"Sleepmaxxing" remedium na wypadanie włosów? Trycholog zdradza zależność między gęstą fryzurą i dobrym snem
Co mają wspólnego wypadanie włosów i smartfon? Czy współczesne tempo życia wpływa na pogorszenie jakości fryzury? Trycholog Martyna Pobuta tłumaczy, na czym polega łysienie telogenowe. Oraz podpowiada, jak pomóc ograniczyć je z pomocą "sleepmaxxingu".

Coraz większa liczba ekspertów podkreśla, że o kondycji włosów może decydować nie tylko pielęgnacja, ale przede wszystkim…. wieczorne nawyki. Jakość snu i poziom przebodźcowania okazują się kluczowe dla regeneracji organizmu. A tym samym dla cyklu wzrostu pasm. Czy to właśnie wieczorna rutyna ma dziś większy wpływ na włosy niż stosowane kosmetyki?
O przerzedzaniu fryzury związanym ze współczesnym rytmem życia oraz "sleepmaxxingu" dla pasm porozmawiałam z Martyną Pobutą - trycholożką, psycholożką, międzynarodową edukatorką i ekspertką w dziedzinie dysmorfofobii oraz innych zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych dotyczących włosów.
Iga Pejas: Obserwujesz dziś większą liczbę pacjentów z problemami trychologicznymi wynikającymi z przebodźcowania, stresu, chronicznego zmęczenia?
Martyna Pobuta: Tak, zdecydowanie. W rozmowach z klientami, poza klasycznymi czynnikami, takimi jak sposób odżywiania czy choroby ogólnoustrojowe, bardzo wyraźnie pojawiają się kwestie związane z przewlekłym stresem oraz zaburzeniami snu. W wielu przypadkach taki obraz kliniczny odpowiada tak zwanemu telogenowemu wypadaniu włosów. Polega ono na zaburzeniu fazy wzrostu włosa - anagenu, a wydłużeniu fazy telogenu. Co istotne, proces często ujawnia się z opóźnieniem, nawet kilka tygodni lub miesięcy po zadziałaniu czynnika wyzwalającego, przez co klienci nie zawsze potrafią powiązać przyczynę z objawem.
Coraz więcej osób zmaga się z nasilonym wypadaniem włosów, mimo prawidłowych wyników badań i braku zmian w pielęgnacji. Specjaliści wskazują stres, niedobór snu i ciągłe przebodźcowanie jako ciche czynniki, które mogą zaburzać cykl wzrostu włosa i stopniowo osłabiać jego kondycję.
Ten rodzaj wypadania włosów możemy nazwać "przypadłością cywilizacyjną"?
Duże znaczenie może mieć tutaj współczesny styl życia. Szybkie tempo funkcjonowania, nieustanna ekspozycja na bodźce zewnętrzne (smartfon, media społecznościowe, komputer), niedobór odpoczynku oraz skrócony sen mogą prowadzić do utrzymującego się pobudzenia organizmu. W konsekwencji układ odpowiedzialny za reakcję na stres pozostaje w stanie ciągłej aktywności. Co z kolei wpływa na regulację hormonalną, w tym poziom kortyzolu, a pośrednio także na kondycję skóry oraz włosów.
W aktualnym podejściu do diagnostyki trychologicznej coraz większy nacisk kładzie się na kompleksową ocenę pacjenta. Obejmuje ona nie tylko analizę skóry głowy i włosów, ale również dokładny wywiad dotyczący stylu życia, jakości snu, poziomu obciążenia psychicznego oraz wyników badań laboratoryjnych. Dopiero takie wieloaspektowe spojrzenie pozwala precyzyjniej określić źródło problemu. I wdrożyć odpowiednie postępowanie.
Jak podwyższony poziom kortyzolu wpływa na cebulki?
Często określany jako hormon stresu, kortyzol coraz częściej pojawia się w rozmowach o wypadaniu i osłabieniu włosów. Nie jest jednak tak, że sam w sobie je "niszczy". Problem zaczyna się wtedy, gdy stres utrzymuje się zbyt długo i zaburza naturalną równowagę organizmu. U młodych kobiet, które żyją w szybkim tempie, łączą naukę, pracę i życie prywatne, stres bywa codziennością. W takiej sytuacji organizm produkuje większe ilości kortyzolu, który ma za zadanie pomóc w radzeniu sobie z napięciem.
