Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

22 stycznia 2016 o 8:08 Lexie dodała recenzję
14 stycznia 2014 o 15:18 Lexie dodała recenzję
25 października 2010 o 2:39 Lexie dodała recenzję
15 marca 2010 o 11:04 Lexie dodała recenzję
15 marca 2010 o 11:00 Lexie dodała recenzję
20 stycznia 2010 o 23:47 Lexie dodała recenzję
13 sierpnia 2009 o 14:40 Lexie dodała recenzję
3 lipca 2009 o 22:53 Lexie dodała recenzję
24 lutego 2009 o 14:43 Lexie dodała recenzję
24 lutego 2009 o 14:35 Lexie dodała recenzję
23 lutego 2009 o 15:52 Lexie dodała recenzję
20 lutego 2009 o 11:07 Lexie dodała recenzję

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
lergie

Dodanych produktów: 20

Napisanych recenzji: 194

3 / 5

Nie da się ukryć rozczarowania

Początkowo był tak wielki szał na tę paletę, że z Hebe znikały w kilka godzin od premiery, a i testery były tak wymacane, że niektórych cieni już w nich nie było ;) Ale znając chińską jakość cieni Makeup Revolution, i choć darzę sympatią Maxineczkę, wstrzymałam się z zakupem: "a może będzie taniej", "a jeszcze poczekam". Nie zachęciła mnie jednak do zakupu. Paletkę dostałam w prezencie z zamówieniem z Niemiec jako składnik tzw. mistery bag, pomyślałam: "no ładnie, tam Maxi jesteś gratisem" :P Ale nawet się ucieszyłam, że jednak ją potestuję. Niestety, sięgam po nią bardzo rzadko... Z wieloma recenzjami się zgadzam. Maty są bardzo w porządku, dobrze się łączą, chociaż czasem robią się dziury. "Foliowe" zbiły się po trzech użyciach, tutaj wyraźnie "czuć" tę chińszczyznę, o której wspominałam. Natomiast trio do twarzy jest najsłabszym ogniwem palety. Rozświetlacz nie robi nic. Używam do jedynie pod łuk brwiowy - tam się sprawdza, bo jest ultradelikatny. W sumie nie wiem, czemu jest nazwany rozświetlaczem. Róż to nie mój kolor, tak samo jak i bronzer, choć ten drugi jeszcze się nadaje na policzki, jednak obu stosuję jako cienie przejściowe i tutaj wypadają ok, choć również bez fajerwerków. Paleta jako podróżna może i by była, ale tylko dzięki uniwersalności cieni i posiadaniem lusterka. Do twarzy i tak trzeba coś innego zabierać. Poza tym jest dość spora - tu minus, choć kartonowa i ładna z zewnątrz - tu plus. Utrzymywanie się cieni typowe dla MUR, czyli nie są wybitnie długotrwałe, ale nie wypadają najgorzej. Osobiście najbardziej rozczarował mnie cień Orchid - myślałam, że będzie taki jak w opakowaniu, a nie niemal topper. Podsumowując cieszę się, że dostałam ją w prezencie, bo nie wydałabym na nią 30 paru (a nawet 50!) złotych. Sądzę też, że Maxi kojarzy się większości z perfekcją i elegancją a nie chińską tandetą. Trochę to rozczarowujące więc. Albo po prostu liczyłam na coś lepszego...

Przejdź do recenzji