw zaniedbane i poddane agresji. Itd. Ogólnie, żeby mieć wrażliwość poza siebie i swoją rodzinę i bliskich.
4) O ile się da - praca z aspektem bezpośredniej użyteczności społecznej - służba zdrowia, prace dostarczające produkty pierwszej potrzeby (w tym jedzenie), edukacja, lub zawody pobudzające emocje i refleksje u innych (artyści, branża psycho). To duży skrót - w wielu zawodach możemy mieć poczucie, że pomagając jednej osobie/zwierzęciu - dbamy o jakieś uniwersalne wartości, usprawniamy choćby jedno istnienie.

Dla mnie to jest sens życia.
Dzięki dziewczyny za konkretne pomysły zapiszę sobie. właśnie wydaje mi się, że sporo uwiera mnie fakt, że mój zawód nie jest tak bezpośrednio użyteczny dla zwykłego szarego człowieka.

Cytat:
Napisane przez gypsy_heart Pokaż wiadomość
Myślę, że życie samo w sobie jest celem. Każdy chyba musi odnaleźć swój przepis na szczęście. Mimo że też byłam w różnych związkach i dawało mi to radość oraz poczucie szczęścia to nigdy nie było czymś warunkującym poczucie sensu życia.

Jestem w Twoim wieku, w moim odczuciu naprawdę na wiele rzeczy zapracowałam - na swoje relacje, które dają mi poczucie nieromantycznej, ale jednak miłości i bycia ważną częścią naszych małych światów - może to dla kogoś żałosne, ale mi to daje poczucie szczęścia, że ktoś o mnie pamięta, myśli, że gdzieś mam swój kubek, ktoś po mnie przyjedzie i pomoże mi przewieźć klamoty, bo pandemia i to nawet niekoniecznie moja rodzina - jestem dla kogoś częścią świata i te osoby są tak samo ważne dla mnie; na pozycję zawodową - mimo że nie mam ambicji zarządczych to jednak czuję, że mam ważny wpływ w funkcjonowanie mojej firmy, chociaż nie jest to najbardziej prestiżowa branża i czuję się w niej jak zwykły dres; mam pasje, które pielęgnuje od wielu lat - takie rzeczy, które dodają mi wiatru w żagle, którymi odliczam bardziej stresujący okres; zaangażowanie w różne akcje dla mnie ważne. Uważam, że nienormalne jest stawianie wszystkiego na 1 rzecz - na pracę, na "miłość", na pasje, na działalność jakąkolwiek. Wiem, że trzeba zachowywać balans, mimo że jestem dzikusem, który we wszystko wchodzi na 100% - żaden organizm nie wytrzyma pełnego zaangażowania w jakąkolwiek dziedzinę, bez uszczerbku na innych, a myślę, że wszystkie aspekty są równie ważne Sama przerobiłam wielokrotnie wpadanie w jakieś różne akcje, jaranie się czymś na maxa - to jest fajne, ale na szczęście nie rzuciłam nigdy pracy ani nie zachoywalam się super nieracjonalnie Ja np. nie wyobrażam sobie życia w dłuższej perspektywie bez partnera, nie dlatego, że bez czuję się totalnie nieszczęśliwa - po prostu wiem, jak wiele daje mi relacja i to jest absolutnie ważne szukania i ew. rozczarowań.

Dla mnie więc nie ma jednego sensu i zastanawia mnie, dlaczego ten sens szczególnie musi byc rozpatrywany przez singielki - tak jakby na pewno będąc bez faceta musiał występować jakiś problem, pewien brak, nie do uzupełnienia innymi rzeczami. To jest po prostu fakt o nas samych, w pewnym stopniu na pewno odnoszący się do naszego poczucia szczęścia, ale nie warunkujący go w krótszej perspektywie. Zadziwiają mnie komentarze innych kobiet w stosunku do jakiejś kobiety - np. takiej jak ja - oceniające moje przyczyny braku związku bądź posiadania 2 dzieci. Każdy z nas jest inny i jeśli byłabym szczęśliwa bez związku bądź mając dużą rodzinę i jakieś inne - wg kogoś braki - ważne jest chyba, żebym ja w swoim małym świecie była szczęśliwa, a nie była szczęśliwa wg parametrów wyznawanych przez kogoś
pogrubione- dzięki za to! chyba właśnie pomogłaś mi bardziej wyartykułować o co mi chodzi. O takie poczucie, że jest się częścią jakiegoś małego świata, ludzi których potrzebujesz i którzy potrzebują Ciebie. Tak własnie działa (zdrowa) rodzina i jeśli ma się przyjaciół, którzy działaja w ten sposób to fantastycznie. Ale w moim przypadku troche jest tak, że każdy ma już ten swój mały światek, i mimo że jestem poniekad jego czescia to jednak nie jest to taka stabilna struktura.

