NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2. - Strona 113 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Forum Plotkowe

Notka

Forum Plotkowe Tutaj zapraszamy do dyskusji na każdy temat - również całkowicie niezwiązany z urodą ;-)

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2019-11-25, 09:09   #3361
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Trafna uwaga. W kontekście klimatyzacji to latem zewsząd docierają do mnie informacje, że klimatyzacja niezdrowa, droga i nieekologiczna. Natomiast nad sensem grzania na maksa już nikt się nie zastanawia. I bulwersuje mnie to, że klimatyzacji nie ma w szpitalach, szkołach, przychodniach, czyli tam, gdzie ludzie spędzają dużo czasu i muszą podporządkować się panującym warunkom. W szpitalach to często nie ma nawet rolet i słońce naparza od rana do nocy, dodatkowo ogrzewając pacjentów. Może kiedyś coś się zmieni, bo w moim mieście wielki szpital zamknął na weekend sor z powodu montażu klimatyzacji właśnie, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb, bo sale klimatyzowane nie są.
Taa, jakby była klima w salach pacjentów, to pewnie by były wieczne wojny. Byłam w paru szpitalach na odwiedzinach i zawsze trafił się ktoś, komu było zimno w zimę, kiedy na oddziale było tak gorąco i duszno, że szło fiknąć Jeden chłop kiedyś terroryzował 6-osobową salę, bo mu zimno i nie pozwalał na otwieranie okien i ciągle odkręcał grzejnik na maksa, a sam chodził w krótkim rękawie i ani myślał założyć coś więcej! Ja rozumiem, że to szpital i na większości oddziałów się leży i wtedy trochę inaczej odczuwa się temperaturę, ale tyle ludzi + brak wietrzenia = idealne warunki do rozprzestrzeniania się wirusów. No i nie pachnie za przyjemnie, szczególnie jak na sali trafi się ktoś, to nie do końca dba o higienę. Poza tym np. na oddziale rehabilitacji, gdzie ludzie przychodzą po to, żeby ćwiczyć, taki skwar i duchota to już w ogóle jakieś nieporozumienie

Oddział z klimatyzacją w mojej aglomeracji znam tylko jeden i on jest mega nowoczesny. A tak to najczęściej klima jest tylko w gabinetach ordynatorów albo dyrektora szpitala.

---------- Dopisano o 10:09 ---------- Poprzedni post napisano o 10:01 ----------

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Nie mam problemu z rozstrzygnięciem dylematu. Zdecydowanie wolę ciemności. Jak dzień jest długi to i tak nie mogę z niego skorzystać, bo zazwyczaj wtedy jest gorąco. Ani na spacer iść, ani na rower, ani wyjść do kawiarni, bo przez drogę cała się zapocę i wymęczę.
Dokładnie. Kiedyś było tak, że jak dni się wydłużały, to można było to wykorzystać na wycieczki, spacery itp., a teraz od zmiany czasu robi się zaraz gorąco i słońce wali jak szalone. W tym roku to ja nawet w lesie nie byłam od wiosny, bo nie było jak - w lato wszystko zarośnięte i pełno czepiających się owadów, a jak lato się skończyło (pod koniec października ), to zaczęły się deszcze i błoto Najbardziej lubię spacerować po lesie jak jest śnieg i mróz, ale czy tego jeszcze doczekam?
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-25, 12:05   #3362
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

W sumie to lubię zimno z jeszcze jednego powodu - można chłodzić za oknem alkohol, no i na balkonie mamy starą szafkę, w której trzymamy napoje i piwo, dzięki czemu nie trzeba lodówki zapychać, a picie zawsze zimne
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-25, 14:51   #3363
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
Taa, jakby była klima w salach pacjentów, to pewnie by były wieczne wojny. Byłam w paru szpitalach na odwiedzinach i zawsze trafił się ktoś, komu było zimno w zimę, kiedy na oddziale było tak gorąco i duszno, że szło fiknąć Jeden chłop kiedyś terroryzował 6-osobową salę, bo mu zimno i nie pozwalał na otwieranie okien i ciągle odkręcał grzejnik na maksa, a sam chodził w krótkim rękawie i ani myślał założyć coś więcej! Ja rozumiem, że to szpital i na większości oddziałów się leży i wtedy trochę inaczej odczuwa się temperaturę, ale tyle ludzi + brak wietrzenia = idealne warunki do rozprzestrzeniania się wirusów. No i nie pachnie za przyjemnie, szczególnie jak na sali trafi się ktoś, to nie do końca dba o higienę. Poza tym np. na oddziale rehabilitacji, gdzie ludzie przychodzą po to, żeby ćwiczyć, taki skwar i duchota to już w ogóle jakieś nieporozumienie

Oddział z klimatyzacją w mojej aglomeracji znam tylko jeden i on jest mega nowoczesny. A tak to najczęściej klima jest tylko w gabinetach ordynatorów albo dyrektora szpitala.

---------- Dopisano o 10:09 ---------- Poprzedni post napisano o 10:01 ----------



Dokładnie. Kiedyś było tak, że jak dni się wydłużały, to można było to wykorzystać na wycieczki, spacery itp., a teraz od zmiany czasu robi się zaraz gorąco i słońce wali jak szalone. W tym roku to ja nawet w lesie nie byłam od wiosny, bo nie było jak - w lato wszystko zarośnięte i pełno czepiających się owadów, a jak lato się skończyło (pod koniec października ), to zaczęły się deszcze i błoto Najbardziej lubię spacerować po lesie jak jest śnieg i mróz, ale czy tego jeszcze doczekam?

Dlatego uważam, że personel powinien ustawiać temperaturę i może wtedy nie byłoby wojen. Dajmy na to, na dworze 36, w sali 24 i nie ma, że za zimno Zawsze się dziwię jak kilka osób daje się terroryzować tej jednej, która będzie zamykać okna i rozkręcać grzejniki. W tym roku chodziłam na rehabilitację latem, na szczęście jak zaczynałam to właśnie montowali klimę. Ale to ten szpital, o którym wspomniałam wcześniej, więc pewnie wyjątek. Pamiętam lato z dzieciństwa to właśnie długi dzień oznaczał masę atrakcji, teraz długi dzień to powolne umieranie z gorąca. Albo się zestarzałam, albo pogoda zwariowała.
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-25, 17:03   #3364
Donatella_Rosa
Zadomowienie
 
Avatar Donatella_Rosa
 
Zarejestrowany: 2013-03
Wiadomości: 1 531
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Moja mama pracuje w szpitalu i latem starsze babki nawet okna nie dadzą uchylić, bo PRZEWIEJE.
Mama pracuje na ortopedii, wiec to zazwyczaj osoby ze zwykłymi urazami, a nie jakoś obłożnie chore.
Rolet nie ma, klimy nie ma, a szpital bardzo nasłoneczniony.
Jak się postawisz bo już mdlejesz i otworzysz okno na godzinę, to potrafią drzeć się w niebogłosy i całą rodzine wysłać do ordynatora, dyrekcji, prezydenta miasta(SERIO) i wszystkich świętych.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
__________________
Donatella_Rosa jest offline  
Stary 2019-11-25, 17:43   #3365
invisible_01
Zakorzeniona
 
Avatar invisible_01
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 22 214
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Donatella_Rosa Pokaż wiadomość
Moja mama pracuje w szpitalu i latem starsze babki nawet okna nie dadzą uchylić, bo PRZEWIEJE.
Mama pracuje na ortopedii, wiec to zazwyczaj osoby ze zwykłymi urazami, a nie jakoś obłożnie chore.
Rolet nie ma, klimy nie ma, a szpital bardzo nasłoneczniony.
Jak się postawisz bo już mdlejesz i otworzysz okno na godzinę, to potrafią drzeć się w niebogłosy i całą rodzine wysłać do ordynatora, dyrekcji, prezydenta miasta(SERIO) i wszystkich świętych.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Chore. Ale to samo jest w tramwaju - jedziesz starą puszką latem nagrzaną do nieprzytomności, ale okna uchylić nie dadzą, bo przewieje!!!

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
invisible_01 jest offline  
Stary 2019-11-25, 20:46   #3366
dziewczyna
Zakorzenienie
 
Avatar dziewczyna
 
Zarejestrowany: 2003-05
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 26 357
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Donatella_Rosa Pokaż wiadomość
Moja mama pracuje w szpitalu i latem starsze babki nawet okna nie dadzą uchylić, bo PRZEWIEJE.
Mama pracuje na ortopedii, wiec to zazwyczaj osoby ze zwykłymi urazami, a nie jakoś obłożnie chore.
Rolet nie ma, klimy nie ma, a szpital bardzo nasłoneczniony.
Jak się postawisz bo już mdlejesz i otworzysz okno na godzinę, to potrafią drzeć się w niebogłosy i całą rodzine wysłać do ordynatora, dyrekcji, prezydenta miasta(SERIO) i wszystkich świętych.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Jak ja ostatnio leżałam latem w szpitalu i na sali leżałam ze starszą panią to w dzień sama otwierała okna. Trochę gorzej było, przynajmniej pierwsza noc, gdy okna były zamknięte na noc. Na szczęście moja szpitalna odsiadka trafiła w niezbyt gorące dni.

Cytat:
Napisane przez invisible_01 Pokaż wiadomość
Chore. Ale to samo jest w tramwaju - jedziesz starą puszką latem nagrzaną do nieprzytomności, ale okna uchylić nie dadzą, bo przewieje!!!

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Jak w czerwcu musiałam jeździć autobusem to starsze osoby same otwierały okna lub prosiły o to silniejsze osoby. Nie pamiętam aby w tamten miesiąc ktoś się burzył. Sama się dziwiłam.
dziewczyna jest offline  
Stary 2019-11-25, 21:20   #3367
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Dlatego uważam, że personel powinien ustawiać temperaturę i może wtedy nie byłoby wojen. Dajmy na to, na dworze 36, w sali 24 i nie ma, że za zimno Zawsze się dziwię jak kilka osób daje się terroryzować tej jednej, która będzie zamykać okna i rozkręcać grzejniki. W tym roku chodziłam na rehabilitację latem, na szczęście jak zaczynałam to właśnie montowali klimę. Ale to ten szpital, o którym wspomniałam wcześniej, więc pewnie wyjątek. Pamiętam lato z dzieciństwa to właśnie długi dzień oznaczał masę atrakcji, teraz długi dzień to powolne umieranie z gorąca. Albo się zestarzałam, albo pogoda zwariowała.
No to były awantury z tym dziadem, ale to niewiele dawało, bo wykorzystywał każdą chwilę nieuwagi reszty i zaraz podłaził i zamykał okno i odkręcał grzejnik na maksa. I jeszcze zamykał drzwi od sali, a sam przy tych drzwiach leżał, więc ciepło z grzejnika albo to straszne powietrze z dworu prawie do niego nie docierało. Jak się weszło na oddział, to szło fiknąć, ale po wejściu do sali to już w ogóle był hardcore. Dobrze, że póki co nie trafiłam nigdy jako pacjentka do szpitala, bo bym chyba tych ludzi tam pozabijała

---------- Dopisano o 22:20 ---------- Poprzedni post napisano o 22:18 ----------

Cytat:
Napisane przez invisible_01 Pokaż wiadomość
Chore. Ale to samo jest w tramwaju - jedziesz starą puszką latem nagrzaną do nieprzytomności, ale okna uchylić nie dadzą, bo przewieje!!!

