Terapia dla par, małżeńska - warto? - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2010-05-29, 22:17   #1
anonimowy_anemik
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 16

Terapia dla par, małżeńska - warto?


Witam wszystkich.
Czytam, znam i lubię od dawna, dziś debiutuję, bo taka kolej rzeczy
Więc, jak w temacie- jak to z tą terapią? W wielu wątkach na Intymnie pojawia się to słowo, wiele dziewczyn namawia na takie rozwiązanie związkowych problemów, ale jak dotąd nie natknęłam się na post, który mówi: "byłam, pomogło" (wiem, wyszukiwarka istnieje- szukałam, ale może nie dość dobrze...)
Jestem w trzyletnim związku małżeńskim, mamy dziecko. Na dzień dzisiejszy jest kiepsko, myślę o rozstaniu, nie za bardzo widzę perspektywy na szczęście we dwoje.
Czy jest sens, żeby obca osoba mówiła nam, co mamy robić? Skoro sami się nie dogadujemy, to czy przez resztę życia będziemy zmuszeni chodzić "po strzałkach" i wg wytycznych, żeby było dobrze? To nie jest rozwiązanie na siłę, byle się nie rozpadł ten chodzący trup?
Pewnie przemawia przeze mnie pesymizm i może chwilowy (?) brak chęci do babrania się w tym wszystkim. Ale jednak chciałabym, żeby ktoś podzielił się wrażeniami- może terapia jest właśnie dla ludzi, którzy sami z siebie już nie umieją nic wykrzesać? Jakie macie doświadczenia?
Jest na tym forum wiele osób, których zdanie sobie bardzo cenię, będę wdzięczna za opinie
anonimowy_anemik jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-29, 22:26   #2
Elfir
Zakorzenienie
 
Avatar Elfir
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14 842
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Terapeuta jest dobry przede wszystkim dla par, które przestały nawzajem się ze sobą komunikować i stad ich problemy. Jest pośrednikiem w przekazywaniu nawzajem swoich oczekiwań wobec partnera.

Nie zmieni chama w kulturalnego mężczyznę, czy pijaka w abstynenta. Nie zmusi też partnera do pokochania żony czy porzucenia kochanki.

Strasznie pesymistycznie do tego podchodzisz. Przecież potrafiliście się dogadać w czasach narzeczeństwa. Nie jesteście innymi ludźmi, tylko macie nowe obowiązki. Często drogi par się rozchodzą, gdy przychodzi na świat dziecko, bo mężczyzna czuje się niekiedy odsunięty w kobiecej hierarchii ważności. Być może to u was występuje i musicie oboje sobie to uświadomić.
Może po prostu potrzebujecie urlopu od obowiązków matki i ojca, by przypomnieć sobie uczucie kobiety i mężczyzny?

Myślisz o terapii, czyli mąż nie jest ci obojętny. Również ze względu na dziecko nie powinno się odrzucać możliwości naprawy związku.
Czy zaproponowałaś mężowi terapię?
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.ph...story by Elfir

***
Kiedy stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy.
T.Pratchett
Elfir jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-29, 22:35   #3
klempaa
Zakorzenienie
 
Avatar klempaa
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: z kupy gruzu
Wiadomości: 18 772
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez anonimowy_anemik Pokaż wiadomość
Witam wszystkich.
Czytam, znam i lubię od dawna, dziś debiutuję, bo taka kolej rzeczy
Więc, jak w temacie- jak to z tą terapią? W wielu wątkach na Intymnie pojawia się to słowo, wiele dziewczyn namawia na takie rozwiązanie związkowych problemów, ale jak dotąd nie natknęłam się na post, który mówi: "byłam, pomogło" (wiem, wyszukiwarka istnieje- szukałam, ale może nie dość dobrze...)
Jestem w trzyletnim związku małżeńskim, mamy dziecko. Na dzień dzisiejszy jest kiepsko, myślę o rozstaniu, nie za bardzo widzę perspektywy na szczęście we dwoje.
Czy jest sens, żeby obca osoba mówiła nam, co mamy robić? Skoro sami się nie dogadujemy, to czy przez resztę życia będziemy zmuszeni chodzić "po strzałkach" i wg wytycznych, żeby było dobrze? To nie jest rozwiązanie na siłę, byle się nie rozpadł ten chodzący trup?
Pewnie przemawia przeze mnie pesymizm i może chwilowy (?) brak chęci do babrania się w tym wszystkim. Ale jednak chciałabym, żeby ktoś podzielił się wrażeniami- może terapia jest właśnie dla ludzi, którzy sami z siebie już nie umieją nic wykrzesać? Jakie macie doświadczenia?
Jest na tym forum wiele osób, których zdanie sobie bardzo cenię, będę wdzięczna za opinie
Powiem Ci tak. Ja w terapii dla par nigdy nie uczestniczyłam, ale mam pewne doświadczenia z terapią indywidualną i szczerze? Pomaga bardzo. Nie chodzi o to, by ktoś wam mówił, co i jak macie robic. Chodzi o to, by naprowadził was na najlepsze dla was sposoby i rozwiązania, które czasem samemu trudno odnaleźc, by pomógł zrozumiec, dlaczego reagujecie na rózne sprawy tak a nie inaczej itd itp.

