Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek - Strona 3 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2011-11-28, 14:51   #61
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Nie zauważyłam, żeby po urodzeniu dziecka nakazywano kobietom rezygnować ze wszystkiego co lubią na rzecz macierzyństwa. Wiele kobiet wraca do pracy w najbliższym rozsądnym terminie. A niektóre do tej pracy wracać nie chcą bo wolą być ze swoimi dziećmi i to nie są żadne pogardliwie nazywane Matki Polki tylko kobiety, którym zmieniły się priorytety i to ani nie jest złe, ani nie jest nienormalne. Człowiek w ciągu swojego życia ma prawo się zmieniać - także w takich kluczowych kwestiach. To, że ktoś nie pracuje nie oznacza od razu, że się w żaden sposób nie realizuje. Ja się np. świetnie czułam w roli matki, czułam się jak najbardziej spełniona i nie uważam, żeby mi to w jakiś sposób szkodziło w związku czy samorozwoju.

A to, że się marginalizuje rolę ojca jest osobną sprawą. Tyle, że często dzieje się tak z prozaicznego powodu - niepracującą matkę i dzieci ktoś musi utrzymywać, a to z reguły wiąże się z nieobecnością w domu. I zgadzam się, że żadna matka nie zastąpi kontaktu z ojcem, niemniej jednak nielogicznym wydaje mi się rozumowanie, że skoro dziecko mało czasu spędza z ojcem to niech jeszcze i matka idzie do pracy - przecież wtedy już ogólnie mało czasu spędza ze swoimi rodzicami - wiem to po swojej rodzinie i bardzo nad tym boleję, bo oboje z mężem chcielibyśmy więcej czasu spędzić z córką ale jak słusznie napisała Cava doba z gumy nie jest, po prostu.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki

Edytowane przez Klarissa
Czas edycji: 2011-11-28 o 14:53
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-28, 16:42   #62
Ereina
Raczkowanie
 
Avatar Ereina
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 198
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Klarissa Pokaż wiadomość
niemniej jednak nielogicznym wydaje mi się rozumowanie, że skoro dziecko mało czasu spędza z ojcem to niech jeszcze i matka idzie do pracy - przecież wtedy już ogólnie mało czasu spędza ze swoimi rodzicami - wiem to po swojej rodzinie i bardzo nad tym boleję, bo oboje z mężem chcielibyśmy więcej czasu spędzić z córką ale jak słusznie napisała Cava doba z gumy nie jest, po prostu.
Tu raczej chodzi o to, ze kobieta pracujac moze odciazyc finansowo meza. Wtedy maz nie musi pracowac 8+ h dziennie i moze ten czas poswiecic dzieciom.

Wracajac jeszcze do tematu - tu nie chodzi tylko o prace zarobkowa jako taka tylko o to, ze czyjs swiat kreci sie wokol 4 scian i dzieci.

Jest jeszcze cos - czesc kobiet nie chce sie rozwijac. Nie dokonuja wyborow edukacyjnych, ktore umozliwilyby im otrzymanie ciekawej, rozwijajacej, dobrze platnej pracy.
Ereina jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-28, 16:48   #63
madana
Zakorzenienie
 
Avatar madana
 
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 076
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Ereina Pokaż wiadomość
Tu raczej chodzi o to, ze kobieta pracujac moze odciazyc finansowo meza. Wtedy maz nie musi pracowac 8+ h dziennie i moze ten czas poswiecic dzieciom.

Wracajac jeszcze do tematu - tu nie chodzi tylko o prace zarobkowa jako taka tylko o to, ze czyjs swiat kreci sie wokol 4 scian i dzieci.