Cytat:
Napisane przez alexalexis Pokaż wiadomość
No brawo, że jesteś taka silna i niezależna, ale miło też dać innym ludziom przestrzeń na ich potrzeby.

Też jestem singielką i mogę podzielić wasze dwa stanowiska. Zwykle się super bawię, rozwijam, poznaje ludzi, robię fajne rzeczy ze znajomymi. Ale czasami przychodzi dzień kiedy siadam, patrze przez okno i myślę sobie 'na co to wszystko?'

Tak jak napisałaś, o to właśnie chodzi ludziom. Jesteśmy zwierzętami stadnymi, potrzebujemy bliskości z drugim człowiekiem, potrzebujemy czuć się częścią czyjegoś świata. Kogoś kto na myśl o ulubionym człowieku za ziemi - będzie miał w głowie nas. A to w naszym społeczeństwie jest trudne. Nawet przyjaciele czy rodzina mają przecież swoje życie, swoje sprawy, swoje problemy, swoich najbliższych. Dużo osób ma problem z poczuciem, że są 'niczyi'


Jedno zdanie upakowałaś dwoma stereotypami, no sztos.
pogrubione - o to to. wyjęłaś mi to z ust ;-)
__________________
coccinelle7 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-17, 23:21   #22
LhunLai
On the dark side
 
Avatar LhunLai
 
Zarejestrowany: 2019-12
Wiadomości: 262
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez alexalexis Pokaż wiadomość
No brawo, że jesteś taka silna i niezależna, ale miło też dać innym ludziom przestrzeń na ich potrzeby.

Też jestem singielką i mogę podzielić wasze dwa stanowiska. Zwykle się super bawię, rozwijam, poznaje ludzi, robię fajne rzeczy ze znajomymi. Ale czasami przychodzi dzień kiedy siadam, patrze przez okno i myślę sobie 'na co to wszystko?'
Oesu, nie można nawet napisać swojego zdania w internetach bo zawsze ktoś wskoczy. A w jaki to sposób ja niby nie daję innym przestrzeni na ich potrzeby? Pisząc, że kogoś nie rozumiem, jednocześnie zabraniam mu czegoś? Nie widzę żadnego logicznego powiązania. Mam prawo wypowiedzieć swoje zdanie jak każdy inny tutaj.

Edytowane przez LhunLai
Czas edycji: 2020-05-17 o 23:22
LhunLai jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 00:34   #23
Mad_Max
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2015-06
Wiadomości: 1 318
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez awia Pokaż wiadomość
Tu bym polemizowala. Szczęście to umiejętnosc i nie polega na tym co czy ile się ma.
A szukanie szcześcia jest przyczyną wielu życiowych dramatów.

Szczęście nie jest i nigdy nie było umiejętnością. Nawet epikurejskie hedone nie ma z tym nic wspólnego.


Cytat:
Napisane przez Hultaj Pokaż wiadomość
Raczej bym powiedziała że dążenie do szczęścia, proces.

Jedni wolą gonić króliczka, a inni go posiąść

Edytowane przez Mad_Max
Czas edycji: 2020-05-18 o 00:35
Mad_Max jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 03:00   #24
Limonka2738
Zakorzenienie
 
Avatar Limonka2738
 
Zarejestrowany: 2015-08
Lokalizacja: Undercity
Wiadomości: 22 343
Dot.: sens życia singielki

A ja Cię, autorko, w pełni rozumiem.


Od małego miałam cel w życiu, który moim zdaniem nadawał mu sens.


I nagle się okazało, że ok, chyba jednak nic z tego nie będzie.


I tak siedzę i myślę, co teraz. No bo nie mam pojęcia, po prostu.