Uważam, że skoro przyszedł Ci ten pomysł to głowy, to tym bardziej warto, bo chcesz cos robic. Co na to mąż?


Trzymam kciuki, walczcie!
__________________
Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę.
Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.


Śledź też pies! - blogujemy


klempaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-29, 22:42   #4
anonimowy_anemik
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 16
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Właśnie mu nie zaproponowałam, bo chyba boję się, że to może być przeciąganie w nieskończoność czegoś, co jest nieuchronne. I na dzień dzisiejszy mam w sobie tyle złości i pretensji i żalu- sama nie wiem, czy do niego, czy do siebie, czy do nas- że wydaje mi się, że łatwiej by było się rozstać, póki dziecko jest małe (3 lata), niż się dalej szarpać. Ale przecież w życiu nie chodzi o to, żeby było łatwiej, dlatego myślę sobie po cichu, że terapia to mogłoby być jakieś rozwiązanie, tylko boję się, że pozorne i powierzchowne, bo obietnice i piękne słowa już były sto razy, na chwilę. A dla dziecka nie będzie to wcale lepsze jak rodzice się rozstaną, kiedy będzie w wieku, w którym się już coś pojmuje.
Wiem, powinnam napisać więcej o swojej sytuacji i związku, skoro oczekuję porady, ale pomyślałam, że na może ogólne opinie na temat skuteczności takiej terapii pomogą mi podjąć jakąś decyzję.
Przepraszam, na razie nie umiem cytować, ale zaraz się nauczę
anonimowy_anemik jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-29, 22:46   #5
klempaa
Zakorzenienie
 
Avatar klempaa
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: z kupy gruzu
Wiadomości: 18 772
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez anonimowy_anemik Pokaż wiadomość
Właśnie mu nie zaproponowałam, bo chyba boję się, że to może być przeciąganie w nieskończoność czegoś, co jest nieuchronne. I na dzień dzisiejszy mam w sobie tyle złości i pretensji i żalu- sama nie wiem, czy do niego, czy do siebie, czy do nas- że wydaje mi się, że łatwiej by było się rozstać, póki dziecko jest małe (3 lata), niż się dalej szarpać. Ale przecież w życiu nie chodzi o to, żeby było łatwiej, dlatego myślę sobie po cichu, że terapia to mogłoby być jakieś rozwiązanie, tylko boję się, że pozorne i powierzchowne, bo obietnice i piękne słowa już były sto razy, na chwilę. A dla dziecka nie będzie to wcale lepsze jak rodzice się rozstaną, kiedy będzie w wieku, w którym się już coś pojmuje.
Wiem, powinnam napisać więcej o swojej sytuacji i związku, skoro oczekuję porady, ale pomyślałam, że na może ogólne opinie na temat skuteczności takiej terapii pomogą mi podjąć jakąś decyzję.
Przepraszam, na razie nie umiem cytować, ale zaraz się nauczę
Zakonczyc jest w pewnym sensie latwiej, ale moze warto byloby jednak sprobowac? Zeby byc pewnym, ze zrobilas wszystko co moglas, i zebys mogla to powiedziec kiedys waszemu dziecku- ze po prostu bardzo sie staraliscie, ale nie wyszlo.

A tak w ogole: kochasz go (tzn meza)?

Klikasz "cytuj" pod postem ktory chcesz zacytowac i jest Ewentualnie kopiujesz tekst, ktory ma byc cytowany do posta, zaznaczasz i klikasz ten dymek u gory, na panelu formatowania- drugi rzadek, 3 od prawej
__________________
Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę.
Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.


Śledź też pies! - blogujemy


klempaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-29, 23:01   #6
anonimowy_anemik
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 16
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

A tak w ogole: kochasz go (tzn meza)?

[/QUOTE]
Nie wiem, co z tego cytowania wyjdzie, ale dziękuję
Właśnie tego już teraz nie wiem zupełnie- cieszę się jak go nie ma w pobliżu, nie tęsknię, nawet łapię się na tym, że jak gdzieś wychodzi, to myślę sobie: "może kogoś pozna i to będzie koniec"- straszne, wiem. I zastanawiam się często nad tym, co toznaczy kochać kogoś. Czyli chyba kiepścizna...
anonimowy_anemik jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-29, 23:42   #7
klempaa
Zakorzenienie
 
Avatar klempaa
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: z kupy gruzu
Wiadomości: 18 772
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Wstaw w poscie [QUOTE] przed cytatem, i bedzie ok


Co do Was: mysle, ze mimo wszystko moze warto byloby sprobowac... ale to Wasza decyzja.

Powodzenia, cokolwiek zadecydujecie.
__________________
Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę.
Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania.
Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.