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
W starych pociągach jest to samo... Dobrze, że teraz coraz więcej nowych jeździ i przynajmniej klima działa w lato - widok zmarzluchów ostentacyjnie zakładających długi rękaw jest bezcenny
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-26, 09:37   #3368
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Donatella_Rosa Pokaż wiadomość
Moja mama pracuje w szpitalu i latem starsze babki nawet okna nie dadzą uchylić, bo PRZEWIEJE.
Mama pracuje na ortopedii, wiec to zazwyczaj osoby ze zwykłymi urazami, a nie jakoś obłożnie chore.
Rolet nie ma, klimy nie ma, a szpital bardzo nasłoneczniony.
Jak się postawisz bo już mdlejesz i otworzysz okno na godzinę, to potrafią drzeć się w niebogłosy i całą rodzine wysłać do ordynatora, dyrekcji, prezydenta miasta(SERIO) i wszystkich świętych.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Okropność. Terror ciepełka pełną gębą. U mnie pogoda typowo listopadowa. Chłodno, mgliście, słońce nie wychodzi, chwilo trwaj
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-26, 12:58   #3369
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Okropność. Terror ciepełka pełną gębą. U mnie pogoda typowo listopadowa. Chłodno, mgliście, słońce nie wychodzi, chwilo trwaj
U mnie dzisiaj słońce nie może się zdecydować - raz świeci, raz nie Ale ogólnie jest dość zimowy klimat - wczoraj jak wracaliśmy z garażu do domu, to czuć było taki lekki mrozik, a dzisiaj idąc z zakupami zmarzły mi dłonie
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-26, 22:21   #3370
dziewczyna
Zakorzenienie
 
Avatar dziewczyna
 
Zarejestrowany: 2003-05
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 26 357
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Weszłam na prognozy na nadchodzące miesiące. Wychodzi, że niedługo "Polska ma znaleźć się strefie zimowych anomalii". Anomalia, bo w grudniu i w styczniu zapowiadają śnieg i mrozy. Czerwcowe upały nieźle dały się we znaki, skoro niektórym do tej pory coś się kićka.
dziewczyna jest offline  
Stary 2019-11-27, 07:10   #3371
invisible_01
Zakorzeniona
 
Avatar invisible_01
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 22 214
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Uwielbiam, kiedy na dworze jest +1, więc ludzie są w puchówkach już często i w swetrach, a w tramwaju i autobusie ogrzewanie na full, że pot się leje po dupie. Po co? Przecież w tłoku nie ma się nawet jak rozebrać i trzymać tego ubrania i torebek, więc człowiek jedzie taki zgrzany, a potem wysiada na zimno.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
invisible_01 jest offline  
Stary 2019-11-27, 07:33   #3372
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

A mnie rozwalają ludzie, którzy przy temperaturze +5 stopni ubierają się do samochodu jak na biegun Auto stoi pod klatką, ale wielki szal, czapa i gruba puchówka muszą być Albo godzinne łażenie w całym rynsztunku po nagrzanym sklepie
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-27, 07:35   #3373
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez dziewczyna Pokaż wiadomość
Weszłam na prognozy na nadchodzące miesiące. Wychodzi, że niedługo "Polska ma znaleźć się strefie zimowych anomalii". Anomalia, bo w grudniu i w styczniu zapowiadają śnieg i mrozy. Czerwcowe upały nieźle dały się we znaki, skoro niektórym do tej pory coś się kićka.

A tak, też widziałam gdzieś to sformułowanie, że zimowe anomalie. Potem się dziwimy, że ludzie histerii dostają na myśl o zimie. Zresztą ta wielka zima ma trwać zaledwie kilka dni, bo czytałam, że na początku grudnia ma sypnąć śniegiem w całej Polsce, ale to nie będzie śnieg, który zaraz się roztopi tylko pobędzie kilka dni! No wow, śnieg w grudniu przez kilka dni.



Cytat:
Napisane przez invisible_01 Pokaż wiadomość
Uwielbiam, kiedy na dworze jest +1, więc ludzie są w puchówkach już często i w swetrach, a w tramwaju i autobusie ogrzewanie na full, że pot się leje po dupie. Po co? Przecież w tłoku nie ma się nawet jak rozebrać i trzymać tego ubrania i torebek, więc człowiek jedzie taki zgrzany, a potem wysiada na zimno.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Jak ja się cieszę, że nie jeżdżę komunikacją miejską, bo codziennie klęłabym na czym świat stoi. No terror ciepełka, bo jak nie będzie ogrzewanie na maksa to olaboga ludzie zmarzną! Mnie jeszcze w tym kontekście dziwi jak w sklepach czy restauracjach starsi ludzie zdejmują kurtkę, szalik, rękawiczki, ale czapki nie! Ostatnio widzieliśmy się w centrum handlowym z babcią męża i ona zdjęła wszystko, ale czapka musiała być. Ja bym się ugotowała.

---------- Dopisano o 08:35 ---------- Poprzedni post napisano o 08:34 ----------

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
A mnie rozwalają ludzie, którzy przy temperaturze +5 stopni ubierają się do samochodu jak na biegun Auto stoi pod klatką, ale wielki szal, czapa i gruba puchówka muszą być Albo godzinne łażenie w całym rynsztunku po nagrzanym sklepie

Też to widuję
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-27, 10:07   #3374
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Jak ja się cieszę, że nie jeżdżę komunikacją miejską, bo codziennie klęłabym na czym świat stoi. No terror ciepełka, bo jak nie będzie ogrzewanie na maksa to olaboga ludzie zmarzną! Mnie jeszcze w tym kontekście dziwi jak w sklepach czy restauracjach starsi ludzie zdejmują kurtkę, szalik, rękawiczki, ale czapki nie! Ostatnio widzieliśmy się w centrum handlowym z babcią męża i ona zdjęła wszystko, ale czapka musiała być. Ja bym się ugotowała.
Ooo, no właśnie, to też widuję

---------- Dopisano o 11:07 ---------- Poprzedni post napisano o 11:06 ----------

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
A tak, też widziałam gdzieś to sformułowanie, że zimowe anomalie. Potem się dziwimy, że ludzie histerii dostają na myśl o zimie. Zresztą ta wielka zima ma trwać zaledwie kilka dni, bo czytałam, że na początku grudnia ma sypnąć śniegiem w całej Polsce, ale to nie będzie śnieg, który zaraz się roztopi tylko pobędzie kilka dni! No wow, śnieg w grudniu przez kilka dni.
Normalnie zagłada ludzkości nastąpi Ale spoko - ja przetrwam, bo jestem otłuszczona jak sikorka na zimę
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-27, 10:26   #3375
dziewczyna
Zakorzenienie
 
Avatar dziewczyna
 
Zarejestrowany: 2003-05
Lokalizacja: Białystok
Wiadomości: 26 357
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
A mnie rozwalają ludzie, którzy przy temperaturze +5 stopni ubierają się do samochodu jak na biegun Auto stoi pod klatką, ale wielki szal, czapa i gruba puchówka muszą być Albo godzinne łażenie w całym rynsztunku po nagrzanym sklepie
Znam 2 osoby, które jadąc gdzieś samochodem a samochód stoi parę kroków od klatki ubiorą w miarę luźno i niebyt ciepło, kurtkę trzymając w ręku. Nawet przy niższych temperaturach. Reszta ubiera się tak jak opisałaś, bo przez minutę będą narażeni na nie wiadomo jakie zimno a w czasie jazdy rozbierają się.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
A tak, też widziałam gdzieś to sformułowanie, że zimowe anomalie. Potem się dziwimy, że ludzie histerii dostają na myśl o zimie. Zresztą ta wielka zima ma trwać zaledwie kilka dni, bo czytałam, że na początku grudnia ma sypnąć śniegiem w całej Polsce, ale to nie będzie śnieg, który zaraz się roztopi tylko pobędzie kilka dni! No wow, śnieg w grudniu przez kilka dni.

Szykuje się zima tysiąclecia
dziewczyna jest offline  
Stary 2019-11-27, 11:15   #3376
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
Ooo, no właśnie, to też widuję

---------- Dopisano o 11:07 ---------- Poprzedni post napisano o 11:06 ----------



Normalnie zagłada ludzkości nastąpi Ale spoko - ja przetrwam, bo jestem otłuszczona jak sikorka na zimę

Mnie to rozwala za każdym razem, bo czapek nienawidzę tak samo mocno jak upałów. I jakbym musiała siedzieć półtorej godziny na kawie w czapce to czułabym się jak na torturach. Kiedyś myślałam, że może chodzi o włosy, że są nieświeże czy coś, ale to chyba pudło.

No to piąteczka, mam 15 kilogramów nadwagi, więc mi zamarznięcie też nie grozi


Cytat:
Napisane przez dziewczyna Pokaż wiadomość
Znam 2 osoby, które jadąc gdzieś samochodem a samochód stoi parę kroków od klatki ubiorą w miarę luźno i niebyt ciepło, kurtkę trzymając w ręku. Nawet przy niższych temperaturach. Reszta ubiera się tak jak opisałaś, bo przez minutę będą narażeni na nie wiadomo jakie zimno a w czasie jazdy rozbierają się.


Szykuje się zima tysiąclecia

Często tylko narzucam kurtkę/płaszcz a w samochodzie od razu zdejmuje, bo np. słońce przygrzewa przez szybę i wiem, że za 5 minut będzie mi gorąco i nie będę mogła skupić się na jeździe, bo będę myślała o tym jak się właśnie zapacam.

