Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

21 września 2018 o 20:45 madianne dodała recenzję
21 września 2018 o 20:45 madianne oznaczyła produkt jako hit
21 września 2018 o 20:40 madianne dodała recenzję
Donna Karan, DKNY Women EDP

5 /5

HIT! Kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
21 września 2018 o 20:40 madianne oznaczyła produkt jako hit
Donna Karan, DKNY Women EDP

3.8 /5 na 138 recenzji

22 HIT! 41% kupi ponownie

Marka:
Kategoria:
21 września 2018 o 20:33 madianne oznaczyła produkt jako hit

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
Lukrecja63

Dodanych produktów: 6

Napisanych recenzji: 125

4 / 5

Dobry peeling dla cer mieszanych

Peeling kupiłam z myślą o walce z niesforną strefą T i poszerzonymi porami w tej okolicy. Fkt, że był w promocji przyczynił się do tej decyzji. I była ona całkiem dobra. Peeling zapakowany jest z białą tubkę na zatrzask co jest bardzo wygodne, można postawić go na wannie więc jest wtedy zawsze pod ręką, nie ma problemu z otwarciem gdy dłonie są mokre. Rybka jest całkiem pojemna. Peeling ma śliczny kolor niczym kiwi i maleńkie drobinki. Konsystencja jest kremowa, nie wodna/żelowa. Zapach jest całkiem okey, nie przeszkadza mi bo nie zostaje na buzi i nie męczy. Używałam go 2x w tygodniu. Wystarczy niewielka ilość kosmetyku by dokładnie wypeelingować całą twarz. Fajnie się rozprowadza, drobinki dobrze peelingują, a przy tym nie są bardzo mocne na mój gust. Dobrze oczyszcza skórę z martwego naskórka i zanieczyszczeń. Skóra jest bardziej czysta, miękka, gładka, pory nieco mniejsze. Strefa T wygląda lepiej. Dodatkowo kosmetyki lepiej się wchłaniają. Zaskorników też jakby mniej było. Z peelingów oczyszczających jest chyba jedyny z fajniejszych. Peeling mnie nie podrażniał, nie uczulał, nie wysuszał czy nie powodował jakiś reakcji alergicznych. Wydajność jest niezła jeśli używa się go 2x w tygodniu. Cena w promocji jest niska. Kosmetyk warty wypróbowania.

