Reklama
Ładowanie

Materiały publikowane w mediach społecznościowych zalewają nas setkami rekomendacji produktów do makijażu czy pielęgnacji. Mimo że nauczona doświadczeniem staram się podchodzić do nich z dystansem, niektóre kosmetyki utrzymują stały poziom popularności przez wystarczająco długi okres, aby przekonać mnie do realizacji zamówienia. Jakiś czas temu wzięłam pod lupę 2 viralowe sera do pielęgnacji włosów w formie przyjemnego balsamu. Nie spodziewałam się natychmiastowych efektów, więc każdy z nich testowałam przez 4 tygodnie. Który bardziej mnie przekonał?

Regenerujące serum do włosów Kérastase Nutritive 8H Magic Night Serum

Nocne serum do włosów od Kérastase dostało ode mnie bardzo wysoką poprzeczkę. Raz po raz widziałam je w tiktokowych zestawieniach najlepszych produktów do pielęgnacji. Niektóre z recenzentek zarzekały, że jest w stanie szybko przetransformować przysłowiowe "siano" na głowie w gładką i łatwą do rozczesywania taflę pasm. Według obietnic producenta, serum rewitalizuje i nawadnia włosy oraz dodaje im połysku podczas, gdy śpimy, a pierwsze efekty pojawiają się już po ośmiu godzinach.

Przed testem spojrzałam na skład. Znalazłam w nim odżywcze proteiny zbożowe, polimery zapobiegające wysychaniu włosów, glicerynę pomagającą utrzymać w nich optymalny poziom nawilżenia oraz niacynamid odpowiedzialny za wsparcie ich bariery ochronnej. W INCI zauważyłam też witaminę E i pantenol, muszę jednak wspomnieć o pokaźnej ilości silikonów i substancji zapachowej. O ile te pierwsze nie zrobią problemu przy moich pasmach, mogą obciążać włosy cienkie i z tendencją do przetłuszczania. Dodatek substancji zapachowej w niektórych przypadkach może za to wywoływać reakcje alergiczne.

Regenerujące serum do włosów Kérastase Nutritive 8H Magic Night Serum

Pierwszy plus przyznaję za formę. Konsystencja serum jest kremowa, nie nazbyt wodnista, ale też nie za ciężka. Łatwo się rozprowadza na wilgotnych, osuszonych ręcznikiem pasmach, do pokrycia włosów sięgających prawie do pasa zużyłam 6 pompek produktu. Ma naprawdę ładny, odrobinę egzotyczny zapach, który utrzymuje się jeszcze przez chwilę po aplikacji. Podczas testu zrezygnowałam z nakładania innych serum czy produktów bez spłukiwania, jedynie zabezpieczałam końcówki olejkiem tej samej marki. Po dosuszeniu włosów i związaniu ich w ochronny warkocz, tak jak zalecał producent położyłam się spać w oczekiwaniu na "magiczny" efekt następnego ranka.

Przyznam - efekt był. Pierwsza aplikacja produktu nie naprawiła wszystkich problemów moich włosów, ale rano wyglądały świeżo i gładko. Dobrze się rozczesywały, nazwałabym je "ujarzmionymi". Przy regularnym stosowaniu zaobserwowałam tendencję wzrostową. Pojawiło się mniej puszenia i więcej połysku, a pasma nie przynosiły mi większych problemów stylizacyjnych mimo, że na czas testu przerwałam rutynę olejowania. To, z czym serum sobie nie poradziło, to ograniczenie elektryzowania, do którego moje włosy mają tendencję podczas wilgotniejszych dni. Ogólnie test uważam za udany, a produkt oceniam na 4.5/5 gwiazdek, ale dodaję go do ulubionych.

Regenerujące serum do włosów Kérastase Nutritive 8H Magic Night Serum

Nawilżający krem na noc do włosów L’Oréal Paris Elseve Hyaluron Plump

Według wielu opinii, na które natrafiłam w mediach społecznościowych, krem do włosów L’Oréal Paris Elseve Hyaluron Plump ma być równie skuteczną, ale tańszą alternatywą dla wcześniej wspomnianego produktu marki Kérastase. Oba z nich mają formę bogatego balsamu z silikonami, oba są stworzone do aplikowania na noc w celu ujarzmienia nadwyrężonych pasm. Tutaj jednak podobieństwo się kończy, bo analizując składy nie znajdziemy aż tylu punktów wspólnych.

Receptura kremu do włosów od Elseve jest oparta na hialuronianie sodu, czyli soli kwasu hialuronowego, której nie znajdziemy w INCI wcześniej wspomnianego Nutritive 8H Magic Night Serum. To wypełniający humektant, który ma za zadanie związać jak największą ilość wody w strukturze włosa. Na liście zauważyłam też substancję antystatyczną (świetną na elektryzowanie kosmyków), zmiękczający emolient i wygładzający "dobry" alkohol. Nie znajdziemy tu za to pielęgnujących witamin i niacynamidu, wzbogacających formułę pierwszego produktu.

Nawilżający krem na noc do włosów L’Oréal Paris Elseve Hyaluron Plump

Różnicę widać też w samej konsystencji. Krem od Elseve jest gęstszy i o wiele bardziej "lepki", ale stosunkowo dobrze rozprowadza się na pasmach. Aby pokryć całość włosów potrzebowałam mniejszej ilości, niż w przypadku serum od Kérastase. Podobnie do pierwszego testu, produkt nakładałam przed snem, na wilgotne pasma. Pielęgnację domykałam olejkiem na końcówki tej samej marki.

Preparat spełnił obietnice producenta. Wygładził pasma i poradził sobie z ich puszeniem. Już po pierwszej nocy zauważyłam, że mają mniejszą tendencję do elektryzowania, mimo sporej wilgotności powietrza. Efekt przedłużył się przy regularnym stosowaniu, a pasma zaczęły stawać się bardziej elastyczne. Krem na pewno wyraźnie poprawił ich poziom nawodnienia. Jeśli masz włosy o wysokiej porowatości, polecam jednak stosować go w duecie z odrobinę "cięższym" olejkiem. Moja ocena? I w tym przypadku przyznaję 4.5/5 gwiazdek. Stosunek ceny do jakości prezentuje się naprawdę dobrze.

Nawilżający krem na noc do włosów L’Oréal Paris Elseve Hyaluron Plump

Który z viralowych produktów do włosów wygrał "pojedynek"? Obie formuły to klasyka "instant gratification haircare": wygładzenie z użyciem silikonów i kondycjonowanie. Są oparte na natychmiastowym, wręcz salonowym efekcie, który solidnie ułatwia codzienną stylizację, szczególnie w przypadku niesfornych włosów. Nie nazwałabym ich jednak "zamiennikami", więc bardzo trudno jest mi wskazać jeden, który poradził sobie lepiej. Jeśli twoje pasma potrzebują natychmiastowego nawodnienia, sięgnij po produkt od Elseve. Jeżeli zależy ci na długotrwałym budowaniu regeneracji, wybierz ten od Kérastase. Efekt wygładzenia pojawi się w obu przypadkach.

Pojedynek viralowych produktów do włosów. Na który z nich warto wydać pieniądze?
Reklama
Reklama
Reklama

Nasze akcje

Polecane