Jeśli jednak taki stan trwa tygodniami lub miesiącami, ciało przestaje funkcjonować w swoim naturalnym rytmie. Włosy są bardzo czułe na wszelkie zmiany zachodzące w organizmie. Każdy przechodzi swój cykl życia - najpierw rośnie, później idzie w fazę przejściową, a na końcu spoczynkową i wypada, by zrobić miejsce nowemu. Przy permanentnym stresie ten proces może się rozregulować. Większa liczba włosów niż zwykle może wejść jednocześnie w fazę wypadania, co po pewnym czasie daje wrażenie przerzedzenia fryzury i dochodzi do łysienia telogenowego. Do tego dochodzi sen, który często jest niedoceniany. Zbyt krótki lub nieregularny odpoczynek sprawia, że organizm nie ma czasu na pełną regenerację.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Przewlekłe "niewyspanie" może realnie pogarszać stan fryzury?
Zaburzony rytm snu wpływa na poziom kortyzolu, który nie spada wtedy tak, jak powinien. W efekcie ciało pozostaje w stanie ciągłego napięcia, co odbija się również na kondycji skóry głowy i włosów. Noc to czas odbudowy. Wtedy zachodzą procesy naprawcze, które odpowiadają także za zdrowie cebulek włosowych. Jeśli tego czasu jest za mało, włosy mogą stawać się słabsze, bardziej łamliwe i mniej odporne na wypadanie.
Musimy jednak pamiętać, że problemy z włosami rzadko mają jedną przyczynę. Zwykle jest to efekt kilku nakładających się czynników: stresu, braku snu, zmęczenia organizmu, braku aktywności fizycznej czy niedoborów (na przykład żelaza, ferrytyny czy witaminy D). Co ważne, w wielu przypadkach jest to proces odwracalny, jeśli uda się przywrócić organizmowi równowagę. Zamiast więc skupiać się tylko na samym kortyzolu, warto spojrzeć szerzej na codzienny styl życia. To właśnie on w największym stopniu wpływa na to, w jakiej kondycji są włosy.
"Sleepmaxxing" trenduje w mediach społecznościowych. Jakie zmiany w wieczornej rutynie mogą realnie poprawić kondycję włosów?
Największe znaczenie mają tu codzienne przyzwyczajenia, które wpływają na procesy regeneracyjne organizmu, a tym samym także na funkcjonowanie mieszków włosowych. Pierwszym i kluczowym elementem jest właśnie zadbanie o sen, czyli wcześniej wspomniany "sleepmaxxing". Stałe pory zasypiania, ograniczenie ekspozycji na ekran przed snem oraz wprowadzenie powtarzalnego, spokojnego rytuału wieczornego mogą ułatwiać zasypianie i poprawiać głębokość snu. Uregulowany rytm dobowy sprzyja również stabilizacji procesów hormonalnych, w tym mechanizmów związanych z reakcją organizmu na stres.
Drugim ważnym krokiem jest zmniejszenie pobudzenia organizmu przed snem i świadome obniżenie napięcia psychicznego. W praktyce wieczór często nadal pozostaje czasem intensywnej aktywności przeglądania telefonu, pracy, komunikacji czy oglądania dynamicznych treści. Taki styl funkcjonowania utrzymuje układ nerwowy w stanie gotowości, co może utrudniać wyciszenie i wejście w fazę regeneracji. Pomocne mogą być proste czynności, które sygnalizują organizmowi zakończenie dnia. Może to być spokojny spacer, ciepła kąpiel, łagodne rozciąganie lub kilka minut świadomego, wolnego oddechu. Ich celem nie jest jedynie relaks, ale stopniowe przejście organizmu w stan regeneracji, co sprzyja zarówno lepszemu snu, jak i równowadze układu nerwowego.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Jak szybko możemy zauważyć efekty?
Warto mieć na uwadze, że zmiany w kondycji włosów nie pojawiają się natychmiast. Ich cykl życia sprawia, że efekty nowych nawyków mogą być widoczne dopiero po kilku tygodniach lub miesiącach. Mimo to konsekwentne wprowadzenie takich prostych działań często prowadzi do zauważalnej poprawy: ograniczenia wypadania, wzmocnienia struktury włosa i zwiększenia jego odporności. Choć są to pozornie niewielkie zmiany w codziennej rutynie, to właśnie one w dużej mierze wpływają na wewnętrzną równowagę organizmu. A stan włosów bardzo często odzwierciedla nie tyle pielęgnację zewnętrzną, co to, jak funkcjonujemy na poziomie całego organizmu.