Śledź też pies! - blogujemy


klempaa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-30, 10:19   #8
karolka1008
Raczkowanie
 
Avatar karolka1008
 
Zarejestrowany: 2008-10
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 280
GG do karolka1008
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

jest sens. po pierwsze jesteście małżeństwem, macie dziecko i warto próbować to ratować póki czas. Jeśli nic nie zrobicie, będzie coraz gorzej, rozstanie będzie konieczne i wszyscy na tym ucierpią.
Po drugie, mama mojego kolegi jest bardzo mądrą kobietą i sama prowadzi z mężem takie terapeutyczne spotkania. Oni wyszli z poważnego kryzysu, teraz pomagają innym. I co mnie najbardziej zdziwiło to to, że małżeństwa wpadają w ogromne kryzysy, bo nie rozmawiają szczerze. Np. przez lata męża wkurza, że żona nie zamyka szafek i robi jej wyrzuty o byle co, a tak na prawdę nie powie o co tak na prawdę chodzi. Ale żeby szczerze rozmawiać trzeba czasu. I takie sprawy często wychodzą właśnie na terapiach.
Jestem za terapią. Zawsze lepiej spróbować i mieć 'czyste sumienie', że coś zrobiłam, żeby ratować małżeństwo, niż poddać się walkowerem
Życzę dobrej i mądrej decyzji
karolka1008 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-30, 11:53   #9
anonimowy_anemik
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 16
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Dzięki, dziewczyny, za odzew. Tak naprawdę to w naszym przypadku może być problem z samym zdecydowaniem się na terapię, bo to chyba kosztuje, a jedna z rzeczy, które nas zaczęły od siebie oddalać, to właśnie kasa kasa kasa. I to, że pojawiło się dziecko. Ja z dziewczyny, która była zawsze typem kumpla, lubiła poimprezować, być między ludźmi, zmieniłam się w mamę (dla mnie samej to lekki szok, bo nigdy nie miałam ochoty mieć nic wspólnego z dziećmi, a teraz nie dość, że za swoim szaleję, to jeszcze wszystkie inne uwielbiam). No i w sumie tu rozumiem męża- oddalił się, bo nie na to się pisał, brał co innego, a co innego się nagle pojawiło. On pozostał tym, kim był, a mój świat się przewrócił do góry nogami. Ale muszę zaznaczyć, że synka kocha, pokroić by się dał za niego, cieszył się na myśl o dziecku od pierwszego dnia- więc to nie tak, że jakaś wpadka mu plany pokrzyżowała i poczuł się wrobiony. Pewnie zauważyłyście, że małżeństwem jesteśmy 3 lata i dziecko ma 3 lata- więc ślub, bo wpadka. To też nie tak- znaliśmy się od 10 lat, najpierw była na odległość znajomość, potem, po studiach, jakoś się odnaleźliśmy, byliśmy szczęśliwi, zakochani, pewni, że to "na zawsze"- dziecko było dla nas dopełnieniem wszystkiego, co nas łączy. Ślub był, bo on nalegał, potrzebował tego- ja nie. Ale ostatecznie był cywilny skromny ślub- trochę zmiękłam, jak zobaczyłam, jak się w tutejszym szpitalu traktuje kobiety w ciąży, niemężatki, durny powód to był, wiem, miałam uczucie niesmaku, że to wygląda na ślub z musu, ale my naprawdę chcieliśmy kiedyś to zrobić, więc w sumie "czemu nie teraz".
A w dzień ślubu po raz pierwszy mój ukochany powiedział do mnie "odp....ol się". A potem, jak wróciłam ze szpitala z dzieckiem na ręku, zastałam zdemolowane mieszkanie i męża z podbitym okiem- myślałam, że przygotuje jakąś niespodziankę- przygotował. Urządził imprezę dla kumpli- jak rzucał gitarą w sufit, to mu oddała- gdy rozum śpi, grawitacja nie śpi. No i w sumie to był ten dzień, w którym się zorientowałam, że przez 9 miesięcy to tylko we mnie zaczęły zachodzić zmiany. Ja już jestem w krainie ludzi dorosłych, on jest tam gdzie był. A potem to już pooooszło... równia pochyła.
Moja wina, nie zmienił się w nikogo innego, pozostał sobą (poza nagłym wybuchem chamstwa- nigdy wcześniej nie odezwał się do mnie w taki sposób) widziały gały, co brały. Myślicie, że na serio sens jest to ruszać?
anonimowy_anemik jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-30, 12:00   #10
szugarbejb
Zakorzenienie
 
Avatar szugarbejb
 
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 10 747
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez anonimowy_anemik Pokaż wiadomość
Myślicie, że na serio sens jest to ruszać?
Jeśli Ty kochasz męża, a mąż Ciebie - to tak. Jeśli między Wami zawsze była tylko serdeczna przyjaźń, miły seks, przyzwyczajenie itp. ale nigdy nie było miłości, a teraz jest nienawiść ukryta pod płaszczem neutralnej obojętności - i tak żaden terapeuta nie podejmie się terapii. Nie można przywrócić tego, czego nigdy nie było.

Powinnaś pójść najpierw sama do psychologa - spytać jego o to, cz jest sens. A później podjąć decyzję.
__________________

Cytat:
Napisane przez Hultaj Pokaż wiadomość
(...)
i oczywiście ma mieć ładnego penisa, jasnego i zadbanego a nie jakieś ogóra nabrzmiałego w fuj kolorach.
szugarbejb jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-30, 12:18   #11
suszarka
Buc
 
Avatar suszarka
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: z kropki.
Wiadomości: 9 915
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Mniej więcej tak jak szugarbejb pisze :
jeśli kochasz i on Ciebie kocha jest sens.

