Powinnam się rozstać czy przesadzam? - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2020-11-28, 21:00   #1
mam_pH
Przyczajenie
 
Avatar mam_pH
 
Zarejestrowany: 2020-11
Wiadomości: 27

Powinnam się rozstać czy przesadzam?


Kilka słów o mnie, słowem wstępu, żeby się przedstawić: dziewczyna jakich wiele; rocznik '93, z wyglądu ok ale też nie jakaś oszałamiająca piękność, z małym ale 'własnym' gronem znajomych, z pracą, wynajętym mieszkaniem, po studiach, wrażliwa, trochę artystyczna dusza, marzycielka; raczej z poczuciem humoru i dystansem do świata, ale 'lubiąca' się martwić.
Miałam trzy związki, dwa we wczesnej młodości, jeden niecałe trzy lata temu, teraz jestem w czwartym, bardzo jak na mnie nietypowym. W zasadzie weszłam w ten związek jakiś rok temu, tak naprawdę z nadzieją, że nie wszystkie relacje mają być takie same i po prostu coś więcej się nam rozwinie. Facet fajny i wykształcony, pomocny, opiekuńczy i przedsiębiorczy, podziela moje pasje, rozumie mój sposób bycia, myślenia i wspiera mnie bo chodzę obecnie na terapię, leczę się z zaniedbanej przez kilka lat nerwicy lękowej. O miłości nie mówimy wiele, ale raczej mnie kocha, ale jest powściągliwy, typ który okaże zamiast przynosić róże i pisać serenady. Dla mnie to jest tak naprawdę okej, gdyby nie małe 'ale'. Brakuje nam tej chemii, pociągu fizycznego, który powinien w zdrowym związku moim zdaniem być. Seks jest mocno przeciętny, nadrabiamy zrozumieniem, długimi rozmowami, przytulaniem. I byłoby spoko, gdyby mnie nie zaczęło czegoś brakować, a mówię tutaj o porozumieniu łóżkowym.
Wchodząc w ten związek, byłam w dość nietypowej sytuacji życiowej. Ponad pół roku po rozstaniu z poprzednim i bardzo ważnym dla mnie partnerem, w nowym mieście, zaczynając inne, nowe życie. Poznaliśmy się na uczelni i zaczęliśmy od przyjaźni i długich rozmów, z czasem rozwinęło się zainteresowanie. Trochę się wahałam, czy wchodzić w ten związek, ale doszłam do wniosku że nie każda relacja musi się zaczynać tym gromem, rozmawiałam z przyjaciółką, wieloma osobami i sporo z nich twierdziło, że teraz już jestem 'dojrzała', więc nie czas na zachwyty i fajerwerki. Uwierzyłam. Mam wrażenie, że cały czas gdzieś coś nie grało, właśnie na poziomie chemii i seksu, ale mocno spychałam to w podświadomość, próbując budować i układać życie z kimś, kto mnie wreszcie akceptował i rozumiał, tłumacząc sobie, że to po prostu dojrzała relacja, dorosłość i nie będzie jak za pięknych czasów studenckich.
Powolne otrzeźwienie zaczęło przychodzić podczas pandemii koronawirusa, kiedy to przemyślałam wiele spraw, swoje życie, poczułam się w tym związku 'uwięziona'. Od dziecka mam astmę, więc z konieczności i ze strachu nie utrzymuję teraz wielu kontaktów towarzyskich czekając na 'lepsze czasy', po prostu boję się o swoje zdrowie i płuca. To nie tak, że mam go dość jako osoby, bo rozmowy były, są i będą wspaniałe, tak samo jak miłe, normalne, codzienne życie, ale zaczął wypływać problem seksu, niedopasowanie, mój brak pociągu i - wstyd się przyznać - moje głupie fantazje o innych facetach. Zastanawiałam się nad tym i albo ja jestem jakaś nienormalna i zgłupiałam, mam fajnego chłopa, to dobrego seksu mi się zachciewa, albo po prostu problem istnieje od zawsze. Chciałabym o tym porozmawiać z psychologiem, ale póki co na tzw. ekstra wizyty mnie nie stać, a znajomi i rodzina mówią różne rzeczy. Rodzice, że mam już zaraz 28 lat i nie będzie tak łatwo kogoś znaleźć, a to dobry facet i pasujemy do siebie, nie ma kłótni i zrobię jak uważam, ale żebym po 30 nie wzięła pierwszego lepszego, jak nikogo nie znajdę zwłaszcza z moimi problemami (nerwica). Znajomi, że może powinnam poczekać, może się ułoży, dziwnie kończyć taki dobrany związek, oni widzą nas razem na zawsze i że już nie mam 20 lat, więc to naturalne, że związki są poważne, a nie motylki i fiu bździu jakieś. A co myślę ja? Coraz bardziej dojrzewam do tego kroku, żeby zostać sama. Pobyć sama, poukładać się. Może to głupie, ale jakoś naiwnie liczę, że jeśli nauczę się tej samotności, to może spotkam kogoś odpowiedniego dla mnie. A później znów wpadam w płacz, że mam wymagania z kosmosu, czego mi się zachciewa, dobry facet, inteligentny, rozumiemy się, wyrozumiały w stosunku do mojej nerwicy i że to ze mną coś nie tak i faktycznie całe życie spędzę 'z kotami'. Zwłaszcza, że od dawna nie spotkałam żadnego interesującego faceta, choć to pewnie też wina pandemii i moich ograniczonych kontaktów.
Doszłam już nawet do takiego stanu, że gdy widzę na social mediach szczęśliwe związki znajomych, to zalewam się łzami, że jak oni to robią, że im się udało, spotkali w dobrym czasie właściwą osobę. Fora nie pomagają, roi się od singielek 25, a nawet 30+. I mimo że związek nie równa się wartości kobiety, a ja coraz bardziej dojrzewam do zostania sama, to nie ukrywam, że naprawdę chciałabym stworzyć z kimś coś dobrego i trwałego w przyszłości. Co powinnam robić?

Być może moje rozważania wydają wam się głupie, dziecinne, a może wyrachowane. Naprawdę, nie jestem taka. Dopiero od niedawna uświadomiłam sobie, że ten związek wcale nie jest chyba dla mnie, ale boję się, że w swoim idealiźmie i pogoni za miłością odrzucam wielkie dobro, które mi się trafiło, jak ślepej kurze ziarno powiedzmy. Boję się tego kroku, bo nie wiem, czy mam rację, że coś mi nie pasuje, czy tylko i wyłącznie przesadzam. W dodatku, wstyd się przyznać, ale nigdy w życiu z nikim nie zerwałam i zawsze to moi partnerzy kończyli związki.
mam_pH jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 00:02   #2
Ellen_Ripley
Zakorzenienie
 
Avatar Ellen_Ripley
 
Zarejestrowany: 2018-04
Lokalizacja: Polska, Górny Śląsk
Wiadomości: 11 558
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

