Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

28 sierpnia 2019 o 19:15 soda118 dodała recenzję
28 sierpnia 2019 o 19:15 soda118 oznaczyła produkt jako hit
28 sierpnia 2019 o 19:07 soda118 oznaczyła produkt jako hit
28 sierpnia 2019 o 19:07 soda118 dodała recenzję
28 sierpnia 2019 o 19:07 soda118 oznaczyła produkt jako hit
28 sierpnia 2019 o 18:59 soda118 dodała recenzję
28 sierpnia 2019 o 18:59 soda118 oznaczyła produkt jako hit
28 sierpnia 2019 o 18:54 soda118 dodała recenzję
28 sierpnia 2019 o 18:46 soda118 dodała recenzję

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
lergie

Dodanych produktów: 20

Napisanych recenzji: 194

3 / 5

Nie da się ukryć rozczarowania

Początkowo był tak wielki szał na tę paletę, że z Hebe znikały w kilka godzin od premiery, a i testery były tak wymacane, że niektórych cieni już w nich nie było ;) Ale znając chińską jakość cieni Makeup Revolution, i choć darzę sympatią Maxineczkę, wstrzymałam się z zakupem: "a może będzie taniej", "a jeszcze poczekam". Nie zachęciła mnie jednak do zakupu. Paletkę dostałam w prezencie z zamówieniem z Niemiec jako składnik tzw. mistery bag, pomyślałam: "no ładnie, tam Maxi jesteś gratisem" :P Ale nawet się ucieszyłam, że jednak ją potestuję. Niestety, sięgam po nią bardzo rzadko... Z wieloma recenzjami się zgadzam. Maty są bardzo w porządku, dobrze się łączą, chociaż czasem robią się dziury. "Foliowe" zbiły się po trzech użyciach, tutaj wyraźnie "czuć" tę chińszczyznę, o której wspominałam. Natomiast trio do twarzy jest najsłabszym ogniwem palety. Rozświetlacz nie robi nic. Używam do jedynie pod łuk brwiowy - tam się sprawdza, bo jest ultradelikatny. W sumie nie wiem, czemu jest nazwany rozświetlaczem. Róż to nie mój kolor, tak samo jak i bronzer, choć ten drugi jeszcze się nadaje na policzki, jednak obu stosuję jako cienie przejściowe i tutaj wypadają ok, choć również bez fajerwerków. Paleta jako podróżna może i by była, ale tylko dzięki uniwersalności cieni i posiadaniem lusterka. Do twarzy i tak trzeba coś innego zabierać. Poza tym jest dość spora - tu minus, choć kartonowa i ładna z zewnątrz - tu plus. Utrzymywanie się cieni typowe dla MUR, czyli nie są wybitnie długotrwałe, ale nie wypadają najgorzej. Osobiście najbardziej rozczarował mnie cień Orchid - myślałam, że będzie taki jak w opakowaniu, a nie niemal topper. Podsumowując cieszę się, że dostałam ją w prezencie, bo nie wydałabym na nią 30 paru (a nawet 50!) złotych. Sądzę też, że Maxi kojarzy się większości z perfekcją i elegancją a nie chińską tandetą. Trochę to rozczarowujące więc. Albo po prostu liczyłam na coś lepszego...

Przejdź do recenzji