DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Nasze emocje, uczucia, związki, intymne zwierzenia i pytania. Tutaj uzyskasz wsparcie i porady.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2012-12-15, 14:50   #1
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199

DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych


Przypadkiem natknęłam się w internecie na artykuł na temat DDD czyli dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych.

Cechy charakterystyczne dzieci DDD.

1 - DDD nie wie co jest normalne, musi zgadywać. W jego domu nic nie działo się
zwyczajnie, świat nieustannie chwiał się w posadach.

2 - Trudno mu przeprowadzić swe zamiary od początku do końca. Zapala się do
pomysłu, ale nie wie jak dość do celu.

3 - Kłamie choć może mówić prawdę. W dzieciństwie nie wiedział, za co będzie
ukarany lub nagrodzony, kłamie więc, "na wszelki wypadek".

4 - Ocenia siebie bezlitośnie, ma poczucie małej wartości lub kompletnej
bezwartościowości. Nie wierzy, że można go cenić za jego własne cechy, sam ich
nie rozpoznaje i nie potrafi się na nich oprzeć.

5 - Trudno mu bawić się i przezywać radość, przeszkadza mu w tym stale napięcie.
Równocześnie może ciągle się uśmiechać i powtarzać: "wszystko w porządku".

6 - Traktuje siebie strasznie poważnie. Większość problemów uważa za tak
wielkie, że przerastają miarę człowieka.

7 - Trudno mu nawiązać i intymne stosunki. Litość myli z miłością, przeważnie
kocha tych którzy potrzebują pomocy. Ktoś, kto sobie dobrze radzi, a okazuje
miłość DDD, jest posądzony o nieczysty interes.

8 - Boi się odrzucenia, ale sam odrzuca. Woli "uprzedzić" odrzucenie, wiedząc,
że i tak to nastąpi, bo nie wierzy, że może być kochany.

9 - Przesadnie reaguje na zmiany, nad którymi nie ma kontroli. Wszystko co nowe
jest niebezpieczne: ludzie, sytuacje, zachowania. Kolejny raz usuwa mu się grunt
spod nóg.

10 - Czuje się inny. Ma poczucie ze nikt nie przezywa takich problemów jak on.

11 - Stale potrzebuje uznania i afirmacji. Robi mnóstwo, żeby je otrzymać, ale i
tak w nie nie wierzy. Stara się zapracować na następne, które znów podważa.

12 - Albo jest nadmiernie odpowiedzialny, albo nadmiernie nieodpowiedzialny.
Bardzo mu trudno wymierzyć granice tego, co zależy od niego, a co już nie.

13 - Jest lojalny do ostateczności nawet w obliczu dowodów na nielojalność wobec
innych osób. Nie wie, kiedy jest wykorzystywany, a kiedy nie.

14 - Domaga się natychmiastowego zaspokojenia zachcianek. Boi się, że jeżeli nie
dostanie tego czegoś od razu, to może już nigdy nie dostać.

15 - Automatycznie poddaje się sytuacji, zamiast rozważyć inne możliwości.

16 - Szuka napięć i kryzysów, a potem skarży się na nie. Stan napięcia jest
znany, znany jest też brak satysfakcji.

17 - Unika konfliktów lub je zaostrza. Rzadko rozwiązuje.

18 - Boi się niepowodzeń, ale sabotuje własne sukcesy. Stawia sobie tak wysokie
wymagania, że nie może im sprostać. Swój sukces mierzy wartością cudzych
pochwal, sam nie umie się cieszyć

19 - Boi się krytyki, każdą odbiera jako osobisty atak i zagrożenie, ale sam
krytykuje i osadza.

20 -Żyje w izolacji od ludzi, nawet gdy jest pozornie wśród nich. Czuje strach
przed ludźmi, samotność, brak poczucia przynależności. Boi się zwłaszcza władzy
i zwierzchników.

21 - Czuje się winny, ilekroć staje lub chciałby stanąć w obronie własnych praw.
Łatwiej mu troszczyć się o innych niż o siebie. Pozwala mu nie dostrzegać
własnych realnych wad i unikać odpowiedzialności wobec siebie.

22 - W chwilach, gdy wszystko układa się dobrze, ogarnia go dezorientacja i
"nuda", czeka aż coś się stanie. Porządni, spokojni, czuli partnerzy są
nieciekawi i porzucani.

23 - Reaguje głównie na to, co robią inni, zatracając własne JA.

24 - Uzależnia się od alkoholu albo od uzależnionych partnerów albo jedno i
drugie. W ten sposób kontynuuje ten sam rodzaj wzajemnej zależności, jaki łączył
go z rodzicami lub kimś innym w rodzinie.

Prawie wszystkie cechy idealnie pasują do mojej osoby.

Jestem ciekawa czy jest więcej osób mających podobny problem i jak takie są jak z tym sobie radzić i jak wyjść z błędnego koła.
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując

Stary 2012-12-15, 16:02   #2
Silesian Girl
Rozeznanie
 
Avatar Silesian Girl
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 683
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Trydno mi nazwac moja rodzine dysfunkcyjna. w dziecinstwie nie raz nie dwa oberwalam od mamy. Nie bylo to nie wiadomo jakie katowanie, nie bylo to dzien w dzien. Duzo czasu spedzalam u babci i dziadka, ktory mial problem z alkoholem (nie nazwalabym tego alkoholizmem, ale bylo sporo nieprzyjemnych sytuacji), generalnie bylam rozpieszczana jedynaczka.
Dzis moje funkcjonowanie opisuje sporo z powyzszych punktow.
Mam problemy z wybuchami zlosci, izoluje sie od ludzi, czesto przyciagam osoby z problemami...
jestem wiecznie napieta, nerwowa, wpadam w nastroje depresyjne...
Od jakiegos czasu chodze do psychologa, licze ze naucze sie normalnie funkcjonowac...bo zaczelam sie bac, ze w koncu przegram swoje zycie.
Bardzo mi zalezy na zmianie... Chetnie dolaczam sie do watku.
Silesian Girl jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-15, 16:55   #3
suszarka
Buc
 