Jest jeszcze cos - czesc kobiet nie chce sie rozwijac. Nie dokonuja wyborow edukacyjnych, ktore umozliwilyby im otrzymanie ciekawej, rozwijajacej, dobrze platnej pracy.
- no dokładnie o to m.in. chodzi; mam 2 synów i wiem, że potrzebny jest im mężczyzna, mąż robi z chłopcami rzeczy, których nie umiem/nie chcę robić, na dodatek daje im pewien wzór bycia mężczyzną, tego ja im nie przekażę: oni po nim widzą, jak należy zachowywać się np. wobec kobiety itp. Nie potrzebuję ciągle nieobecnego faceta, który jest notorycznie w pracy, dlatego np. mąż świadomie od lat nie pracuje już (a kiedyś tak było) w weekendy- a i w tygodniu zajęcia układa sobie sensownie.
madana jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-28, 17:28   #64
aleluja
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-11
Wiadomości: 3
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez kaska8222 Pokaż wiadomość
Często mówi się, że kobieta "poświęciła się dla domu i dzieci" rezygnując z pracy (bo nie zawsze z "kariery") zawodowej. Tego typu wątki przewijają się w dyskusjach międzyludzkich, na forach, w gazetach itd. Tymczasem nikt niegdy nie pochylił się nad dziećmi takich matek. Czy te "dzieci", często juz dorosłe, prosiły o to "poświęcenie"? Czy prosiły, aby im po latach wypominać: "To ja dla Ciebie z pracy zrezygnowałam, żebyś miał w domu ciepły obiadek, a ty mi się tak odwdzięczasz?"
Uprzedzając pytania, że "ja mam pewnie z tym jakiś problem"...nie piszę o swojej matce. Widzę jednak w swoim otoczeniu dorosłych ludzi, którzy teraz utrzymują swoje niepracujące kiedys matki, ze swoich niewysokich wcale pensyjek, bo mamusia wolała się "poświęcić" (chociaż dzieci o to nie prosiły) niż wyrabiać lata do emerytury. Często takie matki "wieszają się" na swoich dzieciach, nie pozwalają im dorosnąć, wychowują społeczne kaleki, które swego czasu widziały w domu mamusię w dresie, bez większych ambicji niż obieranie ziemniaków, uzależnioną od tatusia finansowo i znoszącą jego liczne zdrady (ot, jeden ze znanych mi przykładów).
Nie cierpię słowa "poświęcenie". To jest wybór tych kobiet i to one powinny ponosić jego konsekwencje, a nie dzieci, które nie miały wpływu na decyzję.
Obserwuję liczne rodzinne dramaty, podobnych historii znam z obserwacji na pęczki. Taką matkę przestaje się szanować i nawet nie wiadomo kiedy tak się zaczyna dziać. Słyszałam na własne uszy zwierzenia dorosłych dzieci takich matek. Trudno szanować kogoś kto na własną prośbę ograniczył swoją egzystencję do czterech ścian własnego domu.
Zaraz zostanę zarzucona przykładami typu: "Moja mama nie pracowała, ale miała 3 fakultety znała 5 językóch, chodziła na kurs arabskiego i była dla mnie autorytetem" lub "Takie dzieci jak opisałaś to jakaś patologia, s...syny jak można nie szanować matki". Opisuję to co widzę, a widziałam tego sporo. Tak to działa. Jeżeli ktoś miał mamusię, która nie pracowała, ale po domu chodziła w szpilkach od Manolo Blanika, a na starość żyła "z procentów" to gratuluję. Ja takich nie znam.
Gdy tylko przeczytałam tytuł tego wątku, postanowiłam założyć konto, żeby się wypowiedzieć. Zgadzam się z Tobą w 100%. Uważam, że dorosłe/dorastające dzieci nie szanują swoich niepracujących rodziców. Nie rozumiem czegoś takiego jak "poświęcenie się rodzinie", a później tylko płacz i lament, że jest im ciężko. A komu nie jest? Obciążają tylko swoje dzieci, które dopiero wkraczają w dorosłe życie i jest im podwójnie ciężko w dzisiejszych czasach; nie dość, że presja na studiowanie i pracę jest wielka i to już jest wystarczający stres dla młodego człowieka, to jeszcze muszą się martwić o niepracującego rodzica, który nie potrafi sam sobie radzić. Postaram się aby w przyszłości nie zrobić takiego świństwa swoim dzieciom. Pozdrawiam.
aleluja jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-28, 19:32   #65
tacyta
Wtajemniczenie
 
Avatar tacyta
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 581
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Klarissa Pokaż wiadomość
Nie zauważyłam, żeby po urodzeniu dziecka nakazywano kobietom rezygnować ze wszystkiego co lubią na rzecz macierzyństwa. Wiele kobiet wraca do pracy w najbliższym rozsądnym terminie. A niektóre do tej pracy wracać nie chcą bo wolą być ze swoimi dziećmi i to nie są żadne pogardliwie nazywane Matki Polki tylko kobiety, którym zmieniły się priorytety i to ani nie jest złe, ani nie jest nienormalne. Człowiek w ciągu swojego życia ma prawo się zmieniać - także w takich kluczowych kwestiach. To, że ktoś nie pracuje nie oznacza od razu, że się w żaden sposób nie realizuje. Ja się np. świetnie czułam w roli matki, czułam się jak najbardziej spełniona i nie uważam, żeby mi to w jakiś sposób szkodziło w związku czy samorozwoju.

