Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Muju, Girls, Cleansing Mask `City Lover` (Maseczka oczyszczająca)

Muju, Girls, Cleansing Mask `City Lover` (Maseczka oczyszczająca)

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 1 szt
Cena 8,95 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Poznaj przebojową dziewczynę MUJU i jej koreański sposób na doskonale czystą, odświeżoną i jędrną skórę – nawet w zanieczyszczonym, pędzącym mieście.

Koreańska maseczka MUJU City Lover:
- doskonale oczyszcza i odświeża skórę
- przywraca jędrność i blask
- nawilża i wygładza skórę
- zawiera ekstrakt z borówki i kolagen

Naturalna tkanina maseczki sprawia, że skóra intensywniej wchłania ujędrniające i odświeżające składniki esencji, a zabawny nadruk pozwoli Ci na chwilę przenieść się do największych miast świata bez obaw o stan Twojej cery. Podbijaj świat i zachwycaj czystą, odświeżoną, jędrną skórą!

Recenzje 6

Średnia ocena użytkowników: 3,8 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

...

Maskę zakupiłam przy okazji zakupów spożywczych w biedronce. Udało mi się dorwać całą serię, a na pierwszy rzut poszła wersja oczyszczająca.
Opakowanie pełni wygodna saszetka z nacięciem, dzięki czemu łatwo dostać się do jej zawartości bez pomocy nożyczek.
Płat szybko się rozkłada i nie rozrywa
W trakcie aplikacji podobało mi się, że jest on naprawdę dobrze skrojony, z wyjątkiem okolic ust, które były wycięte aż nadto. Przy próbie odpowiedniego ułożenia, niestety lecz porozciągał mi się on jeszcze bardziej, tak więc myślę, że materiał jest nieco zbyt elastyczny. Jedno co mnie zdziwiło to brak grafiki- mój płat jest idealnie biały i ma jedynie trzy czarne plamy na brzegu.
Płat jest nieźle nasączony, ale ilość esencji w saszetce jest znikoma, tak więc udało mi się minimalnie pokryć szyję, a o dekolcie musiałam zapomnieć.
Zapach kosmetyku jest przyjemnie słodki, winogronowy. Czułam go jeszcze przez kilka minut po aplikacji i przyznaję, nieźle mnie zrelaksował :)
Po zdjęciu maski na skórze pozostaje delikatnie lepki film, jednak wystarczy oklepać skórę, aby go się pozbyć. Cera jest ukojona, a wszelkie zaczerwienienia się uspokoiły. Dodatkowo wyrównany jest koloryt skóry i wygląda ona świeżo i promiennie. Maska reguluje wydzielanie sebum i odświeża. Efekt utrzymuje się też na drugi dzień, a po nocy drobne niedoskonałości się zmniejszyły. Dodatkowo nałożony makijaż wygląda lepiej i dłużej się utrzymuje.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Brak oczyszczenia

Kupiłam ze względu na śliczne opakowanie. Płachta była dobrze nasączona, ale okropnie się rozciągnęła podczas rozkładania i nakładania na twarz. Dobrze przylegała na twarzy, długo była mokra. Po jej zdjęciu skóra była lepka od esencji, która jednak za chwilę się wchłonęła. Od maseczki oczyszczającej spodziewałam się przede wszystkim oczyszczenia twarzy i przygaszenia wyprysków, a tego nie otrzymałam... Skóra była jedynie wygładzona, lekko nawilżona i odświeżona. Słaby wynik, jak na tak duże obietnice.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedno opakowanie

Taka nijaka

Maski w płachcie z biedronki które dotąd testowałam albo robiły wow albo takie nic, ta zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Maska pachnie nieco winogronowo niezbyt mocno i zapach się szybko ulatnia po wchłonięciu esencji. Maska ma delikatny print, nie tak piękny jak jednorożce ale zawsze coś ciekawego. Maska jest mocno nawilżona, średniej grubości, otwory mniej więcej da się dopasować i w trakcie aplikacji nie spływa. Po masce moja twarz była lekko nawilżona i nic poza tym. Nie odkryłam podrażnień i innych nieprzyjemności ale efektów których zazwyczaj oczekuję od maski w płachcie również nie było wiec do niej nie powrócę.

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedno opakowanie

przyjemna

Maseczka posiada piękne błękitne opakowanie z obrazkiem, całość na pierwszy rzut oka bardzo zachęca do użycia. Po otwarciu opakowania wydobyłam z niego płat intensywnie nawilżony, z którego niewiele brakowało a ciekłoby. Płat był biały z narysowanym na sobie szarymi znanymi budowlami, typu wieża Eiffla, więc bardzo oryginalnie. Zapach maseczki był cudowny, spodziewałam się borówki, jednak borówką bym tego nie nazwała, mimo to był słodki, owocowy, aż chciało się ją zjeść. W miarę dobrze nałożyła się ona na buzię i nie zsuwała się z niej, pomimo nawilżenia. Po ściągnięciu buzia cała się kleiła, nadmiar więc wsmarowałam w szyję i dekolt, nie musiałam używać wacika do dalszego zmywania. Co do efektów nie zauważyłam jakichś znacznych, może delikatnie oczyściła cerę, bo takie było jej zadanie i lekko ją nawilżyła. Na szczęście nie podrażniła jej, więc ogólnie oceniam ją jako średnią.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: jedno opakowanie

Dobra passa maseczek w płachcie trwa

Moja mieszana, skłonna do stanów zapalnych i rozszerzonych porów cera kocha i potrzebuje wszelkich produktów oczyszczających, dlatego wiele tego typu kosmetyków trafia w moje ręce, często zupełnie bez zastanowienia... ;-)

Ta maseczka rzuciła mi się w paczadła podczas zakupów śniadaniowych przed pracą, a jak powszechnie wiadomo nie ma śniadania w pracy bez saszetki z maską, haha. To taka forma pocieszenia przed 8 godzinami harówki.

