Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Urban Decay, Naked, Eyeshadow Palette (Paleta cieni do powiek)

Urban Decay, Naked, Eyeshadow Palette (Paleta cieni do powiek)

Średnia ocena użytkowników: 4,3 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 18 g
Cena 200,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Urban Decay Naked Palette to paleta neutralnych kolorów, pozwalająca stworzyć ogromną ilość makijaży, zarówno dziennych, jak i wieczorowych.
W skład zestawu Urban Decay Naked Palette wchodzi 12 cieni, w tym 4 to kolory nowe, dostępne tylko w tej palecie.
Kolory to:
- Virgin,
- Sin,
- Naked,
- Sidecar,
- Buck,
- Half Baked,
- Smog,
- Darkhorse,
- Toasted,
- Hustle,
- Creep,
- Gunmetal.
- podwójnie zakończona kredka do oczu 24/7 Glide-On Eye Pencil, kolory Zero - czarny i Whiskey - brązowy (2x0,5g),
- miniaturowa wersja kultowej bazy pod cienie Eyeshadow Primer Potion (3,8ml).

Cechy produktu

Opakowanie
paletki cieni
Rodzaj
prasowane
Efekt
perłowe
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 79

Średnia ocena użytkowników: 4,3 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

5 /5 HIT!

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Polecam gorąco!

W skrócie: kocham tę paletkę za wszystko. Gdy ją dostałam myślałam, że to po prostu zwykła paletka cieni do powiek. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to będzie taka rewolucja w moim makijażu oczu.
Plusy:
- fajne kolory cieni
- świetna konsystencja cieni
- cienie super połyskują
- ładny design palety
- lusterko w środku paletki
Minusy:
- cena
- dostępność
- słaba jakość pędzelka do aplikacji cieni
Teraz pierwsza edycja NAKED to już unikat, dlatego jestem dumna, że ją mam.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Jedna z moich ulubionych palet

Gdy tylko NAKED 2 wszedł na rynek zachorowałam i chciałam ją mieć. W Polsce jeszcze nie sprzedawana a dostępne były tylko podróbki. Długo się mierzyłam z zakupem i przy okazji wizyty w Dublinie odwiedziłam stoisko UD. I cały plan wziął w łeb bo zobaczyłam na żywo NAKED 1 i wiedziałam, że będzie moja mimo jednak bolesnych 50 euro.
To są moje kolory, to jest to.

Opakowanie z welurku, który nie przetarł się i jakoś nie zniszczył pomimo, że się tego spodziewałam. Natomiast nie wożę jej ze sobą i obchodzę stosunkowo delikatnie. W zestawie pędzelek. Da się nim pomalować, natomiast jeśli ktoś nie musi to lepiej sobie odpuścić. Lusterko maleńkie i nieporęczne.
Jeśli chodzi o kolorystykę to obiektywnie patrząc: brakuje matowego beżu i matowego ciemnego brązu by paleta była samowystarczalna. Co prawda kolor darkhorse również sprawdzi się do przyciemniania kącika ale jest nieco metaliczny. Wiele osób zarzuca tej palecie, że kolory blendują się w jedną plamę. Nie do końca się z tym zgodzę, jeśli odcień nie robi komuś różnicy to nie kupuje całej palety utrzymanej w dość spójnej tonacji. Owszem zbliżone do siebie odcienie wyglądają podobnie (eureka), jednak taki efekt zdecydowanie bardziej mi przeszkadza w paletach zoevy (opisywałam carmel melange), gdzie jest o wiele silniejszy.
Cienie są lekko wilgotne, kremowe przez co dobrze się łapią powieki i kryją znacznie, nie pylą. To w nich kocham. Po prostu przyjemnie się nimi robi makijaż.
Używałam również wielu palet "inspirowanych" tą właśnie i różnica jest odczuwalna właśnie w konsystencji i jakości tego cienia.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Na kazda okazje

Cienie są idealne do wykonania makijazu dziennego jak i wieczorowego.
Zakupiłam je w Sephorze, trzeba uwazac bo na Allegro jest pełno podróbek.
Cienie są mocno napigmentowane zarówno w macie jak i z połyskiem.
Długo się utrzymują na powiece.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Po prostu okej.

