Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aktywność

Ten użytkownik nie dodał jeszcze żadnej recenzji ani produktu do katalogu.

Najnowsze recenzje

Zobacz wszystkie
stopkatkaa

Dodanych produktów: 80

Napisanych recenzji: 297

4 / 5

Dla mnie za lekka, wersja odżywcza sprawdziła mi się lepiej

Pomadka ma postać klasycznego sztyftu. Mechanizm wysuwania działa sprawnie. Sztyft nie jest chybotliwy ani się nie łamie. W ciągu całego okresu używania produktu napisy na opakowaniu nie starły się. Zapach nie jest zbyt przyjemny, ale też nie przeszkadza. To prawdziwa, brzozowa woń. Plus za to, że producent nie próbuje go zamaskować sztucznym, ładnym aromatem. Sztyft jest w kolorze złamanej bieli. Połysk, który daje, jest bardzo delikatny, więc powinien nadać się również dla mężczyzn i dzieci. Pomadka należy do tych miękkich - nie trzeba czekać, aż zacznie się roztapiać pod wpływem ciepła warg, tylko od razu zostawia na ustach odpowiednią ilość kosmetyku. Produkt ma lekką konsystencję. Warstewka, którą pozostawia, jest komfortowa i nie powoduje wrażenia oblepionych ust. Sprawdzi się u osób, które nie lubią ciężkich konsystencji. Produkt bardzo dobrze nawilża usta. Bardzo szybko potrafi zregenerować suche i spierzchnięte wargi. Natomiast jak dla mnie za słabo natłuszcza, przez co zbyt krótko chroni usta przed czynnikami zewnętrznymi. Mam wymagające wargi i utrzymuje się maksymalnie 1,5 godziny, przez co trzeba dość często ponawiać aplikację. Dobrze, że gdy znika z ust, wargi są w przyzwoitej kondycji, po prostu brak im warstwy ochronnej, a nie są spierzchnięte jak to często mi się zdarzało przy innych pomadkach. Wersja odżywcza z tej samej firmy lepiej mi się sprawdziła, więc do tej już raczej nie wrócę, co jednak nie oznacza, że jest złym produktem.

Przejdź do recenzji
glamorous90

Dodanych produktów: 250

Napisanych recenzji: 1154

3 / 5

Myślałam, że to będzie hit godny Batiste

Właściwie to mogłabym podpisać się pod recenzją mojej poprzedniczki, która idealnie opisała moje wrażenia po zużyciu tego produktu :) Lubię suche szampony przede wszystkim do dodawania włosom objętości i do pomocy przy kucykach i kokach. Zaczynałam od Batiste, ale z biegiem czasu okazało się, że Isana i Biedronkowe Niuqi też dają radę. Gdy zobaczyłam w Biedronce tę nowość to oszalałam i chciałam brać wszystkie warianty, ale poprzestałam na arbuzie. Zacznę od opakowania - szata graficzna typowa dla Fructisa, bardzo kolorowa i wakacyjna. Powątpiewałam w to, że ten szampon jest skoncentrowany i że starczy na tak długo jak puszka 150 ml, ale okazało się, że tak :D Faktycznie jest tak samo wydajny i wygrywa na starcie malutką, lekką buteleczką, idealną na wyjazdy. Jeśli chodzi o zapach to liczyłam na bardziej soczysty i owocowy, w końcu to Fructis, którego szampony zawsze tak apetycznie pachniały. Tu mamy taki typowy, lekko chemiczny arbuzo-melonik, także mogło być lepiej, ale też nie jest zły. No i najważniejsze, czyli działanie: szampon ma nieco inną konsystencję, niż puszki. Jest mniej suchy i kredowy. Nie pozostawia białych śladów, więc osoby, które tego nie lubią w Batiste będą zachwycone. Wystarczy lekko potrząsnąć i spryskać, atomizer dozuje mgiełkę taką, jak w przypadku toniku, a nie suchy dezodorant. Czy takie rozwiązanie okazało się dla mnie lepsze? Niekoniecznie. Mam wrażenie, że Fructis słabiej odświeża, ale przede wszystkim nie dodaje objętości i nie usztywnia włosów. Właściwie jest dla mnie zbędny do celu, w którym go kupiłam, bo nie pomaga w kokach i kucykach. Dla lekkiego odświeżenia w ciągu dnia, w upalny dzień - super, ale do stylizacji raczej odpada. Wątpię też czy dałby radę postawić na nogi faktycznie nieświeże włosy w awaryjnej sytuacji, bo Batiste z pewnością to potrafi. Dobrze się stało, że nie kupiłam wszystkich wersji, bo ta nie skradła mego serca, a i cenowo jest drożej. Nawet to opakowanie kompaktowe można sobie darować, bo przecież jest Batiste w rozmiarze travel, z którego wiem, że będę zadowolona.

Przejdź do recenzji