Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował - Strona 7 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2021-04-22, 12:21   #181
MsN
Femme fatale
 
Avatar MsN
 
Zarejestrowany: 2016-01
Lokalizacja: the circles of dante's hell
Wiadomości: 1 260
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Skąd wiesz jak duży jest penis?
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Prawda jest taka, że nie mogę do końca tego wiedzieć. Oglądalam w życiu parę porno (na jednej ręce się da policzyć), ale nawet tam nie kojarze, żebym zwróciła uwage na wielkość penisa/ żeby objawił się w całej swojej długości.
Możesz nie wiedzieć jak duży jest penis, ale to łatwo sprawdzić. Co prawda najpierw można poczytać o wibratorach, na przykład o ich wielkości i grubości.
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Podejrzewam, że penis musi być znacznie większy niż ten wibrus
Ja się nie do końca zgodzę bo istnieją wibratory wielkości dużych penisów. Na przykład 18 cm niezależnie czy to wibrator czy penis to już jest duży ''sprzęt''. Nie wiem jakie są najmniejsze wielkości wibratorów, ale takie duże przeglądałam na internecie (nie realnie) i widywałam zarówno 18 cm jak i 22 cm itp więc można wnioskować na podstawie danej wielkości wibratora jaki może być penis, a wibratory są zarówno małe jak i duże i tak samo penisy jeśli chodzi o wielkość. Ja mam taki biuwar na biurko z miarką w [cm] i jeśli bym realnie nie wiedziała jak duży jest na przykład penis 18 cmetrowy czy inny mały czy duży to zawsze sobie zobaczę, zmierzę i wiem.
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
To normą jest, że ludzie wprost opowiadają, co robili z wibratorem i jak było
Tu nie chodziło o samą kwestię wibratora/o sam wibrator tylko o to jakie TY MASZ WYOBRAŻENIA na temat samego AKTU SEKSUALNEGO, który odbywa się miedzy dwójką ludzi. Uważam, że opatrznie zrozumiałaś czyli nie tak jak powinnaś była zrozumieć.
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Tak dodając w temacie: no, właśnie trudno mi skumać, że umieszczanie tam przedmiotów lub też części cudzego ciała daje przyjemność. Do tego pewnego momentu to neutralne, dalej byłoby niefajne.
Do pochwy wkłada się różne ''rzeczy'', na przykład takie zabawki jak wibratory, dilda czy kulki gejszy i penisy więc myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia i ''polubienia'' tego w sobie, ale to trzeba najpierw tego doświadczyć, próbować na przykład zaczynając od wibratora albo od innej zabawki.
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Myślę, że musiałoby zająć trochę czasu, żebym uwierzyła że szczerze jest zainteresowany. Wwynika to z dotychczasowej historii.
Wynika z tego, że nadal na polu damsko-męskim ponosisz porażki. No pewnie dlatego co masz w głowie.
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Nie do końca tak. Po prostu, jeżeli do tego wieku nikt się mną nie interesował, to próba leczenia (potencjalnej) pochwicy w ciemno i ogarnięcia stosunku do stosunków zdaje się być... no, dość bezprzedmiotowa. Pewnie sens miałoby ogarnięcie dzieciństwa (zakładając, że jest to jakieś źródło cierpienia - ja zwykle nawet o tym nie myślę, bo tylko się zaczynam wściekać, nie chcę tego pamiętać).
No czyli nie widzisz sensu w terapii i w tym, żeby leczyć pochwicę bo nie masz zainteresowania? lol, no na to wygląda. A nie chciałabyś wyleczyć tego wszystkiego i ''wyleczyć siebie'' dla siebie? Nie chciałabyś wyleczyć tego wszystkiego po prostu żeby to zainteresowanie w końcu mieć? Jak jest się zamkniętą i na przykład ANTY na wszystko no to każdy facet to wyczuje i na takiego faceta też się będzie zamkniętą. Cudów nie ma.
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
No, pewnie właśnie dlatego. Odnoszę wrażenie, że ten popęd byłby tak patologiczny, jak z cukrem (oszczędze sobie żenujących szczegółów, ale to właśnie odpowiednik chuci jak stąd do kosmosu, gdzie każdego dnia musisz, bo się udusisz) . Pewnie zestawiam to, bo to jedyne porównanie z własnego życia, jakie mi się nasuwa (cukru i węglowodanów prostych mi się chce także fizjologicznie, jakkolwiek to nie brzmi)
Skąd możesz to wiedzieć, że Twój popęd byłby patologiczny? Po tym, że Twoja matka Cię zwyczajnie tresowała, dissowała i traktowała Cię w sposób jaki matka nie powinna traktować i odnosić się do swojego dziecka? Na jakiej podstawie tak wnosisz, że Twój popęd byłby patologiczny?
Na przykład na przykładzie moim własnym, ja pochodzę z dysfunkcyjnej pato rodzinki i czytałam na pewnym blogu o związkach, że kobiety z takich rodzin często wchodzą w seks przypadkowy, albo bez zobowiązań (to tak jak nimfomanki są uzależnione i często uprawiają seks z kim popadanie, albo tak jak uzależnienie od żucia gumy, no nie możesz przestać) i zanim poszłam na terapię tak właśnie robiłam i to odbywało się raczej z dwóch powodów:

1) seks ten miał zastąpić mi coś co straciłam bezpowrotnie, miał zastąpić mi ''miłość'', tę ułudną miłość bliskością z kimś, cielesnością itd,
2) chciałam zyskać doświadczenie w sprawach damsko-męskich (randki oczywiście bez seksu też jakimś doświadczeniem uważam były) i przez zyskanie doświadczenia chciałam jak najszybciej stracić dziewictwo, żeby tą doświadczoną być, żeby nie być dziewicą do 40 bo nie chciałabym w wieku 60/70/80 lat umierając tą dziewicą nadal być, chociaż wtedy to by już nie miało dla mnie żadnego znaczenia - moja uroda i młodość by przeminęły więc wtedy gdyby to faktycznie miało miejsce zapewne machnęłabym na to ręką,

To nie było tak, że w tamtym czasie uprawiałam seks jakbym była uzależniona, ale faktycznie, miałam wtedy problemy wewnętrzne i można powiedzieć, że byłam w pewien sposób ''zaburzona''. Problemy te były związane z dość nieciekawym, dysfunkcyjnym dzieciństwem, wychowaniem i z traumą, z którą się borykałam w tamtym czasie. Od tamtego czasu polubiłam seks i nadal go lubię, ale nie uprawiam go już jakbym miała się nim odczulić bo wyleczyłam swoje problemy, albo całkowicie, albo do pewnego stopnia i nie czuję takiej potrzeby. Wtedy czułam się fatalnie jak na początku postępowałam, no ale nie było to do końca zdrowe.
Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Jak raz jest porażka, raz sukces, no to można przyjac na klatę. Się asekuruję, bo znam w tej dziedzinie same porażki.
No to może próbuj, a nie uciekaj, a jakbyś była zmęczona to się robi przerwę na przykład od randkowania i facetów. No, ale najpierw to się zaczyna od terapii. Już nie chcę powtarzać tego bo to nie przyniesie żadnych zmian więc nie ma sensu się powtarzać. Zrobisz po swojemu.
__________________
1. Lepiej być nielubianą za to, kim jesteś niż być kochaną za to kim nie jesteś.
2. Ludzie nie rodzą się dobrzy albo źli. Rodzą się z pewnymi skłonnościami, ale liczy się sposób, w jaki żyją. I to, jakich ludzi poznają.

Edytowane przez MsN
Czas edycji: 2021-04-22 o 12:46
MsN jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 13:37   #182
Yato2
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2021-04
Wiadomości: 53
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

... Jakoś odechciało mi się sprawdzania, jak duży jest penis, porównywania tego centymetrem do mojego żółtego wibrusa itp. Zemdliło mnie trochę.




Cytat:
Wynika z tego, że nadal na polu damsko-męskim ponosisz porażki. No pewnie dlatego co masz w głowie.
Gdzieś do 17, może 18 nie miałam w głowie tego o seksie (w ogóle nie interesowałam się tą dziedziną) i też nikt nie chciał.



Cytat:
No czyli nie widzisz sensu w terapii i w tym, żeby leczyć pochwicę bo nie masz zainteresowania? lol, no na to wygląda. A nie chciałabyś wyleczyć tego wszystkiego i ''wyleczyć siebie'' dla siebie? Nie chciałabyś wyleczyć tego wszystkiego po prostu żeby to zainteresowanie w końcu mieć? Jak jest się zamkniętą i na przykład ANTY na wszystko no to każdy facet to wyczuje i na takiego faceta też się będzie zamkniętą. Cudów nie ma.
Dochodzimy do momentu, w którym nie rozumiem zdziwienia. Po co miałabym leczyć domniemaną pochwicę dla siebie? To jest dużo wstydu (opowiadanie seksuologowi), czasu, może kasy bez większych szans, że się do czegokolwiek to przyda. Sroga inwestycja w ciemno.

Aha, kosztowałoby mnie to też sporo negatywnych emocji. Na jakieś wyobrażenia, przepraszam, wpychania czegoś głębiej, i próby czerpania radości z dodatkowego ciala obcego... eee, wewnętrz, mnie dosłownie lekko zemdliło.
Co do leczenia "tej reszty", póki nie mam faceta, też nie przeszkadza w życiu.