A to, że się marginalizuje rolę ojca jest osobną sprawą. Tyle, że często dzieje się tak z prozaicznego powodu - niepracującą matkę i dzieci ktoś musi utrzymywać, a to z reguły wiąże się z nieobecnością w domu. I zgadzam się, że żadna matka nie zastąpi kontaktu z ojcem, niemniej jednak nielogicznym wydaje mi się rozumowanie, że skoro dziecko mało czasu spędza z ojcem to niech jeszcze i matka idzie do pracy - przecież wtedy już ogólnie mało czasu spędza ze swoimi rodzicami - wiem to po swojej rodzinie i bardzo nad tym boleję, bo oboje z mężem chcielibyśmy więcej czasu spędzić z córką ale jak słusznie napisała Cava doba z gumy nie jest, po prostu.
Skoro, jak sama zauważyłaś, marginalizacja roli ojca w wwychowaniu wynika z tego, że musi on więcej pracować, żeby zapewnić byt powiększonej rodzinie, to zgodnie z logiką oznacza, że tradycyjny model rodziny ma poważne wady, gdyż nie zapewnia dostatecznej roli ojca w życiu dziecka. Nie jest dobrze, gdy ciężar odpowiedzialności finansowej za całą rodzinę spada na jedną osobę, bo wtedy musi ona często pracować na kilka etatów, brać nadgodziny, pracować w soboty, itp, a po pracy nie ma już siły na kontakt z dzieckiem ani czerpanie żadnych przyjemności z rodzicielstwa. I nie widzę nic nielogicznego w rozumowaniu, że gdy oboje pracują, to żadne nie musi pracować ponad normę i w konsekwencji oboje partycypują w wychowaniu i mogą znależć czas dla dziecka.
__________________
Życie jest za krótkie, żeby pić marne wino. Życie jest za krótkie, by miłości dać zginąć. Życie jest za krótkie, żeby się nie spieszyć. Życie, jest za krótkie, by się nim nie cieszyć.
tacyta jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 06:59   #66
cava
Zakorzenienie
 
Avatar cava
 
Zarejestrowany: 2007-02
Wiadomości: 17 999
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez tacyta Pokaż wiadomość
I nie widzę nic nielogicznego w rozumowaniu, że gdy oboje pracują, to żadne nie musi pracować ponad normę i w konsekwencji oboje partycypują w wychowaniu i mogą znależć czas dla dziecka.
SERIO uważasz że jak pracują oboje to juz wystarczy 8 godzin i do domciu dziecka bawić
To chyba tylko w budżetówce takie cuda, ale tez nie ze względu na prace współmałżonka a ze względu na jej chory z zasady system z zapadłego PRLu :czy się stoi czy się leży to wypłata się należy"
Bo jakoś nie zaobserwowałam żeby osoby ambitne zawodowo pracowały mniej bo "współmałżonek też pracuje", albo żeby wychodziły po 8 godzinach jak jest nawał pracy a pracodawca ciśnie na jej wykonanie w terminie.

Ludzie, gdzie wy się uchowaliście? Studiujecie jeszcze że macie takie wyobrażenie o pracy?
__________________
Cava

sklerotnik funkcjonalny


Z salamandrą w dłoni szedłem przez powierzchnię komety.
Liz Williams
cava jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 09:03   #67
tacyta
Wtajemniczenie
 
Avatar tacyta
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 581
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez cava Pokaż wiadomość
SERIO uważasz że jak pracują oboje to juz wystarczy 8 godzin i do domciu dziecka bawić
To chyba tylko w budżetówce takie cuda, ale tez nie ze względu na prace współmałżonka a ze względu na jej chory z zasady system z zapadłego PRLu :czy się stoi czy się leży to wypłata się należy"
Bo jakoś nie zaobserwowałam żeby osoby ambitne zawodowo pracowały mniej bo "współmałżonek też pracuje", albo żeby wychodziły po 8 godzinach jak jest nawał pracy a pracodawca ciśnie na jej wykonanie w terminie.

Ludzie, gdzie wy się uchowaliście? Studiujecie jeszcze że macie takie wyobrażenie o pracy?
Serio uważasz, że w polskich realiach jedyny żywiciel rodziny na 1 etacie może utrzymać na odpowiednim poziomie całą rodzinę?

Nie generalizuj, w wielu nawet prywatnych zakładach pracy pracuje się po 8 godzin pracy a nadgodziny są niemile widziane lub też pracuje się ponad norme jedynie w tak zwanych okresach szczytu jak zamknięcia miesiąca itp. Poza tym osobę ambitną zawodowo poznaje się po wynikach pracy a nie po ilości godzin spędzonych w pracy (czasami ślęczenie po godzinach świadczy wręcz o czymś przeciwnym, niskiej wydajności pracownika lub chęci zaimponowania szefowi czy też dorabianiu sobie do pensji nadgodzinami)

Poza tym, nie wiem skąd masz takie stereotypowe wyobrażenie o tzw. budżetówce, chyba że z czasów PRL. Mam za sobą krótki epizod pracy w tym sektorze i jakoś nie zauważyłam, żeby ludzie tam mniej pracowali niż w prywatnych firmach. A tak zwane ciepłe posadki i leserzy są wszędzie zarówno w sektorze publicznym jak i prywatnym.

Daruj sobie ten ironiczny ton, nie żyję pod kloszem, znam pracę od strony praktycznej a nie teoretycznej.
__________________
Życie jest za krótkie, żeby pić marne wino. Życie jest za krótkie, by miłości dać zginąć. Życie jest za krótkie, żeby się nie spieszyć. Życie, jest za krótkie, by się nim nie cieszyć.
tacyta jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 09:22   #68
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Ereina Pokaż wiadomość
Tu raczej chodzi o to, ze kobieta pracujac moze odciazyc finansowo meza. Wtedy maz nie musi pracowac 8+ h dziennie i moze ten czas poswiecic dzieciom.

