Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie? - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2019-10-08, 23:11   #1
zagubionadziewczyna1
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 6

Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?


Hej wszystkim.
Po raz pierwszy piszę na forum w sprawie związku... Wygadałam się już wszystkim bliskim osobom. Każdy mówił mi co innego, jedne opinie mi pomagały, inne natomiast robiły więcej szkody niż pożytku, dlatego, że były formułowane na podstawie subiektywnych doświadczeń, a tutaj oceniana jest indywidualna osoba... Dlatego chciałabym poznać opinie szerszego grona. Nie wiem czego właściwie oczekuję. Może jakiegoś kopa albo i nawet ochrzanu, że ja daję się tak traktować. Mój chłopak stał się w tym momencie moją największą obsesją i ja czuję, że wariuję i nie daję rady. Przejdę teraz do rzeczy.


Jestem w związku z chłopakiem, z którym znam się 3 lata. Na początku przyjaźniliśmy się przez 2 lata - utrzymywaliśmy kontakt przez internet, dlatego, że on jest Francuzem i mieszka we Francji, natomiast ja w Polsce. Poznaliśmy się przypadkowo za granicą w barze. Po 2 latach naszej przyjaźni, kiedy bardzo wspieraliśmy się w naszych nieudanych związkach zaprosiłam go wraz ze znajomymi na wakacje i tam zaczęło coś między nami iskrzyć. Pocałował mnie.
Ja jednak spanikowałam i nie chciałam tego. Byłam wtedy co prawda jeszcze w nieszczęśliwym, ale jednak związku z innym chłopakiem. Wróciłam z wakacji rozdarta. Z jednej strony myślałam o moim przyjacielu w trochę inny sposób, a z drugiej strony czułam się bardzo winna wobec osoby, z którą byłam. Uważałam też, że nie chcę niczego więcej z moim przyjacielem i najlepiej jeśli pozostaniemy w przyjacielskich stosunkach. Z tamtym drugim chłopakiem miałam zamiar zerwać, dlatego, że nam się nie układało, ale chciałam to zrobić w swoim czasie, na pewno nie pod przymusem przyjaciela, który się we mnie zakochał. Nie było to łatwe, ze względu na to, że mieszkałam z tą osobą i darzyłam ją uczuciem. Jednak mój przyjaciel cały czas bardzo się o mnie starał a mi się to również podobało coraz bardziej. Z tamtym chłopakiem ja wciąż pozostawałam w bliskich stosunkach i dawałam sobie prawo żeby dalej z nim współżyć, mimo iż wiedziałam, że mój przyjaciel jest we mnie zakochany. Ja jednak nie brałam tego przyjaciela pod uwagę jako mojego przyszłego chłopaka i uważałam, że nie mogę rezygnować ze swoich wyborów tylko dlatego, że ktoś kto się we mnie zakochał tego ode mnie oczekuje.
Mój przyjaciel który mnie pocałował na wakacjach tak bardzo się o mnie starał, że ja też zaczęłam z nim coraz więcej flirtować... W końcu napisał mi wiadomość, która jasno dała mi do zrozumienia, że on chce po prostu ze mną być i jest szalenie zakochany. Wcześniej nigdy nie pomyślałabym, że mógłby stać się moim chłopakiem, ponieważ ważną rolę gra też tutaj jego wiek - on miał 21 lat, a ja 26. Teraz mamy po 22 i 27. Tak, to dość nietypowe. On jest ode mnie młodszy o 5 lat.
A więc po pewnej wiadomości która przekonała mnie bardzo do tego przyjaciela postanowiłam zerwać z chłopakiem, z którym obecnie mieszkałam w 1 pokoju - to naprawdę nie było łatwe. Zrobiłam to dość szybko, bo po 10 dniach od przyjazdu z wakacji.

To był wstęp, który był tutaj dość kluczowy...

Od tamtej pory jesteśmy ze sobą - ja i mój przyjaciel - tj. 16 miesięcy. Przeprowadziłam się do niego za granicę na kilka miesięcy, chciałam zacząć z nim nowe życie, bardzo mu ufałam, dlatego, że wcześniej znaliśmy się 2 lata i wiedziałam jak on zachowywał się w poprzednich związkach, co mówił o swoich poprzednich dziewczynach. Wiedziałam o nim naprawdę bardzo dużo, żeby uznać swoją decyzję o przeprowadzce za słuszną. Jednak po 4 miesiącach we Francji wpadłam w strasznego doła. Nie mogłam znaleźć pracy, nauka języka szła mi opornie i byłam bardzo nieszczęśliwa, ponieważ nie mogłam się rozwijać, a jestem dość ambitną osobą. Postanowiłam wrócić do Polski, do rodziców. Opowiedziałam im całą sytuację i namówili mnie na powrót. Mój chłopak (nazwijmy go K) oczywiście poparł mnie w tej sytuacji i zawiózł grzecznie na lotnisko.
W Polsce mega odżyłam, czułam się bardzo szczęśliwa, znalazłam sobie szybko pracę, spotykałam się z moimi przyjaciółmi i cieszyłam się z mojego cudownego związku z chłopakiem, który wydawał się być znacznie dojrzalszy od swoich rówieśników. Wygląda na starszego, jest odpowiedzialny i z jego wypowiedzi często wydawało mi się, że jest nawet dojrzalszy ode mnie.
Jednak on po moim wyjeździe do Polski, na który tak ochoczo zareagował wpadł w depresję. Zaczął mnie oskarżać, że go zostawiłam, że on zbudował swoje życie wokół mnie, a ja to wszystko olałam. Bardzo dużo czasu spędziłam z nim na telefonie, żeby mu wszystko tłumaczyć i go wspierać i zapewniać o moich uczuciach. Później zaczął mi wypominać, że po tym jak on mnie pocałował i się we mnie zakochał ja wciąż byłam z kimś innym i że powinnam od razu zerwać z tą osobą itp. Ten temat wałkowaliśmy chyba przez cały związek aż do ostatniej kłótni. Bardzo dużo mu tłumaczyłam, że ja wtedy nie brałam go pod uwagę, że będzie moim chłopakiem kiedykolwiek; że dla mnie ten pocałunek był moim błędem i że tego żałowałam itp. On natomiast uparcie twierdzi do tej pory, że ja go zdradziłam. Okej- nie zachowałam się w porządku, ale niczego nie deklarowałam temu przyjacielowi, ani sama go nie brałam pod uwagę... Więc zarzucanie mi zdrady jest dla mnie bardzo nie fair... Chociaż rozumiem, że mogło go to zranić.