No po prostu ni cholery nie wierzę, że wystarczy nauczyć się lubić ciało obce wewnątrz, przepracować to i owo i zacznie się powodzenie.



Cytat:
Skąd możesz to wiedzieć, że Twój popęd byłby patologiczny? Po tym, że Twoja matka Cię zwyczajnie tresowała, dissowała i traktowała Cię w sposób jaki matka nie powinna traktować i odnosić się do swojego dziecka? Na jakiej podstawie tak wnosisz, że Twój popęd byłby patologiczny?
Ech... Tłumaczyłam z 2 razy. Mój popęd do zaspokojania innej potrzeby fizjologicznej (jedzenia) jest patologiczny, chory i obrzydliwy. Stąd poważne podejrzenia, że podobnie by to wyglądało z inną potrzebą fizjologiczną. Ot, analogia.


Cytat:
No to może próbuj, a nie uciekaj, a jakbyś była zmęczona to się robi przerwę na przykład od randkowania i facetów.
Już poza wątkiem terapii. A jak w ogóle się tego próbuje? Co się w tym celu robi? (znam klasyki typu makijaż i wygląd, coś jeszcze?)
Ja pytam serio, naprawdę niczego o tej dziedzinie nie wiem.
PS. Teraz to już tak nie jest, ale tak między 18 a 22 rokiem życia bylam na siebie o ten brak powodzenia wściekła. Wtedy miałam dla siebie jedną, jedyną agresywną radę, "zacznij wreszcie kręcić d*pą", ale

a) nie umiem xD Wiecie, chodzi o styl chodzenia.

b) mam z tym mega duże opory, nie chcę załatwiać tego na d*pę i za wielke cycki

c)... no przecież to nie metoda.

Edytowane przez Yato2
Czas edycji: 2021-04-22 o 13:50
Yato2 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 13:49   #183
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2021-01
Wiadomości: 291
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

A w czym się objawia ten rzekomo obrzydliwy popęd do jedzenia?:0
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 13:53   #184
spielmitmir
Zadomowienie
 
Avatar spielmitmir
 
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 1 599
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

[1=1c6bb63197ff1a395b05499 f561db3079819e20a_60ad818 4b6c32;88660247]A w czym się objawia ten rzekomo obrzydliwy popęd do jedzenia?:0[/QUOTE]Pewnie ataki wilczego głodu.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu.
Czas i tak upłynie.
spielmitmir jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 13:54   #185
Yato2
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2021-04
Wiadomości: 53
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

[1=1c6bb63197ff1a395b05499 f561db3079819e20a_60ad818 4b6c32;88660247]A w czym się objawia ten rzekomo obrzydliwy popęd do jedzenia?:0[/QUOTE]
Ale ja już tłumaczyłam. Serio trzeba graficznie?
Zupełnie nie panuję nad ilościami cukru i węglowodanów prostych jakie w siebie pcham. Jeśli mi się zachce, to spoko, mpogę stawiac opór, ale:
- nie zapomnę o tym ani na chwilę, będzie się chciało i chciało,

- ciężkie do opisania, ale zacznę "czuć" niezaspokojenie tej potrzeby w kończynach. Paskudne, fizyczne uczucie.

- będę opierać się nadal? To mi zwyczajnie odłączy myślenie i się nażrę tego bez żadnej myśli w głowie.
Dzień w dzień. Od dziecka.
I nie pytaj o ilości, bo to nie jest batonik.
Próbowałam coś z tym zrobić setki razy. Radykalne niezabranie kasy z domu, gdy wyjdę na szereg godzin, kończy się pożyczaniem od współpracowników lub wręcz wyżeraniem im. Zaliczyłam już żenującą sytuację z całą czekoladą znajomego, która nie przetrwała kwadransa, bo zostawił ją w zasięgu moich rąk kiedy akurat podejmowałam kolejną walkę.
Pamiętam że jak miałam kiedyś omdrożone stopy, powlokłam się do sklepu mimo to, mimo że bardzo bolało. Pamiętam, jak po zabiegu dentystycznym prawie się nie dało otworzyć ust (był poważny) to wciskałam ten cukier łyżeczką kreatywnie. To musi być zaspokajane i tyle.


W grubej teorii rozważałam wyjazd gdzieś na mega zapadłą wieś, gdzie do najbliższego sklepu jest XX km a ja nie wiem gdzie on jest, i jeszcze nie mam kasy ani środku transportu poza własnymi nogami - może to by pomogło, jakby wygospodarować ... nie wiem, miesiąc? Ale to raczej fantazje niż coś do zrealizowania. Po prostu to pokazuje, jak bardzo nie panuję. (Wyjątkowo realne, że jakby w grę nie wchodził łańcuch, xD, po prostu bym po te produkty do domu wróciła...)


Czasowo mam z tym spokój, bo biorę lek na jedną chorobę, który przy okazji wyłączył mi apetyt i jestem wolnym człowiekiem (tak jak jestem wolna z seksem). Ale leczenie zaraz się kończy, już żem prawie zdrowia.

Edytowane przez Yato2
Czas edycji: 2021-04-22 o 14:39
Yato2 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 18:19   #186
Lachezis
Rozeznanie
 
Avatar Lachezis
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 531
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

No to tym bardziej powinnaś trafić do psychodietetyka i (jaka niespodzianka!) Na terapię. Masz 25 lat, całe swoje życie, przemyślenia podporzadkowujesz temu, jak oceniała Cię straszna baba, która na Twoje nie szczęście była Twoją matką. Nie potrafisz wyjść poza ten wtłoczony schemat, w który Cię wepchnęła. Żyjesz pod nią, oddychasz jej słowami, przesiaknęłaś obrazem, który Ci narzuciła. Nie chciałabyś się od tego uwolnić? Móc na siebie spojrzeć nie jej oczami? Chrzanić związki, facetów, którzy nie zwracają na Ciebie uwagi. Zajmij się sobą, bo to naprawdę przykre, że nadal przemawia przez Ciebie stłamszone, niekochane dziecko. Ta Twoja relacja do jedzenia, autodestrukcja w młodym wieku, wypaczone podejście do relacji społecznych nie wzięła się z "kosmosu". Naprawdę terapia Ci nie zaszkodzi, a problem z seksem jest Twoim najmniejszym.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Lachezis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 18:24   #187
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2021-01
Wiadomości: 291
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Widocznie spożywasz za mało węglowodanów czy ogólnie kalorii stad niepohamowana ochota. Do tego trauma z matka dochodzą czynniki psychiczne wiec panicznie boisz się cukru a organizm jednak się domaga. Masz poważny problem.

Napady, poczucie winy, odnawianie sobie i obsesyjne myślenie- wpadłaś w tragiczny schemat
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 18:27   #188
mawis
Zakorzenienie
 
Avatar mawis
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 786
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
... Jakoś odechciało mi się sprawdzania, jak duży jest penis, porównywania tego centymetrem do mojego żółtego wibrusa itp. Zemdliło mnie trochę.
ale co Cię zemdliło? to problem wziąć centymetr i zmierzyć długość i obwód wibratora? przynajmniej byłoby wiadomo czy faktycznie jest mały czy taki jak mniej więcej przeciętny penis, bo nawet jeśli widziałaś jakiegoś penisa w pornosie, to nie jest to miarodajne, bo tam są raczej ponadprzeciętne rozmiary prezentowane

Cytat:
Dochodzimy do momentu, w którym nie rozumiem zdziwienia. Po co miałabym leczyć domniemaną pochwicę dla siebie? To jest dużo wstydu (opowiadanie seksuologowi), czasu, może kasy bez większych szans, że się do czegokolwiek to przyda. Sroga inwestycja w ciemno.

Po co? Dla siebie nie warto? Strasznie po macoszeniu traktujesz siebie, więc jak ktoś inny ma Cię pokochać? Może byś tak okazała sobie trochę miłosierdzia, bo póki co to wynika, że najgorszym wrogiem dla Ciebie jesteś Ty sama.

Jeśli nie podejmiesz żadnych kroków to nic się w Twoim życiu nie zmieni. Nie pojawi rycerz na białym koniu i magicznie Cię uleczy. Musisz to zrobić SAMA. Poza tym jakich zwierzeń niby będzie wymagał lekarz czy seksuolog? Idziesz i mówisz - mam z tym i tym problem, może on wynikać z mojego negatywnego nastawienia do seksu - proszę o pomoc. Serio, to Cię przerasta?



Cytat:
Aha, kosztowałoby mnie to też sporo negatywnych emocji. Na jakieś wyobrażenia, przepraszam, wpychania czegoś głębiej, i próby czerpania radości z dodatkowego ciala obcego... eee, wewnętrz, mnie dosłownie lekko zemdliło.
Co do leczenia "tej reszty", póki nie mam faceta, też nie przeszkadza w życiu.