W każdym wieku jest czas na zachwyty i fajerwerki. Pytanie, czy masz gorszy czas, bo pandemia itd. i trochę "siadłaś" psychicznie, czy rzeczywiście z nim nie masz szans na to "coś". To już Twój twardy orzech do zgryzienia. I masz rację: nie trzeba być w związku. Pytanie, czy Ty go jeszcze kochasz, czy tu da się coś wzniecić na nowo, czy tego nigdy nie było.
__________________
Piszemy łącznie: Naprawdę świetny, naprawdę zabawny. Naprawdę o tym marzę. Naprawdę musimy wyjść. Piszemy rozłącznie: Monopol na prawdę. Czas powiedzieć prawdę - czas na prawdę.
Ellen_Ripley jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 00:31   #3
mam_pH
Przyczajenie
 
Avatar mam_pH
 
Zarejestrowany: 2020-11
Wiadomości: 27
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Nie wiem, trudno mi się rozeznać w swoich uczuciach, ale wiem, że wcześniej gdy kogoś kochałam, po prostu przytulałam się i czułam, że jestem z właściwą osobą, na właściwym miejscu (inna sprawa, że zawsze było rozstanie, więc chyba nie). Lubiłam na tę osobę patrzeć z takim w sumie trochę zachwytem, że mój facet taki przystojny, taki zabawny itd. Tutaj tego nie czuję w ten sposób. Uważam, że jest przystojny i zabawny, ale to zupełnie inne odczucie i też zaczynam marzyć o innych facetach. A z drugiej strony, jak pisałam, uzupełniamy się w życiu, żyjemy ze sobą zgodnie tyle tylko, że jakby bez iskry z mojej strony, ostatnio dużo o tym myślę. Kiedyś wydawało mi się, że tak ma być, bo jestem już starsza i przecież nie zakocham się jak głupia, z wypiekami na policzkach i podziwem w oczach, tak mi zresztą mówiła przyjaciółka. A teraz mam wrażenie, że jeszcze kiedyś w kimś bym mogła. Pytanie tylko, czy to znów nie byłby nietrafiony strzał, kilka fajnych lat i z powrotem, rozstanie, żal. Ale życie w niepełnym związku też nie jest o wiele lepsze. Mam mętlik, pogubiłam się.

No i też widzę, jakimi w porównaniu z nim moi byli bywali czasem bucami, nawet jeśli nieświadomie. Albo zwyczajnie nie pasowali w pewnych kwestiach życiowych. Za to chemia była. Boję się, że skoro to pierwszy w życiu facet, który naprawdę chciał ze mną mieszkać, stara się mnie wspierać zamiast negować moje odczucia, to po prostu już taki ostatni i nie będzie lepszego. I może trzeba zaakceptować ten brak fajerwerków. A później coś mówi mi, że nie, tak nie wolno, zamęczę siebie i jego.

Edytowane przez mam_pH
Czas edycji: 2020-11-29 o 00:34
mam_pH jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 06:57   #4
nightingale__
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 231
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Napisałaś, że seks jest mocno przeciętny, co to oznacza?
Rozmawiałaś z nim w ogóle na ten temat? Dzieliłaś się swoimi przemyśleniami i wątpliwościami?


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
nightingale__ jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 07:49   #5
Rena
Zakorzenienie
 
Avatar Rena
 
Zarejestrowany: 2004-07
Lokalizacja: Paris
Wiadomości: 26 872
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

To chyba nie czasy, ze rodzice i znajomi wybieraja Ci faceta.
__________________
"Chociaż pogoda się poprawiła, nie śpiewali pieśni, nie opowiadali sobie żadnych historii tego dnia ani nazajutrz, ani dzień później. "

J.R.R. Tolkien, "Hobbit, czyli tam i z powrotem"
Rena jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 08:49   #6
Medousa
Anarchitektka
 
Avatar Medousa
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: tam, gdzie smoki hoduje się w ogródkach.
Wiadomości: 7 386
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Życie z kotami jest imo milion razy lepsze niż życie z facetem, co do którego nie jesteś przekonana.
A bycie singielką po 30 nie jest końcem świata, bo żyjemy w XXI wieku, a nie XIX, przypominam.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
#interiordesign #bachata

A jednak dorosłość ma swoje zalety. Buty, seks i nieobecność rodziców mówiących nam, co mamy robić, to cholernie fajna rzecz.

Mimo wszystko życie się dzisiaj nie kończy.
Medousa jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 09:08   #7
black_elderflower
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2019-03
Wiadomości: 289
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Też jestem 93' i uwierz... Da się zakochać w tym wieku. Ta lekkość, głupi uśmiech na twarzy i moment, kiedy czeka Cię 11 godzinna zmiana na nogach ale w radio leci I'm walking on sunshine a Ty śpiewasz... Uwierz da się 🤣.

Autorko, a może warto z nim o tym porozmawiać? Co znaczy że z tym seksem jest coś nie tak? On odmawia, czy raczej po prostu to co robicie Ci się nie podoba, czy po prostu jego nie wiem, bliskość Cię niespecjalnie pociąga i Ty odmawiasz?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
black_elderflower jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 09:09   #8
MiamiGlow
Zakorzenienie
 
Avatar MiamiGlow
 
Zarejestrowany: 2018-03
Wiadomości: 3 487
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez mam_pH Pokaż wiadomość
No i też widzę, jakimi w porównaniu z nim moi byli bywali czasem bucami, nawet jeśli nieświadomie. Albo zwyczajnie nie pasowali w pewnych kwestiach życiowych. Za to chemia była.
To by mnie trochę zastanowiło. Istnieje rodzaj chemii, która jest niezdrowa i toksyczna. Są ludzie, którzy ciągną do relacji typu love-hate albo właśnie nakręcają się tą niepewnością, że w jednej chwili facet jest bucem, a w drugiej niby spoko. I to raczej nie są relacje przyszłościowe. Na pewno z perspektywy takiej osoby potem "normalny" związek może być nudny, bo są tam stabilne emocje.
Może być też tak, że jesteś w gorszym stanie paychicznym teraz (pandemia, terapia i w ogóle), no i przez to masz przytępione odczuwanie chemii.
A może być tak, że facet nie jest dla Ciebie. Nad sprawami łóżkowymi też można jakoś pracować, natomiast żeby to miało sens trzeba jednak chcieć i mieć podstawy. Z Twojego postu przebija raczej jakaś chęć, by się uwolnić od tej relacji.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
MiamiGlow jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 09:38   #9
Gwiazdeczka223
Zakorzenienie
 
Avatar Gwiazdeczka223
 
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 3 304
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Jestem w Twoim wieku a jak poznałam mojego faceta 2 lata temu to miałam takie fajerwerki jak nigdy w życiu. Nie mogłam jeść, nie mogłam spać, chodziłam cały czas jak na haju I cały czas jest ogromna chemia między nami.
Więc nie daj sobie wmówić że jest jakiś wiek w którym człowiek robi się zbyt dojrzały na takie rzeczy.

Raz zrobiłam taki błąd jak Ty czyli świadomie weszłam w związek z rozsądku, bo chłopak był przystojny, miły, dobrze nam się rozmawiało, i był mi bardzo oddany. Ale nie czułam tego "czegoś". Po czasie coraz więcej rzeczy zaczęło mnie w nim drażnić- wydawało mi się że jest dużo mniej inteligentny niż ja, brakuje mi ambicji, w niczym mi nie imponował, nie byłam z niego dumna. I po jakimś 1,5 roku nie wytrzymałam i to skończyłam.