Generalnie nasz związek był cudowny. Z wierzchu. K bardzo się mną opiekował. Przyjechał po mnie samochodem do Polski z Francji zabrać moje rzeczy, żebym się do niego przeprowadziła. Robił dla mnie więcej niż ktokolwiek inny. Pokazywał mi jak bardzo jest delikatny, jak bardzo mnie kocha. Mówił mi zawsze: będziemy razem na zawsze. Dopóki ty wyrażasz chęć bycia ze mną, ja zawsze będę przy tobie. Nie ważne co się stanie, nie ważne co zrobisz, nie ważne co powiesz. Jeśli będziesz chciała ode mnie odejść, wsiadam w pierwszy samolot i błagam cię żebyś ze mną została. Już nikt więcej nigdy cię nie skrzywdzi. Będziemy razem na zawsze, bo jesteśmy bratnimi duszami, jesteśmy dla siebie wyjątkowi.
To była naprawdę mega gorąca miłość, gdy byliśmy razem (mieszkaliśmy) kłótnie zdarzały się bardzo rzadko - a raczej to były drobne nieporozumienia.

Jednak kiedy wróciłam do Polski i on wpadł w tą depresję, oskarżając mnie przy tym, że go zostawiłam samego a później wypominając mi tego byłego chłopaka z biegiem czasu zaczęło się coś zmieniać. Niby wszystko było w porządku, ale czułam słabnące zainteresowanie z jego strony. Cały swój czas spędzał z przyjaciółmi bo nie mógł się ogarnąć po tej sytuacji a w weekendy zawsze imprezował. Czasem byłam zazdrosna i niestety pod wpływem emocji pisałam mu różne rzeczy. Nie były to jakieś ostre słowa, bo ja takich nigdy nie używam w kierunku do swoich partnerów, raczej jestem opanowana w kłótni, ale jawnie pokazywałam, że nie podoba mi się to czy tamto. Chociaż jak się później okazywało, ja go niesłusznie oskarżałam, dlatego że sama w głowie tworzyłam sobie różne scenariusze, jakoby mój K miał być mi niewierny. Coraz częściej się kłóciliśmy o to, że: on nie napisał mi żadnej wiadomości np z rana, czy od kilku godzin, czy nawet o głupie lajki na instagramie, albo o to, że nie dzwonimy do siebie a ja potrzebuję z nim kontaktu... I on to wszystko wytrzymywał. Moje pretensje były coraz częstsze : 2-3 razy w tygodniu zaczynałam narzekać, że chcę więcej kontaktu, albo znów okazywałam mu, że mu nie ufam. K dzielnie to znosił, zawsze powtarzał, że kocha mnie najbardziej na świecie i nie mam się o co martwić. Po prostu złoty chłopak. Chociaż później zaczął mówić, że niedługo przekroczę jego granicę cierpliwości, że ma dość tego, że mu nie ufam, że podejrzewam, że kontroluję, że stalkuję na instagramie. Tak, to jest prawda. Zachowywałam się wobec niego okropnie, nie potrafiłam tego opanować. Miałam tragiczne doświadczenia z przeszłości z byłym chłopakiem i to tak bardzo na mnie wpłynęło, że po prostu przez cały związek żyłam w strachu, że on mnie oszuka, chociaż nie miałam absolutnie żadnych podstaw.

W każdym razie, do ostatniej kłótni doszło w piątek 10 dni temu.
I tutaj przeszłam samą siebie, chociaż też nie uważam, żeby to był powód do naszego kryzysu teraz, ale może Wy mnie oświecicie. Możecie mnie opieprzać ile chcecie, serio. Wolałabym nawet usłyszeć, że to ja jestem ta zła i na niego nie zasługuję, wtedy może łatwiej byłoby mi znieśc to co on teraz wyprawia.