Zastanów się, czemu Cię mdli od samej myśli włożenia wibratora czy penisa do pochwy? Masz tak negatywne nastawienie, że przełamanie tego myślenia będzie Cię kosztowało sporo pracy - albo ze specjalistą, albo sama ze sobą. Czy Ty czytałaś jakąkolwiek pozycję o seksie - choćby słynną "Sztukę kochania"? Jeśli nie, to przecztaj, oswój się tematyką i umiejętnością określania czynności seksualnych w sposób neutralny/pozytywny. Choćby po to, żeby móc porozmawiać z lekarzem.


Cytat:
No po prostu ni cholery nie wierzę, że wystarczy nauczyć się lubić ciało obce wewnątrz, przepracować to i owo i zacznie się powodzenie.
To uwierz - bo to właśnie tak działa. Jakbyś sobie dzień w dzień powtarzała "jestem głupia" to wdrukowanie tej myśli powoduje, że robisz wszystko, żeby to myślenie stało się faktem, nie robisz nic w kierunku nauczenia się czegokolwiek, bo przecież "jesteś głupia" więc po co? W rezultacie faktycznie jesteś postrzegana zarówno przez siebie jak i otoczenie jako niezbyt mądra osoba.

Cytat:
Już poza wątkiem terapii. A jak w ogóle się tego próbuje? Co się w tym celu robi? (znam klasyki typu makijaż i wygląd, coś jeszcze?)
Ja pytam serio, naprawdę niczego o tej dziedzinie nie wiem.
PS. Teraz to już tak nie jest, ale tak między 18 a 22 rokiem życia bylam na siebie o ten brak powodzenia wściekła. Wtedy miałam dla siebie jedną, jedyną agresywną radę, "zacznij wreszcie kręcić d*pą", ale

a) nie umiem xD Wiecie, chodzi o styl chodzenia.

b) mam z tym mega duże opory, nie chcę załatwiać tego na d*pę i za wielke cycki

c)... no przecież to nie metoda.

No widzisz, Ty zarzucasz sobie brak powodzenia. Niestety, mało atrakcyjne kobiety muszą robić coś więcej niż tylko być. Partnera trzeba szukać aktywnie - czy to wśród znajomych znajomych (droga zamknięta, spotkania towarzyskie przecież Cię nudzą) czy to na portalach randkowych (nie korzystasz).

Zauważyłam, że szalenie popadasz w skrajności - albo wszystko, albo nic - albo prezentacja dupy i cycków, albo nic.

Jest coś takiego jak seksapil - można nim nazwać atrakcyjność zewnętrzną, związaną przede wszystkim z wyglądem ciała, ale także z zapachem, tonem głosu, sposobem poruszania się, gestykulacji, zachowaniem. To podświadomy element całej osobowości kobiety, zdecydowanie przyciągający mężczyzn. Poczytaj na ten temat, może wyciągniesz jakieś wnioski dla siebie. Bo póki co wysyłasz odstraszające mężczyzn sygnały, nawet nie będąc tego świadoma.
__________________



mawis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 18:34   #189
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2021-01
Wiadomości: 291
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Ale przecież wszelkie tematy okoloromantyczne ja brzydzą :0

To dziwne bo przejawia właśnie wizje typowa dla bajek i romantycznych książek. Pojawi się książę ktiry będzie o nią zabiegał miesiącami i na papierze obieca miłość aż po grób . Ona najpier będzie go testować i ignorowac. Potem może czasem pozwoli się za ręce potrzymać a on będzie jej dziękował za to i helikopterem zabierał na platoniczne randki do Rzymu
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 18:38   #190
Lachezis
Rozeznanie
 
Avatar Lachezis
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 531
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

[1=1c6bb63197ff1a395b05499 f561db3079819e20a_60ad818 4b6c32;88660849]Ale przecież wszelkie tematy okoloromantyczne ja brzydzą :0

To dziwne bo przejawia właśnie wizje typowa dla bajek i romantycznych książek. Pojawi się książę ktiry będzie o nią zabiegał miesiącami i na papierze obieca miłość aż po grób . Ona najpier będzie go testować i ignorowac. Potem może czasem pozwoli się za ręce potrzymać a on będzie jej dziękował za to i helikopterem zabierał na platoniczne randki do Rzymu [/QUOTE]Bo on, ten wyśniony rycerz, miałby obdarzyć ją miłością rodzicielską, taką, którą została pozbawiona jako dziecko. Bezwarunkową. Smutny ten wątek, serio.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Lachezis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 20:02   #191
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2021-01
Wiadomości: 291
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

I ta pretensja ze inni ludzie z problemami są kochani i ona swoich problemów dlatego nie rozwiąże bo należy jej się miłość za nic :/

Ja tez mam ostatnio średnia sytuacje ale tem wątek tez mnie napełnia smutkiem jak pomyśle o autorce
1c6bb63197ff1a395b05499f561db3079819e20a_60ad8184b6c32 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 20:50   #192
Yato2
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2021-04
Wiadomości: 53
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
I ta pretensja ze inni ludzie z problemami są kochani i ona swoich problemów dlatego nie rozwiąże bo należy jej się miłość za nic :/
"Miłość za nic"... Czyli miłość jest z założenia "za coś"? Mówisz, jakbym próbowała dorwać się do czegoś, co mi się nie należy - nie, nie mam tak kiepskiej samooceny żeby uważać, że mi się nie należy. Poza tym, kontynuując w temacie "za nic":

Cytat:
Bo on, ten wyśniony rycerz, miałby obdarzyć ją miłością rodzicielską, taką, którą została pozbawiona jako dziecko. Bezwarunkową. Smutny ten wątek, serio.
To już nadinterpretacja. Nie jestem naiwna. Nie ma bezwarunkowości - jak nie ma seksu to, o ile to nie aseks, się związek rozpada.
Nie chciałam nic bezwarunkowo ani za nic, byłam gotowa dawać seks - mimo, że mnie to obrzydza i boli (zareagowano tu na te pomysły jak zareagowano, no ale jest to dowód, że nie chciałam za nic i nie wierzyłam w bezwarunkowość).

Cytat:
To dziwne bo przejawia właśnie wizje typowa dla bajek i romantycznych książek. Pojawi się książę ktiry będzie o nią zabiegał miesiącami i na papierze obieca miłość aż po grób . Ona najpier będzie go testować i ignorowac. Potem może czasem pozwoli się za ręce potrzymać a on będzie jej dziękował za to i helikopterem zabierał na platoniczne randki do Rzymu
Gdyby takie wyzłośliwianie się mnie ruszało, to bym dawno nie pisała w tym wątku. Ale na wypadek, jakbyś kiedyś chciała wyjechać z kpinami do kogoś, kto je przeżywa: to po prostu chamstwo. Podniosłaś sobie ego?


Cytat:
Po co? Dla siebie nie warto? Strasznie po macoszeniu traktujesz siebie, więc jak ktoś inny ma Cię pokochać? Może byś tak okazała sobie trochę miłosierdzia, bo póki co to wynika, że najgorszym wrogiem dla Ciebie jesteś Ty sama.
Nie. Wbrew wersji, jaka może powstać, jeśli dodać trochę stereotypów, kocham siebie. Tylko nie wiem, w czym przeszkadza domniemana pochwica czy (niedomniemana) silna awersja do seksu, jak i tak nikt nie chce wkładać.
Jedyne, co przyszło mi do głowy - i to byłby poważny argument - to w badaniach. Bo jakby trafił się np. rak szyjki macicy, no to przegwizdane.

Cytat:
Jeśli nie, to przecztaj, oswój się tematyką i umiejętnością określania czynności seksualnych w sposób neutralny/pozytywny. Choćby po to, żeby móc porozmawiać z lekarzem.
Więc nawet jak po zbulwersowaniu lokalnych wizażystów próbowałam używać słownictwa neutralnego, nie wyszło?

Do kwestii mierzenia wibratora i przedmiotów w pochwie nie będę się już odnosić. Nie chcę.

Cytat:
No widzisz, Ty zarzucasz sobie brak powodzenia. Niestety, mało atrakcyjne kobiety muszą robić coś więcej niż tylko być. Partnera trzeba szukać aktywnie - czy to wśród znajomych znajomych (droga zamknięta, spotkania towarzyskie przecież Cię nudzą) czy to na portalach randkowych (nie korzystasz).
Zauważyłam, że szalenie popadasz w skrajności - albo wszystko, albo nic - albo prezentacja dupy i cycków, albo nic.
Jest coś takiego jak seksapil - można nim nazwać atrakcyjność zewnętrzną, związaną przede wszystkim z wyglądem ciała, ale także z zapachem, tonem głosu, sposobem poruszania się, gestykulacji, zachowaniem. To podświadomy element całej osobowości kobiety, zdecydowanie przyciągający mężczyzn. Poczytaj na ten temat, może wyciągniesz jakieś wnioski dla siebie. Bo póki co wysyłasz odstraszające mężczyzn sygnały, nawet nie będąc tego świadoma.
Ok. Jestem na tyle dojrzała, żeby zrozumieć. Jeśli w grę wchodzi,że miałabym próbować być atrakcyjna seksualnie (zwłaszcza przy niskich walorach estetycznych oblicza)-
Serio. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie chcę i nigdy nie chciałam być atrakcyjna seksualnie. Jeśli związek w AŻ takiej mierze sprowadza się do seksu, nie widzę powodu, żebym miała próbować sobie narzucać coś tak sprzecznego z tym, co czuję (tak, poczytałam o seksapilu).
Pomijając nawet, że mam wrażenie, że pewnie nawet próby uwodzenia (jakkolwiek w praktyce się tego nie robi) by nie dały nic.
Nie, serio. Jak przez jakiś czas po szpitalu nie miałam talii, cycków i zada, byłam zachwycona i gapiłam się w lustrze. Gdyby jakiś dżin mógł dać mi dowolny wygląd, zawsze wyglądałabym (jeśli chodzi o kształt ciała) jak w 1-szej gimnazjum. Absolutnie nie potrafię sobie wyobrazić prób zainteresowania kogoś moimi częściami seksualnymi. Nie chcę. (Żeby nie było zarzutu, że zero jedynkowo: seksualna atrakcyjność to seksualna atrakcyjność. Dla samej siebie chcę być raczej ładna w sensie jak najbardziej przypominać wersję z gimnazjum).