Edytowane przez Mimiko
Czas edycji: 2019-11-27 o 11:16
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-27, 12:35   #3377
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Mnie to rozwala za każdym razem, bo czapek nienawidzę tak samo mocno jak upałów. I jakbym musiała siedzieć półtorej godziny na kawie w czapce to czułabym się jak na torturach. Kiedyś myślałam, że może chodzi o włosy, że są nieświeże czy coś, ale to chyba pudło.
Dla mnie to i tak jakaś abstrakcja, bo nie wiem jak można z nieświeżymi włosami chodzić

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Często tylko narzucam kurtkę/płaszcz a w samochodzie od razu zdejmuje, bo np. słońce przygrzewa przez szybę i wiem, że za 5 minut będzie mi gorąco i nie będę mogła skupić się na jeździe, bo będę myślała o tym jak się właśnie zapacam.
Mój TŻ zawsze bez kurtki jeździ, bo mu wiecznie gorąco jest Ja w zimne dni raczej w kurtce, ale jak mi się robi gorąco, to otwieram szybę i wtedy jest ok
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-27, 14:05   #3378
blue2003
Miuoshowa
 
Avatar blue2003
 
Zarejestrowany: 2004-11
Lokalizacja: Katowice
Wiadomości: 3 107
GG do blue2003 Wyślij wiadomość przez Yahoo do blue2003
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Mnie to rozwala za każdym razem, bo czapek nienawidzę tak samo mocno jak upałów. I jakbym musiała siedzieć półtorej godziny na kawie w czapce to czułabym się jak na torturach. Kiedyś myślałam, że może chodzi o włosy, że są nieświeże czy coś, ale to chyba pudło.

No to piąteczka, mam 15 kilogramów nadwagi, więc mi zamarznięcie też nie grozi





Często tylko narzucam kurtkę/płaszcz a w samochodzie od razu zdejmuje, bo np. słońce przygrzewa przez szybę i wiem, że za 5 minut będzie mi gorąco i nie będę mogła skupić się na jeździe, bo będę myślała o tym jak się właśnie zapacam.


Babcie w czapkach to dla mnie odwieczna, nierozwiazana tajemnica. Nawet moja wlasna babcia, rowniez praktykujaca ten zwyczaj, nie potrafila odpowiedziec na pytanie o co w tym chodzi

Dolaczam do klubu otluszczonych sikorek, klania sie unizenie insulinoopornosc i niedoczynnosc :green:
__________________

"...nasza wielkość miała iskrzyć, a wygasa gdy tak teraz na nią patrzę a ty milczysz..."
blue2003 jest offline  
Stary 2019-11-27, 15:01   #3379
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
Dla mnie to i tak jakaś abstrakcja, bo nie wiem jak można z nieświeżymi włosami chodzić

Mój TŻ zawsze bez kurtki jeździ, bo mu wiecznie gorąco jest Ja w zimne dni raczej w kurtce, ale jak mi się robi gorąco, to otwieram szybę i wtedy jest ok

To już zupełnie inny temat. Nigdzie się nie ruszę z tłustymi włosami, nawet w domu nie wysiedzę jak czuję, że nie są świeże, więc moje długie kłaki myję codziennie. Jak miałam rękę w gipsie to też nie było zmiłuj, codziennie myłam głowę, ale odpuszczałam suszenie jak nie wychodziłam do ludzi.



Cytat:
Napisane przez blue2003 Pokaż wiadomość
Babcie w czapkach to dla mnie odwieczna, nierozwiazana tajemnica. Nawet moja wlasna babcia, rowniez praktykujaca ten zwyczaj, nie potrafila odpowiedziec na pytanie o co w tym chodzi

Dolaczam do klubu otluszczonych sikorek, klania sie unizenie insulinoopornosc i niedoczynnosc :green:

Dobrze wiedzieć, że nie tylko dla mnie to zagadka. Ja się z tym naprawdę często spotykam. Pamiętam nawet, że jak jakieś ciotki przychodziły do rodziców w gości to też te czapki/berety na głowach miały

Od dawna wiesz o insulinoporności? Bo ja się diagnozuję od marca, ale wizyta u nowego lekarza zbiła mnie z tropu i w poniedziałek powtarzam krzywą cukrową
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-27, 15:09   #3380
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez blue2003 Pokaż wiadomość
Dolaczam do klubu otluszczonych sikorek, klania sie unizenie insulinoopornosc i niedoczynnosc :green:
Ooo, na to samo cierpię
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-27, 15:10   #3381
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
Ooo, na to samo cierpię

To o to samo zapytam co koleżankę wcześniej. Od dawna wiesz? Zmieniłaś tryb życia?
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-27, 15:22   #3382
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
To już zupełnie inny temat. Nigdzie się nie ruszę z tłustymi włosami, nawet w domu nie wysiedzę jak czuję, że nie są świeże, więc moje długie kłaki myję codziennie. Jak miałam rękę w gipsie to też nie było zmiłuj, codziennie myłam głowę, ale odpuszczałam suszenie jak nie wychodziłam do ludzi.
Też nie wyobrażam sobie nie umyć włosów każdego dnia Jak nie umyję, to gwarantowany jest oklap i zbieranie zapachów gotowania obiadu, papierosów u teścia i mojej mamy, no i smogu


Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Od dawna wiesz o insulinoporności? Bo ja się diagnozuję od marca, ale wizyta u nowego lekarza zbiła mnie z tropu i w poniedziałek powtarzam krzywą cukrową
U jakiego lekarza byłaś? Ja na własną rękę w zeszłym roku zrobiłam badania krwi (morfologia + lipidogram + hormony tarczycy + krzywa insulinowa + krzywa cukrowa), zdiagnozowałam się sama na podstawie informacji z neta i dopiero później szukałam odpowiedniego lekarza. Trafiłam do znanego z TV diabetologa-endokrynologa, który potwierdził moją diagnozę i przepisał mi leki, które mi pomogły. U mnie już od razu na krzywej cukrowej było widać, że glukoza była za wysoka po pierwszej i drugiej godzinie, a insulina szybowała ostro w górę i spaść nie chciała

---------- Dopisano o 16:22 ---------- Poprzedni post napisano o 16:16 ----------

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
To o to samo zapytam co koleżankę wcześniej. Od dawna wiesz? Zmieniłaś tryb życia?
Tryb życia jako taki nie - już dużo wcześniej starałam się jeść jak najwięcej rzeczy o niskim indeksie glikemicznym, słodycze mogą dla mnie praktycznie nie istnieć, nie obżerałam się chipsami, napoje tylko bez cukru (nienawidzę smaku napojów z cukrem, czuję tam tylko tą słodycz), żadnych słodkich alkoholi itp. Ruchu też zawsze miałam dużo, bo na tyłku cały dzień nie lubię siedzieć. I może dlatego przed diagnozą tyłam "tylko" 5 kg na rok Lekarz zalecił mi rezygnację m.in. z owoców i mleka - raczej się do tego stosuję, choć latem jakiś owoc o niskim IG zjem - i tak nie przepadam za tymi z wysokim IG No i zrezygnowałam ze zwykłego piwa, bo też ma wysoki indeks - za to kupuję w Czechach specjalne piwko dla diabetyków i od czasu do czasu sobie wypiję
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-27, 15:42   #3383
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
Też nie wyobrażam sobie nie umyć włosów każdego dnia Jak nie umyję, to gwarantowany jest oklap i zbieranie zapachów gotowania obiadu, papierosów u teścia i mojej mamy, no i smogu



U jakiego lekarza byłaś? Ja na własną rękę w zeszłym roku zrobiłam badania krwi (morfologia + lipidogram + hormony tarczycy + krzywa insulinowa + krzywa cukrowa), zdiagnozowałam się sama na podstawie informacji z neta i dopiero później szukałam odpowiedniego lekarza. Trafiłam do znanego z TV diabetologa-endokrynologa, który potwierdził moją diagnozę i przepisał mi leki, które mi pomogły. U mnie już od razu na krzywej cukrowej było widać, że glukoza była za wysoka po pierwszej i drugiej godzinie, a insulina szybowała ostro w górę i spaść nie chciała

---------- Dopisano o 16:22 ---------- Poprzedni post napisano o 16:16 ----------



Tryb życia jako taki nie - już dużo wcześniej starałam się jeść jak najwięcej rzeczy o niskim indeksie glikemicznym, słodycze mogą dla mnie praktycznie nie istnieć, nie obżerałam się chipsami, napoje tylko bez cukru (nienawidzę smaku napojów z cukrem, czuję tam tylko tą słodycz), żadnych słodkich alkoholi itp. Ruchu też zawsze miałam dużo, bo na tyłku cały dzień nie lubię siedzieć. I może dlatego przed diagnozą tyłam "tylko" 5 kg na rok Lekarz zalecił mi rezygnację m.in. z owoców i mleka - raczej się do tego stosuję, choć latem jakiś owoc o niskim IG zjem - i tak nie przepadam za tymi z wysokim IG No i zrezygnowałam ze zwykłego piwa, bo też ma wysoki indeks - za to kupuję w Czechach specjalne piwko dla diabetyków i od czasu do czasu sobie wypiję

Zaczęło się od ginekologa. Babka wysłała mnie na badania i między innymi krzywą cukrową i insulinową. Wyniki wyszły niedobre, bo insulina za wysoka przy każdym pomiarze, a cukier za wysoki po dwóch godzinach. Miałam leki na pół roku i potem kazała mi badania powtórzyć. Powtórzyłam badania w sierpniu i wyszły jeszcze gorsze. Cukier poszybował na 206 po dwóch godzinach, co jest podobno oznaką cukrzycy. No to ginekolożka wysłała mnie do diabetologa. Oczywiście na nfz terminy mega dalekie, więc poszłam do jakiejś lekarki prywatnie. Ona była trochę dziwna, ale zapisała leki dalej i kazała przyjść za 3 miesiące jak schudnę 9 kg. Oczywiście nie schudłam, ale doczekałam się wizyty na nfz, bo wszystkie badania robiłam prywatnie i mój budżet tego nie pociągnie. Nowy diabetolog stwierdził, że sierpniowe badanie krzywej jest nieważne, bo byłam na metforminie, a trzeba przed powtórką odstawić na 10 dni. No i teraz odstawiłam i czekam na 3 w tym roku krzywą cukrową.

