Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki? - Strona 2 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2019-10-28, 22:29   #31
5g33k
G33k girl
 
Avatar 5g33k
 
Zarejestrowany: 2018-07
Wiadomości: 181
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez MiamiGlow Pokaż wiadomość
Obiecałam sobie, że nie będę powielać tego schematu. W teorii. Bo w praktyce na swojej drodze wpadam na mężczyzn, którzy emocjonalnie nie rokują.
No właśnie. Możesz sobie obiecywać, wszyscy tak robią, a i tak wszyscy te błędy potem powielają. Bo powielają podświadomie rodzinne schematy. Jedynym na to sposobem, by te schematy przełamać, jest terapia, przynajmniej moim zdaniem. Te schematy są zbyt silne, żeby człowiek sam sobie z nimi poradził.
5g33k jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-28, 22:33   #32
raising_hope
Zakorzenienie
 
Avatar raising_hope
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 4 881
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez 5g33k Pokaż wiadomość
No właśnie. Możesz sobie obiecywać, wszyscy tak robią, a i tak wszyscy te błędy potem powielają. Bo powielają podświadomie rodzinne schematy. Jedynym na to sposobem, by te schematy przełamać, jest terapia, przynajmniej moim zdaniem. Te schematy są zbyt silne, żeby człowiek sam sobie z nimi poradził.


Mi dopiero terapia pomogła się ogarnąć i to taka naprawdę długotrwała.
__________________
"Każda chwila to szansa aby wszystko zmienić"
raising_hope jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 11:20   #33
mariamalaria
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2017-03
Wiadomości: 4 313
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Nauczyłam się wiele na ich błędach, wiedziałam bowiem, czego unikać, by było nam dobrze.
mariamalaria jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 12:11   #34
MiamiGlow
Zadomowienie
 
Avatar MiamiGlow
 
Zarejestrowany: 2018-03
Wiadomości: 1 810
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez raising_hope Pokaż wiadomość
Ja mam tendencje do przyciągania facetów ogólnie z problemami, przede wszystkim psychicznymi (psychopaci, jeden chory prawdopodobnie na chad) i poświęcać dla nich wszystko z myślą, że ja ich na pewno uleczę swoją miłością . Już od wielu osób słyszałam, że powinnam przestać być taką Matką Teresą, bo potem na końcu to ja zostaję z jeszcze bardziej zszarganymi nerwami, a sama choruję na nerwicę. Doskonale Cię rozumiem

---------- Dopisano o 21:16 ---------- Poprzedni post napisano o 21:15 ----------



Ja tak samo. Mój tata miał poważny problem alkoholowy przez kilka lat, trafiałam też na facetów uzależnionych od alko i też bym wolała mieć chyba faceta-całkowitego abstynenta. Sama też oczywiście nie pije.
Dokładnie. Syndrom Matki Teresy. Tylko ja póki co nie mam nerwicy i ogólnie mam bardzo pozytywne podejście do życia. Zazwyczaj jestem w dobrym nastroju. Ale jeśli będę przyciągać do siebie takich typów dalej to mogą ze mnie "wyssać" całą dobrą energię. A naprawdę nie ma nic gorszego od sytuacji, gdy dajesz z siebie wszystko, a ten drugi ktoś generalnie to ma Cię w dupie (wulgarnie, ale to najlepiej obrazuje mój przekaz).
No i to legendarne "bo on jest chory, jak się wyleczy to będzie lepiej". Mhhm.
Cytat:
Napisane przez 5g33k Pokaż wiadomość
No właśnie. Możesz sobie obiecywać, wszyscy tak robią, a i tak wszyscy te błędy potem powielają. Bo powielają podświadomie rodzinne schematy. Jedynym na to sposobem, by te schematy przełamać, jest terapia, przynajmniej moim zdaniem. Te schematy są zbyt silne, żeby człowiek sam sobie z nimi poradził.
A jak wygląda taka terapia w praktyce? Co się na niej robi? Kojarzę tyle, że chyba odpowiada się na różne pytania i jakby rozmawia samemu ze sobą z pomocą pośrednika-terapeuty?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
MiamiGlow jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 12:16   #35
supergonorrhea
Raczkowanie
 