Jeśli to wszystko opiera się na tym - w zamian za to, że ktoś patrzyłby na mnie pod kątem seksualnym, spędzałby ze mną czas i wspólnie żył, a wcześniej musiałabym w ogóle go sobą seksualnie zainteresować - to jednak nie jest to, czego chcę i co jestem gotowa zaoferować. To coś więcej, niż tylko pozwalać na seks.
Czyli nietrafiony wątek. Niezależnie, czy jestem brzydka, czy odpycham charakterem, tej ceny nie będę płacić. Skoro jest tak wygórowana, nawet nie żałuję.

Cytat:
Widocznie spożywasz za mało węglowodanów czy ogólnie kalorii stad niepohamowana ochota. Do tego trauma z matka dochodzą czynniki psychiczne wiec panicznie boisz się cukru a organizm jednak się domaga. Masz poważny problem.

Napady, poczucie winy, odnawianie sobie i obsesyjne myślenie- wpadłaś w tragiczny schemat
Nieprawda. Wiem, że zwykle to jest powód, ale tutaj nie. Ten organizm nie ma powodów do odwalania terroryzmu, on bez większych prób oporu dostaje po swoje ponad 3 000 kcal dziennie. Kiedy chce, bez 3h przerwy (chyba, że już porządnie się przejadłam). Nawet w dni, kiedy próbuję ogarnąć cukier, dostaje stosowną ilość czegoś innego.
Jedyne sytuacje, gdy jadłam poniżej norm to:

- 3dniowa głodówka w piątej klasie podstawówki (na oczach matki. pod wpływem jej uwag. nie zrobiło wrażenia).
- 7 dniowa niemal sucha głodówka w ciepłych krajach w wieku 14 lat
- 14 dniowa głodówka w wieku 14 lat (kiedy wróciły kg z tej pierwszej. Co ciekawe, ja wiedziałam, że nie zrzucę trwale tego)
- miesiąc na 1200, 2 LO, zeszłam do 65 kg
- miesiąc na 1200, 22 lata, do 60.
Poza tym od przedszkola, o ile matka nie widziała, jadłam do wypęku. To wcześniejsze od diet.

Cytat:
No to tym bardziej powinnaś trafić do psychodietetyka i (jaka niespodzianka!) Na terapię. Masz 25 lat, całe swoje życie, przemyślenia podporzadkowujesz temu, jak oceniała Cię straszna baba, która na Twoje nie szczęście była Twoją matką. Nie potrafisz wyjść poza ten wtłoczony schemat, w który Cię wepchnęła. Żyjesz pod nią, oddychasz jej słowami, przesiaknęłaś obrazem, który Ci narzuciła. Nie chciałabyś się od tego uwolnić? Móc na siebie spojrzeć nie jej oczami? Chrzanić związki, facetów, którzy nie zwracają na Ciebie uwagi. Zajmij się sobą, bo to naprawdę przykre, że nadal przemawia przez Ciebie stłamszone, niekochane dziecko. Ta Twoja relacja do jedzenia, autodestrukcja w młodym wieku, wypaczone podejście do relacji społecznych nie wzięła się z "kosmosu". Naprawdę terapia Ci nie zaszkodzi, a problem z seksem jest Twoim najmniejszym.
To bym chciała. Jakby terapia mogła pójść w tę stronę (brzmi nawet realniej niż nakłonienie mnie do seksu) chętnie. Je
Czy patrzę na siebie jej oczami? Nie wiem. Mimo wszystko kocham się za to, co osiągnęłam w innych dziedzinach, więc nie całkiem. Ale stosunek do zbędnego tłuszczu ewidentnie... wiadomo. Plus (pomijając, że nie chcę mieć dzieci, na bank nie rodzonych), podejrzewam, że nie umiałabym być dobra dla własnej córki, gdyby była gruba lub mocno odstawała od tego, czego bym oczekiwała :/
Co do psychodietetyka: rozważałam kiedyś, ale:
1. mogę brzmieć jak kompulsywny żarłok. Tylko jak czytałam trochę wątku o kompulsach na tym forum, nie pasuję do obrazu.
- tamte kobiety wykańczała sama myśl o jedzeniu, to ona doprowadzała je do napadów na lodówkę. U mnie to jest fizyczne cierpienie + odcięcie jakichkolwiek myśli, jak za długo stawiam opór.
- na tamte kobiety działały metody typu "zajmę sobie dzień, nie będzie kiedy się opchać", "wyjdę bez portfela", "na wieczór będzie mój chłopak, nie może widzieć mnie z opchanym brzuchem" - w moim przypadku wszystkie powyższe metody są naiwnością. Wiem, ze tego nie powstrzymałaby nawet świadomość, że idealny facet zobaczy mnie w świetle jupiterów za godzinę. To, jak sobie rozplanuję dzień, też nie ma znaczenia. To "must have" które przejmuje każdy plan. Cała czekolada znika jak baton w drodze biedronka-dom (czyli z 5 minut).
[Czego ja nie próbowałam, żeby to ogarnąć... ]
- zdaje się, że u tamtych kobiet zaczęło się od długich diet, po których organizm zwariował. Ja pchałam w siebie tyle dokładek ziemniaków, że przedszkolanki interweniowały, w rąbanym przedszkolu.
- Tamte kobiety chcą przestać, bo waga, bo będzie duży brzuch. A wiecie... Mimo wszystko ja chcę przestać głównie dlatego, że to musi być rozwałka dla ciała. Tak, mimo oceniania się jako osobę z ewidentnym nadmiarem sadła (nie, to nie kompleksy. Ja nie mam mięśni, tylko zbędny tłuszcz. Przy BMI na górnej granicy jak spowodowane to obżarstwem, otłuszczenie od obżarstwa widać).
Robiłam badanie cukru na czczo. Wyszło okej. Mimo to ciężko mi uwierzyć, ze to tylko psychika. Cierpię fizycznie.
Co może zrobić nawet najlepszy psychodietetyk, jak pacjentowi odcina myślenie? Bo na etapie "15 minut odczuwasz jak godzinę, czujesz to w kończynach" jeszcze można doradzić "skręć się i przetrzymaj".
Bonus: gdy byłam dzieckiem i np nie miałam kasy na słodycze, odruchowo ciągnęłam do produktów, gdzie jest dużo cukru. Nie rozważając tego kategoriami "poszukajmy innego źródła cukru".
Ale, tak. Jakbym wiedziała co, to z tym coś bym bardzo chętnie zrobiła.
Nie z przyczyn próżnościowych. Dla zdrowia, bo szkoda organizmu.

Edytowane przez Yato2
Czas edycji: 2021-04-22 o 20:55
Yato2 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:13   #193
madzil
Rozeznanie
 
Avatar madzil
 
Zarejestrowany: 2013-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 737
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
"Miłość za nic"... Czyli miłość jest z założenia "za coś"? Mówisz, jakbym próbowała dorwać się do czegoś, co mi się nie należy - nie, nie mam tak kiepskiej samooceny żeby uważać, że mi się nie należy. Poza tym, kontynuując w temacie "za nic":

To już nadinterpretacja. Nie jestem naiwna. Nie ma bezwarunkowości - jak nie ma seksu to, o ile to nie aseks, się związek rozpada.
Nie chciałam nic bezwarunkowo ani za nic, byłam gotowa dawać seks - mimo, że mnie to obrzydza i boli (zareagowano tu na te pomysły jak zareagowano, no ale jest to dowód, że nie chciałam za nic i nie wierzyłam w bezwarunkowość).

Gdyby takie wyzłośliwianie się mnie ruszało, to bym dawno nie pisała w tym wątku. Ale na wypadek, jakbyś kiedyś chciała wyjechać z kpinami do kogoś, kto je przeżywa: to po prostu chamstwo. Podniosłaś sobie ego?


Nie. Wbrew wersji, jaka może powstać, jeśli dodać trochę stereotypów, kocham siebie. Tylko nie wiem, w czym przeszkadza domniemana pochwica czy (niedomniemana) silna awersja do seksu, jak i tak nikt nie chce wkładać.
Jedyne, co przyszło mi do głowy - i to byłby poważny argument - to w badaniach. Bo jakby trafił się np. rak szyjki macicy, no to przegwizdane.

Więc nawet jak po zbulwersowaniu lokalnych wizażystów próbowałam używać słownictwa neutralnego, nie wyszło?