Zazdroszczę, że nie ciągnie cię do słodyczy. Mnie bardzo. Mam pracę umysłową i okropny nawyk podjadania, kiedy zatnę się przy czymś albo muszę dłużej pokminić. Do tego nienawidzę ruchu, jedynie rower i spacer mi się podobają, ale to też pod warunkiem, że nie mam niczego na głowie. Jak wisi nade mną projekt to czuję, że "marnuje" czas na jakichś spacerach a robota leży.
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-27, 19:38   #3384
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Zaczęło się od ginekologa. Babka wysłała mnie na badania i między innymi krzywą cukrową i insulinową. Wyniki wyszły niedobre, bo insulina za wysoka przy każdym pomiarze, a cukier za wysoki po dwóch godzinach. Miałam leki na pół roku i potem kazała mi badania powtórzyć. Powtórzyłam badania w sierpniu i wyszły jeszcze gorsze. Cukier poszybował na 206 po dwóch godzinach, co jest podobno oznaką cukrzycy. No to ginekolożka wysłała mnie do diabetologa. Oczywiście na nfz terminy mega dalekie, więc poszłam do jakiejś lekarki prywatnie. Ona była trochę dziwna, ale zapisała leki dalej i kazała przyjść za 3 miesiące jak schudnę 9 kg. Oczywiście nie schudłam, ale doczekałam się wizyty na nfz, bo wszystkie badania robiłam prywatnie i mój budżet tego nie pociągnie. Nowy diabetolog stwierdził, że sierpniowe badanie krzywej jest nieważne, bo byłam na metforminie, a trzeba przed powtórką odstawić na 10 dni. No i teraz odstawiłam i czekam na 3 w tym roku krzywą cukrową.
A miałaś robione badania pod kątem niedoczynności tarczycy? Bo insulinooporność jest najczęściej wynikiem nadwagi/otyłości, ale przy niedoczynności się tyje i się całe to koło nakręca, bo im większa nadwaga, tym większa insulinooporność. U mnie leczenie samej IO by nic nie dało bez brania tabletek na tarczycę, bo i tak bym tyła. Lekarze dali Ci jakieś zalecenia odnośnie diety? Starasz się jeść produkty o niskim IG? Mi lekarz nie kazał robić powtórnie krzywych - przy każdej wizycie mam robić tylko samą glukozę na czczo + lipidogram + morfologia i oprócz tego różne inne w zależności od bieżących potrzeb. I biorę leki już od ponad roku i mam powiedziane, że prawodopodobnie do końca życia będę brać metforminę i Euthyrox. Po pierwszej wizycie następną miałam za 3 miesiące i cukier na czczo spadł mi z 99 na 92, także efekt jest. Schudłam 5 kg w 5 miesięcy, ale ostatnio waga znowu się zwiększyła, tylko w ubraniach nie jest ciaśniej, więc jakby trochę mięśnie się chyba zbudowały Ale nie jestem w stanie dalej chudnąć - no chyba, że bym się zaczęła żywić samą surową roślinnością albo głodzić i do tego siedzieć 12 godzin na jakimś fitnessie, ale tego nie zamierzam robić.

Teraz na spokojnie spojrzałam na moje krzywe i przed leczeniem miałam glukozę na czczo i po godzinie w normie, ale po dwóch zamiast spaść, to urósł do 159 (przy 140 normy). Insulinę miałam na czczo 7, po godzinie 20,5, a po dwóch 52,8.

A cukier na czczo masz w normie? Ile Ci wyszło?

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Zazdroszczę, że nie ciągnie cię do słodyczy. Mnie bardzo. Mam pracę umysłową i okropny nawyk podjadania, kiedy zatnę się przy czymś albo muszę dłużej pokminić. Do tego nienawidzę ruchu, jedynie rower i spacer mi się podobają, ale to też pod warunkiem, że nie mam niczego na głowie. Jak wisi nade mną projekt to czuję, że "marnuje" czas na jakichś spacerach a robota leży.
Też mam pracę umysłową, ale odkąd nie jestem dzieckiem, to mnie jakoś szczególnie do słodyczy nie ciągnie. Nie powiem, bo lubię coś czasem słodkiego przekąsić, ale żeby mieć jakieś wielkie chcice, to nie Ale gdyby na świecie zabrakło łakoci, to bym za nimi nie rozpaczała Ale mam problem z jedzeniem warzyw, bo powinnam wsuwać ich więcej, ale nie umiem sobie ich wkomponować w dużej ilości w jadłospis

Jeśli chodzi o ruch, to też głównie spacery - żaden sport, fitness ani inne tego typu zajęcia nie wchodzą w grę. Nienawidzę tego i koniec. Powtarzanie jakichś ćwiczeń albo bieganie jest dla mnie nudne i bezsensowne Mam rowerek stacjonarny i muszę do niego oglądać jakiś film, bo takie pedałowanie dla samego pedałowania jest strasznie monotonne i demotywujące. Podziwiam ludzi, którym się chce ćwiczyć tak jednostajnie i robią to z przyjemnością Teraz np. z TŻ kładziemy u mojej mamy wykładziny, panele itp. i lubię taką robotę, bo wtedy można się trochę poruszać Jak siedzę cały dzień przy kompie, to dostaję kręćka - choć roboty też zawsze jest tak dużo, że można by siedzieć 24 h, a człowiek i tak by tego nie ogarnął No ale ruszyć się trzeba, bo później plecy bolą
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-27, 20:34   #3385
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
A miałaś robione badania pod kątem niedoczynności tarczycy? Bo insulinooporność jest najczęściej wynikiem nadwagi/otyłości, ale przy niedoczynności się tyje i się całe to koło nakręca, bo im większa nadwaga, tym większa insulinooporność. U mnie leczenie samej IO by nic nie dało bez brania tabletek na tarczycę, bo i tak bym tyła. Lekarze dali Ci jakieś zalecenia odnośnie diety? Starasz się jeść produkty o niskim IG? Mi lekarz nie kazał robić powtórnie krzywych - przy każdej wizycie mam robić tylko samą glukozę na czczo + lipidogram + morfologia i oprócz tego różne inne w zależności od bieżących potrzeb. I biorę leki już od ponad roku i mam powiedziane, że prawodopodobnie do końca życia będę brać metforminę i Euthyrox. Po pierwszej wizycie następną miałam za 3 miesiące i cukier na czczo spadł mi z 99 na 92, także efekt jest. Schudłam 5 kg w 5 miesięcy, ale ostatnio waga znowu się zwiększyła, tylko w ubraniach nie jest ciaśniej, więc jakby trochę mięśnie się chyba zbudowały Ale nie jestem w stanie dalej chudnąć - no chyba, że bym się zaczęła żywić samą surową roślinnością albo głodzić i do tego siedzieć 12 godzin na jakimś fitnessie, ale tego nie zamierzam robić.

Teraz na spokojnie spojrzałam na moje krzywe i przed leczeniem miałam glukozę na czczo i po godzinie w normie, ale po dwóch zamiast spaść, to urósł do 159 (przy 140 normy). Insulinę miałam na czczo 7, po godzinie 20,5, a po dwóch 52,8.

A cukier na czczo masz w normie? Ile Ci wyszło?


Też mam pracę umysłową, ale odkąd nie jestem dzieckiem, to mnie jakoś szczególnie do słodyczy nie ciągnie. Nie powiem, bo lubię coś czasem słodkiego przekąsić, ale żeby mieć jakieś wielkie chcice, to nie Ale gdyby na świecie zabrakło łakoci, to bym za nimi nie rozpaczała Ale mam problem z jedzeniem warzyw, bo powinnam wsuwać ich więcej, ale nie umiem sobie ich wkomponować w dużej ilości w jadłospis

Jeśli chodzi o ruch, to też głównie spacery - żaden sport, fitness ani inne tego typu zajęcia nie wchodzą w grę. Nienawidzę tego i koniec. Powtarzanie jakichś ćwiczeń albo bieganie jest dla mnie nudne i bezsensowne Mam rowerek stacjonarny i muszę do niego oglądać jakiś film, bo takie pedałowanie dla samego pedałowania jest strasznie monotonne i demotywujące. Podziwiam ludzi, którym się chce ćwiczyć tak jednostajnie i robią to z przyjemnością Teraz np. z TŻ kładziemy u mojej mamy wykładziny, panele itp. i lubię taką robotę, bo wtedy można się trochę poruszać Jak siedzę cały dzień przy kompie, to dostaję kręćka - choć roboty też zawsze jest tak dużo, że można by siedzieć 24 h, a człowiek i tak by tego nie ogarnął No ale ruszyć się trzeba, bo później plecy bolą

Dzięki za obszerną odpowiedź Nie leczyłam się nigdy na tarczycę. Teraz miałam zlecone ft4 i tsh przez tę prywatną diabetolog. ft4 wyszło okej, a tsh 4,6, czyli z tego co się orientuje sporo za dużo. Natomiast diabetolog na nfz na razie nie skomentował tego tsh, ale wypisał skierowanie na powtórkę, więc zrobię razem z krzywą.Pierwsza moja krzywa wyglądała tak: cukier na czczo - 82, po godzinie 146, po dwóch 172. Insulina na czczo 19, po godzinie 120, po dwóch 188. Natomiast druga krzywa: cukier na czczo 76, po godzinie 170, po dwóch 206. Insulina na czczo 15, po godzinie 88, po dwóch 140. W porównaniu z twoimi wynikami to u mnie jakiś kosmos wychodzi z tą insuliną. Lekarz stwierdził, że drugie badanie nie jest miarodajne, bo powinnam odstawić metforminę, o czym ja nie wiedziałam. Aż się boję co wyjdzie z trzeciej krzywej. Wcześniej robiłam badania okresowe raz w roku, ale badałam cukier tylko na czczo i zawsze wychodził wzorowy, więc byłam przekonana, że cukrzyca mnie nie dotyczy. A tu taki zonk.



Ja przytyłam w półtora roku jakieś 15 kg, ale nie mogę wszystkiego zrzucać na choroby, bo mój tryb życia też pozostawiał wiele do życzenia. Jadłam dużo słodyczy i nie ruszałam się, tkwiąc w przekonaniu, że w końcu się za siebie wezmę i będę znów szczupła. Prawda jest taka, że zawsze lubiłam słodkie i odkąd nie jestem dzieckiem i nikt mnie nie pilnuje to trudno mi się pohamować i nie żreć Z warzywami nie mam wielkich problemów, ale nie lubię gotować. Nie mam do tego cierpliwości, po prostu nie chce mi się tego wszystkiego obierać, kroić, robić jakieś sosy, żeby to jedzenie miało smak. Ogólne zasady postępowania w IO znam, teorię żywienia też znam, ale z praktyką kiepsko.Myślę, że dla mnie najlepszym wyjściem byłaby dieta pudełkowa, ale nie stać mnie niestety.