Avatar supergonorrhea
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 131
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez MiamiGlow Pokaż wiadomość
A jak wygląda taka terapia w praktyce? Co się na niej robi? Kojarzę tyle, że chyba odpowiada się na różne pytania i jakby rozmawia samemu ze sobą z pomocą pośrednika-terapeuty?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tak, trochę tak. I często miałam momenty, że dopiero powiedzenie czegoś na głos jakby otwierało mi klapkę w mózgu i takie: "przecież zawsze o tym wiedziałam, a jednak nigdy tego nie wiedziałam". Terapia pomaga sobie pewne rzeczy uświadomić, wywlec na światło dzienne, obejrzeć.

---------- Dopisano o 12:16 ---------- Poprzedni post napisano o 12:14 ----------

Cytat:
Napisane przez robcia Pokaż wiadomość
Malzenstwo moich rodzicow , ktorzy zyja ze soba 60 lat prawie ale za to jak pies z kotem jest nieudane. Ojciec pil i byl agresywny a mama cale zycie cnotliwa ,jakby wierzyla w bociany.
Przez ich wieczne klotnie nie znosze konfrontacji , mam problem z opowiedzeniem sie po czyjejs stronie , wycofuje sie ,tlumie emocje ,wole ustapic...Niestety , to sie odbija rykoszetem bo zdarzylo mi sie wywolac mega awanture ,kiedy czara sie przelala.Ojciec byl deslota wiec mam problem ze zrobieniem czegos pod dykando , raczej zrobie na przekor albo po swojemu.
Generalnie mam zaburzone postrzeganie swojej pozycji w zwiazku ,jakbym nie chciala pozwolic soba rzadzic i dac sie tlamsic ,co nie ma miejsca ,jest wspolpraxa i dyskusja ale nie zawsze umiem to dostrzec
U mnie tak samo. I też wyrażania uczuć, i radzenia sobie z konfliktem nauczył mnie mąż. On też nie miał idealnej rodziny, ale wyszedł z niej o wiele mniej poraniony niż ja. Ja też byłam bardzo wrażliwym dzieckiem i wszystko "zbierałam w sobie" latami.
supergonorrhea jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 12:49   #36
Naomi21
Zakorzenienie
 
Avatar Naomi21
 
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 9 306
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Małżeństwo moich rodziców to była porażka. Z perspektywy osoby dorosłej stwierdzam, że byli kompletnie niedobrani, nie potrafili się dogadać, nie szanowali się nawzajem, a dodatkowo był też problem alkoholowy. Wokół mnie też zawsze widziałam kiepskie związki, z paroma wyjątkami. Byłam przez to zgorzkniała i cyniczna, na zasadzie "nie ma miłości, wszyscy są tacy sami". Moje wybory w sumie to potwierdzały: długoletni chłopak z problemem alkoholowym (nawet chciałam za niego wyjść za mąż), inny babiarz, kolejny Piotruś Pan - nieodpowiedzialny i traktujący mnie jak średnią opcję. Miałam już tego dość, bo widziałam schemat i nie wiedziałam co z tym zrobić. Terapia nic mi nie dała (terapeutka sama powiedziała, że to nie dla mnie), ale zastanowiłam się nad wszystkim i stwierdziłam, że koniec. Nie będzie żadnych półśrodków. Nie zgadzam się na kiepskie traktowanie, na mężczyzn, którzy niewiele z siebie dają, na powtórkę z mojego ojca. Nie chciałam też być w związku jak moja matka.