Do kwestii mierzenia wibratora i przedmiotów w pochwie nie będę się już odnosić. Nie chcę.

Ok. Jestem na tyle dojrzała, żeby zrozumieć. Jeśli w grę wchodzi,że miałabym próbować być atrakcyjna seksualnie (zwłaszcza przy niskich walorach estetycznych oblicza)-
Serio. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie chcę i nigdy nie chciałam być atrakcyjna seksualnie. Jeśli związek w AŻ takiej mierze sprowadza się do seksu, nie widzę powodu, żebym miała próbować sobie narzucać coś tak sprzecznego z tym, co czuję (tak, poczytałam o seksapilu).
Pomijając nawet, że mam wrażenie, że pewnie nawet próby uwodzenia (jakkolwiek w praktyce się tego nie robi) by nie dały nic.
Nie, serio. Jak przez jakiś czas po szpitalu nie miałam talii, cycków i zada, byłam zachwycona i gapiłam się w lustrze. Gdyby jakiś dżin mógł dać mi dowolny wygląd, zawsze wyglądałabym (jeśli chodzi o kształt ciała) jak w 1-szej gimnazjum. Absolutnie nie potrafię sobie wyobrazić prób zainteresowania kogoś moimi częściami seksualnymi. Nie chcę. (Żeby nie było zarzutu, że zero jedynkowo: seksualna atrakcyjność to seksualna atrakcyjność. Dla samej siebie chcę być raczej ładna w sensie jak najbardziej przypominać wersję z gimnazjum).

Jeśli to wszystko opiera się na tym - w zamian za to, że ktoś patrzyłby na mnie pod kątem seksualnym, spędzałby ze mną czas i wspólnie żył, a wcześniej musiałabym w ogóle go sobą seksualnie zainteresować - to jednak nie jest to, czego chcę i co jestem gotowa zaoferować. To coś więcej, niż tylko pozwalać na seks.
Czyli nietrafiony wątek. Niezależnie, czy jestem brzydka, czy odpycham charakterem, tej ceny nie będę płacić. Skoro jest tak wygórowana, nawet nie żałuję.

Nieprawda. Wiem, że zwykle to jest powód, ale tutaj nie. Ten organizm nie ma powodów do odwalania terroryzmu, on bez większych prób oporu dostaje po swoje ponad 3 000 kcal dziennie. Kiedy chce, bez 3h przerwy (chyba, że już porządnie się przejadłam). Nawet w dni, kiedy próbuję ogarnąć cukier, dostaje stosowną ilość czegoś innego.
Jedyne sytuacje, gdy jadłam poniżej norm to:

- 3dniowa głodówka w piątej klasie podstawówki (na oczach matki. pod wpływem jej uwag. nie zrobiło wrażenia).
- 7 dniowa niemal sucha głodówka w ciepłych krajach w wieku 14 lat
- 14 dniowa głodówka w wieku 14 lat (kiedy wróciły kg z tej pierwszej. Co ciekawe, ja wiedziałam, że nie zrzucę trwale tego)
- miesiąc na 1200, 2 LO, zeszłam do 65 kg
- miesiąc na 1200, 22 lata, do 60.
Poza tym od przedszkola, o ile matka nie widziała, jadłam do wypęku. To wcześniejsze od diet.

To bym chciała. Jakby terapia mogła pójść w tę stronę (brzmi nawet realniej niż nakłonienie mnie do seksu) chętnie. Je
Czy patrzę na siebie jej oczami? Nie wiem. Mimo wszystko kocham się za to, co osiągnęłam w innych dziedzinach, więc nie całkiem. Ale stosunek do zbędnego tłuszczu ewidentnie... wiadomo. Plus (pomijając, że nie chcę mieć dzieci, na bank nie rodzonych), podejrzewam, że nie umiałabym być dobra dla własnej córki, gdyby była gruba lub mocno odstawała od tego, czego bym oczekiwała :/
Co do psychodietetyka: rozważałam kiedyś, ale:
1. mogę brzmieć jak kompulsywny żarłok. Tylko jak czytałam trochę wątku o kompulsach na tym forum, nie pasuję do obrazu.
- tamte kobiety wykańczała sama myśl o jedzeniu, to ona doprowadzała je do napadów na lodówkę. U mnie to jest fizyczne cierpienie + odcięcie jakichkolwiek myśli, jak za długo stawiam opór.
- na tamte kobiety działały metody typu "zajmę sobie dzień, nie będzie kiedy się opchać", "wyjdę bez portfela", "na wieczór będzie mój chłopak, nie może widzieć mnie z opchanym brzuchem" - w moim przypadku wszystkie powyższe metody są naiwnością. Wiem, ze tego nie powstrzymałaby nawet świadomość, że idealny facet zobaczy mnie w świetle jupiterów za godzinę. To, jak sobie rozplanuję dzień, też nie ma znaczenia. To "must have" które przejmuje każdy plan. Cała czekolada znika jak baton w drodze biedronka-dom (czyli z 5 minut).
[Czego ja nie próbowałam, żeby to ogarnąć... ]
- zdaje się, że u tamtych kobiet zaczęło się od długich diet, po których organizm zwariował. Ja pchałam w siebie tyle dokładek ziemniaków, że przedszkolanki interweniowały, w rąbanym przedszkolu.
- Tamte kobiety chcą przestać, bo waga, bo będzie duży brzuch. A wiecie... Mimo wszystko ja chcę przestać głównie dlatego, że to musi być rozwałka dla ciała. Tak, mimo oceniania się jako osobę z ewidentnym nadmiarem sadła (nie, to nie kompleksy. Ja nie mam mięśni, tylko zbędny tłuszcz. Przy BMI na górnej granicy jak spowodowane to obżarstwem, otłuszczenie od obżarstwa widać).
Robiłam badanie cukru na czczo. Wyszło okej. Mimo to ciężko mi uwierzyć, ze to tylko psychika. Cierpię fizycznie.
Co może zrobić nawet najlepszy psychodietetyk, jak pacjentowi odcina myślenie? Bo na etapie "15 minut odczuwasz jak godzinę, czujesz to w kończynach" jeszcze można doradzić "skręć się i przetrzymaj".
Bonus: gdy byłam dzieckiem i np nie miałam kasy na słodycze, odruchowo ciągnęłam do produktów, gdzie jest dużo cukru. Nie rozważając tego kategoriami "poszukajmy innego źródła cukru".
Ale, tak. Jakbym wiedziała co, to z tym coś bym bardzo chętnie zrobiła.
Nie z przyczyn próżnościowych. Dla zdrowia, bo szkoda organizmu.
Jaki teraz masz kontakt z matką?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
madzil jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:19   #194
chacaos
Zadomowienie
 
Avatar chacaos
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 1 019
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
"Miłość za nic"... Czyli miłość jest z założenia "za coś"? Mówisz, jakbym próbowała dorwać się do czegoś, co mi się nie należy - nie, nie mam tak kiepskiej samooceny żeby uważać, że mi się nie należy. Poza tym, kontynuując w temacie "za nic":

To już nadinterpretacja. Nie jestem naiwna. Nie ma bezwarunkowości - jak nie ma seksu to, o ile to nie aseks, się związek rozpada.
Nie chciałam nic bezwarunkowo ani za nic, byłam gotowa dawać seks - mimo, że mnie to obrzydza i boli (zareagowano tu na te pomysły jak zareagowano, no ale jest to dowód, że nie chciałam za nic i nie wierzyłam w bezwarunkowość).

Gdyby takie wyzłośliwianie się mnie ruszało, to bym dawno nie pisała w tym wątku. Ale na wypadek, jakbyś kiedyś chciała wyjechać z kpinami do kogoś, kto je przeżywa: to po prostu chamstwo. Podniosłaś sobie ego?


Nie. Wbrew wersji, jaka może powstać, jeśli dodać trochę stereotypów, kocham siebie. Tylko nie wiem, w czym przeszkadza domniemana pochwica czy (niedomniemana) silna awersja do seksu, jak i tak nikt nie chce wkładać.
Jedyne, co przyszło mi do głowy - i to byłby poważny argument - to w badaniach. Bo jakby trafił się np. rak szyjki macicy, no to przegwizdane.

Więc nawet jak po zbulwersowaniu lokalnych wizażystów próbowałam używać słownictwa neutralnego, nie wyszło?

Do kwestii mierzenia wibratora i przedmiotów w pochwie nie będę się już odnosić. Nie chcę.

Ok. Jestem na tyle dojrzała, żeby zrozumieć. Jeśli w grę wchodzi,że miałabym próbować być atrakcyjna seksualnie (zwłaszcza przy niskich walorach estetycznych oblicza)-
Serio. Właśnie sobie uświadomiłam, że nie chcę i nigdy nie chciałam być atrakcyjna seksualnie. Jeśli związek w AŻ takiej mierze sprowadza się do seksu, nie widzę powodu, żebym miała próbować sobie narzucać coś tak sprzecznego z tym, co czuję (tak, poczytałam o seksapilu).
Pomijając nawet, że mam wrażenie, że pewnie nawet próby uwodzenia (jakkolwiek w praktyce się tego nie robi) by nie dały nic.
Nie, serio. Jak przez jakiś czas po szpitalu nie miałam talii, cycków i zada, byłam zachwycona i gapiłam się w lustrze. Gdyby jakiś dżin mógł dać mi dowolny wygląd, zawsze wyglądałabym (jeśli chodzi o kształt ciała) jak w 1-szej gimnazjum. Absolutnie nie potrafię sobie wyobrazić prób zainteresowania kogoś moimi częściami seksualnymi. Nie chcę. (Żeby nie było zarzutu, że zero jedynkowo: seksualna atrakcyjność to seksualna atrakcyjność. Dla samej siebie chcę być raczej ładna w sensie jak najbardziej przypominać wersję z gimnazjum).