Dobrze, że nie tylko ja nie lubię sportu. U rodziców miałam rower stacjonarny i też musiałam coś dodatkowo robić, żeby chociaż 2 km przejechać. Pamiętam, że na studiach zawzięłam się kiedyś i zaczęłam ćwiczyć tzw dywanówki. Codziennie ćwiczyłam po 1,5 godziny, ale szczerze tego nienawidziłam. Każdego dnia zmuszałam się do zrobienia treningu i w końcu nie wytrzymałam i rzuciłam to. Inna sprawa, że teraz nie mam czasu, żeby półtorej godziny poświęcać na ćwiczenia. A Ty chciałabyś jeszcze chudnąć czy jesteś zadowolona ogólnie z wagi?
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-27, 22:05   #3386
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Dzięki za obszerną odpowiedź Nie leczyłam się nigdy na tarczycę. Teraz miałam zlecone ft4 i tsh przez tę prywatną diabetolog. ft4 wyszło okej, a tsh 4,6, czyli z tego co się orientuje sporo za dużo. Natomiast diabetolog na nfz na razie nie skomentował tego tsh, ale wypisał skierowanie na powtórkę, więc zrobię razem z krzywą.Pierwsza moja krzywa wyglądała tak: cukier na czczo - 82, po godzinie 146, po dwóch 172. Insulina na czczo 19, po godzinie 120, po dwóch 188. Natomiast druga krzywa: cukier na czczo 76, po godzinie 170, po dwóch 206. Insulina na czczo 15, po godzinie 88, po dwóch 140. W porównaniu z twoimi wynikami to u mnie jakiś kosmos wychodzi z tą insuliną. Lekarz stwierdził, że drugie badanie nie jest miarodajne, bo powinnam odstawić metforminę, o czym ja nie wiedziałam. Aż się boję co wyjdzie z trzeciej krzywej. Wcześniej robiłam badania okresowe raz w roku, ale badałam cukier tylko na czczo i zawsze wychodził wzorowy, więc byłam przekonana, że cukrzyca mnie nie dotyczy. A tu taki zonk.
Ja miałam TSH 3,4 (FT4 w normie) i to już jest niedoczynność, więc Ty też ją na bank masz. Glukozę na czczo widzę, że nawet masz lepszą niż ja, ale krzywe faktycznie nie wyglądają dobrze, no i insulinę rzeczywiście masz dużo wyższą. Ale dziwne, że na lekach miałaś gorszy wynik. Jaką dawkę Ci przepisała babka? Ja biorę raz dziennie 1000 w wersji XR (czyli o przedłużonym uwalnianiu). No niestety z tego co czytałam to tak bywa, że wynik na czczo jest ok, a jaja zaczynają się po obciążeniu glukozą.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Ja przytyłam w półtora roku jakieś 15 kg, ale nie mogę wszystkiego zrzucać na choroby, bo mój tryb życia też pozostawiał wiele do życzenia. Jadłam dużo słodyczy i nie ruszałam się, tkwiąc w przekonaniu, że w końcu się za siebie wezmę i będę znów szczupła. Prawda jest taka, że zawsze lubiłam słodkie i odkąd nie jestem dzieckiem i nikt mnie nie pilnuje to trudno mi się pohamować i nie żreć Z warzywami nie mam wielkich problemów, ale nie lubię gotować. Nie mam do tego cierpliwości, po prostu nie chce mi się tego wszystkiego obierać, kroić, robić jakieś sosy, żeby to jedzenie miało smak. Ogólne zasady postępowania w IO znam, teorię żywienia też znam, ale z praktyką kiepsko.Myślę, że dla mnie najlepszym wyjściem byłaby dieta pudełkowa, ale nie stać mnie niestety.
I co Ci po diecie pudełkowej, jak zachcianki i tak by były i byś poszła do sklepu i kupiła jakiś smakołyk Tu trzeba niestety ćwiczyć silną wolę. Ja gotować lubię, ale lubię konkret żarcie, a nie samą zieleninę (choć sałatki i surówki lubię, ale nie do każdego dania one pasują). No niestety, żeby pozbyć się IO trzeba i brać leki, i lepiej jeść. Ja też się tego wszystkiego tak kurczowo nie trzymam, ale staram się nie jeść produktów, które zawierają prawie same węglowodany proste z małą ilością tłuszczu i białka (np. jakieś biszkopty, chipsy, sucha biała bułka odpadają) - wtedy skok cukru murowany. Święta nie jestem, ale i tak uważam, że moja waga nie jest współmierna do tego ile jem i ile się ruszam, bo wiele osób pożera wszystko co im podejdzie po jamę ustną i ich waga jest prawidłowa. Przed leczeniem wyglądałam jak ofiara słodyczy i słonych przekąsek, a wcale ich nie jadłam.


Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Dobrze, że nie tylko ja nie lubię sportu. U rodziców miałam rower stacjonarny i też musiałam coś dodatkowo robić, żeby chociaż 2 km przejechać. Pamiętam, że na studiach zawzięłam się kiedyś i zaczęłam ćwiczyć tzw dywanówki. Codziennie ćwiczyłam po 1,5 godziny, ale szczerze tego nienawidziłam. Każdego dnia zmuszałam się do zrobienia treningu i w końcu nie wytrzymałam i rzuciłam to. Inna sprawa, że teraz nie mam czasu, żeby półtorej godziny poświęcać na ćwiczenia. A Ty chciałabyś jeszcze chudnąć czy jesteś zadowolona ogólnie z wagi?
A idź mi z tymi dywanówkami! Na początku poprzedniego roku coś mnie naszło na to dziadostwo i pożałowałam po kilku razach - na samej rozgrzewce ponaciągałam sobie mięśnie po bokach miednicy tak, że później mnie przez kilka miesięcy bolało zanim przeszło całkowicie. Nie wiem skąd ten durny pomysł, ale już go nigdy nie powtórzę.

W sumie to mogłabym ważyć tak z 75 kg (teraz 83 kg), ale to chyba na razie nierealne. Nie wiem jakie będę mieć wyniki w marcu (mam wtedy wizytę), ale ostatnim razem (w lipcu) mimo leków podniosło mi się TSH i wróciły trochę objawy niedoczynności. Wydaje mi się, że to mi blokuje utratę wagi. Lekarz podniósł mi dawkę i czuję efekty na wszystkich płaszczyznach, tylko nie jeśli chodzi o chudnięcie Ale w sumie dobrze się czuję ze swoim aktualnym wyglądem - nie chce mi się już marzyć o jakiejś super sylwetce modelki i przejmować się moim wyglądem, bo wiem, że to nierealne. Od dziecka mam skłonność do tycia i nie przeskoczę tego, a głodzić się i trenować nie zamierzam. Już zbyt dużo życia zmarnowałam na denerwowanie się tym wszystkim. Jak schudnę, to super, ale jeśli nie - też będzie ok. Byle już nie tyć więcej. Przynajmniej mam w miarę proporcjonalne ciało (a przynajmniej tak myślę ), cycki w dobrym rozmiarze, brzucha prawie nie ma, więc jest git Nie mam zamiaru już więcej poświęcać życia na osiąganie nierealnych celów i dołowanie się tym. Generalnie odkąd leczę właśnie niedoczynność, to lepiej się czuję ze sobą - tarczyca ma wpływ m.in. na psychikę i dopiero po rozpoczęciu leczenia widzę jakie szkody mi niedomaganie tej tarczycy wyrządziło.
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-28, 07:56   #3387
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
Ja miałam TSH 3,4 (FT4 w normie) i to już jest niedoczynność, więc Ty też ją na bank masz. Glukozę na czczo widzę, że nawet masz lepszą niż ja, ale krzywe faktycznie nie wyglądają dobrze, no i insulinę rzeczywiście masz dużo wyższą. Ale dziwne, że na lekach miałaś gorszy wynik. Jaką dawkę Ci przepisała babka? Ja biorę raz dziennie 1000 w wersji XR (czyli o przedłużonym uwalnianiu). No niestety z tego co czytałam to tak bywa, że wynik na czczo jest ok, a jaja zaczynają się po obciążeniu glukozą.


I co Ci po diecie pudełkowej, jak zachcianki i tak by były i byś poszła do sklepu i kupiła jakiś smakołyk Tu trzeba niestety ćwiczyć silną wolę. Ja gotować lubię, ale lubię konkret żarcie, a nie samą zieleninę (choć sałatki i surówki lubię, ale nie do każdego dania one pasują). No niestety, żeby pozbyć się IO trzeba i brać leki, i lepiej jeść. Ja też się tego wszystkiego tak kurczowo nie trzymam, ale staram się nie jeść produktów, które zawierają prawie same węglowodany proste z małą ilością tłuszczu i białka (np. jakieś biszkopty, chipsy, sucha biała bułka odpadają) - wtedy skok cukru murowany. Święta nie jestem, ale i tak uważam, że moja waga nie jest współmierna do tego ile jem i ile się ruszam, bo wiele osób pożera wszystko co im podejdzie po jamę ustną i ich waga jest prawidłowa. Przed leczeniem wyglądałam jak ofiara słodyczy i słonych przekąsek, a wcale ich nie jadłam.



A idź mi z tymi dywanówkami! Na początku poprzedniego roku coś mnie naszło na to dziadostwo i pożałowałam po kilku razach - na samej rozgrzewce ponaciągałam sobie mięśnie po bokach miednicy tak, że później mnie przez kilka miesięcy bolało zanim przeszło całkowicie. Nie wiem skąd ten durny pomysł, ale już go nigdy nie powtórzę.

W sumie to mogłabym ważyć tak z 75 kg (teraz 83 kg), ale to chyba na razie nierealne. Nie wiem jakie będę mieć wyniki w marcu (mam wtedy wizytę), ale ostatnim razem (w lipcu) mimo leków podniosło mi się TSH i wróciły trochę objawy niedoczynności. Wydaje mi się, że to mi blokuje utratę wagi. Lekarz podniósł mi dawkę i czuję efekty na wszystkich płaszczyznach, tylko nie jeśli chodzi o chudnięcie Ale w sumie dobrze się czuję ze swoim aktualnym wyglądem - nie chce mi się już marzyć o jakiejś super sylwetce modelki i przejmować się moim wyglądem, bo wiem, że to nierealne. Od dziecka mam skłonność do tycia i nie przeskoczę tego, a głodzić się i trenować nie zamierzam. Już zbyt dużo życia zmarnowałam na denerwowanie się tym wszystkim. Jak schudnę, to super, ale jeśli nie - też będzie ok. Byle już nie tyć więcej. Przynajmniej mam w miarę proporcjonalne ciało (a przynajmniej tak myślę ), cycki w dobrym rozmiarze, brzucha prawie nie ma, więc jest git Nie mam zamiaru już więcej poświęcać życia na osiąganie nierealnych celów i dołowanie się tym. Generalnie odkąd leczę właśnie niedoczynność, to lepiej się czuję ze sobą - tarczyca ma wpływ m.in. na psychikę i dopiero po rozpoczęciu leczenia widzę jakie szkody mi niedomaganie tej tarczycy wyrządziło.