A więc jakaś jego koleżanka skomentowała mu na fb w poście odnośnie tego, że szuka nowego lokatora do pokoju: "Ja robię najlepsze "mizianie", więc mogę przyjść " . To był komentarz po francusku wielkimi literami. Wpisałam sobie podejrzaną frazę w google i wyskoczyły mi jakieś romantyczne gesty dwojga zakochanych ludzi. Więc pytam się go w wiadomości, co to znaczy "mizianie" ? On mi napisał, że to oznacza takie drapanie po głowie miłe, ale że ona to napisała tak o, że ona mu tego wcale nie robiła, ani on jej. Ja jednak nie dawałam za wygraną. Zaczęłam do niego wydzwaniać, ale nie odbierał, bo był w barze z kolegami (dodam, że jego wyjścia wyglądają tak spokojnie, nie jest on typem podrywacza, wiem jak zachowuje się w stosunku do dziewczyn, bo miałam okazję zaobserwować to gdy byliśmy jeszcze przyjaciółmi i ufam mu gdy gdzieś wychodzi, chociaż w głowie mam czasem te durne paranoje jak jakaś wariatka). A więc ja napisałam mu, że na pewno kłamie i niech sobie idzie robić masaż dziewczynom. Spodziewałam się tak jak zwykle, że odpisze mi miło (wiem, jestem idiotką) i spróbuje mnie uspokoić. On jednak zareagował zupełnie inaczej niż zwykle. Olał mnie. Napisał tylko: to jest żałosne co mówisz. Nigdy w życiu nie zrobiłam nic przeciwko tobie, nie mam absolutnie nic na sumieniu i mam tego wszystkiego dosyć. Ja wpadłam pierwszy raz w tym związku w szał... Serce biło mi na maxa, zlałam się zimnym potem i zaczęłam do niego wydzwaniać, mówiąc, że... potnę sobie żyły jeśli nie odbierze (wiem, idiotka). On odebrał w końcu telefon gdy wrócił z tego baru i rozmawialiśmy. Wydawał mi się być zupełnie innym człowiekiem. Nie mogłam go poznać. Po prostu miał... wylane... Zaczęłam płakać przez telefon, myślałam, że to go poruszy. NIC. Powiedziałam,że być może dzwonię żeby z nim zerwać. A on powiedzial: jesli tak uwazasz... Wczesniej gdy wchodzilam na taki temat, on zawsze mnie powstrzymywał, był bardzo kochany... A więc rozmawialiśmy jakiś czas, po czym powiedzieliśmy sobie, że się kochamy i poszliśmy spać.
Na następny dzień ja napisałam, że go przepraszam, że to było za dużo i że strasznie tego żałuję. Chociaż wiedziałam, że coś jest nie tak, bo długo się nie odzywał... Tak nie było nigdy. On mi napisał, że nie jest na mnie zły ale jest bardzo rozczarowany. W ciągu kolejnych kilku dni gdy próbowałam się przed nim jakoś wytłumaczyć powiedział, że przekroczyłam barierę o której mi wielokrotnie mówił i rozum podpowiada mu żeby ode mnie odejść. Spytałam się czy jest tego pewien - odpowiedział, że nie jest. Następny tydzień był dla mnie koszmarem. Generalnie bardzo ale to bardzo starałam się załagodzić sytuację, mówiłam, że żałuję, że go rozumiem itp. On ciągle odpierał to co do niego mówię, trzymał się swojej wersji, czyli: myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla mnie aby więcej z tobą nie cierpieć przez te chore akcje będzie odejście. Generalnie dużo pisał i był szczery, ale już totalnie inny niż przed tą kłótnią... Cały czas był wobec mnie na nie. W końcu dałam sobie spokój. Powiedział, że musi się nad tym wszystkim zastanowić. NIe rozmawialiśmy kilka dni, aż w niedzielę napisałam mu, że minęło już 9 dni od naszej kłótni i bardzo mnie to męczy i chciałabym się pogodzić. Ale jeśli on myśli o rozstaniu ze mną to niech da mi jasną odpowiedź, bo ja chcę wstać na następny dzień rano i nie cierpieć dłużej, nie chcę żeby trzymał mnie w niepewności. Spodziewałam się, że odpisze mi, że to koniec i wtedy jakoś się pozbieram, ale przynajmniej będę wiedziała na czym stoję. On natomiast napisał mi, że weekend, w którym on w końcu nie musiał się martwić czy ja mu nie zrobię awantury był dla niego ulgą. Jednocześnie wciąż uważa, że jesteśmy dla siebie unikatowi i, że wciąż nie ma dla mnie jasnej odpowiedzi czy chce ze mną dalej być czy nie. Ja do niego zadzwoniłam. Nie rozmawialiśmy od tych 9 dni i czułam, że tak dłużej nie potrafię porozumiewać się tylko przez suche wiadomości. Powiedziałam mu jeszcze raz, że go przepraszam, że nie byłam sobą i że ta sytuacja się już nie powtórzy, bo zrozumiałam co zrobiłam. Mówiłam o tym, że znamy się 3 lata i zawsze byliśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, żeby nie wyrzucać tej relacji do kosza itp (nie chcę wdawać się w szczegóły). Powiedziałam też w końcu, że chcę usłyszeć przez telefon jeśli jest zdecydowany odejść i że chcę już przestać cierpieć w oczekiwaniu na jego decyzję (bardzo ale to bardzo się uniżałam wobec niego). On powiedział, że nie potrafi podjąć tej decyzji i że chce rozmawiać ze mną jeszcze wieczorem przez telefon (co mnie zdziwiło, bo on naprawdę wcześniej nie chciał rozmawiać, bo się mega tym stresował - jest bardzo delikatnym chłopakiem...)
W międzyczasie w ciągu dnia pisałam do niego po raz kolejny, że wyciągam do niego dłoń żeby się pogodzić, bo mamy tak naprawdę wspaniałą relację i że to będzie wielki błąd jeśli poddamy się i nie damy temu szansy... Niestety dalej mnie odpychał. W końcu napisałam, że jeśli mi nie ufa w tym co mówię, to nie mamy co dalej robić w tej relacji. Odpisał: nie potrafię ci zaufać. Więc ja odpisałam: a więc mam swoją odpowiedź.
I właściwie uznałam, że to było zerwanie, bo tu już nie ma co dłużej drążyć... Po kilku godzinach przed północą zadzwonił do mnie. Nie spodziewałam się tego wcale... Powiedział, że nie chce ze mną zrywać, że nie chce żebym znikała z jego życia. Zaczęliśmy rozmawiać normalnie o różnych sprawach, już nie o kłótni. Ja w końcu zapytałam, czego on ode mnie oczekuje. On powiedział, że chce znów mi zaufać i widzieć w głowie wspólną wizję przyszłości jak wcześniej, ale się boi, więc musiałby się stać cud.
Powiedział też, że proponuje nam przerwę, ale żebyśmy rozmawiali ze sobą przez messenger. Ja powiedziałam, że przerwy kończą się zazwyczaj rozstaniem. On powiedział, że to jedyna droga według niego żeby odbudować ten związek i że zna parę, która zrobiła sobie przerwę, a teraz mają trójkę dzieci. Heh... No i wiecie co, ja byłam zadowolona z tego, że on jednak postanowił się nie poddawać. Rozumiem, że dalej jest zmieszany...
Ale ja wpadłam w mega obsesję. Nie rozmawiamy oczywiście na komunikatorze. Wczoraj wymieniliśmy kilka wiadomości.
Ja przez ten cały czas byłam dla niego mega otwarta, starałam się go wysłuchać, byłam jak poduszka na której mógł się nawet wyżywać... Wypominał mi nawet te rzeczy jak wyprowadzka od niego, jego ubzdurana zdrada, która nią nie była i dla mnie to jest obraza. Wypominał mi wszystko... On ma to do siebie, że rozdrapuje rany, bardzo przeżywa, kto coś mu zrobił, to, że ktoś okazał mu brak szacunku i potrafi skreślić osobę ze swojego życia.
Ja już trochę mam tego dosyć, że tak długo musiałam go prosić o wybaczenie, bo tak naprawdę, to realnie nic nie zrobiłam. Wiem, że przegięłam, ale ja też kiedyś miałam zaborczego chłopaka i to o wiele bardziej i dość szybko mu wybaczałam jego wybuchy i przechodziliśmy do porządku dziennego, bo go kochałam.

