Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Muju, Sweet Animal Mask, Maska do twarzy w płachcie `Jednorożec`

Muju, Sweet Animal Mask, Maska do twarzy w płachcie `Jednorożec`

Średnia ocena użytkowników: 3 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 21 ml
Cena 7,99 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Twoja skóra bywa sucha, matowa, poszarzała? Chciałabyś olśniewać promienną, piękną cerą? Sięgnij po naszego Jednorożca i sprawdź jego upiększające zdolności. Ten słodki zwierzak kryje w sobie składniki o właściwościach nawilżających, rozświetlających i wygładzających:

Korzeń marchewki – wygładza i nawilża, odpowiednio pielęgnuje opaloną skórę, zapewniając piękny koloryt.

Panthenol – nadaje skórze miękkości i gładkości, redukując oznaki starzenia.

Anyż gwiazdkowy – odświeża, łagodzi i rozjaśnia skórę, dodając jej blasku.

Dzięki bawełnianej tkaninie, maseczka zapewnia bardziej intensywną pielęgnację skóry, a wizerunek Jednorożca sprawia, że dbanie o skórę staje się również świetną zabawą.

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 13

Średnia ocena użytkowników: 3 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Okropna

Kupiłam z rozmachu jeszcze dwa inne zwierzątka i aż boje się je testować. Maska jest za mocno nasączona, za duża, ciągle trzeba ją poprawiać. Nie robi absolutnie nic. Ani nie nawilża, ani nie rozświetla. Tym bardziej nie wygładza. Efekt tępej w dotyku i ściągniętej twarzy utrzymywał się bardzo długo. Zmyłam twarz, bo źle się czułam i nałożyłam swoją sprawdzoną maseczkę :)

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

taka sobie

Maskę kupiłam w Auchanie, bo zainteresowała mnie jej fajna grafika :). Maska jest bardzo mocno nasiąknięta esencją. Świetnie przylega do twarzy, jest prawie idealnie dopasowana. Jeśli chodzi o zapach, to prawie wcale go nie ma, jest taki bardzo delikatny, chemiczny. Maska, jak zapewnia producent, ma nawilżać, rozświetlać i wygładzać. Jak jest w rzeczywistości? Nawilża - bardzo delikatnie, rozswietla - raczej wcale, wygładza - tak, dała fajny efekt miękkiej i wygładzonej skóry. Nadmiar esencji ładnie wchłonął w skórę, nie zostawiając uczucia lepkości.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

bez spektakularnych efektów

Na maseczkę trafiłam przypadkowo i to w supermarkecie. Postać jednorożca mnie rozczuliła, bo oczka ma jak mój kociak, a pojedynczy róg zamieniłabym na dwa jak u diabełka, bo kicia rozrabia a później robi tą swoją minkę kota ze Shreka. Potwierdzi to mąż i pies, który musi wszystko znosić. Kupiłam więc trzy sztuki (zawsze jakoś tak ta liczba się do mnie przykleja, gdy kupuje co w większej niż pojedynczej liczbie). Poza tym po kilku użyciach lepiej jest mi wydać ocenę, choć i już przy pierwszym zastosowaniu często wiemy z czym mamy do czynienia.

OPAKOWANIE:
Standardowe dla masek w płachcie, czyli płaskie foliowo – plastikowe, odpowiednio sztywne by nie zmiąć się w torbie z innymi zakupami czy w kosmetyczce. Otwarcie nie sprawia większego problemu. Z boku na krawędzi widoczne jest niewielkie wgłębienie, które wyznacza linię wzdłuż której opakowanie otworzy się po pociągnięciu rogu. Nie zdarzyło mi się na szczęście jakieś felerne bym musiała otwierać je nożyczkami, choć wiem, że różnie z tym może być. Otwiera się opakowanie u dołu, czyli trzeba dać je do góry nogami. W górnej natomiast części posiada wycięcie na haczyk, co może okazać się funkcjonalne nie tylko w sklepie, ale i w domu.
Grafika i różowy kolor są jak wyjęte z bajki i przypominają, że w każdej z nas jest gdzieś taka mała dziewczynka, którą kiedyś byłyśmy. A przy tym od razu, już na przodzie znajdują się informacje, lakoniczne rzecz jasna, jakie właściwości posiada ów kosmetyk. Więcej informacji znajdziemy tradycyjnie odwracając opakowanie. Umieszczony jest tu opis właściwości oraz wyszczególnione składniki aktywne wraz z wyjaśnieniem ich działania na skórę oraz, oczywiście, szczegółowy skład i pozostałe typowe dla tej części opakowania kosmetyku informacje.