W związku z facetem z którym nie było chemii w łóżku też byłam, i to była totalna porażka

Ja bym na Twoim miejscu się jednak rozstała skoro po takim czasie masz takie przemyślenia. Ja uważam że człowiek powinien szukać sobie partnera z którym będzie mógł stworzyć związek w którym wszystko mu pasuje i pod każdym względem jest spełniony- a akurat seks jest dla mnie baardzo ważny- i dla Ciebie chyba też z tego co piszesz.
__________________
Wymiana
Gwiazdeczka223 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 09:48   #10
Lisbeth
☠ ☢ ☠
 
Avatar Lisbeth
 
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 21 219
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez mam_pH Pokaż wiadomość
Dla mnie to jest tak naprawdę okej, gdyby nie małe 'ale'. Brakuje nam tej chemii, pociągu fizycznego, który powinien w zdrowym związku moim zdaniem być. Seks jest mocno przeciętny, nadrabiamy zrozumieniem, długimi rozmowami, przytulaniem. I byłoby spoko, gdyby mnie nie zaczęło czegoś brakować, a mówię tutaj o porozumieniu łóżkowym.
Jakie jest jego zdanie na ten temat? Bo jeśli tak super się dogadujecie, a tego tematu nie poruszyłaś, to widocznie wcale się tak super nie dogadujecie.

Cytat:
Trochę się wahałam, czy wchodzić w ten związek, ale doszłam do wniosku że nie każda relacja musi się zaczynać tym gromem, rozmawiałam z przyjaciółką, wieloma osobami i sporo z nich twierdziło, że teraz już jestem 'dojrzała', więc nie czas na zachwyty i fajerwerki. Uwierzyłam.
Tak to jest jak się próbuje żyć wg zasad innych ludzi. Zamiast słuchać przyjaciółek, powinnaś zorientować się co jest właściwe dla ciebie.
Cytat:
(...) mój brak pociągu i - wstyd się przyznać - moje głupie fantazje o innych facetach.
Co jest wstydliwego w posiadaniu fantazji seksualnych?
Cytat:
Doszłam już nawet do takiego stanu, że gdy widzę na social mediach szczęśliwe związki znajomych, to zalewam się łzami, że jak oni to robią, że im się udało, spotkali w dobrym czasie właściwą osobę.
Nie wiesz jaka jest naprawdę ich sytuacja. Nikt przecież nie wstawia w social mediach relacji z każdej kłótni albo kiepskiego seksu.
Cytat:
W dodatku, wstyd się przyznać, ale nigdy w życiu z nikim nie zerwałam i zawsze to moi partnerzy kończyli związki.
Co ty masz z tym wstydem? Nie kończyłas związku, to nie kończyłaś. To jest informacja mniej więcej takiej wagi jakbyś się przyznała, że nigdy nie zamówiłaś sushi przez telefon.

Moim zdaniem masz po prostu więcej kwestii to przepracowania z psychologiem. Zadajesz pytania, na które sama sobie musisz odpowiedzieć. Z jakiegoś powodu wstydzisz się absurdalnych rzeczy i satysfakcjonują cię toksyczne relacje, a z udanej chcesz uciekać
Lisbeth jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 09:51   #11
ViLLeMkA
Zakorzenienie
 
Avatar ViLLeMkA
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 9 784
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez mam_pH Pokaż wiadomość
Kilka słów o mnie, słowem wstępu, żeby się przedstawić: dziewczyna jakich wiele; rocznik '93, z wyglądu ok ale też nie jakaś oszałamiająca piękność, z małym ale 'własnym' gronem znajomych, z pracą, wynajętym mieszkaniem, po studiach, wrażliwa, trochę artystyczna dusza, marzycielka; raczej z poczuciem humoru i dystansem do świata, ale 'lubiąca' się martwić.
Miałam trzy związki, dwa we wczesnej młodości, jeden niecałe trzy lata temu, teraz jestem w czwartym, bardzo jak na mnie nietypowym. W zasadzie weszłam w ten związek jakiś rok temu, tak naprawdę z nadzieją, że nie wszystkie relacje mają być takie same i po prostu coś więcej się nam rozwinie. Facet fajny i wykształcony, pomocny, opiekuńczy i przedsiębiorczy, podziela moje pasje, rozumie mój sposób bycia, myślenia i wspiera mnie bo chodzę obecnie na terapię, leczę się z zaniedbanej przez kilka lat nerwicy lękowej. O miłości nie mówimy wiele, ale raczej mnie kocha, ale jest powściągliwy, typ który okaże zamiast przynosić róże i pisać serenady. Dla mnie to jest tak naprawdę okej, gdyby nie małe 'ale'. Brakuje nam tej chemii, pociągu fizycznego, który powinien w zdrowym związku moim zdaniem być. Seks jest mocno przeciętny, nadrabiamy zrozumieniem, długimi rozmowami, przytulaniem. I byłoby spoko, gdyby mnie nie zaczęło czegoś brakować, a mówię tutaj o porozumieniu łóżkowym.
Wchodząc w ten związek, byłam w dość nietypowej sytuacji życiowej. Ponad pół roku po rozstaniu z poprzednim i bardzo ważnym dla mnie partnerem, w nowym mieście, zaczynając inne, nowe życie. Poznaliśmy się na uczelni i zaczęliśmy od przyjaźni i długich rozmów, z czasem rozwinęło się zainteresowanie. Trochę się wahałam, czy wchodzić w ten związek, ale doszłam do wniosku że nie każda relacja musi się zaczynać tym gromem, rozmawiałam z przyjaciółką, wieloma osobami i sporo z nich twierdziło, że teraz już jestem 'dojrzała', więc nie czas na zachwyty i fajerwerki. Uwierzyłam. Mam wrażenie, że cały czas gdzieś coś nie grało, właśnie na poziomie chemii i seksu, ale mocno spychałam to w podświadomość, próbując budować i układać życie z kimś, kto mnie wreszcie akceptował i rozumiał, tłumacząc sobie, że to po prostu dojrzała relacja, dorosłość i nie będzie jak za pięknych czasów studenckich.
Powolne otrzeźwienie zaczęło przychodzić podczas pandemii koronawirusa, kiedy to przemyślałam wiele spraw, swoje życie, poczułam się w tym związku 'uwięziona'. Od dziecka mam astmę, więc z konieczności i ze strachu nie utrzymuję teraz wielu kontaktów towarzyskich czekając na 'lepsze czasy', po prostu boję się o swoje zdrowie i płuca. To nie tak, że mam go dość jako osoby, bo rozmowy były, są i będą wspaniałe, tak samo jak miłe, normalne, codzienne życie, ale zaczął wypływać problem seksu, niedopasowanie, mój brak pociągu i - wstyd się przyznać - moje głupie fantazje o innych facetach. Zastanawiałam się nad tym i albo ja jestem jakaś nienormalna i zgłupiałam, mam fajnego chłopa, to dobrego seksu mi się zachciewa, albo po prostu problem istnieje od zawsze. Chciałabym o tym porozmawiać z psychologiem, ale póki co na tzw. ekstra wizyty mnie nie stać, a znajomi i rodzina mówią różne rzeczy. Rodzice, że mam już zaraz 28 lat i nie będzie tak łatwo kogoś znaleźć, a to dobry facet i pasujemy do siebie, nie ma kłótni i zrobię jak uważam, ale żebym po 30 nie wzięła pierwszego lepszego, jak nikogo nie znajdę zwłaszcza z moimi problemami (nerwica). Znajomi, że może powinnam poczekać, może się ułoży, dziwnie kończyć taki dobrany związek, oni widzą nas razem na zawsze i że już nie mam 20 lat, więc to naturalne, że związki są poważne, a nie motylki i fiu bździu jakieś. A co myślę ja? Coraz bardziej dojrzewam do tego kroku, żeby zostać sama. Pobyć sama, poukładać się. Może to głupie, ale jakoś naiwnie liczę, że jeśli nauczę się tej samotności, to może spotkam kogoś odpowiedniego dla mnie. A później znów wpadam w płacz, że mam wymagania z kosmosu, czego mi się zachciewa, dobry facet, inteligentny, rozumiemy się, wyrozumiały w stosunku do mojej nerwicy i że to ze mną coś nie tak i faktycznie całe życie spędzę 'z kotami'. Zwłaszcza, że od dawna nie spotkałam żadnego interesującego faceta, choć to pewnie też wina pandemii i moich ograniczonych kontaktów.
Doszłam już nawet do takiego stanu, że gdy widzę na social mediach szczęśliwe związki znajomych, to zalewam się łzami, że jak oni to robią, że im się udało, spotkali w dobrym czasie właściwą osobę. Fora nie pomagają, roi się od singielek 25, a nawet 30+. I mimo że związek nie równa się wartości kobiety, a ja coraz bardziej dojrzewam do zostania sama, to nie ukrywam, że naprawdę chciałabym stworzyć z kimś coś dobrego i trwałego w przyszłości. Co powinnam robić?