Od tamtej pory gdy jesteśmy w tej kłótni/przerwie on wstawia relacje na instagrama jak się świetnie bawi i dodaje nowe dziewczyny do obserwowanych osób. Wcześniej tego nie robił.
Dzisiaj wstawił filmik z jakiegoś baru, z miasta oddalonego od jego miasta o 200 km a później na instagramie dodał dziewczynę z tego miasta. I ja się zaczęłam zastanawiać, co on tam robi w środku tygodnia i co to jest za dziewczyna... Martwię się, że on teraz się świetnie bawi, ale... Na złość mi. On zaczął być dla mnie złośliwy. Np wczoraj powiedziałam mu, że biegłam do domu w środku nocy, bo się bałam, bo moje miasto jest niebezpieczne nocą. A on na to: Nie jest takie niebezpieczne. Gdzie wcześniej napisałby: uważaj na siebie, martwię się... I inne sytuacje w których on był dla mnie uszczypliwy.

Bardzo chciałabym uratować ten związek i uważam, że jeśli jest miłośc między dwojgiem ludzi to potrafią wybaczyć sobie takie rzeczy... Nie było u nas żadnych poważniejszych problemów i uważaliśmy się za najszczęśliwszych na świecie razem. Miałam kilku partnerów przed nim i z nikim nie było mi tak wspaniale. On mówił mi to samo. Ale boję się, że ja zniszczyłam ten związek swoim brakiem zaufania. Niestety nie możemy się spotkać, bo mieszkamy 1600 km od siebie, a każdy z nas uwiązany jest pracą. On miał do mnie przyjechać pod koniec października, ale chyba nic z tego.

Nie wiem czy taka przerwa, w której on się świetnie bawi, a ja milczę żeby dać mu spokój spowoduje, że się zejdziemy. Ja myślę, że on mnie po prostu zostawi. Jednak to, że tutaj napisałam dało mi poczucie jakiejś ulgi, bo przyjrzałam się tej sytuacji z boku i czuję się po prostu winna i nie dziwię się, że on się tak bardzo zmienił... Chociaż przyjaciele uważają, że on jest zbyt delikatny, zadufany w sobie, bawi się moimi uczuciami, a ja go usprawiedliwiam.

Czy ktoś zna jakieś przypadki, że ludzie bardzo się pokłócili, zrobili sobie przerwę, po czym wrócili do siebie?

PS: zostało ustalone między nami, że nie ma mowy "poznawaniu" nowych osób, formalnie dalej jesteśmy w związku.

Dzięki jeśli ktokolwiek to przeczytał. Jestem bardzo chaotyczna i piszę szybciej niż myślę...
zagubionadziewczyna1 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 11:54   #2
HalszkaRitta
Raczkowanie
 
Avatar HalszkaRitta
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 170
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez zagubionadziewczyna1 Pokaż wiadomość

Czy ktoś zna jakieś przypadki, że ludzie bardzo się pokłócili, zrobili sobie przerwę, po czym wrócili do siebie?
Pewnie gdzieś takie osoby są. Nie jest to moje osobiste doświadczenie, ale w przypadku znajomych mi osób przerwa najczęściej pojawiała się wtedy gdy jedna strona chciała ,,poromansować" z kimś innym i wielce tłumaczyła się potrzebą przerwy, spojrzenia z innej perspektywy na związek etc.

Autorko, nie chcę żebyś czuła się urażona, ale według mnie to co piszesz jest strasznie dziecinne i naiwne.

Po pierwsze, Wy prawie w ogóle się nie znacie, znajomość wyłącznie internetowa przez 2 lata + jakieś sporadyczne spotkania to nie jest - według mnie oczywiście - żadna głęboka relacja.

Po drugie, Twoje zachowanie i śledzenie tego co Twój chłopak robi w sieci jest chore i oznacza, że nie masz za grosz zaufania do niego, co pewnie wynika trochę z pierwszego. Za mało się znacie, tak na prawdę nie wiesz jaki on jest i czego możesz się po nim spodziewać.

