Reklama
Ładowanie

Jeszcze kilkanaście lat temu film ślubny był przede wszystkim zapisem wydarzeń – nagraniem ceremonii, pierwszego tańca i biesiady przy weselnym stole. Dziś pary młode oczekują znacznie więcej. Współczesne produkcje coraz częściej przypominają krótkie filmy fabularne, a ich twórcy skupiają się na emocjach, narracji i estetyce obrazu.

Milena Mrozek: Jak w ostatnich latach zmienił się styl filmów ślubnych? Co dziś jest najbardziej pożądane przez pary młode?

Wojciech Kulesza: Na przestrzeni ostatnich lat filmy ślubne zmieniły się nie do poznania. To już nie jest zwykła rejestracja wydarzenia. Często przypominają hollywoodzkie produkcje. Poziom w Polsce i na świecie nieustannie rośnie, a pary młode są coraz bardziej wymagające. Liczy się indywidualne podejście, najwyższa jakość i oryginalny montaż.

Czy zauważasz powrót do estetyki retro w filmach ślubnych – np. inspiracje latami 90., analogowym obrazem czy klimatem vintage?

Powrót do klimatu lat 90. można zaobserwować dosłownie wszędzie. W modzie, muzyce oraz w filmach i zdjęciach. Ostry flash, kamery VHS są bardzo popularne. Ale jest to powrót jedynie do stylistyki. Nie ma to nic wspólnego z dawnymi sposobami montażu. Nowoczesna technologia i styl retro dają wybuchową mieszkankę, która daje super efekty, ale wciąż jest to trend, który za chwilę przeminie. Myślę , że jest to spowodowane nostalgią i tęsknotą do beztroskich czasów dzieciństwa wśród mileniallsów, którzy teraz są już dorośli i biorą śluby.

Czy klasyczna dokumentacja dnia ślubu wciąż jest popularna, czy raczej ustępuje miejsca bardziej "kinowym" produkcjom?

Klasyczna dokumentacja przeszła już do lamusa. W dobie YouTube, Instagrama i TikToka nie ma już miejsca na takie rzeczy. Pary młode są dziś bardzo świadome, często dobrze znają się na rynku i pragną pełnego profesjonalizmu. Nagranie i połączenie ze sobą ujęć już nie wystarczy. Jako filmowcy musimy opowiadać historię, zaciekawiać widza. To sprawia, że nasze produkcje przypominają kino. Ta praca stała się o wiele bardziej wymagająca, ale co za tym idzie – bardziej satysfakcjonująca.

Czy pary młode przychodzą do Ciebie z konkretnymi inspiracjami z filmów lub seriali?

Aby się wyróżnić, pary młode często szukają różnych inspiracji w swoich ulubionych filmach, serialach. Dekorują sale, używając starannie dobranej kolorystyki i motywów przewodnich. Jakiś czas temu miałem okazję nagrywać wesele stylizowane na „Star Wars”. Pan młody podczas podjazdu pod salę wychodził w masce Darth Vadera do muzyki z tego filmu. Dziś na weselach można pozwolić sobie na zdecydowanie więcej. Zawsze powtarzam: To Wasz dzień i możecie zaplanować go jak tylko chcecie! Jeśli chodzi o film, to nasze pary młode najczęściej dają nam pełny kredyt zaufania. Inspiracje inspiracjami, ale finalny efekt to w głównej mierze ich zasługa.

Aby film był naprawdę osobisty i wpisywał się w gusta nowożeńców, wielu twórców zaczyna pracę od poznania historii i relacji bohaterów. Czy przed ślubem poznajesz historię pary, żeby lepiej opowiedzieć ją w filmie?

Przed samym ślubem zawsze dużo rozmawiamy. Jeśli jest taka możliwość, to zawsze fajnie jest się spotkać. Możemy też bliżej poznać się przez telefon lub po prostu FaceTime. Staram się wtedy uzyskać jak najwięcej informacji i skracać dystans. Podczas naszych nagrań zawsze panuje miła, rodzinna atmosfera. Dzięki temu ograniczamy stres do absolutnego minimum i pozwalamy Młodym skupić się na przeżywaniu ich najważniejszego dnia.

Nie tylko emocje i światło mają znaczenie na nagraniu. Ogromną rolę odgrywają także stylizacje i detale. Czy są jakieś modowe błędy, które mogą zepsuć efekt wizualny na nagraniu?

U panów ubrania w cieniutkie paski, drobną kratkę czy pepitkę to techniczny koszmar dla matrycy aparatu czy kamery. Na ekranie takie wzory zaczynają żyć własnym życiem. Migoczą, falują. Zjawisko to nazywa się „efektem mory”. U pań, podczas słonecznych dni, śliskie sukienki w kolorze wściekłego różu, odblaskowej pomarańczy czy neonowej zieleni działają jak wielka blenda odbijająca światło. Jeśli gość w takiej kreacji podchodzi złożyć życzenia Pannie Młodej, to ta neonowa poświata może odbijać się na jej sukni lub twarzy. Ale to są szczegóły. Najważniejsze jest to, aby czuć się komfortowo.