Od siebie dodam jeszcze, że nawet jeśli on był, jest " tylko " dla Ciebie serdecznym przyjacielem, ale czułaś się przy nim szczęśliwa, spełniona i bezpieczna, to też sens jest.

Wyobrażasz sobie Was jeszcze razem, np, za pół roku, rok, dwa lata?
Tak na chłodno, racjonalnie i obiektywnie postaraj się sobie sama odpowiedzieć.
__________________
suszarka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2010-05-30, 12:31   #12
201803290936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 660
Wpisy w blogu: 1
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez szugarbejb Pokaż wiadomość
Jeśli Ty kochasz męża, a mąż Ciebie - to tak. Jeśli między Wami zawsze była tylko serdeczna przyjaźń, miły seks, przyzwyczajenie itp. ale nigdy nie było miłości, a teraz jest nienawiść ukryta pod płaszczem neutralnej obojętności - i tak żaden terapeuta nie podejmie się terapii. Nie można przywrócić tego, czego nigdy nie było.

Powinnaś pójść najpierw sama do psychologa - spytać jego o to, cz jest sens. A później podjąć decyzję.
Jak wyżej.

Warto by było, żebyś spróbowała na nowo odnaleźć siebie, poczuć się dobrze w nowej roli (matki), ale zrozumieć, że nie jesteś już tylko matką i nadal możesz być fajną kobietą, kochanką, duszą towarzystwa. Jeżeli sama się ze sobą dobrze nie czujesz, nie umiesz odnaleźć w życiu, to i związek na dłuższą metę nie ma szansy na przetrwanie.
201803290936 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-01-18, 15:00   #13
maja_ma
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-01
Wiadomości: 1
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez anonimowy_anemik Pokaż wiadomość
Witam wszystkich.
Czytam, znam i lubię od dawna, dziś debiutuję, bo taka kolej rzeczy
Więc, jak w temacie- jak to z tą terapią? W wielu wątkach na Intymnie pojawia się to słowo, wiele dziewczyn namawia na takie rozwiązanie związkowych problemów, ale jak dotąd nie natknęłam się na post, który mówi: "byłam, pomogło" (wiem, wyszukiwarka istnieje- szukałam, ale może nie dość dobrze...)
Jestem w trzyletnim związku małżeńskim, mamy dziecko. Na dzień dzisiejszy jest kiepsko, myślę o rozstaniu, nie za bardzo widzę perspektywy na szczęście we dwoje.
Czy jest sens, żeby obca osoba mówiła nam, co mamy robić? Skoro sami się nie dogadujemy, to czy przez resztę życia będziemy zmuszeni chodzić "po strzałkach" i wg wytycznych, żeby było dobrze? To nie jest rozwiązanie na siłę, byle się nie rozpadł ten chodzący trup?
Pewnie przemawia przeze mnie pesymizm i może chwilowy (?) brak chęci do babrania się w tym wszystkim. Ale jednak chciałabym, żeby ktoś podzielił się wrażeniami- może terapia jest właśnie dla ludzi, którzy sami z siebie już nie umieją nic wykrzesać? Jakie macie doświadczenia?
Jest na tym forum wiele osób, których zdanie sobie bardzo cenię, będę wdzięczna za opinie
Ja też dziś debiutuję