Maski w płachcie stosuję raczej dla chwili relaksu, ponieważ nadal jestem zdania, że te tradycyjne kremowe jednak mają lepsze działanie. Aczkolwiek ostatnio jestem pozytywnie zaskoczona działaniem tych pierwszych.

Tytułową maskę użyłam właśnie po ciężkim dniu i po powrocie do domu po 13 godzinach.

Saszetka przyciąga wzrok bardzo ładnym i estetycznym wykonaniem w pastelowych barwach. U góry ma wycięte miejsce do rozerwania opakowania, co udaje się zrobić bez najmniejszego problemu, folia nie stawia oporu.
W środku znajdziemy bawełnianą płachtę w białym kolorze z nadrukiem charakterystycznych atrakcji miast świata, jak Krzywa Wieża w Pizie, Opera w Sydney czy rzeźba Chrystusa w Rio de Janeiro (albo Świebodzinie :-P ).
Materiał jest mięciutki, ale wytrzymały - nie rozrywa się podczas rozkładania mimo mocnego sklejenia. Dobrze przylega do twarzy, a otwory na oczy, nos i usta wyjątkowo są idealnie dla mnie wycięte. Na bokach ma nacięcia dla lepszego ułożenia.

Esencja ma formę przezroczystego, bezbarwnego i bardzo rzadkiego żelu. Posiada zapach a'la winogronowy napój Heleny. Podobnie pachną kosmetyki z Biolaven. Fakt, aromat nie jest wybitnie naturalny, ale ja go bardzo lubię.
Sama płachta jest świetnie nasączona, a w opakowaniu zostaje sporo płynu, który wklepałam dodatkowo na twarz, szyję i dekolt.

Producent zaleca trzymać maskę do 20 minut. Ja styrana życiem walnęłam się z maską przez tv i zasnęłam, a mój czcigodny mąż nie raczył mnie obudzić, tylko zapytał jak się przebudziłam, czy już jestem wystarczająco zrelaksowana. Cóż, trochę witalności złapałam lecąc do łazienki sprawdzić, czy mi materiał całkiem nie wysechł. Finalnie nie mam pojęcia ile tak leżałam, ale płachta dalej była wilgotna.

Działanie maski oceniam mocno na plus. Z pewnością relaksuje, haha. Na pewno chłodzi i ten chłodek czuć jeszcze długi czas po ściągnięciu materiału. Ale to wszystko, to pikuś. Przede wszystkim po takim seansie cera była oczyszczona (nie tak jak po glinkach, które uwielbiam, ale w zadowalającym stopniu), niesamowicie rozjaśniona, wypoczęta, rozświetlona i genialnie nawilżona. I nie był to chwilowy efekt. Na drugi dzień to nawilżenie dalej było odczuwalne, a cera w makijażu prezentowała się świetnie.
Stany zapalne zmniejszyły się i szybko wygoiły.

Dodam, że po masce już niczego więcej nie nakładałam na twarz. Moja cera nie lubi nadmiaru kosmetyków, nie chce ich spijać, a ja mam wrażenie, że większość wycieram w pościel.
Esencja pozostawia lekko klejący film, ale dość sprawnie się wchłania. Nie podrażnia skóry, nawet tej uszkodzonej.

Skład prezentuje się całkiem przyjemnie. Na drugim miejscu gliceryna, na czwartym kolagen, kolejno ekstrakt z borówki, z herbaty i hydrolat z oczaru. Jest również pantenol i alantoina. Jedynie nosem pokręcę na disodium EDTA - to mogli sobie darować.

Maski z tej serii nabyć drogą kupna można w Biedronce albo w sklepach internetowych w cenie poniżej 10 zł, więc całkiem korzystnie, jak na maskę w płachcie.
Ja polecam i z tego entuzjazmu zaopatrzyłam się w inną wersję.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Fajny produkt

Po otwarciu opakowania, wydobył się przepiękny, konkretny zapach borówek. Maseczka oparta jest na kolagenie. Płat niesamowicie mocno nasączony, spokojnie wystarczyło produktu na szyję i dekolt. Maseczka na skórze, pozostała ze mną na 20 minut. Cały czas wydobywał się z niej przepiękny zapach. Na płacie znajdowały się nadruki przeróżnych budynków/pomników - między innymi: Wieża Eiffla i Statua Wolności. Pozostałość produktu wklepałam w skórę. Cały zabieg był bardzo przyjemny. Delikatnie chłodził i koił skórę, bez uczucia pieczenia. Skóra po zabiegu była oczyszczona, rozświetlona i nawilżona, jak na maseczkę w płacie. Niestety formuła jest lekko klejąca i to jest jedyna wada jaką zauważyłam. Jestem zadowolona z efektu i chętnie sięgnęłabym po 2 pozostałe wersje, bo jestem ich teraz równie ciekawa.

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    6
    produktów

    266
    recenzji

    440
    pochwał

    10,00

  2. 2

    0
    produktów

    41
    recenzji

    887
    pochwał

    8,14

  3. 3

    1
    produktów

    155
    recenzji

    526
    pochwał

    7,99

Zobacz cały ranking