Jeśli garnitur Pana Młodego jest zbyt obcisły i nie pozwala mu swobodnie podnieść rąk, a suknia sprawia, że Panna Młoda nie może wziąć głębokiego oddechu – kamera od razu to wyłapie. Obiektyw bezlitośnie obnaża fizyczny dyskomfort i spięcie. Najpiękniej na filmie wyglądają ludzie, którzy czują się swobodnie w tym, co mają na sobie. Dopiero wtedy mogą zapomnieć o stroju i skupić się na przeżywaniu tego dnia.

Co warto uwzględnić i ustalić z realizatorem/realizatorką filmu ślubnego przed uroczystością?

Jeśli chodzi o film, przed uroczystością najważniejsze jest to, aby uzgodnić dokładnie jego budowę. Ma to być pamiątka na całe życie, dlatego niezwykle ważnym jest zbadanie potrzeb Pary Młodej i zapoznanie się z ich gustem tak, aby jak najdokładniej dopasować do nich to, co im się podoba.

Nigdy nie staramy się na siłę uszczęśliwiać naszych Par, bo doskonale wiemy, że to nie oni są dla nas, tylko to, co my tworzymy, jest dla nich. Ważne też jest, by ustalić, co tego dnia jest ważne, a co warto pominąć. No i oczywiście harmonogram. Papier przyjmie wszystko, ale życie weryfikuje plany. Jeśli makijaż ma trwać do 12:00, a wyjazd jest o 12:15, to z góry wiem, że będziemy spóźnieni. Zawsze ustalam z parą realny plan dnia i proszę o dodanie do każdego punktu 15 minut zapasu. To zdejmuje z nich ogromną presję czasu.

Podobnie jak w modzie czy beauty, także w branży ślubnej co sezon pojawiają się nowe inspiracje i estetyczne kierunki. Jakie trendy twoim zdaniem będą dominować w sezonie ślubnym 2026?

Żyjemy w epoce dyktatu algorytmów. Przez ogromny wpływ platform takich jak TikTok czy Instagram, w ostatnich latach rynek zalała fala „trenujących” ujęć. Zjawisko to ma zawsze ten sam, dość złudny cykl życia. Na początku sezonu dany motyw potrafi zachwycić świeżością. To naturalne, że pary młode widzą to w sieci i od razu chcą mieć to w swoim filmie. Problem w tym, że ślepe podążanie za trendami zabija unikalność. Pod koniec sezonu orientujemy się, że wpadliśmy w pułapkę. Oglądamy setną rolkę w mediach społecznościowych z dokładnie tym samym, powtarzalnym schematem i pod tę samą viralową muzykę. Filmy ślubne zaczynają wyglądać jak wyprodukowane na jednej taśmie fabrycznej, a przecież każda relacja jest inna. Dlatego moją największą nadzieją jest to, że najważniejszym, wiodącym trendem w 2026 roku będzie... całkowity brak trendów.

Wierzę, że nadszedł czas na świadome odcięcie się od internetowych kalek. Chciałbym, abyśmy w tym roku stawiali na absolutną indywidualność, oryginalność i powrót do prawdziwego rzemiosła. Zamiast reżyserować pary pod gotowe, tiktokowe scenki, zacznijmy znów uważnie na nich patrzeć. Prawdziwe kino ślubne, to nagradzane i to, które przetrwa próbę czasu, nie rodzi się z kopiowania tego, co modne. Film ślubny ma opowiadać ich niepowtarzalną historię, a nie być odhaczeniem punktów z listy najpopularniejszych hashtagów.

Jedną z największych obaw par młodych jest to, jak wypadną przed kamerą w tak ważnym i emocjonalnym dniu. Jakie trzy wskazówki dałbyś parom, które chcą wyglądać naturalnie i swobodnie na nagraniu?

To chyba najczęstsza obawa, z jaką spotykam się przed ślubami. Zawsze powtarzam moim parom, że nie oczekuję od nich bycia zawodowymi aktorami, bo najpiękniejsze kino tworzy sama rzeczywistość. Gdybym miał dać im trzy złote rady, brzmiałyby one tak: ignorujcie kamerę i skupcie się na prawdziwej miłości, dajcie sobie prawo do niedoskonałości, nie wszystko musi wyglądać perfekcyjnie. Liczy się naturalność. Po prostu nam zaufajcie, a my wykonamy swoją pracę najlepiej jak potrafimy. Bo przecież to nie tylko nasza praca, ale i pasja, którą kochamy.

Nagrodzony film WEVSY:

Bio eksperta
Reklama
Reklama
Reklama

Polecane

Nasze akcje