Byłam z mężem na terapii małżeńskiej. Ba! Byliśmy na kilku, u różnych terapeutów. Teraz sama się zastanawiam, skąd mieliśmy tyle motywacji do podejmowania nowych prób, tym bardziej, że kilkakrotnie usłyszeliśmy od terapeutów, że powinniśmy się rozstać. Chyba z czystej przekory tego nie zrobiliśmy i próbowaliśmy dalej. Terapie wyglądały tak, że terapeuta pomagał nam rozmawiać. Kilka spraw sobie w ten sposób wyjaśniliśmy, ale tylko w gabinecie w obecności trzeciej osoby potrafiliśmy w miarę spokojnie rozmawiać. Po powrocie do domu znów zaczynaliśmy się kłócić rozpętując prawdziwe piekła. I tak w kółko.
W końcu trafiliśmy do Marty Mauer-Włodarczak. Wyszliśmy z gabinetu w milczeniu. Po, w sumie, kilku latach kręcenia się w kółko, ta babka już na pierwszym spotkaniu powiedziała, na czym polega nasz problem. To było dla nas coś niesamowitego, bo inni terapeuci po kilkunastu spotkaniach nie potrafili powiedzieć tego, co ona po pierwszej wizycie. Wreszcie zaświeciło światełko nadziei.
Na kolejne spotkania umówiła się z nami osobno, żeby lepiej zrozumieć nasze indywidualne problemy. Później spotkaliśmy się wszyscy razem, ustaliliśmy plan pracy (wow, wreszcie był jakiś plan!) i zaczęliśmy naprawdę pracować. Nareszcie zaczęliśmy się z mężem rozumieć. Zrozumieliśmy, jak bardzo przez lata się raniliśmy, nie będąc tego świadomymi. Każde z nas chciało dobrze, ale efekt był zwykle zupełnie odwrotny.
Zmieniliśmy swoje podejście do wielu spraw, uczyliśmy się nowych zachowań. Na początku to było strasznie trudne, bo te nowe zachowania wydawały nam się sztuczne. Ale pani psycholog nam nie odpuszczała. Mówiła, że na początku wiele rzeczy będzie nam się wydawało sztuczne, ale w końcu wejdą nam w krew i staną się częścią nas tak samo jak te zachowania, których uczyliśmy się przez wiele lat od dzieciństwa, że w ich miejsce trzeba wstawić nowe sposoby reagowania.
Mieliśmy czasem z mężem wrażenie, że jej zależy bardziej na naszym małżeństwie niż nam samym. Nie wiem, skąd ta babka czerpała tyle optymizmu i siły, ale w końcu nas tym optymizmem zaraziła.
I rzeczywiście, z czasem nowo wyuczone zachowania przestały się nam wydawać sztuczne, do tego stopnia, że dziwiliśmy się, że wcześniej się tak nie potrafiliśmy zachowywać. Dzięki temu, że wreszcie zrozumieliśmy przede wszystkim siebie samych, nauczyliśmy się rozumieć siebie nawzajem. To dało nam dużo dystansu i cierpliwości. Nauczyliśmy się asertywnej komunikacji, która pomaga nam nie tylko w rozmowach ze sobą, ale w ogóle w życiu.
Z panią Martą Mauer-Włodarczak przestaliśmy się spotykać już ponad rok temu. Ona zadecydowała, że wystarczy już terapii, że nauczyliśmy się wszystkiego co potrzebne, do tego, żebyśmy samodzielnie radzili sobie z problemami. Baliśmy się, że wróci koszmar poprzednich doświadczeń, że po przerwaniu terapii znów wrócimy do punktu wyjścia, ale minął ponad rok i tak się nie stało.
Bardzo ciężko pracujemy nad naszą relacją, to jest praca dzień w dzień. Zresztą tak nam powiedziała na pierwszym spotkaniu pani Marta. I miała rację, nie wolno sobie odpuścić. Małżeństwo to bardzo ciężka praca, non stop, ale ta praca daje ogromną radość, poczucie bycia potrzebnym i ważnym. Dzięki pani Marcie wiemy jak pracować i na co zwracać uwagę. No i teraz dajemy sobie radę bez niczyjej pomocy, staramy się rozmawiać o wszystkich problemach, nie uciekać przed sobą. Wiemy też, kiedy rozmowę należy przerwać i dać sobie czas na ostudzenie emocji. Pozbyliśmy się wielu przyzwyczajeń, które powodowały wieczne kłótnie. Pani Marta zawsze mówiła, że ja i mąż nie jesteśmy wrogami, że wrogiem jest problem, który nas dzieli i że w każdej trudnej rozmowie powinniśmy uderzać w problem a nie w siebie. Niby brzmi banalnie, ale to wcale nie jest banalne ani proste. Zajęło nam sporo czasu, żeby się tego nauczyć.
Aha, no i jeszcze jedna rzecz, której się nauczyliśmy, że miłość to decyzja a nie uczucie. Na początku jak to usłyszeliśmy to wydawało nam się to przerażające, ale po kilku spotkaniach zrozumieliśmy o co pani Marcie chodziło i ona miała rację. Uczucie można wskrzesić, jeśli jest do tego wola. Bo miłość to dużo więcej niż chemia i pożądanie. Żeby związek przetrwał kryzys i się rozwijał potrzebna jest decyzja i odpowiedzialność. Wtedy cała reszta również się pojawi.
Tylko nie liczcie na to, że terapeuta za dotknięciem czarodziejskiej różdżki was odmieni. To naprawdę ciężka praca i porządne wyzwanie, choć u nas było też dużo śmiechu i zabawy. Najtrudniejsze było spojrzenie w lustro i przyznanie się przed sobą samym, że ma się problem. Bo łatwiej ten problem przerzucić na męża. Ale podobno problem zawsze leży po dwóch stronach w równej mierze i trzeba zacząć pracę od siebie a nie od zmiany drugiej połowy. To było trudne ;-) ale teraz potrafię śmiać się sama z siebie
maja_ma jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-07, 16:11   #14
201803290936
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 660
Wpisy w blogu: 1
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez Elfir Pokaż wiadomość
Terapeuta jest dobry przede wszystkim dla par, które przestały nawzajem się ze sobą komunikować i stad ich problemy. Jest pośrednikiem w przekazywaniu nawzajem swoich oczekiwań wobec partnera.

Nie zmieni chama w kulturalnego mężczyznę, czy pijaka w abstynenta. Nie zmusi też partnera do pokochania żony czy porzucenia kochanki.