Naked - pierwsza z trzech palet Urban Decay; w środku znajdziemy dwanaście cieni do powiek o ciepłych podtonach. Będzie idealnie pasować do osób z jasnymi tęczówkami.
Opakowanie palety Naked jest w efekcie "luksusowe". Wykonane z brązowego weluru jest dla mnie przyjemne w odbiorze i najbardziej z trzech produktów trafia w mój gust. Mimo to paleta jest trudna w utrzymaniu. Opakowanie zbiera kurz i wszystkie ,,kłaczki'' z otoczenia. I w praktyce nie jest tak solidne jak u reszty palet Naked. Jestem zwolenniczką kartonowych opakowań, jednak środek palety zbyt łatwo brudzi się cieniami i ciężko jest go utrzymać w czystości. Wewnątrz znadziejmy dwustronny pędzelek (rzadko z niego korzystam) i lusterko, ale jego rozmiar jest niewielki, co dla niektórych może być dużym minusem.
W palecie znajduje się dwanaście neutralnych cieni z ciepłymi tonami. Myślę, że spokojnie można nią stworzyć makijaż zarówno na dzień jak i na wieczór. I to własnie tak duża ilość możliwości przekonała mnie do zakupu tego produktu. W paletce znajdziemy tylko dwa matowe cienie oraz dziesięć cieni o brokatowym i perłowym wykończeniu. W przypadku takiej ceny pigmentacja musi być dobra, nie wyobrażam sobie innej opcji. Jednak sama jakość cieni nie zwaliła mnie z nóg. Są lekko suche, należy uważać przy ich nakładaniu - lubią się osypywać (zwłaszcza brokaty), a przy samym malowaniu powieki mogą powstać delikatne plamy. Dłuższe dopracowywanie makijażu daje ładny efekt, jednak nie na długo. Mimo, że po nałożeniu cienie ładnie stapiają się ze skórą i nie gromadzą się w załamaniach, nie należą do najtrwalszych. Na moich powiekach nie utrzymują się dostatecznie długo. Problem jest widoczny zwłaszcza jeśli nie użyję bazy.
Oczywiście znajdziemy dużo lepsze propozycje od wysokopółkowych marek i z pewnością kilka lepszych i dużo tańszych produktów, które będą bardziej opłacalnym zakupem.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Ulubiona paleta

Może zacznę swoją recenzję od minusów, żeby potem przejść do plusów. Ta paletka ma właściwie dla mnie tylko jeden minus - opakowanie.
Niby fajnie i pięknie, wygląda to miło i w dotyku ta pluszowatość jest bardzo przyjemna, ale niestety obłazi wszystkim, co znajdzie się na drodze, co po kilku tygodniach, nie mówiąc już o latach wygląda po prostu mało estetycznie. Ja na początku moją paletkę trzymałam w przezroczystym plastiku, w którym ją dostałam przy zakupie, ale potem mi się znudziło. Chociaż dbam o nią, więc nie wygląda najgorzej po dwoch latach. Po otwarciu mamy 12 cieni w bardzo neutralnej kolorystyce oraz pędzelek Good Karma Shadow Brush, którego nigdy jeszcze nie użyłam. Jakoś tak zapomniałam o jego istnieniu całkowicie. Potem go wywaliłam.
Każdy kolor ma 1,3 grama. Znajdziemy tutaj w większości odcienie błyszczące, takie jakby atłasowe, ale są też kolory, które trochę podchodzą pod coś pomiędzy matem, a satyną. Generalnie jednak paleta ta jest dość błyszcząca i nie mówię tutaj o jakichś migoczących drobinach, ale raczej o blasku.