Wracajac jeszcze do tematu - tu nie chodzi tylko o prace zarobkowa jako taka tylko o to, ze czyjs swiat kreci sie wokol 4 scian i dzieci.

Jest jeszcze cos - czesc kobiet nie chce sie rozwijac. Nie dokonuja wyborow edukacyjnych, ktore umozliwilyby im otrzymanie ciekawej, rozwijajacej, dobrze platnej pracy.
Raczej o to nie chodzi, wyobraź sobie, że mój mąż pracuje od 8.00 do 17.00 niezależnie od tego czy ja pracuję, jestem na L4, na macierzyńskim, wychowawczym czy na urlopie, jakoś jego pracodawca nie zmienia z tej okazji jego godzin pracy

Rozwijanie się w celu zwiększenia zarobków nie jest obowiązkowe. Po prostu nie dla każdego człowieka praca zarobkowa jest priorytetem i nie znaczy to, że ten człowiek jest głupi czy gorszy. Niektórzy ludzie pracują tylko dlatego, że muszą, gdyby nie musieli nie pracowaliby. Nie każdy do pracy podchodzi z pasją

Cytat:
Napisane przez tacyta Pokaż wiadomość
Skoro, jak sama zauważyłaś, marginalizacja roli ojca w wwychowaniu wynika z tego, że musi on więcej pracować, żeby zapewnić byt powiększonej rodzinie, to zgodnie z logiką oznacza, że tradycyjny model rodziny ma poważne wady, gdyż nie zapewnia dostatecznej roli ojca w życiu dziecka. Nie jest dobrze, gdy ciężar odpowiedzialności finansowej za całą rodzinę spada na jedną osobę, bo wtedy musi ona często pracować na kilka etatów, brać nadgodziny, pracować w soboty, itp, a po pracy nie ma już siły na kontakt z dzieckiem ani czerpanie żadnych przyjemności z rodzicielstwa. I nie widzę nic nielogicznego w rozumowaniu, że gdy oboje pracują, to żadne nie musi pracować ponad normę i w konsekwencji oboje partycypują w wychowaniu i mogą znależć czas dla dziecka.
Wg mnie to bzdura. Po prostu. Gdy ja nie pracowałam to byłam 24h z córką a jej tato 2h dziennie. Teraz gdy pracuję oboje jesteśmy z córką po 2h dziennie. Pracodawca mojego męża nie uznał za stosowne obniżyć mu etatu z okazji pójścia żony do pracy. W ogóle zresztą nie słyszałam o takim przypadku, żeby nagle ojcowie pracowali w mniejszym wymiarze godzin

Nie każdy musi pracować ponad normę żeby utrzymać rodzinę, niektórzy po prostu chodzą od pracy na określony czas i nic tego nie zmieni, nawet pracująca żona.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 09:35   #69
tacyta
Wtajemniczenie
 
Avatar tacyta
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 2 581
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Klarissa Pokaż wiadomość
Raczej o to nie chodzi, wyobraź sobie, że mój mąż pracuje od 8.00 do 17.00 niezależnie od tego czy ja pracuję, jestem na L4, na macierzyńskim, wychowawczym czy na urlopie, jakoś jego pracodawca nie zmienia z tej okazji jego godzin pracy

Rozwijanie się w celu zwiększenia zarobków nie jest obowiązkowe. Po prostu nie dla każdego człowieka praca zarobkowa jest priorytetem i nie znaczy to, że ten człowiek jest głupi czy gorszy. Niektórzy ludzie pracują tylko dlatego, że muszą, gdyby nie musieli nie pracowaliby. Nie każdy do pracy podchodzi z pasją

Wg mnie to bzdura. Po prostu. Gdy ja nie pracowałam to byłam 24h z córką a jej tato 2h dziennie. Teraz gdy pracuję oboje jesteśmy z córką po 2h dziennie. Pracodawca mojego męża nie uznał za stosowne obniżyć mu etatu z okazji pójścia żony do pracy. W ogóle zresztą nie słyszałam o takim przypadku, żeby nagle ojcowie pracowali w mniejszym wymiarze godzin