Strasznie pesymistycznie do tego podchodzisz. Przecież potrafiliście się dogadać w czasach narzeczeństwa. Nie jesteście innymi ludźmi, tylko macie nowe obowiązki. Często drogi par się rozchodzą, gdy przychodzi na świat dziecko, bo mężczyzna czuje się niekiedy odsunięty w kobiecej hierarchii ważności. Być może to u was występuje i musicie oboje sobie to uświadomić.
Może po prostu potrzebujecie urlopu od obowiązków matki i ojca, by przypomnieć sobie uczucie kobiety i mężczyzny?

Myślisz o terapii, czyli mąż nie jest ci obojętny. Również ze względu na dziecko nie powinno się odrzucać możliwości naprawy związku.
Czy zaproponowałaś mężowi terapię?
Idealne podsumowanie. Nadal aktualne w tym odkopanym wątku.

Edytowane przez 201803290936
Czas edycji: 2013-11-07 o 16:12
201803290936 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-11-07, 18:26   #15
Lemmy is God
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 854
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Ja bym chciała zaznaczyć, że jeśli występuje problem uzależnienia to NAJPIERW terapia uzależnień, a dopiero po jej zakończeniu terapia dla par.
Lemmy is God jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2017-09-18, 18:43   #16
michalinapxxx
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 1
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Ja wraz z mężem korzystaliśmy z pomocy psychologa i nie żałuję. Udało nam się wyjść z kryzysu. Ale też oboje tego chcieliśmy. Trafiliśmy na dobrego specjalistę w klinice, który pomógł nam uratować nasze małżeństwo.Myślę, że warto.

Edytowane przez panna_felicjanna
Czas edycji: 2018-07-16 o 19:56 Powód: reklama
michalinapxxx jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-16, 12:11   #17
Baska11wawa
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2018-06
Wiadomości: 1
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Kiedyś byłam w podobnej sytuacji. U nas to był wóz albo przewóz... Jakbyśmy nic nie zrobili z naszym związkiem, który byl już na skraju wytrzymałości pewnie już dawno nie bylibyśmy razem. Zdecydowaliśmy się jednak wspólnie na terapię dla par w warszawskim osrodku z pomocą terapeutyczną i to chyba byla najlepsza nasza decyzja od momentu powiedzenia sobie 'tak'. Gdyby nie ta terapia, dzięki, której dużo zrozumieliśmy odnosnie własnych zachowań i oczekiwań już by NAS nie było..

Edytowane przez panna_felicjanna
Czas edycji: 2018-07-16 o 19:57 Powód: reklama
Baska11wawa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-16, 16:13   #18
Agataa_S
Rozeznanie
 
Avatar Agataa_S
 
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 552
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez anonimowy_anemik Pokaż wiadomość
Witam wszystkich.
Czytam, znam i lubię od dawna, dziś debiutuję, bo taka kolej rzeczy
Więc, jak w temacie- jak to z tą terapią? W wielu wątkach na Intymnie pojawia się to słowo, wiele dziewczyn namawia na takie rozwiązanie związkowych problemów, ale jak dotąd nie natknęłam się na post, który mówi: "byłam, pomogło" (wiem, wyszukiwarka istnieje- szukałam, ale może nie dość dobrze...)
Jestem w trzyletnim związku małżeńskim, mamy dziecko. Na dzień dzisiejszy jest kiepsko, myślę o rozstaniu, nie za bardzo widzę perspektywy na szczęście we dwoje.
Czy jest sens, żeby obca osoba mówiła nam, co mamy robić? Skoro sami się nie dogadujemy, to czy przez resztę życia będziemy zmuszeni chodzić "po strzałkach" i wg wytycznych, żeby było dobrze? To nie jest rozwiązanie na siłę, byle się nie rozpadł ten chodzący trup?
Pewnie przemawia przeze mnie pesymizm i może chwilowy (?) brak chęci do babrania się w tym wszystkim. Ale jednak chciałabym, żeby ktoś podzielił się wrażeniami- może terapia jest właśnie dla ludzi, którzy sami z siebie już nie umieją nic wykrzesać? Jakie macie doświadczenia?
Jest na tym forum wiele osób, których zdanie sobie bardzo cenię, będę wdzięczna za opinie

Terapeuta nie mowi co masz/macie zrobic. Nie daje gotowych rad. Umiejetnie prowadzi rozmowe, wydobywa na wierzch wszystko co boli, pomaga pacjentowi samemu dojsc do pewnych rozwiazan. Tylko trzeba trafic na dobrego terapeute. Taki pomoze.
Agataa_S jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-08-09, 21:32   #19
daria w
Raczkowanie
 