Być może moje rozważania wydają wam się głupie, dziecinne, a może wyrachowane. Naprawdę, nie jestem taka. Dopiero od niedawna uświadomiłam sobie, że ten związek wcale nie jest chyba dla mnie, ale boję się, że w swoim idealiźmie i pogoni za miłością odrzucam wielkie dobro, które mi się trafiło, jak ślepej kurze ziarno powiedzmy. Boję się tego kroku, bo nie wiem, czy mam rację, że coś mi nie pasuje, czy tylko i wyłącznie przesadzam. W dodatku, wstyd się przyznać, ale nigdy w życiu z nikim nie zerwałam i zawsze to moi partnerzy kończyli związki.
Wygląda na to, że już podjęłaś decyzję, tylko się jeszcze obawiasz.

Jeśli tak było od samego początku i nigdy nie byłaś w nim zakochana, to wg mnie to sie już nie zmieni.
Dla mnie bardzo ważny jest stabilny, partnerski związek, bez huśtawek, ale z przekonaniem, że to ten. I chemia wiadomo po latach się zmienia, ale wciąż jest (jestem w ponad 8 letniem związku ).

A co do zdjęć innych par - pamiętaj, że inni mogą Wasze zdjęcia oglądać z takim przekonaniem, że jesteście super szczęśliwi



Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
nazywaj mnie Vill

ViLLeMkA jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 10:04   #12
Zorzoli
Wtajemniczenie
 
Avatar Zorzoli
 
Zarejestrowany: 2013-10
Wiadomości: 2 826
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Ja poznałam TŻ 4 miesiące przed 30 urodzinami. Teraz jesteśmy razem ponad rok a ja mam motylki, czuje chemię i nie widzę dużej różnicy pomiędzy tym jak fascynowali mnie moi ex ( no może jedyna różnica to, że kiedyś głównie patrzyłam na chemię a teraz dodatkowo na ogarniecie zyciowe).
Ja bym nie chciał być w związku bez chemii bo będzie tylko gorzej.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Nikogo niestety nie zmusisz do miłości ale zawsze możesz zamknąć wybranka w piwnicy i trzymać tam dopóki nie rozwinie się u niego syndrom sztokholmski. 🙃

https://www.suwaczek.pl/cache/cadbaa1cc7.png
Zorzoli jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 10:45   #13
Monika828282
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 923
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Byłam w 2 związkach, które mogłabym opisać podobnie do Ciebie. Wszystko grało oprócz właśnie chemii, seksu i poczucia ciągłych wątpliwości. To takie uczucie jakby codziennie chodzić w uwierającym bucie - nie można się do tego ani przyzwyczaić ani zaakceptować.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że lepsza jest samotność z kotami niż związek, który ( z dowolnego powodu) uwiera. Owszem, taki związek sprawdza się jako zagłuszacz samotności ale spełnienia nie daje.
Monika828282 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 11:16   #14
DwadziesciakilkaLat
Zakorzenienie
 
Avatar DwadziesciakilkaLat
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 194
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Jeżeli zdecydowałaś się na związek za radą rodziców i przyjaciółek, a teraz dla podjęcia decyzji o rozstaniu nadal potrzebujesz "zgody" osób trzecich, to moim zdaniem tu nie ma mowy o dojrzałości. Dajesz się urobić takim społecznym wyobrażeniom, że bycie samemu to coś gorszego niż bycie w związku, po trzydziestce zostają tylko koty, a skoro masz zaburzenia, to jest jakiś stygmat, przez który będzie Ci dodatkowo trudniej kogoś znaleźć. Jeśli pójdziesz tą drogą, obudzisz się pewnego dnia za 15, 20 lat i stwierdzisz, że Twój własny mąż Cie w sumie nigdy tak naprawdę nie pociągał, mogłaś przeżyć życie inaczej, ciekawiej. Może nie tak "bezpiecznie" jak teraz, ale z prawdziwą satysfakcją i szczęściem. W dodatku dalej będziesz ulegać złudzeniu, że wszyscy inni tworzą szczęśliwe związki, bo tak się pokazują światu w social mediach, a tylko Ty źle trafiłaś.

Żyjesz dla siebie, chłopaka wybierasz dla siebie. Kryteriów nie oceniam, bo każdy ma prawo mieć swoje.
DwadziesciakilkaLat jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 11:44   #15
Ellen_Ripley
Zakorzenienie
 
Avatar Ellen_Ripley
 
Zarejestrowany: 2018-04
Lokalizacja: Polska, Górny Śląsk
Wiadomości: 11 558
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez Monika828282 Pokaż wiadomość
Byłam w 2 związkach, które mogłabym opisać podobnie do Ciebie. Wszystko grało oprócz właśnie chemii, seksu i poczucia ciągłych wątpliwości. To takie uczucie jakby codziennie chodzić w uwierającym bucie - nie można się do tego ani przyzwyczaić ani zaakceptować.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że lepsza jest samotność z kotami niż związek, który ( z dowolnego powodu) uwiera. Owszem, taki związek sprawdza się jako zagłuszacz samotności ale spełnienia nie daje.
Świetne porównanie.
__________________
Piszemy łącznie: Naprawdę świetny, naprawdę zabawny. Naprawdę o tym marzę. Naprawdę musimy wyjść. Piszemy rozłącznie: Monopol na prawdę. Czas powiedzieć prawdę - czas na prawdę.
Ellen_Ripley jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 12:15   #16
I am Rock
lokalna gwiazda
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Mazury
Wiadomości: 17 194
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Ja zawsze odchodziłam pierwsza i wcale się tego nie wstydzę. Po prostu przychodzi taki moment, że choć "tu i teraz" jest niby dobrze, to nie wyobrażasz sobie całego życia z konkretnym facetem. Dotarłaś do ściany. Inie ma co tego ciągnąć, tylko podjąć decyzję o rozstaniu.
I am Rock jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 14:35   #17
linaya
astro-loszka
 
Avatar linaya
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 5 717
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Jeśli ten związek nie satysfakcjonuje Cię, seks mocno kuleje (i nie da się tego naprawić np. poprzez otwartą rozmowę z partnerem i jasne zakomunikowanie mu swoich potrzeb oraz jego aktywną reakcję na Twoje słowa), nie ma (i nigdy nie było) chemii i motyli w brzuchu między Wami, czujesz, że nie kochasz go, jak powinnaś - podejmij decyzję, odchoruj ją i rozstań się. Wyświadczysz przysługę i jemu, i sobie - będziecie mieli szansę poznać kogoś, z kim będzie Wam najlepiej, kogo będziecie kochać i pożądać. A nie kisić się latami w letnim związku z braku lepszych perspektyw.