Dla mnie brzmi jak jakaś obsesja pomieszana z zauroczeniem, a nie miłość. Wiem, że pewnie zostanę skrytykowana za to co napiszę, ale może daj sobie szansę poznania kogoś innego, bo przy takim sporadycznym kontakcie i mieszkaniu w dwóch innych krajach to Wy i za kolejne 5 lat się dobrze nie poznacie.

Edytowane przez HalszkaRitta
Czas edycji: 2019-10-09 o 11:55
HalszkaRitta jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 13:04   #3
Laverta
Raczkowanie
 
Avatar Laverta
 
Zarejestrowany: 2019-06
Wiadomości: 47
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Później zaczął mi wypominać, że po tym jak on mnie pocałował i się we mnie zakochał ja wciąż byłam z kimś innym i że powinnam od razu zerwać z tą osobą itp. Ten temat wałkowaliśmy chyba przez cały związek aż do ostatniej kłótni.
Cytat:
uparcie twierdzi do tej pory, że ja go zdradziłam
Cytat:
Niby wszystko było w porządku, ale czułam słabnące zainteresowanie z jego strony
Cytat:
Czasem byłam zazdrosna i niestety pod wpływem emocji pisałam mu różne rzeczy
Cytat:
Chociaż jak się później okazywało, ja go niesłusznie oskarżałam, dlatego że sama w głowie tworzyłam sobie różne scenariusze, jakoby mój K miał być mi niewierny
Cytat:
Moje pretensje były coraz częstsze : 2-3 razy w tygodniu zaczynałam narzekać, że chcę więcej kontaktu, albo znów okazywałam mu, że mu nie ufam
Cytat:
ma dość tego, że mu nie ufam, że podejrzewam, że kontroluję, że stalkuję na instagramie. Tak, to jest prawda.
Cytat:
zaczęłam do niego wydzwaniać, mówiąc, że... potnę sobie żyły jeśli nie odbierze (wiem, idiotka). On odebrał w końcu telefon gdy wrócił z tego baru i rozmawialiśmy. Wydawał mi się być zupełnie innym człowiekiem. Nie mogłam go poznać. Po prostu miał... wylane... Zaczęłam płakać przez telefon, myślałam, że to go poruszy.
Cytat:
Bardzo chciałabym uratować ten związek i uważam, że jeśli jest miłośc między dwojgiem ludzi to potrafią wybaczyć sobie takie rzeczy... Nie było u nas żadnych poważniejszych problemów i uważaliśmy się za najszczęśliwszych na świecie razem. Miałam kilku partnerów przed nim i z nikim nie było mi tak wspaniale.
Naprawdę boję się pomyśleć, jak wyglądały związki, w których z partnerem nie było ci tak wspaniale. Twoje zachowanie było bardzo dziecinne.
Myślę, że te problemy między wami, które opisujesz, to za wiele jak na związek z tak krótkim stażem. Jedyny okres, w którym było między wami okej, to pierwsze miesiące, w których do tego mieliście się na codzień. Zwykle jest tak, że związki na początku wydają się być super, nawet gdy ostatecznie okazuje się, że partnerzy jednak do siebie nie pasują.

Cytat:
Czy ktoś zna jakieś przypadki, że ludzie bardzo się pokłócili, zrobili sobie przerwę, po czym wrócili do siebie?
Tak, znam. Przez chwilę po powrocie było super, bo chcieli sobie wynagrodzić przerwę i starali się aż nad wymiar, a potem ci ludzie męczyli się ze sobą jeszcze przez kilka miesięcy, kłócąc się dalej i nie potrafiąc od siebie odejść, "bo przecież po tej przerwie było tak super, więc to na pewno wróci".
Jak dla mnie gdy w związku potrzebne są przerwy od siebie nawzajem, to nie ma już co zbierać.
Laverta jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 13:17   #4
FALLinLOVE
Zadomowienie
 
Avatar FALLinLOVE
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: z daleka :)
Wiadomości: 1 850
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Po pierwsze, cala ta historia brzmi tak malo dojrzale, ze trudno mi nazwac to normalnym zwiazkiem dwojga doroslych ludzi. Po drugie, piszesz o wielkiej milosci, a ja tam widze bardziej zauroczenie (goraca milosc, pierwsze miesiace). Jedyny czas, w ktorym bylo dobrze miedzy wami to ten poczatkowy etap, w ktorym zazwyczaj wszystkim sie uklada bo dochodzi adrenalina i hormony buzuja.

Piszesz, ze tak sie switnie znaliscie - moim zdaniem - nie do konca. Znaliscie sie z rozmow internetowch czy telefonicznych, ale nie znaliscie sie na co dzien.

Zarowno Twoje zachowania (stalkowanie, sprawdzanie, podejrzliwosc) jak i twojego (bylego?) chlopaka (olewanie, oskarzanie o zdrade) itd. sa zachowaniami rodem z gimbazy.

Twoja sprawa co z tym zrobisz, ale moim zdaniem powinniscie sobie dac spokoj bo i tak nic z tego nie bedzie.