Jeśli to wszystko opiera się na tym - w zamian za to, że ktoś patrzyłby na mnie pod kątem seksualnym, spędzałby ze mną czas i wspólnie żył, a wcześniej musiałabym w ogóle go sobą seksualnie zainteresować - to jednak nie jest to, czego chcę i co jestem gotowa zaoferować. To coś więcej, niż tylko pozwalać na seks.
Czyli nietrafiony wątek. Niezależnie, czy jestem brzydka, czy odpycham charakterem, tej ceny nie będę płacić. Skoro jest tak wygórowana, nawet nie żałuję.

Nieprawda. Wiem, że zwykle to jest powód, ale tutaj nie. Ten organizm nie ma powodów do odwalania terroryzmu, on bez większych prób oporu dostaje po swoje ponad 3 000 kcal dziennie. Kiedy chce, bez 3h przerwy (chyba, że już porządnie się przejadłam). Nawet w dni, kiedy próbuję ogarnąć cukier, dostaje stosowną ilość czegoś innego.
Jedyne sytuacje, gdy jadłam poniżej norm to:

- 3dniowa głodówka w piątej klasie podstawówki (na oczach matki. pod wpływem jej uwag. nie zrobiło wrażenia).
- 7 dniowa niemal sucha głodówka w ciepłych krajach w wieku 14 lat
- 14 dniowa głodówka w wieku 14 lat (kiedy wróciły kg z tej pierwszej. Co ciekawe, ja wiedziałam, że nie zrzucę trwale tego)
- miesiąc na 1200, 2 LO, zeszłam do 65 kg
- miesiąc na 1200, 22 lata, do 60.
Poza tym od przedszkola, o ile matka nie widziała, jadłam do wypęku. To wcześniejsze od diet.

To bym chciała. Jakby terapia mogła pójść w tę stronę (brzmi nawet realniej niż nakłonienie mnie do seksu) chętnie. Je
Czy patrzę na siebie jej oczami? Nie wiem. Mimo wszystko kocham się za to, co osiągnęłam w innych dziedzinach, więc nie całkiem. Ale stosunek do zbędnego tłuszczu ewidentnie... wiadomo. Plus (pomijając, że nie chcę mieć dzieci, na bank nie rodzonych), podejrzewam, że nie umiałabym być dobra dla własnej córki, gdyby była gruba lub mocno odstawała od tego, czego bym oczekiwała :/
Co do psychodietetyka: rozważałam kiedyś, ale:
1. mogę brzmieć jak kompulsywny żarłok. Tylko jak czytałam trochę wątku o kompulsach na tym forum, nie pasuję do obrazu.
- tamte kobiety wykańczała sama myśl o jedzeniu, to ona doprowadzała je do napadów na lodówkę. U mnie to jest fizyczne cierpienie + odcięcie jakichkolwiek myśli, jak za długo stawiam opór.
- na tamte kobiety działały metody typu "zajmę sobie dzień, nie będzie kiedy się opchać", "wyjdę bez portfela", "na wieczór będzie mój chłopak, nie może widzieć mnie z opchanym brzuchem" - w moim przypadku wszystkie powyższe metody są naiwnością. Wiem, ze tego nie powstrzymałaby nawet świadomość, że idealny facet zobaczy mnie w świetle jupiterów za godzinę. To, jak sobie rozplanuję dzień, też nie ma znaczenia. To "must have" które przejmuje każdy plan. Cała czekolada znika jak baton w drodze biedronka-dom (czyli z 5 minut).
[Czego ja nie próbowałam, żeby to ogarnąć... ]
- zdaje się, że u tamtych kobiet zaczęło się od długich diet, po których organizm zwariował. Ja pchałam w siebie tyle dokładek ziemniaków, że przedszkolanki interweniowały, w rąbanym przedszkolu.
- Tamte kobiety chcą przestać, bo waga, bo będzie duży brzuch. A wiecie... Mimo wszystko ja chcę przestać głównie dlatego, że to musi być rozwałka dla ciała. Tak, mimo oceniania się jako osobę z ewidentnym nadmiarem sadła (nie, to nie kompleksy. Ja nie mam mięśni, tylko zbędny tłuszcz. Przy BMI na górnej granicy jak spowodowane to obżarstwem, otłuszczenie od obżarstwa widać).
Robiłam badanie cukru na czczo. Wyszło okej. Mimo to ciężko mi uwierzyć, ze to tylko psychika. Cierpię fizycznie.
Co może zrobić nawet najlepszy psychodietetyk, jak pacjentowi odcina myślenie? Bo na etapie "15 minut odczuwasz jak godzinę, czujesz to w kończynach" jeszcze można doradzić "skręć się i przetrzymaj".
Bonus: gdy byłam dzieckiem i np nie miałam kasy na słodycze, odruchowo ciągnęłam do produktów, gdzie jest dużo cukru. Nie rozważając tego kategoriami "poszukajmy innego źródła cukru".
Ale, tak. Jakbym wiedziała co, to z tym coś bym bardzo chętnie zrobiła.
Nie z przyczyn próżnościowych. Dla zdrowia, bo szkoda organizmu.
O jezu, nawet w zaburzeniach odżywiania musisz być wyjątkowa? No naprawdę, postać tragiczna, na pewno żaden lekarz nie obcuje przenigdy z takimi przypadkami. Zapisz się dziewczyno na leczenie, być może będzie trzeba podziałać na kilku frontach i sam psychodietetyk nie wystarczy. Wiem, że Ci się wydaje, że jesteś bardzo racjonalna w swoim osądzie i ta kompletna bezczynność wydaje Ci się usprawiedliwiona strasznymi okolicznościami, które oczywiście spotkały tylko Ciebie, ale mózg Cię oszukuje, tak jak każdą zaburzoną osobę (zresztą zdrową w jakimś stopniu też). Zracjonalizować sobie można wszystko, łącznie ze strzeleniem sobie w łeb - to nie znaczy, że to najsłuszniejsze działanie.
chacaos jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:20   #195
Lachezis
Rozeznanie
 
Avatar Lachezis
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 531
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Napiszę tak, strasznie siebie sabotujesz. Na każdą radę jesteś na nie. I ja wierzę, że Ty naprawdę sądzisz, że przemawiają przez Ciebie niepodważalne argumenty, wierzysz w to co piszesz, że terapia bez sensu, że nie spełniasz warunków itd. jednak tak naprawdę siebie nie lubisz i uważasz, że nie zasługujesz na pomoc. My piszemy jedno, a Ty zaraz masz kontrargument. Weź raz w końcu przestań tak analizować i pozwól sobie pomóc. Owszem, może nie będzie to komfortowe, ale coś dla siebie zrobisz. I jeszcze coś, takie osoby, z taką samooceną, odpychające każde rady, emanujące "nie da się", "to bez sensu" są w życiu codziennym męczące.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Lachezis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:21   #196
Yato2
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2021-04
Wiadomości: 53
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Wciąż z nią mieszkam (proszę nie wnikać w szczegóły).
Z wielu przyczyn jej nie lubię.
Większości tego, co działo się gdy byłam dzieckiem, nie pamiętam bo nie chcę pamiętać. Plus mam poważne i nierozwiązywalne problemy zdrowotne (nie psychiatria...), to 3 lata temu zepchnęło inne sprawy na dalszy plan.
W dużej mierze koło 18-stki podjęłam cyniczną decyzję, że dla mojego wykształcenia i wszystkiego lepiej dalej z nią mieszkać, a żeby to zrobić, muszę jakoś to wyprzeć.
PS. Ona uważa, ze większość sobie wymyśliłam. A tak w ogóle to "co, wolałaś być gruba?"

co do, czy muszę być wyjątkowa w zaburzeniach odżywiania.
To pokażcie mi przypadek, że ten przymus jest fizyczny, a nie tylko umysłowy.
Poza tym, jacy lekarze poza psychodietetykiem (i, uprzedzam, psychiatrą) mogliby coś z tym ogarnąć? Bo mówisz o wielu frontach

Cytat:
Napiszę tak, strasznie siebie sabotujesz. Na każdą radę jesteś na nie. I ja wierzę, że Ty naprawdę sądzisz, że przemawiają przez Ciebie niepodważalne argumenty, wierzysz w to co piszesz, że terapia bez sensu, że nie spełniasz warunków itd. jednak tak naprawdę siebie nie lubisz i uważasz, że nie zasługujesz na pomoc. My piszemy jedno, a Ty zaraz masz kontrargument. Weź raz w końcu przestań tak analizować i pozwól sobie pomóc. Owszem, może nie będzie to komfortowe, ale coś dla siebie zrobisz. I jeszcze coś, takie osoby, z taką samooceną, odpychające każde rady, emanujące "nie da się", "to bez sensu" są w życiu codziennym męczące.
Nie no, kupuję przecież niektóre rady bez problemu. Np ok, rozumiem, że sanval i udawanie przyjemności z seksu nie są drogą do niczego. Kwestie terapii mają trochę kontrowersji, no to je rozpisuję.