Avatar suszarka
 
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: z kropki.
Wiadomości: 9 915
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez valerverda Pokaż wiadomość
Jestem ciekawa czy jest więcej osób mających podobny problem i jak takie są jak z tym sobie radzić i jak wyjść z błędnego koła.
pójść na terapię. sama sobie z tym nie poradzisz.
__________________
suszarka jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-15, 17:52   #4
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez suszarka Pokaż wiadomość
pójść na terapię. sama sobie z tym nie poradzisz.
Wiem, że trzeba chodzić na terapię. Sama powoli zaczynam leczenie.
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-15, 18:55   #5
Sophie86
Zadomowienie
 
Avatar Sophie86
 
Zarejestrowany: 2005-01
Wiadomości: 1 437
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

valerverda, nie jestem psychologiem, ale radziłabym bardzo spokojnie podejść do nadawania sobie etykietki DDD (podobnie jest z DDA). Nie chodzi o to, że ten problem nie istnieje; zawsze przeszłość i specyficzna sytuacja rodzinna odciska swoje piętno, ale w przypadku DDD jakby wrzucało się stwierdzenia, które mogą pasować do bardzo dużej grupy ludzi. Można o tym poczytać tutaj.

Dlaczego tak walczę z tymi etykietkami? Jeszcze 2,3 lata temu byłam na etapie określania siebie jako DDD. Jedna z bliższych koleżanek w trakcie studiów psychologicznych znała moją sytuację rodzinną, więc zaczęło się etykietkowanie, diagnozowanie, straszenie, że nie dam rady sobie w życiu, a o niedysfunkcyjnym związku to mogę pomarzyć. Tacy psycholodzy też są, a idąc do nich z takim problemem otrzymamy coś na zasadzie przychodzi człowiek z katarem do lekarza, a wychodzi z rakiem. Czasami takie podpisywanie się pod etykietką typu DDD może zaszkodzić - może to człowieka zdołować - zbyt duże spustoszenie w przeszłości, to ciężko zmienić teraźniejszość . Można też zacząć wychodzić z perspektywy - taki już jestem, po co cokolwiek zmieniać.

Jeśli któryś z tych punktów Cię ruszył, to zachęcam do porozmawiania z jakimś mądrym i sensowym psychologiem. Bez etykietek, na spokojnie, ze stopniowymi zmianami w sobie. Powodzenia
__________________

Once I wanted to be the greatest

Sophie86 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-15, 19:26   #6
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez Sophie86 Pokaż wiadomość
valerverda, nie jestem psychologiem, ale radziłabym bardzo spokojnie podejść do nadawania sobie etykietki DDD (podobnie jest z DDA). Nie chodzi o to, że ten problem nie istnieje; zawsze przeszłość i specyficzna sytuacja rodzinna odciska swoje piętno, ale w przypadku DDD jakby wrzucało się stwierdzenia, które mogą pasować do bardzo dużej grupy ludzi. Można o tym poczytać tutaj.

Dlaczego tak walczę z tymi etykietkami? Jeszcze 2,3 lata temu byłam na etapie określania siebie jako DDD. Jedna z bliższych koleżanek w trakcie studiów psychologicznych znała moją sytuację rodzinną, więc zaczęło się etykietkowanie, diagnozowanie, straszenie, że nie dam rady sobie w życiu, a o niedysfunkcyjnym związku to mogę pomarzyć. Tacy psycholodzy też są, a idąc do nich z takim problemem otrzymamy coś na zasadzie przychodzi człowiek z katarem do lekarza, a wychodzi z rakiem. Czasami takie podpisywanie się pod etykietką typu DDD może zaszkodzić - może to człowieka zdołować - zbyt duże spustoszenie w przeszłości, to ciężko zmienić teraźniejszość . Można też zacząć wychodzić z perspektywy - taki już jestem, po co cokolwiek zmieniać.

Jeśli któryś z tych punktów Cię ruszył, to zachęcam do porozmawiania z jakimś mądrym i sensowym psychologiem. Bez etykietek, na spokojnie, ze stopniowymi zmianami w sobie. Powodzenia

Daleka jestem od przypinania sobie etykietki DDD. Zostałam chyba źle zrozumiana. Jak natrafiłam na artykuł o tym w internecie, strasznie mnie to zainteresowało, bo nie wiedziałam, że coś takiego ogólnie jest. Dlatego chce się dowiedzieć na ten temat więcej.
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-16, 03:49   #7
danny1107
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 142
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Może się mylę ale myślę, że te wszystkie wymienione objawy to taki ogólny schemat. Myślę, że nie u każdej osoby DDD wystąpią dokładnie wszystkie objawy. Każdy troszkę inaczej przechodzi daną chorobę czy syndrom. Tak jak przykładowo dwie osoby mają grype, ale jedna będzie gorączkować, druga nie. Myślę, że rozwinięcie się, badź nie rozwinięcie tych objawów u osoby DDD w dużej mierze zależy od jej charaktetu. Jedni mają silną psychikę, inni słabą. Moja rodzina z pewnością jest dysfunkcyjna, bo jest w niej przemoc psychiczna i fizyczna. Jednak raczej nie widzę u siebie w/w objawów. Jedyne co mi się nie podoba w moim charakterze to to, że jestem bardzo nieśmiały (ale to raczej w stosunku do dziewczyn tylko) oraz to, że towarzyszy mi ciągłe odczuwanie strachu. Przykładowo dwaj moi koledzy kłócą się między sobą, krzyczą na siebie, a ja odczuwam strach, choć kłótnia nie dotyczy mnie. Mam takie coś, że obojętnie kto na kogo by nie krzyczał, to ja w tym momencie czuję niewyjaśniony lęk.
danny1107 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-16, 10:16   #8
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Valerverda - jest dużo osób mających podobne problemy. (czyli od razu możesz "podwazyć" sama dla siebie punkt 10 o "inności" ) Oczywista oczywistość, ale napiszę: określenie "rodzina dysfunkcyjna" nie musi się równać "bicie, picie", tylko określa rodzinę, która w jakis sposób nie pełni swoich funkcji (zwłaszcza tej podstawowej - poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji). Może to być choćby samotna matka pracujaca na 2 etaty, ciagle zmartwiona o przyszłość, zabiegana i nie mająca czasu dla dzieci, albo nadmiernie ambitni rodzice, wysyłający przekaz, że dają miłość za sukcesy.