Nie każdy musi pracować ponad normę żeby utrzymać rodzinę, niektórzy po prostu chodzą od pracy na określony czas i nic tego nie zmieni, nawet pracująca żona.
Tak, godziny pracy niektorych osób są ściśle ustalone i się nie zmieniają (powiedz to Cavie, która twierdzi, że ośmiogodzinny dzien pracy to mit albo domena budżetówki ) , ale nie zmienia się też pensja a rodzina się powiększa, zwiększają się jej potrzeby a środki maleją, bo żona przestaje pracować i nie dokłada się do rodzinnego budżetu. W ten sposób stopa życiowa rodziny się zmniejsza. W takiej sytuacji ten jedyny żywiciel rodziny często jest zmuszony podjąć jakieś dodatkowe zajęcia, zlecenia, i to miałam na myśli mówiąc o pracy ponad normę. Pisałam, że w Polsce ciężko jest utrzymać rodzinę NA ODPOWIEDNIM POZIOMIE z pracy na jednym etacie. Na poziomie takim sobie pewnie można.
__________________
Życie jest za krótkie, żeby pić marne wino. Życie jest za krótkie, by miłości dać zginąć. Życie jest za krótkie, żeby się nie spieszyć. Życie, jest za krótkie, by się nim nie cieszyć.
tacyta jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 09:42   #70
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
Smile Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez tacyta Pokaż wiadomość
Tak, godziny pracy niektorych osób są ściśle ustalone i się nie zmieniają (powiedz to Cavie, która twierdzi, że ośmiogodzinny dzien pracy to mit albo domena budżetówki ) , ale nie zmienia się też pensja a rodzina się powiększa, zwiększają się jej potrzeby a środki maleją, bo żona przestaje pracować i nie dokłada się do rodzinnego budżetu. W ten sposób stopa życiowa rodziny się zmniejsza. W takiej sytuacji ten jedyny żywiciel rodziny często jest zmuszony podjąć jakieś dodatkowe zajęcia, zlecenia, i to miałam na myśli mówiąc o pracy ponad normę. Pisałam, że w Polsce ciężko jest utrzymać rodzinę NA ODPOWIEDNIM POZIOMIE z pracy na jednym etacie. Na poziomie takim sobie pewnie można.
Nie każdy jest w stanie pracować na 2gi etat to zależy też od wykonywanego zawodu. To nie zawsze jest takie proste jak piszesz, że więcej pracy równa się więcej kasy. Są zawody gdzie się nie da mieć "więcej pracy" po godzinach czy na drugi etat.

I nadal nie widzę jak pójście do pracy kobiety w tej sytuacji miało by odciążyć męża inaczej niż tylko w zakresie finansowej odpowiedzialności. Jest to wybór między lepszą kasą i brakiem czasu dla dziecka obojga rodziców a gorszą kasą i brakiem czasu dla dziecka jednego rodzica.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 09:50   #71
sine.ira
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2006-09
Wiadomości: 15 264
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Skoro nie szanują to widocznie siedząca z nimi w domu całe życie matka źle je wychowała. Czyli porażka na każdym polu - i zawodowym (bo nie istniało) i prywatnym. Chyba bym popełniła samobójstwo w takiej sytuacji.
sine.ira jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 10:29   #72
Eenax
Zakorzenienie
 
Avatar Eenax
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Pętla Wron
Wiadomości: 7 141
GG do Eenax
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez aleluja Pokaż wiadomość
Gdy tylko przeczytałam tytuł tego wątku, postanowiłam założyć konto, żeby się wypowiedzieć. (...). Pozdrawiam.

Ta pewnie
Założyłaś 2 konto by sobie samej przyklasnąć .

Cytat:
Napisane przez Klarissa Pokaż wiadomość
I nadal nie widzę jak pójście do pracy kobiety w tej sytuacji miało by odciążyć męża inaczej niż tylko w zakresie finansowej odpowiedzialności. Jest to wybór między lepszą kasą i brakiem czasu dla dziecka obojga rodziców a gorszą kasą i brakiem czasu dla dziecka jednego rodzica.

Czy aby na pewno odciążyć finansowo?
Żłobki państwowe to tylko ok.10% zapotrzebowania rynkowego pozostałe 90 to muszą zapewnić babcie, opiekunki i prywatne żłobki lub ew. matka w zależności od tego co ma sie dostępne.

O ile w miejscowości gdzie mieszkam (z braku żłobka powiem o przedszkolach) państwowa instytucja to koszt 500zł, to: opiekunka bierze ok. 1500-1800, a prywatne przedszkole to koszt ok. 1200 - 1400. Przy oddaniu dziecka pod opiekę kogoś innego dochodzi jeszcze koszt biletu miesięcznego ok. 150 zł lub benzyny niemniej niż 400 (na dojazdy do pracy w samej miejscowosci pracy brak).

Reasumując można wyliczyć jaki jest koszt oddania pod opiekę dziecka komuś innemu. A jaka jest minimalna krajowa czy średnia krajowa jest wiadomo. Nasuwa sie pytanie ile z tych kobiet zarabia ponad średnia krajową by oddać do żłobka lub przedszkola 1 dziecka a co jak ma się 2?


I by nie było niedopowiedzeń czy stwierdzeń ze bronie swoje siedzenie w domu.
Ja miałam komfort wyboru siedzieć w domu lub iść do pracy. Wybrałam siedzenie (oczywiście wspólnie z partnerem i ciut podyktowane stanem zdrowia dziecka) do 3 lat i potem wróciłam do pracy ale ja mam(ten komfort ze mam) za co opłacić prywatne przedszkole i jeszcze mieć z tego coś dla siebie i do dołożenia do domowego budżetu.
__________________
... I chłodną żmiją świt dżunglowy
Wpełza do jamy,
A w dżunglach wilgoć mszy grobowej,
Dym kadzidlany. ...



czarne kredki

Edytowane przez Eenax
Czas edycji: 2011-11-29 o 10:30
Eenax jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 11:00   #73
Stookrotka
Raczkowanie
 