I kiedy poznałam swojego TŻ, to miałam już to wszystko poukładane w głowie. Latami szukałam kogoś, przy kim nie świeciłaby mi się lampka alarmowa i kto nie wyzwalałby we mnie negatywnych emocji. W końcu się pojawił i nasz związek w niczym nie przypomina związku moich rodziców. Można powiedzieć, że wszystkie złe doświadczenia pokazały mi czego nie chcę i na co się nie godzę. Nie szłam na żadne kompromisy, po drodze nie było łatwo, bo są momenty, kiedy odczuwa się ogromną potrzebę bliskości i łatwo wtedy powtórzyć swoje błędy. Zaczęłam ten związek, kiedy byłam już dojrzała, wiedziałam czego chcę i byłam pogodzona z wieloma rzeczami, m.in. z moją przeszłością i nieciekawym dzieciństwem. Szkoda tylko, że późno do tego wszystkiego doszłam, większa część młodości zmarnowana
__________________
Książki 2019 59
(2018 - 87, 2017 - 108, 2016 - 56, 2015 - 54, 2014 - 42, 2013 - 66)
Naomi21 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 13:42   #37
Apach
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2017-04
Wiadomości: 15
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Przez 26 z 27 lat żyłam w iluzji, uważając małżeństwo moich rodziców za idealne. Myślałam, że są super dobrani, ''przeznaczenie'' itp. na spotkaniach rodzinnych kochający się, zabawny tata, kochająca mama.
Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że jestem DDA, co w moim domu było zamiatane pod dywan. Wszystko było uzależnione od humoru ojca, jak był zły, matka go broniła ''on jest dobry, ale nerwus''. Broniła go, a ja tyle czasu nie przyjmowałam do siebie, że jest po prostu alkoholikiem.
W moim życiu miałam 2 poważne relacje (w jednej wciąż trwam) - obie toksyczne, pierwszy chłopak hazardzista, ubliżający mi, uzależniający mnie od siebie, a ja zakochana. Teraz trwam w relacji, bo nie związku z kimś, kto uzależnił mnie od siebie, a nie chce ze mną być, chociaż wie, że ja chcę. A ja nie odchodzę z tej relacji, bo to, że nie chce mnie pokochać uważam za porażkę. W sytuacjach, kiedy jest możliwość, abym miała zdrową relację, sama ją sabotuję, bo się nudzę i wracam do tych emocji, które znam i kocham, chociaż mnie niszczą.
Całe życie każdy mi powtarzał, że jestem ''córeczką tatusia'' - jeśli bycie córeczką tatusia polega na tym, że nigdy nie mogłam na nim polegać, ponieważ po pracy od razu otwierał piwo, że nigdy nie dzwoni, a jak odwiedzam rodzinne strony nawet nie pyta co u mnie (w pewnym momencie mama powiedziala do taty, moze zapytasz co u corki? - nie mam czasu, ide do sklepu), to owszem, jestem.
Wybieram toksycznych mezczyzn, ktorym muszę udowadniać swoją wartosc, mam przeraźliwie niską samoocenę i wierzę, że miłość jest warunkowa (czyli - nie chce mnie, bo jestem za brzydka / za gruba / za głupia, jak schudnę, zmienię pracę na lepszą, udowodnię, ze JESTEM WARTA MIŁOŚCI). Jednocześnie przez ciągłą chęć uwagi i zazdrość sama potrafię być toksyczna dla innych.
Zaczęłam terapię DDA, lecz to bardzo świeże. Chciałabym uniknąć powielania tych schematów, które cały czas się dzieją.
Moja mama jest współuzależniona od taty, ale tego nie widzi lub nie chce przyjąć do wiadomości, bo mogłoby to zburzyć jej światopogląd. Wciąż go broni, argumentem, że ''przecież jest dobry''. A ja całe życie uważałam to za normę.
Jednocześnie nie mam takiej awersji, że szukam abstynenta etc. czy że alkohol mnie brzydzi.
Ale wiem też, że zanim uda mi się wejść w zdrową relację, muszę pewne kwestie w głowie uporządkować.
Apach jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 16:34   #38
Limonka2738
Zakorzenienie
 
Avatar Limonka2738
 
Zarejestrowany: 2015-08
Lokalizacja: Undercity
Wiadomości: 18 680
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez 5g33k Pokaż wiadomość
No właśnie. Możesz sobie obiecywać, wszyscy tak robią, a i tak wszyscy te błędy potem powielają. Bo powielają podświadomie rodzinne schematy. Jedynym na to sposobem, by te schematy przełamać, jest terapia, przynajmniej moim zdaniem. Te schematy są zbyt silne, żeby człowiek sam sobie z nimi poradził.
Nie zgadzam się.

Terapia też polega na tym, że człowiek sobie sam radzi ze swoimi złymi schematami.