Nie dziwię się, że widzisz większość u siebie, bo to jest konsekwencja przekonania o braku wartości - dołożysz więc sobie wszystko, co świadczy o gorszości, o nieradzeniu sobie w życiu. Danny ma rację (swoją drogą, znam też ten strach - neutralizuję go zdroworozsądkowo, czyli "sobie sama tłumaczę, że jest nieuzasadniony").

Mi pomogło uświadomienie sobie, że te przekonania są fałszywe. Że są jakieś inne sposoby na radzenie sobie z życiem, że nie trzeba czekać na katastrofę, że problem jaki mnie spotyka jest do ogarnięcia, że to nie jest koniec świata.
Pracuję (i to całkiem skutecznie!) nad kończeniem zadań, stawianiem realnych celów i nieodkładaniem. I oczywiście nad budowaniem poczucia własnej wartości.
Obyło się (póki co) bez terapii.

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2012-12-16 o 10:21
Aper jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-16, 10:25   #9
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość

Mi pomogło uświadomienie sobie, że te przekonania są fałszywe. Że są jakieś inne sposoby na radzenie sobie z życiem, że nie trzeba czekać na katastrofę, że problem jaki mnie spotyka jest do ogarnięcia, że to nie jest koniec świata.
Pracuję (i to całkiem skutecznie!) nad kończeniem zadań, stawianiem realnych celów i nieodkładaniem. I oczywiście nad budowaniem poczucia własnej wartości.
Obyło się (póki co) bez terapii.
Gratuluję, że masz tak silną wolę
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-17, 06:57   #10
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Dziękuję valerverda, ale wiesz co? nie widzę tego w kontekście "silnej woli". Nigdy nie uważałam się za osobę o silnej woli (niespodzianka, co?). chyba dojrzałam do zmian (mam juz ponad 30 lat, lepiej późno niż wcale), i zaczęłam "dłubać" po kawałeczku.
Aper jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-17, 15:08   #11
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Dziękuję valerverda, ale wiesz co? nie widzę tego w kontekście "silnej woli". Nigdy nie uważałam się za osobę o silnej woli (niespodzianka, co?). chyba dojrzałam do zmian (mam juz ponad 30 lat, lepiej późno niż wcale), i zaczęłam "dłubać" po kawałeczku.

Naprawdę Ci zazdroszczę, że w końcu zaczynasz patrzeć na siebie a nie na innych.

A co do DDD jak o tym myślę chyba jednak mogę z pewną niepewnością stwierdzić, że właśnie pochodzę z takiej rodziny. Powodem moich problemów jest ojciec, to jak traktował mnie i moją mamę przez cale życie, a ostatnio jeszcze doszło szantażowanie emocjonalne że się zabiję.
Jutro mam kolejną wizytę u psychiatry i chyba w końcu muszę mu powiedzieć o wszystkich objawach ( na pierwszej wizycie nie wszystko opowiedziałam) bo widzę, że z dnia na dzień jest ze mną coraz gorzej
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-17, 15:21   #12
linka_18
Raczkowanie
 
Avatar linka_18
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 454
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Tacy psycholodzy też są, a idąc do nich z takim problemem otrzymamy coś na zasadzie przychodzi człowiek z katarem do lekarza, a wychodzi z rakiem. Czasami takie podpisywanie się pod etykietką typu DDD może zaszkodzić - może to człowieka zdołować - zbyt duże spustoszenie w przeszłości, to ciężko zmienić teraźniejszość . Można też zacząć wychodzić z perspektywy - taki już jestem, po co cokolwiek zmieniać.

Jeśli któryś z tych punktów Cię ruszył, to zachęcam do porozmawiania z jakimś mądrym i sensowym psychologiem. Bez etykietek, na spokojnie, ze stopniowymi zmianami w sobie. Powodzenia [/QUOTE]

Jak przeczytalam ten wątek o DDA to tak jakbym czytała o sobie.
Ale podpisuje sie po częsci pod zdaniem ze nie ma sie po co wracac do tego co bylo bo mozna popasc w jakas nerwice- czlowiek jakby rozmyslal i analizowal o tym co go zle w zyciu spotkalo to by zwariowal a przede wszystkim skupial sie caly czas na sobie i nie dostrzegal problemow innych.Sama przechodzilam terapię ktora efektow nie dala zadnych w moim przypadku.Kobieta tylko zarobila- a ja do takich samych wnioskow doszlam sama jak przeczytalam książkę Susan Foward "Toksyczni rodzice"
Polecam jest ona na chomikuj pl mozna sobie sciagnac. Jesli ktos chce mogę wyslac komus na maila bo mam ją na dysku.
linka_18 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-17, 15:34   #13
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez Silesian Girl Pokaż wiadomość
Trydno mi nazwac moja rodzine dysfunkcyjna. w dziecinstwie nie raz nie dwa oberwalam od mamy. Nie bylo to nie wiadomo jakie katowanie, nie bylo to dzien w dzien. Duzo czasu spedzalam u babci i dziadka, ktory mial problem z alkoholem (nie nazwalabym tego alkoholizmem, ale bylo sporo nieprzyjemnych sytuacji), generalnie bylam rozpieszczana jedynaczka.
Dzis moje funkcjonowanie opisuje sporo z powyzszych punktow.
Mam problemy z wybuchami zlosci, izoluje sie od ludzi, czesto przyciagam osoby z problemami...
jestem wiecznie napieta, nerwowa, wpadam w nastroje depresyjne...
Od jakiegos czasu chodze do psychologa, licze ze naucze sie normalnie funkcjonowac...bo zaczelam sie bac, ze w koncu przegram swoje zycie.
Bardzo mi zalezy na zmianie... Chetnie dolaczam sie do watku.
Fajnie, że w końcu doszłaś do wniosku, że trzeba coś z tym zrobić. Uważam, że chęć pomocy sobie to już pół sukcesu, aby wyjść z bagna w którym się jest.

Cytat:
Napisane przez linka_18 Pokaż wiadomość
Tacy psycholodzy też są, a idąc do nich z takim problemem otrzymamy coś na zasadzie przychodzi człowiek z katarem do lekarza, a wychodzi z rakiem. Czasami takie podpisywanie się pod etykietką typu DDD może zaszkodzić - może to człowieka zdołować - zbyt duże spustoszenie w przeszłości, to ciężko zmienić teraźniejszość . Można też zacząć wychodzić z perspektywy - taki już jestem, po co cokolwiek zmieniać.