Ech, no właśnie i zastanawiam się teraz, co z tą tarczycą robić. Powtórzę badanie na pewno, ale średnio mogę sobie pozwolić, żeby w tym roku iść do endo prywatnie. No i boję się, że trafię znów na kogoś, kto nie będzie mi odpowiadał i cyk 150 zł albo i więcej w błoto. Z drugiej strony, jeśli tarczyca mi wszystko psuje to też słabo, żeby z nią nic nie zrobić. Diabetolog mógłby wypisać leki na tarczyce? No właśnie też byłam zdziwiona, że na lekach wyszło mi gorzej, brałam 500mg 3 razy dziennie, też o rozszerzonym uwalnianiu. I teraz nowy lekarz powiedział, że krzywą powtarza się, odstawiając metforminę na 10 dni, bo inaczej badanie nie jest wiarygodne. Dla mnie to nielogiczne, ale już się pogodziłam z tym, że w poniedziałek idę na powtórkę, a potem do lekarza i mam nadzieję, że będę po tej wizycie mądrzejsza. Pewnie IO hoduję sobie kilka lat, ale właśnie wynik glukozy na czczo to za mało. Mogę tylko dodać, że latem nie trzymałam diety, bo złamałam tę nieszczęsną rękę i było obrzydliwie gorąco, więc za często pocieszałam się słodyczami, a ruchu zero.



Wydaje mi się, że dieta pudełkowa byłaby o tyle dobra, że miałabym wszystko podstawione pod nos i nie musiałabym wymyślać jak to wszystko skomponować, żeby było smacznie i zdrowo. Zdaję sobie sprawę, że to można samodzielnie ogarnąć i w końcu będę musiała, bo nie stać mnie na catering, a nie chcę mieć szeregu chorób jeszcze przed 30. W teorii wszystko wiem i prawie codziennie budzę się z myślą, że teraz to już naprawdę będę jadła zgodnie z zasadami, a potem często ulegam. Niestety ja jem też na poprawę humoru i wiem, że to duży błąd. Zazdroszczę ludziom, którzy mogą sobie pofolgować i ani nie chorują, ani dramatycznie nie tyją. Rozumiem twoją frustrację, bo ja wiem, gdzie popełniam błędy i w sumie jestem ofiarą słodkich i słonych przekąsek. Już mi przeszła przez myśl wizyta u jakiegoś psychodietetyka, ale nie mam kasy na razie.



Moja mama ćwiczy te dywanówki i też się raz załatwiła i dorobiła jakiejś kontuzji, nawet u ortopedy z tym była i w końcu przeszło. Ja nie mam na to motywacji, więc też na pewno nie wrócę do tego pomysłu. Rozumiem twoje podejście do wagi i uważam, że jest rozsądne. Ile masz wzrostu? Ja mam 170 cm i ważę 82 kg, ale u mnie to wygląda źle. Mam brzuch, grube ramiona, zbyt pulchną twarz, no widać, że mam za dużą wagę. A dwa lata temu ważyłam 65 kg i pomyśleć, że jeszcze wydziwiałam wtedy, że mogłabym być szczuplejsza. Teraz chciałabym ważyć chociaż 10 kg mniej, ale na razie kiepsko idzie, zarówno diagnoza, jak i moje samozaparcie. Niedawno dołączyłam do grupy dla IO na fb i zdołowałam się jak przeczytałam, że ludzie bez większego wysiłku (przynajmniej tak deklarowali) chudli 5 czy 7 kg w miesiąc. To też niesprawiedliwie, że pomimo leków część objawów niedoczynności ci wróciła, ciekawe od czego to wszystko zależy.
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-28, 08:44   #3388
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Ech, no właśnie i zastanawiam się teraz, co z tą tarczycą robić. Powtórzę badanie na pewno, ale średnio mogę sobie pozwolić, żeby w tym roku iść do endo prywatnie. No i boję się, że trafię znów na kogoś, kto nie będzie mi odpowiadał i cyk 150 zł albo i więcej w błoto. Z drugiej strony, jeśli tarczyca mi wszystko psuje to też słabo, żeby z nią nic nie zrobić. Diabetolog mógłby wypisać leki na tarczyce? No właśnie też byłam zdziwiona, że na lekach wyszło mi gorzej, brałam 500mg 3 razy dziennie, też o rozszerzonym uwalnianiu. I teraz nowy lekarz powiedział, że krzywą powtarza się, odstawiając metforminę na 10 dni, bo inaczej badanie nie jest wiarygodne. Dla mnie to nielogiczne, ale już się pogodziłam z tym, że w poniedziałek idę na powtórkę, a potem do lekarza i mam nadzieję, że będę po tej wizycie mądrzejsza. Pewnie IO hoduję sobie kilka lat, ale właśnie wynik glukozy na czczo to za mało. Mogę tylko dodać, że latem nie trzymałam diety, bo złamałam tę nieszczęsną rękę i było obrzydliwie gorąco, więc za często pocieszałam się słodyczami, a ruchu zero.
Nie mam pojęcia czy diabetolog może wypisać leki na tarczycę Ale to tylko diabetolog i tak czy siak może nie znać się na tym temacie i nie dobrać Ci odpowiedniej dawki. Najlepszy dla Ciebie byłby diabetolog-endokrynolog, tak jak dla mnie, bo łączy dwie specjalności, które tutaj akurat grają rolę. Problem jest też taki, że część lekarzy uważa, że TSH poniżej 4,9 to nie niedoczynność i kluczem do sukcesu jest znalezienie kogoś, kto posiada najnowsze informacje, a nie bazuje tylko i wyłącznie na tym, czego go uczyli 30 lat temu na studiach.

Trochę mnie dziwi to, że przy tak dużej IO i braku utraty wagi lekarz każe odstawiać leki na 10 dni tylko po to, żeby zrobić kolejną krzywą, która zapewne znowu wyjdzie tragiczna, bo skoro na lekach było źle, to bez nich pewnie będzie jeszcze gorzej. Przerywanie leczenia na parę dni jakieś bezsensowne jest Współczuję Ci, że musisz robić już po raz kolejny te krzywe - nie dość, że trzeba wypić ten słodki ulep, to jeszcze mnie muliło na początku, a po 10 minutach urwał mi się film Czytałam przed badaniem, że ludzie m.in. mdleją, ale myślę sobie "a co się będę, mi nigdy nic nie jest, więc na pewno teraz też nie, bo nie do zarąbania jestem". No i żałowałam później, że TŻ-ta nie wzięłam, żeby mnie przytrzymał No ale na szczęście siedziałam w takim miejscu, że akurat przez te parę sekund ludzie mnie nie widzieli, bo jakby ktoś zobaczył, że straciłam na moment przytomność, to by rabanu narobili, a tak to szybko się ogarnęłam i siedziałam sobie jak gdyby nigdy nic


Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Wydaje mi się, że dieta pudełkowa byłaby o tyle dobra, że miałabym wszystko podstawione pod nos i nie musiałabym wymyślać jak to wszystko skomponować, żeby było smacznie i zdrowo. Zdaję sobie sprawę, że to można samodzielnie ogarnąć i w końcu będę musiała, bo nie stać mnie na catering, a nie chcę mieć szeregu chorób jeszcze przed 30. W teorii wszystko wiem i prawie codziennie budzę się z myślą, że teraz to już naprawdę będę jadła zgodnie z zasadami, a potem często ulegam. Niestety ja jem też na poprawę humoru i wiem, że to duży błąd. Zazdroszczę ludziom, którzy mogą sobie pofolgować i ani nie chorują, ani dramatycznie nie tyją. Rozumiem twoją frustrację, bo ja wiem, gdzie popełniam błędy i w sumie jestem ofiarą słodkich i słonych przekąsek. Już mi przeszła przez myśl wizyta u jakiegoś psychodietetyka, ale nie mam kasy na razie.
Mnie by taka dieta pudełkowa na pewno wkurzała, bo pewnie by mi dawali czasem rzeczy, których nie lubię Poza tym bez mojego ulubionego jedzonka by mi chyba psychika padła Ale Ty faktycznie masz parę brzydkich zwyczajów jedzeniowych i bez ich ograniczenia ciężko będzie zwalczyć IO. Trzymam kciuki, żebyś się jakoś zmotywowała, bo szkoda mieć cukrzycę po trzydziestce, a od niej niestety już odwrotu nie ma. Ja oprócz tarczycy i tej IO mam generalnie dobre wyniki - cholesterol w normie, morfologia też spoko, wątroba też w normie. A tą niedoczynność to chyba po babce odziedziczyłam, bo ona też brała Euthyrox A druga miała cukrzycę, więc chyba wszystko się we mnie zmiksowało


Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Moja mama ćwiczy te dywanówki i też się raz załatwiła i dorobiła jakiejś kontuzji, nawet u ortopedy z tym była i w końcu przeszło. Ja nie mam na to motywacji, więc też na pewno nie wrócę do tego pomysłu. Rozumiem twoje podejście do wagi i uważam, że jest rozsądne. Ile masz wzrostu? Ja mam 170 cm i ważę 82 kg, ale u mnie to wygląda źle. Mam brzuch, grube ramiona, zbyt pulchną twarz, no widać, że mam za dużą wagę. A dwa lata temu ważyłam 65 kg i pomyśleć, że jeszcze wydziwiałam wtedy, że mogłabym być szczuplejsza. Teraz chciałabym ważyć chociaż 10 kg mniej, ale na razie kiepsko idzie, zarówno diagnoza, jak i moje samozaparcie. Niedawno dołączyłam do grupy dla IO na fb i zdołowałam się jak przeczytałam, że ludzie bez większego wysiłku (przynajmniej tak deklarowali) chudli 5 czy 7 kg w miesiąc. To też niesprawiedliwie, że pomimo leków część objawów niedoczynności ci wróciła, ciekawe od czego to wszystko zależy.
Ja mam 164 wzrostu, więc u mnie przez tą wagę mam BMI na początku poziomu otyłości Jak masz grube ramiona i twarz, to zbadaj sobie poziom kortyzolu, bo taki wygląd może być objawem zespołu Cushinga. Ale może być też taki Twój urok, że akurat w tych miejscach tyjesz. Ja nigdy nie miałam dużego brzucha itp., w zasadzie poszerzam się raczej równomiernie. Ja się męczę z nadwagą od dziecka - raz tyłam, raz chudłam, różnie to bywało. 7 lat temu udało mi się schudnąć do 68 kg (i to była moja najniższa waga w dorosłym życiu), ale tylko 2 lata się tym nacieszyłam, bo później niedoczynność i IO zrobiły swoje

Nie mam pojęcia czemu mimo brania leków TSH się podwyższyło (i co za tym idzie wróciły objawy), ale lekarz nie był tym wcale zdziwiony. W zasadzie to pewnie jeszcze raczej jestem jeszcze na początku leczenia, bo powinno się zaczynać od małych dawek i dopiero stopniowo co ileś miesięcy zwiększać, bo inaczej można się nabawić z kolei objawów nadczynności. Jak w marcu znowu się podniesie, to spytam o co tu chodzi, o ile lekarz sam nic nie powie.