Avatar Stookrotka
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 413
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Ja nie widzę problemu, a nawet to świetnie że matka zostaje z dzieckiem ale tylko do pewnego momentu...
Przecież dziecko idzie potem do przedszkola(gorzej jak choruje i jest więcej w domu niż przedszkolu) i co ta matka ma robić w domu? 8h sprząta i gotuje?
U mnie mama nie pracowała trochę z innych przyczyn, nie oddała się też "rodzicielstwu" - w cale nie uważam bym miała z nią jakiś super kontakt dzięki temu bo dużo z nią przebywałam... przebywałam normalnie przecież dzieci mają szkole i też ich nie ma w domu Szczerze mówiąc bardziej czekałam na przyjście taty do 17stej, bo fajnie było z nim coś robić gdy nie miało się go cały czas przy sobie.
No a mama się leniła plus rzeczy związane z domem przez te wszystkie lata.
Teraz dzieci są duże, rodzice są starsi - sama mama chce iść gdzieś do pracy bo mówi ze się nudzi ale kto ja przyjmie po 14 latach siedzenia w domu? No i dzięki temu jest ciągle tylko jedna wypłata w domu. (Ale na szczęście nie odczułam tego tak że tato musi pracować 2x więcej, po prostu na mniej nas stać ale rodzice stawiali na kontakt)....
ale i tak szanuje mamę, dlaczego miałabym jej nieszanowań? To była jej decyzja, nic nie wypomina mi. A gdyby wypominała to przypomniałabym jej kto chciał mieć dzieci i z kim - niech mąż utrzymuje.

PS. Ja jednak zamierzam iść do pracy gdy dziecko troszkę podrośnie, nie chce spędzić życia w domu "dla dziecka".

Edytowane przez Stookrotka
Czas edycji: 2011-11-29 o 11:01
Stookrotka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 11:10   #74
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Eenax Pokaż wiadomość
Czy aby na pewno odciążyć finansowo?
Żłobki państwowe to tylko ok.10% zapotrzebowania rynkowego pozostałe 90 to muszą zapewnić babcie, opiekunki i prywatne żłobki lub ew. matka w zależności od tego co ma sie dostępne.

O ile w miejscowości gdzie mieszkam (z braku żłobka powiem o przedszkolach) państwowa instytucja to koszt 500zł, to: opiekunka bierze ok. 1500-1800, a prywatne przedszkole to koszt ok. 1200 - 1400. Przy oddaniu dziecka pod opiekę kogoś innego dochodzi jeszcze koszt biletu miesięcznego ok. 150 zł lub benzyny niemniej niż 400 (na dojazdy do pracy w samej miejscowosci pracy brak).
Masz rację w tym co piszesz. Gdyby nam nie zaoferowała pomocy babcia to pewnie też nie poszłabym do pracy, bo po odliczeniu kosztu opieki nad dzieckiem zarabiałabym tak mało, że całe to przedsięwzięcie stało by się bez sensu, było by jedynie stratą czasu.

Plus jeszcze chciałam dodać, że np. w moim przypadku powrót do pracy dołożył obowiązków mojemu tż-towi bo musi mi pomagać w tych wszystkich rzeczach, na które obecnie brakuje mi czasu, a które robiłam sama gdy nie pracowałam zawodowo.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki

Edytowane przez Klarissa
Czas edycji: 2011-11-29 o 11:12
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 13:19   #75
Ereina
Raczkowanie
 
Avatar Ereina
 
Zarejestrowany: 2011-08
Wiadomości: 198
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Klarissa Pokaż wiadomość
Raczej o to nie chodzi, wyobraź sobie, że mój mąż pracuje od 8.00 do 17.00 niezależnie od tego czy ja pracuję, jestem na L4, na macierzyńskim, wychowawczym czy na urlopie, jakoś jego pracodawca nie zmienia z tej okazji jego godzin pracy

Rozwijanie się w celu zwiększenia zarobków nie jest obowiązkowe. Po prostu nie dla każdego człowieka praca zarobkowa jest priorytetem i nie znaczy to, że ten człowiek jest głupi czy gorszy. Niektórzy ludzie pracują tylko dlatego, że muszą, gdyby nie musieli nie pracowaliby. Nie każdy do pracy podchodzi z pasją
Tu nie chodzi o to, by gonic za kasa. Ale czesc kobiet wybiera g, malo przyszlosciowe kierunki, nie rozwijaja sie podczas studiow, nic nie robia, pozniej koncza jako biurwy sredniego szczebla i jecza, ze im sie nie oplaca pracowac, bo taniej wyjdzie siedzenie w domu niz wynajecie opiekunki do dziecka.

Podczas gdy ich mezowie maja konkretny fach w reku i zarabiaja przyzwoite pieniadze.

O tym mowie - ze czesc kobiet nie poczuwa sie do finansowej odpowiedzialnosci za rodzine. Uwaza, ze to rola faceta a one musza tylko dobrze wyjsc za maz.