Jeśli któryś z tych punktów Cię ruszył, to zachęcam do porozmawiania z jakimś mądrym i sensowym psychologiem. Bez etykietek, na spokojnie, ze stopniowymi zmianami w sobie. Powodzenia

Jak przeczytalam ten wątek o DDA to tak jakbym czytała o sobie.
Ale podpisuje sie po częsci pod zdaniem ze nie ma sie po co wracac do tego co bylo bo mozna popasc w jakas nerwice- czlowiek jakby rozmyslal i analizowal o tym co go zle w zyciu spotkalo to by zwariowal a przede wszystkim skupial sie caly czas na sobie i nie dostrzegal problemow innych.Sama przechodzilam terapię ktora efektow nie dala zadnych w moim przypadku.Kobieta tylko zarobila- a ja do takich samych wnioskow doszlam sama jak przeczytalam książkę Susan Foward "Toksyczni rodzice"
Polecam jest ona na chomikuj pl mozna sobie sciagnac. Jesli ktos chce mogę wyslac komus na maila bo mam ją na dysku.
Mam pytanie, na czym polega taka terapia. I jak sama dałaś sobie radę.
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-17, 16:03   #14
linka_18
Raczkowanie
 
Avatar linka_18
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 454
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Taka terapia polegala na rozmowie i ogolnej rozpoznaniu sytuacjii, do tego mialam sluchac metody relaksacyjne.Podczas takiego spotkania psycholog głownie pyta cię o uczucia, co czulam kiedy to sie stało i itd, co moglam zmienic, czego nie zmienilam, jakbym zareagowala, jak mogłam zareagować.itd, itp

Ot taka rozmowa, ktora na pewno cos tam pomaga,ale nie zawsze musi pomoc, mi bardziej pomogla ksiażka Tokstyczni rodzice
Jako ze studiuje pedagogikę miałam elementy psychologii i cos niecos z samych studiow sie dowiedzialam..
Tutaj mam link do książki ,polecam. Uwazam ze kazdy z DDA powinien ją przeczytac.
http://wreszciezyc.files.wordpress.c...i-rodzice1.pdf

Edytowane przez linka_18
Czas edycji: 2012-12-17 o 16:07
linka_18 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-17, 16:13   #15
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez linka_18 Pokaż wiadomość
Taka terapia polegala na rozmowie i ogolnej rozpoznaniu sytuacjii, do tego mialam sluchac metody relaksacyjne.Podczas takiego spotkania psycholog głownie pyta cię o uczucia, co czulam kiedy to sie stało i itd, co moglam zmienic, czego nie zmienilam, jakbym zareagowala, jak mogłam zareagować.itd, itp

Ot taka rozmowa, ktora na pewno cos tam pomaga,ale nie zawsze musi pomoc, mi bardziej pomogla ksiażka Tokstyczni rodzice
Jako ze studiuje pedagogikę miałam elementy psychologii i cos niecos z samych studiow sie dowiedzialam..
Tutaj mam link do książki ,polecam.
http://wreszciezyc.files.wordpress.c...i-rodzice1.pdf
Byłam u psychologa ponieważ skierował mnie tam psychiatra. Powiedział, że nic mi nie jest ponieważ wiem skąd się biorą moje objawy (drżenie rąk, brak apetytu, płaczliwość, ból w klatce piersiowej ) i że mam zdrowy ogląd na sytuację. Sama nie wiem z jednej strony uważam, że potrzebuję jakiejś terapii a z drugiej zastanawiam się co ona może mi dać np: psycholog mówi abym się postawiła w końcu dla ojca, ale jak ja mu tłumaczę, że się po prostu go boje bo nie wiem jak się zachowa.

Dzięki za linka postaram się przeczytać.
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-25, 00:35   #16
witchwq
Zakorzenienie
 
Avatar witchwq
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Anglia
Wiadomości: 6 793
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez valerverda Pokaż wiadomość
Byłam u psychologa ponieważ skierował mnie tam psychiatra. Powiedział, że nic mi nie jest ponieważ wiem skąd się biorą moje objawy (drżenie rąk, brak apetytu, płaczliwość, ból w klatce piersiowej ) i że mam zdrowy ogląd na sytuację. Sama nie wiem z jednej strony uważam, że potrzebuję jakiejś terapii a z drugiej zastanawiam się co ona może mi dać np: psycholog mówi abym się postawiła w końcu dla ojca, ale jak ja mu tłumaczę, że się po prostu go boje bo nie wiem jak się zachowa.

Dzięki za linka postaram się przeczytać.
Też wiele punktów u mnie sie zgadza, niestety. Nie miałam fajnego dzieciństwa. To ja "próbowałam ratować"...

Ja leczę się lekami na depresję i fobię społeczną (właśnie to wyobcowanie...). Miałam też terapię, teraz będę miała drugą. Pierwsza bardzo mi pomogła, była to terapia cognitywno-behawioralna. I Ty i ja wiemy, skąd u nas takie a nie inne zachowania. Nie wiemy jednak jak (bezpiecznie dla nas) je zmienić, jak zmienić myślenie, by nie reagować w wyuczony (nieprawidłowy) sposób. I właśnie ten typ terapii, którą przechodziłam był do tego najlepszy.

Na takiej terapii nie rozgrzebuje się zbytnio przeszłości, rozmawia się raczej o tym co się działo w ciągu tygodnia, co się przydarzyło, co się czuło, jak można było zareagować inaczej na różne niespodziewane sytuacje itd, itp. Przerabia się też techniki relaksacji, które naprawdę pomagają (np. w zasypianiu, w wychodzeniu z ataków paniki...).

Teraz, aby zrobić następny krok, zastanawiam się nad terapią grupową, ale na razie strach mnie ogranicza...
__________________
Windows is now a 64 bit tweak of a 32 bit extension to a 16 bit user interface for an 8 bit operating system based on a 4 bit architecture from a 2 bit company that can't stand 1 bit of competition.
witchwq jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-25, 04:46   #17
danny1107
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 142
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez witchwq Pokaż wiadomość
Też wiele punktów u mnie sie zgadza, niestety. Nie miałam fajnego dzieciństwa. To ja "próbowałam ratować"...