Wiesz, jeśli ktoś ma samą IO, to może łatwiej mu schudnąć, ale moim zdaniem te 5 czy 7 kg w miesiąc to za dużo. Nie wiem jak tego dokonali Mi endo mówił, że zdrowo jest chudnąć około 1 kg w miesiąc.

Ale Tobie na pewno przyda się endokrynolog - myślę, że warto spróbować się zapisać na ten NFZ, bo lepiej robić cokolwiek, niż nie robić nic
kasia2209 jest offline  
Stary 2019-11-28, 09:25   #3389
Mimiko
Zakorzenienie
 
Avatar Mimiko
 
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 3 690
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez kasia2209 Pokaż wiadomość
Nie mam pojęcia czy diabetolog może wypisać leki na tarczycę Ale to tylko diabetolog i tak czy siak może nie znać się na tym temacie i nie dobrać Ci odpowiedniej dawki. Najlepszy dla Ciebie byłby diabetolog-endokrynolog, tak jak dla mnie, bo łączy dwie specjalności, które tutaj akurat grają rolę. Problem jest też taki, że część lekarzy uważa, że TSH poniżej 4,9 to nie niedoczynność i kluczem do sukcesu jest znalezienie kogoś, kto posiada najnowsze informacje, a nie bazuje tylko i wyłącznie na tym, czego go uczyli 30 lat temu na studiach.

Trochę mnie dziwi to, że przy tak dużej IO i braku utraty wagi lekarz każe odstawiać leki na 10 dni tylko po to, żeby zrobić kolejną krzywą, która zapewne znowu wyjdzie tragiczna, bo skoro na lekach było źle, to bez nich pewnie będzie jeszcze gorzej. Przerywanie leczenia na parę dni jakieś bezsensowne jest Współczuję Ci, że musisz robić już po raz kolejny te krzywe - nie dość, że trzeba wypić ten słodki ulep, to jeszcze mnie muliło na początku, a po 10 minutach urwał mi się film Czytałam przed badaniem, że ludzie m.in. mdleją, ale myślę sobie "a co się będę, mi nigdy nic nie jest, więc na pewno teraz też nie, bo nie do zarąbania jestem". No i żałowałam później, że TŻ-ta nie wzięłam, żeby mnie przytrzymał No ale na szczęście siedziałam w takim miejscu, że akurat przez te parę sekund ludzie mnie nie widzieli, bo jakby ktoś zobaczył, że straciłam na moment przytomność, to by rabanu narobili, a tak to szybko się ogarnęłam i siedziałam sobie jak gdyby nigdy nic



Mnie by taka dieta pudełkowa na pewno wkurzała, bo pewnie by mi dawali czasem rzeczy, których nie lubię Poza tym bez mojego ulubionego jedzonka by mi chyba psychika padła Ale Ty faktycznie masz parę brzydkich zwyczajów jedzeniowych i bez ich ograniczenia ciężko będzie zwalczyć IO. Trzymam kciuki, żebyś się jakoś zmotywowała, bo szkoda mieć cukrzycę po trzydziestce, a od niej niestety już odwrotu nie ma. Ja oprócz tarczycy i tej IO mam generalnie dobre wyniki - cholesterol w normie, morfologia też spoko, wątroba też w normie. A tą niedoczynność to chyba po babce odziedziczyłam, bo ona też brała Euthyrox A druga miała cukrzycę, więc chyba wszystko się we mnie zmiksowało



Ja mam 164 wzrostu, więc u mnie przez tą wagę mam BMI na początku poziomu otyłości Jak masz grube ramiona i twarz, to zbadaj sobie poziom kortyzolu, bo taki wygląd może być objawem zespołu Cushinga. Ale może być też taki Twój urok, że akurat w tych miejscach tyjesz. Ja nigdy nie miałam dużego brzucha itp., w zasadzie poszerzam się raczej równomiernie. Ja się męczę z nadwagą od dziecka - raz tyłam, raz chudłam, różnie to bywało. 7 lat temu udało mi się schudnąć do 68 kg (i to była moja najniższa waga w dorosłym życiu), ale tylko 2 lata się tym nacieszyłam, bo później niedoczynność i IO zrobiły swoje

Nie mam pojęcia czemu mimo brania leków TSH się podwyższyło (i co za tym idzie wróciły objawy), ale lekarz nie był tym wcale zdziwiony. W zasadzie to pewnie jeszcze raczej jestem jeszcze na początku leczenia, bo powinno się zaczynać od małych dawek i dopiero stopniowo co ileś miesięcy zwiększać, bo inaczej można się nabawić z kolei objawów nadczynności. Jak w marcu znowu się podniesie, to spytam o co tu chodzi, o ile lekarz sam nic nie powie.

Wiesz, jeśli ktoś ma samą IO, to może łatwiej mu schudnąć, ale moim zdaniem te 5 czy 7 kg w miesiąc to za dużo. Nie wiem jak tego dokonali Mi endo mówił, że zdrowo jest chudnąć około 1 kg w miesiąc.

Ale Tobie na pewno przyda się endokrynolog - myślę, że warto spróbować się zapisać na ten NFZ, bo lepiej robić cokolwiek, niż nie robić nic

Pewnie masz rację z tym diabetologiem-endokrynologiem. Jeśli teraz od tego lekarza usłyszę jakieś kocopoły to znowu będę szukać, ale tyle kasy władowałam przez ten rok w lekarzy, że szkoda słów. Mam jeszcze nadciśnienie do kompletu, więc już w ogóle czuję się jak staruszka. Prywatnie chodzę regularnie do ginekologa, dentysty, kardiologa, dlatego zależy mi, żeby chociaż za jednego specjalistę nie płacić. No właśnie ten facet, u którego teraz byłam jest młody, na oko po 30 dopiero, więc powinien ogarniać, że tsh 4,6 to nie jest norma. Jeszcze teraz mi się tylko przypomniało, że nie skierował mnie na powtórkę krzywej insulinowej tylko samą cukrową to w ogóle nie wiem czy to będzie miarodajne. On powiedział, że wahania insuliny są w organizmie tak duże, że krzywa insulinowa daje właściwy obraz tylko w 60% badań, a w pozostałych 40% wychodzą głupoty. Jak tak teraz o tym myślę to nie wiem czy od tego lekarza usłyszę właściwą diagnozę. Najwyżej po świętach będę szukać znów prywatnie kogoś. Też mnie zdziwiło odstawianie leków, ale stosuję się do tego, różnicy w samopoczuciu nie odczuwam. Jedyny plus całej sytuacji to to, że na mnie ta glukoza nie ma żadnego wpływu, czuję się normalnie. Nie jest smaczna, ale nigdy mi nic nie było, żadnych mdłości czy omdleń, więc liczę, że teraz też tak będzie. Współczuję ci tych przebojów w labie, dobrze, że sama doszłaś szybko do siebie


Dzięki, ja wiem, że dużo leży po mojej stronie i naprawdę ogarniam rozumem, że robię sobie krzywdę. Ale cukier to nałóg w moim przypadku i dlatego tak trudno mi walczyć. A brak jednoznacznej diagnozy wszystko mi utrudnia. Teraz badania też miałam okej, morfologie, lipidogram, próby wątrobowe, nawet poszłam na usg jamy brzusznej, bo poprzednia diabetolog kazała to sprawdzić. U mnie obciążenie genetyczne też jest, babcia chorowała na cukrzycę, i brat mojego taty choruje (ta sama linia). Tata ma dobre wyniki, ale on uprawia sport i pilnuje diety, mama tak samo, tylko ja taka leniwa buła jestem.



Wydaje mi się, że tyję w tych miejscach co zawsze tyłam tylko nigdy nie ważyłam tyle ile teraz. Zawsze szło mi w brzuch, ramiona i tę nieszczęsną twarz, która nawet przy prawidłowej wadze jest okrągła. Też od zawsze zmagałam się z wagą, tzn. jak byłam dzieckiem to pilnowali mnie rodzice, bo mogłam jeść mniej więcej tyle samo słodyczy, co moi kuzyni, a na koniec wspólnych wakacji okazywało się, że tylko ja przytyłam. Potem pilnowałam się już sama, ale miałam lepsze i gorsze momenty. Byłam kiedyś na diecie 1200 kalorii zapisanej przez dietetyka i schudłam z 70 kg do 63, ale oczywiście nie tylko nie utrzymałam tej wagi, ale przytyłam jeszcze więcej. Dzisiaj już wiem, że 1200 kalorii to mordercza i wyniszczająca dieta, ale wtedy byłam młoda i naiwna, myślałam, że dietetyk się zna. Potem miałam jeszcze jedno podejście do diety, ale była tak monotonna (ryż i pierś z kurczaka na obiad prawie każdego dnia), że nie wytrzymałam na niej dłużej niż 2 miesiące.



Nie wiem czy jesteś też w tej grupie na fb, ja się zapisałam, żeby dokształcić się i poczytać coś motywującego, ale zdołowałam się tym, że większość chudnie dosłownie w oczach po wprowadzeniu paru modyfikacji, czyli np. wywalają przetworzony chleb, jedzą cieciorkę, soczewice i inne takie, biorą leki i bach -10 kg, -15 kg w krótkim czasie. Nie wiem czy piszą prawdę, ale jak pomyślę o sobie to się tylko wnerwiam. Jasne, pogadam teraz z tym lekarzem jak coś to poproszę o skierowanie do endo na nfz, zapiszę się i będę czekać, a w międzyczasie pewnie wysupłam kasę w nowym roku i pójdę prywatnie. Chociaż tyle dobrego z tej mojej historii, że przestałam tyć. Trzymam się w okolicach 81-82 kg i na szczęście wyżej nie idzie.
Mimiko jest offline  
Stary 2019-11-28, 12:08   #3390
kasia2209
Zakorzenienie
 
Avatar kasia2209
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: Zagłębie Dąbrowskie
Wiadomości: 9 324
Dot.: NIENAWIDZĘ upałów: pomarudźmy razem. cz. 2.