I rodzina oraz dzieci to taki trochę cel oczywisty, w miarę prosty do zrealizowania i spełniający. Prawie każdy może znaleźć jakiegoś faceta, urodzić dziecko i jakoś je odchować (nie mylić z dobrymi rodzicami, bycie dobrym rodzicem to co innego niż bycie po prostu rodzicem, być rodzicem może być praktycznie każdy).


Przez posiadanie dziecka dzieją się dwie rzeczy:


1. Nie wdaje się tak łatwo rutyna w życie. Tu dziecko się pobije, tam ma problemy z matmą, tu mu trzeba nową kurtkę, tam idzie właśnie do pierwszej klasy, ma komunię, trzeba obchodzić z pompą, bo to ważne wydarzenie. Człowiek jak już znajdzie pracę, kupi mieszkanie, to niewiele pompy go w życiu czeka. A tutaj co roku jakieś wydarzenie życia.



2. Człowiek może być dumny z rzeczy, które osiąga dziecko, często małym kosztem własnym. No bo być dumnym z dziecka jest łatwiej niż z samego siebie. Jak nasza 8-latka dostanie 5 w szkole to jest coś, a jak wyga jakieś zawody wojewódzkie z gotowania jajka na parze to już w ogóle kosmos. A dorosły nie ma tylu "durnych" konkurencji. A zdobywanie sukcesów w pracy jest trudniejsze niż w szkole.


Więc ludzie mają naturalną tendencję do chcenia potomstwa, bo to ma sens, urozmaica życie, sprawia, że czujemy się potrzebni i takie tam.


Znaleźć cel w życiu, który jest inny - a to już wymaga pracy i zastanowienia się nad swoim życiem, swoimi potrzebami. Nikt nam tego nie poda na tacy, tak jak w przypadku "załóż rodzinę".


I nie wiem, co mogę ci poradzić, bo sama tak dumam i dumam nad tym problemem u siebie.
__________________
To boldly go where no man has gone before.
Limonka2738 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 08:07   #25
Sabrinasab
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2019-08
Wiadomości: 187
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez Limonka2738 Pokaż wiadomość
A ja Cię, autorko, w pełni rozumiem.


Od małego miałam cel w życiu, który moim zdaniem nadawał mu sens.


I nagle się okazało, że ok, chyba jednak nic z tego nie będzie.


I tak siedzę i myślę, co teraz. No bo nie mam pojęcia, po prostu.


I rodzina oraz dzieci to taki trochę cel oczywisty, w miarę prosty do zrealizowania i spełniający. Prawie każdy może znaleźć jakiegoś faceta, urodzić dziecko i jakoś je odchować (nie mylić z dobrymi rodzicami, bycie dobrym rodzicem to co innego niż bycie po prostu rodzicem, być rodzicem może być praktycznie każdy).


Przez posiadanie dziecka dzieją się dwie rzeczy:


1. Nie wdaje się tak łatwo rutyna w życie. Tu dziecko się pobije, tam ma problemy z matmą, tu mu trzeba nową kurtkę, tam idzie właśnie do pierwszej klasy, ma komunię, trzeba obchodzić z pompą, bo to ważne wydarzenie. Człowiek jak już znajdzie pracę, kupi mieszkanie, to niewiele pompy go w życiu czeka. A tutaj co roku jakieś wydarzenie życia.



2. Człowiek może być dumny z rzeczy, które osiąga dziecko, często małym kosztem własnym. No bo być dumnym z dziecka jest łatwiej niż z samego siebie. Jak nasza 8-latka dostanie 5 w szkole to jest coś, a jak wyga jakieś zawody wojewódzkie z gotowania jajka na parze to już w ogóle kosmos. A dorosły nie ma tylu "durnych" konkurencji. A zdobywanie sukcesów w pracy jest trudniejsze niż w szkole.


Więc ludzie mają naturalną tendencję do chcenia potomstwa, bo to ma sens, urozmaica życie, sprawia, że czujemy się potrzebni i takie tam.


Znaleźć cel w życiu, który jest inny - a to już wymaga pracy i zastanowienia się nad swoim życiem, swoimi potrzebami. Nikt nam tego nie poda na tacy, tak jak w przypadku "załóż rodzinę".