Ja leczę się lekami na depresję i fobię społeczną (właśnie to wyobcowanie...). Miałam też terapię, teraz będę miała drugą. Pierwsza bardzo mi pomogła, była to terapia cognitywno-behawioralna. I Ty i ja wiemy, skąd u nas takie a nie inne zachowania. Nie wiemy jednak jak (bezpiecznie dla nas) je zmienić, jak zmienić myślenie, by nie reagować w wyuczony (nieprawidłowy) sposób. I właśnie ten typ terapii, którą przechodziłam był do tego najlepszy.

Na takiej terapii nie rozgrzebuje się zbytnio przeszłości, rozmawia się raczej o tym co się działo w ciągu tygodnia, co się przydarzyło, co się czuło, jak można było zareagować inaczej na różne niespodziewane sytuacje itd, itp. Przerabia się też techniki relaksacji, które naprawdę pomagają (np. w zasypianiu, w wychodzeniu z ataków paniki...).

Teraz, aby zrobić następny krok, zastanawiam się nad terapią grupową, ale na razie strach mnie ogranicza...
Mam pytanie. Czy to była terapia indywidualna ? I kto ją prowadził, psycholog, psychiatra ? Ja właśnie próbuję coś takiego znaleźć ale albo nie umiem szukać, albo w moim mieście nie ma. Byłem na terapii grupowej dla ofiar przemocy w rodzinie, ale nie odpowiadało mi właśnie to, że tam się rozgrzebywało przeszłość.
danny1107 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-25, 18:44   #18
witchwq
Zakorzenienie
 
Avatar witchwq
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Anglia
Wiadomości: 6 793
Cytat:
Napisane przez danny1107 Pokaż wiadomość
Mam pytanie. Czy to była terapia indywidualna ? I kto ją prowadził, psycholog, psychiatra ? Ja właśnie próbuję coś takiego znaleźć ale albo nie umiem szukać, albo w moim mieście nie ma. Byłem na terapii grupowej dla ofiar przemocy w rodzinie, ale nie odpowiadało mi właśnie to, że tam się rozgrzebywało przeszłość.
Terapia indywidualna u psychologa/terapeuty. Jak możesz, to szukaj terapii behawioralnej albo poznawczo-behawioralnej. W nich właśnie nie rozgrzebuje się zbytnio przeszłości.

Wysyłane z mojego HTC One X za pomocą Tapatalk 2
__________________
Windows is now a 64 bit tweak of a 32 bit extension to a 16 bit user interface for an 8 bit operating system based on a 4 bit architecture from a 2 bit company that can't stand 1 bit of competition.
witchwq jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-04, 17:49   #19
szmyrk
Zakorzenienie
 
Avatar szmyrk
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 4 547
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Pozwoliłam sobie odgrzebać stary temat, bo nie chcę zaśmiecać forum po raz kolejny pisaniem o tym samym, zwłaszcza, że najwyraźniej aż takiego zainteresowania tematem nie ma.

Tak sobie myślę... Problem DDD jest tak trochę po macoszemu traktowany, zwłaszcza w stosunku do DDA. Może jakieś rozgoryczenie przeze mnie przemawia lub jest to wyraz frustracji, albo i wszystko na raz i jeszcze coś, ale wydaje mi się, że DDA jest... łatwiej. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Nie to miałam na celu, moja bliska przyjaciółka jest DDA i wiem przez jakie piekło przeszła w dzieciństwie, i jak to się po dziś dzień odbija na jej psychice.
Ale naprawdę, wydaje mi się, że coraz większa świadomość w społeczeństwie jest na ten temat, coraz się więcej mówi, ze alkohol zły, jak ktoś ma rodzica-pijaka to się mu współczuje itd... Wiem, wiem, ze to nie wygląda wcale tak różowo, niemniej, przy DDD jest jeszcze gorzej (chyba). No bo, na zewnątrz NAPRAWDĘ wszystko dobrze wygląda (bardzo często). Ciężko o zrozumienie, bo przecież DDD PRZESADZA i co mu w ogóle chodzi, nie wie, jak to jest, kiedy rodzice piją czy katują dziecko (chociaż DDA bywa też określane jako specyficzny rodzaj czy też "podgatunek"DDD). Ba, DDD chyba dużo częściej ma problem z tym, żeby określić, czy faktycznie ma problem, czy może jednak przesadza i użala się nad sobą, i innych obarcza winą za swoje niepowodzenia. Krzywdy wyrządzane dzieciom w rodzinach dysfunkcyjnych są takie bardziej... wysublimowane wydaje mi się, takie trochę w białych rękawiczkach, trudniejsze do odkrycia czy zdefiniowania, nie mówiąc już o osądzaniu ich.

Nie wiem, no, taka refleksja mnie naszła już dawno temu i w końcu postanowiłam dać jej ujście tutaj.

Bo...
Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie, i ileż można zasłaniać się ciężkim dzieciństwem, zresztą, pytanie, czy aby na pewno było takie ciężkie...? Na ile faktycznie zostaliśmy skrzywdzeni, a ile w tym naszego życiowego "niedojstwa" i zasłaniania się wyimaginowanymi problemami i uciekanie od odpowiedzialności? Kto faktycznie zasługuje na współczucie i potrzebuje pomocy, a kto jest leniem, którego należało by co najwyżej kopnąć w zad, żeby wziął się za siebie?

Takie mam ciche życzenie czy może raczej nadzieję, żeby się wątek rozwinął jakoś
szmyrk jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-04, 19:30   #20
valerverda
Raczkowanie
 
Avatar valerverda
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 199
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez szmyrk Pokaż wiadomość
Pozwoliłam sobie odgrzebać stary temat, bo nie chcę zaśmiecać forum po raz kolejny pisaniem o tym samym, zwłaszcza, że najwyraźniej aż takiego zainteresowania tematem nie ma.