Pytanie: jak wlasciwie wyobrazasz sobie ten wasz powrot i zwiazek? Przeprowadzisz sie do Francji gdzie ni czujesz sie dobrze? On przeprowadzi sie do Polski, mimo ze nie mial takich planow i podejmie taka decyzje? Czy moze bedziecie razem 'na odleglosc' co stawia wasz 'zwiazek' raczej na przegranej pozycji.
__________________
Cytat:
Napisane przez ARAKSJEL Pokaż wiadomość
Ty się nie bój popełniać błędów to cenne doświadczenia ,nie da się przejść przez życie suchą stopą ..internet to nie remedium, nie trzeba w każdej sprawie zasięgać porady .
FALLinLOVE jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 13:38   #5
kurka_ziemna
Raczkowanie
 
Avatar kurka_ziemna
 
Zarejestrowany: 2019-04
Wiadomości: 223
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Jak juz zauwazono, ten zwiazek brzmial bardzo niedojrzale, w ogole sam fakt ze wyjechalas do francji bez znajomosci jezyka byl z gory skazany na porażkę. Plus znanie sie dwa lata na odleglosc w sytuacji kiedy facet mocno o ciebie zabiega raczej nie ma nic wspolnego ze znaniem go na wylot, moim zdaniem.
kurka_ziemna jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 14:42   #6
zagubionadziewczyna1
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 6
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

On planował przeprowadzić się do Polski w przyszłym roku. Uczy się Polskiego
zagubionadziewczyna1 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 15:32   #7
I am Rock
lokalna gwiazda
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: Mazury
Wiadomości: 15 123
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez zagubionadziewczyna1 Pokaż wiadomość
On planował przeprowadzić się do Polski w przyszłym roku. Uczy się Polskiego
A ty będziesz go utrzymywać? Bo niby gdzie on dostanie pracę z mizerną znajomością polskiego? Mając 22 lata raczej nie jest wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzinie, więc co pozostaje?
I am Rock jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 15:40   #8
HalszkaRitta
Raczkowanie
 
Avatar HalszkaRitta
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 170
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez I am Rock Pokaż wiadomość
A ty będziesz go utrzymywać? Bo niby gdzie on dostanie pracę z mizerną znajomością polskiego? Mając 22 lata raczej nie jest wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzinie, więc co pozostaje?
Zakładając, że będą mieszkać w dużym mieście nieznajomość polskiego nie jest aż taką przeszkodą. W poprzedniej pracy miałam sporo osób, które mówiły tylko po francusku i angielsku i jakoś normalnie w Polsce żyły i pracowały, no ale to zależy jaką pracę on może wykonywać.

Pytanie tylko Autorko, czy taka jest prawda czy to tylko hasełka, które on Ci wciska. Co będzie jak jemu się w Polsce nie spodoba? Znowu będziecie żyć na dwa kraje?
HalszkaRitta jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 15:40   #9
zagubionadziewczyna1
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 6
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Kończy mgr i jest najmłodszym project managerem w swojej firmie IT. Poza tym, to nie jest tematem wątku jak mój chłopak zamierza się tutaj utrzymywać oraz co ja sobie myślałam jadąc do Francji.
zagubionadziewczyna1 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 15:43   #10
galakty098
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 4 817
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Znać języka nie musi, tym bardziej jeśli w IT ma jakiekolwiek doświadczenie. Zresztą wiele firm wymaga papierów w języku angielskim.

Odpowiadając na pytanie - moim zdaniem nie. Nie wierzę w takie przerwy. To ma sens tylko jeśli zerwanie nastąpiło z innych powodów, niż wypalenie (nie wiem, nagły wyjazd, wypadek w rodzinie, wyprowadzka, no jakaś siła wyższa że jedna osoba musi zniknąć). Jeśli ludzie się kłócą, nie dogadują i robią przerwy, to jest to tylko przedłużenie agonii.
__________________
Gdybym miał wybierać wybrałbym tą samą drogę.
galakty098 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 15:44   #11
zagubionadziewczyna1
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 6
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

To nie były puste hasła. On naprawdę świadomie i powaznie traktował nasza relacje. Tak jak mówiłam, jego podejście do naszej relacji było dojrzałe. Ale teraz po tej kłótni on się zmienił nie do poznania. Ufam, że potrzebuje czasu do namysłu. Jednak boję się, że on po prostu stwierdzi, że beze mnie mu lepiej - imprezy, znajomi, zero problemów. Takie jest życie.. trochę się oswoilam z ta myślą, chociaż naprawdę ja wierzę, że byliśmy dla siebie wyjątkowi... Szkoda, że wszystko popsułam.
zagubionadziewczyna1 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 15:52   #12
HalszkaRitta
Raczkowanie
 
Avatar HalszkaRitta
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 170
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez zagubionadziewczyna1 Pokaż wiadomość
To nie były puste hasła. On naprawdę świadomie i powaznie traktował nasza relacje. Tak jak mówiłam, jego podejście do naszej relacji było dojrzałe. Ale teraz po tej kłótni on się zmienił nie do poznania. Ufam, że potrzebuje czasu do namysłu. Jednak boję się, że on po prostu stwierdzi, że beze mnie mu lepiej - imprezy, znajomi, zero problemów. Takie jest życie.. trochę się oswoilam z ta myślą, chociaż naprawdę ja wierzę, że byliśmy dla siebie wyjątkowi... Szkoda, że wszystko popsułam.

Autorko, zauważ, że często idealizujemy osobę, w której się zakochaliśmy czy relację, w której jesteśmy. Po Twoim opisie w pierwszym poście raczej nie wygląda to na zdrową relację.
HalszkaRitta jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 19:44   #13
zagubionadziewczyna1
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 6
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Macie rację. Z dystansu i zdrowo na to patrząc, ta relacja opierała się na wiecznych oskarżeniach i pretensjach. Każda ze stron chciała mieć rację, chciała wygrać. Jednak ja naprawdę jestem w nim zakochana i gdy byliśmy razem, za każdym razem było niesamowicie. Kłócilismy się właściwie tylko na odległośc o totalne głupoty... Bardzo żałuję, że nie potrafiłam się powstrzymać, że nie potrafiłam przewidzieć tego, jak może się to skończyć...