Mysle tez, ze wszystko zalezy od dziecka. Ja chcialam miec mame, z ktorej moge byc dumna rowniez pod wzgledem zawodowym.
Ereina jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 14:16   #76
Klarissa
Zakorzenienie
 
Avatar Klarissa
 
Zarejestrowany: 2007-11
Wiadomości: 16 431
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Ereina Pokaż wiadomość
Tu nie chodzi o to, by gonic za kasa. Ale czesc kobiet wybiera g, malo przyszlosciowe kierunki, nie rozwijaja sie podczas studiow, nic nie robia, pozniej koncza jako biurwy sredniego szczebla i jecza, ze im sie nie oplaca pracowac, bo taniej wyjdzie siedzenie w domu niz wynajecie opiekunki do dziecka.
No cóż, jako biurwa średniego szczebla bez konkretnego fachu w rękach, taka, której opiekunka się nie opłaci bo by mi z pensji niewiele zostało aż nie wiem co mam napisać

Widzisz, ja z kolei o paniach goniących za kasą kosztem rodziny nie mam zbyt dobrego zdania, a tym dla mnie jest "praca na przyszłościowych, rozwijających stanowiskach". Znam takich kobiet wiele, pracują po 12-14h, zarabiają kupę kasy, i nawet nie mają czasu zjeść jak człowiek i porozmawiać normalnie. Jak urodzą dzieci to oddają je opiekunkom na 15h dziennie, albo jak jedna znajoma opowiadała wywozi w ogóle do babci na wieś i odwiedza (!) swoje dziecko raz w miesiącu na weekend ...

Cytat:
Podczas gdy ich mezowie maja konkretny fach w reku i zarabiaja przyzwoite pieniadze.

O tym mowie - ze czesc kobiet nie poczuwa sie do finansowej odpowiedzialnosci za rodzine. Uwaza, ze to rola faceta a one musza tylko dobrze wyjsc za maz.
Nie widzę w tym nic godnego potępienia. Ja właśnie uważam, że tak jest prawidłowo - mężczyzna powinien być w stanie utrzymać swoją rodzinę w czasie, gdy zachodzi taka potrzeba, ze względu na to, że natura niesprawiedliwie podzieliła między płcie role rozrodcze. Jakbym mogła ja być trochę w ciąży, a trochę mąż, to byśmy mogli pracować tak samo i tyle samo, a ze względu na to, że to niemożliwe to dla równowagi ktoś musi mieć "lżej" w pracy, bo ma "gorzej" poza nią. I tak samo później - ktoś musi się zajmować dzieckiem, a ktoś musi na to zarobić. To jest normalne, chociaż widzę dzisiaj modę na wmawianie kobietom, że normalne to jest pracować, najlepiej z dzieckiem w chuście od 2 dnia po porodzie żeby przypadkiem od męża nie brać na zakupy bo to przecież "jego pieniądze" a należy być samodzielną i samowystarczalną.

Cytat:
Mysle tez, ze wszystko zalezy od dziecka. Ja chcialam miec mame, z ktorej moge byc dumna rowniez pod wzgledem zawodowym.
A ja jestem dumna z mojej mamy, dlatego, że jest wspaniałą matką, wychowała mnie na takiego człowieka, że patrzę w lustro i myślę sobie, że fajna jestem I wiem, że to myślenie zawdzięczam w dużej mierze mamie. A sukcesy czy porażki zawodowe moich rodziców uważam za ich sprawę.
__________________
Mam dwoje okruszków - jeden większy, a drugi całkiem malutki

Edytowane przez Klarissa
Czas edycji: 2011-11-29 o 14:20
Klarissa jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-29, 14:56   #77
aleluja
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2011-11
Wiadomości: 3
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Napisane przez Eenax Pokaż wiadomość
Ta pewnie
Założyłaś 2 konto by sobie samej przyklasnąć .


Czy aby na pewno odciążyć finansowo?
Żłobki państwowe to tylko ok.10% zapotrzebowania rynkowego pozostałe 90 to muszą zapewnić babcie, opiekunki i prywatne żłobki lub ew. matka w zależności od tego co ma sie dostępne.

O ile w miejscowości gdzie mieszkam (z braku żłobka powiem o przedszkolach) państwowa instytucja to koszt 500zł, to: opiekunka bierze ok. 1500-1800, a prywatne przedszkole to koszt ok. 1200 - 1400. Przy oddaniu dziecka pod opiekę kogoś innego dochodzi jeszcze koszt biletu miesięcznego ok. 150 zł lub benzyny niemniej niż 400 (na dojazdy do pracy w samej miejscowosci pracy brak).

Reasumując można wyliczyć jaki jest koszt oddania pod opiekę dziecka komuś innemu. A jaka jest minimalna krajowa czy średnia krajowa jest wiadomo. Nasuwa sie pytanie ile z tych kobiet zarabia ponad średnia krajową by oddać do żłobka lub przedszkola 1 dziecka a co jak ma się 2?