Każdy, kto zmienił swój stan psychiczny zawsze zrobił to w pełni sam. Z terapią czy bez.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
To boldly go where no man has gone before.
Limonka2738 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 16:48   #39
fleur05
Zadomowienie
 
Avatar fleur05
 
Zarejestrowany: 2010-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 238
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Ja miałam toksyczny dom bez miłości rodziców do siebie i wykorzystywaniem mnie w kłótniach.

Nie byłam na żadnej terapii, a jestem od lat w szczęśliwym związku.

Po prostu od zawsze powtarzałam sobie, że nie chcę stworzyć relacji bez miłości i tego się trzymałam.

Wydaje mi się, że kluczem do sukcesu jest odcięcie się emocjonalne od związku rodziców i zrozumienie, co w nim nie gra, żeby potem nie stworzyć podobnej relacji.
__________________
Twoja...

Leczę się z egoizmu.

fleur05 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 18:24   #40
groszek75
Zakorzenienie
 
Avatar groszek75
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: w ramionach MJ
Wiadomości: 68 854
GG do groszek75
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Bo to tez duzo zależy od naszego charakteru. Stety czy niestety możemy mieć pewne cechy rodziców i po prostu powielać jakiś schemat życia.
Nieraz wystarczy ,że trafimy na te swoje połówki i potrafimy się zmienić czy na dobre czy na zle to zależy.
I najgorsze co może być jak rodzice wtracaja się w zwiazki swoich dzieci.
__________________
Psy to cud życia

Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna ...

-Żyj!- krzyknęła Miłość
-Bez Ciebie nie potrafię..-wyszeptało Życie...-07.08.1995(14.12.1996)


Najgorsze w słabych ludziach jest to, że muszą upokarzać innych, by poczuć się silniejszymi
groszek75 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 19:17   #41
raising_hope
Zakorzenienie
 
Avatar raising_hope
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 4 881
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez Limonka2738 Pokaż wiadomość
Nie zgadzam się.

Terapia też polega na tym, że człowiek sobie sam radzi ze swoimi złymi schematami.

Każdy, kto zmienił swój stan psychiczny zawsze zrobił to w pełni sam. Z terapią czy bez.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
No tak, ale czasami potrzebne jest spojrzenie specjalisty i nakierowanie człowieka na odpowiednie tory, to też nic złego

Ogólnie to też jest bardziej skomplikowane, dużo zależy właśnie od charakteru danej osoby, jego wrażliwości itd
__________________
"Każda chwila to szansa aby wszystko zmienić"

Edytowane przez raising_hope
Czas edycji: 2019-10-29 o 19:18
raising_hope jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 19:33   #42
Limonka2738
Zakorzenienie
 
Avatar Limonka2738
 
Zarejestrowany: 2015-08
Lokalizacja: Undercity
Wiadomości: 18 680
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez raising_hope Pokaż wiadomość
No tak, ale czasami potrzebne jest spojrzenie specjalisty i nakierowanie człowieka na odpowiednie tory, to też nic złego

Ogólnie to też jest bardziej skomplikowane, dużo zależy właśnie od charakteru danej osoby, jego wrażliwości itd
Zgadzam się. Ale nie lubię takiego gadania, że "sam sobie nie poradzisz, potrzeba psychologa". Bo to nie do końca tak.

Ty i tak musisz sobie sam z tym poradzić. Psycholog to bardziej filmik instruktażowy, całą robotę musisz zrobić sam tak czy siak.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
To boldly go where no man has gone before.
Limonka2738 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 21:09   #43
MiamiGlow
Zadomowienie
 
Avatar MiamiGlow
 
Zarejestrowany: 2018-03
Wiadomości: 1 810
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez groszek75 Pokaż wiadomość
Bo to tez duzo zależy od naszego charakteru. Stety czy niestety możemy mieć pewne cechy rodziców i po prostu powielać jakiś schemat życia.
Nieraz wystarczy ,że trafimy na te swoje połówki i potrafimy się zmienić czy na dobre czy na zle to zależy.
I najgorsze co może być jak rodzice wtracaja się w zwiazki swoich dzieci.
Cytat:
Napisane przez raising_hope Pokaż wiadomość
No tak, ale czasami potrzebne jest spojrzenie specjalisty i nakierowanie człowieka na odpowiednie tory, to też nic złego

Ogólnie to też jest bardziej skomplikowane, dużo zależy właśnie od charakteru danej osoby, jego wrażliwości itd
Cytat:
Napisane przez Limonka2738 Pokaż wiadomość
Zgadzam się. Ale nie lubię takiego gadania, że "sam sobie nie poradzisz, potrzeba psychologa". Bo to nie do końca tak.