Zakochać się po zęby z wzajemnością można z każdym wieku: 27, 37, 47 lat. Masz dopiero 27 lat, nie 50. To, że Twoje poprzednie związki były toksyczne, a ten pierwszy taki nie jest, nie znaczy, że nie możesz jeszcze poznać kogoś fajniejszego, lepszego, takiego, którego będziesz darzyć uczuciem i pożądaniem. Słuchaj siebie, a nie rodziców.
__________________
Kpię i o drogę nie pytam.
linaya jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 15:34   #18
Ellen_Ripley
Zakorzenienie
 
Avatar Ellen_Ripley
 
Zarejestrowany: 2018-04
Lokalizacja: Polska, Górny Śląsk
Wiadomości: 11 558
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez linaya Pokaż wiadomość
Jeśli ten związek nie satysfakcjonuje Cię, seks mocno kuleje (i nie da się tego naprawić np. poprzez otwartą rozmowę z partnerem i jasne zakomunikowanie mu swoich potrzeb oraz jego aktywną reakcję na Twoje słowa), nie ma (i nigdy nie było) chemii i motyli w brzuchu między Wami, czujesz, że nie kochasz go, jak powinnaś - podejmij decyzję, odchoruj ją i rozstań się.
(...)
Zakochać się po zęby z wzajemnością można z każdym wieku: 27, 37, 47 lat. Masz dopiero 27 lat, nie 50. To, że Twoje poprzednie związki były toksyczne, a ten pierwszy taki nie jest, nie znaczy, że nie możesz jeszcze poznać kogoś fajniejszego, lepszego, takiego, którego będziesz darzyć uczuciem i pożądaniem. Słuchaj siebie, a nie rodziców.
No właśnie. Czytając Autorkę można odnieść wrażenie, że ma 40 lat. Owszem, ma ciężkie przejścia za sobą, ale pewnie nie dużo cięższe, niż wiele innych kobiet. Jest zmęczona życiem i z poczuciem braku szans na coś lepszego. Ale to fałszywy obraz.
__________________
Piszemy łącznie: Naprawdę świetny, naprawdę zabawny. Naprawdę o tym marzę. Naprawdę musimy wyjść. Piszemy rozłącznie: Monopol na prawdę. Czas powiedzieć prawdę - czas na prawdę.
Ellen_Ripley jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 18:19   #19
mam_pH
Przyczajenie
 
Avatar mam_pH
 
Zarejestrowany: 2020-11
Wiadomości: 27
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez nightingale__ Pokaż wiadomość
Napisałaś, że seks jest mocno przeciętny, co to oznacza?
Rozmawiałaś z nim w ogóle na ten temat? Dzieliłaś się swoimi przemyśleniami i wątpliwościami?


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Mocno przeciętny, czyli na początku jak się poznawaliśmy, nie było tej fascynacji seksualnej (bo wzajemna, swoimi osobowościami była). Mam na myśli, że czekaliśmy kilka miesięcy z tym pójściem do łóżka i mnie jakoś mega nie ciągnęło, ale myślałam, że może się ułoży i nie każda relacja zawsze jest taka sama, fascynacja może przyjść z czasem. Lubię się przytulać, zdarzało mi się mieć orgazm podczas seksu z nim, było miło, ale nie mam ochoty inicjować seksu, pocałunków, ubierać się dla niego seksownie, kusić go, patrzeć mu w oczy z miłością itd. Jak rozmawialiśmy o mojej małej ochocie na seks, to po nim to jakby 'spłynęło', jakby tego nie usłyszał. Nie załamał się, nie chciał mnie zostawić. To też utrudnia, bo z jego słów wywnioskowałam, że nawet jakbyśmy się rozstali, on chciałby mi pomagać w życiu, psychicznie. I jak mam zostawić takiego dobrego człowieka, będę najgorszym potworem. Ale zostając z nim, chociaż to nie to będę jeszcze gorszym.

Cytat:
Napisane przez MiamiGlow Pokaż wiadomość
To by mnie trochę zastanowiło. Istnieje rodzaj chemii, która jest niezdrowa i toksyczna. Są ludzie, którzy ciągną do relacji typu love-hate albo właśnie nakręcają się tą niepewnością, że w jednej chwili facet jest bucem, a w drugiej niby spoko. I to raczej nie są relacje przyszłościowe. Na pewno z perspektywy takiej osoby potem "normalny" związek może być nudny, bo są tam stabilne emocje.
Może być też tak, że jesteś w gorszym stanie paychicznym teraz (pandemia, terapia i w ogóle), no i przez to masz przytępione odczuwanie chemii.
A może być tak, że facet nie jest dla Ciebie. Nad sprawami łóżkowymi też można jakoś pracować, natomiast żeby to miało sens trzeba jednak chcieć i mieć podstawy. Z Twojego postu przebija raczej jakaś chęć, by się uwolnić od tej relacji.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Jak tak myślę, to jakiejś wielkiej chemii nigdy z mojej strony nie było. Była ciekawość, fascynacja, długie rozmowy, poczucie bezpieczeństwa, chęć dania szansy zupełnie nowemu typowi związku. Poza tym, że naprawdę zafascynowała mnie jego wiedza i osobowość, spodobała mi się też opiekuńczość, a tego myślę z perspektywy czasu potrzebowałam będąc w samym środku epizodu nerwicowego, pół roku po rozstaniu, sama bez znajomych w innym mieście.
Co do moich poprzednich relacji, to miałam jedną taką, że love-hate, ale to jak miałam kilkanaście lat i przeżywałam te dramaty pierwszych, czasem toksycznych miłości. Chodziło mi o nieświadomą bucowatość, może źle to ujęłam, wynikającą z niedopasowania. Nie zgodziłabym się na związek, w którym nie jestem dla kogoś ważna, ta 'jedyna', w którym ktoś mnie zlewa, źle traktuje, obraża, każe czekać. Nie ja, nie z moją potrzebą stabilności i bezpieczeństwa. Ale byłam np. w związku, w którym facet nie rozumiał, że jestem wrażliwa, mam nerwicę i pewne sytuacje mnie stresują. Bardzo go kochałam, on próbował mi pomóc, ale nie wiedział jak, raczej w stylu 'nie myśl o tym, chodź na spacer, pobiegaj, będzie dobrze'. Kto miał jakieś problemy w tym stylu wie, że to niewiele pomaga, najlepiej być i się nie denerwować na osobę, jeśli ma gorszy dzień. On się denerwował, bo pewnie czuł się bezsilny mimo że mu tłumaczyłam, że wystarczy zwykłe wsparcie. A ja z kolei próbowałam dla niego z tym walczyć, zmieniać się, 'ogarniać głowę', nie opowiadać mu o swoich stresach. I tak się rozstał ze mną, 'nie wytrzymał', zostawił mnie dla innej. Tutaj tego nie ma, obecny partner jest empatyczny, rozumie moje gorsze dni i nastroje. Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze kogoś takiego spotkam...