Teraz mamy ta dziwna przerwę podczas której dozwolone jest abyśmy rozmawiali. Ale po tych rozmowach jestem jeszcze bardziej smutna, bo one wyglądają tak sztucznie. Z dialogu 2 zakochanych w sobie osób zrobiła się chłodna wymiana kilku zdań, gdzie ważę każde słowo...

Chciałabym się odkochac i nic do niego nie czuć... Ale ja tylko czekam co będzie dalej i po cichu liczę na to, że się pogodzimy...
zagubionadziewczyna1 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 20:34   #14
FALLinLOVE
Zadomowienie
 
Avatar FALLinLOVE
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: z daleka :)
Wiadomości: 1 850
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

I to jest podstawowy problem. Pomyliłas zakochanie z miłością.

To moja opinia.

A co do pytania: nie wierzę w takie przerwy i nie znam przypadków by przerwy i powroty się sprawdziły. W ogóle to rozstaliscie się czy jesteście razem? Co to znaczy 'mamy przerwę!'? Albo dwoje ludzi chce być razem albo nie.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Cytat:
Napisane przez ARAKSJEL Pokaż wiadomość
Ty się nie bój popełniać błędów to cenne doświadczenia ,nie da się przejść przez życie suchą stopą ..internet to nie remedium, nie trzeba w każdej sprawie zasięgać porady .
FALLinLOVE jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 20:42   #15
galakty098
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 4 817
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez FALLinLOVE Pokaż wiadomość
Co to znaczy 'mamy przerwę!'?
Jedno z dwojga ma dość i szuka kogoś nowego, albo już ma na oku. Przerwa ma udowodnić że z drugą osobą czuje się lepiej. Jak wyjdzie to nara, jak nie to wracamy.

EDIT: ewentualnie sprawdza czy bez partnera jest OK i jednak da się żyć samemu.
__________________
Gdybym miał wybierać wybrałbym tą samą drogę.

Edytowane przez galakty098
Czas edycji: 2019-10-09 o 20:46
galakty098 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 20:50   #16
Leany
⚆ _ ⚆
 
Avatar Leany
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 4 367
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Moim zdaniem to nie był związek. Tylko jakaś marna imitacja. Sama się nakręciłaś na swoje wyobrażenie o nim i o waszym ewentualnym wspólnym życiu. Jak dla mnie to powinnaś popracować nad panowaniem nad emocjami, bo brzmisz niedojrzale, wręcz histerycznie. Żaden facet o zdrowych zmysłach nie będzie chciał partnerki, która tak się zachowuje.
Leany jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 20:55   #17
zagubionadziewczyna1
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2019-10
Wiadomości: 6
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Jestesmy razem w związku, możemy razem rozmawiać jeśli chcemy, ale jedoczesnie mamy przerwę, która nie oznacza u nas wcale zerwania. Tylko ograniczylismy kontakt. Gdy spytałam go przez telefon czy on uważa, że możemy się widywać z innymi osobami, zdenerwował się na mnie, że jak ja mogłam tak pomyśleć, czy mu nie ufam i jak mogę o to w ogóle pytać, że on by nie mógł teraz z żadną inną dziewczyna się spotykać. Mówił, że przez ta ostatnia kłótnie jest zablokowany, że on po prostu nie potrafi być dla mnie taki jak dawniej. Powiedział, że takim ostatnim ratunkiem dla naszego związku jest właśnie przerwa, ale żebyśmy utrzymywali ze sobą kontakt. Bo on dalej chowa w sobie urazę i nie potrafi inaczej do mnie podejść niż z chłodnym dystansem. Powiedział, że to może jedynie wskrzesić nasz związek, o ile w ogóle się uda...

On jest bardzo emocjonalny w tym wszystkim. Powiedział, że ja mu zniszczyłam psychikę, że źle wpływam na jego zdrowie mentalne, że boi się, że ja będę mu robić awantury gdy nie odbierze ode mnie telefonu itp. Jednak przesadza, bo ja nigdy nie wybuchalam aż tak, żeby to było agresywne. Nigdy nie podniosłam głosu w kłótni, nigdy nie uzyłam przeciwko niemu wyzwisk. Bardziej pytałam się na spokojnie, mówiłam jakie mam odczucia co do danej sytuacji, wtedy on wybuchal i zaczynała się klotnia, chociaż bardzo szybko się godzilismy. Generalnie jeszcze przed klotnia naprawdę było wspaniale. Jeszcze tego samego dnia mówił mi, że jest ze mną bardzo szczęśliwy, a nasza relacja jest dla niego jak tlen... Mówi, że żałuje, że doszło do tej kłótni i chciałby żeby to się nie wydarzyło. Powiedzial tez, ze on ma teraz do mnie takie uczucia jak bym ja go zdradziła, jak bym zrobiła najgorsza rzecz na świecie. Tez mówił o tym, że on musi odnaleźć siebie, że ze mną czuł się najlepiej na świecie, ale jednocześnie to była dla niego złota klatka,bo sam nie potrafi być szczęśliwy. On mówił wiele rzeczy, emocjonalnych, chaotycznych, niezrozumiałych dla mnie... Moje przyjaciółki które bardzo dobrze znają nas i ta sytuacje powiedziały, że on mną teraz manipuluje, a tak naprawdę nic złego nie zrobiłam na dobra sprawę. I że rozumieją, że on mógł być zly na mnie ale nie przez prawie 2 tygodnie... Teraz to ja już nie jestem pewna co dla niego ta przerwa oznacza. Ale mówił, że to jedyna i ostatnia deska ratunku. Wydaje mi się, że ta klotnia była jakimś pretekstem, która pozwoliła mu się ode mnie oderwać na jakiś czas i przemyśleć sobie swoje własne uczucia, które się wypaliły...