Tak sobie myślę... Problem DDD jest tak trochę po macoszemu traktowany, zwłaszcza w stosunku do DDA. Może jakieś rozgoryczenie przeze mnie przemawia lub jest to wyraz frustracji, albo i wszystko na raz i jeszcze coś, ale wydaje mi się, że DDA jest... łatwiej. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Nie to miałam na celu, moja bliska przyjaciółka jest DDA i wiem przez jakie piekło przeszła w dzieciństwie, i jak to się po dziś dzień odbija na jej psychice.
Ale naprawdę, wydaje mi się, że coraz większa świadomość w społeczeństwie jest na ten temat, coraz się więcej mówi, ze alkohol zły, jak ktoś ma rodzica-pijaka to się mu współczuje itd... Wiem, wiem, ze to nie wygląda wcale tak różowo, niemniej, przy DDD jest jeszcze gorzej (chyba). No bo, na zewnątrz NAPRAWDĘ wszystko dobrze wygląda (bardzo często). Ciężko o zrozumienie, bo przecież DDD PRZESADZA i co mu w ogóle chodzi, nie wie, jak to jest, kiedy rodzice piją czy katują dziecko (chociaż DDA bywa też określane jako specyficzny rodzaj czy też "podgatunek"DDD). Ba, DDD chyba dużo częściej ma problem z tym, żeby określić, czy faktycznie ma problem, czy może jednak przesadza i użala się nad sobą, i innych obarcza winą za swoje niepowodzenia. Krzywdy wyrządzane dzieciom w rodzinach dysfunkcyjnych są takie bardziej... wysublimowane wydaje mi się, takie trochę w białych rękawiczkach, trudniejsze do odkrycia czy zdefiniowania, nie mówiąc już o osądzaniu ich.

Nie wiem, no, taka refleksja mnie naszła już dawno temu i w końcu postanowiłam dać jej ujście tutaj.

Bo...
Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie, i ileż można zasłaniać się ciężkim dzieciństwem, zresztą, pytanie, czy aby na pewno było takie ciężkie...? Na ile faktycznie zostaliśmy skrzywdzeni, a ile w tym naszego życiowego "niedojstwa" i zasłaniania się wyimaginowanymi problemami i uciekanie od odpowiedzialności? Kto faktycznie zasługuje na współczucie i potrzebuje pomocy, a kto jest leniem, którego należało by co najwyżej kopnąć w zad, żeby wziął się za siebie?

Takie mam ciche życzenie czy może raczej nadzieję, żeby się wątek rozwinął jakoś

Nie znam nikogo DDA ale trochę zgadzam się z tobą. Krzywdy wyrządzane dzieciom z takich rodzin są bardziej widoczne. Z DDD jest gorzej niby wszystko ok, kochająca się rodzina a w środku dziecko nigdy nie usłyszało dobrego słowa.
__________________
“Chęć śmierci jest naszą jedyną prawdziwą tragedią.”
valerverda jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-04, 19:52   #21
joanna9435
Raczkowanie
 
Avatar joanna9435
 
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: Koniec świata
Wiadomości: 105
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

A moim zdaniem nie ma co licytować się na nieszczęścia, bo każdy ma swój rodzaj wrażliwości. Nie uważam jednak, żeby DDD byli mniej skrzywdzeni. Nawet te mniejsze tragedie mogą zostawić trwały ślad w psychice i nie warto bagatelizować żadnej z sytuacji.
Ja widzę że ze mną nie wszystko w porządku, mam cechy DDA, ale nie usprawiedliwiam tym swojej życiowej niezaradności. Szukam psychologa, bo chce zacząć normalnie żyć i nie zmarnować danych mi szans.
__________________
Wybudzam się z zimowego marazmu.
joanna9435 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-04, 20:33   #22
moemoe
Rozeznanie
 
Avatar moemoe
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 740
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Przeciez to cechy bohatera romantycznego!
__________________
my own heart is my temple, my philosophy is kindness
moemoe jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-04, 23:24   #23
szmyrk
Zakorzenienie
 
Avatar szmyrk
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 4 547
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

O, cieszę się, że coś ruszyło
Jasne, ze nie ma się co licytować, trochę może głupio z mojej strony wyszło, bo nie to miałam na myśli. Potrzebowałam wyrzucić z siebie nagromadzony żal, czy jak kto woli, poużalać się nad sobą.
Po prostu chciałabym... żyć normalnie. Chociaż nie wiem może dokładnie, jak to jest, ale myślę, że dobrze

Cytat:
Napisane przez moemoe Pokaż wiadomość
Przeciez to cechy bohatera romantycznego!
W rzeczy samej
szmyrk jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-05, 06:10   #24
joanna9435
Raczkowanie
 
Avatar joanna9435
 
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: Koniec świata
Wiadomości: 105
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

To do psychologa marsz. Ja się łudziłam że poradzę sobie sama ale widzę że to nawet sensu nie ma. Lepiej działać od razu niż zaniedbać swoje skrzywdzone emocje. To zaprocentuje, a przyszłość przestanie malować się w ciemnych barwach Taką przynajmniej mam nadzieje.
__________________
Wybudzam się z zimowego marazmu.
joanna9435 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-05, 08:58   #25
szmyrk
Zakorzenienie
 
Avatar szmyrk
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 4 547
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Bym poszła, ale tu gdzie obecnie mieszkam to jest dość droga sprawa i raczej (póki co) nie mogę sobie na to pozwolić.
Inna sprawa, że czasami zastanawiam się co takiego by mi ktoś obcy (terapeuta) mógł powiedzieć, żeby coś do mnie dotarło/pomogło. Sama wszystko rozgrzebuję, dostrzegam pewne schematy, ale nie za bardzo wiem, co z tym dalej zrobić. Plus, nie jestem pewna, czy nie wymyślam.
Ściągnęłam sobie za to tę książkę, którą polecała linka_18.
szmyrk jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-05, 13:10   #26
201607040946
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2009-01
Wiadomości: 21 730
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez moemoe Pokaż wiadomość
Przeciez to cechy bohatera romantycznego!