I nie wiem, co mogę ci poradzić, bo sama tak dumam i dumam nad tym problemem u siebie.
Zgadzam się w 100%.
Ja ogólnie mam taką duszę filozofa trochę. Potrafię czasem dłuuugo zastanawiać się nad sensem istnienia, ale szczerze to staram się z tym walczyć, bo tak jak któraś już wizażanka napisała to tak na prawdę nasze życie nie ma sensu. I tak wszyscy umrzemy i za te 50 lat nie będzie miało znaczenia czy zdobyliśmy Mont Everest.

Dla przykładu podam mojego dziadka, który był wielkim podróżnikiem. Na prawdę zwiedził praktycznie cały świat, było to jego pasją życiową, potrafił opowiadać godzinami z zachwytem o świecie. W pewnym momencie zachorował i podróżowanie się skończyło - zostały jedynie pobliskie miejscówki i sanatoria. Załamał się totalnie, sensu w życiu już nie widział i w sumie w tym smutku po jakimś czasie zmarł (nie na chorobę na którą zachorował). To był w sumie moment w moim życiu, w którym stwierdziłam, że tak na prawdę nic nie ma sensu i po prostu warto robić to co lubimy i tyle.

Ogólnie zazdroszczę ludziom, którzy potrafią cieszyć się z drobnostek i za dużo o tym sensie nie myślą.
Sabrinasab jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 09:07   #26
Ava_
Wtajemniczenie
 
Avatar Ava_
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 2 743
Dot.: sens życia singielki

Mimo wszystko wydaje mi sie, Autorko, ze trochę deprecjonujesz poza romantyczne relacje międzyludzkie. Nie trzeba mieć koniecznie partnera, żeby być dla kogoś bardzo ważna. Nie masz przyjaciół, z którymi mówiąc kolokwialnie można konie krasc? Zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, wyjechać na wakacje itd. Seks z drugim człowiekiem nie jest jedynym sposobem na pogłębianie relacji.

Zgadzam sie z Limonka. Znamienne, ze ludzie zwykle decydują sie na dzieci jak ich kariera osiąga w miarę stabilny poziom, wyszaleli sie podrozniczo, spełnili wszystkie mniejsze cele swojej wczesnej młodości. Póki maja szybkie promocje w perspektywie to jakoś o dzieciach nie myślą. Skończyły sie "rzeczy do roboty" to chyba czas na dziecko. Nie pisze o tym jako czymś złym, ale rzeczywiście zdejmuje ciezar wymyślania sobie celów i zajęć na pare dobrych lat.
Ava_ jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 10:04   #27
Milagros_90
Zadomowienie
 
Avatar Milagros_90
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiadomości: 1 988
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez Ava_ Pokaż wiadomość
Nie trzeba mieć koniecznie partnera, żeby być dla kogoś bardzo ważna. Nie masz przyjaciół, z którymi mówiąc kolokwialnie można konie krasc? Zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, wyjechać na wakacje itd.
Pytanie nie do mnie, ale się odniosę do tego.
W moim odczuciu można mieć super przyjaciół i rodzinę, ludzi, dla których jest się ważnym, z którymi spędza się fajne chwile itd. Ale to dalej będzie coś innego, niż posiadanie partnera. Przecież, mając tego partnera, nadal przyjaciele i rodzina są dla mnie ważni, nadal przeżywam z nimi wspólne chwile; nie zamykam się na nich, bo mam faceta. Wciąż są częścią mojego świata, a ja częścią ich świata.
Dobrze oddała to Alexalexis:

Cytat:
Napisane przez alexalexis Pokaż wiadomość
Jesteśmy zwierzętami stadnymi, potrzebujemy bliskości z drugim człowiekiem, potrzebujemy czuć się częścią czyjegoś świata. Kogoś kto na myśl o ulubionym człowieku za ziemi - będzie miał w głowie nas. A to w naszym społeczeństwie jest trudne. Nawet przyjaciele czy rodzina mają przecież swoje życie, swoje sprawy, swoje problemy, swoich najbliższych. Dużo osób ma problem z poczuciem, że są 'niczyi'
Dobrze rozumiem takie odczucie.


Cytat:
Napisane przez Limonka2738 Pokaż wiadomość
Przez posiadanie dziecka dzieją się dwie rzeczy:

1. Nie wdaje się tak łatwo rutyna w życie. Tu dziecko się pobije, tam ma problemy z matmą, tu mu trzeba nową kurtkę, tam idzie właśnie do pierwszej klasy, ma komunię, trzeba obchodzić z pompą, bo to ważne wydarzenie. Człowiek jak już znajdzie pracę, kupi mieszkanie, to niewiele pompy go w życiu czeka. A tutaj co roku jakieś wydarzenie życia.