Ty i tak musisz sobie sam z tym poradzić. Psycholog to bardziej filmik instruktażowy, całą robotę musisz zrobić sam tak czy siak.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Nie mam porównania do terapii, bo nigdy na niej nie byłam. Ale to chyba faktycznie bardzo zależy. Może mimo wszystko chodzi też czasem o szczęście w życiu. Wiem, że przez złe schematy można "przyciągać" pewien typ osób. Ale to nie jest reguła. Bo są ludzie zupełnie niepoukładani w środku, którzy jednak znajdują normalnego partnera i razem idą ku lepszemu. A równie dobrze można trafić na kogoś, kto na początku sprawia wrażenie spoko gościa, a dopiero przy bliższym poznaniu okazuje się, że taki nie jest. Gdy jest już trochę za późno, bo człowiek się zaangażował. Ale właśnie sztuką jest się wtedy wycofać i nie tkwić w tym dalej. Na pewno są też osoby, które po złych doświadczeniach zrażają się bardziej.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
MiamiGlow jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-29, 21:36   #44
raising_hope
Zakorzenienie
 
Avatar raising_hope
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 4 881
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez Limonka2738 Pokaż wiadomość
Zgadzam się. Ale nie lubię takiego gadania, że "sam sobie nie poradzisz, potrzeba psychologa". Bo to nie do końca tak.

Ty i tak musisz sobie sam z tym poradzić. Psycholog to bardziej filmik instruktażowy, całą robotę musisz zrobić sam tak czy siak.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
W takim sensie jak najbardziej

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 20:36 ---------- Poprzedni post napisano o 20:33 ----------

Cytat:
Napisane przez MiamiGlow Pokaż wiadomość
Nie mam porównania do terapii, bo nigdy na niej nie byłam. Ale to chyba faktycznie bardzo zależy. Może mimo wszystko chodzi też czasem o szczęście w życiu. Wiem, że przez złe schematy można "przyciągać" pewien typ osób. Ale to nie jest reguła. Bo są ludzie zupełnie niepoukładani w środku, którzy jednak znajdują normalnego partnera i razem idą ku lepszemu. A równie dobrze można trafić na kogoś, kto na początku sprawia wrażenie spoko gościa, a dopiero przy bliższym poznaniu okazuje się, że taki nie jest. Gdy jest już trochę za późno, bo człowiek się zaangażował. Ale właśnie sztuką jest się wtedy wycofać i nie tkwić w tym dalej. Na pewno są też osoby, które po złych doświadczeniach zrażają się bardziej.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Właśnie gdy człowiek się zaangażuje , a dodatkowo druga osoba nami manipuluje to jest bardzo ciężko z tego wyjść. Albo gdy druga osoba po czasie okazuje się osoba chora, a mamy potrzebę "ratowania jej"..

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
"Każda chwila to szansa aby wszystko zmienić"
raising_hope jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-11-08, 11:41   #45
FALLinLOVE
Realistka
 
Avatar FALLinLOVE
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 2 610
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Zwiazek moich rodzicow wplynal na mnie chyba dosc mocno w takim sposob, ze wiem, czego w swoim bym nie zniosla. Moja mama siedziala w domu, zajmowala sie dziecmi, ojciec pracowal, ale nie byl odpowiedzialny, raczej byl zawsze typem lekkoducha. Wiec ona ogarniala absolutnie wszystko, wyliczala kase, kontrolowala go, ale jednoczesnie byla od niego zalezna. Non stop klotnie o pieniadze, milosci miedzy nimi jakiejs wielkiej nigdy nie bylo.