Mnie matka nawet teraz powtarza (mam 28 lat): co było nie tak? Miałaś rodziców alkoholików? Ojciec mnie bił? Bił ciebie? Nie? więc problemu nie ma.
Jasne, nie ma. Pamiętam, co się działo w moim domu. Ciągłe napięcie, wymagania (szkoła, studia, znajomi, chłopak, praca), codziennie znęcanie się psychiczne, wyrzuty, kłótnie, ale najgorsze było poniżanie. codziennie słyszałam, że jestem śmieciem i nic nie osiągnę w życiu.
Czy nienawidzę rodziców? Nie, bo wiem, że sami są nieszczęśliwi (będąc ze sobą również).
201607040946 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-05, 16:19   #27
Glodomorek
Zakorzenienie
 
Avatar Glodomorek
 
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 7 702
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez szmyrk Pokaż wiadomość
Pozwoliłam sobie odgrzebać stary temat, bo nie chcę zaśmiecać forum po raz kolejny pisaniem o tym samym, zwłaszcza, że najwyraźniej aż takiego zainteresowania tematem nie ma.

Tak sobie myślę... Problem DDD jest tak trochę po macoszemu traktowany, zwłaszcza w stosunku do DDA. Może jakieś rozgoryczenie przeze mnie przemawia lub jest to wyraz frustracji, albo i wszystko na raz i jeszcze coś, ale wydaje mi się, że DDA jest... łatwiej. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Nie to miałam na celu, moja bliska przyjaciółka jest DDA i wiem przez jakie piekło przeszła w dzieciństwie, i jak to się po dziś dzień odbija na jej psychice.
Ale naprawdę, wydaje mi się, że coraz większa świadomość w społeczeństwie jest na ten temat, coraz się więcej mówi, ze alkohol zły, jak ktoś ma rodzica-pijaka to się mu współczuje itd... Wiem, wiem, ze to nie wygląda wcale tak różowo, niemniej, przy DDD jest jeszcze gorzej (chyba). No bo, na zewnątrz NAPRAWDĘ wszystko dobrze wygląda (bardzo często). Ciężko o zrozumienie, bo przecież DDD PRZESADZA i co mu w ogóle chodzi, nie wie, jak to jest, kiedy rodzice piją czy katują dziecko (chociaż DDA bywa też określane jako specyficzny rodzaj czy też "podgatunek"DDD). Ba, DDD chyba dużo częściej ma problem z tym, żeby określić, czy faktycznie ma problem, czy może jednak przesadza i użala się nad sobą, i innych obarcza winą za swoje niepowodzenia. Krzywdy wyrządzane dzieciom w rodzinach dysfunkcyjnych są takie bardziej... wysublimowane wydaje mi się, takie trochę w białych rękawiczkach, trudniejsze do odkrycia czy zdefiniowania, nie mówiąc już o osądzaniu ich.

Nie wiem, no, taka refleksja mnie naszła już dawno temu i w końcu postanowiłam dać jej ujście tutaj.

Bo...
Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie, i ileż można zasłaniać się ciężkim dzieciństwem, zresztą, pytanie, czy aby na pewno było takie ciężkie...? Na ile faktycznie zostaliśmy skrzywdzeni, a ile w tym naszego życiowego "niedojstwa" i zasłaniania się wyimaginowanymi problemami i uciekanie od odpowiedzialności? Kto faktycznie zasługuje na współczucie i potrzebuje pomocy, a kto jest leniem, którego należało by co najwyżej kopnąć w zad, żeby wziął się za siebie?

Takie mam ciche życzenie czy może raczej nadzieję, żeby się wątek rozwinął jakoś
Ja zgadzam się z tym. Byłam raz na spotkaniu dda/ddd nie było ani jednej osoby ddd, ja czułam się okropnie, nie na miejscu "ze swoimi głupimi" problemami w porównaniu do innych.
__________________
0/2018
Bardzo się kochamy

Nasza Różyczka
Nasz ślub

Glodomorek jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-06, 07:41   #28
joanna9435
Raczkowanie
 
Avatar joanna9435
 
Zarejestrowany: 2010-12
Lokalizacja: Koniec świata
Wiadomości: 105
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez szmyrk Pokaż wiadomość
Bym poszła, ale tu gdzie obecnie mieszkam to jest dość droga sprawa i raczej (póki co) nie mogę sobie na to pozwolić.
Inna sprawa, że czasami zastanawiam się co takiego by mi ktoś obcy (terapeuta) mógł powiedzieć, żeby coś do mnie dotarło/pomogło. Sama wszystko rozgrzebuję, dostrzegam pewne schematy, ale nie za bardzo wiem, co z tym dalej zrobić. Plus, nie jestem pewna, czy nie wymyślam.
Ściągnęłam sobie za to tę książkę, którą polecała linka_18.
No ja też na razie o terapii prywatnej moge pomarzyć. Ale zapisałam się do psychologa w poradni publicznej. Pierwsza wizyta jeszcze przede mną, ale spodziewam się że spotkania będą odbywały się max. raz na miesiąc. Wychodze z założenia że lepsze to niż nic...
Wiesz, wymyślasz sobie... Czy tobie tak jak mi ktoś próbuje to wmówić? U mnie oboje rodzice piją i mam gdzieś że mama robi to "kulturalnie sama w domu, nie robi awantur i sobie cichutko siedzi' jak sama twierdzi. Osoba z zewnątrz nie zrozumie jaki to ból widzieć matkę pijaną tak często, tak często nieogarniającą. Co z tego że jest dobrą matką, że sie stara? Pamiętam jeszcze z dzieciństwa ten okropny strach, poczucie pustki w sercu. Nigdy nie wiedziałam kiedy mamusia się upije a ja bd przeżywać okropne rozterki. A na moje prośby, tłumaczenia zawsze słysze że mam się odczepić i że nie mam źle. I to niestety zostało do dziś... Stany lękowe również. Plus ojciec który pije. I mam typowy objaw DDA - nie radzę sobie w świecie, ponieważ oglądam go z perspektywy skrzywdzonego dziecka. Cholera, dorosłe życie za chwilę przede mną, a ja nadal marzę by "mamusia" nie piła... Ale to co straciłam już nigdy do mnie nie wróci...
__________________
Wybudzam się z zimowego marazmu.
joanna9435 jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-06, 16:00   #29
szmyrk
Zakorzenienie
 
Avatar szmyrk
 
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: z daleka
Wiadomości: 4 547
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Cytat:
Napisane przez kaguya Pokaż wiadomość
Mnie matka nawet teraz powtarza (mam 28 lat): co było nie tak? Miałaś rodziców alkoholików? Ojciec mnie bił? Bił ciebie? Nie? więc problemu nie ma.
Jasne, nie ma. Pamiętam, co się działo w moim domu. Ciągłe napięcie, wymagania (szkoła, studia, znajomi, chłopak, praca), codziennie znęcanie się psychiczne, wyrzuty, kłótnie, ale najgorsze było poniżanie. codziennie słyszałam, że jestem śmieciem i nic nie osiągnę w życiu.
Czy nienawidzę rodziców? Nie, bo wiem, że sami są nieszczęśliwi (będąc ze sobą również).
To przykre jest...