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Pewnie masz rację z tym diabetologiem-endokrynologiem. Jeśli teraz od tego lekarza usłyszę jakieś kocopoły to znowu będę szukać, ale tyle kasy władowałam przez ten rok w lekarzy, że szkoda słów. Mam jeszcze nadciśnienie do kompletu, więc już w ogóle czuję się jak staruszka. Prywatnie chodzę regularnie do ginekologa, dentysty, kardiologa, dlatego zależy mi, żeby chociaż za jednego specjalistę nie płacić. No właśnie ten facet, u którego teraz byłam jest młody, na oko po 30 dopiero, więc powinien ogarniać, że tsh 4,6 to nie jest norma. Jeszcze teraz mi się tylko przypomniało, że nie skierował mnie na powtórkę krzywej insulinowej tylko samą cukrową to w ogóle nie wiem czy to będzie miarodajne. On powiedział, że wahania insuliny są w organizmie tak duże, że krzywa insulinowa daje właściwy obraz tylko w 60% badań, a w pozostałych 40% wychodzą głupoty. Jak tak teraz o tym myślę to nie wiem czy od tego lekarza usłyszę właściwą diagnozę. Najwyżej po świętach będę szukać znów prywatnie kogoś. Też mnie zdziwiło odstawianie leków, ale stosuję się do tego, różnicy w samopoczuciu nie odczuwam. Jedyny plus całej sytuacji to to, że na mnie ta glukoza nie ma żadnego wpływu, czuję się normalnie. Nie jest smaczna, ale nigdy mi nic nie było, żadnych mdłości czy omdleń, więc liczę, że teraz też tak będzie. Współczuję ci tych przebojów w labie, dobrze, że sama doszłaś szybko do siebie
No tak, faktycznie ciężko uciągnąć te wizyty wszystkie + leki. Ja ciśnienie mam zawsze dużo poniżej górnej granicy i puls dość niski (TŻ się śmieje, że trup ), nawet po kofeinie itp. Do dentysty też chodzę prywatnie, ale ja generalnie nie mam problemów z zębami (na pierwszą wizytę poszłam w wieku 22 lat i były to tylko dwie sztuki do delikatnych robótek), więc bardzo rzadko tam bywam, a tak to ginekolog (no w sumie tam co 3 miesiące, więc też pełno kasy idzie + tabletki anty), no i endokrynolog-diabetolog (tu już rzadsze wizyty na szczęście). Po krzywej cukrowej też można wywnioskować IO, ale czy to jest wystarczające do pełnego obrazu, to nie wiem Ciężko jest trafić na dobrego lekarza, a człowiek sam się nie zna i nie wie czy wierzyć, czy nie wierzyć


Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Dzięki, ja wiem, że dużo leży po mojej stronie i naprawdę ogarniam rozumem, że robię sobie krzywdę. Ale cukier to nałóg w moim przypadku i dlatego tak trudno mi walczyć. A brak jednoznacznej diagnozy wszystko mi utrudnia. Teraz badania też miałam okej, morfologie, lipidogram, próby wątrobowe, nawet poszłam na usg jamy brzusznej, bo poprzednia diabetolog kazała to sprawdzić. U mnie obciążenie genetyczne też jest, babcia chorowała na cukrzycę, i brat mojego taty choruje (ta sama linia). Tata ma dobre wyniki, ale on uprawia sport i pilnuje diety, mama tak samo, tylko ja taka leniwa buła jestem.
U mnie w domu nikt nigdy diety nie pilnował, o sporcie też mowy nie było Mama gotowała (i gotuje, hehe) dużo i dość kalorycznie, do tego nie zabraniano mi słodyczy, a na moje płacze, że dzieci się ze mnie śmieją w szkole, że jestem gruba, rodzice mówili "nie przejmuj się, oni gadają głupoty, ty nie jesteś gruba, tylko dobrze wyglądasz" No ale jednocześnie zawsze miałam dużo ruchu, bo nigdy na tyłku nie lubiłam zbyt długo siedzieć. Inne dzieci też pożerały róże rzeczy i nikt o kaloriach nie myślał, a tylko ja byłam gruba. Mój ojciec zawsze był w miarę szczupły (tylko znowu duży brzuch miał jak piłka), mama "dobrze wygląda", ale jakaś otyła to nie jest, no taka standardowa kobita w przekwicie. Ale raczej po niej mam tą skłonność do tycia, a ona po babci, bo babcia (ta od cukrzycy) to już była otyła. Dopiero jak zaczęłam dojrzewać, to wzięłam się za swoją wagę, ale tak jak pisałam, to były wzloty i upadki. No choćbym na rzęsach stanęła, to jedząc to, co inni, będę ważyć więcej.

Rozumiem Twój nałóg z cukrem, bo ja znowu kocham dobre, niesłodkie jedzenie - mogłabym żyć na samym serze żółtym (dobrze, że chociaż on ma zerowe IG!), majonezie, wędlinie, jajkach, kiełbasie z grilla, pieczywie, makaronie, kebabach, pizzy, kotletach i fast-foodach Tylko ja mam więcej wytrwałości ćwiczonej od nastoletniego wieku Warzywa lubię tylko w dodatku z czymś (w sałatce, surówce, z jakimś daniem duszone albo smażone), surowe solo (np. marchewka) stają mi w gardle. Oczywiście lubię wiele różnych innych rzeczy, ale te powyższe wystarczyłyby mi do przetrwania Jakbym jadła tylko to, co najbardziej lubię i w takich ilościach, jakich bym chciała, to bym chyba już dawno 100 kg przekroczyła A inni się zajadają tak i nic im nie jest Mój TŻ jest raczej średniej budowy ciała (taki nie chudy, nie gruby) i on je sobie chipsy, słodycze, białe pieczywo, frytki itp. w ilości jakiej chce i pewnej wagi nigdy nie przekroczy. A jak przestanie to jeść, to po prostu schudnie

Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Wydaje mi się, że tyję w tych miejscach co zawsze tyłam tylko nigdy nie ważyłam tyle ile teraz. Zawsze szło mi w brzuch, ramiona i tę nieszczęsną twarz, która nawet przy prawidłowej wadze jest okrągła. Też od zawsze zmagałam się z wagą, tzn. jak byłam dzieckiem to pilnowali mnie rodzice, bo mogłam jeść mniej więcej tyle samo słodyczy, co moi kuzyni, a na koniec wspólnych wakacji okazywało się, że tylko ja przytyłam. Potem pilnowałam się już sama, ale miałam lepsze i gorsze momenty. Byłam kiedyś na diecie 1200 kalorii zapisanej przez dietetyka i schudłam z 70 kg do 63, ale oczywiście nie tylko nie utrzymałam tej wagi, ale przytyłam jeszcze więcej. Dzisiaj już wiem, że 1200 kalorii to mordercza i wyniszczająca dieta, ale wtedy byłam młoda i naiwna, myślałam, że dietetyk się zna. Potem miałam jeszcze jedno podejście do diety, ale była tak monotonna (ryż i pierś z kurczaka na obiad prawie każdego dnia), że nie wytrzymałam na niej dłużej niż 2 miesiące.
O tak, będąc nastolatką też próbowałam różnych dziwnych zabiegów dietetycznych, ale to zawsze kończyło się brakiem efektów, znudzeniem i wielkim głodem Zanim nie dowiedziałam się z Wizażu o prawidłowym sposobie odżywiania się, moje jedzenie w pewnym momencie wyglądało tak: na śniadanie o 8:00 zupka chińska, na drugie śniadanie o 12:00 mały jogurt, na obiad o 15:00 coś wielkiego, bo głód duży - i to wszystko, nic już później do gęby nie wkładałam, bo myślałam, że jedząc wieczorem przytyję. Jak zaczęłam jeść rzeczy lepszej jakości i regularnie, to schudłam 12 kg, które wróciło później właśnie przez niedomagającą tarczycę



Cytat:
Napisane przez Mimiko Pokaż wiadomość
Nie wiem czy jesteś też w tej grupie na fb, ja się zapisałam, żeby dokształcić się i poczytać coś motywującego, ale zdołowałam się tym, że większość chudnie dosłownie w oczach po wprowadzeniu paru modyfikacji, czyli np. wywalają przetworzony chleb, jedzą cieciorkę, soczewice i inne takie, biorą leki i bach -10 kg, -15 kg w krótkim czasie. Nie wiem czy piszą prawdę, ale jak pomyślę o sobie to się tylko wnerwiam. Jasne, pogadam teraz z tym lekarzem jak coś to poproszę o skierowanie do endo na nfz, zapiszę się i będę czekać, a w międzyczasie pewnie wysupłam kasę w nowym roku i pójdę prywatnie. Chociaż tyle dobrego z tej mojej historii, że przestałam tyć. Trzymam się w okolicach 81-82 kg i na szczęście wyżej nie idzie.
No to ja tak schudłam te 12 kg w prawie rok po zmianie diety, ale wtedy pewnie tarczyca była ok i hormony płciowe też (z nimi mam też problem niestety) i było mi po prostu łatwiej. Większości społeczeństwa chyba takie rzeczy przychodzą z łatwością, mi niestety nie i zawsze po jakimś sukcesie jest porażka. Ale doszłam do wniosku, że może wcale nie jest tak źle, bo ile osób ze szczupłą sylwetką ma poważnych problemów z innymi organami wewnętrznymi, chorują młodo na raka, cierpią na alergie, nie mają w ogóle odporności albo mają jakieś inne dysfunkcje. Cieszę się, że nie jestem schorowana i moje problemy z wagą są niczym w porównaniu z tym, z czym inni muszą się zmagać. Oprócz tego TSH i insuliny wszystkie inne wyniki mam dobre, więc aktualnie cieszę się tym, że prawdopodobnie nic więcej mi nie jest i mogę normalnie żyć. Na grupach żadnych nie siedzę, bo pewnie można tam przeczytać czasem takie głupoty, że się tylko wnerwię Jak mnie coś zainteresuje albo o czymś przypomnę, to szukam ogólnie w internecie informacji

Edytowane przez kasia2209
Czas edycji: 2019-11-28 o 12:12
kasia2209 jest offline  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Forum Plotkowe


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2021-05-28 18:55:01


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 05:29.