Kupi ponownieTak
Liczba zużytych opakowańw trakcie pierwszego opakowania
Od kiedy używasz produktumiesiąc
Gdzie został kupiony produktOtrzymałam w ramach testowania na Wizaz.pl
O ile przypadły mi do gustu wszystkie testowane przeze mnie w ostatnim czasie produkty HDRÈY, które otrzymałam w ramach Klubu Recenzentki, to jednak muszę stwierdzić, że choć nie tak oszałamiający zmysły jak reszta (bo bez smaku), to jednak Lip Sleeping Mask przez swoje działanie zdobył sobie moje uwielbienie i oddanie na długie lata. Przy z natury często przesuszonych I spierzchniętych ustach, które odbierają codzienny komfort, ten produkt (może dlatego, że jest aplikowany w ramach nocnej rytyny na całą noc), robi największą robotę, jeśli chodzi o przywrócenie im ładnego, zadbanego I zdrowego wyglądu. Nie działa on oczywiście w próżni, bo niesamowicie ułatwia mu zadanie peeling z tej samej serii - Lip Silk Peeling, bo odpowiednio przygotowuje naskórek ust na solidną porcję nawilżenia, odżywienia I doglebnej regeneracji, ale zdecydowanie pozwala obudzić się z niemal magicznie odmieniony mi ustami, które wyglądają dobrze czy w pełnym makijażu czy z lekka warstwa błyszczyka, a nawet w wersji bare. W kwestii tego jak wygląda produkt po wyjęciu z opakowania nie będę się rozpisywała, bo w sumie musiałabym powtórzyć to, co napisałam w recenzji peelingu. Oba produkty wyglądają niemal identycznie, a różni je tylko kolor aplikator schowanego w wieczku, który w tym wypadku nie jest różowy, jak na wariant Choco Cherry przystało, ale srebrny. Poza tym i napisami na opakowaniu wszystko wygląda i działa tak samo. Prawdziwe różnice można zauważyć dopiero po odchylenie wewnętrznej osłonki, pod którą znajduje się intensywnie pachnący wiśnią i czekoladą produkt o konsystencji gęstego, ale gładkiego i dość lejacego się kisielku w bialoróżowym kolorze. Konsystencja jest dość "messy" nie sprzyja aplikacji bez wtopy, bo ryzyko że coś spłynie czy chlapię jest spore, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. U mnie po kilku tygodniach testowania wieczorna aplikacja z pomocą dołączonej szpatułki przebiega be zgrzytów, więc generalnie dla chcącego nic trudnego. Moment aplikacji to czysta przyjemność, zwłaszcza, kiedy usta dokuczały przez cały dzień z powodu suchości. Formuła w formie bogatego balsamu/maski niemal przykleja się do ust, otula je niczym kompres, przynosi natychmiastową ulgę I przywraca komfort. Warstwa ta nie spływa I nie wysycha, a o ile nie wytrzemy jej czy zmyjemy będzie tworzyła na ustach warstwę ochronną, która nawilża, odżywia i regeneruje. Usta z rana po wieczornym peelingu i masce są jak nowe - gładkie, miękkie, pełniejsze, bo nie wyschnięte na wiór.
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie
- Zapach