Zanim kupiłam Naked zastanawiałam się też nad Naked 2, wydawało mi się, że jednak w dwójce to opakowanie jest lepsze, bo metalowe i wszystko będzie takie stabilniejsze, jednak kolory w jedynce podobały mi się bardziej, więc ostatecznie zdecydowałam, że przecież nie do końca kupuję tą paletkę dla opakowania, a dla zawartości, więc niech będzie jedynka. I muszę Wam powiedzieć - nigdy nie pożałowałam swojego wyboru, bo ta paletka jest po prostu świetna. Cienie są mięciutkie, o masełkowatej konsystencji, są super łatwe w obsłudze. Można je łączyć z kolorami chyba każdej innej marki i za każdym razem jest dobrze. Od kiedy używam tej paletki mam wrażenie, że cienie dosłownie same się blendują, a efekt, który uzyskuję wygląda jak marzenie, czyli przy niewielkim nakładzie pracy otrzymujemy efekt jak od profesjonalisty. Sami. W domu. Tutaj jednak jest jeden minusik, ale dla mnie akurat do przejścia -niektóre kolory lekko się osypują i musimy dbać o to, żeby usunąć nadmiar cienia z pędzelka zanim przyłożymy go do powieki. Szczególnie ciemniejsze kolorki mają tendencję do osypywania, jednak wystarczy po zrobionym makijażu poprawić wszelkie osypki pod oczami korektorem (a czasem nawet nie trzeba) i gotowe. Mimo tego dla mnie to jest najlepszy cieniowy zakup ostatnich lat.
Jestem nią zachwycona, szczególnie łatwością obsługi i efektownością makijażu przy jej pomocy wykonanego. Cienie trzymają się cały dzień na swoim miejscu (chociaż ja muszę używać bazy niezależnie od tego, jakie cienie nakładam), nie migrują, nie zbierają się w załamaniu, jest idealnie aż do zmycia, właśnie tego oczekuję od dobrej jakości cieni.
Wydajność też jest boska. Mam swoją paletkę już jakiś czas, ale w zeszłym roku w styczniu stwierdziłam - dobra, od teraz zacznę ją używać codziennie i zobaczymy, jak mi pójdzie zużywanie. Mamy kwiecień 2018 i udało mi się zużyć całkowicie tylko jeden cień. Owszem, inne są już mocno wgłębione, ale jeszcze się nie skończyły, więc myślę, że przy codziennym użytku ta paletka może starczyć na jakieś 3 lata używania.
Ja jestem naprawdę bardzo zadowolona i jak ona mi się kiedykolwiek skończy, to z pewnością ją odkupię.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

I tak i nie

Nie wiem czemu zawsze paletki w naked Wołowały u mnie mieszane uczucia. Cienie są bardzo fajne do pracy szczególnie do dziennych makijaży, Ale większym problemem według u mnie jest to, że nie widać za bardzo różnicy pomiędzy kolorami, według mnie są one za bardzo podobne do siebie, mimo tego że czasem widać je na swatchach, na ogół jednak wygląda to zupełnie inaczej. To nie jest tak że cię nie aplikuję na przezroczystą bazę czy zupełnie przy jej braku, aplikuję na bazę w kolorze cielistym lub na Korektor więc kolor powinien być w nich wydobyty na Maksa, jednak wychodzi zupełnie co innego.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Ładna kolorystyka

Cienie w zestawie mają bardzo ładna kolorystykę i dobrze się łącza ze sobą. Zawsze używam je w połączeniu z primer potion i muszę przyznać ze utrzymują się na powiekach długimi godzinami. Jedyne zastrzeżenie mam do cieni z brokatem, gdyż niestety brokat się obsypuje na policzki przy nakładaniu. Cena może wydawać się wysoka ale cienie są naprawdę wydajne.

5 /5 HIT!

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Świetna paleta!

Posiadam palety naked 1 oraz naked 2 i używam ich od ok. dwóch lat. Jestem z nich bardzo zadowolona i chciałabym wytłumaczyć dlaczego uważam, że warto zaopatrzyć się w jedną z palet.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Już nie te czasy...

-czasy, kiedy podniecałam się serią Naked minęły bezpowrotnie, najpierw kiedy Too Faced wypuściło swoje cienie, a potem kiedy poznałam Morphe i Makeup Revolution,
-za droga, no kto to widział, żeby paleta o tak wątpliwej jakości kosztowała aż tak dużo,
-jakość jest średnia, chociaż znając już rynek i wiedząc jakie cienie robią inne marki (np. Smashbox i wymienione wcześniej inne marki wysokopółkowe) to można nawet powiedzieć, że niska,
-to niewyobrażalne, żeby palety, które są gorsze od palet Makeup Revolution za 15-50 zł, kosztowały tyle i były tak popularne, nie rozumiem tego fenomenu,
-nie podoba mi się układ cieni, taka dłuuuga składanka podłużnych płyteczek, w ogóle do mnie nie trafia,
-to mikroskopijne lusterko tylko szpeci paletę,
-cienie są słabe, osypują się, blendują średnio dobrze, trochę trzeba się napracować,
-błyszczące błyszczą tylko w palecie, na oku nie da się nimi uzyskać takiego efektu, palcem też średnio,
-bledną w ciągu dnia i to znacząco, przestają być nieraz widocznie,
-nie są takie dobre dla moich oczu, zdarza się im je podrażnić,
-ciemniejsze kolory wyglądają na oku głównie jak szara plama,
-proporcja cieni ciemnych do jasnych jest miażdżąca, niestety,
-brak matowego beżowego, ten pierwszy kolor z lewej jest jednak błyszczący,
-błyszczące (i matowe zresztą też) nie umywają się do jakości np. Morphe,
-brak dostępności stacjonarnie, tylko online, w moich Sephorach czasem pojawiają się w okresie świątecznym, ale w bardzo ograniczonej ilości,
-nie pracuje się z nimi łatwo i przyjemnie, ani troszeczkę,
-jeden z najbardziej przereklamowanych produktów w historii ludzkości,
-najsłabsza paleta z serii Naked,
-makijaże wykonane tą paletą wyglądają niemalże identycznie, za mała różnorodność,
-pigmentacja cieni wyjątkowo słaba,
-ciężko się zmywają tylko z wewnętrznego kącika, nie wiem co tam się dzieje, czyżby się jakoś stapiały? :)