Edytowane przez Yato2
Czas edycji: 2021-04-22 o 21:31
Yato2 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:30   #197
Lachezis
Rozeznanie
 
Avatar Lachezis
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 531
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Wciąż z nią mieszkam (proszę nie wnikać w szczegóły).
Z wielu przyczyn jej nie lubię.
Większości tego, co działo się gdy byłam dzieckiem, nie pamiętam bo nie chcę pamiętać. Plus mam poważne i nierozwiązywalne problemy zdrowotne (nie psychiatria...), to 3 lata temu zepchnęło inne sprawy na dalszy plan.
W dużej mierze koło 18-stki podjęłam cyniczną decyzję, że dla mojego wykształcenia i wszystkiego lepiej dalej z nią mieszkać, a żeby to zrobić, muszę jakoś to wyprzeć.
PS. Ona uważa, ze większość sobie wymyśliłam. A tak w ogóle to "co, wolałaś być gruba?"

co do, czy muszę być wyjątkowa w zaburzeniach odżywiania.
To pokażcie mi przypadek, że ten przymus jest fizyczny, a nie tylko umysłowy.
Tu nic nie trzeba wskazywać, każdym postem potwierdzasz, że Twoje zaburzenie żywienia wzięło się od krytyki matki, która się nad Tobą psychicznie znęcała i szczuła, karała, jak zjadłaś wg niej za dużo. Jak dziecko poddane takiej tresurze może mieć racjonalne podejście do jedzenia? Problem jest też to, że jesteś już dorosła, a żyjesz przeszłością, chcesz wyglądać jak gimnazjalistka, wszystkie przemyślenia opierasz na tym co "wydumałaś" jako stłamszony dzieciak. Zwielokrotniłaś to. Serio chcesz tak żyć? Będziesz mieć lat 60 i będziesz wierzyć w tyrady matki, że jesteś wstrętna lub rozpamiętywać, że nie masz umiaru w jedzeniu, lub że ludziom nie wolno ufać, bo zranią? I tak przez całe życie?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Lachezis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:36   #198
Trzepotka
Uskrzydlona wieszczka
 
Avatar Trzepotka
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 19 700
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Odpowiedz sobie na pytanie z jakich powodów chcesz wejść w związek. Jeśli nadal mieszkasz z matką to pewnie słyszysz, że w tym wieku wypada sobie kogoś znaleźć.
__________________
Czas leczy rany pozostawiając blizny.

mikroREKLAMA
moja reklama
Opis reklamy

Ta reklama pokazywana jest pod 19 700 postami tego użytkownika na forum. Jak założyć taką reklamę? (klik!)
Trzepotka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:40   #199
Lachezis
Rozeznanie
 
Avatar Lachezis
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 531
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Trzepotka Pokaż wiadomość
Odpowiedz sobie na pytanie z jakich powodów chcesz wejść w związek. Jeśli nadal mieszkasz z matką to pewnie słyszysz, że w tym wieku wypada sobie kogoś znaleźć.
Odpowiedziała już i uznała, że jednak nie chce. A matką niech się nie przejmuje.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Lachezis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:43   #200
Yato2
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2021-04
Wiadomości: 53
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Tu nic nie trzeba wskazywać, każdym postem potwierdzasz, że Twoje zaburzenie żywienia wzięło się od krytyki matki, która się nad Tobą psychicznie znęcała i szczuła, karała, jak zjadłaś wg niej za dużo. Jak dziecko poddane takiej tresurze może mieć racjonalne podejście do jedzenia? Problem jest też to, że jesteś już dorosła, a żyjesz przeszłością, chcesz wyglądać jak gimnazjalistka, wszystkie przemyślenia opierasz na tym co "wydumałaś" jako stłamszony dzieciak. Zwielokrotniłaś to. Serio chcesz tak żyć? Będziesz mieć lat 60 i będziesz wierzyć w tyrady matki, że jesteś wstrętna lub rozpamiętywać, że nie masz umiaru w jedzeniu, lub że ludziom nie wolno ufać, bo zranią? I tak przez całe życie?
Wiem, że zwykle kobiety są zadowolone z swoich atrybutów seksualnych, ale akurat sam fakt, że najchętniej wyglądałabym jak w gimnazjum, jak na moje nie jest zaburzeniem. Nie każdy musi lubić swoje piersi, tyłek itp.
Wiem, że cała historia brzmi, jakbym przeginała z cukrem przez to. Pewnie sama bym to kupowała bez zastanowienia, ale tak jak mówiłam, tu wchodzi element przymusu fizycznego i odcinania mi decyzyjności, gdy się próbuję bronić. Brzmi grubiej niż kompulsywne jedzenie z wątku o kumpulsach z forum.

Cytat:
Odpowiedz sobie na pytanie z jakich powodów chcesz wejść w związek. Jeśli nadal mieszkasz z matką to pewnie słyszysz, że w tym wieku wypada sobie kogoś znaleźć.
Nie, nie. Tego mi nie wypomina. Chociaż tyle
Po prostu, powtórzę jeszcze raz bo wątek rozrośnięty, facet to taki najlepszy przyjaciel, dla którego jesteś najważniejsza, z którym mieszkasz i z którym się starzejesz.
Ale: nieaktualne. Cena jest za duża.

Edytowane przez Yato2
Czas edycji: 2021-04-22 o 21:45
Yato2 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:44   #201
madzil
Rozeznanie
 
Avatar madzil
 
Zarejestrowany: 2013-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 737
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Przede wszystkim musisz się wyprowadzić od twojej rodzinki. Nawet jeżeli będziesz się chciała dię zmienić czyli iść na terapię to i tak nic nie da jak dalej tam będziesz siedziała. Twoja matka jest toksyczna. Poczytaj o sydromie DDD.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
madzil jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:48   #202
chacaos
Zadomowienie
 
Avatar chacaos
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 1 019
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Wydawało mi się, że każde uzależnienie, zwłaszcza hodowane tyle lat, w mniejszym lub większym stopniu objawia się fizycznie? Sama nerwica np. potrafi dawać takie bóle, że nie rozumiem, czemu fakt wystąpienia fizycznych symptomów miałby nie kwalifikować Cię do leczenia?
Przez wiele frontów mam na myśli psychiatrę, bo on jest od diagnozy i przypisania leków, jeśli trzeba zapanować nad chemią organizmu. Psychoterapeutę, żeby w bezpiecznych warunkach uporządkować przeszłość i móc pójść do przodu, a nie wmawiać sobie, że pozapominałaś albo że nie warto się w tym babrać, bo wpadasz we wściekłość. Nie znam się na kompetencjach psychodietetyka, ale jeśli ktoś taki pracuje z osobami uzależnionymi, to czemu nie?
chacaos jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:50   #203
Lachezis
Rozeznanie
 
Avatar Lachezis
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 531
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez chacaos Pokaż wiadomość
Wydawało mi się, że każde uzależnienie, zwłaszcza hodowane tyle lat, w mniejszym lub większym stopniu objawia się fizycznie? Sama nerwica np. potrafi dawać takie bóle, że nie rozumiem, czemu fakt wystąpienia fizycznych symptomów miałby nie kwalifikować Cię do leczenia?
Przez wiele frontów mam na myśli psychiatrę, bo on jest od diagnozy i przypisania leków, jeśli trzeba zapanować nad chemią organizmu. Psychoterapeutę, żeby w bezpiecznych warunkach uporządkować przeszłość i móc pójść do przodu, a nie wmawiać sobie, że pozapominałaś albo że nie warto się w tym babrać, bo wpadasz we wściekłość. Nie znam się na kompetencjach psychodietetyka, ale jeśli ktoś taki pracuje z osobami uzależnionymi, to czemu nie?
Zaraz autorka napisze Ci długi post, dlaczego to nie ma sensu.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Lachezis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 21:55   #204
Yato2
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2021-04
Wiadomości: 53
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez madzil Pokaż wiadomość
Przede wszystkim musisz się wyprowadzić od twojej rodzinki. Nawet jeżeli będziesz się chciała dię zmienić czyli iść na terapię to i tak nic nie da jak dalej tam będziesz siedziała. Twoja matka jest toksyczna. Poczytaj o sydromie DDD.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
3 dni mieszkam u dziadka, 4 u niej, mniej więcej. Mało się widujemy. Unikam jej, ale nie przez przeszłość, tylko jest mega gadatliwa i mnie drażni.
Wyprowadzka to kwestia na przyszłość. Obecnie średnio mam jak, ale kiedyś chcę. Chociaż prywatnie wystarcza mi, że prawie się nie widujemy.