Przejdź do recenzji
Magic chocolate cookie

Dodanych produktów: 102

Napisanych recenzji: 809

2 / 5

Nie dla mojej cery

Zdecydowałam się na kupno tego peelingu głównie po wszechobecnych ochach i achach pod jego adresem. Miałam wcześniej peeling z Tołpy (ten równie rozsławiony) i byłam zadowolona, więc pomyślałam, że przetestuję i tego. Produkt przychodzi do nas w kartoniku, wewnątrz którego umieszczono minimalistyczną szklaną buteleczkę z pipetką, przez którą widać dokładnie nasz preparat, który jest w kolorze krwi. Tylko tak go mogę określić, ponieważ zarówno właśnie ten kolor, jak i jego lepkość jest bardzo podobna w strukturze do krwi (tylko gęstość się różni, ponieważ nasz peeling jest raczej lejący). Wyczytałam gdzieś, że produkt ten ma taki kolor dlatego, żeby można go było wyraźnie widzieć w miejscach na buzi, gdzie go nakładamy, a tym samym żeby go też dobrze z twarzy zmyć. Nie wiem, na ile to jest prawda, ale miałoby to sens jak dla mnie. Do aplikacji służy nam owa pipetka, którą można sobie dokładnie dozować kosmetyk. A dozujemy go w ten sposób, że nakładamy trochę preparatu na twarz, a potem rozsmarowujemy i czekamy 10 minut. Ogromnie ważne jest, żeby nie przekraczać tych 10 minut, ponieważ w przeciwnym wypadku skóra może zareagować pieczeniem, zaczerwienieniem i podrażnieniem. Co też jest bardzo ważne, a niewiele osób o tym pamięta - jeśli używacie szczoteczek sonicznych codziennie to jest pewna forma peelingu twarzy, więc jeśli chcemy użyć ten z The Ordinary polecałabym tego dnia nie użyć szczoteczki, bo dla skóry będzie to tak, jakbyśmy zrobiły eksfoliację dwukrotnie. Dodatkowo nie należy po zastosowaniu produktu używać serum/kremów z dodatkiem kwasów oraz pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej. Ja stosowałam swój peeling dwa razy w tygodniu, potem raz, następnie raz na dwa tygodnie, a teraz niestety muszę zrezygnować ze stosowania, o czym za chwilę. Podczas stosowania nakładałam niewielką ilość na twarz, jak producent zaleca i potem czekałam, czasem 7 minut, max 10 i zmywałam ciepłą wodą. Podczas aplikacji w zależności od dnia i stanu skóry peeling mnie piekł albo nie (jeśli miałam coś wydrapane na twarzy, albo skóra była bardzo przesuszona danego dnia to tak, jeśli skóra była w miarę dobrej kondycji to pieczenia nie czułam wcale). Nawet jeśli owo pieczenie się pojawiało, to nie trwało dłużej niż kilkanaście sekund, ale było trochę dokuczliwe, trzeba jednak to ścierpieć, bo potem jest już lepiej. Ostatnimi kilkoma razami nakładałam już ten peeling tylko na 3 minuty i zmywałam. Zaraz po zmyciu kosmetyku z buzi skóra jest mocno napięta i dosłownie woła 'pić', ale przy tym jest cudownie oczyszczona, gładka, promienna taka, no wiecie, taka lepsza. Miałam wrażenie, że pory (ktore i tak są u mnie mało widoczne) są niemalże nieistniejące, koloryt skóry jest lepszy i generalnie ta skóra jest mięciutka i przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam, żeby kosmetyk ten mnie podrażnił, czy wywołał niepożądane reakcje na mojej skórze podczas aplikacji, natomiast zawsze pamiętałam o tym, żeby nie trzymać go za długo, nie myć wcześniej twarzy żadnymi szczoteczkami, nie stosować przed nim ani po nim żadnych innych produktów z kwasami (i z produktami, które producent odradza stosować) oraz stosować na dzień filtr. I teraz muszę przejść do aspektu, przez który produktu już nie kupię - otóż za każdym razem kiedy użyłam ten peeling po kilku godzinach miałam na twarzy wysyp, dosłownie tego samego dnia. Jeśli wykonałam peeling rano i skóra rano przez tym zabiegiem była nieskazitelna, to już wieczorem miałam syfy a następnego dnia budziłam się z jeszcze większą ich ilością. Jeśli nakładałam go wieczorem to bankowo rano miałam syfy na buzi. I dlaczego wiem, że to na pewno ten produkt? Otóż już ostatnimi czasy nie nałożyłam go na twarz 2.5 tygodnia, pielęgnacja wciąż taka sama, skóra ładna i nieskazitelna. Nałożyłam go przedwczoraj rano tylko na dosłownie 3 minuty i co? Już wieczorem 6 nowych syfów wyskoczyło! Także teraz będę wyglądać jak pizza przez kolejny tydzień aż to się zaleczy. Jestem na nie. Ten produkt nie spisuje się dla mojej cery. Zużyłam pół butelki, reszta niestety pójdzie do śmieci. Bo co mi po tym, że zaraz po nałożeniu mam śliczna gładką buźkę, jak kilka godzin później mam problemy z cerą? I zawsze, podkreślam ZAWSZE mi się te syfy pojawiały po nałożeniu tego specyfiku, niezależnie od tego, czy bym nałożyła na 10 minut, czy na jedną, więc ja się nie będę z nim bawić. Wolę używać coś innego albo nie używać nic, niż mieć promienną świeżą cerę na 5 minut, a potem walczyć z niedoskonałościami przez kilka dni. Aaaa no bo zapomniałam napisać, to co się pojawia po kilku godzinach to jest dopiero wstęp do zabawy. Np jak nałożyłam rano, to po kilku godzinach syfy, ale w przeciągu kilku następnych było ich więcej. Ten produkt kompletnie nie nadaje się do mojej cery, chociaż stosowałam zgodnie z zaleceniami, a nawet rzadziej, ostrożniej i zostawiałam na krócej na buzi. Z przykrością stwierdzam, że jestem bardzo na nie, szczególnie dla wrażliwej skóry.

Przejdź do recenzji