Cytat:
Napisane przez Glodomorek Pokaż wiadomość
Ja zgadzam się z tym. Byłam raz na spotkaniu dda/ddd nie było ani jednej osoby ddd, ja czułam się okropnie, nie na miejscu "ze swoimi głupimi" problemami w porównaniu do innych.
Jak to? Ja pisałam trochę z przekory też (przyznaję) i żeby się poużalać nad sobą, i egzaltacja też nie jest mi obca, i, i, i... w ogóle byłam przekonana, że przesadzam, i gdzieś tram po cichu liczyłam na krytykę, aczkolwiek faktycznie czuję też strach, że tak to właśnie jest.

Cytat:
Napisane przez joanna9435 Pokaż wiadomość
No ja też na razie o terapii prywatnej moge pomarzyć. Ale zapisałam się do psychologa w poradni publicznej. Pierwsza wizyta jeszcze przede mną, ale spodziewam się że spotkania będą odbywały się max. raz na miesiąc. Wychodze z założenia że lepsze to niż nic...
Wiesz, wymyślasz sobie... Czy tobie tak jak mi ktoś próbuje to wmówić? U mnie oboje rodzice piją i mam gdzieś że mama robi to "kulturalnie sama w domu, nie robi awantur i sobie cichutko siedzi' jak sama twierdzi. Osoba z zewnątrz nie zrozumie jaki to ból widzieć matkę pijaną tak często, tak często nieogarniającą. Co z tego że jest dobrą matką, że sie stara? Pamiętam jeszcze z dzieciństwa ten okropny strach, poczucie pustki w sercu. Nigdy nie wiedziałam kiedy mamusia się upije a ja bd przeżywać okropne rozterki. A na moje prośby, tłumaczenia zawsze słysze że mam się odczepić i że nie mam źle. I to niestety zostało do dziś... Stany lękowe również. Plus ojciec który pije. I mam typowy objaw DDA - nie radzę sobie w świecie, ponieważ oglądam go z perspektywy skrzywdzonego dziecka. Cholera, dorosłe życie za chwilę przede mną, a ja nadal marzę by "mamusia" nie piła... Ale to co straciłam już nigdy do mnie nie wróci...
Wmówić? No, wmawia, ale nie wiem już sama, na ile wmawia, a na ile ma racje, bo:
- nie potrafię realnie ocenić sprawy - obiektywnie, bez emocji
- faktycznie mam skłonności do dramatyzowania i użalania się nad sobą, plus, lubię, kiedy uwaga innych skupia się na mnie, kiedy interesują się mną (taka trochę "drama queen" ze mnie)
- mój charakter nosi rysy osobowości narcystycznej
- mam problem z emocjami czy też inteligencją emocjonalną, bywam (irytująco) dziecinna
- mam kilka beznadziejnych/trudnych/... cech charakteru i bywa, że ciężko ze mną wytrzymać
- czasami nie potrafię rozmawiać
- to przede wszystkim przeszłość, a tę z reguły idealizujemy (w jedną albo w drugą stronę)
- czasami naprawdę wydaje mi się, że przesadzam (mam chyba ogólny problem z ocenieniem czy coś jest faktycznie złe, czy może jednak nie)
ale przede wszystkim, do jasnej ciasnej, i tak naprawdę CO Z TEGO? Zamiast szukać wymówek i użalać się nad sobą powinnam wziąć dupę w troki i działać efektywnie i, no, wiadomo; wstyd
szmyrk jest offline   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-06, 17:54   #30
riri87
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-04
Wiadomości: 1
Dot.: DDD- dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych

Witam wszystkich po przeczytaniu tego wątku zdałam sobie sprawę ze swojej sytuacji. Całe moje dorosłe życie zastanawiam się co ze mną jest nie tak. Moi znajomi kończą studia znajdują pracę żyją normalnie i są szczęśliwi.... Ale nie ja. Ja gdzieś pomiędzy tym wszystkim nie mogę się odnaleźć.. Kiedy byłam dzieckiem stawiano mi ciągłe wymagania od nie garb się, nie jedz tyle po wymagania dotyczące nauki. Ojca ciągle nie było w domu a jak był to kłócił się z matką. Pamiętam też jak dochodziło do szarpaniny pomiędzy rodzicami, pakowania rzeczy przez matkę. Gdy mama straciła pracę zaczęła podpijać. Tak bardzo wtedy cierpialam, ze chowalam jej wtedy wódkę. Miałam nie więcej niż 8 lat. Na zewnątrz miałam kochających rodziców. Jednak w czterech ścianach wyglądało to inaczej. Nie potrafię niczego doprowadzić do końca i nie umiem się postawić. Chyba boję się życia. Mam męża i dziecko ale coraz bardziej to wszystko mnie przytłacza. Czasami chciałbym zaszyc się w kącie sama i tam zostać do końca życia. Boli mnie to że nie jestem idealna. Nikt mnie za nic nigdy nie pochwalił. I wierzcie mi dziewczyny nie przesadzam. Zawsze byłam gorsza. Dla moich rodziców nigdy nie byłam wystarczająco dobra. Teraz mam wrażenie, że jestem okropna żona i matka chociaż bardzo ich kocham i staram się każdego dnia. Nie mam przyjaciół bo wszystkich odtracilam.. Urwalam kontakt bo przecież co ja mam takiego do zaoferowania. Niby na zewnątrz wszystko dobrze a w środku cierpię. Nie umiem sobie ze sobą poradzić. Czasem za bardzo krzyczeć, czepiam się, ale nie potrafię nazwać tych emocji które sa we mnie. Udaję kogoś innego niż jestem... Przez te wszystkie lata wymagano ode mnie żebym była kimś innym...
riri87 jest offline   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 
Narzędzia

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2018-03-17 19:30:03


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 06:11.