-/+opakowanie takie średnie, mam mieszane uczucia co do tego designu, czasem mi się podoba, czasem nie,

+lubię pędzelki dodawane do palet Naked, są tak sztywne, że dobrze aplikują błyszczące cienie, rzecz jasna z innych palet:)
+zmywają się bez żadnego problemu, szybko i przyjemnie

Na rynku jest tak wiele lepszych palet, że szkoda ich już w ogóle używać. Może kiedyś to było coś, ale obecnie już nie jest. Zalecam producentowi reformulację.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

bez bazy to bez sensu

Paleta Naked to droga paleta cieni, w Sephorze zapłaciłam 240 zł i oczekiwania miałam przegromne. Nie zawiodłam się ale również w żaden sposób nie mogę powiedzieć że jestem z niej w pełni zadowolona. Cienie są bardzo mocno napigmentowane dzięki czemu wystarczy lekko dotknąć pędzlem a produkt już jest i wystarcza do pomalowania niemalże całego oka. Ale bez bazy to zupełnie bezsensu, ponieważ po paru godzinach cienie bardzo zbierają się w zabłębieniach, jedynie baza (mam tu na mysli dobrą bazę ) jest w stanie je ujarzmić. Inaczej malowanie się tymi cienia tak na cały dzień jest zupełnie bez sensu.

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Drogie średniaki

Paleta należy do dość drogich, za swoją zapłaciłam 239 zł i oczekiwania miałam ogromne. Pigmentacja jest okej na palcach, na powiekach bywa słabiej. Z bazą sprawdza się w miare dobrze,za to bez bazy cienie sie strasznie zlewają ze sobą i nie trzymają się zbyt długo na powiece. Paleta nie jest bublem,ale jest wiele palet posiadających podobne kolory i o wiele lepszej jakości. Mimo wszystko sięgam po nią chyba bardziej z sentymentu niż dla super efektu.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Fajne cienie, za mało kolorów matowych

Dostałam te paletkę od przyjaciółki - sama chyba bym się nie zdecydowała akurat na nią, bo tak jak się spodziewałam, przeważają w niej cienie mocno brokatowe. Jest tutaj kilka bardzo udanych kolorów, kilka takich sobie, ale trzeba przyznać, że sama jakość cieni jest bardzo dobra - przypomina mi konsystencję cieni Guerlain.

Używam tego produktu od: Miesiąca
Ilość zużytych opakowań: Pierwsze w trakcie

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Uwielbiam cienie UD!

Taka maniaczka cieni jak ja oczywiście musiała zaopatrzyć się we wszystkie palety Naked z UD :P
Matowe odcienie - bardzo miękkie, aksamitne (mimo to nie osypują się przy aplikacji), mocno napigmentowane;
Perłowe - Uwielbiam! Bardzo subtelny połysk, bez tandetnej perły, wszystkie beżowo złote odcienie wyglądają tak bardzo naturalnie. Uważam że konsystencja jest nieco twardsza niż matowych;
Z drobinkami - jedyne za którymi nie przepadam i rzadko używam, drobiny sypią się na policzki i przyklejają, ciężko je usunąć.

Używam tego produktu od: ponad roku
Ilość zużytych opakowań: 1 opakowanie

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    8
    produktów

    25
    recenzji

    977
    pochwał

    10,00

  2. 2

    35
    produktów

    21
    recenzji

    774
    pochwał

    8,09

  3. 3

    17
    produktów

    29
    recenzji

    547
    pochwał

    6,08

Zobacz cały ranking