Cytat:
Napisane przez Monika828282 Pokaż wiadomość
Byłam w 2 związkach, które mogłabym opisać podobnie do Ciebie. Wszystko grało oprócz właśnie chemii, seksu i poczucia ciągłych wątpliwości. To takie uczucie jakby codziennie chodzić w uwierającym bucie - nie można się do tego ani przyzwyczaić ani zaakceptować.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że lepsza jest samotność z kotami niż związek, który ( z dowolnego powodu) uwiera. Owszem, taki związek sprawdza się jako zagłuszacz samotności ale spełnienia nie daje.
Tak, mnie też to uwiera od pewnego czasu. Że to nie to, nie chcę spędzić z nim życia. A później się zastanawiam, czy to nie ze mną jest jakiś poważny problem i czy ja świadomie go nie odpycham, bo się boję zaangażować. Przecież on jest idealny. Dba, wspiera, rozumie i to w taki sposób, w jaki zawsze chciałam być wspierana i rozumiana. I jedyne co nie gra, to po prostu seks, brak pociągu którego nigdy jak pisałam chyba nie czułam. To, że zdaje mi się, z wyglądu nie do końca mi odpowiada mimo że nie jest wcale brzydki. Ale czy seks to podstawowe kryterium, którym powinno się kierować w związku? Czy w ogóle istnieją ludzie spełniający i to kryterium 'życiowe' i łóżkowe? A co, jeżeli jestem okropną idealistką i szukam po prostu czegoś, co nie istnieje, i tak naprawdę wierzę to w swojej naiwności, a jak nie zostanę z nim, to w zasadzie tylko i wyłącznie sama. Albo z kimś, kto nie będzie mnie znów rozumiał i będę opłakiwać swoją głupotę. Strasznie to poplątane i bardzo się boję.

Cytat:
Napisane przez Ellen_Ripley Pokaż wiadomość
No właśnie. Czytając Autorkę można odnieść wrażenie, że ma 40 lat. Owszem, ma ciężkie przejścia za sobą, ale pewnie nie dużo cięższe, niż wiele innych kobiet. Jest zmęczona życiem i z poczuciem braku szans na coś lepszego. Ale to fałszywy obraz.
Nie uważam, że mam bardzo ciężkie przejścia. Są kobiety bite, gwałcone, kompletnie zniszczone przez partnerów. Ja mam 'tylko' nerwicę. I chociaż mam wrażenie, że to utrudnia mi sporo rzeczy, nie chcę w żadnym wypadku robić z siebie ofiary. Ale jest coś z tym, że czuję się teraz staro. W poprzednich związkach czułam się młoda, radosna, świeża i beztroska. A tu mimo że w teorii taka powinnam się czuć, bo mam dużo przestrzeni na wszystko, coś mnie cały czas gniecie i uwiera. Ale z tym brakiem szansy na coś lepszego to powiem szczerze: ciężko mi uwierzyć, że pod względem charakteru był, jest, będzie ktokolwiek lepszy od niego. Myślę, że to wynika z tego jak któraś z was napisała, że po prostu czuję tę stygmatyzację zaburzeń psychicznych. To sprawia że wiem, że niełatwa ze mnie partnerka nawet jak się staram i potrzebuję kogoś, kto nie będzie się z tego śmiał, bagatelizował, tylko kto swoją wyrozumiałością będzie mnie zachęcał do walki o poprawę mojego stanu. Wbrew pozorom nie jest to łatwe i nie dlatego, że inni faceci mieli złe intencje. Raczej chodzi o brak zrozumienia tego, co się dzieje we mnie, mojej głowie, myślach. 'Twarde, męskie' przekonanie o 'babskich histeriach'.

U mnie zawsze było tak, że ja 'wiedziałam', że spotkałam kogoś, z kim chcę być. Czułam chemię, chciałam go poznawać, było wzajemne zainteresowanie. Wychodziły z tego związki kilkuletnie (nigdy nie byłam w krótszym niż 3 lata), które się rozpadały po tych paru latach. To było jakby wyrastanie z siebie, inne priorytety, partner tracił zainteresowanie mną, ja zawsze byłam zainteresowana do końca, jestem 'długodystansowcem'. Dlatego boję się bardzo, że to kryterium chemii nic nie znaczy i po prostu to łut szczęścia, przypadek, że akurat się 'trafi' na kogoś, kto nie zostawi, zrozumie i z kim będzie po drodze. Na przykład mój ostatni były mówił mi, że bardzo kocha, ale ociągał się z decyzją o mieszkaniu razem, bo mówił, że jeszcze o tym nie myśli. Poznał inną i od razu razem zamieszkali, więc to we mnie było coś, co go odpychało od tej decyzji. Ale szczerze mówiąc nie dziwię mu się, że mnie nie chciał, bo ja jestem wrażliwa, bojaźliwa, a jego nowa dziewczyna jest kompletnie inna, wręcz czasem brawurowa, nieodpowiedzialna i dla mnie aż do przesady. Ale chyba lepiej być taką, niż mną, martwiącą się o przyszłość. A ten obecny od razu chciał ze mną mieszkać, pomagać mi tak naprawdę jako JEDYNY dotychczas.

Edytowane przez mam_pH
Czas edycji: 2020-11-29 o 18:35
mam_pH jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 18:34   #20
Ellen_Ripley
Zakorzenienie
 
Avatar Ellen_Ripley
 
Zarejestrowany: 2018-04
Lokalizacja: Polska, Górny Śląsk
Wiadomości: 11 558
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Z niewłaściwą osobą, chociażby obiektywnie była ich ach cud miód i orzeszki, nigdy nie poczujesz się dobrze. I to poczucie "coś jest nie tak" będzie się pogłębiało. On może być cudem świata dla 9 kobiet na 10. I co z tego, skoro czujesz, że to nie to.
__________________
Piszemy łącznie: Naprawdę świetny, naprawdę zabawny. Naprawdę o tym marzę. Naprawdę musimy wyjść. Piszemy rozłącznie: Monopol na prawdę. Czas powiedzieć prawdę - czas na prawdę.
Ellen_Ripley jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 18:37   #21
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 13 457
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez mam_pH Pokaż wiadomość
I jak mam zostawić takiego dobrego człowieka, będę najgorszym potworem. Ale zostając z nim, chociaż to nie to będę jeszcze gorszym.
Też bez przesady. Ludzie potrafią kogoś odrzucić, bo ma jakąś małą wadę w wyglądzie albo przez inną bzdurkę. Ale niestety jest też pewna grupa osób, które myślą, że mają za wysokie wymagania, podczas gdy wcale nic wielkiego nie oczekują. Chemia w związku, to, żeby własny facet po prostu pociągał to podstawa podstaw. Nie musi to być chęć na zdzieranie z siebie ubrań kilka razy dziennie, ale z tego, co ty piszesz to u ciebie nie ma żadnego pociągu w jego stronę, a tak nie powinno być. Co to za związek, przyjaźń chyba.
Zostawiając go wręcz wyświadczysz mu moim zdaniem przysługę. Zasługuje na dziewczynę, która będzie pociągał. Serio, to przecież minimum, czego można oczekiwać od związku.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Wszelkie nieprawdziwe plotki oraz wyobrażenia na mój temat będą zgłaszane moderacji
Cytat:
celestine w niejednym poście w niejednym watku rozwodziła się nad tym co robi* aby zachować młodość. ja nie robię nawet połowy z tego.
*disclaimer: dwa kremy
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 18:51   #22
mam_pH
Przyczajenie
 