WYKONANIE:
Płachta wykonana jest z lekkiego, cienkiego materiału. Nadruk, który ma nanieść na naszą twarz wizerunek jednorożca jest subtelny, dla mnie bez żadnego znaczenia, więc nie będę się nad tym rozwodzić. Mimo swej miękkości i delikatności, oraz mimo moich obaw, nie udało mi się podczas rozkładania płachty uszkodzić jej, naderwać w jakiś sposób, czyli plus za wytrzymałość.
Wycięcia na oczy są może trochę za małe, ale z drugiej strony nachodzą na okolice oczu zapewniając i tej strefie odrobinę pielęgnacji. Nie miałam problemów z mruganiem powiekami, więc nie ma źle. Otwór na usta był odpowiedniej wielkości. Płachta w całości była nieco za duża na moją twarz, ale dzięki nacięciom po bokach z łatwością mogłam ją dostosować do swoich kształtów, nachodziła jedynie odrobinę na włosy nad czołem i po bokach (ale były przed myciem, więc nie sprawiało to kłopotu). Za to maseczka świetnie przylegała do skóry i nie ześlizgiwała się w trakcie noszenia.

KONSYSTENCJA:
Materiał nasączony jest odpowiednio esencją. Z jednej strony wydaje się, że jest on nawet nieco napompowany nią, co oczywiście działa na korzyść produktu. Cieszy również fakt, że ta esencja nie kapie w trakcie noszenia maseczki. Z drugiej strony pozostaje jej nieco w opakowaniu po wyjęciu płachty. I tu też nie będę narzekać, ponieważ można tę pozostałość wykorzystać wklepując w skórę twarzy, albo szyi i dekoltu (ja robiłam to drugie).
Esencja sama w sobie jest dość płynna, ale, jak wspomniałam wyżej, nie spływa z płachty w trakcie jej noszenia. Natomiast resztka z opakowania aplikowana bezpośrednio za pomocą dłoni szybko się wchłania, więc też się nie marnuje.
Płachta nie wysychała szybko i w ciągu tego czasu, gdy miałam ją na skórze (ok. 30 minut) czułąm się komfortowo, a zdejmowałam ją jeszcze minimalnie wilgotną.

DZIAŁANIE:
Pierwsze co zawsze zauważam, gdy nakładam maseczkę w płachcie to efekt chłodzenia. Przyjemny, skąd inąd, czasem nawet się przydaje by np. walczyć z opuchlizną czy po opalaniu by ulżyć skórze, gdy przesadzimy. Zawarty w esencji korzeń marchwi ma nawet za zadanie, według producenta, pielęgnować opaloną skórę, więc jak znalazł. Ja akurat nie zażywam kąpieli słonecznych, więc nie mam tutaj żadnego doświadczenia i będę milczeć.
Mogę odnieść się do pozostałych obietnic producenta, który założył, że maseczka zadziała wygładzająco i nawilżająco dzięki wyżej wymienionemu korzeniowi marchwi oraz, że panthenol nada skórze miękkość i gładkość, a także zredukuje oznaki starzenia, a anyż gwiazdkowy złagodzi, odświeży i rozjaśni, doda cerze blasku.
Sporo tego, a ja zauważyłam jedynie nawilżenie, nawet nie takie złe, a przy mojej odwodnionej skórze to już coś. Zaznaczę jednak, że po zdjęciu płachty i wklepaniu w naskórek pozostałej esencji nakładałam jeszcze krem by uchronić naskórek przed parowaniem wilgoci. Od razu odniosę się do faktu, że esencja ładnie wchłaniała się w skórę prawie do matu. Na powierzchni pozostawała delikatna warstwa – film, który nie był lepiący i nie rolował się przy nakładaniu na niego kremu oraz nie dawał uczucia obciążenia, nie powodował również by krem gorzej się wchłaniał. Miałam nawet wrażenie, że na tak przygotowanej skórze krem lepiej funkcjonował.
Po przebudzeniu (maseczki stosuje najczęściej przy wieczornej pielęgnacji) skóra nie była zatkana i nie świeciła się, sebum było ujarzmione, czyli maseczka nie pogarszała stanu skóry. Większe właściwości pielęgnacyjne przypisuje jednak kremowi.
To co zauważyłam po zdjęciu materiału to, jak już pisałam wcześniej, lekkie nawilżenie. Zawsze odczekałam do pół godziny z nałożeniem kremu, by zaobserwować reakcję skóry na maseczkę oraz by pozwolić esencji porządnie się wchłonąć. Skóra w tym czasie nie dawała oznak ściągnięcia, które pojawia się u mnie, gdy nie otrzyma odpowiedniej dawki nawilżenia. Pozostałe właściwości, czyli nadanie miękkości, wygładzenie, rozjaśnienie i dodanie cerze blasku były całkowicie niezauważalne. Uczucie złagodzenia i odświeżenia również się nie zachowało po usunięciu płachty ze skóry, mogłabym je przypisać tylko momentowi, gdy maseczka była na twarzy i ją chłodziła.
Nie oczekiwałabym po tej maseczce spektakularnych efektów poza nawilżeniem, które trzyma poziom i było dla mnie zadowalające. Reszta obietnic nie została spełniona.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Fajne działanie