Czuje, ze ja wariuje Juz od tej sytuacji. Na niczym innym nie potrafię się skupić.
zagubionadziewczyna1 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 21:22   #18
Leany
⚆ _ ⚆
 
Avatar Leany
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 4 367
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez zagubionadziewczyna1 Pokaż wiadomość
Jestesmy razem w związku, możemy razem rozmawiać jeśli chcemy, ale jedoczesnie mamy przerwę, która nie oznacza u nas wcale zerwania. Tylko ograniczylismy kontakt. Gdy spytałam go przez telefon czy on uważa, że możemy się widywać z innymi osobami, zdenerwował się na mnie, że jak ja mogłam tak pomyśleć, czy mu nie ufam i jak mogę o to w ogóle pytać, że on by nie mógł teraz z żadną inną dziewczyna się spotykać. Mówił, że przez ta ostatnia kłótnie jest zablokowany, że on po prostu nie potrafi być dla mnie taki jak dawniej. Powiedział, że takim ostatnim ratunkiem dla naszego związku jest właśnie przerwa, ale żebyśmy utrzymywali ze sobą kontakt. Bo on dalej chowa w sobie urazę i nie potrafi inaczej do mnie podejść niż z chłodnym dystansem. Powiedział, że to może jedynie wskrzesić nasz związek, o ile w ogóle się uda...

On jest bardzo emocjonalny w tym wszystkim. Powiedział, że ja mu zniszczyłam psychikę, że źle wpływam na jego zdrowie mentalne, że boi się, że ja będę mu robić awantury gdy nie odbierze ode mnie telefonu itp. Jednak przesadza, bo ja nigdy nie wybuchalam aż tak, żeby to było agresywne. Nigdy nie podniosłam głosu w kłótni, nigdy nie uzyłam przeciwko niemu wyzwisk. Bardziej pytałam się na spokojnie, mówiłam jakie mam odczucia co do danej sytuacji, wtedy on wybuchal i zaczynała się klotnia, chociaż bardzo szybko się godzilismy. Generalnie jeszcze przed klotnia naprawdę było wspaniale. Jeszcze tego samego dnia mówił mi, że jest ze mną bardzo szczęśliwy, a nasza relacja jest dla niego jak tlen... Mówi, że żałuje, że doszło do tej kłótni i chciałby żeby to się nie wydarzyło. Powiedzial tez, ze on ma teraz do mnie takie uczucia jak bym ja go zdradziła, jak bym zrobiła najgorsza rzecz na świecie. Tez mówił o tym, że on musi odnaleźć siebie, że ze mną czuł się najlepiej na świecie, ale jednocześnie to była dla niego złota klatka,bo sam nie potrafi być szczęśliwy. On mówił wiele rzeczy, emocjonalnych, chaotycznych, niezrozumiałych dla mnie... Moje przyjaciółki które bardzo dobrze znają nas i ta sytuacje powiedziały, że on mną teraz manipuluje, a tak naprawdę nic złego nie zrobiłam na dobra sprawę. I że rozumieją, że on mógł być zly na mnie ale nie przez prawie 2 tygodnie... Teraz to ja już nie jestem pewna co dla niego ta przerwa oznacza. Ale mówił, że to jedyna i ostatnia deska ratunku. Wydaje mi się, że ta klotnia była jakimś pretekstem, która pozwoliła mu się ode mnie oderwać na jakiś czas i przemyśleć sobie swoje własne uczucia, które się wypaliły...

Czuje, ze ja wariuje Juz od tej sytuacji. Na niczym innym nie potrafię się skupić.
Tak to właśnie wygląda jak się dwie drama queen sparują
Leany jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 21:27   #19
kasiab7744
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2019-04
Wiadomości: 69
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

A chlopczyna juz sie pochwalil co to za kolezanka z ktora sie spotyka 200km od domu? Czy teraz juz nie mozesz o nic zapytac?
kasiab7744 jest teraz online   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-09, 21:28   #20
galakty098
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 4 817
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez Leany Pokaż wiadomość
Tak to właśnie wygląda jak się dwie drama queen sparują
Do czasu aż któregoś szlag trafi. Do tej pory będą się męczyć przerwami nie-przerwami. Mamy przerwę, ale rozmawiamy. Piękne.
__________________
Gdybym miał wybierać wybrałbym tą samą drogę.
galakty098 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2019-10-10, 06:31   #21
FALLinLOVE
Zadomowienie
 
Avatar FALLinLOVE
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: z daleka :)
Wiadomości: 1 850
Dot.: Przerwa w związku, czy jest szansa na uratowanie?

Cytat:
Napisane przez galakty098 Pokaż wiadomość
Do czasu aż któregoś szlag trafi. Do tej pory będą się męczyć przerwami nie-przerwami. Mamy przerwę, ale rozmawiamy. Piękne.
Piękne to dla mnie jest stwierdzenie: 'jesteśmy razem w związku, ale mamy przerwę' (ktoś mi to wylozy?)

Albo jesteście razem albo nie.

Autorko, piszesz ze on jest emocjonalny, ale ty nie jesteś inna. Zachowujecie się oboje jak z teatru dramatycznego.

Robta co chceta, ale ja wam przyszłości nie wróżę.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Cytat:
Napisane przez ARAKSJEL Pokaż wiadomość
Ty się nie bój popełniać błędów to cenne doświadczenia ,nie da się przejść przez życie suchą stopą ..internet to nie remedium, nie trzeba w każdej sprawie zasięgać porady .
FALLinLOVE jest teraz online   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-10-10 07:31:35


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:39.