Cytat:
Wydawało mi się, że każde uzależnienie, zwłaszcza hodowane tyle lat, w mniejszym lub większym stopniu objawia się fizycznie? Sama nerwica np. potrafi dawać takie bóle, że nie rozumiem, czemu fakt wystąpienia fizycznych symptomów miałby nie kwalifikować Cię do leczenia?
Przez wiele frontów mam na myśli psychiatrę, bo on jest od diagnozy i przypisania leków, jeśli trzeba zapanować nad chemią organizmu. Psychoterapeutę, żeby w bezpiecznych warunkach uporządkować przeszłość i móc pójść do przodu, a nie wmawiać sobie, że pozapominałaś albo że nie warto się w tym babrać, bo wpadasz we wściekłość. Nie znam się na kompetencjach psychodietetyka, ale jeśli ktoś taki pracuje z osobami uzależnionymi, to czemu nie?
Jak istnieją leki na skuteczne, trwałe zahamowanie apetytu albo dwumiesięczne oddziały z gorylem przy drzwiach (w nadziei że po wyjściu mi się odechce xd) to czemu nie.
Nie, nie kpię. Zakładając teorię, że to zwykłe uzależnienie, to byłoby konieczne.
Co do "wmawiania" sobie - na świadomym poziomie naprawdę pamiętam mega niewiele.
Yato2 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 22:39   #205
mawis
Zakorzenienie
 
Avatar mawis
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 786
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Po co ten wątek, jak w zasadzie wszystkie porady są na "nie"? Tobie się wydaje, że w realnym życiu ktoś (nie lekarz czy psychoterapeuta) poświęciłby x czasu, żeby do Ciebie dotrzeć i wpłynąć na Twój tok myślenia? Nie, po prostu poszedłby dalej.

Stąd się biorą kpiny i prześmiewcze posty - Ty w ogóle nie bierzesz pod uwagę naszych porad, a kolejne posty to tyrady o wyjątkowym, zafiksowanym antyseksualnie i procukrowo płatku śniegu - jakim jesteś w swoim mniemaniu.


Nie wiem jak Ty to sobie kombinowałaś i wymyśliłaś, ale tak związek romantyczny polega na tym między innymi, ze partnerzy są dla siebie atrakcyjni seksualnie. To co Ty opisywałaś jako związek odpowiedni dla Ciebie (wsparcie, spędzanie czasu, wspólne wyjazdy) to po prostu przyjaźń z kimś.



Na koniec dodam, że mimo, że angażuję się w tym wątku, osobiście mi krzywdy nie robisz, że masz taką negującą postawę. Robisz tą krzywdę tylko i wyłącznie sobie. Teraz się wściekasz, potem będziesz tylko zgorzkniała.
__________________



mawis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 22:51   #206
Yato2
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2021-04
Wiadomości: 53
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Po co ten wątek, jak w zasadzie wszystkie porady są na "nie"? Tobie się wydaje, że w realnym życiu ktoś (nie lekarz czy psychoterapeuta) poświęciłby x czasu, żeby do Ciebie dotrzeć i wpłynąć na Twój tok myślenia? Nie, po prostu poszedłby dalej.
Jak to wszystkie?
1. Kumam, że nie ma szans zbudować związku na pozwalaniu się gwałcić (porada z forum)
2. Z porad wyszło też, między wierszami, że nie ma sensu szukać związku (no dla mnie nie ma, jeśli na taką skalę wjeżdża w to atrakcyjnośc seksualna, ja nie chcę). Więc odpuszczam frustrowanie się facetami.
3. Kupuję radę o przyjacielu-geju, dobry trop. Nie jestem bluszczem, nie mam nic przeciwko żeby jego partner był dla niego ważniejszy niż ja. A w grę nie wejdą dzieci, będzie miał dla mnie czas.
4. Kontrowersje budzą pewne elementy porad o terapiach, ale też nie wszystkie.
Widzę sens ogarnięcia kwestii eee, pochwy, bo mogę potrzebować kiedyś badań a la cytologia (że nie widziałabym sensu ogarniania tego tylko dla potencjalnego, mało realnego bolca, to inna sprawa)

Co do uwag z płatkiem śniegu. Każdego, kto mocno się od Ciebie różni, tak nazywasz?
I pożycz magiczną kulę Wnioskować, że będę zgorzkniała, bo nie będzie chłopa?

Edytowane przez Yato2
Czas edycji: 2021-04-22 o 22:54
Yato2 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-22, 23:01   #207
Trzepotka
Uskrzydlona wieszczka
 
Avatar Trzepotka
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 19 700
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Nie, nie. Tego mi nie wypomina. Chociaż tyle
Po prostu, powtórzę jeszcze raz bo wątek rozrośnięty, facet to taki najlepszy przyjaciel, dla którego jesteś najważniejsza, z którym mieszkasz i z którym się starzejesz.
Ale: nieaktualne. Cena jest za duża.
A co Twoim zdaniem miałoby zrodzić to przywiązanie mężczyzny w zwykłym związku? Zazwyczaj jest to fajne ciało i twarz + osobowość. Wszystko kalkulujesz pod kątem ryzyka dla siebie.
__________________
Czas leczy rany pozostawiając blizny.

mikroREKLAMA
moja reklama
Opis reklamy

Ta reklama pokazywana jest pod 19 700 postami tego użytkownika na forum. Jak założyć taką reklamę? (klik!)
Trzepotka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-23, 01:10   #208
chacaos
Zadomowienie
 
Avatar chacaos
 
Zarejestrowany: 2016-08
Wiadomości: 1 019
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość
Jak istnieją leki na skuteczne, trwałe zahamowanie apetytu albo dwumiesięczne oddziały z gorylem przy drzwiach (w nadziei że po wyjściu mi się odechce xd) to czemu nie.
Nie, nie kpię. Zakładając teorię, że to zwykłe uzależnienie, to byłoby konieczne.
Co do "wmawiania" sobie - na świadomym poziomie naprawdę pamiętam mega niewiele.
Oddziały istnieją, w szpitalach psychiatrycznych. Skoro Twoje zaburzenia są tak ekstremalne, że byle lekarz na pewno takich dziwów nie widział, to może to jest jakaś opcja?
Wszystko dla Ciebie sprowadza się do zahamowania apetytu, tak jakby to był jedyny problem. Jeśli wyczerpałaś dostępne Ci metody, to czas w końcu spojrzeć na sprawę holistycznie, dotrzeć do prawdziwej przyczyny i zacząć ją leczyć, godząc się z myślą, że nie wyeliminujesz akurat denerwujących Cię objawów pstryknięciem palca. Myślisz, że gdyby Cię zamknąć na dwa miesiące, to problem byłby rozwiązany, bo masz fizyczne objawy i psychika nie ma nic do tego? Poczytaj wątek ,,Covid jak długo'' czy jakoś tak.
chacaos jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-23, 06:13   #209
mawis
Zakorzenienie
 
Avatar mawis
 
Zarejestrowany: 2005-08
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 3 786
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Cytat:
Napisane przez Yato2 Pokaż wiadomość

Co do uwag z płatkiem śniegu. Każdego, kto mocno się od Ciebie różni, tak nazywasz?
I pożycz magiczną kulę Wnioskować, że będę zgorzkniała, bo nie będzie chłopa?

Oczywiście, że nie. Tyle, że Ty w swoim myśleniu nie tylko ode mnie się różnisz, a od jakiegoś bardzo, bardzo wysokiego procenta kobiet - nie chcę tu strzelać liczbami, bo były by to dane instytutu danych z d...
ale
zazwyczaj jak ktoś przychodzi na forum, to faktycznie szuka rozwiązania, a nie żeby sobie pobiadolić - a u Ciebie tylko ta złość - np. po co mam rozwiązać problem np. pochwicy jak nie mam bolca?



Zachowujesz się jak dziecko, które na złość mamie odmrozi sobie uszy.
Zrozum, że my nie jesteśmy Twoimi mamusiami i mamy wywalone jak Ty sobie swoje życie przeżyjesz. Czy będziesz czerpać przyjemność z seksu i jedzenia czy zawsze będą one źródłem frustracji.


Założyłaś wątek, bo żaden facet się Tobą nie interesuje, czyli takiego zainteresowania byś oczekiwała. Już jesteś sfrustrowana, więc nie potrzebuję szklanej kuli, żeby domyślić się, że idąc dalej tym swoim pokrętnym tokiem myślenia staniesz się po prostu zgorzkniała.
Bo to nie jest tak, że Ty sobie wytłumaczysz, że faceta nie potrzebujesz i wystarczy przyjaciel - gej.
__________________



mawis jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2021-04-23, 07:44   #210
goslawka
Zadomowienie
 
Avatar goslawka
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 231
Dot.: Mam 25 lat i nigdy nikt się mną nie interesował

Yato2
Przeczytałam Twoje wypowiedzi. Psychoterapia nie jest niczym złym, ale może dla Ciebie lepszy by był terapeuta? Chodzi o to żebyś poznała siebie i potrafiła się przytulić i ukochać no i to, że samo pisanie o mamie powoduje, że jesteś zdenerwowana oznacza, że masz tą relację NIE PRZEPRACOWANĄ i to będzie do Ciebie wracać. Tutaj terapeuta też może Ci pomóc. Poczytaj sobie też z medycyny chińskiej o 5 przemianach, ponieważ po Twoich wpisach widzę, że masz zaburzoną przemianę ziemi.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
goslawka jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2021-04-25 10:33:42


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:12.