Maseczka miała delikatny zapach, nie przypominający mi niczego konkretnego. Maseczkę trzymałam na skórze 20min. Płat był niezbyt ładny i niezbyt dobrze dopasowany. Zawartość maseczki to: korzeń marchewki, panthenol i anyż gwiazdkowy. Dość mocno nasączony płat, świetnie się sprawdził. Skóra była rozjaśniona, wygładzona i nawilżona. Jestem zadowolona z jej działania

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedno opakowanie

Całkiem dobra.

Maseczkę kupiłam w znanym dyskoncie.
Ma ładną, atrakcyjną szatę graficzną, która skłania do zakupu.
Na opakowaniu są nacięcia mające ułatwić otworzenie opakowania, ale tutaj ten patent nie do końca się sprawdził, musiałam użyć do otwarcia nożyczek.
W środku znajduje się dość cienka maseczka w płachcie z delikatną grafiką, kolory na niej są lekko wyblakłe, ale nie ma to żadnego wpływu na użytkowanie.
Maseczka przyjemny, delikatnie owocowy zapach, choć nieco chemiczny.
Esencji jest bardzo dużo - niemal wylewa się z opakowania.
Maseczka dobrze przylega do skóry i nie przesuwa się w trakcie użytkowania, ale otwory na usta i oczy nie są do końca kompatybilne z moją twarzą: maseczka lekko "nachodzi" na oczy oraz na górną część ust.
Maseczką jest obficie nasączona płynem i już po ściągnięciu jej z twarzy (trzymałam ją 30 minut czyli dłużej niż zaleca producent) pozostawia skórę mokrą od niewchłoniętego płynu.
W trakcie używania odczułam lekkie swędzenie po bokach twarzy, lecz nie zauważyłam żadnego podrażnienia.
Następnego dnia (maseczkę stosowałam tuż przed pójściem spać) skóra jest dobrze nawilżona, miękka i miła w dotyku.
Moim zdaniem maseczka spełniła swoje zadanie, choć nie zauważyłam specjalnego rozjaśnienia.
Maseczka jest do tego stopnia nasączona płynem, że po ponad 12 godzinach od jej użycia, gdy przed wyrzuceniem chciałam jeszcze zrobić jej zdjęcie do recenzji nadal była mocno wilgotna, więc "wycisnęłam" resztki esencji z niej i wsmarowałam w dłonie i ręce.
Moim zdaniem jest to całkiem przyzwoita maseczka i nie wykluczam, że kiedyś jeszcze się spotkamy.

3 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedno opakowanie

Mogło być lepiej

Nadruk jest bardzo wyraźny, niestety mam ten sam problem co poprzedniczki broda jest jakoś dziwnie wycięta i miałam tam za dużo płachty, natomiast materiał spod nosa mi się zsuwa. Maseczka przyjemnie pachniała, trzymałam ją 20 minut i zdjęłam wciąż bardzo mokrą. Nie doszło do żadnego podrażnienia, przesuszenia czy wyprysków, fajna daje lekkie nawilżenie, jednak zawiodło mnie wycięcie w niej

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Ratunek dla przesuszonej skóry.