2. Człowiek może być dumny z rzeczy, które osiąga dziecko, często małym kosztem własnym. No bo być dumnym z dziecka jest łatwiej niż z samego siebie. Jak nasza 8-latka dostanie 5 w szkole to jest coś, a jak wyga jakieś zawody wojewódzkie z gotowania jajka na parze to już w ogóle kosmos. A dorosły nie ma tylu "durnych" konkurencji. A zdobywanie sukcesów w pracy jest trudniejsze niż w szkole.

Więc ludzie mają naturalną tendencję do chcenia potomstwa, bo to ma sens, urozmaica życie, sprawia, że czujemy się potrzebni i takie tam.

Znaleźć cel w życiu, który jest inny - a to już wymaga pracy i zastanowienia się nad swoim życiem, swoimi potrzebami. Nikt nam tego nie poda na tacy, tak jak w przypadku "załóż rodzinę".
Fajnie to opisałaś!
Milagros_90 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 11:57   #28
bronchipret
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2020-05
Wiadomości: 63
Dot.: sens życia singielki

[/COLOR]Też mam 30 lat i też jestem singielką. również wychowywali mnie w przekonaniu, że trzeba mieć męża, bo stare panny mają w życiu gorzej i ze lepiej już być panną dzieckiem niż nie mieć ani męża ani dziecka.
To wspaniale, że obecnie doszłaś do tego stanu umysłu, że być szczęśliwym nie znaczy być z kimś (byle jakim, byle był i nie gadali).
Ja niestety nie doszłam do tego stanu. A przecież żeby pokochać kogoś trzeba najpierw pokochać siebie. Być może i mi (chciałabym) otworzą się oczy i uwierzę w siebie.
Pozdrawiam
bronchipret jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 12:27   #29
Ava_
Wtajemniczenie
 
Avatar Ava_
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 2 743
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez Milagros_90 Pokaż wiadomość
Pytanie nie do mnie, ale się odniosę do tego.
W moim odczuciu można mieć super przyjaciół i rodzinę, ludzi, dla których jest się ważnym, z którymi spędza się fajne chwile itd. Ale to dalej będzie coś innego, niż posiadanie partnera. Przecież, mając tego partnera, nadal przyjaciele i rodzina są dla mnie ważni, nadal przeżywam z nimi wspólne chwile; nie zamykam się na nich, bo mam faceta. Wciąż są częścią mojego świata, a ja częścią ich świata.
Odniosłam się głównie do tego zdania z pierwszego posta:
Cytat:
Napisane przez coccinelle7 Pokaż wiadomość
Jak się jest w związku to chociaż jakaś część takiej życiowej satysfakcji płynie właśnie z tego, że jest się komuś potrzebnym, dla kogoś ważnym. A w singielstwie?
Mam wrażenie, ze Autorka widzi bycie potrzebnym głównie w związku, z ta częścią się nie zgadzam. Wiem, ze facet a przyjaciele to są różne rzeczy, jednak cześć socjalnych potrzeb, bycia potrzebna, zrozumiana i wysłuchana można spokojnie zrealizować za pomocą przyjaciół.


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ava_ jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-05-18, 12:33   #30
Azhaar
Zadomowienie
 
Avatar Azhaar
 
Zarejestrowany: 2012-12
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 340
Dot.: sens życia singielki

Cytat:
Napisane przez Ava_ Pokaż wiadomość
Odniosłam się głównie do tego zdania z pierwszego posta:

Mam wrażenie, ze Autorka widzi bycie potrzebnym głównie w związku, z ta częścią się nie zgadzam. Wiem, ze facet a przyjaciele to są różne rzeczy, jednak cześć socjalnych potrzeb, bycia potrzebna, zrozumiana i wysłuchana można spokojnie zrealizować za pomocą przyjaciół.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Poza tym, jest wiele nieudanych związków, gdzie partner w ogóle nie zaspokaja potrzeby bycia zrozumianym i wysłuchanym, co widać wielokrotnie po wątkach na tym forum.
Azhaar jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2020-05-21 13:37:09


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:25.