Moja mama zawsze mi powtarzala: nigdy nie badz zalezna od swojego meza i ciesze sie, ze nie jestem. Patrzac na swoich rodzicow zawsze wiedzialam, ze chce byc w zwiazku, gdzie moj maz jest moim partnerem i moge na niego liczyc, ale jednoczesnie jestem na tyle samodzielna i niezalezna, ze w razie jakiejs katastrofy zwiazkowej - dam sobie rade.
__________________
Don’t strive to make your presence noticed, just make your absence felt.
FALLinLOVE jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-11-08, 12:53   #46
DawnSeeker
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2017-07
Wiadomości: 469
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Moj dom rodzinny nie byl zly, ale malzenstwo rodzicow totalnie nieudane - nie wiem, jakim cudem sie dobrali. Mama to emocjonalna choleryczna, tata to zamkniety w sobie czlowiek, ktory tlumi emocje, nigdy nikogo nie pochwali, za to potrafil okrutnie na mame wybuchac, gdy np. jego zdaniem wydala za duzo kasy na cos.

Moja mama to typ meczennicy, ktora sama robila wszystko w domu, a potem wypominala, jacy wszyscy sa niewdzieczni. Zamiast wychowac nas jakos tak normalnie, ze dzieci pomagaja w domu, robila wszystko sama, a potem zatruwala wszystkich marudzeniem o wlasnym poswieceniu. Moj ojciec w domu prawie nic nie robil.

Ostatecznie, malzenstwo moich rodzicow bylo tak nieudane, ze mama miala romans i sie rozwiedli.

Smutna atmosfera w domu miala na mnie dosc negatywny wplyw - do dzis mam problem z zaangazowaniem sie - bylam w zwiazkach, ale zawsze mam problem z bliskoscia, zaangazowaniem sie i bardzo powaznie z zaufaniem. Troche, jakbym bala sie, ze zwiazek sie rozwali albo jesli sie odslonie, bede bardzo cierpiec. Moje zwiazki sa najczesciej wynikiem dlugiego kolezenstwa lub przyjazni, bo mam okropnie powazne opory przed "obcymi" - nieznajomymi, randkami z Tindera, trudno mi sie otworzyc na kogos, kogo nie znam. Gdy juz jestem w zwiazku, czesto musze bic sie z watpliwosciami, czy jestem warta tej osoby i boli mnie, gdy zrobie cos nie tak albo popelnie blad. Moi rodzice mieli wobec siebie okrutne oczekiwania i ja czesto sobie takie wyznaczam w zwiazku, choc moi partnerzy zazwyczaj tego nie robili.


Jestem za to bardzo wspierajaca i staram sie, zeby partner poczul sie doceniony. Umiem sluchac, pocieszac, staram sie rozmawiac i rozwiazywac konflikty, umiem powiedziec pierwsza przepraszam. Brak umiejetnosci i komunikacji moich rodzicow, nauczyl mnie, jakie to sa istotne umiejetnosci, jak wazne jest kogos wspierac, a nie podkladac mu klody pod nogi i gnoic.

Meczenstwo mojej matki, nauczylo mnie ze absolutnie nie chce byc sluzaca w zwiazku, sprzatac na polysk, optuje za partnerstwem w obowiazkach.

No i....umiem byc sama. Paradoksalnie, nieudany zwiazek moich rodzicow nauczyl mnie, ze lepiej byc samej niz w takim piekle, jakie oni sobie zgotowali. Dlatego, gdy jestem singlem to dolki, ze nie jestem w zwiazku sa dla mnie czym naprawde rzadkim, cenie sobie wolnosc i spokoj tego stanu rzeczy.
DawnSeeker jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-11-08, 14:34   #47
Mija62
uparta chmura
 
Avatar Mija62
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: Miasto Portowe
Wiadomości: 3 225
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez FALLinLOVE Pokaż wiadomość
ale jednoczesnie jestem na tyle samodzielna i niezalezna, ze w razie jakiejs katastrofy zwiazkowej - dam sobie rade.
Ale jaka katastrofa? Poszlabys do pracy i tyle i dałabyś sobie radę.
Mija62 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-11-08, 18:09   #48
FALLinLOVE
Realistka
 
Avatar FALLinLOVE
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 2 610
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Cytat:
Napisane przez Mija62 Pokaż wiadomość
Ale jaka katastrofa? Poszlabys do pracy i tyle i dałabyś sobie radę.
Mam na myśli sytuację, gdy związek się rozlatuje, a ja mam czwórkę dzieci, żadnego doświadczenia zawodowego, żadnego wykształcenia i boję się odejść od męża, bo nie wiem dokąd pójść.

