Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

6 kwietnia 2021 o 22:26 dodano nowy produkt marki Fenty Beauty by Rihanna
3 kwietnia 2021 o 15:44 dodano nowy produkt marki Fenty Beauty by Rihanna
27 marca 2021 o 19:11 dodano nowy produkt marki Fenty Beauty by Rihanna
10 marca 2021 o 17:48 dodano nowy produkt marki Fenty Beauty by Rihanna
8 marca 2021 o 23:50 TaLoyd dodała recenzję
8 marca 2021 o 17:16 TaLoyd dodała recenzję
8 marca 2021 o 17:04 TaLoyd dodała recenzję
8 marca 2021 o 16:56 TaLoyd dodała recenzję
Tom Ford, Black Orchid EDP

5 /5

HIT! Kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
8 marca 2021 o 16:56 TaLoyd oznaczyła produkt jako hit
Tom Ford, Black Orchid EDP

4.3 /5 na 60 recenzji

14 HIT! 55% kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
7 marca 2021 o 19:12 dodano nowy produkt marki Fenty Beauty by Rihanna
7 marca 2021 o 17:09 TaLoyd pochwaliła recenzję blondeinbeauty
7 marca 2021 o 16:27 TaLoyd dodała nowy produkt
7 marca 2021 o 16:10 TaLoyd dodała recenzję

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
absorpcja_84

Dodanych produktów: 3

Napisanych recenzji: 155

1 / 5

Nie polubiliśmy się

Pilnik to nieodzowne narzędzie przy naturalnej płytce paznokci. Dlatego zależy mi, żeby był porządny, dość długo służył. Mam już swój hit, po nieudanych próbach ze szklanymi pilniczkami. Dałam temu pilnikowi dwie szanse. Pierwszy raz był nieudany, miałam nadzieję, że szklany pilnik posłuży długo i wyobrażałam sobie, że będzie ostry. Niestety. Pilnik po kilkunastu dniach tak jakby wytarł się. Ma takie placki, wykruszył się ten materiał ścierny, i tylko niektóre miejsca piłują. No nieeee, to nie tak miało być. Pomyślałam, że trafiłam trefny egzemplarz i kupiłam drugi. Jak bardzo byłam zdziwiona, gdy stało się z nim dokładnie to samo. Nie mam jakichś wyjątkowo twardych płytek, raczej dość miękkie. A pilnik wygląda jakbym piłowała nim kamienie. Po prostu jest bardzo nietrwały. Drugi też trafił do kosza, to bardzo nie fajne, musiałam wyrzucić prawie nowy produkt, nie lubię tego. Nie polecam.

Przejdź do recenzji
brzozowskaaa

Dodanych produktów: 560

Napisanych recenzji: 284

1 / 5

Lubię cię L’biotico, ale ten produkt… no nie.

Maskę do włosów w formie czepka znalazłam w boxie kosmetycznym. Ucieszyłam się, bo markę L’biotica lubię, ich produkty w większości dobrze działają na moje niesforne kosmyki. Sama forma czepka z maską również wydała mi się ciekawa, niejako innowacyjna. Niestety czar prysł dość szybko… Moje włosy to wysokopory w typie wurly. Są suche, puszą się i plączą. Dość szybko się przetłuszczają, myję je niemal codziennie metodą OMO. Lubią emolienty i proteiny, z humektantami różnie bywa. Nie jest łatwo je dociążyć. Maska została zamknięta w saszetce, na której znajdują się informacje na temat składników oraz sposobu użycia. W środku znalazłam czepek, który jest dość sporych rozmiarów. Dołączono do niego naklejkę mocującą – u mnie nie spełniała ona swojej funkcji, nie zabezpieczała czepka przed zsunięciem. Irytowała mnie, jak zresztą cały proces użycia maski. Mam długie włosy, wg producenta powinnam związać je w kucyk, by ułatwić rozprowadzenie maski. No dobra, wszystko pięknie, tylko dalej w opisie sposobu użycia znalazłam informację, że preparat znajdujący się w czepku, należy rozprowadzić kolistymi ruchami. Przepraszam bardzo, ale jak wykonywać koliste ruchy na związanych włosach? Zwłaszcza, że tego preparatu jest taka ilość, że ledwo ją dostrzegłam :/. Okej, ostatecznie zrobiłam tak: osuszyłam włosy, lekko je zwinęłam (bez używania gumki), zawinęłam w czepek. Jak wspomniałam na początku, naklejka dołączona do czepka nie pomogła, cały czas mi się zsuwał, musiałam go poprawiać. 10 minut, podczas których miałam go na głowie, nie było najlepiej spędzonym czasem, delikatnie mówiąc. Cały „zabieg” utrudniał też brzydki zapach zgniłego banana, fuj. Zazwyczaj chwalę L’bioticę za składy kosmetyków, ale w tym przypadku nie mogę tego zrobić. Wysoko w składzie znajdują się dwa silikony. Są one co prawda silikonami, które nie powinny nadbudowywać się na włosach, a ja sama nie jestem przeciwniczką używania produktów zawierających je, tutaj jednak mamy formę maski w czepku. To sprawia, że ma ona kontakt ze skórą głowy, do której mogą dotrzeć też silikony. Tego już nie jestem w stanie zaakceptować. Dalej w składzie jest również parafina i PEG. Z lepszych składników widzę: oliwa z oliwek, olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z banana, hydrolizowany kolagen, keratyna, pantenol. Po zdjęciu czepka miałam wrażenie, że moje włosy wyglądają tak, jakbym żadnej maski nie nałożyła. Były poplątane, szorstkie, spuszone. KOSZMAR. Nie wiedziałam, co z tym fantem zrobić, więc po prostu nałożyłam stylizator i pozostawiłam włosy do naturalnego wyschnięcia. Było to wieczorem, a następnego dnia włosy wyglądały tak samo źle – dalej był jeden wielki puch, skręt osłabiony, szorstkie, nieprzyjemne w dotyku kłaki. Podsumowując, nie mogę niestety polecić recenzowanej maski. Nadal darzę sympatią L’bioticę, ale ten produkt jest po prostu niewypałem… Jak napisałam na samym początku, maskę znalazłam w boxie kosmetycznym, nie miałam zatem świadomości jej ceny. Z ciekawości sprawdziłam ją w Internecie i – o zgrozo – na niektórych stronach przekracza nawet 20 złotych! To chyba jakiś żart…

Przejdź do recenzji