Avatar daria w
 
Zarejestrowany: 2013-10
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 40
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Powiem Ci że to zależy, często w małżeństwie nie da się już pewnych rzeczy naprawić, ale nie warto też kończyć małżeństwa dlatego, bo wystąpiły niepowodzenia i przez chwile wydaje się, że to nie ma sensu. Problemy zawsze będą się pojawiać, czasem warto się otworzyć, przegadać, ale z tym trudno, co wiem z własnego doświadczenia. Nie powiem że terapia to złoty środek, dla mnie to był głównie mocny bodziec, terapia popchnęła nas do pracy nad sobą. Korzystaliśmy z pomocy Filipa Roli z centrum Otwarta Przestrzeń i ewidentnie terapeuta ten miał dryg i umiejętności do tego, aby nam pomóc, bo nie każdy specjalista nada się do tego, żeby pracować małżeństwami na skraju rozpadu. Zadawał dobre pytania, na początku było trochę frustracji a potem pojawiło się zrozumienie tego, jacy byliśmy oboje skostniali, zacietrzewieni i nastawieni na „ja”. Tak więc reasumując: uważam, że warto walczyć o związek, w końcu to jedna z największych życiowych inwestycji.
daria w jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-10-18, 14:46   #20
Kamyla007
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2015-11
Wiadomości: 1
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Ja natomiast uważam, że moje małżeństwo uratowała terapia dla par.Jestem przekonana, że bez wsparcia psychoterapeuty prędzej czy później stracilibyśmy ze sobą zupełnie kontakt a tym samym - rozstalibyśmy się. Właśnie mija rok od zakończenia terapii a my naprawdę cieszymy się wspólnie spędzanymi chwilami. Potrafimy już akceptować swoje pasje i przede wszystkim - rozmawiać ze sobą. Ze swojej strony więc polecam terapię dla par i małżeństw.

Edytowane przez panna_felicjanna
Czas edycji: 2018-10-18 o 20:19
Kamyla007 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-11-30, 12:53   #21
EditaPali
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 3
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Po moich doświadczeniach z problemami małżeńskimi i terapii dla par w Ośrodku Rozwoju Osobistym Przystań w Poznaniu, mogę śmiało podsumować, że WARTO! Naprawdę, jeśli sobie sami nie radzicie, ale też nie chcecie się rozstawać, tylko walczyć o swój związek, to warto pójść na taką terapię, bo rzuca ona czasami zupełnie inne światło na wasze problemy, o którym nie mieliście pojęcia. A to właśnie może wiele wyjaśnić i pomóc.
EditaPali jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-11-30, 13:14   #22
Naoasa
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 5
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez maja_ma Pokaż wiadomość
Ja też dziś debiutuję

Byłam z mężem na terapii małżeńskiej. Ba! Byliśmy na kilku, u różnych terapeutów. Teraz sama się zastanawiam, skąd mieliśmy tyle motywacji do podejmowania nowych prób, tym bardziej, że kilkakrotnie usłyszeliśmy od terapeutów, że powinniśmy się rozstać. Chyba z czystej przekory tego nie zrobiliśmy i próbowaliśmy dalej. Terapie wyglądały tak, że terapeuta pomagał nam rozmawiać. Kilka spraw sobie w ten sposób wyjaśniliśmy, ale tylko w gabinecie w obecności trzeciej osoby potrafiliśmy w miarę spokojnie rozmawiać. Po powrocie do domu znów zaczynaliśmy się kłócić rozpętując prawdziwe piekła. I tak w kółko.
W końcu trafiliśmy do Marty Mauer-Włodarczak. Wyszliśmy z gabinetu w milczeniu. Po, w sumie, kilku latach kręcenia się w kółko, ta babka już na pierwszym spotkaniu powiedziała, na czym polega nasz problem. To było dla nas coś niesamowitego, bo inni terapeuci po kilkunastu spotkaniach nie potrafili powiedzieć tego, co ona po pierwszej wizycie. Wreszcie zaświeciło światełko nadziei.
Na kolejne spotkania umówiła się z nami osobno, żeby lepiej zrozumieć nasze indywidualne problemy. Później spotkaliśmy się wszyscy razem, ustaliliśmy plan pracy (wow, wreszcie był jakiś plan!) i zaczęliśmy naprawdę pracować. Nareszcie zaczęliśmy się z mężem rozumieć. Zrozumieliśmy, jak bardzo przez lata się raniliśmy, nie będąc tego świadomymi. Każde z nas chciało dobrze, ale efekt był zwykle zupełnie odwrotny.
Zmieniliśmy swoje podejście do wielu spraw, uczyliśmy się nowych zachowań. Na początku to było strasznie trudne, bo te nowe zachowania wydawały nam się sztuczne. Ale pani psycholog nam nie odpuszczała. Mówiła, że na początku wiele rzeczy będzie nam się wydawało sztuczne, ale w końcu wejdą nam w krew i staną się częścią nas tak samo jak te zachowania, których uczyliśmy się przez wiele lat od dzieciństwa, że w ich miejsce trzeba wstawić nowe sposoby reagowania.
Mieliśmy czasem z mężem wrażenie, że jej zależy bardziej na naszym małżeństwie niż nam samym. Nie wiem, skąd ta babka czerpała tyle optymizmu i siły, ale w końcu nas tym optymizmem zaraziła.
I rzeczywiście, z czasem nowo wyuczone zachowania przestały się nam wydawać sztuczne, do tego stopnia, że dziwiliśmy się, że wcześniej się tak nie potrafiliśmy zachowywać. Dzięki temu, że wreszcie zrozumieliśmy przede wszystkim siebie samych, nauczyliśmy się rozumieć siebie nawzajem. To dało nam dużo dystansu i cierpliwości. Nauczyliśmy się asertywnej komunikacji, która pomaga nam nie tylko w rozmowach ze sobą, ale w ogóle w życiu.
Z panią Martą Mauer-Włodarczak przestaliśmy się spotykać już ponad rok temu. Ona zadecydowała, że wystarczy już terapii, że nauczyliśmy się wszystkiego co potrzebne, do tego, żebyśmy samodzielnie radzili sobie z problemami. Baliśmy się, że wróci koszmar poprzednich doświadczeń, że po przerwaniu terapii znów wrócimy do punktu wyjścia, ale minął ponad rok i tak się nie stało.
Bardzo ciężko pracujemy nad naszą relacją, to jest praca dzień w dzień. Zresztą tak nam powiedziała na pierwszym spotkaniu pani Marta. I miała rację, nie wolno sobie odpuścić. Małżeństwo to bardzo ciężka praca, non stop, ale ta praca daje ogromną radość, poczucie bycia potrzebnym i ważnym. Dzięki pani Marcie wiemy jak pracować i na co zwracać uwagę. No i teraz dajemy sobie radę bez niczyjej pomocy, staramy się rozmawiać o wszystkich problemach, nie uciekać przed sobą. Wiemy też, kiedy rozmowę należy przerwać i dać sobie czas na ostudzenie emocji. Pozbyliśmy się wielu przyzwyczajeń, które powodowały wieczne kłótnie. Pani Marta zawsze mówiła, że ja i mąż nie jesteśmy wrogami, że wrogiem jest problem, który nas dzieli i że w każdej trudnej rozmowie powinniśmy uderzać w problem a nie w siebie. Niby brzmi banalnie, ale to wcale nie jest banalne ani proste. Zajęło nam sporo czasu, żeby się tego nauczyć.
Aha, no i jeszcze jedna rzecz, której się nauczyliśmy, że miłość to decyzja a nie uczucie. Na początku jak to usłyszeliśmy to wydawało nam się to przerażające, ale po kilku spotkaniach zrozumieliśmy o co pani Marcie chodziło i ona miała rację. Uczucie można wskrzesić, jeśli jest do tego wola. Bo miłość to dużo więcej niż chemia i pożądanie. Żeby związek przetrwał kryzys i się rozwijał potrzebna jest decyzja i odpowiedzialność. Wtedy cała reszta również się pojawi.
Tylko nie liczcie na to, że terapeuta za dotknięciem czarodziejskiej różdżki was odmieni. To naprawdę ciężka praca i porządne wyzwanie, choć u nas było też dużo śmiechu i zabawy. Najtrudniejsze było spojrzenie w lustro i przyznanie się przed sobą samym, że ma się problem. Bo łatwiej ten problem przerzucić na męża. Ale podobno problem zawsze leży po dwóch stronach w równej mierze i trzeba zacząć pracę od siebie a nie od zmiany drugiej połowy. To było trudne ;-) ale teraz potrafię śmiać się sama z siebie
Piękna historia : ) Czytałam ze łzami w oczach.
Naoasa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2018-11-30, 13:31   #23
Ellen_Ripley
Zakorzenienie
 