I by nie było niedopowiedzeń czy stwierdzeń ze bronie swoje siedzenie w domu.
Ja miałam komfort wyboru siedzieć w domu lub iść do pracy. Wybrałam siedzenie (oczywiście wspólnie z partnerem i ciut podyktowane stanem zdrowia dziecka) do 3 lat i potem wróciłam do pracy ale ja mam(ten komfort ze mam) za co opłacić prywatne przedszkole i jeszcze mieć z tego coś dla siebie i do dołożenia do domowego budżetu.
a to ci dobre ;-) ciężko Ci zrozumieć, że ktoś ma takie samo zdanie na dany temat? a to, że o tym pomyślałaś świadczy tylko o tym, że sama byś się zdecydowała na tak desperacki krok w razie potrzeby, nieprawdaż?
aleluja jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-30, 07:20   #78
Eenax
Zakorzenienie
 
Avatar Eenax
 
Zarejestrowany: 2006-03
Lokalizacja: Pętla Wron
Wiadomości: 7 141
GG do Eenax
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Droga allelujo!

1. W 99% przypadków na forum jeśli nikt nie popiera autorki tematu w pewnym momencie sama ona wchodzi (namawia koleżankę) i zaczyna przyklaskiwać. I dziwnie się zawsze składa ze to są pierwsze i jedyne posty świeżo zarejestrowanego użytkownika. W internecie jest sporo takich tematów a że to trafiło akurat na ten konkretny (w którym nie ma głosów na poklask) to daje do myślenia.

2. Jak możesz zauważyć ja mam długi staż i pisze na forum tylko pod swoim nickiem choć nie raz wywołało to burze. Forum jest tylko forum i nie szukam to przyklasku i "hip hip hura" na moją część oraz nie wstydzę się żadnych moich wypowiedzi, odpowiedzi i wydanych opinii. Forum to tylko miła odskocznia od tego co się dzieje w moim życiu realnym.

3. Najczęściej w momencie jak sie posadzi autorkę (lub jej namówiona koleżankę) do przylasku to w 99% pojawia się post obronny.

4. Na podstawię doświadczeń z forum wyciągnęłam wnioski co do Twojej odpowiedzi.
Jeżeli jesteś tym 1% wyjątkiem to przepraszam o posadzenia.
__________________
... I chłodną żmiją świt dżunglowy
Wpełza do jamy,
A w dżunglach wilgoć mszy grobowej,
Dym kadzidlany. ...



czarne kredki

Edytowane przez Eenax
Czas edycji: 2011-11-30 o 07:31
Eenax jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2011-11-30, 07:32   #79
JanePanzram
Zakorzenienie
 
Avatar JanePanzram
 
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 5 479
Dot.: Dorastające/dorosłe dzieci nie szanują swoich niepracujących matek

Cytat:
Widzę jednak w swoim otoczeniu dorosłych ludzi, którzy teraz utrzymują swoje niepracujące kiedys matki, ze swoich niewysokich wcale pensyjek, bo mamusia wolała się "poświęcić" (chociaż dzieci o to nie prosiły) niż wyrabiać lata do emerytury. Często takie matki "wieszają się" na swoich dzieciach, nie pozwalają im dorosnąć, wychowują społeczne kaleki, które swego czasu widziały w domu mamusię w dresie, bez większych ambicji niż obieranie ziemniaków, uzależnioną od tatusia finansowo i znoszącą jego liczne zdrady (ot, jeden ze znanych mi przykładów).
autorko, skoro piszesz, że mówisz o dorosłych już ludziach i ich matkach - to doskonale musisz sobie zdawać sprawę, że wtedy, kiedy te kobiety decydowały sie na pozostanie w domu - były inne czasy.

Dziś takie bycie Matką Polką jest niemodne, a też i niebezpieczne w przyszłosci dla tej kobietty, która taką Matką zostanie: w razie, gdyby mąż ją zostawil, to jest po prostu na lodzie. Bez doświadczenia zawodowego, bez oszczędności... itd. Sama uważam to za niebezpieczne po prostu.
Ale: wtedy byly inne czasy.

Starasz się, jak widzę, rozumieć tylko te dzieci (które, co jest jasne, chcą uciec od wszelkich obowiązków względem rodziców?), natomiast nie chcesz zrozumieć tych matek, ich położenia te x lat temu. Mamy w Polsce patriarchat - nadal. Kiedyś takie zostanie w domu (na które nalegać mógł i mąż!) niekoniecznie było dowodem na 'niedorajstwo' życiowe, to był po prostu możliwy do zrealizowania wybor - więc był podejmowany.

Patrzysz przez pryzmat dzisiejszych czasów, dzisiejszych przekonań - na coś, co dotyczy zupełnie innych już czasów. Teraz jest normalną rzeczą partnerstwo w zwiazku, dzielenie sie obowiązkami w typie sprzątanie czy pranie czy zmywanie - weź to przeprowadź te 25 lat temu chłop był od zarabiania, kobieta od domu i zresztą nadal tak jest w tym kraju - zmienia się w miastach, ale "w Polsce", w kraju nadal ostają się jeszcze takie rzeczy i są nadal normalne.
JanePanzram jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:46.