W takiej sytuacji była moja mama, która po latach potrafiła powiedzieć, że gdyby była mądrzejszy to odeszłaby 20 lat temu.

Potem co prawda jakoś się im układało, ale to nigdy nie było jakieś super szczęśliwe małżeństwo. Raczej jesteśmy, bo jak już wzięliśmy ślub to bądźmy sobie razem.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Don’t strive to make your presence noticed, just make your absence felt.
FALLinLOVE jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-11-08, 23:23   #49
agnieszka_008
Przyczajenie
 
Avatar agnieszka_008
 
Zarejestrowany: 2019-06
Wiadomości: 14
Dot.: Jak małżeństwo rodziców wpłynęło na wasze związki?

Jedno z moich rodziców już nie żyje, ale nie wspominam ich relacji dobrze. Bo tej relacji w ogóle nie było. Szanowali się, dbali o siebie, ale... nie rozmawiali. I to tak kompletnie. Jak mieli jakąś sprawę typu finanse, to owszem, zamienili kilka słów w poważnym tonie, ale to wszystko. Gdy miałam jechać na wycieczkę szkolną, nie gadali o tym między sobą, tylko było "idź do niego zapytać co myśli" - bo mama sama nie mogła tego zrobić, rzadko nawet mówiła do taty po imieniu... Nie wspominając o tym, że nie było żadnych czułości, żadnego "co u ciebie", "jak ci minął dzień". Mnie nigdy tak nie traktowali, ale sobie byli jak obcy ludzie.

W dzieciństwie myślałam, że to normalne. Jednak jakoś we wczesnych latach - podstawówka, może nawet przedszkole - zaczęłam zauważać, że rodzice koleżanek chodzą razem za rękę, normalnie rozmawiają i zapaliła mi się lampka, że coś jest nie tak. Zastanawiałam się kiedyś jak to możliwe, że dwójka ludzi, która spłodziła kilkoro dzieci, ma tak zimne relacje, ale gdybym miała możliwość teraz się dowiedzieć, nie chciałabym. Kto wie, jakie trupy z szafy by wyszły... Mimo wszystko szanowali się wzajemnie, jedno mocno przeżyło chorobę i śmierć drugiego, więc w jakiś sposób im na sobie zależało. Bałabym się zatrzeć sobie ten obraz.

Jak to na mnie wpłynęło? Początkowo nie umiałam zawierać głębszych relacji damsko-męskich. Gdy zaczynało robić się poważnie, uciekałam. Na pewnym etapie zawsze kończyłam relację, miałam jakąś blokadę. Było to dla mnie obce, dziwne, jak jakieś jedno wielkie tabu. Relacje damsko-męskie były dla mnie głównie zabawą. Jednak byłam też dzieckiem świadomym, dość wcześnie zauważyłam, że to nie powinno tak wyglądać i obserwowałam otoczenie, czerpiąc zupełnie inne wzorce. Tylko w życie ich wcielić nie potrafiłam. Miałam mętlik w głowie, ale z wiekiem było coraz lepiej. W końcu trafiłam na świetnego chłopaka o anielskiej cierpliwości, z którym powolutku zaczęłam się otwierać i wychodzić ze swojej strefy komfortu. Początkowo nie potrafiłam rozwiązywać problemów z nim, mówić co czuję, co mi przeszkadza, co lubię... Nikt mi nigdy nie pokazał, że tak można. Że nie trzeba każdego problemu przemilczeć, tylko można zwyczajnie o nim porozmawiać. A notabene przy kłótniach koleżeńskich nie miałam tego kłopotu.

Przez pewien czas miałam żal do swoich rodziców, czułam się tak, jakbym była w jakiś sposób niepełnosprawna, jak analfabeta wśród czytających gazetę, coś w tym stylu... Teraz jest dobrze, ale nie mogę powiedzieć, że stuprocentowo problem został zażegnany, bo własnej rodziny jeszcze nie założyłam - życie zweryfikuje. Ale czuję, że jestem na dobrej drodze
agnieszka_008 jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-11-08 23:23:43


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 06:18.