Avatar Ellen_Ripley
 
Zarejestrowany: 2018-04
Lokalizacja: Polska, Górny Śląsk
Wiadomości: 6 091
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez Naoasa Pokaż wiadomość
Piękna historia : ) Czytałam ze łzami w oczach.
Szkoda tylko, że wyglądająca na reklamę.
Ellen_Ripley jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-05-27, 12:38   #24
jostex
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-05
Wiadomości: 1
Smile Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Uważam, że terapia dla par to zawsze jakieś rozwiązanie. jeśli oczywiście nadal się kochacie, ale po prostu macie pewne problemy z porozumiewaniem się. Psycholog nie powie co dokładnie macie robić, aby było dobrze. Może co najwyżej dać pewne wskazówki i wyjaśnić zachowania. Sama musisz wiedzieć co czujesz do męża i czy chcesz walczyć. Jak tak to nie czekaj, od razu idźcie na terapię.
jostex jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-05-27, 13:00   #25
karinapolanowska
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2019-05
Wiadomości: 32
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

warto! oczywiście, że warto, ale... o ile jedna z osób nie ma innego problemu natury psychicznej.. taką terapię (i w ogóle zmiany) moim zdaniem trzeba zacząć "na równym poziomie", żeby mieć równe szanse, a żeby to się nie stało leczeniem jednej osoby
karinapolanowska jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-09-30, 09:47   #26
EmiBran
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2019-09
Wiadomości: 1
Dot.: Terapia dla par, małżeńska - warto?

Cytat:
Napisane przez karinapolanowska Pokaż wiadomość
warto! oczywiście, że warto, ale... o ile jedna z osób nie ma innego problemu natury psychicznej.. taką terapię (i w ogóle zmiany) moim zdaniem trzeba zacząć "na równym poziomie", żeby mieć równe szanse, a żeby to się nie stało leczeniem jednej osoby
trzeba też trafić na dobrego specjalistę a nie tylko na osoby, którym zależy nie pieniądzach ;/

Edytowane przez panna_felicjanna
Czas edycji: 2019-09-30 o 11:04 Powód: Usunięcie reklamy
EmiBran jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-09-30 10:47:54


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 18:36.