Avatar mam_pH
 
Zarejestrowany: 2020-11
Wiadomości: 27
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez Ellen_Ripley Pokaż wiadomość
Z niewłaściwą osobą, chociażby obiektywnie była ich ach cud miód i orzeszki, nigdy nie poczujesz się dobrze. I to poczucie "coś jest nie tak" będzie się pogłębiało. On może być cudem świata dla 9 kobiet na 10. I co z tego, skoro czujesz, że to nie to.
To jest trudne, bo nasze umysły łączy chemia, a ciała niekoniecznie. To znaczy na pewno z mojej strony tej chemii brakuje. Gdybym dało się uprawiać seks TYLKO umysłem, byłabym szczęśliwa. Mam wrażenie, że ten brak dopasowania seksualnego sprawia, że nie mogę go tak naprawdę głęboko pokochać. Dramatem jest to, że on na to zasługuje bardziej niż np. mój poprzedni facet.

---------- Dopisano o 19:40 ---------- Poprzedni post napisano o 19:38 ----------

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
Też bez przesady. Ludzie potrafią kogoś odrzucić, bo ma jakąś małą wadę w wyglądzie albo przez inną bzdurkę. Ale niestety jest też pewna grupa osób, które myślą, że mają za wysokie wymagania, podczas gdy wcale nic wielkiego nie oczekują. Chemia w związku, to, żeby własny facet po prostu pociągał to podstawa podstaw. Nie musi to być chęć na zdzieranie z siebie ubrań kilka razy dziennie, ale z tego, co ty piszesz to u ciebie nie ma żadnego pociągu w jego stronę, a tak nie powinno być. Co to za związek, przyjaźń chyba.
Zostawiając go wręcz wyświadczysz mu moim zdaniem przysługę. Zasługuje na dziewczynę, która będzie pociągał. Serio, to przecież minimum, czego można oczekiwać od związku.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
To jest łatwe powiedzieć, ale póki co mam takie doświadczenia, że to jest wóz albo przewóz. Albo chemia albo potencjalnie dobre, bezpieczne życie. Mam wrażenie, że ta chemia i początkowe zakochanie przysłania wady, które wychodzą po paru latach. Ale taki 'aseksualny' związek jest z kolei gdzieś na poziomie potrzeb strasznie pusty.

---------- Dopisano o 19:51 ---------- Poprzedni post napisano o 19:40 ----------

Ja w ogóle widzę u siebie swoistą ewolucję relacji. Pierwszy związek jak miałam kilkanaście lat idealistyczny i toksyczny, bo chłopak nie wiedział czego chciał, ale trudno tego wymagać od 17 latka. Ja wierzyłam, że moja miłość starczy dla nas dwojga, ale nie starczyło. Drugi związek był z facetem, z którym właśnie był ten szalony, wybuchowy pociąg fizyczny i skończył się szybko, bo okazało się, że poza seksem niewiele nas życiowo łączy. To był jedyny związek krótszy niż 3 lata. Trzeci, bardzo ważny dla mnie, zdawało się, że wyszedł ze zrozumienia i pociągu fizycznego, ale nie tak szalonego. Po prostu było fascynująco, ale spokojnie i bezpiecznie, bez skrajnych emocji jak w pierwszej relacji (tej gdy miałam 17 lat). To z nim wiązałam przyszłość, ale okazało się, że on ze mną nie. Być może przez różnicę charakterów. Długo nie widziałam, że nie jesteśmy tak podobni (byliśmy jeśli chodzi o zainteresowania i sposób spędzania czasu, nie byliśmy jeśli chodzi o konstrukcję psychiczną, poziom empatii a raczej prawie jej brak u niego), on chyba zrozumiał to wcześniej. Wtedy coś we mnie pękło po rozstaniu, zrozumiałam, że może nie być tego 'na zawsze' i 'pięknie', że mnie być może pisana jest samotność. Nazwałabym to tak: pierwszy związek - idealizm, drugi - fascynacja, trzeci - miłość i nadzieja na stabilizację, czwarty - porozumienie, rozsądek i stracenie złudzeń co do życia. A jednak coś we mnie krzyczy, że nie mogę się poddawać.

Edytowane przez mam_pH
Czas edycji: 2020-11-29 o 18:59
mam_pH jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 18:58   #23
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 13 457
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez mam_pH Pokaż wiadomość
zrozumiałam, że może nie być tego 'na zawsze' i 'pięknie', że mnie być może pisana jest samotność.
No bo tak może być. Życie to nie bajka, nie wszyscy znajdą wielką miłość i będą w związku. Ale nadal uważam, że lepiej nie być w żadnym związku, niż w takim letnim.
Co, jeśli z nim zostaniesz, spędzisz z nim całą młodość, a potem np. on cię zostawi? Nie będziesz sobie pluc w brodę, że zmarnowalas życie, bo mogłaś w tym czasie spotkać kogoś innego? W życiu nie ma gwarancji na nic, zawsze jest ryzyko, że coś pójdzie nie po naszej myśli. I kluczowe moim zdaniem jest pogodzenie się z tym, i z tym że tak, można nie znaleźć nikogo do związku nigdy, dlatego warto opierać swoją wartość na czymś innym (nie, żebym ja to jakoś bardzo umiała).

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Wszelkie nieprawdziwe plotki oraz wyobrażenia na mój temat będą zgłaszane moderacji
Cytat:
celestine w niejednym poście w niejednym watku rozwodziła się nad tym co robi* aby zachować młodość. ja nie robię nawet połowy z tego.
*disclaimer: dwa kremy

Edytowane przez Celestine_M
Czas edycji: 2020-11-29 o 19:00
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 19:03   #24
mam_pH
Przyczajenie
 
Avatar mam_pH
 
Zarejestrowany: 2020-11
Wiadomości: 27
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
No bo tak może być. Życie to nie bajka, nie wszyscy znajdą wielką miłość i będą w związku. Ale nadal uważam, że lepiej nie być w żadnym związku, niż w takim letnim.
Co, jeśli z nim zostaniesz, spędzisz z nim całą młodość, a potem np. on cię zostawi? Nie będziesz sobie pluc w brodę, że zmarnowalas życie, bo mogłaś w tym czasie spotkać kogoś innego? W życiu nie ma gwarancji na nic, zawsze jest ryzyko, że coś pójdzie nie po naszej myśli. I kluczowe moim zdaniem jest pogodzenie się z tym, i z tym że tak, można nie znaleźć nikogo do związku nigdy, dlatego warto opierać swoją wartość na czymś innym (nie, żebym ja to jakiś bardzo umiała).