Zazwyczaj maski w płacie są dla mnie dodatkiem, czymś ekstra w pielęgnacji. Nie robią nic szczególnego, ale ich używanie jest przyjemne i odprężające. Maska jednorożcowa od Muju pozostawiła widoczne efekty na mojej skórze, wygładziła ją i odżywiła.
Raz na jakiś czas borykam się z przesuszeniami w okolicy ust i brody. Skóra mi się łuszczy, wygląda to źle pod makijażem. W najgorszym momencie sięgnęłam po tę maskę i wraz z maścią naprawiła mi te niedoskonałości w 90 procentach. Wiem, że to jej zasługa, ponieważ sama maść nigdy u mnie nie działała tak szybko. Już po zdjęciu płachty widziałam wygładzenie, głębokie odżywienie, te problematyczne miejsca były bez skórek. Myślałam, że to chwilowy efekt, ale na drugi dzień skóra również wyglądała dobrze. Coś tam pozostało, ale tak jak wspominałam, praktycznie wszystko zostało ukojone.
Podczas używania skóra mnie nie piekła, oczy nie szczypały.
Sam płat jest mocno nawilżony, ale nie na tyle by spływał po brodzie, saszetka wystarczy na jedno użycie.
Swoją saszetkę dorwałam w Auchanie na wyprzedaży za 5 zł, nie wiem czy jest gdzieś dostępna regularnie.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Poprawnie

Maska dobrze nasączona esencją, płachta trochę za duża jak na moją twarz. Buzia po masce jest widocznie rozświetlona, delikatnie nawilżona. Nie zobaczyłam żadnych efektów ubocznych po niej. Maskę wykonywałam wieczorem i jeszcze rano czułam efekt nawilżenia.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Nie opłaca się

Maskę zakupiłam w biedronce ze względu na przeuroczy wizerunek jednorożca, które uwielbiam.
Producent obiecuje, nawilżenie, rozświetlenie i wygładzenie.
Zacznijmy od płaty na której znajduje się esencja maski.
Płata jest średnio wycięta. Czoło jest za wysokie. Nachodzi na zewnętrzny kącik oka. Wąsy są szerokie aż wchodzą do buzi i trzeba je podwijać. Na brodzie totalnie nie wiem co się zadziało, ale tam nagle tej maski jest za dużo.
Esencja. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do wilgotności płaty. Po 15 minutach była nadal wilgotna, wystarczyło nawet na szyję i dekold.
Jednak jej działanie pozostawia wiele do życzenia. Rozświetlenie co prawda zauważyłam, nawilżenie delikatne też. Jednak efekt utrzymał się bardzo krótko. I po przebudzeniu nie było widać, że wieczorem maska była nałożona.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: jedno opakowanie

Żadnych efektów

Płat jest obficie nałożony i jest cienki także trzeba go ostrożnie rozwijać.Mam wrażenie, że jest zdecydowanie zbyt duży i strasznie odczepiał mi się w okolicach brody.Maska ma za zadanie rozświetlić,wygładzić i nawilżyć skórę ja jednak nie zauważyłam ani jednej rzeczy. Owszem skóra była delikatnie nawilżona ale było to uczucie znikome. Rozświetlenia ani wygładzenia nie było miałam wrażenie, że moja skóra wyglądała tak samo jak przed nałożeniem maski. Nie kupiłabym jej ponownie ani żadnej innej maseczki z tej serii. Skład także nie należy do wzorowych.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

????

Słodkie opakowanie z uroczym nadrukiem jednorożca przyciąga uwagę. Maska bardzo ładnie dopasowuje się do twarzy.
Nie zauważyłam ani rozświetlenia, ani nawilżenia oraz wygładzenia. Zapach chemiczny? Apteczny? Ciężko określić, ale w każdym razie mało interesujący.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Nie polecam

Muju, Sweet Animal Mask, Jednorożec - jest to maska w płachcie, którą kupiłam w Biedronce. Ma ona nawilżać, wygładzać i rozświetlać. Jest dobrze wycięta i fajnie nasączona (w saszetce zostaje trochę esencji, którą można wmasować w szyje, dekolt, dłonie). Trzyma się skóry, nie przesuwa, nie odkleja. Przyjemny zapach oraz uroczy nadruk jednorożca to miły dodatek. Niestety pozytywnego działania nie zauważyłam. Po zdjęciu jej z twarzy odczuwałam niezbyt przyjemnie pieczenie i ściągnięcie skóry. Nie dała ani nawilżenia, ani wygładzenia, ani rozświetlenia. A szkoda... Nie polecam.
Daje dwie gwiazdki za zapach i opakowanie.

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    6
    produktów

    256
    recenzji

    428
    pochwał

    10,00

  2. 2

    0
    produktów

    41
    recenzji

    884
    pochwał

    8,40

  3. 3

    1
    produktów

    151
    recenzji

    503
    pochwał

    7,98

Zobacz cały ranking