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tak, to jest sedno. Mam takie poczucie, że żeby mieć szansę na jakąś spełnioną miłość, muszę najpierw umieć jej nie potrzebować. To jest bardzo trudne, bo ludzie to istoty łączące się w pary i szukajace bliskości, wsparcia. Można sobie mówić, że jest się singlem, nie ma brudnych skarpetek na podłodze, pytań kiedy się wróci do domu i ograniczeń co do przygodnego seksu. Ale to jedna strona medalu, druga to pustka, samotność gdy płaczesz, mieszkanie w którym jest cisza i nie ma komu opowiedzieć, co tam u ciebie po pracy (i nawet pies czy kot tego nie zapełnią). I można sobie być sobą, znać 5 języków obcych, mieć stanowisko managerskie, odnosić sukcesy zawodowe, mieć wianuszek przyjaciół i być dumnym ze swoich osiągnięć, a i tak gdzieś się tęskni za tym, czego nie ma, czyli ciepłem i bliskością.

Edytowane przez mam_pH
Czas edycji: 2020-11-29 o 19:04
mam_pH jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 19:10   #25
Ellen_Ripley
Zakorzenienie
 
Avatar Ellen_Ripley
 
Zarejestrowany: 2018-04
Lokalizacja: Polska, Górny Śląsk
Wiadomości: 11 558
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez Celestine_M Pokaż wiadomość
No bo tak może być. Życie to nie bajka, nie wszyscy znajdą wielką miłość i będą w związku. Ale nadal uważam, że lepiej nie być w żadnym związku, niż w takim letnim.
Co, jeśli z nim zostaniesz, spędzisz z nim całą młodość, a potem np. on cię zostawi? Nie będziesz sobie pluc w brodę, że zmarnowalas życie, bo mogłaś w tym czasie spotkać kogoś innego? W życiu nie ma gwarancji na nic, zawsze jest ryzyko, że coś pójdzie nie po naszej myśli. I kluczowe moim zdaniem jest pogodzenie się z tym, i z tym że tak, można nie znaleźć nikogo do związku nigdy, dlatego warto opierać swoją wartość na czymś innym (nie, żebym ja to jakoś bardzo umiała).
O to to. Poświęcanie się nie ma sensu właśnie dlatego - może się okazać, że za 10 lat on znajdzie tą wymarzoną i będzie zonk życia.
__________________
Piszemy łącznie: Naprawdę świetny, naprawdę zabawny. Naprawdę o tym marzę. Naprawdę musimy wyjść. Piszemy rozłącznie: Monopol na prawdę. Czas powiedzieć prawdę - czas na prawdę.
Ellen_Ripley jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 19:45   #26
Kingapieninska
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 369
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Ten facet z opisu to był dobry materiał na przyjaciela, i szkoda, że weszłaś z nim w związek, bo zanosi się na to, że nie będziesz mieć ani przyjaciela ani partnera (jeśli się rozstaniecie, a myślę, że do tego dojdzie).
Kingapieninska jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 22:06   #27
mawis
Zakorzenienie
 
Avatar mawis
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 236
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

no ok, a dla niego ten wasz seks jest satysfakcjonujący?
może on tak samo męczy się jak Ty?
__________________



mawis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-29, 23:16   #28
ManillaLatte
Rozeznanie
 
Avatar ManillaLatte
 
Zarejestrowany: 2020-06
Wiadomości: 573
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Nie brnij w to, jeśli czujesz, że Cię to uwiera. Zupełnie nie tak powinno być. Ja mam prawie 32 lata i od ponad roku jestem z facetem, z ktorym czuję się bezpieczna, kochana i rozumiana, a równocześnie wciąż czuję motylki. Zamieszkaliśmy razem dosłownie dwa czy trzy miesiące przed pandemią i przez wiele miesięcy spędzaliśmy ze sobą dosłownie całe dnie (oboje byliśmy na furlough - on zresztą dalej jest) i w sypialni ciągle jest ogień. Także da się jedno połączyć z drugim, Ty po prostu jeszcze na to nie trafiłaś, to wszystko.

Świetnie, że się rozumiecie i jest między wami to "porozumienie dusz", ale bez porozumienia ciał można mówić tylko o przyjaźni. Ile tak pociągniesz? W pewnym momencie poznasz kogoś, kto wywróci Twój świat do góry nogami ( w pozytywnym znaczeniu).
ManillaLatte jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-30, 16:15   #29
Monika828282
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2015-07
Wiadomości: 923
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez mam_pH Pokaż wiadomość
TPierwszy związek jak miałam kilkanaście lat idealistyczny i toksyczny, bo chłopak nie wiedział czego chciał, ale trudno tego wymagać od 17 latka. Ja wierzyłam, że moja miłość starczy dla nas dwojga, ale nie starczyło. Drugi związek był z facetem, z którym właśnie był ten szalony, wybuchowy pociąg fizyczny i skończył się szybko, bo okazało się, że poza seksem niewiele nas życiowo łączy. To był jedyny związek krótszy niż 3 lata. Trzeci, bardzo ważny dla mnie, zdawało się, że wyszedł ze zrozumienia i pociągu fizycznego, ale nie tak szalonego. Po prostu było fascynująco, ale spokojnie i bezpiecznie, bez skrajnych emocji jak w pierwszej relacji (tej gdy miałam 17 lat).
Czyli miałaś już taki związek w którym było wszystko (związek nr 3) więc nie jest tak, że u Ciebie albo chemia i skrajne emocje albo brak chemii i porozumienie dusz.
Szukaj takiego związku jak ten trzeci. Albo najlepiej jak połaczenie drugiego (chemia) i trzeciego (zrozumienie)

Edytowane przez Monika828282
Czas edycji: 2020-11-30 o 16:20
Monika828282 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2020-11-30, 16:17   #30
Celestine_M
Zakorzenienie
 
Avatar Celestine_M
 
Zarejestrowany: 2017-09
Lokalizacja: zagranicom
Wiadomości: 13 457
Dot.: Powinnam się rozstać czy przesadzam?

Cytat:
Napisane przez Monika828282 Pokaż wiadomość
Czyli miałaś już taki związek w którym było wszystko (związek nr 3) więc nie jest tak, że u Ciebie albo chemia i skrajne emocje albo brak chemii i porozumienie dusz.
Szukaj takiego związku jak ten trzeci.
Poza tym autorka jest praktycznie w moim wieku, a jest już w czwartym długim związku (ja miałam tylko jeden). Wygląda więc na to, że nie ma problemu z poznawaniem i zanteresowaniem sobą facetów, więc spokojnie może szukać dalej.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Wszelkie nieprawdziwe plotki oraz wyobrażenia na mój temat będą zgłaszane moderacji
Cytat:
celestine w niejednym poście w niejednym watku rozwodziła się nad tym co robi* aby zachować młodość. ja nie robię nawet połowy z tego.
*disclaimer: dwa kremy
Celestine_M jest teraz online   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2020-12-05 03:18:49


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:33.